Dodaj do ulubionych

BEZSENNOŚĆ jesienna

IP: *.cn.wroclaw.net.pl / 62.244.144.* 30.09.04, 15:52

Wiatr
Najwiekszy elektroluks świata
Wszystkie drzewa
z liści poomiatal
I baluje w pustej altanie.

Spadły liście
Posnęły wiewiórki,
Ciała drzew
Dostały gęsiej skórki,
Można sprawdzić, panowie i panie.


*

Uciekają z ogrodów dziewczyny,
Wjechaliśmy w hrabstwo Aspiryny,
Wjechaliśmy dośść zdecydowanie.

Wszystko razem biorąc, krótka mowa:
Najpierw deszczyk,
Potem krzyż
I głowa
I w łóżeczko, panowie i panie.


*

A w łóżeczku
(Jeśli grypa letka)
Całkiem miło:
Książeczka,
Gazetka,
Albo słodkie kimanie-drzemanie.

Jeśli tylko radio nam nie trzeszczy
I symptomów nie ma zbyt złowieszczych,
To jest bosko, panowie i panie.


/l.j.kern/


aby do wiosny ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.net.pl / 81.219.230.* 01.10.04, 15:23
      Wisława Szymborska

      "W zatrzęsieniu"

      Jestem kim jestem.Niepojęty przypadek.Jak każdy przypadek.

      Inni przodkowie mogli być przecież moimi,a już z innego gniazda wyfrunęłabym,

      już spod innego pnia wypełzła w łusce.


      W garderobie natury jest kostiumów sporo.Kostium pająka,mewy,myszy polnej.

      Każdy od razu pasuje jak ulał i noszony jest posłusznie aż do zdarcia.


      Ja też nie wybierałam, ale nie narzekam.

      Mogłam być kimś o wiele mniej osobnym.

      Kimś z ławicy, mrowiska, brzęczącego roju,

      szarpaną wiatrem cząstką krajobrazu.


      Kimś dużo mniej szczęśliwym, hodowanym na futro, na świąteczny stół,

      czymś, co pływa pod szkiełkiem.

      Drzewem uwięzłym w ziemi, do którego zbliża sie pożar.

      Żdźbłem tratowanym przez bieg niepojętych wydarzeń.

      Typem spod ciemnej gwiazdy, która dla drugich jaśnieje.

      A co , gdybym budziła w ludziach strach,albo tylko odrazę,

      albo tylko litość?


      Gdybym się urodziła nie w tym co trzeba plemieniu

      i zamykały się przede mną drogi?


      Los okazał się dla mnie jak dotąd łaskawy.

      Mogła mi nie być dana pamięć dobrych chwil.

      Mogła mi być odjęta skłonność do porównań.


      Mogłam być sobą-ale bez zdziwienia,

      a to by oznaczało,że całkiem kim innym.
      • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.net.pl / 81.219.230.* 02.10.04, 01:10
        Anna Świrszczyńska

        "Tanim kosztem"

        Chce się zakochać nieszczęśliwie
        w pięknym i okrutnym mężczyźnie,
        w dziesięciu pięknych i okrutnych mężczyznach.

        Szlochając nakręcać co dzień dziesięć numerów telefonów,
        pisać dziesięć listów,
        patrzeć na dziesięć fotografii.

        I w końcu
        z dziesięciu powodów
        popełnić tylko jedno
        samobójstwo.
        • Gość: MAC WROC Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 01:13
          marsha FAJNY TEKST!ale go nie czujesz
          • Gość: marsha do "mac wroc"! IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.04, 16:19
            przegapiłam wcześniej tę dziwną/bzdurną twą wypowiedź. co niby znaczy że nie
            czuję tego tekstu!?

            ["marsha FAJNY TEKST!ale go nie czujesz"]


    • delirium2 Re: BEZSENNOŚĆ jesienna 03.10.04, 10:24


      Budka. Lampka naftowa.
      Pod lampką piękna wdowa.

      Przyszedł facet w szaliku:
      - Proszę paczkę "Górników".

      Dziękuję. niesłychanie!
      A ten kwiat? To dla pani. -

      Facet jest romansowy.
      Traci głowę dla wdowy.

      Serce mu głośno bije.
      Cóż, zakochał się klient.

      Co wieczór jak ptak leci.
      To chałwa. To bukiecik.

      Oboje jeszcze młodzi.
      A księżyc właśnie wschodzi.

    • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.net.pl / 81.219.230.* 03.10.04, 13:17
      Zbigniew Herbert

      "Ja"

      Napiętych myśli złamany łuk
      Marzenia, które ciało męczą.
      Śpię w cembrowinie twoich nóg
      Pod oczu twych zieloną rzęsą.

      Nic się nie zmieni. Przejdą noce
      Zatrzaśnie dzień, jak szczęka wilcza.
      A potem tylko białe oczy
      I jeszcze ciszej będę milczał
    • Gość: serwis Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 17:57
      serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2318483.html
      • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.net.pl / 81.219.230.* 03.10.04, 22:11
        Jeremi Przybora
        "Jesienne listy"

        W dzionek jesienny, mglisty
        lecą jesienne listy-
        nim cisza je pochowa-
        lecą jesienne słowa,
        słowa, słowa na wiatr:
        "Wstawiłem zęby mamie",
        "Pieniądze oddaj chamie",
        "Nieludzko ciebie kocham",
        "To zdzira, ta Zocha",
        "Paciorek za mnie zmów"-
        deszcz słów, deszcz słów.

        W dzionek jesienny, mglisty
        lecą jesienne listy-
        nim cisza je pochowa-
        lecą jesienne słowa,
        słowa, słowa na wiatr:
        "Znów jestem w takim stanie",
        "Ty nędzny grafomanie",
        "Wspominam lata młode",
        "Zamknęli nam wodę",
        "Jaś wymiotuje znów"-
        deszcz słów, deszcz słów.

        W dzionek jesienny, mglisty
        lecą jesienne listy-
        nim cisza je pochowa-
        lecą jesienne słowa,
        słowa, słowa na wiatr:
        "Za Lechem pójdziem w ogień",
        "Już z Józkiem nie mogie",
        "Onegdaj była stypa",
        "Po mordzie mnie zrypał",
        "Moralnie jestem zdrów"-
        deszcz słów, deszcz słów.

        W dzionek jesienny, mglisty
        lecą jesienne listy-
        nim cisza je pochowa-
        lecą jesienne słowa,
        słowa, słowa
        na wiatr...
        • Gość: k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.cn.wroclaw.net.pl / 62.244.144.* 04.10.04, 09:58
          Jawa nie pierzcha
          jak pierzchają sny.
          żaden szmer, żaden dzwonek
          nie rozprasza jej,
          żaden krzyk ani łoskot
          z niej nie zrywa.
          Mętne i wieloznaczne
          są obrazy w snach,
          co daje się tłumaczyć
          na duzo różnych sposobów.
          Jawa oznacza jawę,
          a to większa zagadka.
          Do snów są klucze.
          Jawa otwiera się sama
          i nie daje się domknąć.
          Sypią się z niej
          świadectwa szkolne i gwiazdy,
          wypadają motyle
          i dusze starych żelazek,
          bezgłowe czapki
          i czerepy chmur.
          Powstaje z tego rebus
          nie do rozwiązania.
          Bez nas snów by nie było.
          Ten, bez którego nie byłoby jawy
          jest nieznany,
          a produkt jego bezsenności
          udziela się każdemu,
          kto się budzi.
          To nie sny są szalone,
          szalona jest jawa,
          choćby przez upor,
          z jakim trzyma się
          biegu wydarzeń.
          W snach żyje jeszcze
          nasz niedawno zmarły,
          cieszy się nawet zdrowiem
          i odzyskaną młodością.
          Jawa kładzie przed nami
          jego martwe ciało.
          Jawa nie cofa się ani o krok.
          Zwiewność snów powoduje,
          że pamięć łatwo otrząsa się z nich.
          Jawa nie musi bać się zapomnienia.
          Twarda z niej sztuka.
          Siedzi nam na karku,
          ciąży na sercu,
          wali się pod nogi.
          Nie ma od niej ucieczki,
          bo w każdej nam towarzyszy.
          I nie ma takiej stacji
          na trasie naszej podróży,
          gdzie by nas nie czekała.

          /"Jawa" W. Szymborska/
    • Gość: old sch Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 20:51
      ciekawe czy wszyscy znaja znaczenie słowa elektroluks.
      • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ jesienna 05.10.04, 09:43
        wolę tego nie roztrząsać... wolę podsycać w sobie wiarę, że przynajmniej część
        forumowiczów ma wystarczająco gruntowne wykształcenie, by to wiedzieć...;)
        • Gość: m* Re: BEZSENNOŚĆ -dzis wiosna! :) IP: *.net.pl / 81.219.230.* 05.10.04, 11:06
          przesłonecznie dziś...cudnie...jakoby vesna! :)
          • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ -dzis wiosna! :) 05.10.04, 11:41
            namawiam wszystkich na popołudniową kawkę w rynku... być może to będzie
            ostatnia tegoroczna w słońca promieniach ? :) ja nie omieszkam z okazji
            skorzystać :)
            • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ -dzis wiosna! :) IP: 62.233.176.* 05.10.04, 23:21
              e r o t y k g r z m i ą c y
              i zrobiło się duszno,
              ani kropelki,
              ja wtedy na rowerze przez centrum
              z plecaka wystawał bez
              pachniało za mną soczyście
              nie mogłem dogonić burzy
              czekała w łóżku

              /artur turski/
              • ktotam Re: BEZSENNOŚĆ -dzis wiosna! :) 06.10.04, 01:19
                Przez długie miesiące widywał ja codziennie, ale ukradkiem tylko, gdy
                przechodził ulicą pod jej oknem na pierwszym piętrze.
                Dziś mijając to okno - z dłonią w jej dłoni, podniósł tam bezwiednie oczy.
                Uśmiechnął się; na mgnienie, spotkawszy potem jej wzrok, ujrzał ją - jak obcą
                na zamienionej przez omyłkę fotogtafii.

                /Julian Przyboś/
                • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ -dzis wiosna! :) 06.10.04, 11:41
                  Cietrzew
                  Ma nie u Szczytu w Trzewiach, lecz na samym Dnie Trzew
                  Jątrzące Pytanie:
                  "Skąd mi się wzięła Dola Drańska taka,
                  Że właśnie do mnie - czymu, pytam, czymu *?! -
                  Oprócz jednego Stacha Barańczaka **
                  Żaden Poeta nie znajduje rymu ***?!"


                  * Przy złej Akustyce (szczególnie w Wietrze, w
                  Wichrze lub w Szkwale) nierzetelny Cietrzew
                  - Idąc w tym zresztą za przykładem Głuszca -
                  Zmian Spółgłoskowych w Rymach się "dopuszcza"
                  (Sic), Samogłoski za to, jak pod sznurek,
                  Wszystkie pochyla, mówiąc: "pomidórek",
                  "Paciórek", "czymu", "kobitka", "tyż", "mliczko",
                  "Egzystencjalny Tragizm" i "jaiczko".

