Dodaj do ulubionych

Kodeks drogowy a dobre obyczaje

IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.01, 10:10
Kierowcy! dlaczego jezdzimy lewym pasem kilkupasmowej jezdni, dlaczego
wyprzedzamy inne pojazdy na przejsciach dla pieszych, dlaczego na czerwonym
swietle przejezdzamy skrzyzowanie dlaczego jezdzimy tak fatalnie i tyle w
naszych kierowcach chamstwa,nieupszejmosci? Dlaczego np. w Niemczech robia to
wszystko inaczej-tzn.lepiej, uprzejmiej itd.
Obserwuj wątek
    • Gość: jar Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.01, 10:00
      Poniewaz tam istnieja tradycje pokoleniowe takze w tej materii. U nas tego
      brak. Nie mamy dobrych wzorcow-nauke jazdy konczymy na kursie a dalej uczy nas
      jazdy ulica(w przenosni i doslownie).
      • Gość: a Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.01, 00:21
      • Gość: Kombi Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: 213.146.61.* 31.07.01, 01:07
        To chyba powoli się zmienia, ale wielu jeszcze mamy wariatów za kólkiem,
        kierowców całkowicie pozbawionych kultury. Stojąc często w korku zauważyłem
        jednak, że coraz więcej kierowców wpuszcza przed siebie inne pojazdy, które
        oczekują na drodze podporządkowanej. Dlaczego jeździ się lewym pasem? Dlatego,
        że prawy pas najczęściej jest pofałdowany przez autobusy i TIRy (m.in. ulica
        Żółkiewskiego). Debili jednak cały czas mamy sporo, ale oni się sami wyniszczą.
    • Gość: Kas Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.01, 17:12
      Jezdzimy fatalnie. dziś miałem szałowy dzień motoryzacyjny. Na Lubickiej w T.
      (przed Statoil-em) gość zmieniał pas i zajechał mi drogę. Po spisaniu
      oświadczenia pojechałem dalej w kierunku "OBI" Ujechałem ok. 500m i przy
      skręcie w prawo zatrzymałem się przed przejściem dla pieszych - by ich
      przepuścić i rowerzystów. W tym momencie w tył "wjechał" mi jakiś oszołom,
      który jeszcze mnie opier...., że się zatrzymuję i pieszych przepuszczam!
      Jest extra!!! Tylko co robić by gorzej nie było???
    • Gość: jack Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.01, 16:44
      Oczywiście musimy mieć świadomość, że szkoły jazdy uczą jedynie podstaw -
      TECHNIKI jazdy i PRZEPISÓW!!!!
      Kto i gdzie ma uczyć innych elementów jazdy: KULTURY, WYOBRAZNI itp.?

      Mam propozycje:
      1/Stwórzmy ranking grzechów głownyh naszych kierowców - łatwiej będzie grzechy
      eliminować.
      2/ Co należy zrobić? Jak podnosić kulturę jazdy w naszym mieście, jak agitować,
      jak docierać do wiedzy i wyobrażni kierowców, którzy takiej wiedzy potrzebują
      nie mając tej świadomości?
      Może wspólnie z Gazetą? może stworzyć jakiś stały - cykliczny "kącik" w
      regionalnym wydaniu Gazety gdzie można w/w "grzechy" przedstawiać, napiętnować,
      komentować, podpowiadać itd - czyli zająć się podyplomową edukacją naszych
      najwspanialszych na świecie kierowców na ich wspaniałych ...
      Sądzę, że warto.
      Pozdrawiam
      • Gość: Dubler Re: Najgorzej jeżdzą z Włocławka IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 15.08.01, 23:47
        Jak wiedzę samochód z rej z b. włocławskiego to zaraz koncentrujes sie na maxa.
        Przeważnie brak im migacza, często światła pozycyjnego.Krzywo przyczepiona
        rejestracja to na prawdę szczegół.
        Toruńczycy uważajcie na samochody z rejestracją z b. włocławskiego.
      • Gość: jack Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 10:19
        W moim przekonaniu najbardziej "grzeszne" zachowania kierowców naszych dróg to:
        1/ PRZEJAZDY PRZEZ SKRZYŻOWANIA NA JESZCZE ZOŁTYM LUB JUŻ CZERWONYM ŚWIETLE!!!
        2/ WYPRZEDZANIE NA PRZEJŚCIACH DLA PIESZYCH - zgroza najbardziej powszechna !!!
        3/ JAZDA LEWYM PASEM KILKUPASMOWEJ JEZDNI - nie jest to może grozne lecz warte
        wyeliminowania.

        Jak walczyć z w/w - powtórzę się - lecz gdyby w GW stworzyć stworzyć małą
        rubrykę (np. formatu TOP) i każdorazowo "rozpracować" jakąś przywarę naszych
        kierowców, może dodać komentarz policjanta, cyt. z Kodeksu drogowgo itp -
        sądzę, ze ma to szansę dotarcia do wielu odbiorców - czytelników, którzy tak
        naprawdę nie wiedzą, iż wielokrotnie edukacji motoryzacyjnej wymagają.
    • Gość: On Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.szpital-bielany.torun.pl 16.08.01, 11:07
      Wczoraj miałem okazję zaobserwować przykład głupoty, debilizmu (czy czego tam)
      za kółkiem. Młody chłopak w Omedze Kombi na toruńskich blachach postanowił
      pokazać jaki jest rajdowiec. Jechał wąską osiedlową uliczką (Harcerska) na
      wtecznym pełnym gazem +/- 50km/h. Próbował zrobić obrót w osi i ruszyć do
      przodu (jak na filmach), lecz na drodze stanęły mu Matiz i Golf stojące na
      parkingu. Gdy tyłem walnął w Matiza ten znalazł się na chodniku dobre 3 m dalej
      z kolei Golf stracił światła i szyby z boku gdy Omega zatrzymała si na nim...
      Dodam że oba samochody były jedynymi autami na parkingu. Dobrze też że nie było
      dzieci w pobliżu, bo byłoby krucho.
      W zasadzie za coś takiego powinni odbierać prawo jazdy, jak za jazdę po pijaku!
      • Gość: debet Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.08.01, 14:13
        Najniebezpieczniej jeżdżą małolaci, którzy samochód dostali od rodziców. Taki
        szczyl myśli sobie, że jest najlepszym kierowcą na świecie, a poza tym brak mu
        wyobraźni. Strzela popis przed kumplami, albo dziewczynami. Tacy jednak długo
        nie żyją. Ja też wiele razy widziałem, jak gówniarze szleją osiedlowymi
        uliczkami. Żaden z nich nawet przez chwilę nie pomyśli, że w każdej chwili na
        jezdnie może wbiec dziecko. Człowiek normalny może sobie wyobrazić, co by się
        stało, gdyby dzieciak znalazł się przed maską samochodu jadącego 50 km/h. Tym
        szczylom nie tylko powinno się zabierać prawo jazdy, ale też karać więzieniem.
    • Gość: , Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 02:55
    • Gość: SDB Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 17.08.01, 20:31
      Do glownych grzechow kierowcow zwlaszcza tych z wiekszych miast, w
      szczegolnosci z Warszawy, Poznania czy Gdanska nalezy zmiana pasa ruchu lub
      skret nie poprzedzone kierunkowskazem. Najbardziej bezsensowne, niebezpieczne i
      wiesniackie uwazam kierowanie sie emocjami. Dla nich nie moze byc miejsca gdy
      siedzimy za kierownica. Podam przyklad: jedzie facet ulica i z podporzadkowanej
      wyjezdza mu inny. Ten w najlepszym przypadku zatrabi 5 razy i wyprzedzajac
      poklepie sie po glowie dajac do zrozumienia ze jest palantem. Czasem sie
      jeszcze zdarza ze ow rozsierdzony kierowca po wyprzedzeniu juz w miejscu gdzie
      nie da sie go wyprzedzic zacznie jechac 30 km/h i wtedy zaczyna sie nerwowka.
      Robia tak zwlaszcza mlodzi, zadziorni, ktorzy tylko w swoich samochodach czuja
      sie pewnie. W porywie wscieklosci za kierownica potrafia dopuscic sie takich
      przegiec, ze bania peka. A potem placza albo i na to ich nie stac bo byla to
      ich ostatnia przejazdzka. Nie chodzi mi o to zeby bronic wyjezdzajacych na
      chama z podporzadkowanych, tylko o kulture takze ze strony tych, nie wiem jak
      ich nazwac- prawych? niewinnych, czy jak tam kto chce. Bylem pare razy we
      Wloszech. Chyba kazdy kto tam byl zauwazyl ze Wlosi jezdza jak szalency. Zeby
      przejsc przez ulice nawet na przejsciu dla pieszych, trzeba sie na nie wepchnac
      tuz przed nadjezdzajacym samochodem. Stanie prawie ze z piskiem opon. Inaczej
      czlowieku nie przejdziesz, bo tam nikt ani mysli zeby stanac i przepuscic
      pieszego stojacego na chodniku. Tak samo z wyjezdzaniem z podporzadkowanych-
      chamskie wyjazdy to normalka i nikt na nikogo nie krzyczy, bo kazdy jezdzi tak
      samo. Ma oczy dookola glowy i stalowe nerwy, czego czesci polskich kierowcow
      brakuje, zwlaszcza tych nerwow. Uff... Zycze wszystkim kierowcom szerokiej
      drogi na trasie i stalowych nerwow w miejskiej przepychance. Pozdrawiam
      • Gość: debet Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 17.08.01, 22:02
        To, że Włosi jeżdżą jak wariaci, to prawda. Mają oni jednak nie tylko stalowe
        nerwy, ale też większe środki na naprawę swoich aut. Poza tym włoskie drogi
        pozwalają kierowcom na rozwijanie dużych prędkości, chociaż po samym Rzymie nie
        da się szybko jeździć. Na nic usprawiedliwienie polskich kierowców, że Włosi
        też jeżdżą jak wariaci.
        • Gość: Jack Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.01, 00:58
          Owszem włosi jeżdzą tak jak opisaliście ale to co nas różni od włoskich
          kierowców (poza taborem i umiejętnosciami) to chyba to, iż "jazda włoska" choć
          szaleńcza pozbawiona jest takiej dozy chamstwa jak nasza rodzima "jazda
          polska". Jeżeli wyeliminujemy chamstwo, a pozostanie nam włoska brawura, tupet
          itd - to już będzie b. dobrze!
        • Gość: Jack Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.01, 01:07
          Pisałem poprzednio o wyprzedzaniu na przejsciach dla pieszych - odnoszę
          wrażenie, iż wielu kierowców robi to NIE ZDAJAC SOBIE Z TEGO SPRAWY !
          Nie namawiam do eksperymentów ale jadąc powoli prawym pasem (np. ul.
          Grudziądzką) zostaniemy oczywiście wielokrotnie wyprzedzeni przez pojazdy
          znajdujące sie na lewym-sąsiednim pasie. Spróbujcie policzyć ile razy odbędzie
          się to na lub bezp. przed przejściem dla pieszych ???
          Czy ci kierowcy tych przejść nie widzą ???

          Kiedyś zatrzymałem się przed przejściem (właśnie na ul. Grudziądzkiej) i
          przepuszczałem 2-ch pieszych którzy wchodzili na pasy.
          Nie udało im się jednak przejść bowiem sąsiednim pasem cały czas "śmigały"
          samochody.
          Sytuacja była bardzo dziwna: ja stoję przed przejściem chyba 1-2 min., zza
          mojego auta wychylają się i cofają przechodnie, a autka lewym pasem
          sobie "śmigają" .
          W efekcie piesi zrezygnowali - cofnęli się, a mi nie pozostało nic innego jak
          pojechać dalej - pozostała jedynie refleksja, iż chęci miałem dobre .
