Dodaj do ulubionych

Ciężkie jest życie doktoranta

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 22:21
w pelni popieram te zadania doktorantow. Co prawda jeszcze studiuje, i na razie nie w glowie mi iscie na studia doktoranckie. Ale doktorant jest czesto wykorzystywany, nie ma praw, za to full obowiazkow. Pojawiaja sie tez glosy, ze stypendia dostaja tylko na rok, i kredytu wtedy nie dadza w banku...

A tak na marginesie, niezupelnie tyczy sie to doktorantow, ale tez calej pozostalej rzeszy studentow, badz moze lepiej napisze, grupy osob, ktora sie ksztalci na UMK ( nie zarabiajac przy tym ani grosza), czemu tak malo jest stypendiow dla studentow??dostaje maile z biura karier i 90%wszystkich ogloszen, jest kierowane, dla pracownikow naukowych, badz doktorantow. A gdzie oferty dla studentow?? i czemu jest taka jawna dyskryminacja neofilologii?? Wszedzie chca studentow prawa, administracji, zarzadzania, marketingu, a neofilologow to najchetniej by upchneli do szkol, i to jeszcze gimnazjow, gdzie najbardziej jest rozbrykana mlodziez!!!
PROTESTUJMY!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Kuba Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 22:33
      Bzdura. Stypednium nie sotają wszyscy doktoranci, a tylko ich część. I nie
      chodzi mi o tych, co są zatrudnieni na etacie. A stypendium wynosi chyba 800zl
      a nie 1020zl.
      • Gość: Filip Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.tvk.torun.pl 19.12.05, 23:43
        Stypendium wynosi 1020 zl, przyznawane jest na rok dla osiagajacych dobre wyniki.
    • obserwator.torunski Re: Ciężkie jest życie doktoranta 20.12.05, 07:45
      Nasza Uczelnia... . Jaka jest, komu pomaga a komu szkodzi ;-)

      Zajrzyj tu:

      www.obserwator.cba.pl

      Może się czasem uśmiechniesz, a niekiedy może nie... .

      Z wyrazami szacunku

      Obserwator Toruński
    • Gość: Przychylna Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.torun.pl / 81.210.32.* 20.12.05, 08:30
      To poprostu skandal! Jaki stosunek ma państwo do młodych, bardzo zdolnych ludzi!
      Niech państwo postępuje tak dalej, a jak tylko skończą studia wyjadą w siną dal!
      Tam gdzie płacą za cięzką pracę, doceniają człowieka i dają mozliwości jego
      dalszego rozwoju!Tania siła robocza, a niby doktoranci! Nie dajcie sie
      wykorzystywać!Potrzebna jest jakaś inicjatywa, by zmienić ta skandaliczną
      ustawę. Trzymam kciuki i życzę powodzenia!!
      • Gość: jacek Wkrótce zjedzą własny ogon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 09:14
        7 stycznia odbieram dyplom doktora nauk matematycznych w zakresie informatyki.
        mam już bilet do melbourne. w jedną strone. za moje wykształcenie np. w anglii
        zapłaciłbym równowartośc dobrego mieszkania. tym samym wycofałem podatki
        wpłacone przez moich rodziców i spadam, żeby nie dac sie okradac.
        • Gość: EX Re: wycofywanie podatków i narazie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 21:09
          Wlaśnie między innymi z tego powodu studia magisterskie powinny być platne dla
          wszystkich. A gdzie kto odrobi kredyt zaciągnięty na studiowanie to już jego
          sprawa. Może i w Melbourne. No ale tacy populiści jak PiS nigdy na to nie
          pójdzie. Dla nich lepiej, żeby trwala obecna absurdalna sytuacja.
      • Gość: ech Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: 158.75.34.* 20.12.05, 10:55
        mozna by pomyśleć że doktorantem zostaje się za karę, oj ludzie, gdybyście byli naprawdę tacy zdolni i pracowici, to już dawno siedzielibyście na stupendium gdzieś daleko stąd.
        • Gość: mjp Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.phys.uni.torun.pl 20.12.05, 12:47
          nikt Ci nie broni zdolniacho jechac gdzies daleko stad. Tylko prosze nie
          przyznawaj sie potem, ze jestes z Polski. Na szczescie jest tu jeszcze troche
          ludzi, ktorzy chca cos zrobic dla tego kraju i dlatego zostaja na doktoracie w
          Polsce...
          • Gość: Filip Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.tvk.torun.pl 20.12.05, 19:43
            Caly problem ze Ci ludzie ktorzy zostaja (jak np. ja) zaczynaja po malu patrzec
            na kolegow ktorzy pojechali i na nasze pazerne, nienajedzone spoleczenstwo i
            zaczynaja sie zastanawiac czy jednak nie lepiej jechac...

