plazzek
10.08.09, 10:11
Kilka faktów z ostatnich dni każe się zastanowić, czy Polacy myślą
jeszcze po polsku, czy już po... powiedzmy europejsku.
Parę dni temu na onet.pl ukazała się ankieta w sprawie deputowanego
do PE, niejakiego Kamińskiego - czy ma przepraszać za swój rzekomy
antysemityzm. Ponad 50% głosów było za. Jest to rzecz absolutnie
niebywała, żeby tyle ludzi w Polsce było zdania, że każdy przejaw
wyrażania swojej niezależnej opinii w związku z Żydami był powodem
do przeprosin (ale kogo?). Nie wykluczam, że sondaż ten został z
góry ustawiony w celu kształtowania opinii publicznej (takie rzeczy
na onecie się zdarzają) - tym bardziej, że został po prostu
zniknięty. Wyniki mogły być też efektem nienawiści wykształciuchów
do PiS, bo to ludkowie, którzy gotowi są sprzedać Polskę, byle tylko
dokuczyć Kaczyńskim.
Na świecie opisywana jest obecnie afera z udziałem amerykańskich i
nie tylko rabinów (chodzi o pralnię brudnych pieniędzy oraz handel
organami ubogich Palestyńczyków). Tymczasem w naszych mediach
króluje ojciec Rydzyk, który znowu nielegalnie zbiera pieniądze (nb.
ani nie zbiera, ani nie nielegalnie) oraz spakulujący bank
watykański (czyli odgrzewane kotlety sprzed 20 lat).
Ukraińscy wyznawcy kultu Bandery próbują wjechać na teren Polski
śladami tego wielkiego człowieka. Tymczasem polski rząd chowa głowę
w piasek, dopiero pod społecznym naciskiem (i zapewne analizie
sondaży przez sztab medialny Tuska) przypomina sobie o swych
powinnościach. Ale dziennikarzyny już zawodzą jakie to niedobre, że
przecież Bandera postacią tragiczną był (tak tragiczną jak Hitler i
Stalin) i w ogóle powinniśmy przyjąć ichni punkt widzenia.
Nietrudno zauważyć, że podczas gdy polskojęzyczne media lansują
hasło "Wybierzmy przyszłość", wokół nas pracuje się nad...
przeszłością. Gdyż dobrze wymyślona przeszłość daje podstawy do
odbierania chwały (i pieniędzy) w przyszłości.