          • Gość: Thorek Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: 217.97.134.* 18.08.01, 10:00
            To jest nagminne o czym pisze Jack. Też staram sie przepuszczać
            pieszych, szczególnie starszych i dzieciaków. Ale teraz robię to
            tylko wtedy, gdy widzę w lusterku, że na lewym pasie nie ma nikogo
            albo jest b.daleko. Robię tak od czasu gdy przepuszczłem małą dziewczynkę
            a morderca jechał lewym pasem i oczywiście na nic nie zważał. Wtedy
            na szczęście nic się nie stało.
            • Gość: Jack Re: Kodeks drogowy a dobre obyczaje IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.01, 11:17
              Dobry i rozsądny sposób! Ale zobacz do czego doszło.
              Swoją drogą to chyba polski patent i może taki zapis powinien znależć się
              w "prawie o Ruchu Drogowym" ;)- "...przed przepuszczeniem pieszych na przejściu
              należy upewnić się (np. w lusterku wstecznym) czy inny użytkownik drogi nie
              spowoduje/ nie zamieni twego gestu uprzejmości na zagrożenie drogowe."
              Są bowiem prawdopodobne 2 możliwości: albo "wjedzie " w tył Twego auta albo Cię
              wyprzedzi przed przejściem sąsiednim pasem - powodując zagrożenie dla pieszych!
              Swoją drogą jak karać takie wykroczenia ? bowiem tylko przypadek może sprawić
              by policja była tego świadkiem?
              (kamery?)
            • Gość: Jack Wyprzedzanie na przejściach dla pieszych -cd IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.01, 11:42
              Może ktoś wie co decyduje o tym, iż Zarząd Dróg tak często lokalizuje
              przystanki MPK (np. ul.Zwirki i Wigury), iż przejście dla pieszych znajduje się
              ZA przystankiem (tzn.przed stojącym na przystanku autobusem)?
              Powoduje to, iż:
              1/ Pasażerowie po wyjściu - idą do przejścia przed front autobusu i zmuszeni są
              na środku jezdni "wychylać się" zza autobusu by sprawdzić czy inny pojazd
              akurat go nie wyprzedza. W tej kłopotliwej sytuacji czesto przeszkadza im
              ruszający już autobus.
              2/ Kierowcy którzy omijają stojący na przystanku autobus kończą ten manewr
              akurat na przejściu dla pieszych nieszczęśliwie zlokalizowanym bezpośrednio za
              przystankiem ! Ponadto często stojący autobus zasłania znak ostrzegający o
              przejściu.
              A może by tak przejścia dla pieszych lokalizować PRZED przystankiem (tzn. z
              tyłu stojącego na nim autobusu). Pasażerowie wówczas po wyściu idą w stronę
              tyłu autobusu, ten ruszając nie przeszkadza im w przechodzeniu przez jezdnie,
              piesi są widoczni(nie zasłonięci autobusem) przez innych kierowców, sami nie
              muszą się zza niego w opisany wcześniej sposób "wychylać", kierowcy omijający
              stojący na przystanku autobus nie muszą kończyć tego manewru na przejściu dla
              pieszych itd, itd.
              Może gdzieś tu zle kombinuję ale... może warto?
              A swoją drogą - ten Zarząd Dróg!
              • Gość: Thorek Re: Wyprzedzanie na przejściach dla pieszych -cd IP: 217.97.134.* 18.08.01, 12:42
                Jeszcze dwie drobne rady dotyczące wjechania w twój tył.
                Gdy stoisz w kolejce (gdziekolwiek, szeczególnie z górki)
                zostaw sobie zawsze sporą odległośc przed poprzedzającym Cię
                autem. Gdy oberwiesz w tył to może zdążysz jeszcze uratować przód.
                Druga rada. Stoisz jw, patrz we wsteczne lustro, możesz zobaczyć
                zbliżający się (za)szybko inny pojazd, wtedy a) naciśnij stopy(hamulec),
                b)włącz ostrzegawcze, c)zatrąb. Już kilka razy w ten sposób uratowałem
                swoje tyły.




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka