Dodaj do ulubionych

Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską

20.12.08, 16:13
"Tak zderzyłem się z warszawską rzeczywistością, kiedy wysiadłem na Dworcu Głównym (...)"

Szanowny Panie redaktorze.
Obawiam się, że nie mógł Pan wysiąść w Warszawie na Dworcu Głównym. No chyba, że było to około 11 lat temu. ;)
W Warszawie żaden funkcjonujący dworzec tak się nie nazywa, a w miejscu dawnego Dworca Głównego jest obecnie Muzeum Kolejnictwa. :)
Obserwuj wątek
    • city_blue [...] 20.12.08, 16:42
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • sibeliuss Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 21.12.08, 18:06
      Kolejny artykuł podsycający niezgodę. Po co?
      • wlodekzpoznania Ponieważ Polska ma problem - Warszawę i jej wzorce 21.12.08, 23:52
        Naprawdę trzeba być człowiekiem o kibolskiej mentalności, by się wzajemnie
        szczuć "na miasta". Jednak "niechęć warszawska" (we wpisie wyżej do tego się
        odnoszę) ma głębokie podłoże. Podłoże to nazywa się "Polski Centralizm" i
        poczucie niesprawiedliwości, wynikające z tego, że Warszawa tworzyłaby dużo
        mniej, gdyby nie stała na uprzywilejowanej pozycji.
        • ofiara_przemian Poznań nie lepszy 22.12.08, 12:29
          Mam męża poznaniaka i bawi mnie, jak podczas moich wizyt u teściowej
          towarzystwo lubi onanizować się w mojej obecności opowiadając o
          warszawskim chamstwie, zdziczeniu obyczajów, brudzie, smrodzie,
          ubóstwie, drożyznie itp. Mówią o mnie "ta z Warszawy", na co im
          lubię odpowiadać: z Warszawy, ale nie warszawianka, bo ostatnich
          warszawiaków to Ruscy benzyną podczas powstania zgasili. Mój mąż w
          chwilach "depresyjnych" lubi ponarzekać w stylu, że on to się do
          Warszawy nigdy nie przyzwyczai, a Poznań to dopiero Europa, bo
          bliżej Niemiec etc. No to wyp...j do swojej Europy - tak mu
          powtarzam. Kiedyś miałam plany, żebyśmy do Poznania pojechali i tam
          zaczęli nowe życie, ale mi "życzliwi" poznaniacy do głowy wtłaczali,
          że warszawianka żadnej pracy w Poznaniu nie dostanie, bo
          warszawiaków się tu nie lubi. Ale jak poznaniak do Warszawy
          przybieży, to już mowy nie ma o takiej zapalczywości ze
          strony "miejscowych". Moja koleżanka z Mazur też "psioczy" na
          Warszawę zapominając, jak to ją ta "chamska, brudna stolica" w mojej
          osobie przygarnęła, dała pracę, gdyż wcześniej "warmińsko-mazurska
          madonna" siedziała na bezrobociu przez 2 lata i jakoś jej świeże
          powietrze do życia nie wystarczało. Wszyscy, którzy tak plują na
          Warszawę zapominają, że jest to miasto, które wielu dało pracę,
          choćby i najlichszą, a w tych cudownych miejscowościach o głębokich
          tradycjach bezrobocie szaleje jak wściekłe, a żyć trzeba.
          • pszeszczep666 uwaga 22.12.08, 17:40
            Proszę Państwa, nie dajmy się prowokować
          • pacal2 ofiara to ty jesteś - z pewnością 22.12.08, 17:54
            > "życzliwi" poznaniacy do głowy wtłaczali,
            > że warszawianka żadnej pracy w Poznaniu nie dostanie, bo
            > warszawiaków się tu nie lubi. Ale jak poznaniak do Warszawy
            > przybieży, to już mowy nie ma o takiej zapalczywości ze
            > strony "miejscowych".

            Prawie oplułem monitor ze śmiechu. I ty te docinki brałaś na poważnie i z tego
            powodu zrezygnowałaś z przenosin do Poznania?
            W Poznaniu jest tylu nie-poznaniaków, szczególnie wśród młodszej części
            ludności, że ja nawet nie zakładam że rozmawiam z krajanem kiedy rozmawiam z
            kimś nieznajomym w moim wieku. Z całej Polski. I nie słyszę narzekań na
            dyskryminację. Szczególnie jeśli chodzi o pracę.

            > No to wyp...j do swojej Europy - tak mu powtarzam.
            Ach to taki warszawski humor? Boki zrywać po prostu... Przybora i Wiech niech
            się schowają do mysiej dziury z ich podejściem do tematu. Pewnie wspomniany w
            artykule "Legionista" to jakiś duchowy krewny.

            A że Warszawa brudna? No raczej brudnawa, spójrzmy na sprawę uczciwie. Chociaż
            są gorsze pod tym względem miasta, zdecydowanie. Nie wiem jaka przyczyna,
            stwierdzam fakt. Zaznaczę że mówię tylko o (reprezentacyjnym ponoć) centrum,
            zdaję sobie sprawę że nie da się utrzymać czystości wszędzie, przez cały czas.
          • piotr.jaskolski Re: Poznań nie lepszy 23.12.08, 04:50
            a gdzieś ty ofiaro_przemian (czy oby tylko przemian?) o tych Ruskich
            z benzyną wyczytała i jakie to było powstanie? Styczniowe? Wtedy
            jeszcze benzyny nie używano.
    • bambussi Re: Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 21.12.08, 18:44
      he he he - a więc jednak burak - nawet czepić się Warszawy z głową
      nie potrafi :)
    • le.chujarek kwiat toruńskiego dziennikarstwa 21.12.08, 19:53
      w swojej gazecie regionalnej pisze o problemach stolicy.

      ani chybi jest to objaw powszechnej szczęśliwości wypełniającej życie torunian i wynikającego z niej braku tematów wartych poruszenia.

      bo przecież nie jest to objaw uprzedzeń, kompleksów, złej woli i braku profesjonalizmu dziennikarza.
      • skup_metali Re: kwiat toruńskiego dziennikarstwa 21.12.08, 22:36
        podoba mi się jak Legionista do naszego redaktora powiedział :)
        • wilhelm_thel Warszawa to prowincja 21.12.08, 22:50
          W porownaniu do stolic panstw zachodniej Europy Warszawa to najbardziej zacofana
          malomiasteczkowa stolica z calej Unii. Wita nas "wspanialymi" zapachami na
          Dworcu Centralnym, pensjami 500 Euro na miesiac, chamstwem kierowcow i potworna
          prowincjonalnoscia. Z perspektywy Berlina to porazka... (P.S. Zylem w Warszawie
          ale ucieklem do Berlina, bo mialem dosyc braku tolerancji i prowincji tzw.
          rodowitych warszawiakow)
          • pszeszczep666 Re: Warszawa to prowincja 22.12.08, 17:47
            Nie sposób się z tobą nie zgodzić, Warszawa pod względem kultury słabo wypada na tle stolic europejskich, ale na tle innych miast w Polsce... Powiem zupełnie szczerze, chetnie przeprowadziłbym się do Londynu, Rzymu czy Barcelony, niech nawet będzie ten Berlin. To są otwarte kosmopolityczne metropolie. Warszawa też powoli zaczyna nabierać takiego charateru. Natomiast za nic na świecie nie przeprowadziłbym się do innego miasta w Polsce. Dlatego, że są tak samo brudne i pełne chamstwa jak Warszawa, a na dodatek napiętnowane prowincjonalną ciasnotą myślenia
            • pacal2 Forum uczy, bawi, wychowuje 22.12.08, 18:11
              > Natomiast za nic na świecie nie przeprowadziłbym się do innego
              > miasta w Polsce. Dlatego, że są tak samo brudne i pełne chamstwa
              > jak Warszawa, a na dodatek napiętnowane prowincjonalną ciasnotą myślenia

              Bo padnę ze śmiechu :) Człowiek myślący stereotypami wypomina innym
              napiętnowanie "prowincjonalną ciasnotą myślenia".

              Uważaj żebyś czasem do któregoś z tych innych miast nie trafił na dłużej niż
              dzień, bo jeszcze ci się dysonans poznawczy wkradnie, i co wtedy?
    • rowerzysta.3 Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 22.12.08, 01:14
      Najpierw wypadało by określic definicje rodowitego warszawiaka. Kto to taki. Cczy to jest ten, który urodził sie w Warszawie? Bo wielu takich jak Legionista z artykułu, nie pamieta że jego rodzice są ze wsi. przyjechali w latach 80, poczeli synusia, który urodził sie w stolicy, a teraz ten synuś szpanuje. Ale co weekend jedzie po ziemniaki i jajka do babci na wieś.

      Czy to taki którego rodzice urodzili sie w Warszawie? Ale pewnie muszą oboje byc z Wawy, bo jesli jedno nie jest, to juz dziecko nie jest warszawiakiem.

      A może taki, którego dziadkowie pochodzą z wawy, walczyli w powstaniu, odbudowywali Warszawę?




      • rikol Re: Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 22.12.08, 11:44
        A moze rodowity warszawiak to potomek szmalcownika? Czy moze wszyscy
        szmalcownicy to ze wsi byli?

        Jakie znaczenie ma, kto sie gdzie urodzil? Czy lepszy zlodziej o rodowodzie
        warszawskim czy uczciwy wiesniak? No ale zawsze mozna przy takiej okazji kogos
        ponizyc.
      • joetf Re: Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 22.12.08, 18:10
        Juz pomagam z definicja.
        Rodowity, aka. prawdziwy warszawiak to buc, fiut i skonczony debil.

        Bo tylko buc, fiut i skonczony debil dzieli ludzi na lepszych i gorszych na
        podstawie miejsca urodzin ich lub ich rodzicow (czy wy w ogole zdajecie sobie
        sprawe jak skrajnie durne sa takie idee?!)

        Swoja droga fascynujace jest to, ze zjawisko "rodowitosci" jest wylacznoscia
        tzw. "warszaffki".
    • stoprasizmowi [...] 22.12.08, 09:37
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • tomekdabrowski57 Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 22.12.08, 12:16
      Jeśli to możliwe niech wszyscy którzy pisza ,podadza informacje czy
      conajmniej ich rodzice urodzili sie w warszawie o dziadkach nie
      wspomnę. I wtedy bedzie definicja tzw. warszawiaka a czy to bedzie
      burak stad czy stamtąd to juz inna sprawa raczej z wychowania w domu
      rodzinnym.
      Chyba wiecej warszawiaków spotkam w innych miastach tego kraju niz w
      samej stolicy.
      Prawdziwi warszawiacy to sa zupełnie inni ludzie niz ten syf na
      ulicy,mysle o powstańcach którzy podstawiali łeb pod topór żeby
      dzisiaj jeden z drugim miał dylemat przed sklepem czy kupic
      komureczkę szarą czy niebieska.WSTYD MI ZA WAS WARSZAWSKIE ZASRAŃCE.
      Zyjemy w takim a nie innym kraju gdzie dalej jest smród i bród i to
      czy ktoś jest przyjezdny czy nie niczego nie zmieni.
      Przyjezdni niech dalej beda przyjezdnymi,ale bez wstydu skad są i za
      wszelka cene stania sie wielkomieiskimi.
      Niestety jak ktos miał słome w butach bedzie ja miał do końca zycia
      i tego nie zmieni chodzby pękł, wiec bądzcie normalni.
      Żyje tu od zawsze i nie zauwarzyłem niczego szczególnego poza wygoda
      zakupów i jakimis drobiazgami.A prawdziwa warszawa to praga i tamci
      ludzie bo juz innych nie ma.
      Duze miasto duży problem ,małe mały.
      Wrocław, gdańsk, poznań, kraków chyba maja jakis klimat a warszawa
      chyba raczej smród i nic poza tym ,smród moralny.
      I jeszcze z rządem w srodku który nie potrafi nic i dlatego tak jest.
      Ach ta stolica ten raj dla wiesniaka i ten bastion oporu dla pseudo
      warszawiaka.Trudny problem,ciekawe co byscie powiedzieli np. w nowym
      jorku.
      nazwy z małej literki bo mi sie tak podoba.
    • maxtown co to za artykuł???????? 22.12.08, 12:45
      wcale nie ostatnich warszawiaków ruscy benzyna spalili, moj dziadek
      walczyl w powstaniu razem z siostra (bylaw szarych szeregach) moja
      ciotka jestem juz 6 pokoleniem warszawskim, nie mam czemu sie
      wstydzic historii swojej rodziny , i warszawy , duzo ze satrego
      pokolenia warszawiakow mieszka w okolicach warszawy czesc na pradze
      pln. duch starej warszawy zamkniety jest w kregu plac na rodrozu
      ogrodu saskiego aleji roz sejmu okolic powisla starej pragi cale
      srodmiescie wraz z tym pajacem (prezentem od ruskich) jest wizytowka
      stolicy dla przyjezdnych , warszawa da sie lubic ? tak jak
      najbardziej tylko trzeba sie wniej odnalezc umiec zachowac wcale nie
      ma pospiechu jest czas na refleksje,pospech i tlum tworzony jest
      przez tych ktorzy tu sa za kasa ,ale jedno powiem ciezko spotkac
      kogos naprawde z wawy na miescie :)
    • tow.stalin Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 22.12.08, 13:13

      pokusze sie o kilka refleksji:

      1. fatalna komunikacja, nikt nikomu drogi nie ustępuje, nikt nikogo
      nie wpuszcza z podporządkowanej. totalny brak kultury
      motoryzacyjnej. porównując to do mojej ponad 2 milionowej
      aglomeracji macie cholerny minus. i błagam niech nikt nie opowiada,
      ze macie największy ruch drogowy w polsce, bo tak się składa że
      największy jest w aglomeracji zagłębiowsko-górnośląskiej.

      nawet w trakcie budowy tunelu jadący sokolską wpuszczali tych ze
      skargi, a trzeba powiedzieć, że wtedy 2km jechało się przez 40 minut.

      2. wydarzenia kulturalne, rozrywka - warszawa zdecydowanie wygrywa.
      jest gdzie wyjść, jest co zobaczyć. u mnie polega to na tym, że
      musisz dobrze znać miasto, żeby wiedzieć gdzie skoczyć (np. dekerta
      w sosnowcu). z drugiej strony pełno tutaj knajp, gdzie nikt nie boi
      się iść z dziećmi latem - polecam hasjnede, najstarszą knajpe w
      gołonogu.

      3. okolica. wszędzie drogi jednopasmowe. koszmar, koszmar, koszmar.
      teren płaski jak cholerne lotnisko i nikt nie wpadł na pomysł żeby
      dobudować po jednym pasie w obie strony? wrażenie strasznego
      zadupia, dopiero za łodzią są 2 cywilizowane pasy w jedną stronę

      4. warszawiacy. tych, których spotkałem nie moge chyba liczyć
      jako "typowych" bo to byli warszawiacy, którzy do mnie przyjechali.
      pracować. byli dość inteligentni, ale nadęci - nie pozwalało im to
      sie uczyć zawodu - w końcu sami musieli zrezygnować i pozostał
      niesmak. troche sie na naich zawiodłem, jednego musiałem nawet
      potrząsnąć żeby się wziął za robotę. koleś myslał, ze zrobi na mnie
      wrażenie dobrą szkołą, ale mnie gó... to obchodziło, co dałem mu
      jasno do zrozumienia.

      ostatnio taki jeden warszawiaczek troszkę odbudowuje waszą opinię w
      moich oczach. przynajmniej nie nadyma się jak balon :)
    • iiiha Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 22.12.08, 13:16
      Ojej, zatem w internecie można się natknąć na niegrzeczne i najeżone błędami
      wypowiedzi! A to odkrycie. Artykuł o niczym.
    • ben-oni Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 22.12.08, 14:43
      Jestem takim małomiasteczkowym głupkiem, który swego czasu mieszkał ponad rok w Paryżu... i wiecie co? Wa-wa to pipidówka. Teraz mieszkam we Wroclawiu. I wiecie co? Wrocław to pipidówka, ale to, czy ktoś jest wsiokiem czy nie, nie zależy od miejsca zamieszkania ani tym bardziej urodzenia. Mnóstwo Warszawiaków z pokolenia na pokolenie to buraki ze słomą wyłażącą z butów. Znam wielu ludzi z małych miasteczek, których szkoda byłoby "osiedlać w Warszawie", bo by schamieli i zburaczeli na amen.
      • swinton Re: Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 22.12.08, 15:31
        > Paryżu... i wiecie co? Wa-wa to pipidówka.

        Swieta racja.

        > Wrocław to pipidówka

        Swieta racja.

        > których szkoda byłoby "osiedlać w Warszawie", bo by schamieli i
        > zburaczeli na amen.

        Swieta racja.
    • swinton Bbywam w Toruniu i Warszawie kilka razy w roku. 22.12.08, 15:28
      Trudno porownac oba miasta.
      Torun po tygodniu pobytu robi sie nudny.
      W Warszawie wytrzymam nawet 3 tygodnie.
      Gdyby zmniejszyc Torun o Rubinkowo albo przebudowac w stylu
      Bydgoskiego to glosowalbym jednak za Toruniem.
    • urho Kochać Warszawe 22.12.08, 16:50
      Kocham Warszawę bo inaczej nie mógłbym w niej mieszkać. Kto dobrowolnie, bez
      pozytywnej emocji mieszkałby w takiej paskudzie.
    • hiway1 Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 22.12.08, 17:55
      Temat beznadziejny.To tak jakby dyskutować nad wyższością koloru
      czerwonego nad czarnym.O gustach się nie dyskutuje!!!
      Ale za to tym artykułem świetną reklamę bloga zrobiono...I to tyle w
      temacie...
      Acha...ludzie...skoro w szkole poprawnej pisowni nie nauczono to
      może warto czasem skorzystać ze słownika???
    • pan_niemota Re: Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 22.12.08, 19:41
      w sumie całkiem ciekawy temat.
      Bo urodziłem się w wawce. kilo lat temu to juz było, heh.
      mieszkałem w niej ponad 20 lat, potem się poszwędałem trochę po polsce i od
      ponad 3 lat siedzę sobie w jukeju. żeby było smiesznie, w nie za wielkiej
      miejscowości. Na tyle odzwyczaiłem się od wielkomiejsckich klimatów, że żaden
      londyn czy paryz na mnie pozytywnego wrazenia nie robi.
      Ale nie o tym chciałem napisać. Co ma za znaczenie w jakim
      mieście/miejscowości/wiosce mieszkamy? Zawsze jest tak, że żyje się w zakresie,
      powiedzmy, setki osób wokół (dom,praca, kumple, przyjaciele itp), moze 200... a
      reszta to tylko tło. Takie jak mamy w necie, w telewizorni, w encyklopedii (z
      której dowiadujemy sie np. coś o malediwach, szanghaju itp bo przecież raczej
      mało jest prawdopodobne żebyśmy tam dojechali...)

      tak, urodziłem się w warszawie. do dzis pamiętam jak bylo na szanajcy i w
      okolicach placu lenskiego. pamietam jak spedzalem swoja mlodosc na ursynowie.
      jak nienawidzilem centrum ze takie brzydkie i dziwilem sie czemu inni takim
      owczym pedem chca do tego miasta ciagnac. a potem sie okazalo ze jednak ludzie
      poza wawką jakoś tak nie za często chcą do niej ciągnąc, że to tylko
      (zdecydowanie niewielka) cześc tamtejszych społeczności. ze istnieją inne miasta
      w polsce, mi akurat udało sie poznać część zachodnią, południowo-zachodnią i
      południe. reszta kraju to tylko przejazdem.

      Rzeczywistość, zderzenie z rzeczywistością... to tak jakbym powiedział ze
      przylatujac na luton czy stansted zderzam się z londynem czy tez na charls de
      gaula i niby juz paryż. A tu zonk, bo załóżmy paryż jest parę ładnych kilometrów
      ale najpierw trzeba się nauczyć poruszac po tym dość specyficznym lotnisku....
      dość powiedzieć że niejednokrotnie słyszałem o osobach które zamiast się
      odprawic i wsiąść do samolotu dziwnym trafem wsiadały spowrotem do jadacego do
      miasa. A bagaz juz nadany....

      Ale miało byc o warszawie. powyzej tylko nakreśliłem, że trudno jest mówić o tym
      że coś jest lepsze/gorsze z powodu samego miejsca, może pochodzenia...
      tak, wstyd mi za opinie typu artykułowego legionisty. wstyd mi za ludzi którzy
      się uwazaja za warszawiaków a dla tego miasta nic ni robią. nie chcę się
      chwalic, ale co w tym mieście mieszkałęm to moje. no dobra, nie wszystko było
      chwalebne :)

      i podsumowując - co za kij, skąd jestes i gdzie mieszkasz. wazne jakim jestes
      człowiekiem. ja się staram być w porządku w swoim otoczeniu, chcę żeby moi
      bliscy mogli na mnie liczyć... mam swoje pasje które mogę realizowac w dowolnym
      miejscu na ziemi itp itd.
      czy jestem pop..lony czy też może w większym czy mniejszym stopniu podobny do
      większości polaków?
      • malaszparka Re: Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 22.12.08, 23:14
        Święta racja, nie chodzi o miasto jako kompleks zabudowań ale o kulturę ludzi w
        nim mieszkających. Możliwe, że ze względu na wielkość Warszawy większość
        "rdzennych" mieszkańców uważa je za swoją własność i nieświadomie tworzy coś na
        kształt nacjonalizmu regionalnego. Niestety prowadzi to do chamstwa i braku
        poszanowania czyjegoś zdania. Swego czasu byłem zafascynowany Warszawą i jej
        mieszkańcami, ze względu na ich hipokryzję
        (na obrzeżach miasta, a nawet w samym środku Warszawy ludzie hodują kury), więc
        pytałem się ich czy nie widzą w tym jakiejś podobizny wsi, której tak nienawidzą?
        Odpowiedź była zawsze ta sama: Nie ma nic złego w hodowaniu kur, jeżeli komuś to
        nie przeszkadza niech hoduje jego sprawa :)
    • piotr.jaskolski dlaczego nie porównywać? 23.12.08, 05:05
      Wiele lat mieszkałem w Warszawie i wiele lat mieszkałem w Toruniu.
      Mieszkałem też m.in. Berlinie, w Paryżu, Jakarcie, Amsterdamie,
      Neapolu, a teraz mieszkam w Buenos Aires (można sprawdzić po nr IP
      skąd piszę). Z tej perspektywy mogę powiedzieć, że Warszawa jest
      jednym z najgorszych i najbrzydszych miast jakie widziełem (choć
      Jakarta brzydsza), zaś Toruń to jedno z najbardziej uroczych miejsc
      w Europie. Brzydotę Warszawy tworzy nie tylko brud i
      architektoniczny nieład, ale także ludzie zamieszkujący to miasto:
      mikroskopijny procent aroganckich "prawdziwych" warszawiaków i cała
      rzesz gastarbeiterów. Piękno Torunia jest niekwestionowalne. Tworzą
      go i ludzie i gotyk.
    • opin Re: Świątek, piątek: Sprawdzę tę Puławską 23.12.08, 15:57
      O co w ogóle chodzi z tym artykułem? Co szanownego pana redaktora regionalnego
      dodatku do toruńskiego wydania gazety obchodzi śmietnik przewrócony na
      Puławskiej w Warszawie? Normalnie historia jak z Grzesiukowego Nie masz cwaniaka
      nad warszawiaka.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka