plazzek
07.01.09, 11:30
Wczoraj był dzień wigilii Bożego Narodzenia u prawosławnych. Z
nadzieją (choć niewielką) oczekiwałem, że z okazji tej skorzysta
prezydent Kaczyński i pojawi się wśród prawosławnych obywateli
naszego państwa, życząc dobra wszelakiego i spożywając ze smakiem
kutię.
Niestety, nie doczekałem się, więc zgodnie z moimi obietnicami
sprzed ponad dwóch tygodni muszę napisać parę ciepłych słów na ten
temat. Mianowicie nie rozumiem teraz, dlaczego prezydent nie
uhonorował 600-tysięcznej rzeszy wyznawców prawosławia, a uczcił
mniejszość 500 razy mniej liczną, pojawiając się z mycką na głowie
wśród starszych braci w wierze, zapalając chanukę i łamiąc się
menorą. A przecież są w Polsce i liczni zielonoświątkowcy, i jeszcze
liczniejsi świadkowie Jehowy, i wiele innych ugrupowań religijnych,
których członkowie też są obywatelami tego kraju. I też na szacunek
zasługują.
Ja rozumiem, że można robić z daną mniejszością jakiś biznes - ale
prezydenta Kaczyńskiego widziałem w mycce i rok temu, a jak
amerykańscy hucpiarze wtedy żądali kasy za holocaust, tak i teraz
ich żądają, jak liga defamacyjna wtedy sponsorowała wzmianki o
polskich obozach koncentracyjnych w światowej prasie, tak i teraz je
sponsoruje.
Dlaczego więc, panie prezydencie?