robert_wl
28.02.02, 12:08
Zastanawiam się, czy posłów Sejmu RP ktoś rozlicza z ich nieobecności na
obradach. Ostatnio pokazywali w telewizji obrady Sejmu, a na sali świeciło
pustkami. Wizualnie możnaby uznać, że frekwencja nie była wyższa niż 20%! Choć
niektórym wyda się to niemożliwe (ja też bym w to nie uwierzył), to zapewniam
wszystkich, że tak było. Od razu domyśliłem się, że tak naprawdę na sali obecni
byli tylko ci posłowie, którzy w tym dniu mieli przemówienia. A co z resztą?
Zastanawiam się, czy za nieusprawiedliwioną nieobecność ponoszą oni jakieś
konsenwencję, np. finansowe, tak jak każdy pracujący Polak. Obawiam się, że
nie. Gdyby tak było, nigdy do takiej sytuacji by nie doszło. A przecież ci
ludzie żerują na naszych, czyli podatników pieniądzach. Wstydu nie mają.
Wiedzą, że są pokazywani na cały kraj, a jednak nic sobie z tego nie robią.