Gość: kiełbaska
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.12.07, 22:43
Kolejny rok mija – i co z tego, kiedy kolejny nadchodzi.
Lata kolejne się plączą, kolejne które się rodzą i te, które zaraz
wyłączą.
Więc wszystko jest poplątane. Rok niespełnionych marzeń z rokiem
niedopełnionych obietnic.
Spalę jednego mniej (ale jak, jak nie palę).
Wypiję kieliszek mniej (ale jak, jak kieliszków nie używam).
Więc co mogę zrobić na poważnie?
- Wygrać wybory – ale jakie?
- Obrazić się na świat – ale po co?
Więc co?
Mogę pokrzyczeć, zmęczyć się i paść.
To mogę, bo mi wolno.
A mogę paść np. z wrażenia – po podjęciu odpowiednich kroków, lub z
wrażenia bycia osobą konstruktywną, osobą zainteresowaną tym co się
wokół mnie dzieje, czyli nie malkontencką, czyli obywatelską,
społeczną, unijną.
I mogę, ale na koniec roku następnego, 2008 spytać siebie: No i co z
tego?
I odpowiedzieć: NIC.
Wszystkiego najlepszego w 2008 roku wszystkim, złym i dobry,
ciekawym i nudnym, takim i siakim życzę, ja, czyli kiełbaska.
PS
I mniej cudów życzę też, by było taniej – wszystkim.