MZK Torun - kpina

08.12.09, 19:22
Dzisiaj w Nowosciach ciekawe rzeczy pisza o MZK
Dziennikarz pytal ilu pracownikow korzysta z ulg na bilety MZK
sprawa dot oczywiscie podwyzek.
W MZK nie potrafia dziennikarzowi na to pytanie odpowiedziec.
Pewne jest jedno, albo to z premedytacja przemilczanie tych danych
albo faktycznie dyrekcja MZK nie ma pojecia co sie dzieje w firmie i
nie ma informacji nawet tak waznych jak to
ale oczywiscie MZK wystepuje do miasta o podwyzki i dotacje
Brawo panie Zaleski, tak gospodarzy nasz gospodarz
    • jacek-jacenty Re: MZK Torun - kpina 08.12.09, 20:32
      Byłeś kiedyś w MZK?
      Rozmawiałeś kiedyś z Panią Dyrektor?
      Rozmawiałeś kiedyś z Panem Przybyszewskim?

      Jak nie, to nie rób siary… plizzz ;)
      • szlachcic Re: MZK Torun - kpina 09.12.09, 11:10
        jacek-jacenty napisał:

        > Byłeś kiedyś w MZK?
        > Rozmawiałeś kiedyś z Panią Dyrektor?
        > Rozmawiałeś kiedyś z Panem Przybyszewskim?

        czy uwazasz ze dyrektor MZK powinien bezwzglednie wiedziec ilu
        pracownikow MZK i ich rodzin korzysta ze znizek na MZK czyli ile
        mieszkancy miasta DOPLACAJA ze swoich do tych przejazdow? tak/nie
        Czy uwazasz ze te informacje NALEZY BEZWZGLEDNIE podawac urzedowi
        miasta w kontekscie tego ze MZK jest zakladem miejskim? tak/nie
        To nie jest widzimisie wykreowane od miesiaca czy dwoch a NORMA I
        OBOWIAZKIEM ktory powinien obligowac dyrektora MZK do skladnaia tych
        informacji od czasu kiedy dostaje dotacje miejskie czyli od ZAWSZE.
        rozumiesz? Zgadzasz sie?
      • kizhook Re: MZK Torun - kpina 09.12.09, 14:18
        yyy, że znow się wetne między wódkę a zakąskę ;] :

        swego czasu miałem okazję rozmawiać z ww (wzrusza mnie bardzo
        uniżoność z jaką traktujesz tzw. ludzi władzy z Torunia, jacenty;
        przypomnia mi to taki carski ukaz urzędniczy...). I niestety nie
        miałem zbyt pozytywnych wrażeń z tych dialogów. Mentalność "Pana
        Derechtora" jest wciąż żywa ;]

        no ale oczywiscie mogę sie mylić i łubudubu niech nam żyje prezes
        klubu ;]
    • hecer praca przewozowa - układ zbiorowy 09.12.09, 11:20
      z ZPRTP:

      TRAMWAJE:

      Utrzymującej się tendencji spadkowej pracy transportowej (w
      stosunku do r. 2003 o 30%
      )

      W transporcie autobusowym oferta przewozowa spadła wolniej (około
      17%)



      Praca przewozowa to wszystkie przejechane kilometry przez autobusy i tramwaje.

      To weźmy sobie okres 2003-2008: mamy o 30% mniej tramwajów i 17% mniej busów.

      A ceny? Rosną.

      A zatrudnienie w MZK?

      a układ zbiorowy MZK dla pracowników i ich rodzin?

      Bez zmian.

      • kid_cassidy Re: praca przewozowa - układ zbiorowy 09.12.09, 11:42
        mieszkańcy miasta i okolic przesiadaja sie do samochodów, a rodziny
        pracowników wciąż jeżdzą komunikacja miejska BO DARMOWA.
        MZK zmierza ku firmie swiadczącej usługi dla rodzin pracowików,
        emerytów, wszystkich innych zwolnionych z opłat, gapowiczóww,
        ewentualnie dla tych, którzy płacą ulgowe.
        Pozostałym w pewym momencie przestaje sie to opłacać.
        Ale podatki na dofinansowanie MZK płacić i tak muszą.
        • boczipl Re: praca przewozowa - układ zbiorowy 10.12.09, 00:40
          Won z Zaleskim, łgarzem i manipulatorem, do spółki z Zawalową, jego dobrą
          współpracowniczką. Tu się już nie da wytrzymać. W tym mieście. Dopóki on tu
          będzie. A na to się zanosi. Ten gbur robi z naszego pięknego miasta swoimi
          decyzjami zaścianek.
          Ludzie go wybiorą, bo się nie interesują polityką i nie widzą, co ten człowiek
          wyrabia. Natomiast MZK jest jakimś reliktem przeszłości!!! Pamiętam jeszcze jak
          powtarzali, że sieciówki będą takie tanie, żeby ludzie je kupowali. A te rzekome
          850 tys. to oczywiście też z kosmosu - a rodzinki pracowników sobie jeżdżą za
          nasze pieniądze. CO MY MOŻEMY ZROBIĆ?
          Czasowych dalej nie ma. I wielu innych rzeczy. Zresztą, szkoda to już powtarzać...
          • waiting4 Re: praca przewozowa - układ zbiorowy 10.12.09, 11:19
            Żenada jak to jest możliwe,że w Toruniu przy zdecydowanie mniejszych zarobkach
            bilet ma kosztować 80 PLN, a w takiej stolicy płaci się 78 PLN i można śmigać
            dodatkowo SKM,WKD czy metrem? Wprowadźcie bilety dla emerytów niech każdy płaci
            po 30-50 gr. zaraz się skończy tłok w autobusie linii 15 w godzinach porannych,
            bo wtedy każdy jedzie jeden przystanek do źródełka po wodę, albo robi zakupy na
            targowisku. Za co te 80 PLN ludzie mają płacić? Za żenujące 2 linie tramwajowe
            obsługiwane w dodatku przez często jeden zatłoczony wagon? Za te dwa przegubowe
            autobusy,które powinny jeździć od co najmniej 5 lat? Czy spóźnione linie
            kursujące przez most? W takim mieście jak Toruń, które można przejść w dwie
            godziny bilet powinien kosztować 60 PLN/miesiąc. Gdzie są bilety
            dobowe,trzydniowe,tygodniowe, które promowałyby Toruń i były popularne wśród
            turystów/studentów zaocznych?
            • szlachcic Re: praca przewozowa - układ zbiorowy 10.12.09, 13:35
              > W takim mieście jak Toruń, które można przejść w dwie
              > godziny bilet powinien kosztować 60 PLN/miesiąc.

              niestety inteligenci z MZK tego nie moga zrozumiec
              dla nich podwyzka o 5 zl da wyliczona przez nich kwote
              czyli ilosc sprzedanych sieciowek razy 5
              tyle oni oczekuja, prawda jest niestety taka ze przez ta podwyzke,
              przez to ze autobusow jest mniej czyli komfort jazdy sie zmniejsza,
              zmniejsza sie tez wygoda wiec ludzie zaczynaja uciekac od MZK
              I znowu podwyzka dla tych inteligentow z MZK okaze sie zmniejszeniem
              wplywow z biletow a co oczywiscie bedzie skutkowalo kolejna podwyzka
              i kolejnym wyciagnieciem reki po pieniadze z miasta
              a gospodarz nic nie robi
              • hecer gospodarz jeździ autem 10.12.09, 14:13
                gospodarz jeździ autem, podobnie jak jego pracownicy i pracownicy MZK.

                Gospodarz zapewne parkuje na Starówce za darmo. Jego pracownicy pewnie też.

                Parking koło zajezdni MZK na Sienkiewicza i na Koniuchach jest zapchany.

                Jak był dzień bez samochodu to gospodarz poszedł piechotą do pracy; mówił potem,
                że wyciąganie roweru z piwnicy zajęłoby mu więcej czasu niż spacer. Dojście na
                przystanek pewnie też, musiałby czekać na bus i zapłacić zł 2.40.

                Gospodarz chodzi w dobrych garniturach i delikatnym obuwiu. Dlatego nie będzie
                trałował na przystanek - szkoda butów i odzieży, wystarczy kilka deszczowych dni
                w roku i już się sieciówka nie opłaca.

                Dziadowskie MZK i brak parkingów na Starówce wynika z tego właśnie, że władza
                nie odczuwa na własnej skórze problemów tego miasta.

                Prezydentem miasta powinien być tylko ktoś, kto jeździ MZK. Poważnie.
                • boczipl Re: gospodarz jeździ autem 10.12.09, 14:26
                  Wiecie, że Marii Zawal zdarza się korzystać z tramwajów. To potwierdza,
                  że jest odporna na WSZYSTKIE argumenty, bo widząc naocznie co się
                  dzieje robi dalej to samo czyli to sam od lat, czyli nic szczególnego.
                • szlachcic Re: gospodarz jeździ autem 10.12.09, 19:26
                  hecer napisał:

                  > gospodarz jeździ autem, podobnie jak jego pracownicy i pracownicy
                  >MZK.

                  wiec zasranym obowiazkiem dyrekcji zakladu jest udzielenie
                  informacji dziennikarzowi
                  "Nikt z naszych pracownikow nie korzysta z ulg"
                  oczywiscie hecer nie jest to prawda, bardzo duzo ludzi z MZK
                  korzysta z ulg i zebralaby sie niemala kupka pieniedzy

                  > Parking koło zajezdni MZK na Sienkiewicza i na Koniuchach jest
                  zapchany.

                  wiesz ilu ludzi pracuje w MZK? dodaj do tego rodziny

                  > Dziadowskie MZK i brak parkingów na Starówce wynika z tego
                  właśnie, że władza
                  > nie odczuwa na własnej skórze problemów tego miasta.

                  oczywiscie ze nie odczuwa ale doskonale wie o problemach i nic ie
                  robi. Nasuwa sie pytanie dlaczego nic nie robi?
                  Ma ludzi w dupie czy sobie nie radzi? a moze jest 3 odpowiedz?

                  > Prezydentem miasta powinien być tylko ktoś, kto jeździ MZK.
                  Poważnie.

                  nie przesadzaj, ten kto jest prezydentem ma nie tylko sluchac i
                  troche sie starac, chcesz byc prezydentem musisz zapie...c
                  pozdrowienia dla gospodarza

            • boczipl Re: praca przewozowa - układ zbiorowy 10.12.09, 14:06
              >Gdzie są bilety
              >dobowe,trzydniowe,tygodniowe, które promowałyby Toruń i były popularne
              >wśród
              >turystów/studentów zaocznych?

              Są bilety dobowe i tygodniowe, tylko w takich cenach i tak dostępne
              (kilka miejsc w Toruniu), że nikt tego nie będzie kupował.
              • hecer rok temu na forum 10.12.09, 14:49
                jednorazowe powinny być na czas - np 45 min, co wystarcza na dojazd bez względu
                gdzie się jedzie. Wszystkimi busami i tramwajami a nie tylko jednym, dzięki
                czemu sam możesz sobie wybrać jakimi przesiadkami dojedziesz.

                Powinny być sprzedawane w busie, tak jak zagranicą. Wtedy nie drukuje się tych
                "środków płatniczych MZK" z hologramami, które trafiają do kibla po użyciu. Jak
                mennica drukuje banknot to też jest raczej wielorazowego użytku.

                Wstawianie maszyn sprzedających bilety jednorazowe w busach (22 tys zł za
                sztukę) też jest bez sensu; takie maszyny są na przystankach w normalnych
                krajach. U nas byłyby niszczone. Dlatego najlepiej jest gdy bilet sprzedaje
                kierowca, który jednocześnie jest kontrolerem. Wejść można tylko przez przednie
                drzwi. Odchodzi problem kontroli (jest tylko w tramwajach). Tak jest w
                normalnych krajach z normalnym MZK.

                Taki bilet jednorazowy jest po prostu paragonem z czasem ważności (godziną).
                Powinni go sprzedawać kierowcy. To spowalnia bus, dlatego promuje się sieciówkę
                - a jednorazowe kosztują drogo. Są to bowiem bilety dla klientów jadących
                nieregularnie - skacowanych kierowców, turystów. Podstawą jest tania sieciówka,
                bo ona zapewnia tani dojazd do pracy - czyli wtedy, gdy sieć drogowa jest
                najbardziej obciążona, w godzinach szczytu

                W zeszłym roku im zasugerowałem, na jesieni, po artykułach redaktora Behrendta
                który "zamienił auto na MZK" i po miesiącu rozgoryczony porzucił usługi
                przewoźnika wracając do korzystania z samochodu i pisząc serie krytycznych o MZK
                artykułów, by obniżyli cenę sieciówki do poziomu 75 zł. To jest poziom cen
                biletu na dwie linie. Tak właśnie zrobiono w lutym tego roku.

                Po tym jak na forum zapytałem dlaczego w Toruniu mamy bilet połówkowy wskazując,
                że przez to nie wiemy ile osób korzysta z biletu normalnego (nie licząc
                kupujących sieciówki) - zaczęli drukować osobno ulgowe. Zmiana była bolesna dla
                klientów, bo okazało się że kontrolerzy łapią dzieciaki jadące w parach na
                normalnym... Nie ma to jak dbałość o wizerunek firmy.

                W Irlandii kierowca MZK przechodzi test z... wyliczania reszty. U nas kierowca
                MZK powie że nie będzie sprzedawał biletów i już. Kupi się maszyny za 22 tys zł
                - zamiast dać 100 zł więcej do pensji kierowcy za tę jego wielką fatygę.

                - Dowalić jednorazowy na 45 minut w cenie 4 zł;
                - wprowadzić dwie strefy biletowe na sieciówki: na zachód od ul. Wschodniej plus
                lewy brzeg Wisły, z cenami:
                *) strefa centrum (od Wrzosów po Podgórz, od Gagarina do Wschodniej) w cenie 55 zł
                *) strefa Rubinkowo - tylko na Wschód od Wschodniej: 35 zł
                *) I + II strefa (czyli dzisiejsza sieciówka) - 75 zł

                Utrzymanie sieci zależy od jej rozległości - nie ma co ukrywać, że jazda na
                Rubinkowo jest dłuższa. Dziś cena jest wypośrodkowana, ale obciążenie sieci
                drogowej w centrum jest dużo wyższe, zwłaszcza w relacji mostowej. A przecież te
                odległości: Wrzosy-Centrum, Podgórz-Centrum, UMK-Centrum są dużo mniejsze.
                Dlatego mieszkańcy tych dzielnic inaczej patrzą na sieciówkę za 76 zł niż
                mieszkańcy Rubinkowa, dla nich jest relatywnie droższa. Samochodem mają 5-7km do
                centrum.

                Przykładowo: mam samochód a do pracy 6km w jedną stronę. Dziennie jadę 12 km,
                przez 5 dni w tygodniu. Spalam 7.3 litra na 100km. Cena PB95 to 4.15 zł.
                Miesięcznie podróże kosztują mnie ...80 zł.

                Jeśli mam 12km w jedną stronę, czyli 24km w dwie strony to zapłacę 160zł.

                Chodzi z grubsza o to, że każdy z nas ma prawo do posiadania samochodu i zmierza
                do tego by go mieć. Ale nie musi to być auto miejskie - można z niego korzystać
                do jazdy z rodziną na zakupy do supermarketu (siatek w MZK dźwigać nie ma
                sensu), można nim jeździć na weekendowe wypady z rodziną, na wakacje.

                Do pracy jeździć nie trzeba; zwłaszcza gdy wypada jedno auto na gospodarstwo
                domowe, więc pojedzie mąż, ale nie żona.

                Niektórzy muszą mieć auto do pracy; muszą być mobilni. Ale to obciąża ich firmy,
                to inna sprawa.