            Nasz fantastyczny premier moze swoimi plomiennymi przemowieniami o wspieraniu
            nauki najwyzej przekonac plebs ktory na niego glosowal, a nie ludzi ktorzy
            faktycznie siedza na uczelniach.
            • Gość: Radek Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 23:21
              Nie czuje sie reprezentantem plebsu, choć glosowalem na partię tego
              "fantastycznego premiera". Jestem doktorantem, nie czuje sie wykorzystywany, bo
              nikt nie zabrania mi dodatkowej pracy na 17/18 etatu. Prosze, nie przesadzajmy,
              ze 2h tygodniowo zajec ze studentami, to murzynska robota, a jak nie daj Boże
              egzamin każą ułożyć lub sprawdzić, to już skandal! Ludzie, mamusia Was nauczyła
              za nic pieniądze brać, więc teraz nie macie zapału do pracy tylko gębę do
              narzekania - od ucha do ucha. Dość tego! Weźcie się za robotę i spójrzcie ile
              Wasi przełożeni mają obowiązków, a ile Wy. Korona Wam z głowy nie zleci, jak
              troche popracujecie za mniejsze pieniądze. A jeśli komuś każą myć podłogi w
              dziekanacie, to może złożyć doniesienie tam gdzie trzeba. Nauczmy się wypełniać
              swoje obowiązki sumiennie i z entuzjazmem. A dorobić się nigdy nie zdążą Ci,
              którzy niespecjalnie lubią wysiłek a wydają więcej niż zarabiają.

              Wracając do premiera, to ja życzę jemu i wszystkim ludziom dobrej woli,
              pomyślności w pracy na rzecz naszego kraju.
              Gdy kilka lat temu zaczynała rządzić lewica, życzyłem także im dobrych wyników,
              mimo braku sympatii do osób i opcji, z której się wywodzą.
              • khmara Re: Ciężkie jest życie doktoranta 21.12.05, 00:17
                Partia obecnego premiera głosowała za odrzuceniem w całości uchwalonej 27 lipca
                2005 ustawy o szkolnictwie wyższym.
                • Gość: realista Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 11:48
                  khmara napisał:

                  > Partia obecnego premiera głosowała za odrzuceniem w całości uchwalonej 27 lipca
                  > 2005 ustawy o szkolnictwie wyższym.

                  Tylko co ta ustawa zmienia? Znosi habilitacje i ożywotnie tytuły profesorskie?
                  Nie. Wprowadza konkursy na stanowisko profesora od stopnia doktora? Nie. Rzekomo
                  likwiduje możliwośc pracy na wielu etatach, ale za zgoda rektora można jednak
                  być "kolejowym" czy prowadzić własną firmę. Czy rektor z wyboru odmówi swoim
                  kolegom-profesorom dodatkowego zatrudnienia? Oczywiście nie, bo gdzie będzie
                  dorabiał, jak przestanie być rektorem? A zajęcia ktoś prowadzić musi...
                  najlepiej doktoranci ;P
              • Gość: Filip Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.tvk.torun.pl 21.12.05, 07:32
                Teraz tez zaczyna rzadzic lewica, tylko taka "prawicowa". A zajecia? OK, ja
                lubie nauczac ludzi. Ale jest to ciezka praca, jesli chce sie to robic dobrze. A
                doktorant w USA za ta sama robote dostaje okolo 2000$. A u nas 1000zl (300$),
                mozliwosc "dorobienia", 22% VAT na sprzet (np. komputer), plomienne przemowienia
                Marcinkiewicza i fige z makiem. Wybor jest prosty?

                Tak na marginesie, ja tez dobrze zycze obecnym wladza, tyle ze czas sie juz
                zabrac do roboty a nie ciagle dobrze zyczyc. Bo jak Premier mowi ze da, to mowi.
                A jak mowi ze zabierze to zabierze.
          • Gość: okiko Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.tvk.torun.pl 20.12.05, 21:01
            A co ma piernik do wiatraka? Wyjedzie i wróci, i zacznie zasuwać ku chwale Ojczyzny. Widzę, że Kolega pojmuje wyjazd w kategoriach dezercji z frontu walki o świetlaną przyszłość ;) A my tu o czym zupełnie innym.
      • Gość: realista Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 11:43
        > To poprostu skandal! Jaki stosunek ma państwo do młodych, bardzo zdolnych ludzi
        > !
        > Niech państwo postępuje tak dalej, a jak tylko skończą studia wyjadą w siną dal

        "Państwo" i "państwo". Homo sovieticus się odezwał.
        Tyłek tez powinno ci państwo podcierać?
        Jeśli jakaś uwaga jest do "państwa", to taka, że powinno się zmienić
        organizację pracy na uczelniach, zlikwidować dożywotnie tytuły profesorskie i
        nagradzać za WŁASNE osiągnięcia. Powinny być konkursy na stanowiska
        profesorskie, a nie kliki "kolejowych", którzy trzęsą uczelniami. Obecna ustawa
        o szkolnictwie wyższym niestety konserwuje ten stan rzeczy. Potrzebna jest
        ZMIANA SYSTEMOWA, a nie trochę więcej jałmużny dla doktorantów.
    • Gość: doktórka Nie przesadzajmy, co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 09:31
      Jacy biedni ci doktoranci, chyba się rozpłaczę.
      5 miesięcy temu obroniłam doktorat, więc doskonale znam życie doktoranta.
      Dojeżdzałam przez 4 lata do odległej uczelni, 2 razy w tygodniu, na zajęcia i
      na dyżury, a co dwa tygodnie jeszcze w inny dzień do zupełnie innej uczelni na
      tzw. dorabianie. W domu malutkie dzieciątko. Dostawałam tysiaka w ramach
      stypendium (dużo? mało?), ale cały czas wiedziałam, że robię to, co naprawde
      chcę robić. Angażowałam się w życie mojej nowej uczelni i związałam z nią
      bardzo, choć mgr zrobiłam na UMK. Jestem filologiem i akurat uważam, że żale
      typu "ogłoszenia pracy są tylko dla ekonomistów" są śmieszne: kochani, mamy
      kapitalizm, nie da się regulować odgórnie rynku pracy. Kto sobie nie radzi, ten
      przegrywa.
      Myślę, że nie ma co psioczyć, doktoranci nie mają do końca uregulowanego
      statusu, no ale kto go ma. Takie są czasy. Najlepsi i tak wygrają, choc może ni
      zawsze docenieni przez otoczenie. Ale nie widzę problemu, z doktoratem, jezdzić
      do pracy na 2 dni (bo da się zajęcia wtłoczyć w dwa dni) do innego miasta,
      odległego nawet kilkaset km.
      Poza tym doktoranci mogą sobie dorabiać, koretpetycjami, umowami o dzieło, na
      zlecenie - wtedy nie przepada stypka. Jeśli ktoś dostanie etat, to przecież
      można go skrócić np do 3/4, 15/18 i juz nie traci się prawa do stypki.
      I tak naprawdę ciężko jest przepracować te 90 godzin czy ułożyć pytania do
      egazminu?
      • Gość: ???????/ Re: Nie przesadzajmy, co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.05, 11:08
        Nie ma problemu Pani zdaniem z wymaganiami na studiach doktorankich ???!!!!1-
        mozna odwalic byle co i puszcza na UJ też, jak również możliwoscia wyjazdów?
        owszem, można dorobic, tylko gdzie czas na badania? u nas po pracach profesorów
        widać, że za długo nie siedza w bibliotekach, he he.
        Dydatyka + godziwe warunki rozwoju i odpowiedni poziom byłaby OK.
      • noether Re: Nie przesadzajmy, co? 20.12.05, 16:41
        ....tak, Pani filolog, ale prosze mowic za siebie!ewentualnie za kierunki
        pokrewne...ja jestem fizykiem i moja praca nad doktoratem wyglada zupelnie
        inaczej. jako doswiadczalnik siedzie w instytucie codziennie, po 10, 12 godz.
        do tego 350 godz dydaktycznych, jak sobie wyobrazasz dorabianie do stypy w
        mojej sytuacji?ja mam ledwo czas na zycie! pozdrawiam N
        • Gość: doktórka Re: Nie przesadzajmy, co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 17:48
          Chylę czoła przed fizykami!
          Tylko że my tu roztrząsamy się nad doktorantami, a z 350 godzinami to chyba nie
          jesteś doktorant, tylko asystent. Doktorantom nie wolno dawać więcej jak 90
          chyba; jak ja zaczynałam, to miałam pensum 120 godzin, czyli śmiech. Z drugiej
          strony, asystent nie ma 4 lat na dr, tylko sporo więcej, więc raczej można się
          wyrobić. No chyba, że oprócz laboratorium masz rodzinę,no to faktycznie ciężko.
          Poza tym to wiesz, nawet filolog gdzieś musi poszperać i coś zbadać:-) tyle
          tylko, że materiałem badawczym jest język, a nie materia. Tez tego ślęczenia
          wychodziło mi wiele godzin dziennie...
          Pozdrawiam i życzę dużo wytrwałości
          • Gość: Radek Re: Nie przesadzajmy, co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 23:31
            Zgadzam się z Panią Dr. Jeśli życie doktoranta jest takie podłe, to dlaczego tak
            wielu idzie w tym kierunku? Czy to są cierpiętnicy? A te godziny spędzone przed
            książkami, probówkami i przed komputerem? Czy to jest bicz za grzechy młodości,
            czy raczej droga, która daje wymierne korzyści lub perspektywy?

            Życzę wszystkim radosnych Świąt Bożego Narodzenia i wytrwałości w trudach pracy
            naukowej w nadchodzącym roku. Dobrych wyników!

            Gloria in excelsis Deo!
    • nfa05 Poradnik dla doktoranta 20.12.05, 10:08
      Poradnik dla doktoranta
      www.nfa.pl/articles.php?topic=9
    • Gość: tomas Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 11:17
      Nikt tam chyba pod pistoeltem nikogo nie trzyma?? inna sprawa ze najlepsze
      kaski sa zarezerwowane dla swoich. Dla tych co studiowali na wneiz przypominam
      takie nazwiska jak wisniewska, karaszewski wszystko kisi sie w rodzinie,
      najlepsi wyjezdzaja!!! kto tu zostanie???
    • Gość: Tomasz Bajraszewsk Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.phys.uni.torun.pl 20.12.05, 11:28
      Po pierwsze: doktorant otrzymujący stypendium ma prawo podjąć pracę wyłącznie w
      niepełnym wymiarze godzin (Dz.U. z 2005 r. Nr 164, poz. 1365, Art. 200, pkt. 4).

      Po drugie: nawet gdyby mógł wziąć pełen etat, to już nie wystarczy mu czasu na pracę naukową oraz praktykę zawodową.

      Po trzecie: Doktorantowi, po uzyskaniu stopnia doktora, okres odbywania studiów
      doktoranckich, nie dłuższy niż cztery lata, zalicza się do okresu pracy, od
      którego zależą uprawnienia pracownicze (Art. 198 pkt. 3).
      Kłopot zatem mają ci doktoranci, których praca doktorska niemal z definicji musi trwać dłużej (astronomia). Niejasne jest, czy w takim przypadku zostaną zaliczone 4 lata do stażu, czy w ogóle cały ten okres nie zostanie dołączony do stażu pracy.
      Niejasne jest rónież, czy doktorantowi, poza okresem studiów doktoranckich, do stażu pracy zalicza się również okres studiów podstawowych.
      Poza tym doktorantowi zalicza się bezskładkowy okres ubezpieczenia społecznego.
      Do tego jeszcze temat rzeka: mizerne dotacje państwa do nauki!

      Wniosek jaki się z tych rzeczy nasuwa to taki, że państwo ma gdzieś ludzi, którzy chcą zrobić coś pożytecznego dla kraju. Uważam, że nie może być tak, że najlepszą perspektywą dla doktoranta, po uzyskaniu tytułu jest wyjazd zagranicę. Skoro państwo już tyle zainwestowało w młodego naukowca, to dlaczego nie daje mu możliwości pracy naukowej? Dlaczego dowiaduję się, że nie ma możliwości zatrudnienia mnie na uniwersytecie, kiedy ukończę doktorat? Że najepszym rozwiązaniem jest wyjazd do innego ośrodka badawczego zagranicą?

      Cieszy mnie, że sprawy doktorantów są poruszane w prasie. Jesteśmy może niewielką grupą społeczną, ale to w końcu my mamy tworzyć polską naukę - o ile da się nam taką szansę.
      • noether Re: Ciężkie jest życie doktoranta 20.12.05, 16:57
        ...Tomku, jak to Ciebie nie zechca..?a kto pociagnie OCT?
        pozdrowienia
      • Gość: doktórka Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 18:07
        Z mojego doświadczenia mogę tylko dodać, że do tzw, wysługi lat nie doliczą na
        pewno studiów mgr, lecz tylko doktoranckie i to dokładnie tyle, ile trwały, w
        miesiącach. Ja dostaję malutki dodatek do pensji za staż i tylko dzięki pracy w
        firmie przed doktoratem miałam pełne lata: chodzi o to, że jeśli zrobimy
        doktorat w 3 lata i 9 miesięcy, to policzą tyle własnie, a nie 4 lata. To był
        właśnie mój przypadek; w dodatku za 3 miesiące dzielące zatwierdzenie obrony
        przez Radę Wydziału i zatrudnienie, nie dostałam ani grosza. Czyli
        zostałam "ukarana" za zrobienie dr szybciej niż przewidziała ustawa.
        Pozdrawiam
      • Gość: sceptyk Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 11:52
        > epszą perspektywą dla doktoranta, po uzyskaniu tytułu jest wyjazd zagranicę. Sk
        > oro państwo już tyle zainwestowało w młodego naukowca, to dlaczego nie daje mu
        > możliwości pracy naukowej?

