Dodaj do ulubionych

Grodzą się na osiedlach, później tego żałują

04.01.09, 20:44
Wszystkim miłośnikom mieszkania w zamkniętych osiedlach polecam pokój
w okrąglaku. Tam dopiero jest parkan i strażnicy...

Mieszkanie w takiej klatce moim zdaniem nie demonstruje statusu
społecznego tylko raczej obnaża to jak jej mieszkańcy są niepewni
swojego statusu. Odgradzanie się symbolicznym płotem od całej reszty
świata to raczej oznaka autyzmu a nie zaradności.
Obserwuj wątek
    • copperius Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 04.01.09, 21:15
      Wystarczy zdublować domofony. Przecież to nie pierwsze tego typu osiedle. Po co
      ten sztuczny problem i artykuł. Chyba się redaktorom tematy skończyły.
      • adamo64 Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 15:52
        copperius napisał:

        > Wystarczy zdublować domofony. Przecież to nie pierwsze tego typu
        osiedle. Po co
        > ten sztuczny problem i artykuł. Chyba się redaktorom tematy
        skończyły.

        Ot poprostu jakis redaktorzyna chcial skrocic sobie droge przez
        prywatne osiedle. Wiec jasnie pon steka teraz w swoich wypocinach na
        lamach szmatlawca. Cala tajemnica
        • sokolasty Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 08.01.09, 20:22
          Jeden Pan chciał zamykania furtek, to administrator na odczepnego u te furtki
          zamknął, mimo że spodziewał się protestów. A innych mieszkańców, panie
          administratorze, zapytać nie łaska?
      • elkoguto11 Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 16:15
        nie nazekajcie na redaktorów:-)takie są po prostu świerze fakty,i należy się
        cieszyć że nie są jakies gorsze dla nas,osobiście.Jeśli nie ma innej opcji,pisze
        się o takich własnie,aktualnych sprawach.Zresztą pewien jestem,że mieszkańcy
        tego osiedla(czytaj zainteresowani)wykazują radośc z tego artykułu,i nie jest on
        dla nich pierdołą.pozdrawiam
      • em_obywatel Nie, to nie jest sztuczny problem 08.01.09, 17:12
        Nie, to nie jest sztuczny problem. To, ze w Polsce w ogole powstaja grodzone
        osiedla jest oznaka tego ze cos w Polsce poszlo zle, cos zrobiono nie tak jak
        trzeba. Naszemu spoleczenstwu blizej do Meskyku niz do Europy Zachodniej. Trzeba
        zrobic cos, zeby to naprawi, zeby bylo znowu normalnie.
      • andykon Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 09.01.09, 00:04
        copperius napisał:

        > Wystarczy zdublować domofony. Przecież to nie pierwsze tego typu osiedle. Po co
        > ten sztuczny problem i artykuł. Chyba się redaktorom tematy skończyły.
        bie jest to problem sztuczny - jest socjologicznie wazny ,
        roznice spoleczne prowadza do napiec -patrz francja ,grecja ,etc,
        pozdrawiam . ps.jestes nieswiadomy albo cyniczny
    • zochna74 Co za bzdura! Jakie "gated communities"???? 04.01.09, 22:02
      ha ha ha...a cóż to za argumenty?
      To może wyjedź za miasto i zobacz jak tam ludzie "manifestują" swój
      status - już nie tylko ogrodzenia, domofony i bramki, ale i firmy
      ochroniarskie, np. Konsalnet.
      Pani socjologu - tu nie chodzi o żadne mainfestaje i "ogrodzone
      społecznośći" tylko polską rzeczywistość - kradzieże, napady i
      wandalizm. Tyle w temacie.
      Pozdrawiam.
      • hecer Re: Co za bzdura! Jakie "gated communities"???? 05.01.09, 01:25
        bzdura.

        • thebigzumzum Re: Co za bzdura! Jakie "gated communities"???? 05.01.09, 15:43
          I ochroniarz. Oczywiscie tylko z grupa inwalidzka, ktory chetnie i z
          uporem maniaka bedzie ci przypominal ze na trawce pies nie moze
          sra... robic kupy za to jak wejdzie ktos kto bedzie chcial robic
          problemy to ochroniarz nawet palca z kanciapy nie wystawi.
          Najwiekszym wrogiem jest sasiad. Juz nie raz mialem rozne przedmioty
          na aucie. Pewnie dlatego ze rejestracie mam z innego miasta a
          podworko jest tylko dla mieszkancow. Ale... ja wynajmuje tam
          mieszkanie i jestem mieszkancem :)
          Zastanawiam sie dlaczego na tych osiedlach nie ma betonowego,
          dwumetrowego muru? Z drutem kolczastym. Przeciez taki plotek jak tam
          jest mozna latwo przeskoczyc.
          • absurdello Zapomniałeś jeszcze o wieżyczkach strażniczych 05.01.09, 16:45
            z karabinami maszynowymi i drutek kolczaastym podłączonym do
            pobliskiej linii wysokiego napięcia..

            Aha i koniecznie tabliczka:

            "Getto nr XXXXX dla agorafobów"

            PS Ciekawe co będzie, gdy pomysłodawcy getta zrobi się niedobrze a
            pogotowie nie dojedzie, bo było zamknięte a nikt nie wpadł na pomysł
            ze zrobieniem zamka zdalnego i domofonu przy furtce. Ciekawe kto
            wtedy będzie winny.

      • olias Re: Co za bzdura! Jakie "gated communities"???? 05.01.09, 23:04
        i co? złodziej czy chuligan nie przejdzie tam, gdzie przejdzie
        zwykły gość? gratuluję inteligencji.
        więc to za mało. dobre byłoby wstawienie wież strażniczych i
        otoczenie całości zasiekami z drutu kolczastego. być może na dachach
        budynków winni dyżurować mieszkańcy z bazookami.
    • larwinia Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 04.01.09, 22:10
      Mieszkam na tym osiedlu i uważam, że zamykanie furtek na klucz to idiotyzm.
      Mieszkancom i ich gościom utrudnia to życie, a jak potencjalny wandal będzie
      chciał wejść to się prześlizgnie pod szlabanem. Nie wiem po co się tak
      odgradzac od świata.
      • boczipl Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 04.01.09, 23:13
        A nie wystarczą domofonu przy tych furtkach i po problemie? Nie wiem, w czym
        jest problem?
        • yild Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 00:57
          nie doswiadczasz to nie wiesz - przyklad: odgrodzone posesje miedzy mickiewicz a
          sienkiewicza od rynku do kochanowskiego, kiedys jeszcze mozna bylo sobie
          spokojnie przejsc do poczty (przy banku) na mickiewicza obecnie mieszkajac na
          slowackiego/bydgoskiej trzeba robic niesamowita trase, ponad pareset metrow
          dluzsza niz przed "zabezpieczaniem" swoich posesji (rofl)
          • yild Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 00:59
            zapomnialem ze bramy rynku tez sa zamykane (chyba o 18 czy 19)...
          • boczipl Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 18:53
            Tak poza tematem, to już tam niestety nie ma poczty tylko kolejny bank :-(
          • boczipl Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 18:56
            Doświadczam i wiem, więc nie zarzucaj mi takich rzeczy. Borykam się z podobnym
            problemem, jednak załatwiłem sobie klucz od takich furtki. I tak jak u Ciebie -
            inaczej musiałbym robić dłuższą trasę.

