as9943
24.03.09, 14:47
Narzeczona Misiaka też chciała zarobić na stoczniowcach
Firma narzeczonej senatora Tomasza Misiaka, miała pośredniczyć w
zatrudnianiu stoczniowców we Francji - dowiedziała się "Polityka".
Spółka Ewy Mandziou, 24-letniej absolwentki zarządzania i
marketingu, była do niedawna powiązana kapitałowo z Work Service SA –
której akcjonariuszem jest senator Misiak. Siedziba firmy mieści
się pod tym samym adresem, co większość spółek z grupy Work Service.
W drugiej połowie ubiegłego roku Mandziou zmieniła wcześniejszą
nazwę firmy na Port & Shipyard Services (Obsługa Portów i Stoczni).
Tomasz Misiak tłumaczy "Polityce", że firma miała pośredniczyć w
zatrudnianiu pracowników do małych stoczni we Francji. Kierunek
francuski okazał się jednak niewypałem – bo na "eksport"
stoczniowców nie pozwala tamtejsze prawo.
REKLAMA
Jesienią ub. roku Misiak, jako przewodniczący senackiej komisji
gospodarki brał w pracach nad tzw. specustawą stoczniową. Zgodnie z
nią za pomoc pracownikom zwalnianym z likwidowanych stoczni
odpowiada Agencja Rozwoju Przemysłu. Jak ujawniła "Gazeta Wyborcza",
ARP bez przetargu zleciła wspomnianej wcześniej firmie Work Service,
przeprowadzenie szkoleń dla zwalnianych stoczniowców. Kontrakt
opiewał na blisko 50 mln zł. Senator zapewniał wówczas, że nigdy
nie interesował się biznesowo stoczniami i nie wiedział, że jego
firma podpisała kontrakt z ARP.
Związkowcy ze stoczni twierdzą jednak, że już na parę miesięcy przed
rozpoczęciem sejmowych prac nad specustawą, pracownicy Work Service
robili rozeznanie w ich zakładzie: ile osób będzie do zwolnienia, w
jakich zawodach itd. Jak widać branżą interesowała się również
narzeczona senatora - informuje "Polityka".