Gość: Jaro
IP: *.range86-142.btcentralplus.com
29.06.10, 10:22
Robie portal i zaanagazowalem przy tym ludzi z Polski, Pakistanu i Sebii.
Wszystko to sa male, 2-3 odobowe firmy, nie najtansze, nie najdrozsze. Oto
moje refleksje:
Polska firma: grafika. W ogole to pisalem do kilku, bez odzewu. W koncu do
jednej wygladajacej powaznie zadzwonilem i chyba nawet z szefem rozmawialem.
Kazal napisac na maila ze strony, mimo ze wczesniej juz pisalem przez
formularz. Napisalem. Zero odzewu. I nawet nie bylo mowy o pieniadzach. W
koncu znalazlem inna firme po dlugich perypetiach. Gosciu niezly, ale nie
potrafi myslec outside the box, ma problemy z logika. Komunikacja fatalna,
angielski kiepski, terminy zawalone. Jakby robil laske mimo stawki 60zl za
godzine.
Pakistanczycy z rent-a-coder: Usability testing. Niby nie ma rzeczy
niemozliwych. W praktyce sie ociaga, robi po lebkach, w miedzyczasie ma
"wypadek w rodzinie". Dopiero jak go dociskam i istnieje ryzyko ze nie zaplace
albo wystawie zly feedback (gosciu ma prawie 100%), gosciu znowu obiecuje, ale
dalej lipa. W koncu musze wiekszosc robic sam.
Programisci z Serbii: Od razu zalapuja cala koncepcje, perfekcyjny angielski,
swietna komunikacja, pelen profesjonalizm, maksymalna starannosc, kreatywnosc.
Niestety nie robia grafiki.
Mysle, ze Serbia to przyszlosc outsourcingu w Europie. Podobno teorie
wzglednosci wymyslila zona Einsteina, Serbka, ktora zreszta byla matematykiem.