            W swojej poprzedniej wypowiedzi odnosiłem się do samego aspektu osiedli
            ogrodzonych w przypadkach, gdy nie są one "punktem pośrednim" w drodze do
            naszego celu i nie będą dla nikogo - niestety stwierdzam że rzadko tak jest.
      • grzes-3 Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 14:21
        Pracownicze Ogródki Działkowe . 35 km. od centrum Warszawy. Ponad 1200 działek z altankami. Całość ogrodzona . Jedna brama główna , jedna przeciwpożarowa , kilka furtek. Było to wszystko otwarte przez okrągły rok. Rocznie było ok. 200-300 włamań do altanek. Zmieniono zasady. Brama PPoż. zamknięta , furtki w zimę zamknięte , w sezonie otwarte od 7.00 do 20.00 - 22.00 . Zatrudniono na okres jesienno-zimowo-letni osoby patrolujące. Podpisano także umowę z firmą ochroniarską . Efekt : w przeciągu roku ilość włamań spadła dziesięciokrotnie.
        • exxon71 Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 15:10
          Chyba dostrzegasz różnicę między ogródkami działkowymi a osiedlem mieszkaniowym?
          Nie wiem co ten komentarz ma wspólnego z artykułem. No chyba że mieszkasz w
          altance...
        • olias Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 23:06
          koszt całej impry : 10-krotnie wyższy od strat.
      • adamo64 Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 15:56
        Proponuje ci jak kiedys kupisz ziemie, wybudujesz dom, to wytycz
        sciezke przez srodek swojej wlasnosci by byle menel mogl sobie
        chodzic. To prywatna wlasnosc i nie dziwmy sie, ze ludzie nie chca
        by byle kto sie krecil po ich terenie
        • olias Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 23:13
          co innego dom z wykupionym wokół terenem, co innego osiedle. w akcie
          notarialnym masz dokładnie podane za jakie m kwadratowe płacisz. za
          ulice i skwer - nie płacisz, nie masz tego w akcie. któregoś dnia
          nie wyjdziesz ze swojego osiadla, bo nagle wszyscy dookoła ...
          niekiedy to calkiem zabawne historie są. w warszawie właśnie było
          sobie takie zamkniete osiedle, którego mieszkańcy nie pozwalali
          bawić się swoim dzieciom z pobliskimi "obcymi" na swoich placach
          zabaw. sami zaś wychodzili na spacerki z psami do tychże obcych,
          żeby pieski mogły gdzieś sr... (przepraszam za wyrażenie, inne mi tu
          nie przychodzi do głowy). oczywiście retorsje przyszły szybko -
          "obcy" zaczęli poganiać jaśnie państwo i ich sr.. (właśnie) pieski
    • vauban Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 01:48
      A niech sobie siedzą... i niech do woli żałują. Byle nie przebiegali poprzez
      jezdnię na Sobieskiego - a potem przez tory w wykopie - bo trzeba iść do sklepu
      po drugiej stronie, i oczywiście na skróty. Ja tamtędy jeżdżę, a ostatnio
      ślisko. Do Garbatego Mostku jest za daleko. #wyraz.
    • hecer Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 01:49
      Socjlog tłumaczy naokoło - jeśli wolno mi się przyczepić.

      To nie ludzie chcą się grodzić - developerzy przygotowują plan
      osiedla, rozkład pokoi, dodatkowe pomnieszczenia (garaże, sauny,
      siłownie) - a do tego dokładają w pakiecie "osiedle zamknięte".

      I ludzie to biorą - bez specjalnego zastanowienia.

      Ta moda przyszła do nas w ostatnich kilku latach - wraz z boomem
      budowlanym i rosnącą konkurencją o "najwyższy standard" oddawanych
      budynków. Najwyższy standard tzn że twoje mieszkanie "ma wszystko" -
      czyli również "leży na zamkniętym osiedlu".

      Osiedle Zieleniec - budowane zdaje się gdzieś na początku lat 90 (za
      Reja, koło Tesco) jest otwarte - można sobie swobodnie, przyjemnie
      spacerować. Na parkingach nikt nikomu nie kradnie aut, nie kradnie
      radia z samochodu, nie wybija szyb.

      Nie ma tam pijaków na ławkach i placach zabaw.

      Nie ma dresów.

      A obok jest zabudowa z pruskiej cegły - miejsce które wygląda
      na "metę" - dość niebezpiecznie.

      I co? I nic.

      Ale np Czarlińskiego - ulica "ślepa", zamknięta dla ruchu,
      oddzielona od pruskiego muru na Legionów i Kilińskiego.

      Wszystkie nowe osiedla budowane są jako zamknięte.
      -Panorama na Skarpie
      -i osiedle położone przy zjeździe ulicą Turystyczną.
      -wspomniane Słoneczne Tarasy
      -domki przy Polnej (między Chełmińska a Okrężną)
      -domy między Popiełuszki a Rybaki (tu po prostu zagrodzono przejście
      między tymi ulicami tak że trzeba iść około 700 metrów naokoło -
      choć przez osiedle to 20 metrów... Ludzie którzy mieszkają w tych
      ślicznych domach i im coś takiego nie przeszkadza to po prostaki.
      -itd...

      Czekam na Osiedle Sztuk Pięknych... Kolejne miejsce dla lokalnej
      toruńśkiej elity której strasznie blak klasy i poczucia tego co
      naprawdę jest trendy...

      -----------------------------------

      W Skandynawii nie ma zamkniętych osiedli. Nie ma też płotów - nawet
      w domkach jednorodzinnych.

      W Skandynawii nie tworzy się zamkniętych enklaw dla biednych -
      przesiedla się w dzielnice gdzie mieszkają bogatsi.

      Zamkniętych osiedli nie ma, bo są po prostu nie wydaje zgody na
      takie konstrukcje.

      --------------------------

      W Polsce mamy taki syf - bo mamy tak dziadowską lewicę która zamiast
      reprezentować interes publiczny - reprezentuje siebie,
      czyli "lokalne elity" i ludzi którym takie dziadostwo odpowiada,
      którzy je umacniają. Lewica w Polsce to slogany - tworzą ją ludzie
      którzy przepadają za najgorzej pojętą prywatą. Korporacja Filar i
      inne tym podobne konstrukcje, zarządy spółdzielni mieszkaniowych,
      itd...

      Byłem liberałem ale mi się znudziło - a nie można być jednocześnie
      estetą i liberałem bo w Polsce przestrzeń wolności zdobywana jest
      przez tandetę i bezguście. Gorsze wypiera lepsze - w muzyce, w
      filmie, w telewizji, w polityce... Potrzebne są zasady - inaczej
      chodniki, ulice, parki zostaną ogrodzone i zamknięte.

      Czekam na nową lewicę która będzie trendy i przestanie robić dobrą
      minę do złej gry. To co na razie prezentuje to nie jest szampański
      socjalizm tylko jakaś mizerna podróbką sprzedawana na lokalny rynek.
      • yild Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 11:13
        hecer napisał:

        > Nie ma tam pijaków na ławkach i placach zabaw.
        >
        > Nie ma dresów.


        ta... nie ma, przeniesli sie za hurtownie papiernicza przy
        broniewskiego/kasprowicza :(
        • hecer Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 11:47
          sorry, ale te budki z piwem w stylu "kakadu u marcina", itd -
          umożliwiają kulturalne picie juz od 10 rano...

          a za hurtownią papierniczą jest wieżowiec:) To zupełnie różne wątki.

          Mieszkam/przebywam w bliskim sąsiedztwie tej okolicy... Te bary
          ("clubs") to fenomen polskich osiedli, na Skarpie to samo... Ten
          biznes (pijalnia piwa) można w Polsce prowadzic bez ryzyka porażki:)

          ...Ale to nie ma nic wspólnego z zamkniętymi osiedlami i plotami (to
          przy Sobieskiego, Tarasy, jest calkiem odcięte od
          potencjalnych "czarnych dziur" - a i tak je zamknęli. Zapomnij o
          spacerze po osiedlu - wokół nowych domów (a dla mnie to jedna z
          większych przejemności - możliwość spacerowania po osiedlu, wśród
          ludzi, domów...w lesie trochę się nudzę:) ale też może być)
          • yild Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 16:32
            hehe... nie gadaj... i tak juz jest "troszke" mniej pijalni w tych okolicach,
            "kilka" lat temu byly jeszcze conajmniej trzy, w obecnym budynku hurtowni, na
            rogu wyspianskiego/broniewskiego, i troche dalej w kierunku sienkiewicza
            (obecnie firma sprzedajaca oleje silnikowe itp) :P to byly czasy :P
            • hecer Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 23:45
              może mniej - a może podnoszą standard:) Obok maximusa wyrosło kilka
              nowych pizzerni (ale to inny klient - choć pije nie mniej:)

              Kakadu trzyma się nieźle, ale obok obok już pizzernia, a kawałek
              dalej remont... upgrejd:)
      • vojtell Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 14:25
        hecer napisał:
        "Osiedle Zieleniec - budowane zdaje się gdzieś na początku lat 90 (za
        Reja, koło Tesco) jest otwarte - można sobie swobodnie, przyjemnie
        spacerować. Na parkingach nikt nikomu nie kradnie aut, nie kradnie
        radia z samochodu, nie wybija szyb.

        Nie ma tam pijaków na ławkach i placach zabaw.

        Nie ma dresów.

        A obok jest zabudowa z pruskiej cegły - miejsce które wygląda
        na "metę" - dość niebezpiecznie.

        I co? I nic."

        Mieszkam akurat na Zieleńcu, przy Tesco.
        Latem, jesienią i wiosną normalne są nieludzkie ryki w środku nocy
        pod oknem. Zimą jakoś jest ciszej pewnie za zimno.
        Przed kilkoma tygodniami stałem sobie (godz. ok 23)z żoną na balkonie i
        obserwuję okolicę.
        Od strony Tesco zbliża się dwóch ok. dwudziestolatków i dziewczyna w ich wieku.
        Przewracają i rzucają po drodze czym się da. Dochodzą do samochodów kopią je i
        walą po szybach. Po moim też.
        Podchodzą pod mój balkon i zauważają mnie. Pod naszym adresem padają
        plugawo-wulgarno epitety, groźby wybicia szyb.
        Chuligani po próbach wywrócenia betonowych kwietników (Są za ciężkie) obrzucaja
        mój balkon ziemią.
        Na drugi dzień idziemy do spółdzielni. Pani Prezes tłumaczy jak dzwonić na
        monitoring bo policja w takich wypadkach nie reaguje.
        Tłumaczy, że to już takie miejsce, że osiedle jest częściowo ogrodzone właśnie
        od strony budynków z pruskiego muru zamieszkiwanych przez "element".
        Częściowo uspokojeni wychodzimy ze spółdzielni.
        Po tygodniu znów ktoś obrzuca nasz balkon ziemią.
        Wreszcie przed świętami wieczorem wyglądam przez okno dosłownie na sekundę.
        Widzę dwóch młodych mężczyzn.
        Po chwili słyszę głuche uderzenie. Na drugi dzień okazuje się, że tym razem
        zostaliśmy zbombardowani jajkiem.
        Opisana powyżej historia to tylko część tego co się tutaj dzieje.
        Dodać do tego można facetów publicznie oddających mocz lub (chyba bezdomnych
        konsumujących na ławeczkach coś wyglądające na niejadalne czy publiczną
        konsumpcję alkoholu przez ludzi wyglądem nie budzącym zaufania.
        I co?
        Szczęśliwie udało nam się dobrze sprzedać mieszkanie i wyprowadzamy się na
        osiedle zamknięte ze stałą ochroną.
        Dwa lata na Zieleńcu wystarczy.
        Oczywiście w niczym nie winimy administracji osiedla. Po prostu to taka okolica.
        tak więc hecer jak już coś piszesz to staraj się aby było choćby podobne do prawdy.
        Pozdrawiam,
        • hecer Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 16:11
          ja w tym tesco bywam co drugi dzień, gdy jestem w Polsce. I
          spaceruję sobie w tej okolicy często. Właśnie się zresztą wybieram
          do Piotra i Pawła.

          To co piszesz nigdy mnie nie spotkało.

          Spacer po Bydgoskim wieczorem jest niebezpieczny - ale czy tzn że
          trzeba zamknąć Mickiewicza na noc?

          Komuś innemu przeszkadzą reklamy w skrzynkach pocztowych - to też
          powód by się ogradzać? Wtedy reklam nie znajdziecie w szkrzynce na
          listy? Z powodu ulotek za wycieraczką na starówce też nie będziecie
          jeździć na starówkę?

          Po prostu miejsce takich ludzi jak wy jest na wsi. Tam jest cisza,
          spokój, posiadłość, płot. Mówię to bez ironii.

          ---------------------------------------------------
          Nie nadajecie się do życia w mieście po prostu.

          Nie umiecie tworzyć sobie wspólnej przestrzeni publicznej,
          produkować dóbr wspólnych takich jak bezpieczeństwo czy kultura
          współżycia.

          Potraficie tylko "zadzwonić oburzeni na policję" - i na tym się
          wasza kultura, aktywność i wyobraźnia kończą.

          Na wsi będzie wam wygodniej. Zapraszam do Przysieka. Papowa.
          Łubianki.

          Jest mnóstwo miejsc wokół - naprawdę nie musicie się męczyć.
          • vojtell Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 17:05
            hecer napisał:

            > ja w tym tesco bywam co drugi dzień, gdy jestem w Polsce. I
            > spaceruję sobie w tej okolicy często. Właśnie się zresztą wybieram
            > do Piotra i Pawła.
            >
            > To co piszesz nigdy mnie nie spotkało.
            >
            > Spacer po Bydgoskim wieczorem jest niebezpieczny - ale czy tzn że
            > trzeba zamknąć Mickiewicza na noc?
            >

            >
            > Po prostu miejsce takich ludzi jak wy jest na wsi. Tam jest cisza,
            > spokój, posiadłość, płot. Mówię to bez ironii.
            >
            > ---------------------------------------------------
            > Nie nadajecie się do życia w mieście po prostu.
            >
            > Nie umiecie tworzyć sobie wspólnej przestrzeni publicznej,
            > produkować dóbr wspólnych takich jak bezpieczeństwo czy kultura
            > współżycia.
            >
            > Potraficie tylko "zadzwonić oburzeni na policję" - i na tym się
            > wasza kultura, aktywność i wyobraźnia kończą.
            >
            > Na wsi będzie wam wygodniej. Zapraszam do Przysieka. Papowa.
            > Łubianki.
            >
            > Jest mnóstwo miejsc wokół - naprawdę nie musicie się męczyć.

            Oczywiście, przecież w ramach "tworzenia przestrzeni publicznej" i
            integracji z otoczeniem mogę dać się skopać żulom lub publicznie
            oddawać mocz albo wrzeszczeć w nocy na ulicy.
            Takie w mojej okolicy obowiązują stadarty.




          • vojtell Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 17:07


            Oczywiście, przecież w ramach "tworzenia przestrzeni publicznej" i
            integracji z otoczeniem mogę dać się skopać żulom lub publicznie
            oddawać mocz albo wrzeszczeć w nocy na ulicy.
            W mieście mieszkam od urodzenia ale zgadzam się z Tobą, że do TAKIEGO
            miasta na pewno się nie nadaję.
            • hecer Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 21:05
              no jeśli tylko takie sposoby znasz - to daj się skopać... albo
              wyprowadź na wieś.

              Ale rozwiązaniem na pewno nie jest zamykanie się za kratami - miasto
              to nie są zamknięte enklawy tylko jeden organizm i wspólna
              odpowiedzialność.

              Miasto to nie jest miejsce dla socjopatów - którym są wyalienowani
              dresiarze i wyelienowani za kratami "porządni ludzie".
              • hecer Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 21:10
                na blokach na gagarina (przy petli na okreznej) zamontowano
                kamery... podobnie na wiezowcu przy Polo koło hali Olimpijczyka na
                Słowackiego... (kamerka w szklanej kuli)
      • olias Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 23:17
        "Ta moda przyszła do nas .." ta moda nie przyszła do nas. nie miała
        skąd przyjśc. stworzyli ją tutejsi. zapytaj Niemca, Anglika,
        Holendra czy Francuza czy u nich też są takie getta w tak masowej
        skali. oczy mu z szypułek wyjdą gdy wreszcie pojmie o co pytasz.
    • kzyzacki Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 07:36
      Całkowicie rozumiem, dlaczego mieszkańcy wolą się zamknąć itd.
      Proste - jeśli ktoś płaci kupę pieniędzy na to, żeby mieszkać jak
      człowiek, chce się czuć bezpiecznie.
      A Toruń miastem bezpiecznym nie jest. Policjantów nie widze na
      patrolach poza Starówką.
      I teraz jeśli ktoś idzie do pracy między 8 a 16 chce, żeby jego dom
      był zabezpieczony. Śmieszą mnie opinie, że to sztuczne odgradzanie
      się od społeczeństwa. Równie dobrze można trzymać wszędzie drzwi i
      okna otwarte, bo przecież jak możemy się tak odgradzać od sąsiadów?
      Nie rozumiem tylko absolutnie jednego. Jak ktoś, kto to budował
      (zdaje się, że Marbud, ten sam który planuje Osiedle Sztuk Pięknych)
      mógł nie pomyśleć o czymś takim jak wejścia na domofon? Przecież
      problem się wtedy rozwiązuje zupełnie sam. Dziwne, że ktoś o tym
      zapomniał...
    • wujek.andrzejek Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 08:11
      Popieram flekowanego tu niesłusznie dra Antonowicza.
      Po pierwsze - prywatyzacja przestrzeni publicznej - jak słusznie
      zauważył chyba kol. Hecer - jest dziś elementem oferty rynkowej
      dewelopera. Pójdźmy jednak dalej - oferta ta jest odpowiedzią na
      zapotrzebowanie społeczne. Ludzie chcą mieszkać na takowych
      osiedlach, więc deweloper kusi ich ogrodzeniem, tak jak kusi ich
      wideofonami, roletami w oknie, czy placem zabaw.
      Po drugie - Skandynawia - wiele ale to wiele lat mieszkałem w Malmo,
      a potem w okolicy Helsinek. Ich cecha charakterystyczna to niewielka
      rozpiętość dochodów - stąd niechęć do grodzenia się, bo nie ma takiej
      potzreby. Jednakże zapraszam do Malmo do dzielnicy imigrantów - obok
      której znajduje się klasyczna "gated community". Tu Szwedzi już nie
      dają rady - ciągłe akty wandalizmu, chuliganerka, włamania itp.
      Po trzecie wreszcie - niestety przez rok mieszkałem na Olsztyńskiej,
      gdzie za płotem wybudowało się osiedle tzw. socjalne. Dlaczego tam
      ludzie się grodzą? Hm. zapytajcie sprzedawczyni ze sklepu, albo
      właścicieli okolicznych garaży.
      Opisywana w artykule sytuacja to klasyczny dylemat - jak wiele ze
      swojej wolności jesteśmy w stanie poświęcić dla poprawy poczucia
      własnego bezpieczeństwa?

      • hecer Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 12:05
        prywatyzacja przestrzeni publicznej to wątek który w listopadzie
        załóżyłem na tym forum - wskazując paluchem gdzie ma miejsce w
        Toruniu... np cała toruńska skarpa na ul. Przy Skarpie została
        zawłaszczona i odcięta od miasta - a piękny widok na Wisłę przeszedł
        na własność mieszkańców osiedla Panarama.

        Kto wydał na to zgodę? Magistrat i wydział architektury który
        zatwierdza plan architektoniczny osiedla.

        W Skandynawii mieszkam przez większość część roku - i to co mówisz o
        dochodach netto jest prawdą. Szkoda tylko że nie tłumaczysz związku
        między rozpiętością dochodów a ogradzaniem się.

        Nie jest tak że w Skandynawii rozpiętość dochodów jest cechą ich
        rynku pracy - po prostu władze centralne i samorządowe prowadzą taką
        politykę podatkową.

        Mieszkania socjalne - w takich bliźniakach czy dwupiętrowych
        blokach - budowane są wszędzie - na osiedlach gdzie bogacze stawiają
        atrakcyjne domki jednorodzinne też.

        Oczywiście w centrum mieszkania są najdroższe - i tam mieszkają
        najbogatsi. Ale zdarza się że obok jest akademik.

        Ogrodzenia i płoty nie uniemożliwiają przechodzenia między ulicami.

        W każdym kraju są bogaci ludzie, biedni ludzie, są podatki i jest
        sfera socjalna.

        Ale w Polsce są dzielnice "dla wybranych", "dla bogatych". Odcięte.
        W Skandynawii - nie ma ich. Bogatsze osiedla są otwarte.

        Po prostu nie ma przyzwolenia na stawianie takich osiedli, a władze
        samorządowe które by coś takiego przepuściły nigdy więcej by nie
        zostały wybrane - gazety "głosem wkurzonego ludu i motłochu od które
        bogacze chcą się odgrodzić" zmiotły by taką władzę po jej pierwszej
        kadencji.

        ...zamknięte może są dzielnice biednych emigrantów którzy nie chcą
        się integrować. Ale nie ma przyzwolenia na politykę "odgradzania się"

        I dlatego właśnie skandynawia jest bezpeczna. To nieprawda że nie
        muszą się grodzić ponieważ jest bezpiecznie - tak naprawdę nie muszą
        się grodzić bo polityka państwa wspiera uboższych (w sposób
        sensowny) i nie alienuje ich z życia publicznego. Jest bezpieczena
        również dlatego, że mury i płoty między osiedlami nie istnieją.
      • hecer Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 12:11
        > Popieram flekowanego tu niesłusznie dra Antonowicza

        Ja też popieram. Ale myślę że warto zastanowić się w ten sposób:

        - załóżmy że developer proponuje mieszkanie bez płotów, zintegrowane
        z przestrzenią wokół osiedla.

        - i za wzrostem ceny mieszkania o 3-7% proponuje płot, domofon, itd.
        Izolację.

        Co wybraliby ludzie????

        Coż, podejrzewam że przynajmniej połowa wybralaby osiedle otwarte,
        tańsze o przynajmniej 10 tys złotych...

        ...ale takiego wyboru po prostu nie ma!

        ----------------------------------------------------------------

        Więc moim zdaniem doktor Antonowicz popełnia wyciągając wnioski
        dotyczące gustów mieszkańców z interesów jakimi kieruje sie
        developer przygotowujący mieszkania dla tych ludzi. To poważny błąd
        metodologiczny.
        • hecer Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 12:25
          ...błąd metodologiczny, ponieważ nie ma żadnych studiów
          sprawdzających jak zachowaliby się ludzie gdyby zaproponowano im
          rynkową cenę za odgrodzenie się od sąsiadów z innych osiedli.

          A dr Antonowicz zakłada że przełożenie między interesami developera
          a gustami jest 1:1. Na podstawie jakich badań?

          Musiałby mieć "counterfactual" - czyli sytuację, w której tej samej
          reprezentatywnej grupie której zooferowano ogrodzone mieszkanie,
          zaoferowanoby mieszkanie z możliwością ogrodzenia się po określonej
          cenie.

          On założył że zostawienie wyboru nie ma znaczenia - każdy chce
          zapłacić za płot - bez względu czy ma wybór czy zaplacić czy nie ma
          tego wyboru. I w ten sposob określa preferencje ludzi.

          ...oczywiście upraszczam, bo nic takiego autor nie twierdził - to
          raczej wypływa z jego tekstu.

          ...Podejrzewam że chciał on w swojej wypowiedzi do gazety przede
          wszystkim zwrócić uwagę na to że mamy wypaczone gusty i poczucie
          tego co jest trendy. Że chciał nas trochę skarcić za te płoty,
          skarcić nasze gusta.

          A o metodologii takich badań na pewno wie więcej niż ja:))))

          • nuzwykrzyknikiem -> hecer 05.01.09, 17:34
            dobrze piszesz!

            ale to jest jednak Polska - zupełnie inne uwarunkowania.
            W Polsce nie prowadzi się planowej polityki przestrzennej / urbanistycznej chyba
            nigdzie. A jeżeli się nie prowadzi, to trzeba patrzeć ( trzeba, w sensie
            konieczności) na takie zjawiska, jak te grodzone osiedla jako na fenomeny
            społeczne. I odpowiednio je traktować. Dlatego wypowiedzi typu: "w takich
            osiedlach mieszkają buraki", albo "trzeba tak mieszkać, bo Polacy to hołota", i
            tym podobne, są bardziej odpowiednie i na miejscu. Grodzone osiedle jest
            zjawiskiem żywiołowym, fenomenem socjalnym. Ponieważ ta sfera nie podlega
            kontroli, nie można więc stosowac do jego oceny takich kryteriów, jakby było
            budowane z myślą o osiągnieciu jakiś racjonalnych ( w szerokim tego znaczeniu)
            celów. Jego powstanie odpowiada na daną, konkretną potrzebę społeczną i jako
            takie jest wyrazem pewnej prawdy o tym społeczeństwie. W tym sensie, obcując z
            takimi osiedlami doświadczamy zarazem pewnego wycinka rzeczywistości społecznej.
            Obcujemy z pewną prawdą. A doświadczenie prawdy jest w sumie czymś
            konstruktywnym, mimo, że dana prawda nie musi być za wesoła. Ale kto powiedział,
            że prawda musi byc wesoła?

            Polskie miasta nie rozwijają się jak miasta w krajach, gdzie się rozwój
            przestrzenny planuje. Ale przeciez istnieje racjonalnośc wyższego rzedu, niż ta
            zawarta w planach. Szkopuł w tym, że owa racjonalnośc wyższego rzędu przejawia
            się dopiero po dłuższym okresie. Byłoby interesujące prześledzić, jakie bedą
            losy owych publicznych terenów zawłaszczonych i ich trwanie w tkance miejskiej
            na przestrzeni kilkudziesięcu lat...

            Jako analogon podam przykład inny - komuna wszystkich najchętniej zapędziłaby do
            betonowych bloków, tymczasem odziedziczyła z przeszłości społeczeństwo
            zamieszkujące (w dużej części) jednorodzinne domy wolnostojące wyposażone w
            ogródki...

            Poza tym, jeżeli założyć, że wyizolowanie się z miasta przestrzenią zamkniętą
            odpowiada na konkretną potrzebę psychiczną ludzi, którzy kupują tam mieszkania,
            to można się zastanowić, jakie są tego koszty uboczne? Jeżeli się przestaje
            akceptować mieszkanie w przestrzeni otwartej, oznacza to, że pozostała część
            miasta, a więc 99,9%, jest percypowana przez zwolenników grodzenia się jako
            miejsce złe, nieprzyjemne, w których źle jest mieszkać. Można tu chyba mówić już
            o alienacji...

            inny wątek - gdyby przyjąć grodzenie się za optymalny wariant życia miejskiego,
            idealne miasta będą przypominać obóz koncentracyjny: dzielnice, osiedla, ulice i
            poszczególne domy powinny być (zgodnie z tym założeniem) wyizolowane i
            pozamykane. Na skrzyzowaniach ustawione posterunki, a poruszanie się po miescie
            możliwe wyłącznie za przepustkami. No i wjazd i wyjazd z miasta tylko za
            posiadaniem odpowiedniego paszportu. Trzeba by przywrócić surowe egzekwowanie
            przymusu meldunkowego...

            Ta wizja - wcale nie niemożliwa do zrealizowania - jest oczywiście utopią. Siły
            i środki potrzebne do realizacji miasta pozbawionego całkowicie przestrzeni
            publicznej wymagałyby mocy państwa totalitarnego. Grodzone osiedle w środku
            miasta jest taką idylliczna zajawką miasta totalitarnego, ale - moim zdaniem -
            tylko zajawką. Takim urbanistycznym ogrodowym krasnalem.
            • hecer Re: -> hecer 06.01.09, 01:20
              ...pociąga za sobą szereg innych negatywnyc zjawisk.

              Na przykład tworzenie już w podstawówkach klas "dla dzieci które
              stać na zajęcia specjalne" czyli dodatkowy język obcy, dodatkowe
              zajęcia z tańców, gry w tenisa, jazdy konnej itp...

              Życie społeczne należy kształtować - a nie akceptować
              takie "fenomeny" (ja by je jednak nazywał patalogiami) które
              prowadzą do zepsucia człowieka i krajobrazu wokół niego.

              Jeśli chcemy mieć piękne parki, scieżki rowerowe, uliczki spacerowe -
              i estetyczną, funkcjonalną miejską przestrzeń, musimy o nią
              wspólnie dbać i współpracować. Nie osiągniemy tego w ciągu roku czy
              dwóch - ale wypracujemy przez dekady. Stawianie płota to po prostu
              krok wstecz.
    • jarsem Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 08:40
      Zamknięte tereny osiedli - komu to ma służyć?
      Zasrane przez psy trawniki i chodniki.
      Towarzystwo z domków jednorodzinnych podrzucające swoje super-wypasione śmieci
      do pojemników przy blokach.
      Ulotki i inne śmieci podrzucane - czy tego chcę, czy nie - do mojej skrzynki.
      Pomazane klatki schodowe i ściany.
      Wszystko to mówi mi, że odgrodzenie się jest dobre. W zamkniętej społeczności
      kontrola i brak przyzwolenia na wandalizm są większe.

      Z drugiej strony.
      Przez takie zamknięcie pogotowie czy inne służby miałyby problem z dotarciem do
      mnie i skuteczna pomocą.
      Wspomniani w artykule goście, wejście - to też nie sprawia dobrego wrażenia.
      Czy naprawdę nie można znaleźć jakiegoś złotego środka ?
      I jeszcze tylko jedno pytanie - jakimże to cudem jeden mieszkaniec zadecydował
      za całą społeczność o obowiązku zamykania bram na klucz ?
    • nslaw Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 09:26
      A to fajny temat. Jeden redaktorzyna nie wlazł po pijaku do kumpla i całe
      miasto musi się o tym dowiedzieć.
    • xxxtabxxx Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 09:27
      ciekawe ile z tych osób bojących się obcych, którzy mogą wejść z zewnątrz zna
      własnych sąsiadów...
    • stefandoopa Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 12:46
      ludzie gdzie wy tu skandynawie porownujecie :]
      tam pani minister(czy jakos tak) podala sie do dymisji za uzycie "firmowej"
      karty kredytowej do prywatnych celow czy tez za nie placenie jakiegos abonamentu
      a u nas sad skazuje goscia za wreczenie lapowki a uniewinnia osobe na stanowisku
      ktora ta lapowke przyjela

      w tym kraju znaczaca wiekszosc wszelakich decyzji, dzialan itp itd - nie jestem
      w stanie okreslic % - jest conajmniej nie zrozumiala dla myslacego czlowieka..to
      nie jest chore, to cos wiecej..i z tego ten kraj dluugoo nie wyjdzie...moze
      nawet wcale

      jak ktos nie podziela tego zdania to niech wytlumaczy jak moglo dojsc do tego ze
      sad uniewinnil faceta ktory potracil babke na przejsciu dla pieszych na
      podstawie tego ze wg zeznan sprawcy kobieta idac przez przejscie ruszala ustami?
      kiedys byla taka sprawa gdzies chyba na mazurach - jest to bardzo dobry przyklad
      debilizmu polaczonego z kolesiostwem i brakiem jakichkolwiek zasad w glowach
      tych "ludzi"

      zamkniete osiedla to wobec tego pikus..a jak ludzie chca placic za takie
      "luksusy" typu zajrzyj sasiadowi w okno albo swobodne zycie za kratami to ich
      sprawa..po czasie zrozumieja ze nie zawsze jest tak rozowo jak sie wydaje a jak
      ktos ma komus chate okrasc to zameczek w furtce przeszkoda nie bedzie na pewno :]
    • 24bitblaster Re: Grodza sie.... panie, oj grodza... 05.01.09, 12:54
      Ja mam lepszy pomysl.... wlasciwie to dalsze rozwiniecie pomyslu
      grodzonych osiedli... otoz:

      - osiedle (ogrodzone) powinno byc calkowicie zamykane na noc,
      spuszczane psy z lancuchow (ras jak najbardziej agresywnych),

      - teren osiedla powinien patrolowac wewnetrzny patrol (zmotoryzowany
      i pieszy) uzbrojony w bron dluga i ostra amunicje,

      - w/w patrol powinien miec (umocowanie prawne) na uzycie broni
      przeciwko kazdemu poruszajacemu sie obiektowi (celowi) na osiedlu po
      pierwszym ostrzezeniu (strzelac by eliminowac)...

      Taak,.... mysle, ze to dopiero umocnilo by mieszkancow w/w osiedli w
      poczuciu bezpieczenstwa i dobrze zainwestowanych pieniedzy...

      Jesli o czyms zapomnialem... to dlatego,... ze sie nie wyspalem...
      bo znowu u nas na osiedlu straznicy prowadzili kanonade przez pol
      nocy...

      Szczesliwego Nowego Roku (i Bezpiecznego)...
      • gamon.0 Kto tam mieszka? ci co sie "dorobili" !!! 05.01.09, 13:11
        tak,jak i prywatne "katolickie " szkoły pijarowskie..
        Wszystkie zapełnione w 85% dziećmi gangsterów, i różnych innch
        "biznesmenów"....
    • beastiegirl86 Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 13:04
      Ja mieszkam na takim osiedlu i nikt z moich gości nie skacze przez szlabany czy
      ogrodzenia. Jest proste rozwiązanie takich problemów. Właściciel posesjo
      powinien troszkę pomyśleć o wygodzie mieszkańców i przy bramach wejściowych
      zainstalować DOMOFONY:) Prawda, że proste??:D
      • gamon.0 Rydzyk dał przykład, odgrodził sie wielkim murem.. 05.01.09, 13:13
        Dostęp do siedziby Belzebuba jest trudniejszy,niż do Papieża !
    • krakus24a Trudno się nie grodzić skoro menele 05.01.09, 13:29
      zaczepiają.
      • amdrzej.11 krakus24a,więc ty i twoja rodzina,nie zaczepiajcie 05.01.09, 14:15
    • lukaszka Miastowego??????? o matko n/txt 05.01.09, 14:06
    • zwykly_zjadacz_chleba_z_maslem Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 14:21
      ...Polska i jej mieszkańcy to najbardziej "powalony" kraj na świecie. Budują w
      środku kraju, w którym mieszka kilka milionów zamknięte osiedla i płotami z
      zasiekami z drutu kolczastego odgradzają się od reszty. A uzbrojeni strażnicy
      z psami pilnują ich wyimaginowanego spokoju. Czy ktoś przyglądał się tym
      LUDZIOM? Przypuszczam że nie. W większości są no tzw. nowobogaccy, którzy
      zrobili majątek okradając państwo i ich mieszkańców w okresie przeistoczenia
      systemowego.
    • vojtell Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 14:27
      hecer napisał:

      "Osiedle Zieleniec - budowane zdaje się gdzieś na początku lat 90 (za
      Reja, koło Tesco) jest otwarte - można sobie swobodnie, przyjemnie
      spacerować. Na parkingach nikt nikomu nie kradnie aut, nie kradnie
      radia z samochodu, nie wybija szyb.

      Nie ma tam pijaków na ławkach i placach zabaw.

      Nie ma dresów.

      A obok jest zabudowa z pruskiej cegły - miejsce które wygląda
      na "metę" - dość niebezpiecznie.

      I co? I nic."

      Mieszkam akurat na Zieleńcu, przy Tesco.
      Latem, jesienią i wiosną normalne są nieludzkie ryki w środku nocy
      pod oknem. Zimą jakoś jest ciszej pewnie za zimno.
      Przed kilkoma tygodniami stałem sobie (godz. ok 23)z żoną na balkonie i
      obserwuję okolicę.
      Od strony Tesco zbliża się dwóch ok. dwudziestolatków i dziewczyna w ich wieku.
      Przewracają i rzucają po drodze czym się da. Dochodzą do samochodów kopią je i
      walą po szybach. Po moim też.
      Podchodzą pod mój balkon i zauważają mnie. Pod naszym adresem padają
      plugawo-wulgarno epitety, groźby wybicia szyb.
      Chuligani po próbach wywrócenia betonowych kwietników (Są za ciężkie) obrzucaja
      mój balkon ziemią.
      Na drugi dzień idziemy do spółdzielni. Pani Prezes tłumaczy jak dzwonić na
      monitoring bo policja w takich wypadkach nie reaguje.
      Tłumaczy, że to już takie miejsce, że osiedle jest częściowo ogrodzone właśnie
      od strony budynków z pruskiego muru zamieszkiwanych przez "element".
      Częściowo uspokojeni wychodzimy ze spółdzielni.
      Po tygodniu znów ktoś obrzuca nasz balkon ziemią.
      Wreszcie przed świętami wieczorem wyglądam przez okno dosłownie na sekundę.
      Widzę dwóch młodych mężczyzn.
      Po chwili słyszę głuche uderzenie. Na drugi dzień okazuje się, że tym razem
      zostaliśmy zbombardowani jajkiem.
      Opisana powyżej historia to tylko część tego co się tutaj dzieje.
      Dodać do tego można facetów publicznie oddających mocz lub (chyba bezdomnych
      konsumujących na ławeczkach coś wyglądające na niejadalne czy publiczną
      konsumpcję alkoholu przez ludzi wyglądem nie budzącym zaufania.
      I co?
      Szczęśliwie udało nam się dobrze sprzedać mieszkanie i wyprowadzamy się na
      osiedle zamknięte ze stałą ochroną.
      Dwa lata na Zieleńcu wystarczy.
      Oczywiście w niczym nie winimy administracji osiedla. Po prostu to taka okolica.
      tak więc hecer jak już coś piszesz to staraj się aby było choćby podobne do prawdy.
      Pozdrawiam,
      • hecer Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 16:04
        >Szczęśliwie udało nam się dobrze sprzedać mieszkanie i wyprowadzamy
        >się na
        >osiedle zamknięte ze stałą ochroną

        Szkoda. Myślę że lepiej czulibyście się mimo wszystko na wsi - tam
        można sobie grodzić posiadłość.
        • vojtell Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 16:49
          hecer napisał:

          > >Szczęśliwie udało nam się dobrze sprzedać mieszkanie i
          wyprowadzamy
          > >się na
          > >osiedle zamknięte ze stałą ochroną
          >
          > Szkoda. Myślę że lepiej czulibyście się mimo wszystko na wsi - tam
          > można sobie grodzić posiadłość.

          Szkoda, że nie dotarł do ciebie sens tego co napisałem.

          • hecer Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 23:41
            szkoda że ty wymyśliłeś nową definicję miasta.

            Przepraszam, a gdzie się wychowałeś? Na Rubinkowie? Na Bydgoskim?

            Czy na osiedlu zamkniętym?

            Większość osób które wyrosło w miastach, na osiedlach z wielkiej
            płyty, które dziś kupuje mieszkania na osiedlach zamkniętych...

            Nagle zaczynają widzieć tylko jedno rozwiązanie problemu - ogrodzić
            się zajmując przy okazji drogi i przejścia przez które inni
            chcieliby przechodzić w drodze do sklepu, na zakupy (choćby
            przejście koło od wieżowca przy hali olimpijczyka na słowackiego, a
            ul.mickiewicza).

            Nagle wyrastają płoty - 30 lat temu można było mieć wspólny plac
            zabaw, wspólne boisko, wspólny chodnik, wspólną ulicę, wspólny park
            i wspólne ławki.

            Dziś nagle nie można!
            • hekate41 Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 23:45
              A ty człowieku gdzieś się wychował? W rodowym pałacu jak sądzę.
              hahaha
    • one2be Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 14:34
      a niech siedzą za kratą
      • embart Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 14:54
        bosh.... temat zamkniętych osiedli wałkowany ze 100.000.000

        1) jest popyt ta takie osiedla więc dlaczego developer ma nie zaspokoić go
        2) każdy kupujący mieszkanie na zamkniętym osiedlu wie że będzie ono
        zamknięte/strzeżone więc nie jest zaskoczony potem że jest ono zamykane
        3) jeśli nie chce mieć zamykanego osiedla nie musi kupować tam mieszkania
        - jest przecież wiele inwestycji gdzie otoczenie takiego bloku jest
        ogólnodostępne......
        4) działka pod takim osiedlem nie jest własnością publiczną więc można ją ogrodzić.
        - niestety może się zdarzyć, że ktoś kto przez 30 lat chodził na skróty przez
        taki teren musi teraz chodzić na około, ale np. druga strona medalu jest to że
        na takich osiedlach jest dużo mniej lokali usługowych (sklepów) i to nie dlatego
        że ludzie sobie nie życzą tylko najemcy (właścicielowi) nie opłacałoby się
        prowadzić tam niczego jeśli ma ograniczona liczbę klientów

        5) najważniejsze chyba, dyskusja ta ZAWSZE jest na poziomie gustów a nie
        merytorycznym więc i tak prowadzi donikąd.....
    • lesio5 Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 15:03
      Czy pan "Waldemar Koronowski, kierownik ds. administracji z firmy KMM, która zarządza Słonecznymi Tarasami" pracuje dla wspólnoty, czy dla pojedynczego lokatora? To dlaczego zamknął wszystkie furtki na polecenie jednego mieszkańca? Nie wie o tym, ze do wydawania zarządzeń jest zarząd wspólnoty i walne zgromadzenie?
    • irena.earl Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 16:10
      Składam samokrytykę - rzeczywiście nie potrafię zrozumieć inności osoby
      srającej w windzie. A powinnam tę inność uszanować. Podobnie jak inność
      gościa, który w windzie się odlał i puścił pawia. Wszystko to na egalitarnym
      osiedlu Dziesięciny w Białymstoku, gdzie kwitnie prawdziwa tolerancja dla inności.
    • kokoroko09 "Prywatyzacja przestrzeni publicznej"? 05.01.09, 16:12
      jak ogrodze swoja dzialke to tez bedzie to prywatyzacja przestrzeni
      publicznej?
      Wielki specjalista znowu plecie bez sensu
    • cwel3 Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 16:26
      ....FAJNE TAKIE NOWOCZESNE...GETTO
    • sselrats Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 16:47
      Idziesz w gosci na osiedle? Oferuje trening w pokonywaniu szlabanow
      i bramek. www.dzampdefens.pl
    • qf Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 17:53
      „Częścią naszego miastowego pejzażu”

      Błędy ortograficzne, gramatyczne i leksykalne stały się częścią naszego wybiórczego pejzażu. Redaktorzy prywatyzują polszczyznę i publikują "Urtexte" [teksty źródłowe – przyp. aut.]. Dlaczego tak się zachowują? Chcą czuć się bezpieczni, szukają sposobu, by nie musieć redagować wypowiedzi różnej maści aspołecznych osobników, któryz zwykli zawłaszczać, a przede wszystkim niszczyć system gramatyczny polszczyzny. Często w artykułach jest wyimek albo choćby in extenso przytoczona wypowiedź, która sprawia, że dziennikarze czują się pewniej, nawet jeśli to bardziej kwestia subiektywnego poczucia aniżeli rzeczywistych gwarancji. Jest jeszcze jedna strona medalu. Materiał okraszony cudzą wypowiedzią wydaje się bardziej wyczerpujący, co daje jego autorowi wyższe zainteresowanie czytelników. Redaktorzy mają tendencję do demonstrowania swojego sprawnego warsztatu, a przytaczanie opinii fachowców na pewno im to ułatwia. Prywatyzacja języka odbywa się wszędzie tam, gdzie pojawiają się w podejściu do języka. Dziennikarze przytaczają wypowidzi nie adiustując ich, bo obawiają się wszelkiej rzeczywistej pracy, szczególnie intelektualnej oraz redakcyjnej. Łatwiej jest zacytować niż zredagować. Prywatyzacja języka jest znacznie częściej spotykana w krajach o silnych różnicach kulturowych, takich jak USA czy w Ameryce Południowej. Znacznie rzadziej zjawiska te występują w Europie – nie są popularne zwłaszcza w krajach skandynawskich.
      • campo.di.fiori Re: Grodzą się na osiedlach, później tego żałują 05.01.09, 18:57
        ROTFL !!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka