cze67
13.03.06, 10:35
Boże, myślałem, że w czasach "krwiożerczego" kapitalizmu już mi się nie
przydarzy niemiłe potraktowanie przez obsługę jakiegokolwiek sklepu. Myliłem
się. W sobotę pani sprzedawczyni z działu spożywczo-rybnego sklepu "Społem"
(Szeroka, niedaleko Empiku) na pytanie, czy można wybrać dwa kawałki ryby,
które sobie upatrzyliśmy, zamiast: "ależ tak, oczywiście, proszę bardzo" (do
takiej odpowiedzi jestem przyzwyczajony), odparła bezceremonialnie - nie, i
wybrała takie, jakie jej się podobało nam sprzedać. Obsługiwała nas z wyrazem
twarzy księżniczki, która przez najzupełniejszą pomyłkę sprzedaje w w/w
sklepie. Byliśmy tak zaskoczeni, że nie śmieliśmy zaprotestować (zrezygnować
z zakupów, obrazić się, wezwać kierownika/czkę).
Niniejszym protestuję tutaj. Dziękuję za uwagę.