Gość: Arthur
IP: *.ipt.aol.com
14.08.07, 20:23
Moja zona poszla dzis do lekarza, ze znamieniem, ktore zaczęło
ostatnio rosnąć. Uczciwie odpowiedziała na pytanie, ze ma to od
kilku lat, a lekarz w Polsce powiedział jej ze ma się zgłosić do
lekarza kiedy zacznie się ono zmieniać. Szkocka lekarka
odpowiedziała jej, ze teraz przepisy się zmieniły i od niedawna
obowiązuje prawo, ze publiczna słuzba zdrowia nie będzie leczyć
chorób "przywiezionych" z innych krajów UE. Mozna się leczyć
prywatnie, za pieniądze. Choroby na które TU się zapadło będą tu
leczone, choroby z Polski mozna leczyć w Polsce. Ona nie widzi
problemu, zeby z tym lecieć do Polski i tam to leczyć. Nie widzi
problemu, ze to wiąze się z urlopem, zresztą oboje nie pracując w
Polsce juz 2 lata straciliśmy prawo do leczenia w ramach polskiego
NFZ (oprócz sytuacji nagłych, polkie szpitale i przychodnie tez nie
mają obowiązku leczyć chorób "przywiezionych" z innego kraju).
Mozemy jak nam nie pasuje jechać do Polski - leczyć się w UK
odpłatnie. Lekarka początkowo nie chciała dać nawet skierowania do
dermatologa, ani nawet nie chciała obejrzeć znamienia. W końcu dała
skierowanie, a pismo czy będzie to wizyta płatna - przyjdzie pocztą.
Powiedziała jeszcze, ze teraz zmieniła się polityka w NHS i wielu
Polaków przyjezdza do UK leczyć bezpłatnie swe choroby i to się
skończyło. Dała do zrozumienia, ze Polacy to naciągacze.
Sytaucja jest niewesoła. Takie znamię to moze być powazna sprawa,
ale nie musi. Mnie szczęsliwie jeszcze w Polsce usunięto kawałek
skóry z podejrzeniem czerniaka, tu pewnie by mi odmówiono, tak jak
innego zabiegu...
Jesteśmy rezydentami UK, chcemy zostać obywatelami tego kraju, tu
pracujemy, płacimy podatki i składki ubezpieczeniowe. W Polsce do
tych usług nie mamy juz prawa. I nagle okazuje się, ze nasze choroby
przewlekłe (oprócz grypy, którą tu złapiemy) nie będą leczone w
ramach państwowej słuzby zdrowia. Bo jesteśmy naciągaczami państwa
brytyjskiego. Czy ktoś słyszał o tych nowych prawach, na które
powołuje się ta lekarka? Bo według mnie to dyskryminacja. Mamy prawo
jedynie do pracy?