Dodaj do ulubionych

160 000 czynszu

19.09.08, 14:42
Czy można bezkarnie, w niejasnych okolicznościach odebrać ludziom
dorobek ich życia i dodatkowo obciążyć ich rachunkiem opiewającym na
160 000 złotych? W Polsce - niestety tak.

Historię państwa Kucharzyszynów z Kudowy-Zdroju opisywałem kilka
miesięcy temu w artykule pod tytułem "Bandycka eksmisja na bruk".
Niestety, od czasu ukazania się tekstu, położenie rodziny uległo
zmianie... na gorsze.

Przypomnijmy. Pięć lat temu Pan Zbigniew Kucharzyszyn prowadził w
Kudowie mały zakład naprawczy sprzętu RTV. Interes szedł słabo,
toteż pan Zbyszek popadł w problemy finansowe, które pociągnęły za
sobą zadłużenie względem Miejskiego Zakładu Użyteczności Publicznej
za wynajem lokalu na kwotę około 20 000 złotych. Funkcję radcy
prawnego Miejskiego Zakładu Użyteczności Publicznej pełnił wówczas
Czesław Zborowski - ojciec zatrudnionego w kłodzkiej kancelarii
komorniczej Krzysztofa Zborowskiego. Sędziwy mecenas nadał tempo
egzekucji długu, kierując sprawę do komornika (pracodawcy własnego
syna), który to zlecił wycenę budynku.

Magicznym sposobem szeregówka państwa Kucharzyszynów została
wyceniona przez biegłego na śmiesznie niską kwotę 134 100 złotych.
Jak się okazało, w wycenie nieruchomości nie wzięto pod uwagę jednej
kondygnacji budynku oraz przylegającej do niego dużej działki (691
m2). Następnie komornik przystąpił do licytacji nieruchomości. Po
odwiedzeniu przez Zborowskiego seniora potencjalnych kupców, do
licytacji stanął jedynie... zatrudniony w prowadzącej sprawę
kancelarii komorniczej syn Czesława - Krzysztof Zborowski. Koniec
końców, nabył on dom wraz z działką za kwotę o 20 procent niższą od
wyceny biegłego, to znaczy za 105 000 złotych.

Od początku pan Krzysztof rozpoczął starania o wyeksmitowanie
rodziny Kucharzyszynów z domu przy ulicy Turystycznej - bez skutku.
Do dnia dzisiejszego od eksmisji, po zapoznaniu się na miejscu z
dokumentami, odstąpiło już pięciu komorników. Ostatni z nich został
nawet zaskarżony przez Zborowskiego do sądu, który po zapoznaniu się
ze sprawą skargę oddalił. Pan Krzysztof jednak okazał się twardy jak
stal i na przekór przeciwnościom losu postanowił podstępem wykurzyć
Kucharzyszynów, jednocześnie zapewniając sobie środki na przebudowę
budynku.

W połowie sierpnia bieżącego roku do wszystkich czterech osób
zamieszkujących w szeregówce przy ulicy Turystycznej 7 listem
poleconym dotarło przedsądowe wezwanie do zapłaty od pana
Krzysztofa. W zdecydowanym tonie domagał się on w ciągu 30 dni od
każdego z lokatorów zapłaty kwoty 38 000 złotych, powiększonej o
odsetki tytułem "odszkodowania oraz wynagrodzenia" za korzystanie z
lokalu. Sumka 38 000 złotych ma wynikać z liczby miesięcy (1.02.2007-
31.08.2008) pomnożonej przez kwotę 2 000 złotych. Łącznie rodzina ma
zapłacić Zborowskiemu "czynsz" w wysokości około 160 000 złotych za
zamieszkiwanie w wybudowanym przez siebie domu, który nowego nabywcę
kosztował raptem 105 000 złotych.

W wyżej wymienionym piśmie pan Krzysztof wspaniałomyślnie informuje
lokatorów, że wyłożenie całej sumki w terminie jednego miesiąca
ustrzeże ich od dodatkowych kosztów sądowych. Jak by nie patrzeć -
cudowny człowiek o wielkim sercu. Aby Kucharzyszynowie nie mieli
wątpliwości, że ich pieniądze nie pójdą na marne. W ostatnich dniach
Zborowski przywiesił na drzwiach garażu tablicę informującą, że
wstęp jest wzbroniony, bo... to teren budowy. Gdyby za postępowaniem
nabywcy budynku nie stała ludzka tragedia, całą tę sytuację można
byłoby zakwalifikować jako komiczną. Niestety takie absurdy mogą
mieć miejsce jedynie w naszym kraju.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka