Dodaj do ulubionych

Wiecie co..

02.12.07, 22:13
.. mamy problem;-(
Dziś nasza córka opowiedziała nam, co dzieje się u niej w klasie, do
której chodzi od miesiąca. Wreszcie wyszło na jaw, dlaczego chodzi
taka smutna, płaczliwa, w szkole przez ten miesiąc nie wypowiedziała
praktycznie żadnego słowa oprócz 'toilett please'. Już wiem,
dlaczego tak tęskni za polską szkołą i płacze wieczorami...
Okazało się, że stała się celem wyrachowanych złośliwości,
serwowanych jej przez irlandzkie koleżanki, które dyskryminują ją -
ale nie jawnie. Dziewczynka, z którą siedzi, na pokaz okazuje jej
zainteresowanie i opiekuńczość, a gdy nauczyciel wychodzi z klasy na
przerwie, odpycha ją, okazując jej niechęć. Na dodatek, przed
Weroniką siedzi inna dziewczynka, która zmówiła się z tą pierwszą,
zeby 'nową' wykluczać z zabawy ( w czasie przerwy bawią się lalkami -
na początku moja córka nie mogła się z nimmi bawić, bo nie miała
odpowiedniej lalki, a gdy taką jej kupiłam, i tak została
odtrącona). Na boisku Ika chodzi ciągnięta za rękę przez
swoją 'ławkową' koleżanke i przedstawia sobą obraz nędzy i rozpaczy -
smutna, zapadnięta w sobie. Gdy dziewczyny mnie widzą, od razu
zaczynają się do niej przyjaźnie odnosic i udawać wielką przyjaźń.
Moje dziecko, którego smutek do tej pory przypisywałam nostalgii,
wreszcie odważyło mi się powiedzieć, jak sprawa wygląda. A ja za
każdym razem namawiałam ją do pomachania koleżankom na pożegnanie, a
ona się tak ociągała...
Jest to tym bardziej przykre, że Ika dostała z polskiej szkoły
wspaniałą opinię - była lubiana przez całą klasę, zawsze wesoła,
pomocna. Nawet po naszym wyjeździe na zebraniu jej wychowawczyni
powiedziała rodzicom, że bardzo szkoda takiego dziecka, które było
cyt: 'dobrym duszkiem i spoiwem całej klasy'.
Ika uczyła się angielskiego przez 4 lata codziennie w przedszkolu, w
zerówce zagrała nawet głowną rolę w przedstawieniu po angielsku.. A
teraz ma taki blok, że słowa nie może z siebie wydusić.
Nauczyciel, dość nonszalancki młody Irlandczyk albo nie widzi
problemu, albo nie chce go zauważyc.
Wybieram się do dyrektora.
I jest mi ogromnie przykro...
Obserwuj wątek
    • monika_irl Re: Wiecie co.. 02.12.07, 22:29
      Ika strasznie mi przykro, dzieci potrafią być bardzo wyrachowane,
      zwłaszcza dziewczynki, niestety.
      Nie wiem czy rozmawiałaś już z wychowawcą, czy od razu idziesz do
      dyrektora. Jeśli ta rozmowa nie przyniesie żadnej poprawy to
      poprosiłabym o przeniesienie do innej klasy. Porozmawiaj z Weroniką
      że powinna zacząć się odzywać w szkole bo dzieci jej żyć nie dadzą.
      trzymam kciuki żeby się poprawiło
    • katenowak Re: Wiecie co.. 02.12.07, 22:35
      to jest straszne :(((
      nie wiem co powiedzieć
      raz czytałam artykuł na temat przemocy wobec polskich dzieci tu u nas w
      Newbridge ale nie słyszałam od nikogo osobiście
      właściwie to jestem przerażona, boje sie co będzie z naszymi dziećmi
      moja ma dopiero 8 mies ale...
      nie chodzi tylko o nią
      mam nadzieje ze sprawa jak trafi do dyrektora nie zostanie zlekceważona i
      przyniesie skutek
      a Twoją Córunie to mam aż ochotne uściskać i w jakiś cudowny sposób ochronić
      jestem z Wami i proszę pisz jak sie sprawy maja w tej kwestii
    • reyka Re: Wiecie co.. 02.12.07, 22:50
      no coz przykre, ze dzieci znalazly sobie kozla ofiarnego w postaci
      twojej corki:(( zlosliwosc niektorych dzieci w tym wieku nie zna
      granic, niestety. nie zostawiaj jej w tym samej, porozmawiaj z dyr,
      z wychowawca, ale tez i z corka. podkresl jej mocne cechy, podbuduj.
      a moze sa w klasie jakies inne dzieci innych narodowosci, moze
      wartaloby porozmawiac z ich rodzicami jak ich pociechy sobie radza.
      a z jezykiem to niestety tak jest, ze szkola nie przygotowuje do
      uzywania jezyka obcego mowionego. pewnie twoja corka zna mase slowek
      podrecznikowych, ktore niestety nijak sie maja do jezyka dzieci w
      szkole i moze w tym sie gubi??
      i jeszcze jedno, z tego co wiem "ze sluchu", dobrze jest tutaj w
      dziecku wyrobic takiego ducha "nie dam wam sie" jak oni to tu
      mowia "stand up for yourself". moze potrenuj z corka, co moglaby w
      niektorych syt powiedziec, jak sie zachowac, jakiego jez uzyc??
      tak bawie sie w doradce, ale kurcze szkoda, zeby sie dziecko
      marnowalo.
      • ika_jen Re: Wiecie co.. 03.12.07, 00:06
        Dzięki za wsparcie, dziewczyny...
        Zobaczymy jak się to rozwinie.
        Do wychowawcy napiszę notatkę (bo taką drogę kontaktu mi zalecił), a
        do dyrektora pójdę na rozmowę.
        Niestety, wychowawca nie wydaje sie należeć do osób grzeszących
        empatią. Obym się myliła - oby wszystko się dobrze skończyło.
        Jeszcze raz dziękuję za słowa otuchy i dobrej nocy.
        • reyka Re: Wiecie co.. 03.12.07, 00:17
          eeee, co to za wychowawca???notatki??pierwsze slysze, a swego czasu
          mialam troche kontaktu z tutejszymi nauczycielami. a co, boi sie
          rozmawiac?:) powodzenia z dyrektorem. moze u niego cos wskorasz, bo
          takie problemy dobrze rozwiazac jak najszybciej.
          daj znac, co uradziliscie.
          • astarza78p Re: Wiecie co.. 03.12.07, 11:24
            wiecie co, bo tu chba takie sa dziewczynki i to chyba nie ma
            znaczenia, czy sa polkami, czy nie. Moja znajoma (znamy się ze
            szkoły dla chłopców, nasi synowie chodzą razem do klasy), ma córka w
            szkole obok, koleżanki z klasy powiedziały dziewczynce, w
            złośliwości oczywiście, jak strasznie jest im przykro, że jej mam
            jeździ używanym autem!!! Oczywiście matka jej wytłumaczyła, że wcale
            nie się tym nie przjmuje;-) ja niewiem jak oni tu dziewczynki
            wychowują, ale chyba uczą je jakiejś złośliwości???
            ja na Twoim miejscu, olałabym karteczki do wychowawcy, bo nie
            opiszesz sytacji, na papierze tak jak poprzez rozmowe. Dyrektor,
            tak, ale to wychowawca jest z dziećmi, przez większość czasu. U nas
            nuczyciel i dyrektor, są dostępni zawsze po lekcach i nie mam
            problemów z kontaktem z nimi.
    • k_ansia Re: Wiecie co.. 03.12.07, 12:36
      Bardzo przykra sytuacja. Słyszałam, że dyrektor to człowiek bardzo zaangażowany
      w życie szkoły i dbający, by dzieciom było w niej dobrze - dlatego mam nadzieję,
      że rozmowa z nim przyniesie rozwiązanie problemów. Szkoda tylko, że wychowawca -
      czyli nauczyciel najbliższy dzieciom, jest odbierany tak na dystans - mam
      nadzieję, że to tylko pozory i on również pomoże Wam w tej sytuacji.
      Pozdrawiam ciepło, szczególnie Twoją córkę!
      PS. napisałam Ci na priv.
    • mamma1 Re: Wiecie co.. 03.12.07, 14:25
      Ale smutno mi sie zrobilo :(

      biedna mala...

