Gość: Ani
IP: 157.25.119.*
01.07.02, 11:13
Niestety moje refleksje po pobycie w Toruniu nie sa zbyt pochlebne dla tego
miasta. Okazalo sie ono calkowicie nieprzygotowane na przyjazd turystow, a juz
szczegolnie turystow zagranicznych.
Planowalismy spedzic tam caly dzien ale wyjechalismy tuz po obiedzie. Po prostu
nie mielismy juz co robic!
Przyznam, ze sie tego nie spodziewalam. Pamietam Torun jako ladne miasto -
bylam tam na poczatku lat 90. I to bylo ladne miasto jak na tamte siermiezne
jeszcze czasy. Niestety od 10 lat nic sie tam nie zmienilo! Starowka ze
sklepami typu 1001 drobiazgow, sklepami w ktorych sprzedaja grabie i punktami
uslugowymi rodem z dalekiej przeszlosci stanowi dosc przygnebiajacy widok.
Tam powinny byc galerie, ksiegarnie, kawiarenki i sklepy dla turystow. Troche
ratuja wyglad kawiarenki internetowe ale to za malo w akademickim miescie z
takimi tradycjami!
A wlasnie tradycje - bylam bardzo zdziwiona gdy okazalo sie, ze nie moge kupic
piernikow w najbardziej reprezentacyjnym sklepie tylko musze lezc gdzies dalej
i kupowac je w dusznym malym sklepiku z nieuprzejma obsluga. Na dodatek nie
bylo tam ani jednego piernika historycznego!!!!! A ja najpierw tyle
naopowiadalam gosciom o tym, ze Torun slynie z piernikow!!!!!
To tak jakbym nie mogla w Zakopanem kupic oscypka, albo w
Wiedniu "apfelstrudla".
W muzeum Kopernika nie ma wlasciwie nic do ogladania a eksponaty sa opisane
tylko po polsku. Nie mozna rowniez kupic nawet malego przewodnika po angielsku!
Podobnie jest w innych miejscach! W informacji turystycznej ludzie nie mowia po
angielsku!!!!!
Hotel, w ktorym spalismy - Petit Fleur byl uroczy ale obsluga pozostawia wiele
do zyczenia. Najpierw facet nie umial nam wytlumaczyc jak dojechac do hotelu,
bo nie znal nazw ulic w jakie powinnismy skrecic. Potem pokierowal nas na
parking strzezony - nawet narysowal mapke - tyle tylko, ze te ulice byly
jednokierunkowe i nie mozna bylo nimi jezdzic w strony zaproponowane przez pana
a bulwar byl zamkniety na koncert. Stracilismy pol godziny na jezdzenie bez
sensu!
Za to restauracja na dole jest bardzo dobra. Mozna sie przyczepic, do tego, ze
kelner zapomnial nam podac dwa dania ale nie doliczyl ich do rachunku wiec nie
mamy pretensji. Na szczescie to byly nasze dania a nie naszych gosci wiec nie
musielismy swiecic oczami.
Ale najgorsze okazalo sie to co mialo byc zwienczeniem dnia czyli obiadem w
polskiej restauracji "U Damroki"
Knajpka fajna, wystroj i polozenie swietne ale kuchnia pozostawia wiele do
zyczenia. Podano nam piwo absolutnie pozbawione gazu (wymienili) a dania byly
po prostu niesmaczne. Zurek w chlebie okazal sie byc zupa warzywna, slodka od
marchewki; zupa gulaszowa smakowala jakby ja ktos wypral ze smaku; kotlet
schabowy byl odgrzewany (najprawdopodobniej w mikrofalowce, bo panierka byla
mokra, brrrrrrr), podobnie kieszonka Damroki; kapusta z kluskami byla zrobiona
z mlodej kiszonej kapusty i smakowala paskudnie - to tak jaby ktos chcial
ugotowac zupe ogorkowa z ogorkow malosolnych!
Koncze juz pisanie, bo mi sie znowu wszystko przypomnialo i mnie zaraz szlag
trafi. Niecierpie sie wstydzic podczas pokazywania kraju obcokrajowcom,
niecierpie gdy nie moge przetlumaczyc im co powiedziala pani w kasie lub pan w
recepcji, bo byli oni po prostu nieuprzejmi.
Torun to ladne miasto ale teraz zdalam sobie sprawe, ze nie stanowi zadnej, ale
to zadnej konkurencji dla Krakowa, Malborka, gdanska czy nawet Lodzi, ktora
jest paskudna ale przynajmniej nie stara sie udawac czegos czym nie jest czyli
atrakcji turystycznej.
Przepraszam urazonych moim postem lokalnych patriotow ale niestety czasem
trzeba spojrzec prawdzie w oczy.