Dodaj do ulubionych

Prof. Filar: o gustach się nie dyskutuje

31.01.09, 16:39
O, sancta simplicitas!

Cóż, powoli zaczynam czuć się jak hecer, bo zewsząd widzę wypowiedzi
domagające się komentarza, ale chyba trzeba na to odpowiedzieć.

Otóż O GUSTACH SIĘ DYSKUTUJE. Z wielu powodów.

1. Jeśli mamy dwa obrazy namalowane przez malarzy różniących się poziomem
wiedzy i umiejętności, to wykwalifikowany odbiorca sztuki pozna który obraz
jest namalowany przez którego malarza. Kolorów nie można łączyć dowolnie.
Muszą do siebie "pasować". A jeśli nie pasują, to można poznać, czy autor
zdawał sobie z tego sprawę, czy tak mu się maznęło. To dość prosty przykład
ale chodzi o to, że ktoś kto jest prawnikiem, albo dziennikarzem miejskim, nie
może powiedzieć artyście z wykształcenia, że "o gustach się nie dyskutuje".
Przysłowie to jest raczej pewną wskazówką towarzyską - nie można (nie powinno
się) powiedzieć cioci, ze ma brzydką sukienkę i nie można powiedzieć, ze jazz
jest "lepszy" od bluesa, bo taka dyskusja byłaby bezprzedmiotowa, jak dyskusja
o teatrach bydgoskim i toruńskim.

Panie prof. Filar (wiem, ze Pan nie odpowie, ale) co by Pan pomyślał, gdyby
prof. Chmielewski powiedział do Pana "nie można oceniać cudzych czynów, a tym
bardziej używać przemocy, aby kogoś za nie karać, np. więzieniem" (gwoli
ścisłości - tym Pan się właśnie zajmuje, przynajmniej jako teoretyk).

2. Jeśli ktoś (Szmak) przemocą narzuca swoje gusta innym obywatelom, to nie
tylko można, ale NALEŻY o tych gustach dyskutować (dysproporcja władzy Szmaka
i "władzy" prof. Chmielewskiego razem z innymi obywatelami, jest dla Pana, mam
nadzieję, jasna). Jeśli p. Szmak powiesi sobie w domu 538 obrazki z jeleniem
na rykowisku, to pierwszy będę bronił jego prawa do tego. Ale jeśli ZMUSZA
mnie do oglądania jego "jelonków" wykorzystując władzę swojego stanowiska, to
coś tu nie gra

3. Qui tacet, consentire videtur. Kto milczy, ten mimo wszystko mówi, panie
profesorze. Mówi: "nie przeszkadzają mi pieski, osiołki, wózki i rdza. Może
nawet mi się podobają. W każdym razie p. Szmak - prawnik i dziennikarz miejski
- jest bardziej kompetentny od np. prof Chmielewskiego i WSZYSTKICH innych
torunian, by rozstrzygać w kwestiach estetyki przestrzeni miejskiej"

I wreszcie pytam po raz kolejny: JAKI ŻART??? Jaki "luz i przymrużenie oka"???
Te "śmiszne" rysuneczki były częścią projektu za 60 tys zł. Jeśli napiszę,
albo narysuję coś równie "śmisznego" to dostanę przynajmniej 100 zł? Proszę
wskazać, gdzie mam wysłać / zanieść swoje "dzieła". Czy nie uważa Pan, że już
za dużo "luzu i przymrużania oka" na ulicach starówki?
Obserwuj wątek
    • slusarstwo_art Prof. Filar: o gustach się nie dyskutuje 31.01.09, 16:43
      O, sancta simplicitas!

      Cóż, powoli zaczynam czuć się jak hecer, bo zewsząd widzę wypowiedzi
      domagające się komentarza, ale chyba trzeba na to odpowiedzieć.

      Otóż O GUSTACH SIĘ DYSKUTUJE. Z wielu powodów.

      1. Jeśli mamy dwa obrazy namalowane przez malarzy różniących się poziomem
      wiedzy i umiejętności, to wykwalifikowany odbiorca sztuki pozna który obraz
      jest namalowany przez którego malarza. Kolorów nie można łączyć dowolnie.
      Muszą do siebie "pasować". A jeśli nie pasują, to można poznać, czy autor
      zdawał sobie z tego sprawę, czy tak mu się maznęło. To dość prosty przykład
      ale chodzi o to, że ktoś kto jest prawnikiem, albo dziennikarzem miejskim, nie
      może powiedzieć artyście z wykształcenia, że "o gustach się nie dyskutuje".
      Przysłowie to jest raczej pewną wskazówką towarzyską - nie można (nie powinno
      się) powiedzieć cioci, ze ma brzydką sukienkę i nie można powiedzieć, ze jazz
      jest "lepszy" od bluesa, bo taka dyskusja byłaby bezprzedmiotowa, jak dyskusja
      o teatrach bydgoskim i toruńskim.

      Panie prof. Filar (wiem, ze Pan nie odpowie, ale) co by Pan pomyślał, gdyby
      prof. Chmielewski powiedział do Pana "nie można oceniać cudzych czynów, a tym
      bardziej używać przemocy, aby kogoś za nie karać, np. więzieniem" (gwoli
      ścisłości - tym Pan się właśnie zajmuje, przynajmniej jako teoretyk).

      2. Jeśli ktoś (Szmak) przemocą narzuca swoje gusta innym obywatelom, to nie
      tylko można, ale NALEŻY o tych gustach dyskutować (dysproporcja władzy Szmaka
      i "władzy" prof. Chmielewskiego razem z innymi obywatelami, jest dla Pana, mam
      nadzieję, jasna). Jeśli p. Szmak powiesi sobie w domu 538 obrazków z jeleniem
      na rykowisku, to pierwszy będę bronił jego prawa do tego. Ale jeśli ZMUSZA
      mnie do oglądania jego "jelonków" wykorzystując władzę swojego stanowiska, to
      coś tu nie gra

      3. Qui tacet, consentire videtur. Kto milczy, ten mimo wszystko mówi, panie
      profesorze. Mówi: "nie przeszkadzają mi pieski, osiołki, wózki i rdza. Może
      nawet mi się podobają. W każdym razie p. Szmak - prawnik i dziennikarz miejski
      - jest bardziej kompetentny od np. prof Chmielewskiego i WSZYSTKICH innych
      torunian, by rozstrzygać w kwestiach estetyki przestrzeni miejskiej"

      I wreszcie pytam po raz kolejny: JAKI ŻART??? Jaki "luz i przymrużenie oka"???
      Te "śmiszne" rysuneczki były częścią projektu za 60 tys zł. Jeśli napiszę,
      albo narysuję coś równie "śmisznego" to dostanę przynajmniej 100 zł? Proszę
      wskazać, gdzie mam wysłać / zanieść swoje "dzieła". Czy nie uważa Pan, że już
      za dużo "luzu i przymrużania oka" na ulicach starówki?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka