ika_jen
02.12.07, 22:13
.. mamy problem;-(
Dziś nasza córka opowiedziała nam, co dzieje się u niej w klasie, do
której chodzi od miesiąca. Wreszcie wyszło na jaw, dlaczego chodzi
taka smutna, płaczliwa, w szkole przez ten miesiąc nie wypowiedziała
praktycznie żadnego słowa oprócz 'toilett please'. Już wiem,
dlaczego tak tęskni za polską szkołą i płacze wieczorami...
Okazało się, że stała się celem wyrachowanych złośliwości,
serwowanych jej przez irlandzkie koleżanki, które dyskryminują ją -
ale nie jawnie. Dziewczynka, z którą siedzi, na pokaz okazuje jej
zainteresowanie i opiekuńczość, a gdy nauczyciel wychodzi z klasy na
przerwie, odpycha ją, okazując jej niechęć. Na dodatek, przed
Weroniką siedzi inna dziewczynka, która zmówiła się z tą pierwszą,
zeby 'nową' wykluczać z zabawy ( w czasie przerwy bawią się lalkami -
na początku moja córka nie mogła się z nimmi bawić, bo nie miała
odpowiedniej lalki, a gdy taką jej kupiłam, i tak została
odtrącona). Na boisku Ika chodzi ciągnięta za rękę przez
swoją 'ławkową' koleżanke i przedstawia sobą obraz nędzy i rozpaczy -
smutna, zapadnięta w sobie. Gdy dziewczyny mnie widzą, od razu
zaczynają się do niej przyjaźnie odnosic i udawać wielką przyjaźń.
Moje dziecko, którego smutek do tej pory przypisywałam nostalgii,
wreszcie odważyło mi się powiedzieć, jak sprawa wygląda. A ja za
każdym razem namawiałam ją do pomachania koleżankom na pożegnanie, a
ona się tak ociągała...
Jest to tym bardziej przykre, że Ika dostała z polskiej szkoły
wspaniałą opinię - była lubiana przez całą klasę, zawsze wesoła,
pomocna. Nawet po naszym wyjeździe na zebraniu jej wychowawczyni
powiedziała rodzicom, że bardzo szkoda takiego dziecka, które było
cyt: 'dobrym duszkiem i spoiwem całej klasy'.
Ika uczyła się angielskiego przez 4 lata codziennie w przedszkolu, w
zerówce zagrała nawet głowną rolę w przedstawieniu po angielsku.. A
teraz ma taki blok, że słowa nie może z siebie wydusić.
Nauczyciel, dość nonszalancki młody Irlandczyk albo nie widzi
problemu, albo nie chce go zauważyc.
Wybieram się do dyrektora.
I jest mi ogromnie przykro...