        Wniosek jest prosty: mniej doktorantów ;P

        > możliwości pracy naukowej? Dlaczego dowiaduję się, że nie ma możliwości zatrudn
        > ienia mnie na uniwersytecie, kiedy ukończę doktorat?

        Bo nie dowiedziałeś się, nim podjąłeś studia doktoranckie?

        > Cieszy mnie, że sprawy doktorantów są poruszane w prasie. Jesteśmy może niewiel
        > ką grupą społeczną, ale to w końcu my mamy tworzyć polską naukę - o ile da się
        > nam taką szansę

        Macie misję od Boga? ;P
    • Gość: Doktórka post scriptum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 13:30
      Czytam Wasze uwagi o studiach doktoranckich i chyba jeszcze muszę coś dodać.
      Mam teraz bardzo fajną sytuację, ponieważ jestem zatrudniona na uczelni, na
      razie na 12 miesięcy (ale to i tak sukces). Ale rozumiem niepewność i
      rozżalenie świeżych doktorów, którzy - zrobiwszy doktorat, w końcu życiowy
      sukces! - słyszą, że nie ma dla nich miejsca na uczelni. Kolega był w takiej
      sytuacji: wychwalany pod niebiosa za pracowitość, oryginalne spojrzenie na
      problem itp. itd., został odesłany z kwitkiem, kiedy starał się o zatrudnienie.
      UMK pozbyło się jeszcze jednego światłego umysłu, ale za to UW zyskał nowego
      pracownika. Ostatecznie, nie obrażając nikogo, Uniwerystet Warszawski to nie
      UMK, więc młody dr sobie "polepszył".
      O koneksjach na ekonomii wiadomo mi wiele, tam chyba jest ogromny
      problem "wyrzucanych" mlodych doktorów. Chyba studia doktoranckie nie powinny
      być fabryką doktorów, których potem się nie chce. Komu w końcu te badania mają
      służyć jak nie macierzystej uczelni?
      Może po prostu przyjmować mniej kandydatów na doktoranckie, a tych, którzy
      finiszują, przytrzymać na uczelni?
      Mam wrażenie, że studia doktoranckie są dla wielu antidotum na bezrobocie, taką
      przechowalnią. Stąd niezadowolenie i brak pewności. Bo jak tu pisać rozprawę,
      kiedy wiesz, że cię nie chcą juz na uczelni, a twój dr to po prostu kolejny
      punkt na liście dokonań profa - promotora.
      Życzę wszystkim doktorantom dużo wytrwałości.
      Nie bójcie się szukac pracy na innych uczelniach!!!!!!!!
      W końcu Poznań czy Warszawa nie są na końcu świata.
      • nfa05 zasada mobilności 20.12.05, 17:16
        Generalnie winna obowiązywac zasada, ze doktoranci ida pracowac gdzie indziej
        a wracaja ew. po kilku latach w ramach rzeczywistych konkursow. Inaczej
        mobilnosci się nie osiągnie a utrwali się jedynie stosunki genetyczno-
        towarzyskie.
      • khmara Re: post scriptum 20.12.05, 17:19
        Gość portalu: Doktórka napisał(a):

        >Najlepsi i tak wygrają, choc może ni
        >zawsze docenieni przez otoczenie.

        To co, przepraszam, wygrywają poza własną satysfakcją? Niedocenienie przez
        otoczenie przekłada się na brak etatu, brak środków na badania. Bardzo
        krótkotrwała ta satysfakcja.

        > Mam teraz bardzo fajną sytuację, ponieważ jestem zatrudniona na uczelni, na
        > razie na 12 miesięcy (ale to i tak sukces).

        Takie zatrudnienie najprawdopodobniej jest nielegalne - uczelnia musiałaby podać
        bardzo ważny i wyjątkowy powód, zatrudniając w ten sposób.

        > Może po prostu przyjmować mniej kandydatów na doktoranckie, a tych, którzy
        > finiszują, przytrzymać na uczelni?

        To się po prostu uczelni nie opłaca. Dzięki doktorantom uczelnię mniej kosztuje
        dydaktyka. Ponadto doktorant liczy się jako punktowane osiągnięcie naukowe raz -
        dla promotora, dwa - dla wydziału, a to też przelicza się na pieniądze. Mamy
        kapitalizm, a doktorant to czysty zysk dla uczelni.
        • Gość: doktórka Re: post scriptum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 17:42
          No to odpowiem. Najlepsi potrafią tak się postarać, że wychodzą sobie pieniądze
          na badania, mając oczywiście jakieś już własne osiągnięcia. Skończyły się
          czasy, kiedy wszystko się nam należało. No ale jasne, że ta satysfakcja np. z
          doskonałych publikacji, jest dość gorzka.
          Jesli chodzi akurat o moje zatrudnienie, to oczywiście nic wspaniałego, ale
          teraz tak się zatrudnia - na kontrakt, początkowo na 12 miesięcy, potem na 4
          lata, a potem może na stałe. Moja uczelnia, zresztą jakakolwiek inna, nie może
          sobie pozwolić na nielegalne "numery".
          No a twoja uwaga o opłacalności doktorantów... Nic dodać nic ująć. tak już
          jest. Trudno się dziwić uczelniom. Ale podobna sprawa jest ze stażystami w
          przedsiębiorstwach: tyrają za blady uśmiech, lub nawet nie, szefa, nie mając
          pewności czy dostaną robotę.
          Pzdr
          • khmara Re: post scriptum 20.12.05, 18:08
            Gość portalu: doktórka napisał(a):

            > No to odpowiem. Najlepsi potrafią tak się postarać, że wychodzą sobie pieniądze
            > na badania, mając oczywiście jakieś już własne osiągnięcia.

            Naiwność nowicjusza. A poważnie, to dużo zależy od obyczajów na konkretnej
            uczelni lub w konkretnym instytucie. Są oczywiście różne granty, stypendia, ale
            dla rozwiania złudzeń proponuję wejść na stronę www.nauka-polska.pl potem
            kolejno, projekty badawcze MNiI, wyniki 29. konkursu, wybrać z listy cokolwiek w
            wynikach konkursu i zobaczyć, kto dostał pieniądza, a kto nie dostał. Nauki
            humanistyczne są na początku. Zdobywanie pieniędzy na badania wymaga sprytu,
            szczęścia i znajomości. Z chodzeniem to nie ma nic wspólnego. A jeżeli nie ma
            uznania otoczenia, to jest bardzo ciężko.

            > Jesli chodzi akurat o moje zatrudnienie, to oczywiście nic wspaniałego, ale
            > teraz tak się zatrudnia - na kontrakt, początkowo na 12 miesięcy, potem na 4
            > lata, a potem może na stałe. Moja uczelnia, zresztą jakakolwiek inna, nie może
            > sobie pozwolić na nielegalne "numery".

            A uczelnia ma już nowy statut? Bo moja uczelnia też tak zatrudniała parę lat
            temu i było to niezgodne z prawem.
            • Gość: doktórka Re: post scriptum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 19:05
              Ja nie mówię (nie piszę), że to bułka z masłem, takie pieniążki na badania. Ale
              w końcu jesteśmy w Łunii; na filologiach tzw. obcych nie mamy większego
              problemu z projektami, tyle że trzeba postarać się o współpracę z uniwerkiem
              zagranicznym i robić międzynarodowy projekt.
              >Zdobywanie pieniędzy na badania wymaga sprytu,
              > szczęścia i znajomości. Z chodzeniem to nie ma nic wspólnego.
              To nazywam "wychodzeniem" sobie grantu. Trzeba jednak kogoś do siebie
              przekonać, pomarudzić, a i znajomości wykorzystać. Po to w końcu jeżdzimy na
              konferencje, nieprawdaż?
          • Gość: realista Re: post scriptum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 12:04
            > lata, a potem może na stałe. Moja uczelnia, zresztą jakakolwiek inna, nie może
            > sobie pozwolić na nielegalne "numery".

            Tak?
            Chyba przeoczyłaś tę medialną burzę o podnoszenie czesnego na CM UMK...
        • Gość: realista śmiech na sali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 12:03
          > > Mam teraz bardzo fajną sytuację, ponieważ jestem zatrudniona na uczelni,
          > na
          > > razie na 12 miesięcy (ale to i tak sukces).
          >
          > Takie zatrudnienie najprawdopodobniej jest nielegalne - uczelnia musiałaby poda
          > ć
          > bardzo ważny i wyjątkowy powód, zatrudniając w ten sposób.

          Niby dlaczego nielegalne?
          Zatrudnienie na czas określony - i tyle.

          > dla promotora, dwa - dla wydziału, a to też przelicza się na pieniądze. Mamy
          > kapitalizm, a doktorant to czysty zysk dla uczelni.

          Czystej to wody liberalny kapitalizm, zwłaszcza, że pieniądze idą z kieszeni
          podatnika ;PPP
          • khmara Re: śmiech na sali 21.12.05, 20:18
            Gość portalu: realista napisał(a):

            > Czystej to wody liberalny kapitalizm, zwłaszcza, że pieniądze idą z kieszeni
            > podatnika ;PPP

            Uczelnia finansuje dydaktykę na bezpłatnych studiach dziennych z dotacji
            budżetowej. Ta dotacja nie ulega zmniejszeniu wraz ze wzrostem liczby
            doktorantów, którzy prowadzą zajęcia za darmo w ramach praktyk zawodowych, więc
            podatnik w żaden sposób na tym nie oszczędza. Stypendia dla doktorantów na mocy
            nowej ustawy są wypłacane ze środków przeznaczonych na stypendia dla studentów.
            • Gość: realista Re: śmiech na sali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 22:55
              > Uczelnia finansuje dydaktykę na bezpłatnych studiach dziennych z dotacji
              > budżetowej. Ta dotacja nie ulega zmniejszeniu wraz ze wzrostem liczby

              To i tak jeden pies - socjalizm z taką czy inną gębą. Mówienie o tym
              "kapitalizm" przyprawia o pusty śmiech.
    • Gość: doktorant :( IP: *.tvgawex.pl 20.12.05, 20:33
      Chcialbym zauwazyc, ze miejsc stypendialnych jest bardzo malo.Najczesciej
      tworzy sie mozliwosc studiow doktoranckich bez stypendiow.
      • Gość: Radek Re: :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 23:40
        Zgadza się, byłem w takiej sytuacji na I roku. Szef powiedział mi: "Panie
        Radosławie, ale nie mogę Panu obiecać, że otrzyma Pan stypendium, a raczej jest
        to mało prawdopodobne"
        Wówczas mimo wszystko, ze względu na zamiłowanie do matematyki, postanowiłem
        rozpocząć studia doktoranckie. Potem jednak szczęście uśmiechnęło się do mnie i
        po dwóch miesiącach otrzymałem stypendium wraz z wyrównaniem, co rozwiązało moją
        trudną sytuację materialną. Dziękuję Bogu i dobrym ludziom za wsparcie.
    • Gość: szatan Doktorant głodny jest o wiele bardziej płodny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 09:19
    • Gość: NaSzczescieJuzDr Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.damtp.cam.ac.uk 21.12.05, 11:17
      Przeczytalem artykul, a teraz czytam komentarze.
      To co mnie smuci to fakt, ze nikt nie zwrocil uwagi na to ze Wielce Szanowny
      Pan (Pro)Rektor opowiada podobne dyrdymaly jak swego czasu PZPRowscy wladcy
      Polski w kwestii praw czlowieka. Jak powszechnie wiadomo oboz socjalistyczny
      był liderem w ich przestrzeganiu :)
      Oczywiście Wielce Szanowny Pan (Pro)Rektor nie mowi nic innego niż wiekszosc
      jego kolegow na podobnych stolkach, chwilami nawet pozuje na "skutecznie
      dzialajacego reformatora", vide wyjazdy zagraniczne. Juz od Nowego Roku ma sie
      zmienic na lepsze, ha, ha ...
      Naprawde smutne jest natomiast to, ze niektorzy ludzie robiacy doktorat
      uwazaja, ze wszystko jest OK, choc cytujac pewien film "Jest bardzo daleko od
      OK". Jak widac rosnie nastepne pokolenie tzw. polskich uczonych.
      Mialem to szczescie, ze dane mi było zobaczyc te sprawy z innej perspektywy:
      studia skonczylem na dobrej zagranicznej uczelni i nie placil za nie polski
      podatnik. Wrocilem zrobic doktorat do Polski. Zgadzam sie byl to troche glupi
      pomysl, ale kierowal mna m.in. glupi/sentymentalny patriotyzm. Trafilem do
      jednego z najlepszych instytutow PAN, choc po paru miesiacach, kiedy się lepiej
      rozejrzalem stwierdzilem, ze tam tez jest "syf, malaria i korniki".
      Na szczescie trafilem na dobrego promotora. Dobry naukowiec i porzadny
      czlowiek – nie wiem jak się w tym bagnie tzw. polskiej nauki uchowal :)
      Podobnie jak kilku innych porzadnych i zyczliwych ludzi, który spotkalem na
      swej drodze w Wielkim Instytucie PAN. Trzeba jednak stwierdzic byli oni w
      zdecydowanej mniejszosci.
      Mowia, ze zly to ptak co wlasne gniazdo kala, ale to nie jest moje gniazdo a
      grupy cwaniakow, ktora bezczelnie przewala pieniadze przyokazji bredzac cos o
      NAUCE.
      Zrobilem doktorat w ok. 3 lata (nawet dostalem wyroznienie) i duzo moglbym
      opowiadac o roznych "ciekawych" przejsciach od nostryfikacji dyplomu
      zaczynajac.
      Z sentymentalnego patriotyzmu się wyleczylem, natomiast to gdzie teraz siedze
      pewnie mozna odczytac z adresu IP :)
      Jeśli zas chodzi o role doktorantow i warunki w których powinni funkcjonowac
      proponuje zapoznac z fragmentem broszury Computer Laboratory (Wydzial
      Informatyki) University of Cambridge – podobno sa najlepsi po tej stronie
      Atlantyku:
      "PhD students are vital to the Laboratory’s research.
      They are the creative base on which it is built. As they
      develop and test new ideas, PhD students stimulate
      the Laboratory’s larger research effort and contribute
      to the advance of the field we aim to achieve.
      As a major research department we attract applications
      from the best students, worldwide, who want to work
      at the leading edge in computer science and technology.
      We cannot fund enough of them. We have enterprising
      research staff wanting to take on more students, the
      space to house them, and the technical facilities for
      their work. But we need money to support more of
      the top-flight doctoral students who seek to come here.
      Funding from external sources is variable and often
      limited. We need to be able to offer our own student
      funds to the best students from here and elsewhere, to
      give them, and us, the freedom to develop new research
      areas.
      ...
      We want to build our Research Students Fund to
      celebrate the 70th anniversary of our foundation, in
      1937, as the Mathematical Laboratory, as well
      as to mark the University’s 800th Anniversary in
      2009. Help us to ensure that the Laboratory remains
      at the forefront of the field, so that Computer Science
      and Technology get the top-quality players they need."

      Cala broszure mozna sciagnac z: www.cl.cam.ac.uk/UoCCL/intro/brochure-
      appeal2009.pdf

      Na koniec uwaga: w odpowiedzi prosze nie pisac o niedofinansowaniu polskiej
      nauki. Mysle, ze cytat rowniez w tej kwestii mowi sam za siebie. A pozatym: "do
      piaskownicy mozna wlac praktycznie dowolna ilosc wody, a kwiatki i tak nie
      wyrosna".
      • Gość: realista Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 12:10
        > Pan (Pro)Rektor opowiada podobne dyrdymaly jak swego czasu PZPRowscy wladcy
        > Polski w kwestii praw czlowieka. Jak powszechnie wiadomo oboz socjalistyczny
        > był liderem w ich przestrzeganiu :)

        Bo uczelnie to obok polskiej wsi to jeden z najlepiej zachowanych reliktów po PRL-u.

        > Oczywiście Wielce Szanowny Pan (Pro)Rektor nie mowi nic innego niż wiekszosc
        > jego kolegow na podobnych stolkach, chwilami nawet pozuje na "skutecznie
        > dzialajacego reformatora", vide wyjazdy zagraniczne. Juz od Nowego Roku ma sie
        > zmienic na lepsze, ha, ha .

        Reformują, ach reformują... Najlepsza jest ta reforma w nowej ustawie o
        szkolnictwie wyższym... reforma przez zabetonowanie.


        > Mowia, ze zly to ptak co wlasne gniazdo kala, ale to nie jest moje gniazdo a
        > grupy cwaniakow, ktora bezczelnie przewala pieniadze przyokazji bredzac cos o
        > NAUCE.

        To prawda. Dopóki nie wywali się rządzącej kliki dziadów, których cała aktywność
        zawodowa sprowadza się do przedyktowania żakom podręcznika z lat 70-tych i
        marszu na kolejny pociąg, ewentualnie przydzielenia doktorantom zajęć do
        poprowadzenia za nich - dopóty nic się nie zmieni, a niemal każda złotówka
        wydana na "naukę" polską będzie wyrzucona w błoto.
        • Gość: dość PRL Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 12:23
          Święte słowa.W Polskich uczelniach liczy się tytuomania i to jest podstawą do
          przeprowadzania różnych śmiesznych rankingów. Ocena naszych uczelni przez
          obcokrajowców z UE jest bardzo niekorzystna.Kiedyś pisałem ale szybko zostało
          usunięte,dlatego nie skuszę się tym razem.
          • mathias_sammer Re: Ciężkie jest życie doktoranta 21.12.05, 12:33
            Slusznie:)



            M.S.
        • mathias_sammer Re: Ciężkie jest życie doktoranta 21.12.05, 12:32
          :) Betonuja, bo nie maja pomyslu na cokolwiek innego:)

          M.S.
          • Gość: realista Re: Ciężkie jest życie doktoranta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 13:34
            mathias_sammer napisał:

            > :) Betonuja, bo nie maja pomyslu na cokolwiek innego:)


            Pomysłu?
            A po co komu pomysły, skoro uprzywilejowanym dobrze i cieplutko?
    • Gość: doktor no Mozna iść do "Biedronki"lub MZK-przyjmuja:) IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.05, 19:11
      Zawsze można porzucic tą straszliwa prace i kariere naukową i zatrudnic się
      w "Biedronce" za 600zł,lub zrobic kursy (ok5000zł)i iść do MZK -też przyjmują-w
      bpewnym brukowcu pisali ze tam średnio maja po 2800zł!!!Ale widząc po parkinku
      obok mzk-realnie niewiele wiecej niż w "Biedronie"-powodzenia!!!:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka