Dodaj do ulubionych

BEZSENNOŚĆ XL

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.07.03, 09:35
proponuje jubileuszowy watek zostawic nietkniety i
reaktywowac go w odpowiednim czasie, a tymczasem
chronologicznie rozwinac nr 40
---

„JULIUSZ CEZAR”
Forum. Togi.
Gołe nogi.
Klika: szefowi nóż w plecy?
Finał: trupy i kalecy.

---
Stanisław Barańczak
Podstawowe utwory W. Szekspira,
Przystępnym sposobem streszczone
I dla celów mnemotechnicznych
W formę wierszowaną przyodziane.
Obserwuj wątek
    • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 11.07.03, 12:55
      "The Physician" Cole Porter


      Once I loved such a shattering physician,
      Quite the best-looking doctor in the state.
      He looked after my physical condition,
      And his bedside manner was great.
      When I'd gaze up and see him there above me,
      Looking less like a doctor than a Turk,
      I was tempted to shisper, "Do you love me,
      Or do you merely love your work?"

      He said my bronchial tubes were entrancing,
      My epiglottis filled him with glee,
      He simply loved my larynx
      And went wild about my pharynx,
      But he never said he loved me.
      He said my epidermis was darling,
      And found my blood as blue as could be,
      We went through wild ecstatics,
      When I showed him my lymphatics,
      But he never said he loved me.
      And though, no doubt,
      It was not very smart of me,
      I kept on a-wracking my soul
      To figure out
      Why he loved ev'ry part of me,
      And yet not me as a whole.
      With my esophagus he was ravished,
      Enthusiastic to a degree,
      He said 'twas just enormous,
      My appendix vermiformis,
      But he never said he loved me.

      He said my cerebellum was brilliant,
      And my cerebrum far from N.G.,
      I know he though a lotta
      My medulla oblongata,
      But he never said he loved me.
      He said my maxillaries were marvels,
      And found my sternum stunning to see,
      He did a double hurdle
      When I shook my pelvic girdle,
      But he never said he loved me.
      He seemed amused
      When he first made a test of me
      To further his medical art,
      Yet he refused
      When he'd fix up the rest of me,
      To cure that ache in my heart.
      I know he thought my pancreas perfect,
      And for my spleen was keen as could be,
      He said of all his sweeties,
      I'd the sweetest diabetes,
      But he never said he loved me.

      He said my vertebrae were "sehr schone,"
      And called my coccyx "plus que gentil,"
      He murmured "molto bella,"
      When I sat on his patella,
      But he never said he loved me.
      He took a fleeting look at my thorax,
      And started singing slightly off key,
      He cried, "May Heaven strike us,"
      When I played my umbilicus,
      But he never said he loved me.
      As it was dark,
      I suggested we walk about
      Before he returned to his post.
      Once in the park,
      I induced him to talk about
      The thing I wanted the most.
      He lingered on with me until morning,
      Yet when I tried to pay him his fee,
      He said, "Why, don't be funny,
      It is I who owe you money,"
      But he never said he loved me.


    • Gość: Leopold S. Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 12.07.03, 01:05
      Oni śpią w swoich izbach, spokojni jak wczora,
      A ja biadam i serce mi młotem się tłucze,
      Bo dziś wieczór zamknąłem świątynię - i klucze
      Z nieostrożnej mej dłoni wpadły w głąb jeziora...

      Skroń swą ustroję liściem ogromnym łopucha,
      Twarz natrę sobie mąką, aby była blada,
      $ciągnę płaszcz wystrzępiony z żebraczego dziada
      I pójdę między ludzi, w świat... udawać ducha...

      Wiatr mi podarty łachman wydmie niby skrzydło
      Nietoperza... W milczeniu północy ponurem
      Będę pod ciche chaty skradał się, kosturem
      Bijąc w uśpione okna, jak trupie straszydło...

      Przerażę ich! Niech wyją i krzyczą na trwogę,
      Bylem zgłuszył swe serce, co tłucze się młotem!...
      Niech ich skroń także zwilży się śmiertelnym potem!
      Niech nie śpią tak spokojnie, gdy ja spać nie mogę...
      • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 12.07.03, 10:13
        Kraftwerk / Die Roboter


        Wir laden unsere Batterie
        Jetzt sind wir voller Energie
        Wir sind die Roboter

        Ja tvoi sluga (=I'm your slave)
        Ja tvoi Rabotnik (=I'm your worker)

        Wir funktionieren automatik
        Jetzt wollen wir tanzen mechanik

        Wir sind die Roboter

        Wir sind auf Alles programmiert
        Und was du willst wird ausgeführt


        • Gość: bea Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.tvk / 172.16.0.* 12.07.03, 13:37
          Z dedykacją dla *** ;)

          Nigdy więcej

          Tak mało brakowało,
          By to, co najpiękniejsze między nami,
          Nigdy już nie wróciło...
          Dlaczego to zrobiłaś?

          Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem.
          Nigdy więcej nie mów do mnie, że nie kochasz.
          Nigdy więcej nie zatruwaj stów goryczą.
          Nigdy więcej mnie już nie karz martwą ciszą.

          Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem.
          Nigdy więcej nie miej takich zimnych oczu.
          Miłość jeszcze żyje w nas, jeszcze się nie zamknął czas.
          Nigdy więcej nie patrz na mnie tak, jak dziś.

          Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem.
          Nigdy więcej już nie podnoś na mnie głosu.
          Nigdy więcej nie ryzykuj jednym słowem,
          Mogę później nie zapomnieć, co mi powiesz.

          Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem.
          Nigdy więcej nie miej takich zimnych oczu.
          Miłość jeszcze żyje w nas, jeszcze się nie zamknął czas.
          Nigdy więcej nie patrz na mnie tak, jak dziś.

          • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ XL 12.07.03, 17:29
            w prawej pióro
            lewa liczy
            pięć spotkań pięć rozstań
            już brak palców

            gdzie jesteś
            dworce lotniska
            buczy w górze samolot
            czy w niebie się błyska

            autostrady pożegnań
            przez kukurydzę przez stepy
            a ty jesteś jedna
            i jeden los ślepy

            /holsztynski/

            bea - podaj mi swój @ to dostaniesz fotki z bezsenego spotkania. pa
            • Gość: bea Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.tvk / 172.16.0.* 13.07.03, 18:08

              > bea - podaj mi swój @ to dostaniesz fotki z bezsenego spotkania. pa

              podaję: beatice@gazeta.pl
              dzięki:)
          • Gość: magician Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.03, 21:30
            z dedykacją dla ***

            "bo miłość mój miły to ja..."

            i tyle.
            cokolwiek to znaczy

            m.
    • Gość: M.Faithfull Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 12.07.03, 23:35
      It is safe to sleep alone
      In a place no one knows
      And to seek life under stones
      In a place water flows.

      It is best to find in sleep
      The missing pieces that you lost
      Best that you refuse to weep
      Ash to ash, dust to dust.

      It is strange to sleep alone
      In a place no one knows
      Strange to shelter under stones
      In a place water flows.

      It is safe to walk with me
      Where you can read the sky and stars,
      Safe to walk upon the sea
      In my sleep we can go far.

      It is safe to sleep alone
      In a place no one knows
      And to shelter under stones
      In a place water flows.

      It is strange to sleep alone
      In a place no one goes,
      Strange to seek life under stones.
      In my sleep no one knows.
      • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 12.07.03, 23:45
        Czasem zamiast sie smucic i oddawac refleksjom nalezy posluchac glosu serca...


        "Sheena Is A Punk Rocker"

        Well the kids are all hopped up and ready to go
        They're ready to go now
        They've got their surfboards
        And they're going to the discotheque a go go
        But she just couldn't stay
        She had to break away
        Well New York City really has it all
        Oh yeah, oh yeah

        Sheena is a punk rocker
        Sheena is a punk rocker
        Sheena is a punk rocker now
        She's a punk punk, a punk rocker
        Punk punk, a punk rocker
        Punk punk, a punk rocker


        • Gość: h h Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 12.07.03, 23:49
          glosu serca mozna posluchac tutaj:
          members.aol.com/kjbleu/normalheart.wav
          • pszczolowski Re: BEZSENNOŚĆ XL 13.07.03, 01:17
            a gdzie mozna znalezc glos serca nadcisnieniowcow ?
            • Gość: Cassio Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.03, 10:18
              „OTELLO”
              Tło: gondole i doże.
              Centrum uwagi: łoże.
              Wąż: Jago. Mąż: „Ja go!..”
              Duszona: Żona. Finał: obsada kona.
              • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 13.07.03, 14:44

                Mam w sobie bańkę powietrza. Wyczuwam ja bardzo wyraźnie. Kiedy jestem smutny,
                staje sie cięższa, a czasem gdy płaczę, można by powiedzieć, że to kropla rtęci.
                Bańka powietrza wędruje z mózgu do serca i z serca do mózgu.

                [F. Arrabal]
            • Gość: h h Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 13.07.03, 15:41
              pszczolowski napisał:

              > a gdzie mozna znalezc glos serca nadcisnieniowcow ?

              te glosy brzmia roznie, np.:
              www.bioscience.org/sound/sh1.wav
              www.3m.com/us/healthcare/professionals/littmann/jhtml/sounds/audio/21post.wav
              • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 13.07.03, 18:55
                ciąg dalszy przedziwnych wynurzeń Fernando Arrabala:

                Niekiedy patrząc na drzewo widzę szyję i muszkę zawiązaną wokół pnia.
                Jeśli się zbliżę, będę mógł otworzyć korę jak drzwi, a we wnętrzu odkryję
                regularny pusty czworościan, a w czworościanie kulę, a w kuli wyraz WIEDZA.


    • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 13.07.03, 21:46
      "Naked lunch" dzis w tvp 1 o 0.00
      www.allmovie.com/cg/avg.dll?p=avg&sql=A34397


      • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 13.07.03, 22:20
        Przed chwila skonczyl sie pewien film - polski, z lat 70. Nudny - bohaterem byl
        pewien starszy facet, ktory przyjechal z synem ze wsi, aby pracowac przy
        budowie mostu lazienkowskiego w Warszawie (lata 70.)
        Ale jedna rzecz przykula moja uwage: twarz tegoz syna! Znam ludzi mieszkajacych
        na Mazowszu, ba! moja rodzina stamtad pochodzi, ale nigdy nikogo tak
        basniowo "mazowieckiego" jak ten mlody robotnik nie widzialem! Esencja - jak z
        socrealistycznego plakatu, tylko ze zywy, prawdziwy. Pomnikowa postac...
        Tak też sobie wyobrażałem chłopów z "Malowanego ptaka". Hm, zaczyna to brzmiec
        nieco dwuznacznie, ale ogolem - kto nie widzial, niech zaluje.

        • Gość: but Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 23:02
          ze zdaniem że nudny sie nie zgadzam - film był baśniowo polski - polska wersje
          westernu - podróż do krainy mlekiem i miodem płynącej - warszawki - tfu!!!
          • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 13.07.03, 23:21
            Gość portalu: but napisał(a):

            > ze zdaniem że nudny sie nie zgadzam - film był baśniowo polski - polska
            wersje
            > westernu - podróż do krainy mlekiem i miodem płynącej - warszawki - tfu!!!

            Film roztaczał raczej ponurą wizję - nie wiem skad to wrazenie arkadii....
            Hotel robotniczy, zapyziala strozowka, ludzie w gumiakach, nedzna wyplata, dym
            z popularnych - przesadziles, przyjacielu drogi.
            pozdr. dla Mazańcowic :-)
            • Gość: M.Faithfull Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 13.07.03, 23:36
              Irony, irony
              Irony, irony.

              Things aren't meant to be this clear
      • Gość: eyeofthebeholder Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.03, 00:06
        > "Naked lunch" dzis w tvp 1 o 0.00

        www.rottentomatoes.com/m/NakedLunch-1037670/
        ledwie swieze...
        • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 14.07.03, 00:14
          zaczelo sie, glowny bohater wlasnie gada z robakiem
          • Gość: eyeofthebeholder Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.03, 00:38
            > zaczelo sie, glowny bohater wlasnie gada z robakiem

            i rzeczywiscie nieswieze...
            dobranoc
            karaluchy pod poduchy
            • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ XL 14.07.03, 01:15
              Gość portalu: eyeofthebeholder napisał(a):

              > i rzeczywiscie nieswieze...
              > dobranoc
              > karaluchy pod poduchy

              A właściwie to skąd sie wzięło "karaluchy pod poduchy"?
              _______________________________________________________

              drzwi
              chyba się otwierają
              co tam jest
              czy warto zajrzeć
              a moze lepiej nie ruszać
              biednie tu ale tam moze jest gorzej
              a jezeli jest lepiej
              zajrze
              albo nie, nie bede otwierał
              otwieram...

              nic
              nawet nadzieja stamtąd uciekła
            • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 14.07.03, 02:07
              Gość portalu: eyeofthebeholder napisał(a):

              ) i rzeczywiscie nieswieze...
              ) dobranoc
              ) karaluchy pod poduchy

              Obejrzalem. Film nie tak dziwaczny jak ksiazka Burroughsa, ale mimo to podobal
              mi sie. Nie warto bylo sie zniechecac z powodu jakiegos gadajacego robaka ;-)
              (ciekawym momentem byla zwlaszcza historia o gadajacej d... i jej postepujacym
              usamodzielnieniu :-)))

              Na dobranoc proponuje dzis poczytac sobie slynny THE HOWL. Milej lektury


              Allen Ginsberg "Skowyt"


              Widziałem najlepsze umysły mego pokolenia zniszczone szaleństwem,
              głodne histeryczne nagie,

              włóczące się o świcie po murzyńskich dzielnicach w poszukiwaniu wściekłej
              dawki haszu,

              anielogłowych hipstersów spragnionych pradawnego niebiańskiego
              podłączenia do gwiezdnej prądnicy w maszynerii nocy,

              którzy w nędzy łachmanach z zapadniętymi oczyma w transie czuwali
              paląc w nadnaturalnych ciemnościach tanich mieszkań, płynąc poprzez
              dachy miast, kontemplując jazz,

              którzy pod liniami kolejki nadziemnej odsłaniali swe mózgi Niebiosom i
              objawiały im się natchnione anioły Mahometa rozkołysane na dachach
              czynszówek,

              którzy odbyli uniwersytety chłodnym promiennym wzrokiem rojąc
              Arkansas i Blake'em natchnioną tragedię pośród mędrków wojny,

              których wylano z uczelni za obłęd i obsceniczne ody rozlepiane w oknach
              czaszki,

              którzy trzęśli się w bieliźnie w niegolonych pokojach, paląc w koszach na
              śmieci swe pieniądze i nasłuchując Terroru za ścianą,

              których kopano w brodę przyrodzenia, gdy wracali przez Laredo z
              przemytem marihuany dla Nowego Jorku,

              którzy łykali ogień w hotelach wypacykowanych farbą albo pili terpentynę
              w Paradise Alley, marli lub noc w noc umartwiali swe torsy przy pomocy
              snów, haszu, budzących zmór, wódy, chuja, i nieustających jebań,
              niezrównanie ślepych ulic drżącego obłoku i błyskawicy umysłu skaczącej
              ku biegunom Kanady i Paterson, rozświetlającej cały zamarły świat z
              Czasem pośrodku,

              trójwymiarowych wizji gmachów po zażyciu peyotlu, świtów podwórzowych
              zielonych drzew cmentarza, opilstwa winem na szczytach dachów,
              narkotycznych przejażdżek przez dzielnice witryn wśród migającej
              sygnalizacji, słońca, księżyca i wibracji drzew, przez grzmiący zimowy
              zmierzch Brooklynu, łoskot kubłów na śmieci i łagodne światło duszy,

              którzy przytwierdzali się do kolejek metra by jeździć bez końca na
              amfetaminie od Battery do świętego Bronksu dopóki hałas kół i dzieciarni
              nie zagnał ich drżących ze spieczonymi ustami zmaltretowanych z
              mózgiem wyzutym z jasności w posępne światło zoo,

              którzy w kafeteriach Bickforda tonęli noc całą pośród imitacji świateł
              podwodnej łodzi wynurzali się na popołudnia przy zleżałym piwie w
              zdezelowanej knajpie Fugazziego nasłuchując głosu Anioła Zagłady w
              wodorowej szafie grającej,

              którzy gadali bez przerwy siedemdziesiąt godzin od parku do pokoju do
              baru do szpitala wariatów Bellevue do muzeum do Brooklyńskiego Mostu,

              stracony batalion platonicznych gadułów skaczących z tarasów ze schodów
              przeciwpożarowych z parapetów z Empire State z księżyca,

              którzy pletli trzy po trzy, wrzeszcząc wymiotując szepcząc fakty,
              wspomnienia i anegdoty, oczy wylazłe z orbit, szok szpitali, więzień i
              wojen,

              całe intelekty wyrzygiwane w totalnych wspomnieniach z rozjarzonym
              wzrokiem przez siedem nocy i dni, mięso dla Synagogi rzucone na bruk,

              którzy znikali w nicości zenu w New Jersey zostawiając za sobą trop nie
              wyraźnych widokówek ratusza w Atlantic City,

              cierpiąc wschodnie poty, reumatyzm Tangeru i migreny Chin w ponurym
              pokoju w Newark na odwyku,

              którzy snuli się o północy po nastawniach dworca dumając, dokąd by tu
              pójść i szli, nie zostawiając złamanych serc,

              którzy odpalali papierosy w bydlęcych wagonach bydlęcych wagonach
              bydlęcych wagonach i przez śniegi zmierzali ku samotnym farmom w
              mrok pierwszych osadników,

              którzy studiowali Plotyna Poego św. Jana od Krzyża telepatię kabałę bopu
              gdyż w Kansas kosmos instynktownie wibrował im u stóp,

              którzy szli samotnie ulicami Idaho wypatrując wizyjnych aniołów
              indiańskich, którzy byli wizyjnymi aniołami indiańskimi,

              którzy uważali się jedynie za szaleńców w ów czas gdy Baltimore jaśniało w
              nadnaturalnej ekstazie,

              którzy pod wpływem zimowego nocnego deszczu w rozświetlonym
              miasteczku wskakiwali do limuzyn Chińczyków z Oklahomy,

              którzy włóczyli się głodni i samotni przez Houston węsząc jazz lub seks
              lub zupę i szli za wspaniałym Hiszpanem by rozmawiać o Ameryce i
              Wieczności, beznadziejna sprawa, wsiadali więc na statek do Afryki,

              którzy zniknęli w wulkanach Meksyku nic zostawiając po sobie nic prócz
              cienia drelichu lawy i popiołów poezji, rozsianych po kominkach Chicago,

              którzy wypłynęli ponownie na Zachodnim Wybrzeżu przesłuchując FBI,
              ciemnoskórzy seksowni brodaci w szortach i o wielkich oczach pacyfistów
              rozdając niezrozumiałe ulotki,

              którzy wypalali sobie papierosami dziury w ramionach w proteście przeciw
              narkotyczno-nikotynowemu otumanieniu Kapitalizmu,

              którzy na Union Square rozpowszechniali superkomunistyczne pamflety
              łkając i rozbierając się a opłakiwały ich syreny z Los Alamos i opłakiwały
              Wall Street a prom ze Staten Island także lamentował,

              którzy doznawali załamań szlochając w białych gimnazjach nadzy i drżący
              przed maszynerią innych szkieletów,

              którzy gryźli detektywów po karkach i wrzeszczeli z uciechy w radiowozach,
              że jedyna ich zbrodnia to dzika hipowska pederastia i opilstwo, którzy
              skowyczeli klęcząc w metrze i których zwlekano z dachu powiewających
              genitaliami i rękopisami,

              którzy dawali się pieprzyć w zadek świątobliwym motocyklistom i
              wrzeszczeli z uciechy,

              którzy ciągnęli druta i dawali sobie ciągnąć owym ludzkim serafinom,
              żeglarzom, och pieszczoty atlantyckiej i karaibskiej miłości,

              którzy jebali rankiem wieczorami w różanych ogrodach na trawie parków
              publicznych i cmentarzy rozpryskując nasienie na każdego kto się pojawił
              i miał chęć,

              którzy czkali nieustannie próbując chichotać lecz kończyli szlochem za
              przepierzeniem łaźni tureckiej gdy jasnowłosy i nagi anioł przychodził
              przebić ich mieczem,

              którzy utracili swoich kochanków na rzecz trzech starych megier losu zezo
              watej megiery za heteroseksualnego dolara zezowatej megiery mrugają
              cej łonem i zezowatej megiery, która nic nie robi tylko siedzi na dupie i
              odcina złote intelektualne nici z krosna rzemieślnika,

              którzy w ekstazie i nienasyceniu kopulowali z butelką piwa, z kochanką,
              pudełkiem po papierosach, ze świecą, wypadali z łóżka, kontynuowali na
              podłodze i w przedpokoju i kończyli omdlewając na ścianie z wizją
              ostatecznej cipy wydając resztkę spermy świadomości,

              którzy dogadzali milionom dziewcząt roztrzęsieni o zachodzie a rano mieli
              czerwone oczy lecz byli gotowi dogadzać wschodzącemu słońcu, błyskając
              przy stodołach pośladkami i nagością w jeziorze,

              którzy kurwiąc się poszli przez Colorado w miriadzie skradzionych nocnych
              aut, N.C. sekretny bohater tych wierszy rozpłodowiec i Adonis z Denver -
              miło wspominać jego niezliczone spanie z dziewczynami na pus tych
              parcelach i parkingach ciężarówek, w rozchwianych kinowych rzędach, na
              szczytach gór w jaskiniach lub z wychudłymi kelnerkami w znanych
              unoszeniach spódnic na odludnych poboczach a szczególnie w sekretnych
              solipsyzmach sraczy stacji benzynowych a także w zaułkach rodzinnego
              miasta,

              którzy znikali w wielkich obskurnych kinach zapędzani w marzenia, budzili
              się nagle na Manhattanie i wylegali z suteren skacowani bezdusznym
              tokajem i horrorami żelaznych snów Trzeciej Ulicy i wlekli się cło biur
              zatrudnienia,

              którzy chodzili całą noc w butach pełnych krwi po śnieżnych nasypach
              doków czekając aż w East River otworzą się drzwi do pokoju pełnego
              ciepłej pary i opium,

              którzy tworzyli wielkie samobójcze dramaty w apartamencie skalnych
              brzegów rzeki Hudson pod błękitnym przeciwlotniczym reflektorem
              księżyca a głowy ich będą uwieńczone laurem w zapomnieniu,

              którzy jedli jagnięcy gulasz wyobraźni l
              • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 14.07.03, 02:11
                którzy jedli jagnięcy gulasz wyobraźni lub trawili kraba na mulistym dnie
                rzek Bowery,

                którzy opłakiwali romanse brukowe pchając wózki pełne cebuli i złej
                muzyki,

                którzy siedzieli w pudłach oddychając w mroku pod mostem i wstawali by
                budować klawikord na swoim strychu,

                którzy kaszleli na piątym piętrze Harlemu zwieńczonego ogniem pod
                suchotniczym niebem pośród ksiąg o teologii, trzymanych w paczkach po
                owocach,

                którzy bazgrali całą noc tańcząc: wokół wzniosłych zaklęć, które żółtym
                rankiem stawały się strofami bełkotu,

                którzy gotowali zgniłe zwierzęta płuco racice ogon barszcz i placki
                kukurydziane marząc o czystym królestwie warzyw,

                którzy nurkowali pod platformy z mięsem w poszukiwaniu jaja,

                którzy ciskali z dachu swoimi zegarkami głosując za Wiecznością poza
                Czasem a budziki spadały im na głowy codziennie przez następnych lat
                dziesięć,

                którzy trzykrotnie bez skutku podcinali sobie żyły, rezygnowali i byli
                zmuszeni otwierać antykwariaty gdzie płakali widząc, że się starzeją,
                którzy spłonęli żywcem w swych niewinnych flanelowych garniturach na

                Madison Avenue w podmuchach ciężkawego wersu, wśród sztucznego
                szczęku żelaznych regimentów mody, nitroglicerynowych pisków pedałów
                od reklamy i musztardowego gazu złowrogich przebiegłych wydawców lub
                wpadali pod pijane taksówki Absolutnej Rzeczywistości,

                którzy skakali z Brooklyńskiego Mostu to się faktycznie zdarzyło, i
                odchodzili nieznani i zapomniani w upiorne oszołomienie zupy uliczek i
                wozów strażackich w Chińskiej Dzielnicy, bez jednego darmowego piwa,

                którzy z rozpaczy śpiewali w oknach, wypadali z okien metra, rzucali się
                do brudnej Passaic, naskakiwali na Murzynów, darli się na całą ulicę,
                tańczyli boso na rozbitych szklankach od wina, tłukli nagrania
                nostalgicznego europejskiego jazzu z Niemiec lat trzydziestych,
                wypróżniali whisky i jęcząc rzygali do zakrwawionego klozetu, ryk w ich
                uszach i gwizdy gigantycznych lokomotyw,

                którzy pruli szosami przeszłości odwiedzać się na wspólnej Golgocie
                podrasowanych cudacznych aut na warcie więziennej samotności lub w
                jazzowym wcieleniu Birmingham,

                którzy jechali przez kraj siedemdziesiąt dwie godziny by stwierdzić czy ja
                miałem widzenie czy ty miałeś widzenie czy on miał widzenie, by
                odszukać Wieczność,

                którzy podróżowali do Denver, którzy zmarli w Denver, którzy wrócili do
                Denver i czekali na próżno, którzy strzegli Denver i popadali w depresję i
                samotnieli w Denver a wreszcie odchodzili w poszukiwaniu Czasu i teraz
                Denver tęskni do swych bohaterów,

                którzy padali na kolana w katedrach beznadziei modląc się o zbawienie
                innych, o światło i o piersi, aż dusza na moment rozświetlała włosy,

                którzy zmagali się ze swymi uwięzionymi umysłami czekając na
                niezwykłych zbrodniarzy o złotych włosach i sercach pełnych uroku
                rzeczywistości którzy by śpiewali słodkiego bluesa dla Alcatraz,

                którzy odeszli do Meksyku kultywować nałóg lub do Rocky Mount do
                łagodnego Buddy lub do Tangeru do chłopców lub do czarnej lokomotywy
                Southern Pacific lub do Harvardu do Narcissusa na cmentarz Woodlawn do
                zabawy w rozetę lub do grobu,

                którzy domagali się dowodów swego obłąkania oskarżając radio o
                hipnotyzm i których pozostawiono z ich obłędem, rękami i zawieszonym
                wyrokiem,

                którzy obrzucali sałatką z kartofli wykładowców dadaizmu w City College
                NY a potem zjawiali się na granitowych schodach domu wariatów z
                wygolonymi głowami i arlekinadą o samobójstwie, żądając
                natychmiastowej lobotomii,

                i którym zamiast tego dostała się betonowa próżnia insuliny metrasolu
                elektryczności hydroterapii psychoterapii terapii wychowawczej ping-ponga
                i amnezji,

                którzy w pozbawionym humoru proteście przewracali jeden tylko
                symboliczny stół pingpongowy, odpoczywając krótko w katatonii,

                powracali po latach całkiem łysi pod peruką krwi, łez i palców do
                opętańczego przeznaczenia oddziałów miast obłąkańców Wschodu,

                zatęchłych sal szpitali wariatów Pilgrim State Rockland i Greystone, kłócąc
                się z odgłosami duszy, rokendrolując na ławie samotności o północy w
                dolmenowych obszarach miłości, snu o życiu, zmory nocnej, ciał
                obróconych w kamień ciężki jak księżyc,

                wreszcie u matki***** i ostatnia fantastyczna książka wyrzucona z okna
                czynszówki, ostatnie drzwi zamknięte o 4. rano, ostatni telefon rzucony w
                odpowiedzi o ścian, ostatni umeblowany dom wypróżniony do ostatniego
                mentalnego mebla, żółta papierowa róża skręcona na drucianym
                wieszaku w komórce, a nawet i to urojenie, i tylko nadziei pełna niewielka
                porcja halucynacji -

                o, Carl, gdy ty nie jesteś bezpieczny ja nie jestem bezpieczny a teraz ty
                faktycznie tkwisz w totalnie zwierzęcej zupie czasu -

                którzy biegli przez oblodzone ulice z obsesją nagłego błysku alchemii
                stosowania elipsy katalogu metra i wibrującej płaszczyzny,

                którzy śnili czyniąc wcielone przerwy w Czasie i Przestrzeni przy pomocy
                zestawienia obrazów a między 2 wzrokowe obrazy chwytali w pułapkę
                archanioła duszy łącząc razem podstawowe czasowniki kojarząc rzeczownik
                z błyskiem świadomości i przeczuwając doznanie Pater Omnipotens
                Aeterni Deus,

                by odnowić składnię i rytm ubogiej ludzkiej prozy i trzęsąc się ze wstydu
                stanąć przed tobą niemo i mądrze, odpędzani lecz pełni wiary że dusza
                podda się rytmowi myśli w swej obnażonej i bezkresnej głowie,

                szaleniec włóczęga i anioł bitnik wobec Czasu, choć nieznani, świadczący
                tu to, co można by było odłożyć do czasu po śmierci,

                powstawali odrodzeni w widmowych szatach jazzu w cieniu złotego rogu
                jazzbandu wdmuchując miłosne cierpienie nagiego umysłu Ameryki w
                krzyk saksofonu eli eli lamna lamna sabaktani, który zatrząsł miastami
                aż po ostatnie radio

                z wyciętym z ich własnych ciał absolutnym sercem poematu życia godnym
                spożywania nawet przez lat tysiąc.



                II

                Jaki sfinks z cementu i aluminium rozbił im czaszki i wyjadł mózg i
                wyobraźnię ?

                Moloch! Samotność! Brud! Brzydota! Kubły na śmieci i nieosiągalne
                dolary ! Dzieci wrzeszczące poci schodami ! Chłopcy łkający w koszarach !
                Starcy płaczący w parkach!

                Moloch ! Moloch ! Zmora Molocha ! Moloch bez miłości ! Moloch
                mentalny ! Moloch surowy sędzia ludzi !

                Moloch niepojęte więzienie! Moloch bezduszny karcer skrzyżowanych
                piszczeli i Kongres płaczu ! Moloch którego budowle są wyrokiem ! Moloch
                wielki kamień wojny! Moloch ogłuszonych rządów!

                Moloch o umyśle czystej maszynerii ! Moloch którego krew to krążący
                pieniądz! Moloch którego palce to dziesięć armii! Moloch którego piersi to
                ludożercza prądnica! Moloch którego ucho to dymiący grób!

                Moloch którego oczy to tysiąc ślepych okien ! Moloch którego wieżowce
                stoją przy długich ulicach jak bezkresne Jehowy! Moloch którego fabryki
                śnią i kraczą we mgle! Moloch którego kominy i anteny wieńczą miasta!

                Moloch którego miłość jest bezkresną naftą i kamieniem! Moloch którego
                dusza to elektryczność i banki! Moloch którego nędza jest widmem
                geniuszu ! Moloch którego los jest chmurą bezpłciowego wodoru ! Moloch
                którego imię jest Umysł!

                Moloch w którym siedzę samotnie! Moloch w którym śnię o Aniołach!
                Wariat w Molochu! Jebaka w Molochu! W Molochu bez miłości i człowieka!

                Moloch który tak wcześnie wszedł w mą duszę! Moloch w którym jestem
                świadomością bez ciała! Moloch który wypłoszył mnie z naturalnej
                ekstazy! Moloch którego opuszczam! Przebudzenie w Molochu! Światło
                płynące z nieba!

                Moloch! Moloch! Apartamenty robotów! Niewidzialne przedmieścia! skarbce
                szkieletów! ślepe metropolie! demoniczny przemysł! upiorne narody!
                nieusuwalne domy wariatów! granitowe chuje! monstrualne bomby!

                Poskręcali karki wynosząc Molocha do Niebios! Bruki, drzewa, radia, tony!
                podnosząc do Niebios miasto które istnieje i jest wszędzie wokół!

                Wizje! omeny! halucynacje! cuda! ekstazy! spłynęły rzeką Ameryki!

                Sny! adoracje! olśnienia! religie! okręty wrażliwego łajna!

                Przełomy! rzeczne! uniesienia i ukrzyżowania! zmyte powodzią!
                Odurzenia! Świta Trzech Króli! Rozpacze! Dziesięcioletni
                • Gość: >[][][][] Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 14.07.03, 02:14
                  Dziesięcioletnie zwierzęce
                  wrzaski i samobójstwa! Umysły! Nowe miłości! Pokolenie szaleńców!
                  osiadłe na skałach Czasu !

                  Prawdziwy święty śmiech w rzece! Widzieli to wszystko! dzikie oczy! święte
                  wycia! Żegnali! Skakali z dachu! w samotność! powiewając! niosąc kwiaty !
                  Do rzeki ! na ulicę !



                  III

                  Carlu Solomonie! Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie zwariowałeś bardziej niż ja

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie musisz czuć się bardzo nieswojo

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie udajesz ducha mojej matki

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie zamordowałeś dwanaście swych sekretarek

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie śmiejesz się z tego ukrytego żartu

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie jesteśmy wielkimi pisarzami przy tej samej okropnej maszynie

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie twój stan stał się poważny i mówią o nim w radio

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie zdolności czaszki nie przyjmują już robactwa zmysłów

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie ssiesz herbatę z piersi starych panien z Utica

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie napuszczasz na ciała swych pielęgniarek megiery Bronksu

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie w kaftanie wrzeszczysz, że omija cię partia ping-ponga nad otchłanią

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie rąbiesz w katatoniczne pianino dusza jest niewinna i nieśmiertelna
                  oby nigdy nie umarła bezbożnie w fortecy domu wariatów

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie pięćdziesiąt szoków więcej nigdy nie zawróci twej duszy do ciała z
                  pielgrzymki do krzyża na pustkowiu

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie oskarżasz swych doktorów o chorobę i planujesz żydowską
                  socjalistyczną rewolucję przeciw narodowo-faszystowskiej Golgocie

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie rozszczepisz niebiosa nad Long Island i wskrzesisz swego żywego
                  ludzkiego Jezusa z nadludzkiego grobu

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie jest dwadzieścia pięć tysięcy obłąkanych towarzyszy śpiewających
                  razem końcowe zwrotki Międzynarodówki

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie pod naszą pościelą ściskamy i całujemy Stany Zjednoczone Stany
                  Zjednoczone które kaszlą całą noc i nie dają nam spać

                  Jestem z tobą w Rockland

                  gdzie budzimy się ze śpiączki elektryzowani przez samoloty naszych dusz
                  ryczące nad dachem przyleciały zrzucić anielskie bomby szpital się
                  rozświetla urojone ściany zapadają O wybiegają chude legiony O
                  gwiazdami usiany szok łaski tu oto trwa wieczna wojna O zwycięstwo
                  zapomnij o swojej bieliźnie jesteśmy wolni

                  Jestem z tobą w Rockland

                  w moich snach idziesz płacząc mokry od morskiej podróży po autostradzie
                  Ameryki do drzwi mej chaty w zachodnią noc






                  PRZYPIS DO "SKOWYTU"




                  Święty! Święty! Święty! Święty! Święty! Święty! Święty! Święty! Święty!
                  Święty! Święty! Święty! Święty! Święty! Święty!

                  Świat jest święty! Dusza jest święta! Skóra jest święta! Nos jest święty!
                  Język i chuj i ręka i otwór w dupie są święte!

                  Wszystko jest święte! każdy jest święty! każde miejsce jest święte! każdy
                  dzień jest wiecznością! każdy jest aniołem!

                  Włóczęga jest równie święty jak serafin! szaleniec jest święty jak święta
                  jesteś ty moja duszo!

                  Maszyna do pisania jest święta wiersz jest święty głos jest święty
                  słuchacze są święci ekstaza jest święta!

                  Święty Piotr święty Allen święty Solomon święty Lucien święty Kerouac
                  święty Huncke święty Burroughs święty Cassady święci nieznani pedałowaci
                  i cierpiący żebracy święci szkaradni ludzcy aniołowie!

                  Święta moja matka w domu wariatów! Święte chuje dziadków z Kansas!
                  Święty jęczący saksofon ! Święta apokalipsa bopu ! Święte jazz-grupy
                  marihuana hipstersi pokój hanz i bębny!

                  Święta samotność wieżowców i bruków! Święte kafejki wypełnione tłumami!
                  Święte tajemnicze rzeki łez pod ulicami !

                  Święty samotny argonauta więzień! Święte wielkie jagnię warstwy średniej!
                  Święci szaleni pasterze rebelii ! Kto wyczuwa Los Angeles ten JEST nim!
                  Święty New York Święte San Francisco Święta Peoria i Seattle Święty Paryż

                  Święty Tanger Święta Moskwa Święty Istambuł!

                  Święty czas w wieczności święta wieczność w czasie święte zegary w
                  przestrzeni święty czwarty wymiar święta piąta Międzynarodówka święty
                  Anioł w Molochu!

                  Święte morze święta pustynia święty kolejowy szlak święta lokomotywa
                  święte wizje święte halucynacje święte cuda święta gałka oczna święta
                  otchłań !

                  Święte wybaczenie! łaska! miłosierdzie! wiara! Święte! Nasze! ciała!
                  cierpienie! wielkoduszność!

                  Święta nadnaturalna niezrównanie jaśniejąca rozumna dobroć duszy!


              • Gość: hyhy Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 14.07.03, 09:34
                Gość portalu: uhm napisał(a):

                > Gość portalu: eyeofthebeholder napisał(a):
                >
                > ) i rzeczywiscie nieswieze...
                > ) dobranoc
                > ) karaluchy pod poduchy
                >
                > Obejrzalem. Film nie tak dziwaczny jak ksiazka Burroughsa, ale mimo to
                podobal
                > mi sie. Nie warto bylo sie zniechecac z powodu jakiegos gadajacego robaka ;-)
                > (ciekawym momentem byla zwlaszcza historia o gadajacej d... i jej
                postepujacym usamodzielnieniu :-)))
                >
                ja sie zniechecilam w momencie gdy otwieralam czekolade, a na ekranie pani
                wolala smak czegos innego, a potem sie calowala.... kojarzysz scene? bleee
                robaki byly smiesznie tandetne, wiec jeszcze chwile zostalam, zeby zatrzec
                odrazajace wrazenie....
                • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 14.07.03, 09:45
                  Gość portalu: hyhy napisał(a):

                  > > ja sie zniechecilam w momencie gdy otwieralam czekolade, a na ekranie pani
                  > wolala smak czegos innego, a potem sie calowala.... kojarzysz scene? bleee
                  > robaki byly smiesznie tandetne, wiec jeszcze chwile zostalam, zeby zatrzec
                  > odrazajace wrazenie....

                  Wiesz, to nie "Obcy" - robaki mogly byc tandetne, poniewaz byly postaciami z
                  halucynacji - uwazam, ze ta ich tandetnosc dodawala filmowi niezwyklego
                  posmaku, ciesze sie, ze nie byly wypasione jak na dzielach Spielberga (vide: E.
                  T. - robal z kosmosu :)).
                  • Gość: hyhy Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 14.07.03, 09:57
                    Gość portalu: uhm napisał(a):

                    > Gość portalu: hyhy napisał(a):
                    >
                    > > > ja sie zniechecilam w momencie gdy otwieralam czekolade, a na ekranie
                    > pani
                    > > wolala smak czegos innego, a potem sie calowala.... kojarzysz scene? bleee
                    > > robaki byly smiesznie tandetne, wiec jeszcze chwile zostalam, zeby zatrzec
                    >
                    > > odrazajace wrazenie....
                    >
                    > Wiesz, to nie "Obcy" - robaki mogly byc tandetne, poniewaz byly postaciami z
                    > halucynacji

                    dlatego nie wylaczylam po 5 min i zostalam
                    ale dziekuje za wytlumaczenie ;-)
                    • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 14.07.03, 10:04
                      Gość portalu: hyhy napisał(a):

                      > dlatego nie wylaczylam po 5 min i zostalam
                      > ale dziekuje za wytlumaczenie ;-)

                      pouczajacy ton byl niezamierzony ;-)
    • Gość: bea Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.tvk / 172.16.0.* 14.07.03, 17:13

      Kruk
      Edgar Allan Poe
      tłumaczenie: Zenon Przesmycki

      Raz w północnej, głuchej dobie, gdym znużony siedział sobie
      Nad księgami dawnej wiedzy, którą wieków pokrył kurz -
      Gdym się drzemiąc chylił na nie, usłyszałem niespodzianie
      Lekkie, ciche kołatanie, jakby u drzwi moich tuż.
      "To gość jakiś - wyszeptałem. - Puka snadź przy drzwiach mych tuż.
      Nic innego chyba już".

      Ach - pamiętam, jakby wczoraj - była przykra grudnia pora,
      Głownie mrąc to cień rzucały, to blask jakichś krwawych zórz.
      Tęsknom czekał, by świat biały błysł, bo księgi nie sprawiały
      Ulgi w mej boleści stałej, odkąd znikł mój anioł stróż,
      Dziewczę słodkie, które zwie Lenorą anioł stróż...
      Tu bez nazwy ona już!

      Strach zdejmował mnie nieznany, pełny grozy niezbadanej,
      Kiedy u drzwi zaszeleścił purpurowy kotar plusz:
      By ukoić serca trwogę, rzekłem sobie: "Pojąć mogę:
      To podróżny - zgubił drogę - zbłąkał się wśród śnieżnych wzgórz...
      W drzwi me puka, Zabłądziwszy pośród białych śnieżnych wzgórz...
      Tak - nikt inny chyba już!"

      Więc nabrawszy męstwa wstałem, z ugrzecznieniem mówiąc całem:
      "Panie albo pani, błagam, nie obrażaj się ni chmurz,
      Bo zasnąłem ze zmęczenia, a twe lekkie uderzenia
      W drzwi mojego tu schronienia nie zbudziły mnie. Więc cóż
      W tym dziwnego, żem nie słyszał?" Tu otwarłem drzwi - i cóż?
      Ciemność w krąg - nic więcej już.

      Patrząc w mrok ten na wsze strony, stałem trwożny i zdumiony,
      Rojąc mary, jakich dotąd głąb nie znała ludzkich dusz.
      Lecz milczenie głuche trwało, ciszy nic nie przerywało,
      Tylko lekki szept nieśmiało drgnął: - "Lenora?" - gdzieś tuż, tuż.
      Tom ja szepnął - i: "Lenora!" - wyszeptało echo tuż.
      Tylko to, nic więcej już.

      Powróciwszy do pokoju, w niesłychanym już rozstroju,
      Posłyszałem znów stukanie, jakby gdzieś przy ścianie wzdłuż.
      "Pewnie - rzekłem - coś kołacze w okno: wiatry snadź tułacze?
      Zaraz, co to jest, zobaczę, nie bij, serce, ni się trwóż -
      Wnet wyjaśnię tę zagadkę, serce, nie bój się ni trwóż.
      Tak, to wiatr - nic więcej już!"

      Otworzyłem okno zatem... Szumiąc skrzydły, z majestatem,
      Wzleciał ciężko Kruk wspaniały, jakby czarny piekieł stróż.
      Nie pozdrowił mnie ukłonem, okiem powiódł w krąg zamglonym
      I siadł z pańskim jakimś tonem pośród dwóch kamiennych kruż -
      Na Pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych kruż.
      Usiadł tam - nic więcej już.

      Ptak ten sprawił, że przy całym rozsmętnieniu mym musiałem
      Rozśmiać się z poważnej nader jego miny: "Tyś nie tchórz,
      Widzę, stary, chmurny ptaku, co - choć piór już ani znaku
      Na swym czubie - szukasz szlaku wśród posępnych nocy mórz?
      Mów, jak zwą cię na plutonskim brzegu czarnych nocy mórz?"
      Kruk rzekł na to: "Nigdy już!"

      Zadziwiłem się nie lada, że ptak tak wyraźnie gada,
      Choć żem jego odpowiedzi nie mógł pojąć ani rusz,
      Boć to przyzna nawet dziecię, że nikt z ludzi dotąd w świecie
      Nie oglądał chyba przecież ptaka przy drzwiach izby tuż.
      Ptaka, co by przed nim usiadł na popiersiu przy drzwiach tuż.
      Z takim mianem: "Nigdy już".

      Ale Kruk ten z łysą głową wyrzekł jedno tylko słowo,
      Jak ci, którzy w jeden wyraz całą głąb wlewają dusz.
      Potem milczał znów nieśmiele, Pióro mu nie drgnęło w ciele,
      Aż gdym szepnął: "Przyjaciele opuścili mnie wśród burz.
      I on też za dniem mnie rzuci, jak Nadzieje pośród burz".
      Ptak mi odrzekł: "Nigdy już!"

      Zadziwiony niewymownie odpowiedzią tak stosownie
      Wyrzeczoną: "Widać - rzekłem - umie tylko to. A nuż
      Dar to pana, co w niewoli poznał tylko to, co boli,
      I swe pieśni jął powoli echa kłaść przeżytych burz,
      Aż pieśń każda w smętnej zwrotce brzmiała niby echo burz:
      "Nigdy, nigdy, nigdy już!"

      Lecz że w rozsmętnieniu całym wciąż się z Kruka śmiać musiałem,
      Przysunąłem miękki fotel na wprost ptaka, do drzwi tuż,
      I usiadłszy nań co żywo, jąłem myśli snuć przędziwo,
      Co te stare, chmurne dziwo, czarne jakby piekieł stróż -
      Co ten ptak złowróżbny, groźny, czarny jakby piekieł stróż -
      Mniemał, kracząc: "Nigdy już!"

      Myśląc, czego to oznaka, nie mówiłem ni do ptaka,
      Który swe płonące oczy w serce wbijał mi jak nóż.
      Tak siedziałem, wsparłszy głowę o poduszki fioletowe,
      A blask lampy światło płowe lał na ich matowy plusz.
      Ach, niestety, Ona o ten fioletowy, miękki plusz
      Skroni swej nie oprze już!

      Wtem powietrze się zamgliło, jakby wkoło się dymiło
      Sto anielskich trybularzy, tchnących słodką wonią róż.
      "Bóg na bóle, co trapiły serce, lek ci zsyła miły -
      Zawołałem - zbierz swe siły i wspomnienia ciężkie zgłusz,
      Wdychaj lek ten i wspomnienia o Lenory stracie zgłusz!"
      Kruk zakrakał: "Nigdy już!"

      "Zły wróżbiarzu - rzekłem - ptaku czy czarciego sługo znaku!
      Czy cię szatan przysłał tutaj, czy pęd wściekły zagnał burz
      Na brzeg smutku i boleści, gdzie żal tylko pustka mieści,
      Gdzie noc każda zgrozę wieści - powiedz, błagam, wzrusz się, wzrusz!
      Jestże, jestże balsam w Gilead? - powiedz, powiedz, wzrusz się, wzrusz!"
      Rzekł Kruk na to: "Nigdy już!"

      "Zły wróżbiarzu - rzekłem - ptaku czy czarciego sługo znaku!
      Na to niebo, co nad nami, i na Pana ziemi, mórz
      Powiedz duszy mej zbolałej, czy w Edenie szczęścia chwały
      Znajdzie dziewczę, które biały zwie Lenorą anioł-stróż,
      Dziewczę święte, słodkie, które zwie Lenorą anioł-stróż?"
      Kruk mi odrzekł: "Nigdy już!"

      "Niech to będzie pożegnanie - krzyknę - ptaku czy szatanie!
      Precz na burzę, na plutońskie brzegi czarnych nocy mórz!
      Niech mi żadne czarne pióro nie przypomni, jak ponuro
      Mroczysz wszystko kłamstwa chmurą! Ruszże się z popiersia, rusz!
      Wyjmij dziób z mojego serca - i rusz się z nade drzwi, rusz!
      Kruk mi odrzekł: "Nigdy już!"

      I kruk wcale nie odlata, jakby myślał siedzieć lata
      Na Pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych kruż,
      Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła spod rzęs chmury
      Światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż,
      A ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłuż,
      Nie powstanie - Nigdy Już!"






      • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 15.07.03, 02:44
        boli mnie glowa jako we wszechswiecie
        tak i na ziemi - na pewne sciecie?

        boli mnie serce tak w dzien jak w nudna
        noc - czyzby zastrzyk benzyny czulo?

        boli mnie dlon gdy pisze wiersz - proze
        jak i podcieram sie - utna nozem?

        boli mnie noga, chociaz dziewczyna
        wie, ze nie tancze - wyrwa mi z tylka?

        boli mnie glowa, serce, dlon, noga
        jakby to byly wiecej niz slowa!


        (wojaczek)

        (wojaczek dokonal swojego zywota 10 minut drogi stad - stalem przed chwila na
        balkonie, popatrzylem w tamta strone)

        • Gość: Lear Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.07.03, 03:37
          „KRÓL LEAR”
          Król-ojciec: lebiega.
          Błazen: go ostrzega.
          Córki: dwie złe, jedna lepsza.
          Finał: wszystko się rozpieprza.
          • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 15.07.03, 19:55
            Kiedy juz myslalem, ze mi dzis odbije, ze skonam przygnieciony mdlymi
            obowiazkami - wlaczylem "Lust For Life" Iggy Popa i wszystko mi teraz lata :)
            Ach, alez mi brakowalo tego uczucia beztroski - wiadomo, ze za godzine paskudne
            fluidy wroca i zabagnia mi umysl, ale na razie jest OK :-)


            "The Passenger"

            I am the passenger and I ride and I ride
            I ride through the city's backsides
            I see the stars come out of the sky
            Yeah, the bright and hollow sky
            You know it looks so good tonight

            I am the passenger
            I stay under glass
            I look through my window so bright
            I see the stars come out tonight
            I see the bright and hollow sky
            Over the city's ripped backsides
            And everything looks good tonight
            Singing la la la la la.. lala la la, la la la la.. lala la la etc

            Get into the car
            We'll be the passenger
            We'll ride through the city tonight
            We'll see the city's ripped backsides
            We'll see the bright and hollow sky
            We'll see the stars that shine so bright
            Stars made for us tonight

            Oh, the passenger
            How, how he rides
            Oh, the passenger
            He rides and he rides
            He looks through his window
            What does he see?
            He sees the sign and hollow sky
            He sees the stars come out tonight
            He sees the city's ripped backsides
            He sees the winding ocean drive
            And everything was made for you and me
            All of it was made for you and me
            'Cause it just belongs to you and me
            So let's take a ride and see what's mine
            Singing la la la la.. lala la la [x3]

            Oh the passenger
            He rides and he rides
            He sees things from under glass
            He looks through his window side
            He sees the things that he knows are his
            He sees the bright and hollow sky
            He sees the city sleep at night
            He sees the stars are out tonight
            And all of it is yours and mine
            And all of it is yours and mine
            So let's ride and ride and ride and ride
            Oh, oh, Singing la la la la lalalala


            Ha, i jeszcze z tej samej plyty - cos dla fanow Leopolda Tyrmanda ;-)

            "Sweet Sixteen"

            Sweet Sixteen in leather boots
            Body and soul I go crazy
            Baby, baby I'm hungry Sweet Sixteen

            Funky bar all full of faces
            Pretty faces, beautiful faces
            Body and soul, body and soul, I give to you

            I am an easy mark
            With my broken heart Sweet Sixteen

            Show you my explosion Sweet Sixteen

            Go out to the funky bar
            I get hurt- crying inside
            'Cause everybody's so fine and
            And they don't need me

            Tell me, what can I do, Sweet Sixteen?

            I give you my body and soul Sweet Sixteen

            I must be hungry
            'Cause I go crazy
            Over your leather boots

            Now baby, I know
            That's not normal
            Well, I love you, I love you, I love you<, Sweet Sixteen

            Everywhere I go, I'm lonely..




    • k_a_j_o to nie tak miało być 16.07.03, 01:38
      kiedy jestesmy uśpieni
      i strachy zycia odchodzą
      w dal, gdzie zagubieni
      faceci chłopcami sie rodzą
      na nowo. tam jestem, tęsknię
      za twym ciepłem i bliskością,
      tam wijąc się w bulach zginę
      otulony bezsenną samotnością
    • Gość: 150 lat temu Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 16.07.03, 05:24
      z mysla o tych, co o wizie marza:

      Pierwszy list, co mnie doszedł z Europy,
      Jest ten od Ciebie, Pani - piszę miarą,
      Jak człowiek w wielkiej samotności, który
      Muzyką sobie nieuczoną wtórzy
      I to mu zamiast towarzystwa służy.

      Musiałem rzucić się za ten Ocean,
      Nie abym szukał Ameryki - ale
      Ażebym nie był tam... O! wierz mi, Pani,
      Że dla zabawki nie szuka się grobu
      Na półokręgu przeciwległym globu.

      I - dotąd, dotąd skorzystałem tylko
      Z tego, co podróż daje dwumiesięczna
      Przez te obszary, zaprawdę, straszliwe,
      Straszliwe, mówię, dla płynących w sposób,
      Jaki dla takich jak ja przystał osób.

      Dnie były głodu, pragnienia i inne,
      Dnie moru, dzieci konały niewinne
      Dla mleka matek, które niewczas psowa.
      Widziałem także okręta rozbite
      I twarze majtków wątpiących o naszym.
      Widziałem marność ludzką tak, jak nigdy!

      Ale - bez kłamstwa, ale - w prawdzie nagiej,
      Ale widziałem ludzi, choć tak marnych,
      Ale widziałem naiwność-nicości
      Bez dekoracji cnót, wiary, mądrości.

      Kto na tej lichej łupinie dał komu
      Lepszego chleba złamek lub "jak się masz",
      To był odłamek chleba lub "jak się masz".
      Zaiste, warto zbiec trzecią część świata,
      Aby się taką uraczyć rzadkością!

      Jeżli przyjemnie Pani pisać czasem,
      To proszę - dotąd nikt nie pisał do mnie,
      Okrom tych kilku słów, co mam od Pani.

      Proszę mi pisać o bracie i sobie,
      O rzeczach, które Pani są najbliżej,
      O jakich drobnych rzeczach - albo o tym,
      Co się podoba Pani - wszystko dobrze,
      Cokolwiek piszesz, Pani - Pani jesteś
      Dobra - a owoc jest tak jako drzewo.

      Co do mnie, rzecz jest inna, ja - to jestem
      Na świecie jako w trupie doskonałej
      Nad-kompletowy aktor - jeżli kiedy
      Czyje mi zrobi miejsce zaziębienie,
      To dobrze - albo jeżli kochanek się spóźni
      Lub duch nie na czas włos sobie rozwieje,

      Lub piorun winien uderzyć przechodnia...
      To - już są moje w dramie specjalności!
      Są to zabawne historie... dla gości.
      A - nie myśl, Pani, abym żółcią pisał,
      O! nie... żałuję tylko, że - być może -
      Iż nawet grobu mego mieć nie będę,
      Tak, jak prosiłem o to mych przyjaciół.

      Lecz cóż? - cóż, kiedy brakło mi na świecie
      W słowach...? Na wszystko czekałem dopóty
      Aż pękło serce jak organ zepsuty.
      To - któż wie?... również będzie z grobem moim...

      CKN

      • Gość: złe misie Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.07.03, 00:01
        Złe mi się. Złe mi się.
        Złe mi się śni.
        Siedzi na krześle.
        Patrzy mi w pępek
        od wielu dni.
        Złe mi się. Złe mi się.
        Złe mi się śni.

        Wąchałem złe.
        Złe brzydko pachnie.
        Złe patrzy na mnie
        oczkiem gołębim.
        Złe trochę na mnie.
        Złe bardzo mnie mnie.
        Złe mi się źli.

        Złe mi ssie. Złe mi ssie.
        Złe mi się śni.
        Złe złości mi się.
        Złe mi złorzeczy.
        Złe rzeczy złe
        robi mi.
        Złe mi się śni.

        Dotknąłem złe.
        Złe jest szorstkie.
        Złe ma zgrubienia,
        guzy i krosty.
        Złe złe ma węzły
        i w źle źli się zły.
        Złe mi się źli.

        Złe jest wszeteczne,
        lecz nie jest wieczne.
        Choć złe się pętli,
        to się rozpętli.
        Rozwiązłe złe się
        rozwiąże przecież
        i zezłomuje samo się.

        Złe się zemnie
        i zejdzie ze mnie. Tak.
        Złe się samo zniesie i sczeźnie.
        Tak. Samo zje się i zje je
        przyszła jesień, tak, tak
        i przyszły poniedziałek je zje,
        tak, tak, tak chcę, tak musi być, tak.

        ---
        świetlicki
        • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ XL 17.07.03, 00:08
          istnieje w nas
          zapotrzebowanie na drobnostki

          a do siebie
          mówimy już tylko

          przez sen

          /jon/
          • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 17.07.03, 00:55
            A David Bowie? Jest wam obojetny? Ja za nim szaleje - to jedyny mezczyzna, w
            ktorym jestem prawie zakochany - oczywiscie nie wchodza tu w gre zadne kwestie
            pozamuzyczne :-)

            Na plycie "Low" z 1977 spiewal ten pan miedzy innymi to:

            "Breaking Glass"


            Baby, I've been, breaking glass in your room again
            Listen

            Don't look at the carpet, I drew something awful on it
            See

            You're such a wonderful person
            But you got problems oh-oh-oh-oh
            I'll never touch you

            --
            1977 byl punktem kulminacyjnym jego artystycznej drogi - nie dosc, ze wydal dwa
            swoje najbardziej odkrywcze i porywajace albumy ("Low", "Heroes"), to jeszcze
            wspoltworzyl dwie plyty Iggy Popa - obie nadzwyczajne - a wszystko w ciagu
            jednego roku. Niesamowite.
            W ogole 1977 to moj ulubiony rok.

            • Gość: bea Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.tvk / 172.16.0.* 17.07.03, 11:45
              Pamięć otwiera się jak muszla
              rozcięta nożem skojarzenia
              kryje w sobie
              niejadalną ostrygę
              nie do przełknięcia

              [L.Marjańska]

              ------------
              dlaczego jest tak gorąco? wiem, że to lato, ale...
              • marsha Re: BEZSENNOŚĆ XL 17.07.03, 16:19
                pozdrowienia z Zakopanego!!!!!!!!!!!!!!
                bezsenne noce nadal kultywuję :)
                nie wiem kiedy wrócę....
                może wcale
                całusy
                m*

                [kajo-w sprawie II tomu pewnej księgi dogadaj się z mą siostrzycą]
                ciao!
                • pszczolowski Re: BEZSENNOŚĆ XL 18.07.03, 00:18
                  marsha napisała:

                  > nie wiem kiedy wrócę....
                  > może wcale
                  to grozba czy obietnica ? :-))))
                  Uwazaj na pieruny !
                  bzzz
    • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ XL 18.07.03, 00:42
      przyszedlem ci podziekowac
      za samotnosci rozne
      za taka gdy nie ma nikogo
      lub gdy sie razem placze
      i taka ze niby dobrze
      ale zupelnie inaczej
      za najblizsza kiedy nic nie wiadomo
      i taka ze wiem po cichu ale nie powiem nikomu
      za taka kiedy sie kocha i taka kiedy sie wierzy
      ze szczescie sie polamalo bo mnie sie nienalezy
      jest samotnoscia wiadomosc
      list dworzec pusty milczenie
      pieniadz genialnie chory
      minuty jak ciezkie kamienie
      czas zawsze szczery bo kaze isc dalej i predzej
      moga byc nawet nia wlosy
      ktorych dotknely rece

      sa samotnosci rozne
      na ziemi w piekle i w niebie
      tak rozmaite ze jedna
      ta co prowadzi do Ciebie

      /ks.twardowski/
      ps.dzieki kwacha
      • Gość: Mimi Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.ortho.med.tu-muenchen.de 18.07.03, 19:58
        Pozdrowienia ze Szpitala w M. Bea umowimy sie na przyszly tydzien. :)Dam Ci
        jeszcze znac.Papatki.
        • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 18.07.03, 22:53


          Rafał Wojaczek
          "Musi być ktoś"

          Musi być ktoś, kogo nie znam, ale kto zawładnął
          Mną, moim życiem, śmiercią; tą kartką


          ---
          palę dziś kadzidło w pokoju, piję kawę (najlepiej smakuje mi kawa około
          północy) i słucham Pere Ubu... aha, zapomnialem: jeszcze piszę pr. mgr
          brrrrrr...




          • pszczolowski Re: BEZSENNOŚĆ XL 18.07.03, 23:15
            >jeszcze piszę pr. mgr
            > brrrrrr...
            >jeszcze piszę pr. mgr
            > brrrrrr...
            zadna praca nie hanbi, nawet magisterska :-)))
            odwagi!!!!
            bzzz serdeczne
            • Gość: Rosencrantz Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.07.03, 23:33
              „HAMLET”
              Duch: brat jad wlał do ucha.
              Syn ducha: o psiajucha!
              Stryja w ryj? Drastyczny krok.
              Zwłoka. Jej finał: stos zwłok.
            • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 19.07.03, 03:42
              pszczolowski napisał:

              > zadna praca nie hanbi, nawet magisterska :-)))

              nie hanbi, ale meczy - zwlaszcza w piekne dni lipcowe

              > odwagi!!!!
              > bzzz serdeczne

              dziekuje za mile slowa - mam w tej chwili wysmienity nastroj, a w glowie legna
              sie zadziwiajace pomysly - wlasnie robie notatki, prawdopodobnie jak odczytam
              je jutro (dzis) rano, bede sie zasmiewal do lez... no chyba ze to, co
              wymyslilem, ma jakis sens - teraz nie jestem w stanie tego ocenic.
              Niech zyje praca, wiwat wysilek umyslowy - bywa to niezwykle przyjemne, choc
              rzadko przynosi wystarczajaco slodkie owoce (w moim przypadku oczywiscie)

              Dobranoc

        • Gość: bea Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.tvk / 172.16.0.* 19.07.03, 21:08
          Gość portalu: Mimi napisał(a):

          > Pozdrowienia ze Szpitala w M. Bea umowimy sie na przyszly tydzien. :)Dam Ci
          > jeszcze znac.Papatki.

          Hej:)
          Ładnie to tak pisać z pracy ;)
          Też Cię pozdrawiam i czekam na jakiś znak.
      • Gość: Mimi Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.ortho.med.tu-muenchen.de 25.07.03, 19:19
        Hej Bea, gotowa do drogi, do zobaczenia w Mnichovie. Buziaczki ;)
        • Gość: bea Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.tvk / 172.16.0.* 25.07.03, 20:29
          Gość portalu: Mimi napisał(a):

          > Hej Bea, gotowa do drogi, do zobaczenia w Mnichovie. Buziaczki ;)

          Gotowa, gotowa. Nawet nie myślałaś, że zobaczymy się tak szybko, co? :))

    • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ XL 19.07.03, 00:10
      nareszcie wyszlo słonce
      smoki i demony odleciały
      mimo ze wszystko wciąż palące
      szybko sie rany zabliźniały

      bo radośc zycia w oczy zagląda....

    • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 19.07.03, 22:50
      szkoda, zem sie nie urodzil wczesniej - wojaczek bylby moim sasiadem i moze
      spotkalbym go na piwie w "karlowiczance"

      a tak - wojaczek umarl, "karlowiczanka" splonela - tylko "zbyszko", a wnim
      tosty z pieczarkami ratuja honor dzielnicy

      --
      Rafał Wojaczek - "Okno"


      Głowa jest zimna Gwiazda chłodzi przełyk
      tylko okno płonie we krwi
      Lubię być obcy pod Twoim oknem
      jakby na pół urodzony.
      Myślę o Twoim brzuchu
      ręce chowam za siebie
      Teraz sprawdzam rysy swojej twarzy
      jakbym je ustalał
      z Twoimi wargami
      Śmierć jest obojnakiem.


    • Gość: hyhy Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 19.07.03, 23:34
      Version I:
      Nobody likes me, everybody hates me,
      Guess I'll go eat worms,
      Long, thin, slimy ones; Short, fat, juicy ones,
      Itsy, bitsy, fuzzy wuzzy worms.

      Down goes the first one, down goes the second one,
      Oh how they wiggle and squirm.
      Up comes the first one, up comes the second one,
      Oh how they wiggle and squirm.

      Versions II-V: www.niehs.nih.gov/kids/lyrics/worms.htm
      • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ XL 20.07.03, 00:43
        tak to ja
        przed chwilą
        urwałem jej głowe
        juz jej nie szukaj
        juz mozesz odetchnac
        wystarczajaco dlugo
        zwodziła nas wszystkich
        nareszcie koniec
        zaraz zaraz
        jak ona miała na imie?
        tak dziwnie jakos
        ... chyba nadzieja...
        zresztą teraz to obojetne
    • Gość: pere ubu Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 20.07.03, 13:47
      Life stinks.

      Life stinks
      I'm seeing pink
      I can't wink
      I can't blink
      I like the Kinks
      I need a drink
      I can't think
      I like the Kinks
      Life stinks

      • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 21.07.03, 00:18
        one of Lorca's best lines
        is,
        "agony, always
        agony ..."

        think of this when you
        kill a
        cockroach or
        pick up a razor to
        shave

        or awaken in the morning
        to
        face the
        sun.

        (Charles Bukowski)

    • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ XL 21.07.03, 00:13
      gdy wiesz już o co pytać
      nie pytasz wcale
      bo znasz odpowiedzi

      do dusz zaglądać wreszcie możesz
      lecz ci którym chciałeś
      odeszli

      rozumiesz życie
      ale cóż ci po tym
      jesienią
      /.../

      /moszko/
      • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 21.07.03, 00:49
        Anna Świrszczyńska – Ja nie mogę


        Zazdroszczę ci.
        W każdej chwili
        możesz odejść ode mnie.

        A ja od siebie
        Nie mogę.


    • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ XL 22.07.03, 00:54
      Bliscy i oddaleni

      Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
      i muszą się spotkać aby się ominąć
      bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
      piszą do siebie listy gorące i zimne
      rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
      by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
      są inni co się nawet po ciemku odnajdą
      lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
      tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
      byliby doskonali lecz wad im zabrakło

      bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
      niektórzy umierają - to znaczy już wiedzą
      miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
      nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
      są i tacy co się na zawsze kochają
      i dopiero dlatego nie mogą być razem
      jak bażanty co nigdy nie chodzą parami

      można nawet zbłądzić lecz po drugiej stronie
      nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem

      /ks.Twardowski/
    • Gość: mole Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.gen.twtelecom.net 22.07.03, 13:48
      Sisters of Mercy

      I Was Wrong

      You say stay and never leave
      You say meant for ever
      I could believe you, but I don't
      You say we're almost all alone together
      All alone
      You say
      You say you will
      I know you won't

      I was wrong
      I was wrong to ever doubt
      I can get along without
      I can love my fellow man
      But I'm damned if I'll love yours

      In a bar that's always closing
      In a world where people shout
      I don't wanna talk this over
      I don't wanna talk it out
      I was quite impressed until I hit the floor
      Isn't that what friends are for?
      Pain looks great on other people
      That's what they're for

      I was wrong
      I was wrong to ever doubt
      I can get along without
      I can love my fellow man
      But I'm damned if I'll love yours

      You say stay and never leave
      You say meant for ever
      I could believe you, but I don't
      You say we're almost all alone together
      All alone
      You say
      You say you will
      I know you won't

      I was wrong
      I was wrong to ever doubt
      I can get along without
      I can love my fellow man
      But I'm damned if I'll love yours

      In a bar that's always closing
      In a world where people shout
      I don't wanna talk this over
      I don't wanna talk it out
      I was quite impressed until I hit the floor
      Isn't that what friends are for?
      Pain looks great on other men
      That's what they're for

      I was wrong
      I was wrong to ever doubt
      I can get along without
      I can love my fellow man
      But I'm damned if I'll love yours
      • Gość: julia Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.07.03, 23:06
        „ROMEO I JULIA”
        Rody Werony: wraży raban.
        Młodzi: hormony. Starzy: szlaban.
        Mnich: lekarstwem zielarstwo?
        Finał: trup grubą warstwą.
        • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ XL 23.07.03, 01:07
          Do albumu po raz drugi

          Nie czekaj na wzajemność
          telefon i róże
          gdy ciebie nie chcą
          nie piszcz, nie szlochaj
          najważniejsze przecież, że ty kogoś kochasz

          czy wiesz
          że łzy się śmieją kiedy są za duże

          /ks.Twardowski/
          • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 23.07.03, 01:34
            T. S. Eliot - Wydrążeni ludzie


            Pan Kurtz - on umrzeć
            "A penny for the Old Guy"
            I

            My, wydrążeni ludzie
            My, chochołowi ludzie
            Razem się kołyszemy
            Głowy napełnia nam słoma
            Nie znaczy nic nasza mowa
            Kiedy do siebie szepczemy
            Głos nasz jak suchej trawy
            Przez którą wiatr dmie
            Jak chrobot szczurzej łapy
            Na rozbitym szkle
            W suchej naszej piwnicy

            Kształty bez formy, cienie bez barwy
            Siła odjęta, gesty bez ruchu.

            A którzy przekroczyli tamten próg
            I oczy mając weszli w drugie królestwo śmierci
            Nie wspomną naszych biednych i gwałtownych dusz
            Wspomną, jeżeli wspomną,
            Wydrążonych ludzi
            Chochołowych ludzi.

            II

            Oczu napotkać nie śmiem w moich snach
            W sennym królestwie śmierci
            Nigdy się nie ukarzą:
            Tam na złamanej kolumnie
            Oczami będzie blask słońca
            Tam tylko chwieją się drzewa
            I głosy, kiedy wiatr śpiewa,
            Są dalsze i uroczyste
            Niż gwiazda blednąca.

            I obcym nie był bliżej
            W sennym królestwie śmierci
            Niechaj jak inni noszę
            Takie umyślne przebranie
            Patyki stracha na polu
            Szczurzą sierść, pióra wronie
            Niechaj jak wiatr wieję się skłonię
            Nie bliżej -

            Niech ostatecznie ominie spotkanie
            W królestwie ni światła ni cienia

            III

            Tutaj kraina nieżywa
            Kraina kaktusowa
            Tu hodują kamienie
            Obrazy, ich łaski wzywa
            Dłoń umarłego błagalnie wzniesiona
            Pod migotem gwiazdy blednącej.

            Czy tak samo jest tam
            W drugim królestwie śmierci
            Czy budzimy się zupełnie sami
            W godzinę kiedy wszystko w nas
            Jest czułością i czystymi łzami
            Usta chcą pocałunku
            A modłą się do złamanego kamienia.

            IV

            Nie tu są oczy
            Nie ma tu oczu
            W tej dolinie umierających gwiazd
            W tej wydrążonej dolinie
            Złamanej szczęce naszych utraconych królestw

            W tym ostatnim miejscu spotkania
            Na oślep szukamy
            Nieufni i niemi
            Na żwirach zgromadzeni pod opuchłą rzeką

            Na zawsze niewidomi
            Bo nie ukażą się oczy
            Gwiazda nieustająca
            Wielolistna róża
            Królestwa śmierci bez świateł ni cienia
            Nadzieja tylko
            Pustych ludzi

            V

            Więc okrążajmy kaktus nasz
            Kaktus nasz kaktus nasz
            Więc okrążajmy kaktus nasz
            O piątej godzinie rano

            Pomiędzy ideę
            I rzeczywistość
            Pomiędzy zamiar
            I dokonanie
            Pada Cień

            Albowiem Tuum est Regnum

            Pomiędzy koncepcję
            I kreację
            Pomiędzy wzruszenie
            I odczucie
            Pada Cień

            A życie jest bardzo długie

            Pomiędzy pożądanie
            I miłosny spazm
            Pomiędzy potencjalność
            I egzystencję
            Pomiędzy esencję
            I owoc jej
            Pada Cień

            Albowiem Tuum est Regnum

            Albowiem Tuum est
            Życie jest
            Albowiem Tuum est
            I tak się właśnie kończy świat
            I tak się właśnie kończy świat
            I tak się właśnie kończy świat
            Nie hukiem ale skomleniem.



            Przekład: Czesław Miłosz

            • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ IP: 195.117.237.* 23.07.03, 15:00
              nie mam tu dostępu do ksiąg,więc zanucę cichutko:
              kany strzelec umre wilcy go chowajo,
              a liska z niedzwiedziem wiliję śpiewają...

              pozdrawiam
              m*
              • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 23.07.03, 21:21
                Beton, beton
                Dom, dom
                Winda, dom
                Dom, beton
                Ściana, beton
                Beton, dom
                Sklep, beton
                Praca, dom
                Radioaktywny blok!
                Beton, dom
                Dzień, beton
                Praca, beton
                Dom, dom
                Winda, sklep
                Beton, dom
                Balkon, beton
                Dom, dom
                Radioaktywny blok!
                Beton, beton
                Dom, dom
                Beton, beton
                Dom, dom
                Beton, beton
                Dom, dom
                Beton, beton
                Dom, dom
                Radioaktywny blok!

                (brygada kryzys)





                • Gość: hyhy Re: BEZSENNOŚĆ IP: *.local.pl / 192.168.1.* 23.07.03, 23:32
                  tez tak potrafie:

                  ściana, drzwi
                  drzwi, ściana
                  szafa, szafa
                  drzwi!!!!!!!
                  ściana, ściana
                  mur, szafa
                  szafa, dywan
                  dywan, dywan
                  cień, cień
                  ściana, sufit,
                  sufit, lampa
                  lampa, światło
                  światło, okno
                  okno!!!!!!!!!
                  okno, lampa
                  lampa, okno
                  dziura, światło
                  światło, świat
                  ściana, mur
                  .............
                  łąka, trawa
                  trawa, siano
                  trawa, krowa
                  krowa!!!!!!!
                  oczy krowy
                  głowa krowy
                  ogon krowy
                  cała krowa
                  mur murem
                  • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ 24.07.03, 01:15
                    Byłaś taka zwyczajna
                    rozbawione włosy
                    w ogrodzie nad porzeczką
                    z jednym listkiem twarz
                    nic o tym nie wiedziałaś i ja nie wiedziałem
                    że można się tak widzieć już ostatni raz

                    /ks.Twardowski/
                  • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 24.07.03, 01:35
                    Gość portalu: hyhy napisał(a):

                    > łąka, trawa
                    > trawa, siano
                    > trawa, krowa
                    > krowa!!!!!!!
                    > oczy krowy
                    > głowa krowy
                    > ogon krowy
                    > cała krowa
                    > mur murem

                    Powrocila Twoja dawna obsesja na punkcie krow? ;-)
                    • Gość: hyhy Re: BEZSENNOŚĆ IP: *.local.pl / 192.168.1.* 24.07.03, 09:50
                      Gość portalu: uhm napisał(a):

                      >
                      > Powrocila Twoja dawna obsesja na punkcie krow? ;-)

                      Chcialam zauwazyc, ze nie jest to lista dyskusyjna
                      pozdrawiam
                      • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 24.07.03, 13:21
                        Gość portalu: hyhy napisał(a):

                        > Chcialam zauwazyc, ze nie jest to lista dyskusyjna

                        Eee tam. Forum z natury swej jest miejscem dyskusji - opublikowalas swoj utwor,
                        spodziewalas sie, ze przejdzie bez echa?

                        > pozdrawiam

                        ja tez
    • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 24.07.03, 02:29
      a gdy oczy otwiera znów
      na kartce wyiskany mózg
      • pipilutek Re: BEZSENNOŚĆ XL 25.07.03, 13:52
        Dorotka

        Ta Dorotka, ta maluśka
        tańcowała dokoluśka.
        Tańcowała ranną rosą,
        i tupała nóżką bosą.
        Tak, tak, tak.

        Ta Dorotka, ta maluśka
        tańcowała dokoluśka.
        Tańcowała i w południe,
        gdy słoneczko grzało cudnie.
        Tak, tak, tak.

        Ta Dorotka, ta maluśka
        tańcowała dokoluśka.
        Tańcowała wieczorami,
        kiedy słonko za górami.
        Tak, tak, tak.

        A teraz śpi w kolebusi,
        na różowej swej podusi.
        Chodzi senek koło płotka.
        "Cicho, bo już śpi Dorotka."
        Tak, tak, tak.

        Wraz z nią zasnął dwór jej cały,
        nie śpi tylko jeżyk mały.
        A ty, senku, nadstaw uszko,
        gdzie ten jeż, co tupnął nóżką.
        Tak, tak, tak.

        Dobranoc Dorotko.
    • Gość: dead can Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: 130.94.107.* 25.07.03, 18:39
      The Cardinal Sin
      Sail to the stars on your shining desires.
      "Reasons? there are none" cried the whisky laden brain.
      "When all is said and done it amounts to just the same".
      There in your starry eyes lie hopes that have been
      betrayed.
      The cause of your desire can also lead to your demise.
      When all is said and done it will be you who pays the
      price
      as countless fools are often loathe to testify "it's an
      illusion of life, the whole cause of our demise".
      Sail to the stars on your shining desires.
      Lucretia waits in vain for the child of her dreams.
      Within her aching womb there burns a funeral pyre.
      There in your starry eyes lie hopes that have been
      betrayed.
      The prize that you claim can never be yours to take
      Like castles in Spain, hope is all that will remain.
      Abstain from the fools paradise, it's an illusion of
      life, the whole cause of our demise.
      Fools are often loathe to testify "it's an illusion of
      life, the whole cause of our demise".
      Contemplate the world and it's traitors to the soul.
      The forces of derision and their legions manifold.
      Usurpers of the crown, all pretenders to the throne,
      your world is linked in chains "All in one, One in all".
    • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ XL 26.07.03, 01:58
      pamiętam ciebie tak mocno
      jak mocno słońce bije mnie po oczach
      w te przezroczyste dni lata
      które zachodzą jeden na drugi
      jak koła zębate

      i jest mi bez ciebie tak pusto
      jak pusty jest dom gdy wszyscy odejdą
      a lustra odbijają w nieskończoność
      bicie niepotrzebnie nakręconych zegarów

      /mp/
      • Gość: hyhy Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 26.07.03, 08:04
        Moje psy już pozdychały,
        W moim ranczo pusto wszędzie,
        Jeszcze ja wyzionę ducha
        I wszystkiemu koniec będzie.
    • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ XL 27.07.03, 02:35
      dziś miłość uciekła za horyzont
      z wiary zostały tylko symbole
      z ludzi nadzieja nawet znikła

      ... NIC, tylko rzec "o ja p..."
    • Gość: bea Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.tvk / 172.16.0.* 27.07.03, 18:00

      Do zobaczenia za jakiś czas :)))
      Życie kpi sobie z nas czasem...
    • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 28.07.03, 00:57
      Paul Verlaine
      * * *


      Czarny sen, jak głaz,
      Spadł na me istnienie;
      Z mą nadzieją wraz
      Śpij, wszelkie pragnienie.

      Nie wiem nic, jak w mgle
      W pamięci się chwieje
      Co dobre, co złe...
      O nieszczęsne dzieje!

      Jak kołyską, mnie
      Czyjaś dłoń kołysze
      Na ciemnicy dnie:
      Och, ciszej! och, ciszej!

    • Gość: Lady Fugazi Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 28.07.03, 15:59
      I'm so tired

      out here i can barely see my breath
      surrounded by jealousy and death
      i can't be reached, only had one call
      dragged underneath, separate from you all

      this time i've lost my own return
      in spite of everything i've learned
      i hid my tracks, spit out all my air
      slipped into cracks, stripped of all my cares

      i'm so tired sheep are counting me
      no more struggle, no more energy
      no more patient and you can write that down
      it's all too crazy and i'm not sticking round

      • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 28.07.03, 16:21
        to nie jedyny utwor o takim tytule
        o, prosze:


        I'm so tired

        I'm so tired, I haven't slept a wink
        I'm so tired, my mind is on the blink
        I wonder should I get up and fix myself a drink
        No, no, no

        I'm so tired, I don't know what to do
        I'm so tired, my mind is set on you
        I wonder should I call you but I know what you'd do
        You'd say I'm putting you on
        But it's no joke
        It's doing me harm, you know I can't sleep
        I can't stop my brain, you know it's three weeks
        I'm going insane
        You know I'd give you everything I've got
        for a little peace of mind

        I'm so tired, I'm feeling so upset
        Although I'm so tired, I'll have another cigarette
        And curse Sir Walter Raleigh
        He was such a stupid get
        You'd say I'm putting you on
        But it's no joke
        It's doing me harm, you know I can't sleep
        I can't stop my brain, you know it's three weeks
        I'm going insane
        You know I'd give you everything I've got
        for a little peace of mind
        give you everything I've got for a little peace of mind
        give you everything I've got for a little peace of mind
    • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 28.07.03, 20:04
      Basho Matsuo
      "Jak smętnie"


      Jak smętnie -
      Pod rozbitym hełmem
      Głos świerszcza.



      • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ XL 30.07.03, 00:39
        ... po cóż mówić więcej gdy wystarczy wsłuchać się w tajemniczą melodię kropel
        deszczu za oknem ...


      • Gość: Epizod Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 30.07.03, 10:58

        Idziemy nad morzem
        trzymając mocno w rękach
        dwa końce starożytnego dialogu
        • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 31.07.03, 01:04
          Josif Brodski
          "Pieśń na powitanie"


          Oto twój tato z mamą. Rodzina.
          Krew z krwi, kość z kości. Nie twoja wina.
          Co, smętna mina?

          Oto masz jadło, oto napoje.
          Oto refleksje i niepokoje.
          Wszystko to - twoje.

          Oto twój rejestr. Nic tym rejestrze
          Na razie nie ma, prócz: "No, jest wreszcie".
          Bierz go i ciesz się.

          Oto zarobki, oto koszt życia.
          Znikoma między nimi różnica.
          W tym tajemnica.

          Oto ul, w którym rój pięciu (ponad)
          Miliardów żywych tak jak ty gonad
          Ma swój pensjonat.

          Oto jest książka telefoniczna.

          Tajny cel demokracji to liczba.
          Prymat w niej kicz ma.

          Oto ślub (najpierw) i rozwód (potem)
          Jedyna w świecie rzecz stała to ten
          szyk. Inne - potęp.

          Oto żyletka, oto twój przegub.
          Uderz terrorem w pierwszego z brzegu:
          Siebie samego.

          Oto w lusterku blask dentystyczny.
          Oto sny twoje o ośmiornicy.
          Dlaczego krzyczysz?

          Oto masz ekran telewizora.
          Przed chwilą twój kandydat w wyborach
          Przegrał, nieborak.

          Oto weranda. Czytaj tygodnik,
          Patrz, jak twój jamnik, bezczelny szkodnik,
          Obsrywa chodnik.

          Oto herbatka, w której zapłonął
          Odblask żarówki łzą zasuszoną.
          To - nieskończoność.

          Oto pigułki w fiolce. Migrena
          Po wywołaniu kliszy rentgena.
          Następna scena:

          Cmentarz, trawniki jego zadbane.
          Przejedź się jeszcze raz karawanem,
          Nim zabrzmi "amen".

          Oto testament i spadkobiercy.
          Oto świat, żywszy i przestronniejszy
          Po twojej śmierci.

          A oto gwiazdy. Lśnią z dawną siłą,
          jak gdyby ciebie nigdy nie było.
          Może tak było?

          Oto pośmiertny byt, w którym nie ma
          Ni śladu ciebie. Twego istnienia
          Brak w tych przestrzeniach.

          Witaj w ich mroku, gdzie gaśnie tchnienie,
          Gdzie zastępuje jasne zbawienie
          Saturna wieniec.


      • Gość: h Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 31.07.03, 16:37
        ks. Twardowski
        "Wszystko smutne"

        Smutna miłość
        smutny Jezus z gołymi plecami
        smutny księżyc co nie chce wyzdrowieć
        smutna łąka w sierpniu od bodziszków niebieska
        smutna krowa
        smutny grzyb jak krasnoludek bez żony
        śpiew w klatce
        siwe wąsy kota
        smutna szałwia inaczej czerwona
        smutny dowcip dla wszystkich
        smutny deszcz co jak Chińczyk pisze z góry na dół
        smutny pan młody co się ożenił bo nie miał innego wyjścia

        Nie odchodź nie opuszczaj nas
        smutna strono piękna


        ("smutna krowa" - z tym sie nie zgadzam...)
    • Gość: LIPS OF ASHES Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.local.pl / 192.168.1.* 31.07.03, 11:02
      (Steven Wilson)

      Paralysed
      Lips of Ashes
      Synchronised
      Blue vein crashes

      Touching you inside
      Idolised
      Black Eyes fading
      You and I
      Connection failing

      I drill down inside
      • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 31.07.03, 14:34
        J. Brodski
        * * *

        Spis spostrzeżeń. W kącie jest ciepło.
        Wzrok naznacza piętnem każdy obiekt.
        Woda jest to szkło, tylko ciekłe.
        Od szkieletu straszniejszy jest człowiek.

        Wieczór zimą, gdzieś nigdzie. Parter
        w gęstwie wiklin. Picie wina bez słowa.
        Ciało leży na łokciu wsparte
        jak morena polodowcowa.

        Za lat tysiąc ktoś tu skamieniałą
        muszlę znajdzie - z firanki wzorem
        i odciskiem ust, co nie miały
        komu rzec "dobranoc" wieczorem.


        • Gość: bea Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: 213.39.30.* 31.07.03, 19:12

          Pozdrowienia z "obozu pracy" w Bawarii.

          Niestety z braku dostepu do poezji nie zamieszcze zadnego wiersza.
          Moge co najwyzej zamiescic probke jezyka tureckiego, ale tego byscie nie
          chcieli czytac... Banda Turkow brzeczy mi nad glowa i zaraz, ktoremus zrobie
          krzywde. Poza tym nie ma na co narzekac :))

          Alles Gute!!
          • Gość: uhm Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 01.08.03, 00:36
            Tag und nacht
            Du bist zu schön
            Zu schön allein zu sein
            There’s no way back
            Nimm den letzen,
            Nimm den allerletzen schein

            Munich girls...

            And she’s comin’
            And she’s comin’

            • Gość: bea Re: BEZSENNOŚĆ XL IP: 213.39.30.* 01.08.03, 20:00
              Pierwsza strofka piosenki pasuje do mnie idealnie ;)
              ___________
              Piosenka dla robotnika rannej zmiany

              Godzina słynna: piąta pięć
              Naciska budzik, dźwiga się
              Do kuchni drogę zna na pamięć
              Prowadzą go tam nogi same
              Pod kran pakuje śpiący łeb
              Przez chwilę jeszcze śpi jak w łóżku
              Dopóki nie posłyszy plusku
              I wtedy wreszcie budzi się

              Aniele Pracy - stróżu mój
              Jak ciężki robotnika znój

              Zbożowa kawa, smalec, chleb
              Salceson czasem, kiedy jest
              Do teczki drugie pcha śniadanie
              I teraz szybko na przystanek
              W tramwaju tłok i nie ma Boga
              Jest ramię w ramię, w nogę noga
              Kimanie na stojąco jest

              Aniele Pracy - stróżu mój
              Jak ciężki robotnika znój

              Przez osiem godzin praca wre
              Jak z bicza strzelił minął dzień
              Już w domu siedzi przed ekranem
              Na stole flaszka z marcepanem
              Dziś chłopcy grają ważny mecz
              Przez cały czas w ataku nasi

              Aniele Pracy - stróżu mój
              Jak ciężki robotnika znój

              Niech nas ukoi dobry sen
              Najlepsza w końcu jest to rzecz

              I co się śni? Podwyżka cen

              Aniele Pracy - stróżu mój
              Jak ciężki robotnika znój

              [E.Stachura]

              Pierwsza zwrotka odnosi sie do mnie idealnie ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka