Dodaj do ulubionych

Koszalin chce (prawie) dostępu do morza

06.03.09, 09:14
Zaczyna się sezon ogórkowy dla koszalińskich radnych.
Co roku na wiosnę ta same śpiewki fantasy - przyłączanie wiosek,
kolej do Mielna, prom przez Jamno, odbudowa wąskotorówki, tor
saneczkowy na górze Chełmskiej, aquapark, "wieża bałtycka" itd.itp.

Jedyne co udało się tam zrobić to wybudować pierwszy
hipermarket ....12 lat po Szczecinie.
Obserwuj wątek
    • koszalin2009 Koszalin chce (prawie) dostępu do morza 06.03.09, 11:43
      Przykro mi to pisać, ale artykuł po prostu kompromituje dziennikarza. Od razu zaznaczam, ze nie przepadam za panem Mikietyńskim i wielokrotnie dawałem temu wyraz w dyskusjach m.in. na tym forum.
      Już w samym pytaniu ukryta jest drwina. "Koszalin chce (prawie) dostępu do morza". Prawie? To niech Pan Redaktor gazety szczecińskiej uprzejmie przyjmie do wiadomości, że Szczecin leży 100 km od morza, zaś Koszalin 5 kilometrów. Taki Hamburg natomiast, wielkie miasto portowe, lezy od morza nawet jeszcze dalej - 120 km. Jezioro Jamno połączone jest z morzem, więc uzyskanie dostępu do Jamna oznacza bezpośrednie uzyskanie dostepu do morza. Gwoli przypomnienia - Wenecja też nie przylega bezpośrednio do morza, ale oddzielona jest od niego laguną. To samo dotyczy największego portu włoskiego - Genui.

      Nie jest prawdą, że mieszkańcy Jamna i Łabusza są przeciw przyłączeniu. Z prostego powodu - Jamno to praktycznie dzisiaj dzielnica Koszalina, wiekszość mieszkańców pracuje w Koszalinie, a nawet jest z Koszalina. Frekwencję rzędu 5 procent podczas głosowań za przyłączeniem gmin Jamna i Łabusz do Koszalina, można zinterpretować tylko w jeden sposób - jako przyzwolenie mieszkańców na połączenie z Koszalinem, które i tak już jest faktem. Gdyby jednak przyjąć sposób myślenia redaktora GW i uznać, że frekwencja nie ma znaczenia, bo wazna jest ilość oddanych głosów, to głosowania wygrał Koszalin, ponieważ w referendum koszalińskim znacznie więcej osób (mimo jeszcze niższej frekwencji) opowiedziało się za połączeniem z Jamnem i Łabuszem. Nie podejrzewam jednak GW o to, że uznają frekwencję rzedu 5 proc. za przesądzającą, skoro to przecież GW podczas ostatniej kampanii wyborczej do Sejmu prowadziła wspólnie z TVN i Fundacją Sorosa akcję profrekwencyjną, która zawstydzała osoby nie uczestniczące w głosowaniach, a nawet zachęcała do tego, żeby schować babci dowód.

      I wreszcie sprawa ostatnia - historia. Jamno po prostu zawsze należało do Koszalina, a Koszalin od XIV wieku miał swoją flotę i był członkiem Hanzy. W 1446 roku Koszalin stoczył bitwę lądową z Kołobrzegiem o panowanie w środkowej części wybrzeża pomorskiego, która przeszła do historii jako bitwa pod Tatowem, a którą wygrał Koszalin. Jeszcze w 1860 roku Koszalin posiadał flotę. Do 1945 roku Koszalin miał dostęp do jeziora Jamno. Nikomu po prostu nie przychodziło do głowy, żeby odciąć duże miasto od dużego jeziora, które widac z okien Koszalina. Dopiero PRL-owscy planiści w Warszawie, posługujący się linijką i ołówkiem, nie znający stosunków geograficzno-przyrodniczych i społecznych na Pomorzu, wyrysowali linię oddzielającą Koszalin od Jamna, w stylu tow. Stalina wytyczającego kanał Biełomorski. Powtarzam - Jamno należało do Koszalina przez około 650 lat na 740 lat jego istnienia jako miasta.

      Byłbym wdzięczny Panu Redaktorowi gdyby uwzględnił te FAKTY i przestał wypisywać dyrdymały wprowadzające opinię publiczną w błąd.

      Z poważaniem
      Krzysztof Wojnicki
      • siciliano Re: Koszalin chce (prawie) dostępu do morza 06.03.09, 16:16
        Powyższy komentarz jest znacznie gorszy od artykułu. Same półprawdy.