                Najbardziej kuriozalne wyliczenia przedstawił miłośnik komunikacji miejskiej z
                Torunia na spotkaniu o transporcie publicznym - 400 zł miesięcznie. Owszem, może
                to tyle kosztuje jak się liczy amortyzację auta, ubezpieczenie, przeglądy,
                wymianę klocków. Tylko że nie o to chodzi by takie wyliczenia przedstawić bo one
                nie ilustrują problemu.

                Komunikacja miejska ma służyć W DOJAZDACH DO PRACY. Tu ma być konkurencyjna - w
                godzinach szczytu, gdy mamy tłok na drogach. Wtedy ludzie powinni zostawić auta
                w domu i jechać MZK. To musi im się opłacać - czasowo i finansowo. NIKOGO NIE
                STAĆ NA UTRZYMANIE DWÓCH AUT - więc bez dotacji do działalności operacyjnej
                komunikacja miejska nie ma sensu. Inwestycje MZK (zakup busów) powinny zaś być w
                całości pokrywane z dotacji miasta. A do tego powinna być PROMOCJA, czyli takie
                ceny, które zachęcają do odstawienia auta.

                To jest bardzo drogi biznes dla miasta - ale oplacalny. Alternatywą są korki,
                smród, hałas, wypadki, wielkie inwestycje drogowe, brzydkie miasto.

                Ważne jest by mimo wszystko obniżać koszty zbiorkomów. A moim zdaniem optymalne
                są więc systemy przesiadkowe, dopasowanie taboru do strumieni pasażerskich. W
                Toruniu tego nie ma; chwalą się co prawda w ZPR-TP że udało się lepiej
                dopasować, ale prawda jest taka, że spadła też prędkość, bo busy wepchnięto na
                osiedla. Lepszy jest system przesiadkowy, bo pozwala oszczędzać na dojściu na
                przystanek, jest mniej kosztowny bo nie trzeba tworzyć połączeń peer-to-peer,
                tylko przerzucać skoncentrowane w punktach przesiadkowych strumienie. Po to ma
                być bilet czasowy, zwłaszcza okresowy.
                • hecer darmowe bilety pracowników MZK 10.12.09, 15:16
                  pomińmy może na razie "układ zbiorowy MZK" choć to ciekawa kwestia... 700
                  pracowników MZK jeździ za darmo, do tego ich rodziny, emerytowani pracownicy MZK...

                  we wszystkich busach jest dziś miejsce dla ok 13 tys pasażerów. Do tego max 12
                  składów tramwajów po 220 pasażerów daje ok 2.5 tys miejsc w tramwajch. W sumie
                  do MZK wejść może na styk jakieś 15-16 tys osób.

                  Na jednego pracownika MZK przypadają zapewne jeszcze dwa darmowe bilety dla jego
                  rodziny (żona i dziecko), czyli w sumie ok 2 tys osób związanych z MZK może
                  jeździć za darmo.

                  To oznacza, że gdybyśmy wypełnili do pełna wszystkie pojazdy MZK to ok 13%
                  pasażerów jeździłoby za darmo dzięki układowi zbiorowemu MZK.

                  Pojazdów tych jest zaledwie ok 140 (130 busów i 12 tramwajów), więc kierowcy MZK
                  nie wpływają na te wyliczenia - za darmo jeździ "rodzina MZK".

                  Tak więc co 8 pasażer jeździ za darmo na podstawie umowy zbiorowej MZK - przy
                  założeniu że pojazdy są wypchane do pełna. Jeśli średnio w 70% to co 5-ty
                  pasażer "jest w rodzinie".

                  Oczywiście zmieszczą się też inwalidzi, weterani, honorowi dawcy krwi, posłowie,
                  żołnierze... Ale ciekawe ile ich jest w porównaniu z "rodzinką".

                  • hecer Re: darmowe bilety pracowników MZK 10.12.09, 15:32
                    oczywiście każdy bus i każdy skład może w ciągu dnia kilka razy przejechać trasę
                    swojej linii i za każdym razem zabrać innego pasażera.

                    Ale największe obciążenie jest w godzinach szczytu - przejechanie całej trasy w
                    dwie strony zajmuje ok 45-60min, a szczyt trwa 2-3 godziny.

                    Powyższe dane są więc pewną ilustracją, trzeba wiedzieć jak je czytać.
                  • szlachcic Re: darmowe bilety pracowników MZK 11.12.09, 07:51
                    >więc kierowcy MZK nie wpływają na te wyliczenia - za darmo
                    >jeździ "rodzina MZK".

                    a jakie to ma znaczenie w kontekscie ze to podatnik musi placic za
                    kolejne ulgowe bilety?
                    i dlatego zasranym obowiazkiem dyrekcji MZK jest poinformowanie
                    urzedu miasta i kazdego dziennikarza ktory o to pyta ze np
                    MZK wydal 100 ulgowych przejazdow swoim pracownikom i 500 ulgowych
                    biletow miesiecznych czlonkom rodzin.
                    nie jestesmy w stanie stwierdzic jedynie jaka jest kwota doplat do
                    biletow jednorazowych
                    ale oczywiscie i to mozna jakos oszacowac.
                    reasumujac
                    Podatnik placi bardzo duze pieniadze aby ci ludzie sobie jezdzili
                    ulgowo. w kontekscie tego ze MZK goni nawet pojedynczego
                    niepelnosprawnego z innego miasta ktory nie ma/nie mial prawa do ulg
                    dyrekcja sie osmiesza.
                    Problemem sa ulgi, jest ich stanowczo za duzo i MZK i miasto nic nie
                    robi aby to zmienic. MZK nic nie robi bo ulgi dla pracownikow i
                    rodzin traktuje jako zaplate za prace, a Zaleski nic nie robi bo
                    chce byc kochany przez wyborce.
                    • hecer Re: darmowe bilety pracowników MZK 11.12.09, 11:45
                      ale zdaje się że rodzina pracownika MZK jeździ za darmo, a nie na ulgowych...
                      Także byli pracownicy MZK (emerytowani) oraz być może ich rodziny...

                      Toruń nie jest wyjątkiem; Warszawa ma jeszcze bardziej hojny pakiet. Ale tak
                      naprawdę nie wiadomo czy to jest jedyny bonus z układu zbiorowego. Podejrzewam
                      że są tam jeszcze przynajmniej wczasy pod gruszą i ubezpieczenie pracowników i
                      ich rodzin.
                • hecer ulgi 10.12.09, 15:18
                  jeśli mamy bilety ulgowe, to finansują je ci którzy kupują droższe normalne.
                  Niestety, tych mamy jak na lekarstwo. Zdaje się że tylko niecałe 30% klientów
                  MZK jeździ na biletach normalnych - reszta śmiga za darmo lub na uldze 50%.

                  Kto ma więc finansować ulgi?
                • hecer bilety strefowe 11.12.09, 11:50
                  pisałem wcześniej o dwóch strefach dla sieciówek:

                  I strefa
                  - od Okrężnej do Wschodniej i od Wrzosów do Podgórza


                  II strefa
                  - na Wschód od Wschodniej: Rubinkowo, Skarpa, Kaszczorek, Grębocin

                  Bilet na I+II Strefę w cenie dzisiejszej sieciówki. Bilet tylko na I strefę - ok
                  55 zł.

                  Dlaczego?

                  Niedawno wypłynęła znów sprawa "Kaszczorek-Złotoria". Czy bus 23 ma jechać za
                  most? Złotoria to już gmina Lubicz. Z drugiej strony, to naprawdę tylko kawałek
                  dalej za mostem.

                  Ale pytanie brzmi raczej: dlaczego Kaszczorek płaci tyle samo za dojazd co np
                  Podgórz???

                  Podgórz to jest rzut beretem przez most (ba, korki).

                  A do Kaszczorka jest przynajmniej dwa razy dalej. Już na wysokości Rydygiera
                  jesteśmy dalej od centrum niż są Wrzosy czy Podgórz. A do Kaszczorka trzeba
                  jeszcze jechać przez całą Skarpę i dalej Ligi Polskiej...i jeszcze Turystyczną.

Pełna wersja