shp80
18.08.07, 20:48
Relacja mojej matki:
Dzisiejsza sytuacja:
Samochód przy Matejki/Malczewskiego wjeżdża na wysepkę tramwajową, demolując słup latarni i kosz. Pasażerów na szczęście już nie ma. Wysiada kierowca, ogląda samochód, wysiada motorniczy. Kierowca najprawdopodobniej wstawiony. Motorniczy łapie za telefon i mówi, że dzwoni na policję. Kierowca chce odjechać. Tłum gapiów skanduje: nie dzwoń, niech odjedzie. Gotowi niemal zlinczować motorniczego.
Mam nadzieję, że ci, którzy tak krzyczęli, trafią pod koła takiego samego debila. Mam nadzieję, że nikt im wtedy nie pomoże i będą zdychać w samotności.
Pozdro
Tomek