        Po pierwsze Jamno i Łabusz przez ostatnie kilkaset lat to była
        odrębna kultura z racji mniejszości zamieszkującej te dwie osady.
        Ludzie ci nie mogli więc utożsamiać się z niemieckim Koszalinem a po
        wojnie coś z tego klimatu zostało.

        Po drugie Koszalin nie leży 5 km od morza, polecam skorzystanie z
        mapy i skalówki

        Po trzecie setki lat temu były inne uwarunkowania terenowe, podobnie
        jak w Darłowie. Z tym że Koszalin został całkowicie odcięty od
        większej wody przez naturę i nie ma co wspominać

        A to już obłędna bzdura "Frekwencję rzędu 5 procent ... można
        zinterpretować tylko w jeden sposób - jako przyzwolenie mieszkańców"


        • Gość: twarda wazelina Re: Koszalin chce (prawie) dostępu do morza IP: *.chello.pl 06.03.09, 17:09
          A ja serdecznie życzę drogim mieszkańcom Koszalina weźcie sobie to Jamno ,
          Łabusz i co tam jest po drodze, utrzymajcie w dobrej kondycji Radio i wszystkie
          gazety z naszym Głosem. Ponadto życzę wam tylko własnej telewizji i własnego
          województwa środkowopomorskiego. Jak też życzę wam zabierzcie od nas Husejkę,
          Hoka i huka i innych ch..ów. Przede wszystkim zabierzcie Nitrasa.
          A ja wam obiecuje ,że będę jako turysta odwiedzał wasze przepiękne koszalińskie
          morze. I zrobię sobie na promenadzie zdjęcie z waszą maskotką turystyczną
          Aleksandrem Kwaśniewskim .
        • koszalin2009 Re: Koszalin chce (prawie) dostępu do morza 06.03.09, 19:01
          Jamno tworzy odrębną kulturę jamneńską, pewien relikt słowiańszczyzny (pewien, ponieważ sa tu także elementy innych kultur m.in. fryzyjskiej). W Jamnie jednak kultury jamneńskiej nie uraczysz, dawno przestała istnieć. Z kulturą jamneńską można spotkać sie za to w Koszalinie, który na szczęście ją ocalił, tworząc dział w Muzeum Miejskim i budując skansen wokół muzeum. Koszalin jest dumny z tego, że ocalił kulturę jamneńską i na cześć tego wydarzenia co roku oraganizuje jarmark jamneński. Poza tym, co ma piernik do wiatraka tzn. co ma fakt istnienia kultury jamneńskiej do faktu, że Jamno zawsze było własnością Koszalina, co łatwo przecież sprawdzić.

          Jeśli Koszalin nie leży 5 kilometrów od morza, to ile? Proszę mnie oświecić, panie nawigatorze. Gdyby liczyć odległość od granic miasta Koszalina do jeziora Jamno, które ma połaczenie z morzem, to odległość wynosi nawet 1,5 kilometra. Ja liczę od granic miasta do wybrzeża, po linii najkrótszej, i będzie to 5-6 kilometrów. Nawet jednak gdyby to było 10 kilometrów, to jak to się ma do Szczecina, ktory z nas drwi, a sam ma 100 kilometrów do morza?

          Uwarunkowania terenowe zmieniały się tak jak na całym południowym wybrzeżu. Wieś Czajcze na mierzej jamneńskiej (własność Koszalina) kiedyś leżała na zachód od kanału łączącego jezioro z morzem, teraz lezy na wschód (dokładnie jej pozostałości, bo po wojnie została zlikwidowana). W jaki to sposób Koszalin "został odcięty przez naturę"? Koszalin został odcięty od jeziora i morza przez zarządzenia administracyjne, a nie wydumane "warunki naturalne". Jamno jest połączone z morzem kanałem o jest to fakt bezsporny. Pół Koszalina jeździ tam w weekendy oglądać zachód słońca, a ty twierdzisz, że tego nie ma.

          O frekwencji to ty wypisujesz "obłędne bzdury". Gdyby ludzie nie chcieli do Koszalina, poszliby masowo do lokalu wyborczego, który mieli pod nosem. Poszło 5 proc. mimo rozpetanej przez urząd gminy w Będzinie histerii antykoszalińskiej, co oznacza, że nikt nie jest zainteresowany pozostawaniem przy Będzinie. I to jest zrozumiałe, ponieważ po połączeniu z Koszalinem wartość gruntów w Jamnie i Łabuszu powaznie wzrosnie.

          Wymyśl coś lepszego siciliano, bo twoja "argumentacja" świadczy o tym, że rzeczywiście masz ciągoty sycylijskie.

          Krzysztof Wojnicki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka