Gość: MIKA
IP: *.torun.mm.pl
06.05.04, 11:56
No i znowu się zaczęło... Święto przyszłej inteligencji - soli narodu. Wiem,
wiem, kiedy ja studiowałam, też piliśmy w juwenalia na umór, głośno
świętowaliśmy, ale jest jedno "ale". Czuję się wręcz zażenowana żebraniną na
ulicach - rozumiem, że to miły i zabawny sposób na zebranie funduszy na
kilkudniową zabawę, ale to zaczyna przybierać takie rozmiary, że staje się
nieładne. A poza tym przebierańcy powinni wykazać się wyobraźnią - bo
przecież za fantazję i ciekawy strój najczęściej wrzuca się złotóweczki. A tu
co widać? Jak co roku tabuny młodych mężczyzn w spódnicach koleżanek. Tak
najłatwiej, a mogłoby być kolorowo... Brakuje jednak czegoś przebierańcom...
Może to dlatego, że juwenalia stały się tylko i wyłącznie imprezą komercyjną,
a zbieranie złotóweczek dla żaka - dobrym interesem?
Nie wiem, ale trochę mi szkoda dzisiejszej młodzieży - i tu powiem jak stara
baba - za moich czasów jakoś więcej było spontaniczności w tej zabawie.