indywidualismus 29.09.08, 09:15 Piękne słowa, panie Romanie! Nie, chyba nie mogę dalej pisać. Przecież, to już za chwilę!!! Do koncertu! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aefem Syndrom Leonarda Cohena 29.09.08, 18:09 Koncert marzeń W sobotę byłem w Pradze na koncercie Leonarda Cohena. Kiedyś byłem Jego wielkim fanem, ale po upływie lat i dwóch jego "depresyjnych" płytach przestał być słuchany z wyboru. I w związku z tym jechałem do Pragi z "pewnym poczuciem niepewności". Miałem obawy co do Jego kondycji wokalnej i fizycznej, do repertuaru, ale jednak pojechałem. I po koncercie powiem tak: JEST WIELKI! Mimo skończonych 74 lat jest żywotny i energiczny (cały koncert to 3,5 godziny z 30-minutową przerwą!), nadal z doskonałym i brzmiącym głosem, wyglądający jak przed 10 czy 20 laty. I do tego jeszcze jakby "dojrzalszy" - wrażenie było nieodparte, że dostajemy wersje lepsze niż były na płytach. Zaczął od "Dance me to the end of love" (i z płyty "I'm your man" zagrał prawie wszystko). Towarzyszy mu w trasie kapitalny zespół - wokale robi Sharon Robinson (która miała też solo w "Boogie street") i siostry Webb (cudowne "If it be your will" z harfą na bis), pozostali muzycy niewiele młodsi od Cohena (poza perkusistą i klarnecistą, który miał super solówki, także na organkach i saksofonie), ale wydaje się, że najlepsi, jacy kiedykolwiek Mu towarzyszyli. Cały koncert dodatkowo pokazywany na 2 telebimach, na których pokazywano zbliżenia. Z ostatnich dwóch płyt zagrał tylko 4 utwory, z czego w "Dear Heather" zrobił sobie "żarcik" i gładko przeszedł do "Bird on the wire". W ogóle staroci było sporo: "Suzanne", "Partyzant", "So long Marianne", "Hey, thats no way to say goodbye", "Hallelujah" i "Famous blue raincoat" zaśpiewany na bis! Czego można było jeszcze chcieć? Że chciałoby się pójść jeszcze na koncert w Warszawie (najbliższa środa, 1 października). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: faziq Re: Syndrom Leonarda Cohena IP: *.users.zlotniki.pl 30.09.08, 17:06 SZOK!!! To najlepszy koncert, jaki widziałam... Leonard Cohen jest genialny i niczym wino-im starszy tym lepszy. Totalna ekstaza. Nie widzę "naszych polskich gwiazd" które w tym wieku byłyby w stanie zaśpiewac chocby połowę z tych czterech godzin. Potężny szacunek dla teo WIELKIEGO ARTYSTY. Świat ma Cohena i Cave'a a my Polacy doczekaliśmy się Michała W. i Feel... PRZEPAŚĆ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentka nie byłam na koncercie - zabiły mnie ceny biletów IP: *.oss.wroc.pl 04.10.08, 12:17 BYŁY CHOLERNIE DROGIE!!!!!!!!! :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolo Re: nie byłam na koncercie - zabiły mnie ceny bi IP: *.users.zlotniki.pl 04.10.08, 22:22 Owszem...zdzierstwo na maxa-trzeba przyznac, ale tutaj raczej pokutuje fakt, że miasto takie jak Wrocław NIE MA HALI WIDOWISKOWEJ. Można smiac się ze Spodków i Torwarów, ale te obiekty mieszczą przynajmniej duuużą widownię, co równa się automatycznie niższym cenom biletów(Dzięki Ci Panie za Halę Stulecia, bo gdyby nie Niemcy, to zostalibyśmy z ręką w...Orbicie;p;p;p). A tak na marginesie- popatrzmy na ceny biletów na PPA-szczególnie koncertów galowych. Przy całym szacunku dla rodzimych artystów-ICH WYSTĘPY NIE SĄ WARTE 200 zł. Patrząc na to co zrobił Cohen(4 godziny show....;ooooo) i porównując klasę artystów.... w tym momencie utnę rozważania, bo są bezsensowne;p;p Odpowiedz Link Zgłoś