xiv
20.05.10, 13:21
Heya,
Jak tam Wasze zapatrywania na waluty? (Nie chodzi mi o kupowanie
turckiej liry w celach investycyjnych)
Gdyby nie to, ze PLN jest badzo mocno zwiazany z EUR i bardziej
reagujacy niz EUR (EUR sie umacnia, PLN sie mocniej umacnia; i w
druga strone) to bym obstawial, ze PLN sa najbezpieczniejsze. Ale to
jest gdybanie.
USD ciagnie w góre, ale moim zdaniem rynek amerykanski czeka
ichniejsza Grecja - taka Lousiana albo Kalifornia oglaszajaca
problemy budzetowe i bedzie jazda w dól
EUR - moim zdaniem zbytnio spanikowane, ale z drugiej strony Niemcy i
Francja maja bicz na luzaków (Grecje, Wlochy, Portugalie) i beda
wzmacniac kontrole fiskalna [i tu wychodzi madrosc Polaków, którzy
takows kontrole wydatków wpisali w Konstytucje, wiec nie z tym
problemu (powiedzmy)]
GBP - smutno mi to powiedziec, ale jak dla mnie GBP robi sie tonacym
okretem. Oprocentowanie 0.5% wcale nie pomaga. Nie wspominajac o
inflacji wyzszej niz oprocentowanie.
Moja strategia na najblizsze pol roku: uplynniac GBP, kupujac PLN. W
Polsce mozna znalezc lokaty na powyzej 4% rocznie, które IMHO sa
oplacalne.
Na gieldzie spokojnie - glownie kasa plus TESCO (bo mi sie podoba),
pare duzych miedzynarowdowych banków (bo ryzykownie moga pojsc duzo
do góry), bede chyba glownie dokupowac Santander, bo przy slabym EUR
mozna go kupic tanio.
Nie ciagnie mnie ropa. Zbyt ryzykowne jak na mój gust.
Mam takze dziwne przeczucie, ze czekaja nas przeceny na rynku
mieszkan. O jakies 10-15%. A moze to tylko moje marzenie? Po prostu
nijak mi nie wychodzi, ze ludzi stac na takie ceny. A przy inflacji
zjadajacej wolne srodki robi sie co raz bardziej goraco. Wystarczy,
ze BoE podniesie stope o procent lub poltora. Bedzie lala sie krew.
Wasze opinie?