                  **

                  Nie muszę zgłębiać archiwalnych Szaf tu:
                  Wiem, że nie piłem z ptakiem bruderszaftu.
                  Więc zwierzęca Amikoszoneria
                  Jest mi wstrętniejsza niż Ławrientij Beria.
                  Jak podejrzanych Melin albo Met Szef,
                  Swej Nachalności Igłą wkłuwa Cietrzew
                  W Tkaninę Życia nowy Trosk i Bied Szew.

                  ***

                  Po pierwodruku prasowym wiersza "Cietrzew" w "Zeszytach Literackich" nr
                  35 autor otrzymał Z Oksfordu list od Leszka Kołakowskiego, zawierający, obok
                  wstrzemięźliwie sformułowanych ale cenniejszych wyrazów uznania, następującą
                  replikę:

                  Barańczaka, co do "cietrzew"
                  Rym wymyślił, rychło zetrze w
                  Proch wieszcz większy, co swe wieszcze w -
                  Łasne będzie rymy piał!
                  Tamte rymy - niezłe, lecz czcze w
                  Porównaniu, jakoś bledsze w
                  Ręcz: jakby z Paryżem się Tczew
                  Lub Londynem mierzyć chciał!



                  :)
                  • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ -dzis wiosna! :) IP: *.net.pl / 81.219.230.* 06.10.04, 14:22
                    Stanisław Wyspiański

                    „Jakżeż ja się uspokoję”


                    Jakżeż ja się uspokoję-

                    Pełne strachu oczy moje,

                    Pełne grozy myśli moje,

                    Pełne trwogi serce moje,

                    Pełne drżenia piersi moje-

                    Jakżeż ja się uspokoję...
                    • ktotam Re: BEZSENNOŚĆ -dzis wiosna! :) 07.10.04, 01:33
                      Oto widzisz, znowu idzie jesień,

                      człowiek tylko leżałby i spał...

                      Załóżże twój szmaragdowy pierścień:

                      blask zielony będzie miło grał.



                      Lato się tak jak skazaniec kładzie

                      pod jesienny topór krwawy bardzo-

                      a my wiosnę widzimy w szmaragdzie,

                      na pierścieniu, na twym jednym palcu


                      /Gałczyński/
                      • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ -dzis wiosna! :) 07.10.04, 12:59
                        Co mnie zabija, to nadzieja,
                        jej wątły krzyk i śpiew, i szept,
                        - ściga mnie po wsiach, knajpach, kniejach,
                        wzywa na szlaki szczęść i bied.

                        Gdybym umiała - choć w niedzielę -
                        jak starzec, co nie pragnie już,
                        na ławce zasiąść po kościele,
                        i nie śnić snów, nie wróżyć wróżb...

                        Gdybym umiała się zatoczyć
                        jak pijak, co pod auto wlazł,
                        zabłądzić, zemdleć, zamknąć oczy,
                        zapomnieć tamten brzeg i las...

                        Gdybym umiała, choćby w kinie,
                        gdy serce nagły przetnie ból,
                        pomyśleć sobie: "Nic to, minie...
                        Przed nami jeszcze tyle ról"...

                        Gdybym umiała, choć dla sportu,
                        wśród naszych dawnych, ślicznych plaż
                        nie drętwieć jak na sali tortur,
                        dlatego że ten brzeg - nie nasz? ...

                        Gdybym umiała... Lecz nie umiem...
                        A w końcu to zwyczajna rzecz...
                        Choć widzę jeden - dwa w rozumie.
                        Nadziejo, Chmuro, nie idź precz.

                        /Osiecka/
                        • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.net.pl / 81.219.230.* 07.10.04, 13:07
                          Tadeusz Borowski

                          * * *


                          Wiesz,myślę coraz częściej,że trzeba wrócić

                          Może cię spotkam...a szczęście?...przecież szczęście to razem się smucić...

                          Właśnie patrzę w księżycowe okno i słuch natężam...

                          Pusto...gdzieś szumi wiatr...samotny wśród liści księżyc.

                          Koło złociste zza liści wyszło, toczy sie w wietrze.

                          Takie księżyce były nad Wisłą, tylko że bledsze...

                          Nawet Wielki Wóz przejazdem w drzewie tkwi o północy...

                          tak jak u nas...ale tutaj? Nie wiem naprawdę po co...

                          Cóż tu-tęsknota i noce bez snu, jakieś ulice i czyjeś wiersze...

                          Żyję.I z ludzi nie -ludzi jestem.Displaced Person.

                          Myślę o tobie.Wiem, trzeba odejść, może powróci, co przeszło...

                          Chociaż nie wiem,jaka będzie młodość-ani gdzie jesteś.


                          Ale będę miła zawsze twoim -albo niczyim...

                          Słuchaj...słuchaj....przeczytaj ten wiersz...jeśli gdziekolwiek żyjesz.
                          • ktotam Re: BEZSENNOŚĆ jesienna 08.10.04, 02:39
                            Wrzesień jak dywan,

                            jakich nie bywa

                            często ostatnio -

                            płowo-zielony

                            dywan zdobiony

                            słońcem dostatnio.

                            Pejzaż gorący

                            rżysk i stygnących

                            gwiazd w zimnym niebie -

                            smutku, co zawisł

                            kluczem żurawi -

                            pejzaż bez ciebie.



                            Dzień za dniem,

                            sen za snem,

                            pełnia i nów,

                            i słońce znów.

                            Noce i dni

                            wciąż nazbyt ładne -

                            zmierzchy i

                            świty bezradne.



                            Rower zmęczony

                            płosząc gawrony

                            sunie drożyną.

                            Jedzie listonosz -

                            już pod czerwoną

                            jest jarzębiną.

                            Na skwar narzeka,

                            ma tylko przekaz -

                            złotych sto dziesięć!

                            Tą samą drogą

                            wraca. Nikogo.

                            Pejzaż bez ciebie.



                            Dzień za dniem...



                            Na horyzoncie

                            topi się słońce

                            w złocie czerwonym.

                            Rzeką nadpływa

                            siwa flotylla

                            mgiełek wieczornych.

                            Idę przez pole,

                            gdzie dwie topole -

                            drzewo przy drzewie -

                            patrzą z wysoka

                            w przestrzeń jak otchłań -

                            pejzaż bez ciebie.



                            Dzień za dniem...



                            Chyba to sprawił

                            wrzesień, że prawie

                            już nic nie czuję.

                            Słucham, jak teraz

                            upał zamiera,

                            ciszą pulsuje.

                            Pewno ci dobrze

                            gdzieś o tej porze,

                            pewno przyjemnie.

                            A wokolutko -

                            pejzaż bez smutku,

                            pejzaż beze mnie.



                            Dzień za dniem,

                            sen za snem,

                            pełnia i nów,

                            i słońce znów.

                            Noce i dni,

                            o których nie wiesz,

                            jesień i...

                            pejzaż bez ciebie,

                            bez ciebie.



                            J. Przybora
                            • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.net.pl / 81.219.230.* 08.10.04, 13:24
                              Adam Zagajewski

                              "Czy chcesz płakać"

                              Przechodziłem pod namiotami drzew
                              i krople deszczu dosięgały mnie niekiedy,
                              jakby pytając:
                              Czy chcesz płakać?
                              Powietrze było wilgotne,
                              Liście błyszczące,
                              zapach wiosny i nieszczęścia.
                              • hen Re: BEZSENNOŚĆ jesienna 08.10.04, 22:45
                                Pozdrawiam wszystkich insomniaków. Bywałem niegdyś na piewrszych dwóch
                                edycjach, ale potem się nieco zapuściłem. Przyznam, że nie jestem zbyt często w
                                Waszych stronach, ze względu na wczesna porę, którą zwykłem przeznaczać na
                                siedzenie w pracy i ewentualnego stukania na forum. Dziś jest inaczej. Na moim
                                zegarku już po 22.30. Zrobiło się poetycko, więc - od siebie, wszystkim
                                zakochanym nieszczęśliwie, lub chcącym jedynie przeczytać zupełnie dobry
                                kawałek poezji polecam Tuwima (dokładniej - tekst piosenki):

                                BANALNA HISTORIA:

                                Zadzwoniła do niego rano,
                                Bardzo wcześnie, jeszcze przed ósmą.
                                W mózgu miała noc nie przespaną
                                I ból, co na chwilę nie usnął.
                                W sercu miała ciężar rozpaczy.
                                Powiedziała: "Halo, to ty?
                                Zaraz muszę się z tobą zobaczyć".
                                I po twarzy, do słuchawki, łzy.
                                Odpowiedział: "Co za awantura?
                                Nie mam czasu dziś przed obiadem,
                                Dobrze wiesz, że muszę iść do biura.
                                Uspokój się nie lubię przesady".
                                Powiedziała: "Jeśli nawet nie możesz,
                                To koniecznie przyjdź, bo..." - "Bo co?"
                                Zapłakała: "Boże! Boże! Boże!"
                                Rzucił: "Dobrze. Tylko nie płacz. No!"
                                Spotkali się w pustej cukierence.
                                Cukiernie rano są puste.
                                I puste jest serce dziewczęce,
                                Gdy je rozpacz przepełnia, nic więcej.
                                Przyszedł z miną na smutno szlachetną
                                (Każdy z nas to umie, gdy chce);
                                "Kawa czy herbata?" - "Wszystko jedno..."
                                "Może ciastko?" - Dziękuję. Nie".
                                "Co się stało?" Uśmiechnęła się blado:
                                "Co się stało? Nic..." - "Więc dlaczego płaczesz?"
                                "Płaczę? Myślałam, że się uśmiecham...
                                To tak trudno odróżnić czasem.
                                Ach, i mówić tak trudno, gdy słowa
                                Są te same, a czuje się różnie.
                                Ale ja ci zaraz powiem, wszystko powiem..."
                                - "Tylko, proszę cię, prędko, bo się spóźnię".
                                I zaczęła jak wniebowzięta,
                                Jak w natchnieniu, chorobliwie, gorączkowo,
                                Dygotały nieszczęśliwe rączęta,
                                Kołysała się rozpalona głowa.
                                Nawet kelner poczuł litość dla niej
                                I pomyślał: "Coś tam złego jest,
                                Trzeba podać drugi cukier tej pani,
                                Bo jej kawa zgorzknieje od łez".
                                Co mówiła - ja nie wiem niestety.
                                Sądzę nawet, że to wszystko jedno.
                                Ale wy - wy, dziewczyny i kobiety,
                                Znacie dobrze tę mowę obłędną!
                                Gdy skończyła - spojrzała na niego
                                Jak zbity pies... wzrokiem oniemiałym...
                                - "Hm (powiedział), to nic nowego,
                                Już to wszystko sto razy słyszałem!"
                                I tu nagle -błysk w oczach dziewczyny,
                                Jakby ktoś ją obudził - i powiada:
                                "A myślałam, że to mówię, mój jedyny,
                                Pierwsza!! pierwsza od początku świata!!!"
                                -------
                                Teraz wszystko już wiemy. Naturalnie!
                                Bo cóż mogła innego uczynić,
                                Jak do domu iść i najbanalniej
                                Małą kartkę zostawić w sypialni:
                                "Proszę nikogo nie winić".
      • Gość: . Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 17:55
        > ciekawe czy wszyscy znaja znaczenie słowa elektroluks.

        pralka automatyczna?
        • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.net.pl / 81.219.230.* 10.10.04, 03:30
          no to mamy od "hen" iście jeseinny wiersz...

          **************Czesław Miłosz
          "Młodość"

          Twoja nieszczęśliwa i głupia młodość.
          Twoje przybycie z prowincji do miasta.
          Zapotniałe szyby tramwajów,ruchliwa nędza w tłumie.
          Przerażenie kiedy wszedłeś do lokalu, który dla ciebie za drogi.

          Ale wszystko za drogie.Za wysokie.
          Ci tutaj muszą spostrzec twoje nieobycie
          I niemodne ubranie i niezgrabność.

          Nie było nikogo, kto by przy tobie stanął i powiedział:

          -Jestes ładnym chlopcem,
          Jesteś silny i zdrów,
          Twoje nieszczęscia są urojone.

          Nie zazdrościłbys tenorowi w palcie z wielbłądziej wełny,
          Gdybyś znał jego strach i wiedział , jak zginie.

          Ruda , z powodu której przeżywasz męki,
          Tak wydaje ci się piękna, jest lalką w ogniu,
          Nie rozumiesz, co krzyczy ustami pajaca.

          Kształt kapeluszy, krój sukien, twarze w lustrach
          Będziesz pamiętać niejasno, jak coś, co było dawno
          Albo zostaje ze snu.
          Dom , do którego zbliżasz się z drżeniem,
          Apartament, który ciebie olśniewa,
          Patrz, na tym miejscu dźwigi uprzątają gruz.

          Ty z kolei będziesz mieć , posiadać, zabezpieczać
          Mogąc wreszcie być dumny,kiedy nie ma z czego

          Spełnią się twoje życzenia, obrócisz się wtedy
          Ku czasowi utkanemu z dymu i mgły,

          Ku mieniącej się tkaninie jednodniowych żywotów,
          Która faluje, wznosi się i opada jak niezmienne morze.

          Książki, które czytałeś , nie będą więcej potrzebne,
          Szukałeś odpowiedzi, żyłeś bez odpowiedzi.

          Będziesz iść ulicami jarzących się stolic południa
          Przywrócony twoim początkom, widząc w zachwyceniu
          Biel ogrodu, kiedy w nocy spadł pierwszy śnieg.
          • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.net.pl / 81.219.230.* 10.10.04, 22:48
            Małgorzata Hillar

            "My z drugiej połowy XX wieku"


            My z drugiej połowy XX wieku
            rozbijający atomy
            zdobywcy księżyca
            wstydzimy się
            miękkich gestów
            czułych spojrzeń
            ciepłych usmiechów

            Kiedy cierpimy
            wykrzywiamy lekceważąco wargi

            Kiedy przychodzi miłość
            wzruszamy pogardliwie ramionami

            Silni cyniczni
            z ironicznie zmrużonymi oczami

            Dopiero późną nocą
            przy szczelnie zasłoniętych oknach
            gryziemy z bólu ręce
            umieramy z miłości
            • Gość: k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.cn.wroclaw.net.pl / 62.244.144.* 11.10.04, 10:46
              Co to jest miłość
              Nie wiem
              Ale to miłe
              Że chcę go mieć
              Dla siebie
              Na nie wiem
              Ile

              Gdzie mieszka miłość
              Nie wiem
              Może w uśmiechu
              Czasem ją słychać
              W śpiewie
              A czasem
              W echu

              Co to jest miłość
              Powiedz
              Albo nic nie mów
              Ja chce cie miec
              Przy sobie
              I nie wiem
              Czemu

              /j.kofta/
              • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.net.pl / 81.219.230.* 11.10.04, 21:24
                Leszek Długosz

                "Oglądanie starych fotografii"


                Wczoraj wieczorem robiliśmy przegląd

                Starych fotografii.

                -Dwadzieścia pięć razy wykrzyknęliśmy - Boże!
              • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.net.pl / 81.219.230.* 11.10.04, 21:26
                Kornel Filipowicz

                "Świętość".


                Nie można być świętym
                W całości od stóp do głów
                Od rana do wieczora
                Codziennie co godzina co chwila

                To nie miałoby sensu
                Byłoby śmieszne
                Nie mówiąc już o tym
                Że w dzisiejszych czasach
                Nieosiągalne


                Ale wystarczy mnie zabłąkanemu
                W mroku pogrążonemu
                Zaszczutemu zajętemu sprawami
                Mojego żołądka i skóry
                Moich rąk i nóg
                Jeśli czasem
                Raz na tydzień
                Raz na rok
                Choć na chwilę
                Przestanę myśleć tylko o sobie
                I poczuję że jestem komuś potrzebny
                Że stać mnie na to
                Aby w czyjejś obronie
                Być odważnym i bezinteresownym
                To jakby odblask światła
                Którego źródło jest mi nie znane
                I niewidoczne
                To jakby iskra albo promień
                Który nagle przebił ciemność
                Dotknął jakiegoś miejsca we mnie
                I sprawił że zaświeciło
                i całego mnie na chwilę rozjasniło

                Szkoda tylko
                Że to tak krótko trwało
                Że tak szybko zgasło.
                • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: 62.233.176.* 14.10.04, 11:59
                  /ilowena/
                  jesień

                  deszcz roztapia dłonie
                  zmarznięte od czekania
                  na powrót do domu

                  już noc nadchodzi
                  kroplami szeleści
                  między słowami
                  ukrywa się cicho
                  delikatnie porusza
                  gałęzie gołe
                  jak uczucia
                  zasypane piaskiem
                  zmęczenia

                  już mgła gęstnieje
                  na rzęsach
                  otula wiatrem
                  obdartym
                  co usta rozdyma
                  zuchwale

                  już sen się zbliża
                  niejasny
                  jak jesień
                  studząca zieleń
                  kolorami duszy
                  • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: 62.233.176.* 16.10.04, 07:46
                    /j.kalina/

                    ...
                    zaparzyłem już miłość
                    rozwinąłem malinowe chmury
                    cóż mi kiedy woda rozmyła kontury
                    ciszy i kawałkami burzy
                    prószy
                    ...
    • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.04, 12:05
      Wisława Szymborska

      Z limeryków wyspiarskich


      Pan Fryderyk , kuracjusz z Majorki,
      mimo westchnień współlokatorki
      co innego miał wciąż do roboty
      w poniedziałki,niedziele, soboty,
      piątki, czwartki,środy i wtorki
      • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 22:07
        Wisława Szymborska

        Z limeryków wyspiarskich(cd)


        Pewien rybak na Gwadelupie
        utrzymywał,że to bardzo głupie
        znać do wyspy tylko jeden rym
        i w szalupie popisywać się nim
        przy biskupie lub w grupie przy zupie.
        • Gość: elektroluks Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 23:32
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=502&w=13439262&a=13526359
          • Gość: m* Re: BEZSENNOŚĆ - elektroluks...! IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 09:23
            ...no to co, ze wiersz się powtórzył? nie zdarza ci się przeczytać czegos dwa
            razy i więcej... i za każdym razem na nowo się tym zachwycić?!
            nie rozumiem zatem po co ten stary link zamieszczasz.
            • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ - elektroluks...! 19.10.04, 13:49
              bo niektórzy lubią pokazać, jacy są spostrzegawczy...;)
              A wiersze - są jak rzeka... za każdym razem wchodzisz do innej :) Ja też wracam
              ciągle do tych samych, okresowo, a limeryki Szymborskiej to już miodzio :)
    • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ jesienna 18.10.04, 13:10
      We śnie jesteś moja i pierwsza,
      we śnie jestem pierwszy dla ciebie.
      Rozmawiamy o kwiatach i wierszach,
      psach na ziemi i ptakach na niebie.

      We śnie w lasach są jasne polany
      spokój złoty i niesłychany,
      pocałunki zielone jak paproć.

      Albo jesteś egipska królowa
      jak miód słodka i mądra jak sowa,
      a ja jestem przy tobie jak światło.

      /k.j.gałczyński/
      • Gość: - Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 02:08
        Przenosiny z miednicy
        do wanny rodziców -

        pierwszy, delikatny chwyt
        poniżej pasa.


        (paweł piotrowicz)
        • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: 62.233.176.* 20.10.04, 01:53
          nocy smoła opadła
          oślepła nadzieja wszelka
          i... nie znajdzie mnie

          i nawet szkło wyschło
          ostatni gram lekarstwa
          ... więc nie spotkamy się
    • Gość: Metromixomania Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 22:03
      Brudno
      Potwornie nudno
      Mówi się trudno, ja mogę dużo znieść
      Łażę
      Sobie po barze
      Kto mi pokaże w mym życiu jakąś treść?
      Plucie
      I gumy żucie
      Samopoczucie poprawia wciąż mi
      Zawołaj znów mnie!

      Nikt mi niczego nie zabrania
      Z góry na wszystko zgadzam się
      Byle mieć spokój i do rana
      Przespać byle gdzie.

      Siedzę
      Czasem cos bredzę
      Na moją wiedzę nie wpływa żadna myśl
      Dlatego leżę
      Sam już nie wierzę
      Czy to jest prawda co śniło mi się dziś
      Że we śnie wiszę
      Ale coś słyszę
      Przez moją ciszę przechodzi czyjś głos
      Zawołaj znów mnie!
      • Gość: elektroluks Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.04, 00:03
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=502&w=3462082&a=3487596
        • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ jesienna 22.10.04, 08:53
          Brawo, mój drogi Watsonie ;)
        • Gość: . Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 16:12
          Gość portalu: elektroluks napisał(a):

          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=502&w=3462082&a=3487596

          sprawdzalam twoja czujnosc
          • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: 62.233.176.* 22.10.04, 23:54
            są wspomnienia
            których zatrzeć się nie da
            jak śladów rąk
            na promenadzie

            i wspomnienia
            które chciałoby się
            zasadzić w ogrodzie
            i pielęgnować jak drzewa

            wspomnienia ulotne
            jak wędrowne ptaki
            i zwiewne
            jak muśnięcie wiatru

            szkoda że nie można
            jak w komputer
            kliknąć w pamięć
            zapisz zmień usuń

            /pomian/
            • Gość: : Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 00:32
              Londyn
              (tłum. Stanisław Barańczak)

              Wśród ulic, które rój lichwiarzy
              Wykupił wraz z Tamizą mętną,
              Błądzę i widzę w każdej twarzy
              Słabości i niedoli piętno.
              Każdy głos, klątwa, krzyk urwany,
              Płacz, którym Dziecko trwogę głuszy,
              Dźwięczy w mym uchu jak kajdany
              Wykute w kuźni ludzkiej duszy.
              Gdy Kominiarczyk płacze z cicha,
              Bledną kościołów ciemne ściany;
              Kiedy żebrzący Żołnierz wzdycha,
              Krwią spływa Pałac pozłacany.
              Lecz w nocy słyszę też, jak z dala
              Klnie młodociana Nierządnica:
              Zarazą ślubne Łoże kala,
              Jadem dziecięcą Łzę nasyca.


              London

              I wander thro' each charter'd street,
              where the charter'd Thames does flow,
              And mark in every face I meet
              Marks of weakness, marks of woe.
              In every cry of every Man,
              In every Infants cry of fear,
              In every voice: in every ban,
              The mind-forg'd manacles I hear.
              How the Chimney-sweeper's cry
              Every black'ning Church appals,
              And the hopeless Soldiers sigh
              Runs in blood down palace walls
              But most thro' midnight streets I hear
              How the youthful Harlots curse
              Blasts the new-born Infant's tear
              And blights with plagues the marriage hearse.
              • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ jesienna 26.10.04, 12:57
                Przy winie


                Spojrzał, dodał mi urody,
                a ja wzięłam ją jak swoją.
                Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę.
                Pozwoliłam się wymyślić
                na podobieństwo odbicia
                w jego oczach.
                Tańczę, tańczę
                w zatrzęsieniu nagłych skrzydeł.
                Stół jest stołem, wino winem
                w kieliszku, co jest kieliszkiem
                i stoi stojąc na stole.
                A ja jestem urojona,
                urojona nie do wiary,
                urojona aż do krwi.
                Mówię mu, co chce: o mrówkach
                umierających z miłości
                pod gwiazdozbiorem dmuchawca.
                Przysięgam, że biała róża,
                pokropiona winem, śpiewa.
                Śmieję się, przechylam głowę
                ostrożnie, jakbym sprawdzała
                wynalazek. Tańczę, tańczę
                w zdumionej skórze, w objęciu,
                które mnie stwarza.
                Ewa z żebra, Wenus z piany,
                Minerwa z głowy Jowisza
                były bardziej rzeczywiste.
                Kiedy on nie patrzy na mnie,
                szukam swojego odbicia
                na ścianie. I widzę tylko
                gwóźdź, z którego zdjęto obraz.

                /W. Szymborska/
                • Gość: . Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 00:30
                  Z życia roślin ozdobnych

                  Trwa kłótnia w oranżerii
                  A kwiatkom z płatków aż się kurzy:
                  Gerbera się uwzięła,
                  Wytknęła narcyzm róży.
                  Hiacynt, co wiele znaczy,
                  Powiedział, że to kłamstwo.
                  Złocista chryzantema
                  Stwierdziła krótko: chamstwo!
                  Konwalia wzięła walium,
                  Choć ma do róży anse.
                  Jedynie amarylis
                  Zachował się z dystansem.
                  Aż zakwitł Kałużyński
                  (odmiana orchidei),
                  I wszystkich poobrażał
                  Dokładnie po kolei.
                  Na zewnątrz zima trzyma.

                  Jonasz Kofta
    • Gość: . Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 20:02
      Londyn
      słowa: Kazik Staszewski

      Tu czarne niebo nade mną, bruk pod nogami
      Otoczony wkoło dwoma ceglanymi murami
      Te mury strzegą prywatnych właścicieli dóbr
      Kto po nie wyciągnie rękę, temu odpadnie
      I będzie nieładnie
      Wyglądać nieładnie

      Tu wszystkim rządzi wielka hierarchia
      Każdy tutaj swoje miejsce ma

      Tu duży bije małego, a gdy skończy
      Wtedy mały wstanie i pobije jeszcze mniejszego
      A dlaczego, dlaczego tak jest
      Dlaczego, dlaczego, dlaczego ty pytasz się
      I nie wiesz, nie wiesz
      Że dlaczego ty pytasz się
      I nie wiesz, nie wiesz
      Że dlaczego ty pytasz się
      I nie wiesz, nie wiesz
      Że dlaczego ty pytasz się
      I nie wiesz, nie wiesz
      Że ...
      • Gość: magician Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 22:39
        Ty przyszedłeś pocieszyć mnie, miły,
        Taki tkliwy i łagodny taki...
        Unieść się z poduszki nie mam siły,
        A na oknach wszędzie gęste kraty.

        Ty myślałeś, że martwą zastaniesz
        I przyniosłeś wianuszek na czoło.
        Jak boleśnie uśmiechem mnie ranisz,
        Drwiący, dobrotliwy, niewesoły.

        Co mi teraz ta śmiertelna trwoga!
        Jeśli ze mną pobędziesz choć trochę,
        Przebaczenie wymodlę u Boga
        Tobie i tym wszystkim, których kochasz

        achmatowa
        • Gość: , Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 00:17
          When a man lies he murders
          Some part of the world
          These are the pale deaths which
          Men miscall their lives
          All this I cannot bear
          To witness any longer
          Cannot the kingdom of salvation
          Take me home
          • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 19:36
            Kobiety

            Panie wystrojone niesłychanie
            krążą wokół mnie od świtu
            W uszach mnóstwo ozdób im się rusza
            piękne cacka z malachitu

            Damy odwrócone półksiężyce
            świecą w Rzymie w Barcelonie
            Czarne wonne sezamowe świece
            płonę gdy w ciemnościach tonę

            Kiedy jutro padnę trupem
            przykryjcie mnie Ciccioliną
            Tańczcie dziarsko i z przytupem
            przysypcie mnie ciepłą gliną

            Cześć oddajcie Rozścielajcie
            wszystkie łóżka A potem buźka!

            Damy wrzosowiska i polany
            Panie migotanie mchu
            Życie tylko teraz przeżywamy
            potem może braknąć tchu

            Gdy odwalę kitę cudnie
            wyślijcie mnie na południe
            Czeski eksport kawał chłopa
            niech podziwia mnie Europa

            Cześć oddajcie Rozścielajcie
            wszystkie łóżka A potem buźka!

            /j.nohavica/
            • Gość: . Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 01:02
              Nie szukaj drogi, znajdziesz ja w sercu
              Smutna jest knajpa byłych morderców
              Niech Cię nie trwożą, gdy do niej wkroczysz
              Płonące w mroku morderców oczy
              Nieważny groźny grymas na gębie
              Mordercy mają serca gołębie
              Band armii, gangów i czarnych sotni
              Wczoraj rycerze dziś - bezrobotni
              Pustka i chłodem wieje po kątach
              Stary morderca z baru szkło sprząta
              Szafa wygrywa rzewne kawałki
              Siedzą mordercy łamią zapałki
              Czasem twarz obca mignie i znika
              Zaraz się dźwignie ktoś od stolika
              Wróci nazajutrz z miną nijaką
              Bluźnie na życie, postawi flakon
              Każdy do niego zaraz się tłoczy
              Wkrąg nad szklankami błyskają oczy
              I zaraz każdy lepiej się czuje
              Jeszcze morderców ktoś potrzebuje
              Może nareszcie któregoś ranka
              Znowu się zacznie wielka kocanka
              I wrócą chwile pełne zazdrości
              Znów będą płacić za przyjemności
              Znów w dłoni zamiast płaskiej butelki
              Znany kształt kolby od parabelki
              A w końcu palca wibruje skrycie
              Jak łaskotanie: tu śmierć, tu życie
              Wracajcie słodkie chwały godziny
              Sławne gonitwy i strzelaniny
              Tak tylko można znowu być młodym
              Zabić i z dumą czekać nagrody
              W knajpie morderców gryziemy palce
              Żądze nas dręczą i sny o walce
              Ale któż dzisiaj mordercom ufa
              Więc srebrne kule spią w czarnych lufach
              Zmazując barwy lasom i polom
              Mknie balon nocy z knajpy gondolą
              Kiedyś tak jasno a dziś tak ciemno
              Wroga, nie widzę wroga przede mną
              Rwie łeb od tortur alkoholowych
              Lecz wśród porcelan i rur niklowych
              Człowiek się znowu czuje półbogiem
              Bo oto stoi twarzą w twarz z wrogiem
              Kula jak srebrna żmija wyskoczy
              W lustrze nad kranem zagasną oczy
              Ciała morderców skry potu zroszą
              Gdy milcząc ciało za drzwi wynoszą
              Gdy bije północ
    • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 01:03
      www.radiohead.com/full.php?fn=sleeprage1.jpg
      • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.04, 09:46
        Trzy wróżki
        Nad kołyską moją stały
        hej hej wróżki trzy
        chciały mi wywróżyć przyszłość
        zyski straty sny
        ja sikałem do pieluszek
        dziarski mały chwat
        a przede mną stał otworem
        tajemniczy świat

        Hej hej refren mój
        przyszłość to jest bój
        hej to refren mój
        więc się chłopcze bój!

        Pierwsza wróżka była gruba
        hej hej to mój plus
        daję ci królewnę piękną
        padło z wróżki ust
        niech wam nad małżenskim łożem
        zawsze kwitnie maj
        będziesz miał na ziemi chłopcze
        absolutny raj

        Druga wróżka była chuda
        hej hej skóra kość
        więc w jej wróżbach przeważyła
        obrzydliwa złość
        niech się chłoptaś wiecznie męczy
        niech cierpienie zna
        będzie miał puszczalską żonę
        oto wróżba ma

        Hej hej refren mój
        przyszłość to jest bój
        hej to refren mój
        więc się chłopcze bój!

        Wtem argument trzeciej przerwał
        hej hej wróżek spór
        zła choroba zbiera teraz
        żniwo niczym mór
        niechaj w raju chłopak żyje
        i szczęśliwy jest
        wzięła nóż i ciach i wróżbom
        położyła kres

        Jaki morał z tego płynie
        hej hej pytam ja
        ot na każdy problem nauka
        setki recept ma
        by nie kradli ludzie trzeba
        ręce uciąć im
        uciąć nogi by nie wiali
        za morze jak w dym

        Hej hej refren mój
        przyszłość to jest bój
        hej to refren mój
        więc się chłopcze bój!

        /j.nohavica/
        • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.04, 21:44
          Samotna
          Pod nogami wali jej się świat
          w sercu ma nieporządek
          chce ludziom wysłać setki kart
          lecz pogubiła wątek
          na kolanach biała wełna
          tak wiele do zrobienia
          bajkowy dziadek życzeń nie spełnia
          a złotej rybki nie ma

          Nie ma nie ma nie ma
          cudów nie ma
          są tylko ludzie każdy
          bez imienia
          chodzą jak kukiełki błędne
          żaden nie przystaje
          a ona w nocy we dnie
          sama sobie rękę podaje

          W fotelu milczy zamyślona
          samotna tak
          pod powiekami jej nadzieja kona
          samotna tak
          do siebie szepce gdy się budzi
          samotna tak
          bezludna wyspa w morzu ludzi
          samotna tak
          całkiem się w życiu zaplątała
          odzież na sznurku flaga biała
          na piasku wrak
          samotna tak

          Gdy cisza sieje mak po kątach
          słucha Cohena
          donikąd nie gna i nie sprząta
          ta Wenus kamienna
          jak piękny antyczny posąg
          w morzu ciszy tonie
          ale serce chce dojść do głosu
          serce nadal płonie

          Płonie płonie płonie
          serce płonie
          gdzie strażacy
          kto przyjdzie po nie
          gdzie więc są ci dziarscy chłopcy
          kto wreszcie ją pokocha
          wokół niej wciąż tłumy obcych
          więc szlocha szlocha szlocha

          W fotelu milczy zamyślona
          samotna tak
          pod powiekami jej nadzieja kona
          samotna tak
          do siebie szepce gdy się budzi
          samotna tak
          bezludna wyspa w morzu ludzi
          samotna tak
          całkiem się w życiu zaplątała
          odzież na sznurku flaga biała
          na piasku wrak
          samotna tak

          /j.n./
          • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 23:07
            theres a story about
            a place where it rains all the time and when people decide to kill themselves
            they stand with their faces turned to the sky mouths open until they drown

            "the spectacle of apocalyptic believers on hillsides staring up in disbelief at
            an empty sky"

            www.radiohead.com/Archive/Site4/syn015.html
            • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.media4.pl 05.11.04, 01:16
              Santori time..
              • Gość: _ Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.04, 12:19
                for relaxing times...
    • Gość: razorback Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.nd.e / *.e-wro.net 06.11.04, 17:19
      "I CHOC BYM KROCZYŁ CIEMNĄ DOLINĄ,ZŁA SIĘ NIE ULĘKNĘ,
      ,BO J A JESTEM NAJWIEKSZYM SUKINSYNEM W TEJ DOLINIE"
      • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.04, 22:28
        Piekło i raj
        Nuda czerń chmur
        i mgła na dnie rynny
        zielona śniedź
        kulawy koń boleśnie rży
        zburzony mur
        a ze starej skrzyni
        wycieka rtęćgęsta
        jak obraz mojej krwi

        Piekło i raj
        zmokła wrona jak ja sama
        kracze żałośnie
        deszcz bębni o dach
        piekło i raj
        zaskrzypiała stara brama
        pierwszy raz w życiu
        ogarnął mnie strach

        Drewniany wóz
        w nim szmaty listowie
        jedzie gdzie chce
        szkapa jest ślepa jak sam los
        sanie bez płóz
        gdzieś w przydrożnym rowie
        psy parzą się
        echo skamlenia niesie głos

        Piekło i raj
        na drabinie ślady pleśni
        w pułapce areny
        kręci się świat
        piekło i raj
        trubadurów smętne pieśni
        procesje rycerzy
        płonący wiatr

        Kapie kap kap
        czarna infuzja zgrozy
        na plecach pot
        nadziei brak na duszy dnie
        jestem jak krab
        i bez cienia pozy
        sunę pod płot
        może tu poczęstują mnie

        Piekło i raj
        ćwiartki szklanki wprost z żołądka
        jak głodne komary
        ssą moją krew
        piekło i raj
        Herod kontra niewiniątka
        psują dźwięk gitary
        niszczą mój śpiew
        /j.n./
    • Gość: anti-armia Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 00:12
      Nasze serca są jak zmrok
      nasze myśli są jak cień
      nasze chwile są jak rok
      nasze noce są jak dzień
      nasze słowa są jak krew
      nasze kroki są jak deszcz
      nasze oczy są jak zew
      nasze życie jest jak miecz

      My jesteśmy śmiech,
      wszechmogący śmiech
      my jesteśmy śpiew,
      zapomniany śpiew
      my jesteśmy ziarna,
      rozrzucone ziarna
      my jesteśmy armia,
      niewidzialna armia
      • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 01:04
        . . . . out . . . into this world . . . this world . . . tiny little thing . . .
        before its time . . . in a godfor– . . . what? . . girl? . . yes . . . tiny
        little girl . . . into this . . . out into this . . . before her time . . .
        godforsaken hole called . . . called . . . no matter . . . parents unknown . . .
        unheard of . . . he having vanished . . . thin air . . . no sooner buttoned up
        his breeches . . . she similarly . . . eight months later . . . almost to the
        tick . . . so no love . . . spared that . . . no love such as normally vented on
        the . . . speechless infant . . . in the home . . . no . . . nor indeed for that
        matter any of any kind . . . no love of any kind . . . at any subsequent stage .
        . . so typical affair . . . nothing of any note till coming up to sixty when– .
        . . what? . . seventy?. . good God! . . coming up to seventy . . . wandering in
        a field . . . looking aimlessly for cowslips . . . to make a ball . . . a few
        steps then stop . . . stare into space . . . then on . . . a few more . . . stop
        and stare again . . . so on . . . drifting around . . . when suddenly . . .
        gradually . . . all went out . . . all that early April morning light . . . and
        she found herself in the--– . . . what? . . who? . . no! . . she! . . [Pause and
        movement 1.] . . . found herself in the dark . . . and if not exactly . . .
        insentient . . . insentient . . . for she could still hear the buzzing . . .
        so-called . . . in the ears . . . and a ray of light came and went . . . came
        and went . . . such as the moon might cast . . . drifting . . . in and out of
        cloud . . . but so dulled . . . feeling . . . feeling so dulled . . . she did
        not know . . . what position she was in . . . imagine! . . what position she was
        in! . . whether standing . . . or sitting . . . but the brain– . . . what?. .
        kneeling? . . yes . . . whether standing . . . or sitting . . . or kneeling . .
        . but the brain– . . . what? . . lying? . . yes . . whether standing . . . or
        sitting . . . or kneeling . . . or lying . . . but the brain still . . . still .
        . . in a way . . . for her first thought was . . . oh long after . . . sudden
        flash . . . brought up as she had been to believe . . . with the other waifs . .
        . in a merciful . . . [Brief laugh.] . . . God . . . [Good laugh.] . . . first
        thought was . . . oh long after . . . sudden flash . . . she was being punished
        . . . for her sins . . . a number of which then . . . further proof if proof
        were needed . . . flashed through her mind . . . one after another . . . then
        dismissed as foolish . . . oh long after . . . this thought dismissed . . . as
        she suddenly realized . . . gradually realized . . . she was not suffering . . .
        imagine! . . not suffering! . . indeed could not remember . . . off-hand . . .
        when she had suffered less . . . unless of course she was . . . meant to be
        suffering . . . ha! . . thought to be suffering . . . just as the odd time . . .
        in her life . . . when clearly intended to be having pleasure . . . she was in
        fact . . . having none . . . not the slightest . . . in which case of course . .
        . that notion of punishment . . . for some sin or other . . . or for the lot . .
        . or no particular reason . . . for its own sake . . . thing she understood
        perfectly . . . that notion of punishment . . . which had first occurred to her
        . . . brought up as she had been to believe . . . with the other waifs . . . in
        a merciful . . . [Brief laugh.] . . . God . . . [Good laugh.] . . . first
        occurred to her . . . then dismissed . . . as foolish . . . was perhaps not so
        foolish . . . after all . . . so on . . . all that . . . vain reasonings . . .
        till another thought . . . oh long after . . . sudden flash . . . . . very
        foolish really but– . . . what? . . the buzzing? . . yes . . . all the time
        buzzing . . . so-called . . . in the ears . . . though of course actually . . .
        not in the ears at all . . . in the skull . . . dull roar in the skull . . . and
        all the time this ray or beam . . . like moonbeam . . . but probably not . . .
        certainly not . . . always the same spot . . . now bright . . . now shrouded . .
        . but always the same spot . . . as no moon could . . . no . . . no moon . . .
        just all part of the same wish to . . . torment . . . though actually in point
        of fact . . . not in the least . . . not a twinge . . . so far . . . ha! . . so
        far . . . this other thought then . . . oh long after . . . sudden flash . . .
        very foolish really but so like her . . . in a way . . . that she might do well
        to . . . groan . . . on and off . . . writhe she could not . . . as if in actual
        agony . . . but could not . . . could not bring herself . . . some flaw in her
        make-up . . . incapable of deceit . . . or the machine . . . more likely the
        machine . . . so disconnected . . . never got the message . . . or powerless to
        respond . . . like numbed . . . couldn't make the sound . . . not any sound . .
        . no sound of any kind . . . no screaming for help for example . . . should she
        feel so inclined . . . scream . . . [Screams.] . . . then listen . . .
        [Silence.] . . . scream again . . . [Screams again.] . . . then listen again . .
        . [Silence.] . . . no . . . spared that . . . all silent as the grave . . . no
        part–. . . what? . . the buzzing? . . yes . . . all silent but for the buzzing .
        . . so-called . . . no part of her moving . . . that she could feel . . . just
        the eyelids . . . presumably . . . on and off . . . shut out the light . . .
        reflex they call it . . . no feeling of any kind . . . but the lids . . . even
        best of times . . . who feels them? . . opening . . . shutting . . . all that
        moisture . . .but the brain still . . . still sufficiently . . . oh very much
        so! . . at this stage . . . in control . . . under control . . . to question
        even this . . . for on that April morning . . . so it reasoned . . . that April
        morning . . . she fixing with her eye . . . a distant bell . . . as she hastened
        towards it . . . fixing it with her eye . . . lest it elude her . . . had not
        all gone out . . . all that light . . . of itself . . . without any . . . any. .
        . on her part . . . so on . . . so on it reasoned . . . vain questionings . . .
        and all dead still . . . sweet silent as the grave . . . when suddenly . . .
        gradually . . . she realiz–. . . what? . . the buzzing? . . yes . . . all dead
        still but for the buzzing . . . when suddenly she realized . . . words were– . .
        . what? . . who?. . no! . . she! . . [Pause and movement 2.] . . . realized . .
        . words were coming . . . imagine! . . . words were coming . . . a voice she did
        not recognize at first so long since it had sounded . . . then finally had to
        admit . . . could be none other . . . than her own . . . certain vowel sounds .
        . . she had never heard . . . elsewhere . . . so that people would stare . . .
        the rare occasions . . . once or twice a year . . . always winter some strange
        reason . . . stare at her uncom-prehending . . . and now this stream . . .
        steady stream . . . she who had never . . . on the contrary . . . practically
        speechless . . . all her days . . . how she survived! . . even shopping . . .
        out shopping . . . busy shopping centre . . . supermart . . . just hand in the
        list . . . with the bag . . . old black shopping bag . . . then stand there
        waiting . . . any length of time . . . middle of the throng . . . motionless . .
        . staring into space . . . mouth half open as usual . . . till it
        was back in her hand . . . the bag back in her hand . . . then pay and go . . .
        not as much as good-bye . . . how she survived! . . and now this stream . . .
        not catching the half of it . . . not the quarter . . . no idea . . . what she
        was saying . . . imagine! . . no idea what she was saying! . . till she began
        trying to . . . delude herself . . . it was not hers at all . . . not her voice
        at all . . . and no doubt would have . . . vit
        • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 01:05
          . . . vital she should . . . was on the point . . . after long efforts . . .
          when suddenly she felt . . . gradually she felt . . . her lips moving . . .
          imagine! . . her lips moving! . . as of course till then she had not . . . and
          not alone the lips . . . the cheeks . . . the jaws . . . the whole face . . .
          all those– . . what?. . the tongue? . . yes . . . the tongue in the mouth . . .
          all those contortions without which . . . no speech possible . . . and yet in
          the ordinary way . . . not felt at all . . . so intent one is . . . on what one
          is saying . . . the whole being . . . hanging on its words . . . so that not
          only she had . . . had she . . . not only had she . . . to give up . . . admit
          hers alone . . . her voice alone . . . but this other awful thought . . . oh
          long after . . . sudden flash . . . even more awful if possible . . . that
          feeling was coming back . . . imagine! . . feeling coming back! . . starting at
          the top . . . then working down . . . the whole machine . . . but no . . .
          spared that . . . the mouth alone . . . so far . . . ha! . . so far . . . then
          thinking . . . oh long after . . . sudden flash . . . it can't go on . . . all
          this . . . all that . . . steady stream . . . straining to hear . . . make
          some-thing of it . . . and her own thoughts . . . make something of them . . .
          all– . . . what? . . the buzzing? . . yes . . . all the time the buzzing . . .
          so-called . . . all that together . . . imagine! . . whole body like gone . . .
          just the mouth . . . lips . . . cheeks . . . jaws . . . never– . . . what?. .
          tongue? . . yes . . . lips. . . cheeks . . . jaws . . . tongue . . . never still
          a second . . . mouth on fire . . . stream of words . . . in her ear . . .
          practically in her ear . . . not catching the half . . . not the quarter . . .
          no idea what she's saying . . . imagine! . . no idea what she's saying! . . and
          can't stop . . . no stopping it . . . she who but a moment before . . . but a
          moment! . . could not make a sound . . . no sound of any kind . . . now can't
          stop . . . imagine! . . can't stop the stream . . . and the whole brain begging
          . . . something begging in the brain . . . begging the mouth to stop . . . pause
          a moment . . . if only for a moment . . . and no response . . . as if it hadn’t
          heard . . . or couldn’t . . . couldn't pause a second . . . like maddened . . .
          all that together . . . straining to hear . . . piece it together . . . and the
          brain . . . raving away on its own . . . trying to make sense of it . . . or
          make it stop . . . or in the past . . . dragging up the past . . . flashes from
          all over . . . walks mostly . . . walking all her days . . . day after day . . .
          a few steps then stop . . . stare into space . . . then on . . . a few more . .
          . stop and stare again . . . so on . . . drifting around . . . day after day . .
          . or that time she cried . . . the one time she could remember . . . since she
          was a baby . . . must have cried as a baby . . . perhaps not . . . not essential
          to life . . . just the birth cry to get her going . . . breathing . . . then no
          more till this . . . old hag already . . . sitting staring at her hand . . .
          where was it? . . Croker's Acres . . . one evening on the way home . . . home! .
          . a little mound in Croker's Acres . . . dusk . . . sitting staring at her hand
          . . . there in her lap . . . palm upward . . . suddenly saw it wet . . . the
          palm . . . tears presumably . . . hers presumably . . . no one else for miles .
          . . no sound . . . just the tears . . . sat and watched them dry . . . all over
          in a second . . . or grabbing at straw . . . the brain . . . flickering away on
          its own . . . quick grab and on. . . nothing there . . . on to the next . . .
          bad as the voice . . . worse . . . as little sense . . . all that together . . .
          can't– . . . what? . . the buzzing? . . yes . . . all the time the buzzing . . .
          dull roar like falls . . . and the beam . . . flickering on and off . . .
          starting to move around . . . like moonbeam but not . . . all part of the same .
          . . keep an eye on that too . . . corner of the eye . . . all that together . .
          . can't go on . . . God is love . . . she'll be purged . . . back in the field .
          . . morning sun . . . April . . . sink face down in the grass . . . nothing but
          the larks . . . so on . . . grabbing at the straw . . . straining to hear . . .
          the odd word . . . make some sense of it . . . whole body like gone . . . just
          the mouth . . . like maddened . . . and can't stop . . . no stopping it . . .
          something she– . . . something she had to– . . . what? . . who? . . no! . . she!
          . . [Pause and movement 3.] . . . something she had to–. . . what? . . the
          buzzing? . . yes . . . all the time the buzzing . . . dull roar . . . in the
          skull . . . and the beam . . . ferreting around . . . painless . . . so far . .
          . ha! . . so far . . . then thinking . . . oh long after . . . sudden flash . .
          . perhaps something she had to . . . had to . . . tell . . . could that be it? .
          . something she had to . . . tell . . . tiny little thing . . . before its time
          . . . godforsaken hole . . . no love . . . spared that . . . speechless all her
          days . . . practically speechless . . . how she survived! . . that time in court
          . . . what had she to say for herself . . . guilty or not guilty . . . stand up
          woman . . . speak up woman . . . stood there staring into space . . . mouth half
          open as usual . . . waiting to be led away . . . glad of the hand on her arm . .
          . now this . . . some-thing she had to tell . . . could that be it? . .
          something that would tell . . . how it was . . . how she– . . . what? . . had
          been? . . yes . . . something that would tell how it had been . . . how she had
          lived . . . lived on and on . . . guilty or not . . . on and on . . . to be
          sixty . . . something she– . . . what? . . seventy? . . good God! . . on and on
          to be seventy . . . something she didn't know herself . . . wouldn't know if she
          heard . . . then forgiven . . . God is love . . . tender mercies . . . new every
          morning . . . back in the field . . . April morning . . . face in the grass . .
          . nothing but the larks . . . pick it up there . . . get on with it from there .
          . . another few– . . . what? . . not that? . . nothing to do with that? . .
          nothing she could tell? . . all right . . . nothing she could tell . . . try
          something else . . . think of something else . . . oh long after . . . sudden
          flash . . . not that either . . . all right . . . something else again . . . so
          on . . . hit on it in the end . . . think everything keep on long enough . . .
          then forgiven . . . back in the– . . . what? . . not that either? . . nothing to
          do with that either? . . nothing she could think? . . all right . . . nothing
          she could tell . . . nothing she could think . . . nothing she– . . what? . .
          who? . . no! . . she! . . [Pause and movement 4.] . . . tiny little thing . . .
          out before its time . . . godforsaken hole . . . no love . . . spared that . . .
          speechless all her days . . . practically speechless . . . even to herself . . .
          never out loud . . . but not completely . . . sometimes sudden urge . . . once
          or twice a year . . . always winter some strange reason . . . the long evenings
          . . . hours of darkness . . . sudden urge to . . . tell . . . then rush out stop
          the first she saw . . . nearest lavatory . . . start pouring it out . . . steady
          stream . . . mad stuff . . . half the vowels wrong . . . no one could follow . .
          . till she saw the stare she was getting . . . then die of shame . . . crawl
          back in . . . once or twice a year . . . always winter some strange reason . . .
          long hours of darkness . . . now this . . . this . . . quicker and quicker . . .
          the words . . . the brain . . . flickering away like mad . . . quick grab and on
          . . . nothing there . . . on somewhere else . . . try somewhere
          • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 01:06
            . . . all the time something begging . . . something in her begging . . .
            begging it all to stop . . . unanswered . . . prayer unanswered . . . or unheard
            . . . too faint . . . so on . . . keep on . . . trying . . . not knowing what .
            . . what she was trying . . . what to try . . . whole body like gone . . . just
            the mouth . . . like maddened . . . so on . . . keep– . . . what? . . the
            buzzing? . . yes . . . all the time the buzzing . . . dull roar like falls . . .
            in the skull . . . and the beam . . . poking around . . . painless . . . so far
            . . . ha! . . so far . . . all that . . . keep on . . . not knowing what . . .
            what she was– . . . what? . . who? . . no! . . she! . . SHE! . . [Pause.] . . .
            what she was trying . . . what to try . . . no matter . . . keep on . . .
            [Curtain starts down.] . . . hit on it in the end . . . then back . . . God is
            love . . . tender mercies . . . new every morning . . . back in the field . . .
            April morning . . . face in the grass . . . nothing but the larks . . . pick it up–

            Samuel Beckett "Not I"
          • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.04, 15:47
            dla ciebie piszę miłość
            ja bez nazwiska
            zwierzę bezsenne
            (...)
    • Gość: Україна Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kom / *.kom-net.pl 13.11.04, 00:02
      • Gość: fala Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 22:17
        Jarocin 1985

        Pragnę zaznaczyć w imieniu władz politycznych, Rady Narodowej i administracji
        miasta, że jesteśmy za dalszym kontynuowaniem imprezy w Jarocinie, ale będziemy
        równocześnie ograniczali wszystkie ujemne strony tej imprezy jej towarzyszące.
        Uważam, że społeczeństwo, mieszkańcy miasta będą w dalszym ciągu zwolennikami
        muzyki młodzieżowej w Jarocinie.

        Niektórzy się dziwią, że ja jako naczelnik miasta i gminy wyrażam akceptację na
        odbywanie festiwali w Jarocinie. Zgadzam się z różnych powodów. Dla mnie
        osobiście najbardziej ważnym elementem jest to, że dzisiaj na symbol Jarocin, na
        hasło Jarocin wszyscy mieszkańcy młodsi naszego kraju wiedzą, że to rozchodzi
        się o miejsce, o kolebkę muzyki młodzieżowej. Sądzę, że tą ideę będziemy rozwijać.

        ***

        Jako sekretarz zarządu miejskiego Ligi Kobiet w Jarocinie stwierdzam, że
        festiwal powinien być kontynuowany w dalszym ciągu w Jarocinie. Członkinie
        naszej organizacji stwierdzają, że z roku na rok program jest lepszy i młodzież
        jest też lepsza. Mniej widać punków ... jak by to określić ...
        rozchuliganionych, spokojniejsi są, przy tym muzyka jest bardziej
        znormalizowana. Ja osobiście jako dawny chórzysta chóru Barwickiego, gdzie
        śpiewałam i wyjeżdżałam też na różne festiwale, stwierdzam, że dla miasta jest
        to bardzo pozytywna organizacja, w której młodzież wyżywa się pod względem
        śpiewu, zapoznaje się ... kontakty z inną młodzieżą innych regionów Polski.
        • Gość: fala Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 00:54
          ibidem

          Zabieram głos jako przewodniczący Komisji Historycznej i Współpracy z Młodzieżą
          zorganizowanej przy kole ZBOWiD w Jarocinie. Proponowałbym, żeby, w porozumieniu
          z naszymi władzami, związkami, młodzieży jarocińskiej można było zaprezentować,
          czy wykorzystać to miejsce, w którym się w tej chwili znajdujemy, to znaczy Izbę
          Pamięci Narodowej przy kole ZBOWiD.

          ***

          Ja, jako przewodniczący Miejsko-Gminnej Rady Patriotycznego Ruchu Odrodzenia
          Narodowego w Jarocinie, uważam, że festiwal ten bezwzględnie winniśmy w
          przyszłości kontynuować. Z historii wiemy, że w przeszłości, wtedy, kiedy
          najtrudniej było w naszym narodzie, muzyka, śpiew zawsze potrafiła ten naród
          jakoś łączyć. I ten Festiwal Muzyków Rockowych w odniesieniu właśnie do
          młodzieży my, jako Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego, traktujemy również
          właśnie jako element, który ma sprzyjać, no, połączeniu się naszego narodu
          wspólnej działalności dla dobra naszej ojczyzny. Uważamy, i wierzymy w to, że
          młodzież ta, która tutaj w Jarocinie jest, i nie tylko ta, właśnie poprzez
          muzykę, no, w jakiś sposób również wypowiada swoje poparcie dla ideałów
          dotyczących właśnie tej działalności Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego.
          • Gość: m* Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.04, 11:49
            Czego nie mam - nie mogę ci dać
            Czego nie mam - nie mogę ci dać
            orlich skrzydeł nad szczeliną ciemną
            jeśli wątpisz w namiętność moich warg-
            -lepiej skarć mnie - ale zostań ze mną

            Co poza mną - nie jest w mocy mej
            prędzej z wodą da się zgodzić ogień
            Dziś po trzykroć płacę za swój grzech
            Lepiej skarć mnie - niżbyś miała odejść

            Czego nie mam - już nie będę mieć
            jak pustyni nie porośnie puszcza
            Jeśli myślisz, że możesz zmienić mnie-
            -lepiej skarć mnie - ale nie opuszczaj

            /jn/
            • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.04, 19:44
              Jan Sztaudynger
              "O miłości"

              O miłości można nieskończenie,
              Ale najlepszy zachwyt i ...milczenie.
            • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.04, 19:47
              Zuzanna Ginczanka
              ***


              Non omnis moriar-moje dumne włości,
              Łąki moich obrusów, twierdze szaf niezłomnych,
              Prześcieradła rozległe, drogocenna pościel
              I suknie, jasne suknie pozostaną po mnie.
              Nie zostawiłam tutaj żadnego dziedzica,
              Niech więc rzeczy żydowskie twoja dłoń wyszpera,
              Chominowo, lwowianko,dzielna żono szpicla,
              Donosicielko chyża, matko folksdojczera.
              Tobie, twoim niech służą, bo po cóż by obcym.
              Bliscy moi- nie lutnia to, nie puste imię.
              Pamiętam o was, wyście,kiedy szli szupowcy,
              Też pamiętali o mnie.Przypomnieli i mnie.
              Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
              I zapiją mój pogrzeb i własne bogactwo;
              Kilimy i makaty,pólmiski, lichtarze-
              Niechaj piją noc całą,a o świcie brzasku
              Niech zaczną szukać cennych kamieni i złota
              W kanapach, materacach,kołdrach i dywanach.
              O , jak będzie się palić w ręku im robota ,
              Kłęby włosia końskiego i morskiego siana,
              Chmury rozprutych poduszek i obłoki pierzyn
              Do rąk im przylgną, w skrzydła zmienią ręce obie;
              To krew moja pakuły z puchem zlepi świeżym
              I uskrzydlonych nagle w aniołów przemieni.
              • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.04, 00:39
                wlasnie wrocilismy plazą z karczmy... nawt nie wyobrazacie sobie jak piękny
                jest sztorm nocą... az szkoda było to pozostawic tak bez swiadkow...
                fale...szum...piasek... sila zycia... pozdroofki z morza... zwlaszcza dla
                marshy no i tej ktora wie ze to rowniez do niej :*
                • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ zimowa IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.04, 12:09
                  Wislawa Szymborska

                  Drobne ogloszenia
                  (fragment)


                  Za obietnice męża mego
                  ktory was wodził kolorami
                  ludnego świata, gwarem jego,
                  piosenką u okna, psem zza ściany:
                  że nigdy nie będziecie sami
                  w mroku i w ciszy i bez tchu
                  - odpowiadac nie mogę.
                  Noc, wdowa po Dniu.
                • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ jesienna 19.11.04, 14:46
                  ... wracaj już...:*
                • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ jesienna 19.11.04, 15:04
                  a w ogóle to o której Ty wracałeś z tej karczmy????.. sprawdzę ile
                  wykreśliłeś...;)))


                  Kiedy czytasz E. Wallace'a
                  o sekretach Scotland Yard,
                  o tych duchach, o safesach,
                  trupach w chlebiem, szmuglu kart,
                  gdy napotkasz opis przykry -
                  włosy dęba, ciurkiem pot,
                  bo wciąż nie wiesz, kto to wykrył,
                  że ten kot to nie jest kot -

                  wtedy... nogi. Wymocz nogi.
                  Chlup, chlup, chlup - i nie ma trwogi.

                  Kiedy rozpacz cię ogarnie
                  przy obiedzie z pięciu łez,
                  kiedy włazisz na latarnię,
                  myśląc, że tam lepiej jest,
                  gdy nie możesz siedzieć w kinie
                  przy dziewczynie w wianku z róż,
                  wtedy weź w szarej godzinie
                  choć tę słodycz sobie stwórz:

                  wymocz nogi, własne nogi,
                  mój ubogi bracie drogi.

                  Gdy przypadkiem na wojence
                  utną tobie nogi dwie,
                  wtedy możesz moczyć ręce -
                  czemu nie ? dlaczego nie ?
                  Ja rozumiem, że to mało:
                  same ręce, cheres mesdames.
                  Mnie to też zdenerwowało,
                  lecz na nerwy sposób mam:


                  Moczmy nogi ! Moczmy nogi!
                  Polsko moja, moczmy nogi!


                  /K. J. Gałczyński ukochany/
          • Gość: fala Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 01:55
            ibidem

            Jestem przewodniczącym Zarządu Miejsko-Gminnego ZSMP w Jarocinie. Jako
            organizacja młodzieżowa jesteśmy już od trzech lat odpowiedzialni za miasteczko
            namiotowe, gdzie, uważamy, jest miejsce, aby w jakiś sposób realizować również
            swój program jako organizacji młodzieżowej. W jakimś sensie może nawet
            podejdziemy pod program jakiejś naszej ideologii. Nawet sprawy jakieś powiedzmy
            tutaj statutowe. Jest to wielki sprawdzian dla naszej organizacji, przede
            wszystkim organizacyjny, gdzie można zobaczyć, jak poszczególne koła, zarządy
            zakładowe organizują pewną pracę tam, pewne jeszcze poza festiwalem części
            rozrywkowe. Na przykład dzisiaj mieliśmy wybór Miss Pola Namiotowego, gdzie było
            bardzo przyjemnie, bardzo fajnie, gdzie właśnie mogliśmy jako organizacja
            pokazać naszą sprawność organizacyjną.

            Chciałem jeszcze powiedzieć, że ten właśnie Festiwal Muzyków Rockowych, którego
            formę widzimy już w tym roku, czyli w 85 roku, powstał piętnaście lat temu, w
            roku 70 właśnie z inicjatywy byłego Zarządu Powiatowego ZMW...ZM... ale plama...
            • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ zimowa IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.04, 12:12
              dla kajo pozdrowienia z miasta zamieci śnieżnej :o)

              ********************
              Halina Poświatowska

              ***

              pod drzewami-miłość
              pośród ludzi- miłość
              pośród deszczu
              i w słońcu
              odmieniałam pory roku
              dokąd nie przyszła
              teraz
              jest tylko jedna pora roku
              wiosna

              • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ zimowa IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.04, 18:42
                wieje, fale szaleja... ktos mi wyzbierał bursztyny :(

                _______________________________________________________________
                ...zasypało nas bielą. oczy szczypią gdy za długo w nich iskrzą
                gęste płatki zwinięte w brzuch zaspy. trzeba ruszać się. biegać
                i wiercić. znaczyć sobą szlak nieobdarty. więc szuramy.
                gęsiego trzeszczymy gdy butami zrywamy pergamin...

                /r.z-b/
                • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ zimowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 01:46
                  FIRST CLOWN
                  Cannot you tell that? every fool can tell that: it
                  was the very day that young Hamlet was born; he that
                  is mad, and sent into England.

                  HAMLET
                  Ay, marry, why was he sent into England?

                  FIRST CLOWN
                  Why, because he was mad: he shall recover his wits
                  there; or, if he do not, it's no great matter there.

                  HAMLET
                  Why?

                  FIRST CLOWN
                  'Twill, a not be seen in him there; there the men
                  are as mad as he.
    • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.media4.pl 21.11.04, 15:15
      Wiatr wniósł do pokoju żółty, pięcioramienny, klonowy liść, podobny do odrąbanej ludzkiej ręki.
      • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 12:43
        Mira Kuś
        Sublimacja


        Coraz mnie mniej
        a coraz bardziej boli

        mniemniej

        niczym
        szaranagajama

        mistrz Miron
        porozumiewawczo mruży oko

        Humor
        najwyższa sublimacja bólu
    • avventura Re: BEZSENNOŚĆ jesienna 25.11.04, 19:57
      Wygladanie zza krat

      ebo
      ężyc


      M.Białoszewski


      ps. czegos mi brak:((((((

      pozdr.
      • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 22:34
        *a mnie czegoś brak...
        ************************************************

        Agnieszka Osiecka
        "Długie te nasze jesienie"


        Pora coś tam ogrodzić , usmażyć,
        wynagrodzic,utulić,pomarzyć,
        pora wrócić do własnych żon
        czernieje klon...

        Pora wrócić do dawnych rachunków
        tych z gazownią i tych z Panem Bogiem,
        pora wrocić do starych frasunków
        juz mrozy za progiem...

        Oj, dlugie te nasze jesienie
        przedpokoje, przedsionki i sienie
        przed zimą ostatnie postoje
        niepokoje, spokoje...

        Czas wyciągnąć obrączki z szuflady,
        być gotowym na ważne narady,
        pora zioła zaparzyć przed snem
        pogwarzyc z psem...

        Pora dziecku powiedziec, że tata
        zaprowadzi je znowu do szkoły
        wierz mi synku, ty będziesz miał brata
        tak mowią Anioły...

        Oj, długie te nasze jesienie
        przedpokoje, przedsionki i sienie
        przed zimą ostatnie postoje
        niepokoje , spokoje...

        Do spiżarni już pora coś wrzucić
        żal wyżalić i smutki wysmucić
        na sylwestra wykupić bon
        dla żon, dla żon...

        A gdy nazbyt zaboli to wszystko,
        gdy zapłonie i skromność i pycha,
        no to w końcu...do wiosny już blisko
        już blisko, do licha...!

        oj, krótkie te nasze jesienie
        przedpokoje, przedsionki i sienie
        przed zimą ostatnie postoje
        niepokoje, spokoje..."
        • Gość: k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.cn.wroclaw.net.pl / 62.244.144.* 26.11.04, 10:31
          Nasze drogi się nie kończą
          Wierni pulsującym słońcom
          Po najdalszy świt
          Wędrujemy, omijamy
          Świat bez okien, świat zastany
          Jednakowych dni
          To najdalsze bywa blisko
          Jak przydrożny kwiat
          To najwyższe lata nisko
          Jak przed burzą ptak
          To najprostsze bywa trudne
          Kiedy serce śpi
          Gdy napotkasz wyschłą studnię
          Dalej, dalej idź
          Końca twoich dróg prawdziwych
          Nie zamyka cel
          Cygan, kiedy jest szczęśliwy
          Nie wie, czego chce
          To najdalsze bywa blisko
          Schyl się, zerwij je
          To najwyższe lata nisko
          Obok drogi twej
          Drzew przydrożnych rytmem cieni
          Odmienieni, naznaczeni
          odchodzimy gdzieś
          Gdy się w sercach budzą cisze
          Nasze smutki wiatr kołysze
          Tak się rodzi pieśń
          To najdalsze...

          /Jonasz Kofta/
          • makietta Re: BEZSENNOŚĆ jesienna 26.11.04, 22:11
            Julia Hartwig

            Próba z Toscaninim

            Jakże go musieli nienawidzić
            za tę żądzę doskonałości
            kiedy przerywał im i wrzeszczał wrzeszczał coraz głośniej

            Zapomina że to Amerykanie i wciąż mówi po włosku
            Słychać na płycie jak uderza w pulpit pałeczką dyrygenta
            jakby ćwiczył szpicrutą konie cyrkowe
            Marcato! Marcato! a potem Piano! piano!
            i śpiewa śpiewa jakby wierzył że natchnie ich tym śpiewem

            A nie powinien tego robić
            bo co chwila napada go kaszel starczy i ochrypły
            Woła: No! No! co znaczy z pewnością: Nie! nie!
            i woła jeszcze: Audiamo!

            Aż przychodzi chwila
            kiedy przestajemy go słyszeć
            sławny maestro znika
            wcielony nagle w orkiestrę

            A nas wszystkich zagarnia
            rajski poszum "Obłoków" Debussy'ego
            płynących nad koncertową salą

            • Gość: świetlik Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 00:50
              Zobaczyłem światło więc przyszedłem. Zadzwoniłem i otworzyłaś.
              Nie przyszedłem rozmawiać, nie przyszedłem się kłócić,
              nie przyszedłem prowadzić odwiecznej wojny.
              Ja przyszedłem się kochać.
              Mam już jeden nóż w plecach i nie ma tam miejsca na następne.
              Odpada dylemat: kawa - herbata?
              Przyszedłem się kochać.
              Zobaczyłem światło więc przyszedłem. Zadzwoniłem i otworzyłaś.
              Nie przyszedłem rozmawiać. Nie przyszedłem namawiać.
              Nie przyszedłem zbierać podpisów. Nie przyszedłem pić wódki.
              Ja przyszedłem się kochać.
              • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.04, 22:57
                "(...)kochać się z kobietą i spać z nią to dwie namiętności nie tylko różne,ale
                prawie przeciwstawne. Miłość nie wyraża się w pragnieniu spółkowania (to
                pragnienie dotyczy przecież niezliczonej ilości kobiet), ale w pragnieniu
                wspólnego snu (to pragnienie dotyczy tylko jednej jedynej kobiety)."

                / Milan Kundera
                'Nieznośna Lekkośc Bytu'/
                • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 02:49
                  uh-huh (ə`hə) sentence substitute
                  Informal. a less emphatic variant of yes

                  uh-uh (`ʌ`ʌ) sententce substitute
                  Informal, chiefly U.S. a less emphatic variant of no
    • delirium2 Re: BEZSENNOŚĆ jesienna 30.11.04, 15:55

      Kiedy leżę i mam lenia
      Nie zdobędę wykształcenia
      Oczy bolą od czytania
      Nogi bolą od chodzenia
      Kiedy leżę i mam kacyk
      Nie zdobędę stałej pracy
      Stała praca mnie przekracza
      A ja leżę i mam kaca
      Kiedy leżę i mam w nosie
      Co się będę martwić co się
      Mogę w filmie zagrać Zosię
      Lub o azyl gdzieś poproszę
      Kiedy leżę jestem klawy
      Mam ochotę do zabawy
      Leżę płasko i pocieram
      Kciukiem lewym o kciuk prawy

      Znowu zbiera się na burzę
      A ja leżę sobie luzem
      Ktoś się znów nabawił chrypki
      A ja leżę jestem sypki
      Ktoś dziś znowu
      Nie miał szczęścia
      A ja leżę sobie w częściach
      Ktoś w ciemności zdobył guza
      A ja leżę i mam luza
      • Gość: piętaszek Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 01:49
        Dzisiaj dopiero mogę zmierzyć głupotę i złośliwość tych, którzy obrzucają
        kalumniami boski wynalazek, jakim jest pieniądz! Pieniądz uduchawia to, z czym
        się styka, nadając wszystkiemu wymiar racjonalny i uniwersalny zarazem, gdyż
        dobra zamieniane na pieniądze są potencjalnie dostępne wszystkim ludziom.
        Sprzedajność jest jedną z głównych cnót. Człowiek interesu potrafi stłumić w
        soie śmiercionośne aspołeczne instynkty, takie jak poczucie honoru, miłość
        własna, patriotyzm, ambicje polityczne, fanatyzm religijny, rasizm, a dopuścić
        do głosu tylko skłonność do współpracy, zamiłowanie do owocnej wymiany i zmysł
        ludzkiej solidarności. Należy rozumieć dosłownie wyrażenie "złoty wiek" i jestem
        przekonany, że ludzkość już dawno by go osiągnęła, gdyby kierowali nią wyłącznie
        ludzie interesu. Niestety historię tworzą przeważnie ludzie bezinteresowni, a
        wtedy wszystko niszczy ogień i krew leje się strumieniami. Spasieni kupcy
        weneccy są przykładem gnuśnego szczęścia, jakiego zaznaje państwo rządzące się
        wyłącznie zasadą zysku, podczas gdy wychudłe wilki inkwizycji hiszpańskiej
        ukazują nam, do jak haniebnych czynów zdolni są ludzie, którzy stracili
        zainteresowanie dobrami materialnymi. Hunowie zatrzymaliby rychło swój szaleńczy
        pochód, gdyby umieli korzystać ze zdobytych bogactw. Obciążeni zdobyczą,
        osiedliby na jednym miejscu, aby się nią nasycić, i wszystko wróciłoby do
        naturalnego stanu. Niestety były to bezinteresowne bestie. Pogardzali złotem. I
        dlatego parli naprzód niszcząc wszystko po drodze.
        • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.04, 10:36
          Nie radzisz sobie ze stresem?
          Jest sposób na ukojenie nerwów...
          Wyobraź sobie siebie nad strumieniem.
          Ptaki ćwierkają w rześkim, górskim powietrzu.
          Nic Cię nie rozprasza.
          Jesteś całkowicie oddzielony od tego, co nazywamy "światem zewnętrznym".
          Cichy dźwięk wody z oddalonego wodospadu spada łagodną kaskadą
          Woda w strumieniu jest idealnie przejrzysta.
          Bez trudu dostrzegasz twarz osoby, którą trzymasz pod wodą....
          • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: 62.233.176.* 03.12.04, 11:15
            Kraina szczęśliwa
            cicho, cichutko płyną dni
            w krainie szczęśliwej
            nikt nie obawia się nocy
            niepotrzebni są poeci
            ze swoją tęsknotą

            cicho, cichutko płyną noce
            w krainie szczęśliwej
            tu każdy jest astronomem
            a gwiazdy są jakby piękniejsze...

            nad ranem zasypiają...
            szczęśliwe dzieci gwiazd

            bez marzeń

            /dk/
            • Gość: m* Re: BEZSENNOŚĆ jesienna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.04, 22:22
              Krzysztof Siwczyk

              Słowa do muzyki

              Nie usłyszycie niczego więcej.

              To jest ten marginalny głos,
              w którym musi wybrzmieć wszystko,
              co macie do powiedzenia na końcu.

              Nikomu innemu.



    • Gość: uhm Robotobibok "Nawyki Przyrody" IP: *.media4.pl 06.12.04, 16:03
      Ukazała się właśnie nowa płyta najlepszego polskiego zespołu, wrocławskich "szermierzy neo-fusion" (R. Księżyk ich tak nazwał) - jest to album tak doskonały, że muszę szczypać się po policzkach, aby sprawdzić czy mi się to nie śni, czy to naprawdę płyta nagrana w Polsce. Po dwóch albumach świetnych, acz lekko niewyszlifowanych i przeładowanych dęciakami (to subiektywna opinia ;), przyszedł czas na arcydzieło - analogową bombę sfabrykowaną w legendarnym studiu Obuh. Teraz to już muszą coś zwojować za granicą, bo nagrali jedną z najlepszych plyt roku.
      • Gość: burke Re: Robotobibok "Nawyki Przyrody" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 23:05
        a jaka jest obiektywna opinia o udziale deciakow?
        • Gość: uhm Re: Robotobibok "Nawyki Przyrody" IP: *.media4.pl 07.12.04, 08:39
          Mozemy zrobic ankiete.
          • Gość: marsha BEZSENNOŚĆ IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.04, 15:44
            wiesz jest mała radość
            ja tę radość
            ja chciałbym
            żeby ona rosła
            (...)

            wojaczek
            • pszczolowski Re: BEZSENNOŚĆ 12.12.04, 11:28
              marsha, bezsennosc Ci pieknie wyrosla przeciez ...
              bzzz serdeczne
              • wedzonka Fajna ksiazke wczoraj kupilem,okladka mnie skusila 12.12.04, 17:32

                Tadeusz Pszczołowski jest
                filozofem-prakseologiem, wy-
                chowankiem Uniwersytetu
                Warszawskiego i uczniem
                Tadeusza Kotarbińskiego.
                Zarówno pracę magisterską,
                jak i doktorską (pojęcie
                pracy - 1951 r.) pisał z za-
                kresu prakseologii. Od 1961
                r. jest pracownikiem nauko-
                wym Pracowni Ogólnych
                Problemów Organizacji Pra-
                cy Polskiej Akademii Nauk.
                Oprócz Umiejętności prze-
                konywania i dyskusji czy-
                telnikom "Sygnałów" znane
                są jego Zasady sprawnego
                działania (Wstęp do prakse-
                ologii), które ukazały się w
                trzech kolejnych wydaniach.
                Drugą specjalnością T.
                Pszczołowskiego są zagad-
                nienia radia i telewizji. Pra-
                cował 16 lat w Polskim Ra-
                dio, był pierwszym redakto-
                rem programów telewizyj-
                nych; jest autorem szeregu
                publikacji z zakresu radia
                i telewizji m. in. Na telewi-
                zyjnym ekranie (dwa wyda-
                nia) oraz kilku książeczek
                dla dzieci.


                :)
                • pszczolowski Re: Fajna ksiazke wczoraj kupilem,okladka mnie sk 12.12.04, 23:04
                  zlamie swiete zasady wprowadzone przez marshe (nigdy ponad 100 wpisow):
                  oj wedzonka, wedzonka ... wszystko wydales ... jak mogles ?
                  PS. Nie wiesz czy od prakseologii mozna miec problemy z menopauza ?

                  • Gość: m* Re: Fajna ksiazke wczoraj kupilem,okladka mnie sk IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 10:15
                    :)))))
                    [ano, jedynie bezsenność mi wychodzi w życiu... choć i tę nazwę skubnięto,
                    nazywając >>bezsennością<< nowy wrocławski klub - skandallo!] :o]
                    • pszczolowski Re: Fajna ksiazke wczoraj kupilem,okladka mnie sk 13.12.04, 19:23
                      marsha, to jest nie tylko prawdziwy skandal ale i policzek dla Twojej wolnej i
                      niezaleznej B.
                      Chyba oglosze glodowke ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka