Dodaj do ulubionych

Po tragedii na Glinkach

04.04.05, 18:24
Aniołki zginęły. Jak zwykle z winy dorosłych.
Myślę, że osoby które wypowiedziały się na forum dotyczącym tej tragedii, ale
z tego ranka, powinny jednak zweryfikować swoje opinie.
Dowiadujemy się, że rodzina była patologiczna. Znam kilka rodzin bardzo
ubogich, gdzie jednak nie doszłoby nigdy do tragedii, bo rodzice i bliscy po
prostu pilnują dzieci, a nie leżą nawaleni jak meserszmity W NIEDZIELĘ RANO,
pozostawiwszy dzieciom zapałki. To chyba nie bieda jest przyczyną
kryminalnego zaniedbania dzieci!
Znam rodzinę, gdzie jest ośmioro małych dzieci. Nigdy żadno z nich samo nie
chodzi po podwórku, jak to się często widzi na naszych podwórkach - nawet 3-
letnie dzieci biegają same! Nigdy w tej rodzinie nikt nie pije nawet piwa.
Naprawdę biednych i uczciwych ludzi nie stać po prostu na alkohol ani na
papierosy. A zobaczcie na te "biedne", "pozostawione same sobie" rodzinki,
gdzie przede wszystkim kupuje się papieroski i winko.
Aniołki takie jak te dwie niewinne dziewczynki zawsze będą.
Wstyd i hańba.
A za dzieci pomódlmy się! \i/\i/\i/\i/\i/
Obserwuj wątek
    • Gość: Torunianka Re: Po tragedii na Glinkach IP: *.kartel.com.pl / *.kartel.com.pl 05.04.05, 13:20
      Wiem, że informacja, iż tragedia dotknęła rodzinę patologiczną może bulwersować,
      ale proszę mi wierzyć, znałam tę rodzinę i wiem, że nie wszyscy w niej
      nadużywali alkoholu, lecz raczej byli jego ofiarami. Notorycznie nadużywał
      alkoholu dziadek zmarłych dziewczynek, od wielu lat terroryzował swoim
      zachowaniem rodzinę, w tym także matkę dzieci i wszyscy o tym doskonale
      wiedzieli. Nikomu jednak nie przyszło do głowy, aby pomóc matce z dziewczynkami
      uwolnić się od ojca - terrorysty i zamieszkać osobno, albo umieścić dzieci w
      rodzinie zastępczej, gdzie mogłyby godnie przeżyć dzieciństwo. Widać instytucje
      do tego powołane nie spełniły swojego zadania...
      • incognitto Re: Po tragedii na Glinkach 05.04.05, 13:57
        Gość portalu: Torunianka napisał(a):

        > Wiem, że informacja, iż tragedia dotknęła rodzinę patologiczną może
        bulwersować
        > ,
        > ale proszę mi wierzyć, znałam tę rodzinę i wiem, że nie wszyscy w niej
        > nadużywali alkoholu, lecz raczej byli jego ofiarami. Notorycznie nadużywał
        > alkoholu dziadek zmarłych dziewczynek, od wielu lat terroryzował swoim
        > zachowaniem rodzinę, w tym także matkę dzieci i wszyscy o tym doskonale
        > wiedzieli. Nikomu jednak nie przyszło do głowy, aby pomóc matce z
        dziewczynkami
        > uwolnić się od ojca - terrorysty i zamieszkać osobno, albo umieścić dzieci w
        > rodzinie zastępczej, gdzie mogłyby godnie przeżyć dzieciństwo. Widać
        instytucje
        > do tego powołane nie spełniły swojego zadania...

        co Ty się kobieto czepiasz instytucji;)
        czy ktoś ma glowę dziś zajmowac się jakimiś spalonymi dziewczynkami?
        naród się prześciga w pomyslach jak uhonorowac smierć papieża, kto z kim
        pojedzie, kto kiedy co powiedzial
        jedni drugich napominają, a to tu za mało powagi, a tu puszczają muzykę, a tam
        dzieci grają w piłkę
        w tv zalezy im chyba zeby słowa papieża zaczęły ludzi drażnić, bo ilez razy
        można słuchać tych samych wypowiedzi?
        100, 1000, w nieskończoność??
        • Gość: Torunianka Re: Po tragedii na Glinkach IP: *.torun.mm.pl 05.04.05, 16:58
          Masz rację, tematy związane ze śmiercią i pogrzebem papieża przyćmiły pozostałe
          tematy związane z naszym życiem, nawet tak tragiczne, jak ten. Śmierć
          dziewczynek zbiegła się ze śmiercią papieża, w związku z czym pozostała w
          cieniu, jedynie w niedzielnym głównym wydaniu Zbliżeń oraz prasie lokalnej
          poruszono ten temat. Teraz będą trwały dochodzenia, jak i dlaczego doszło do tej
          tragedii i jak możnabyło tego uniknąć. Teraz już jest za późno, dziewczynkom nic
          życia nie wróci... A możnabyło uniknąć ich śmierci, gdyby każdy wypełniał to, do
          czego został powołany i w porę zareagował... Ta rodzina od dawna wołała o pomoc...
    • embea Macie wszyscy rację, niestety... 05.04.05, 18:01
      Ze smutkiem czytam Wasze wypowiedzi, w każdej jest dużo prawdy.
      Takie tragedie jak ta (1km ode mnie)będą zawsze się zdarzały i - na ironię - to
      nie winowajcy będą ofiarami, ale niewinni ludzie.
      Zastanawiam się tylko, w jaki sposób instytucje (o co dokładnie chodzi
      Państwu?) mogą nauczyć patologicznych rodziców odpowiedzialności za własne
      dzieci? Naprawdę, żadna instytucja nie zakaże matce i babci rankiem niedzielnym
      pić alkohol. Nie mogę zrozumieć, jak można rano pic alkohol (lub do tego
      stopnia upić się wieczorem w sobotę), żeby do tego stopnia być nieprzytomnym i
      nie upilnować dzieci. Sąsiadka zauważyła pożar! 27-letnia matka, młoda
      dziewczyna, nie wiedziała co się dzieje! Przepraszam, ale tu żadna instytucja
      nie da rady. Chyba że w ogóle pozbawi poczucia odpowiedzialności za bliskich
      dając przerózne zapomogi, wyręczając tych, którzy nigdy rodzicami zostać nie
      powinni.
      Sama mam prawie 5letnią córkę i płaczę na myśl, że takie dwie słodkie
      dzieczynki zginęły.
      Ale nie mam litości dla owej matki. Alkohol zawsze jest okolicznością
      obciążającą. Będzie musiała z takimi wyrzutami żyć do końca swych dni.Ale nie
      żałuję jej.

      A co do przesycenia wiadomościami Ojcem Świętym... To nie Jego wina. On teraz
      jest razem z dziewczynkami... bardzo bardzo szczęśliwy.
      Dajcie spokój złościom i zżymaniom się.
      Pożegnajmy tę trójkę istot w pokoju.

      Pozdrawiam
      • anilek_swiety Re: Macie wszyscy rację, niestety... 05.04.05, 22:14
        Wszystkie winne zaniedbania osoby winny poniesc surowe konsekwencje, jesli
        matka jest winna tego powinna odpowiadac jak za morderstwo. Skoro ta rodzina
        byla patologiczna to dlaczego nic nie zrobiono zeby zabrac im dzieci!!! Jestem
        przekonany ze winnych tego stanu rzeczy jest troche wiecej.Podobnie jak z tymi
        morodowanymi dziecmi trzymanymi w beczkach, byla osoba ktora powinna dogladac
        co tam sie dzieje, ale robila to "zaocznie" Tutaj zapewne jest podobie. Wladza
        miasta nie zajmuje sie bieda, bo nic na biedzie zarobic nie mozna. Wypasione
        byki ze strazy miejskiej trojkami chodza po starym miescie, a moze wspomogliby
        dzielnicowego i przeprowadzili rozpoznanie na potrzeby prezydenta jak zyja
        ludzie z marginesu spolecznego. Przeciez sa nawet do tego wyspecjaliozowane
        sluzy, biorace za swoje nierobstwo niezla kase. Moze pan prezydent nie chce
        znac tej smutnej prawdy, coz wygodniej jest zyc sobie w luksusach.
      • Gość: Torunianka Re: Macie wszyscy rację, niestety... IP: *.torun.mm.pl 06.04.05, 07:04
        A jednak można było coś zrobić, aby uniknąć tej tragedii. W spalonym domu nie
        było żadnych warunków, aby dzieci mogły się normalnie wychowywać i rozwijać: nie
        było kanalizacji, wodę czerpano ze studni, dorośli dawali zły przykład,
        dziewczynki były głodne i zaniedbane. Często trafiały do szpitala, ponieważ
        poważnie chorowały. Czy naprawdę nikt nie mógł sprawdzić, w jakich one żyją
        warunkach? Zwierzęta żyją lepiej, niż one żyły! Można było umieścić dziewczynki
        w normalnej rodzinie zastępczej, jednocześnie nie pozbawiając matki kontaktu z
        dziećmi, ale ta rodzina żyła z zasiłków na dzieci, zaś one głodowały. Czy
        naprawdę nikt nie zauważył, że dzieci żyją w niegodnych warunkach? Dawanie
        zasiłków to nie jest wyjście z sytuacji, należy dawać przysłowiowe narzędzia i
        uczyć ludzi, jak żyć i co robić, aby unikać tego typu patologii. Ale komu się
        chce zajmować rodziną patologiczną...?
        • Gość: antos Re: Macie wszyscy rację, niestety... IP: *.bloknet.org / *.org 06.04.05, 09:05
          Swieta prawda prezydent Zaleski powinien uderzyc sie w piersii za to tez
          odpowiedziec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka