rosie72
23.10.06, 10:35
moja sytuacja pokrótce:
- po trzydziestce, warszawianka, mam dziecko z pierwszego małżeństwa, mój
partner również ma dziecko z pierwszą żoną
- radzę sobie dobrze, mieszkanko na kredyt w niezłej dzielnicy, praca w dużej
znanej firmie, zarobki ok. 4k/miesiąc
- ponadto wykonuję wolny zawód, więc dorabiam ok. 2-3k miesięcznie
- angielski biegły
no i większość znajomych pyta, o co mi właściwie chodzi....
a chodzi mi mniej więcej o to:
- parę tysięcy na Wawę to wcale nie jest nie wiadomo co, szczególnie
podliczając kredyty i opłaty
- te parę metrów w wielkiej płycie będę spłacać przez 20 lat, a za 15 pewnie
blok i tak runie:))
- wiem, że w UK z moim doświadczeniem + językiem mam szansę na pracę naprawdę
dobrze płatną
- jak patrzę na tych wszystkich lepperów, kaczki, giertychów i innych to mi
ciśnienie skacze, a ja i tak mam nadciśnienie, więc to jest niebezpieczne...
- mam dość grubych bab zżerających pomidory na drugie śniadanie w urzędach,
problemów w załatwieniu najdrobniejszej nawet sprawy, utrudnień dla ludzi na
każdym kroku, lustracji, rozwiązania sejmu, taśm begerowej itp itd
- moje potomstwo zna angielski jako tako, podejrzewam że w ciągu kilku
miesięcy nawijałaby jak nakręcona, poza tym dzieciak w tym wieku szybko by
się zaaklimatyzował.
co mnie powstrzymuje:
- jednak mam to mieszkanie, pracę dobrze płatną itp.
- przede wszystkim rodzice (najmłodsi już nie są ...) no i reszta rodziny
- w UK nie znamy w zasadzie nikogo
- tu wiem na czym stoję, tam nie wiadomo nigdy a ja już jestem za stara chyba
na wielką niewiadomą
- pogoda... nienawidzę deszczu, wpadam w depresję, to nie żarty i użalanie
się nad sobą, naprawdę nie potrafię normalnie funkcjonować podczas takiego
standardowego polskiego listopada, a tam jest tak przez parę miesięcy w roku.
- jestem w trakcie kolejnych studiów (tu akurat tak naprawdę można by coś
pomyśleć, ale ogólnie jest to problem)
co byście zrobili??