      moja corcia chodzi do tej samej szkoly - do senior infants - i ja jestem bardzo
      zadowolona z atmosfery jaka w jej klasie panuje...tym bardziej mi przykro z
      powodu Twojej Coreczki...

      rozmawialysmy niedawno ktoregos ranka pod szkola na boisku...tylko chwilke ale
      pamietam...

      bardzo mocno trzymam kciuki za rozmowe z dyrektorem-widze ze porzadny z niego
      czlowiek i wierze ze cos w tej sprawie zaradzi...

      jesli ja sama moglabym Ci w jakis sposob pomoc to bardzo chetnie to
      zrobie...mozemy porozmawiac-chocby juz jutro rano pod szkola

      bardzo serdecznie Cie pozdrawiam
      • ika_jen Re: Wiecie co.. 03.12.07, 15:25
        Od razu mi się raźniej robi, gdy czytam Wasze posty;-)
        A ktoś niedawno chciał zamykać to forum - co ja bym bez Was zrobiła?
        Gdzie bym poszła po takie wsparcie - nic tylko pakować walizki i na
        stare smieci wracać...
        Jesteście kochane;-)

        Dziś nasza szkoła jest zamknięta, więc w ramach odstresowania
        zabrałam dzieci do biblioteki, co było dla nich dużą atrakcją, bo
        mieści się ona w autobusie. Tam właśnie znalazłam książkę p.t. "Stop
        Picking on Me. A first look at bullying". Będziemy czytać wieczorem.

        Wychowawca rzeczywiście jest dość specyficzny - do tej pory musiałam
        się go prosić o wszelkie informacje, np. jakie książki kupić. Ika na
        lekcjach przeważnie była pozostawiana samej sobie - gdy dzieci
        pracowały z książkami, ona patrzyła w okno, a gdy żeby się nie
        nudzić pisała po polsku w zeszycie, to on się z niej śmiał... Do tej
        pory myślałam, że to był śmiech dobroduszny, ale po tym wszystkim
        zaczynam mieć wątpliwości. Kiedy rozdawał zadania z matematyki, ona
        odmawiała, bo były na wyższym poziomie niż to, czego nauczyła się w
        polskiej szkole. Po którymś razie przepisała z tablicy te słupki i
        mi przyniosła pokazać, co robią. Nauczyłam ją tego migiem i teraz
        jest jedną z najszybciej liczących w klasie. Ale od nauczyciela zero
        informacji. Wtedy rozmawiałam z nim o tej matematyce - to była masza
        jedyna rozmowa, bo na koniec poprosił o pisanie w zeszycie moich
        uwag. W taki właśnie korespondencyjny sposób nauczyłam siebie i
        Weronikę grać na flecie, bo pan nie wpadł sam na pomysł
        skontakowania się ze mną, ani wprowadzenia mojej córki w tajniki tej
        jakże prostej umiejętności. Zobaczymy, jak zareaguje jutro...

        Astarza, niestety chyba masz trochę racji... Co prawda jestem tu
        dopiero od miesiąca, ale mam wrażenie, ze Irlandki jeżą się na mój
        widok. Na początku myślałam, że to kwestia językowa, ale mój mąż,
        który o wiele gorzej ode mnie sobie radzi z angielskim, jest ZAWSZE
        odbierany pozytywnie przez tutejsze kobiety. A ja, im szerzej się
        uśmiecham, za tym większą frajerkę jestem brana. Ale to moze tylko
        moje paranoje początkującej emigrantki...

        K_ansia, mnie też dyr wydaje się fajnym człowiekiem i liczę na jego
        zrozumienie jutro. Twoja wiadomość jeszcze nie dotarła na priv'a,
        ale jak tylko ją przeczytam, dam Ci znać;-)

        Mamma1 - miło Cię słyszeć;-) Jędruś w Senior Infants też ma dobrze i
        oby tak dalej. Do zobaczenia w szkole;-)

        Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i trzymajcie kciuki jutro;-)

        • mamma1 Re: Wiecie co.. 03.12.07, 15:52
          Do zobaczenia :)
        • mamma1 Re: Wiecie co.. 04.12.07, 11:15
          Ika...dzisiaj nie bylo mnie rano pod szkola bo moja Domi kaszlala w nocy i
          postanowilam ja jeszcze dzisiaj w domu zostawic...
          Jutro jednak prawdopodobnie ja juz puszcze wiec sie spotkamy.

          przepraszam ze dzisiaj tak wyszlo i trzymam kciuki za rozmowe z dyrektorem

          pozdrawiam
    • zabelka24 Re: Wiecie co.. 03.12.07, 16:22
      To naprawde bardzo, bardzo przykre :-((
      Mam nadzieje, ze faktycznie dyrektor stanie na wysokosci zadania i
      cos sie zmieni, no wlasnie tylko co??
      Ja sama walczylam niedawno z opiekunkami ze zlobka mojej Zuzi
      (koszmarnie odparzyly jej pupe i to nie pierwszy raz) w koncu
      dziecko zabralam ze zlobka, bo rozmowy nic nie wskoraly a Pnie
      zwalaja wine jedna na druga :-((
      Mam nadzieje, ze w Waszym przypadku jednak sytuacja sie poprawi,
      tylko ja jakos nie widze tego, zeby te zlosliwe smarkule
      (przepraszam za dosadnosc) nagle mialy zmienic stosunek do Twojej
      corki? Ale obym sie mylila
      czekam na wiadomosci co przyniosla rozmowa z dyrekcja
      • patyczako Re: Wiecie co.. 03.12.07, 17:34
        to chyba norma w tutejszych szkolach... moja corka tez ma w swojej
        klasie grupke irlandek wrecz wrogo nastawionych do nieirlandczykow..
        ale na szczescie to bardzo mieszana szkola chyba 60 % to cala reszta
        swiata a zatem ma kolezanki z ktorymi warto pogadac... za to
        nauczyciele bardzo pozytywnie nastawieni do tych dzieici i bardzo
        pomocni... zastanawiam sie czy wychowawca twojej coreczki sam nie
        jest nastawiony anty... zycze duzo sily, cierpliwoci usmiechow dla
        twojej malej... mam nadzieje ze chociaz poza szkola ma jakis kontakt
        z normalnymi dziecmi...
        • ania2425 Re: Wiecie co.. 04.12.07, 09:46
          Ika mam nadzieję że rozmowy z dyrektorem czy wychowawcą przyniosą
          skutek, może faktycznie dobrze byłoby ją przenieść do innej klasy,
          bo nie sądzę, żeby te dziewczyny nawet po rozmowie z wychowawcą się
          zmieniły. Twoją Maludę ściskam mocno :))))
          Trzymam za Was kciuki, daj znać czy coś się zmieniło.
          • ika_jen Re: Wiecie co.. 04.12.07, 11:22
            Ufff...
            Jesteśmy po pierwszej rozmowie. Nie było łatwo...
            Dyrektor się bardzo przejął. Jednak nauczyciel Iki nie chciał
            dopusić do siebie myśli, że w jego klasie może coś takiego mieć
            miejsce. Negował sukcesywnie to, co mówiliśmy, próbujac zrzucić winę
            na charakter dziecka - że się trudno aklimatyzuje, na to, ze nie
            mówi, bo ma blok. Potem twierdził, że dziewczynki próbują ją
            zachęcić do zabawy, a ona jest zblokowana i to jej wina, że się nie
            integruje... Że ona źle odczytuje ich intencje;-0

            Ale dyr zaprosił też panią od angielskiego, która stanęła po naszej
            stronie i powiedziała, że na angielskim Ika jest inna. Powiedziała
            też, ze ona miała ta klase w juniorach i zna te dzieci -
            potwierdziła, że te dwie dziewczynki zawsze miały mocny charakter, a
            ta jedna zawsze była 'bossy', negując tym samym wywód nauczyciela o
            doskonałych relacjach panujących w klasie. Chwała Bogu, że kobieta
            miała odwage być szczera, bo ten nasz nauczyciel to jakaś gwiazda
            edukacji, z nieskazitelną opinią, więc naszą rozmowę potraktował
            jako nastawanie na jego honor.

            Powiedzieliśmy też dyrektorowi, ze Ika się boi tego pana - strasznie
            się tym przejął i zapewniał nas solennie, ze ten pan jest 'the
            kindest' itd. A nasze dziecko miało dwa najszczęśliwsze dni w
            szkole, kiedy go nie było i było zastepstwo...

            Drugi etap jutro - po obserwacji.

            Zasmuciła nas nieszczerosć nauczyciela.
            • mamma1 Re: Wiecie co.. 04.12.07, 11:27
              Kurcze-ten nauczyciel dziwny bardzo... :(

              ...a czy ta pani ktora sie wstawila za Mala to Ms. Neale moze ?
              • ika_jen Re: Wiecie co.. 04.12.07, 11:42
                Tak, to ona.
                • mamma1 Re: Wiecie co.. 04.12.07, 11:52
                  tak myslalam...ona miala klase mojej Domi w zeszlym roku...wspaniala kobieta

                  oby sie jak najszybciej cos zmienilo po tej rozmowie...

                  do zobaczenia jutro
                  • ika_jen Re: Wiecie co.. 04.12.07, 12:02
                    Rzeczywiście złota osoba - zwłaszcza biorąc pod uwagę tę sytuację.
                    Ja dziś idę po młodszego na 13.40.
                    Może uda nam się spotkać. Dziś rano pędziliśmy w amoku i stresie,
                    ale po południu będe się rozglądać;-)
                    • ika_jen Re: Wiecie co.. 04.12.07, 12:13
                      Oj, chyba dałam plamę z tym spotkaniem dzisiaj...
                      Nie zauważyłam Twojego posta z info o tym, że Cię nie będzie,
                      przepraszam;-(
                      Mam nadzieję, ze Dominka szybko dojdzie do siebie. Życzymy jej
                      zdrówka;-)
                      Pozdrawiam ciepło;-)
                      • mamma1 Re: Wiecie co.. 04.12.07, 12:29
                        E tam-to zadna plama ;) ...to ja tak wyzej jakos napisalam i moglas nie zauwazyc :)

                        jutro najprawdopodobniej posle Domi do szkoly, wiec sie spotkamy :)

                        bardzo jestem ciekawa sytuacji po tej dzisiejszej rozmowie z
                        dyrektorem...trzymam kciuki za diametralna zmiane na lepsze...chociaz nauczyciel
                        zachowal sie nieciekawie i nie wiem na ile potrafi zmienic swoje nastawienie...
            • k_ansia Re: Wiecie co.. 04.12.07, 14:46
              Dobrze, że dyrektor jest przyjaźnie nastawiony. Smutne, że nauczyciel negował
              Wasze słowa - mógł nie zauważyć pewnych rzeczy, ale po Waszej relacji mógł choć
              dopuścić prawdopodobieństwo zaistnienia opisanej sytuacji. Mam nadzieję, że na
              spokojnie sobie to przemyśli i jego zachowanie będzie bardziej wspierające.
              Mówisz, że to młody nauczyciel, więc też się pewnie jeszcze uczy, pomimo bycia
              "gwiazdą edukacji".
              Życzymy dobrego zakończenia!
    • tomsmom Re: Wiecie co.. 04.12.07, 13:12
      Ika, bardzo mi tez przykro z powodu tego co spotyka Twoja mala... i
      trzymam kciuki za to, zeby wszystko zakonczylo sie pomyslnie, a
      pan "gwiazda-edukacji" przejrzal na oczy i zajal sie dziecmi a nie
      patrzeniem na koniec swojego nosa!!

      Pomyslalam tez sobie, ze napisze Ci pare slow pocieszenia, bo
      wyobrazam sobie, ze wszystko teraz takie smetne Ci sie wydaje z
      ludzmi wokol wlacznie...
      A powiem Ci tak:
      Dziewczynki szczegolnie, ale dzieci w ogole to takie male potworki i
      potrafia w domu i wsrod bliskich byc przeslodkie a w szkole jedno
      dla drugiego okrutne. Do tego zmiana szkoly zawsze jest dosc trudna,
      ja przechodzilam przez podobnie trudny okres bez bariery jezykowej,
      gdy w 5 klasie rodzice przeniesli mnie do innej, lepszej
      podstawowki. Raptem z gwiazdy stalam sie "ta nowa", z ktora NIKT nie
      chcial gadac. Na dodatek cala klasa akurat wtedy byla sklocona ze
      wzgledu na dwie pyskate panny! Trudne to byly poczatki a ja
      plakalam, ze chce do starej szkoly... A po paru latach jedna z tych
      panien wyjechala a druga zostala moja najlepsza przyjaciolka!!! Tak
      to z dziecmi jest....
      Jesli chodzi o Irlandki, to na poczatku wmawialam sobie to co Ty, a
      teraz wiem, ze naprawde to nie ma znaczenia, to wszystko jest znow,
      tak jak to miedzy ludzmi bywa... Sama nie mam narazie wielu
      irlandzkich znajomych, bo jestem tu nie tak dlugo a poza tym srednio
      sie udzielam, ale nasza forumowa kolezanka suesslein ma wiele
      irlandzkich kolezanek i naprawde swietnie sie z nimi dogaduje, a
      jest bardzo pozytywnie-normalnie-polska, jesli wiesz o co mi chodzi?
      Mysle, ze to jest tak, jak zawsze gdy zmienia sie miejsce
      zamieszkania, po prostu trzeba sie samemu troche wysilic, pogadac,
      zeby zdobyc nowych znajomych, a i miec odrobine szczescia, zeby
      spotkac ludzi z ktorymi mamy o czy gadac! Na to trzeba czasu.
      Zycze Ci powodzenia w rozmowach w szkole!!
      • astarza78p Re: Wiecie co.. 04.12.07, 13:52
        ika, a jak u Coebie z poznawaniem rodziców z klasy córki??
        mojemu synowi dużo to dało. Już tłumacze, tu jest taki zwyczaj, że
        dzieci zaprasza się do siebie do domu, a potem jest re-wizyta u
        nich;-) dzieci w ten sposób się bliżej poznają i nawiązują szybciej
        kontakty, może spróbuj pogadać z mami z klasy Twojej córki??? My się
        spotkaliśmy z bardzo ciepłym powitaniem w nowych dla nas warunkach i
        to właśnie irlandzkie mamy inicjowały znajomość;-)
        • ika_jen Re: Wiecie co.. 04.12.07, 16:49
          Haniu, wszelki duch...:-)
          Miło Cię czytać;-)
          Dziękuje za słowa otuchy. Dzieciństwo nie jest jednak sielanką...
          Poza tym, wygląda na to, że muszę byc baaardzo cierpliwa w kwestii
          asymilacji.

          Astarza, jeśli chodzi o poznawanie rodziców dzieci, to raczej
          porażka. Przed szkołą wygląda to tak, że są grupki: czarne,
          irlandzkie i pojedyncze sztuki - satelity. Konstelacja pozostaje
          przeważnie taka sama. U Iki jestem raczej satelitą (w przelocie
          mówię jednej mamie 'haya', bo tylko ona patrzy mi w oczy i
          odpowiada), u Jędrusia przyciągamy się wzajemnie z jednym miłym
          dziadkiem, który ostatnio zaczął uczyć mnie irlandzkiego. Za radą
          suesslein, przymierzam się do zaproszenia kilku koleżanek do domu -
          pierwsza próba nie powiodła się, ponieważ grono pedagogiczne
          zignorowało dziś ten pomysł, przerażone zaistniałą sytuacją.
          Postanowiłam się jednak nie poddawać;-)

          k_ansja - nauczyciel nie jest już taki młody - przy bliższym
          poznaniu zyskuje na wieku;-)

          A tak w ogóle - DZISIAJ MOJE DZIECKO WRÓCIŁO ZE SZKOŁY BARDZO
          ZADOWOLONE:-)))

          Pan zrobił przetasowanie w całej klasie, porozsadzał towarzystwo.
          Pierwszy krok w dobrą stronę i oby tak dalej:-)
          Weronika opowiedziała wszystko pani od angielskiego, która wzięła za
          tłumaczke pewną przemiłą polską dziewczynkę z szóstej klasy. Mała
          nadal jest bardzo onieśmielona, ale i tak była dzielna - dzięki tej
          książce z biblioteki wczoraj wiele byłam w stanie z niej wyciągnąć
          (polecam - naprawdę świetna, z poradami dla rodziców) i mała
          zrozumiała, że trzeba mówić o takich sytuacjach, bo 'bullies'
          najbardziej tego właśnie się boją - ze wszystko wyjdzie na jaw.
          Zdobyla się więc na odwagę i opowiedziała:-)

          Przed nami jeszcze długa droga, ale już chyba idziemy w dobrą
          stronę...

          Dziewczyny, dzięki serdeczne za Wasze wsparcie - wszystkim:-)))))

          Pozdrawiam Was cieplutko i optymistycznie;-)






          • mamma1 Re: Wiecie co.. 04.12.07, 16:57
            Jejku Ika, STRASZNIE SIE CIESZE...to duzy krok naprzod - ze strony nauczyciela
            przede wszystkim, bo wlasnie jego nieprawidlowej reakcji najbardziej sie
            obawialam...ale uff :)

            oby tak dalej

            i bardzo odwazna masz Corcie wiesz ?

            ps. moja corka kojarzy Twoja z widzenia i chetnie ja pozna - tak mi dzis wyznala :)
          • katenowak Re: Wiecie co.. 04.12.07, 19:58
            jej, jak dobrze czytac ze twoja Corcia wrocila dzis ze szkoly
            zadowolona - to dobry znak i zacheta dla malej
            nie bedzie sie bala mowic o zlych rzeczach w przyszlosci(oby nie
            bylo takiej potrzeby)
            a nauczyciel swoja droga troche dziwny na szczescie zachowal sie z
            tym przetasowaniem klasy w porzadku
            trzymam kciuki za dalsze sukcesy i wierze, iz nauczycielka
            angielskiego i dyrektor beda czuwac nad ta sytuacja
            sciskam Was mocno i sil, mnóstwa sil zycze :)))
            Kasia
          • reyka Re: Wiecie co.. 05.12.07, 00:35
            ciesze sie razem z toba, ze wszystko zmierza w dobra strone.
            wiadomo, ze nie jest latwo zaaklimat sie w nowym miejscu, z nowymi
            ludzmi, ale to nie znaczy, ze trzeba zostac kozlem.
            taka jeszcze mi "rada" przyszla na mysl. moze twojej corci
            przydalaby sie mozliwosc rozmawiania z rowiesnikami irl poza szkola?
            na neutralnym gruncie? zaproscic kilka dziewczynek, ale nie za duzo
            na raz.a moze jakies zajecia pozalekcyjne? chodzi mi o to zeby
            przelamala w sobie bariere i zaczela mowic. gdybys to byla ty, to
            polecilabym lyk guinessa (albo i dwa...) i jezyk sie sam
            rozwiazuje:)) niestety dzieciom nie wskazane;)
            a ksiazka jest super,sama cos podobnego kiedys z dziecmi tutejszyjmi
            czytalam.
            a co do poznawania rodzicow, to tu jakos ciezko to idzie. tak jak
            piszesz, grupki nie do przelamania:) to samo jest u mai w
            przedszkolu.
            duzo optymizmu zycze
            • ania2425 Re: Wiecie co.. 05.12.07, 09:40
              Ika, świetnie, że zaczęło się układać i najważniejsze że Twoje
              dziecko wróciło zadowolone ze szkoły. To dobry znak. Musisz teraz
              podbudować jej poczucie własnej wartości. Całe szczęście, że są w
              szkole takie osoby jak ta pani od angielskiego czy wspomniany
              dyrektor.
              No i ważne że mała ma wsparcie w swojej mamie :))
              Wierzę, że będzie dobrze i cieszę się razem z wami :))
              • patyczako Re: Wiecie co.. 05.12.07, 20:16
                a ja mysle ze Pan Gwiazda Edukacji mial pogadanke z dyrektorem i
                musial cos zrobic... powiem Ci ze u mojej corki w szkole to normalna
                praktyka ze robi sie przetasowanie w calej klasie raz na miesiac !!!
                chyba jest to czasem potrzebne by nie tworzyly sie jakies dziwne
                grupki choc mojej Natalii nie zawsze sie to podoba... zycze duzo
                wytrwalosci w kolejnych krokach... teraz moze byc juz tylko
                lepiej...pozdrawiam
                • mamma1 Re: Wiecie co.. 06.12.07, 04:47
                  Dokladnie w ten sam sposob nauczycielka przetasowuje co kilka tygodni dzieci u
                  mojej Domi w klasie...tez uwazam ze to dobre.

                  Panu Gwiezdzie Edukacji zycze dobrych pomyslow...dobrych dla wszystkich dzieci
          • tomsmom Re: Wiecie co.. 06.12.07, 13:08
            Ika - STRASZNIE SIE CIESZE ze jest lepiej!!! I oby tak dalej. Tak,
            dziecinstwo to nieustanna walka, i tylko nam doroslym wydaje sie, ze
            to takie latwe i piekne bo juz zapomnielismy jakie dorastanie
            potrafi byc bolesne. Ja tam niekoniecznie chcialabym wracac do
            dziecinstwa, chyba, ze z tym w glowie co mam teraz ;-))

            Sluchaj, u mnie pod montessori tez ustawiaja sie grupki, ale ja
            sobie nic z tego nie robie i podchodze do tych grupek i "na chama"
            sie wlaczam do rozmowy. Jeszcze mi sie nie zdarzylo, zeby ktos mi
            kazal sie zamknac, lub byl niegrzeczny, naprawde. Ja mysle, ze to
            czesto dziala w dwie strony: te, ktore sie znaja chca pogadac z
            tymi, ktorych znaja, a nie podchodza do samotnikow bo:
            a. nie maja czasu
            b. nie wiedza, czy te satelity chca byc same moze?
            Poznawanie wsrod doroslych jest jeszcze ciezsze niz wsrod dzieci.
            Nie ma miejsca na niesmialosc...

            A z tym zapraszaniem, to lepiej jakbys moze wypytala sie coreczki
            ktore kolezanki lubi, sprobowala poznac ich mamy i wtedy z nimi
            pogadala, czy np dziewczynki moga sie nawzajem pozapraszac? Po co to
            ma isc przez grono pedagogiczne?

            Trzymam kciuki i wierze, ze za jakis czas napiszesz nam, ze mala
            uwielbia szkole i ma przyjaciolke od serca ;-))
            • carrick07 Re: Wiecie co.. 06.12.07, 14:01
              Witam Przykre mi ze twoja coreczka ma problemy.
              Ja mam same pozytywne wrazenia z synem ale z meskiej szkoly.
              A patrzac po polskich doznaniach powinno byc ogromnie ciezko bo niepelnosprawn
              dziecko w nowym srodowisku, nowym jezykiem ma wladac.
              Niestety problem byl z polakami-dziecmi ktore nieakceptuja niepelnosprawnych i
              to jest przykre.

              Trzymam kciuki aby ulozylo sie wam z szkola jak mam, po kilkuletnie edukacji w
              polsce moje dziecie blyszczy jest doceniane i ma dramat jak nie idzie do szkoly.
              Pozdrawiam
              • monika_irl Re: Wiecie co.. 06.12.07, 14:14
                Ika super ze jest lepiej i Mala wraca do domu usmiechnieta, oby tak
                dalej :))
                • ika_jen Re: Wiecie co.. 07.12.07, 10:38
                  Dziewczyny,
                  Bardzo sie cieszę, że trzymacie kciuki i wspieracie nas, DZIĘKI
                  SERDECZNE;-))) Czytałam Weronice Wasze posty, żeby poczuła się też
                  wsparta wirtualnie - uśmiech nie schodził jej z twarzy;-)

                  Mała nadal jest mocno onieśmielona, ale zaczęła trochę mówić, więc
                  mały sukces jest;-) Dziś poszła do szkoły z plikem kartek
                  świątecznych dla koleżanek i z rysunkeim dla nauczyciela, który
                  naprawdę się stara;-)

                  W przyszłym tygodniu zaprosimy do domu jakieś dziewczynki i
                  zobaczymy jak będzie...

                  Pozdrawiam was serdecznie:-)
                  • mamma1 Re: Wiecie co.. 07.12.07, 23:49
                    ALE SIE CIESZE !!!! :) :) :) :)
                    • aga_nes Re: Wiecie co.. 08.12.07, 18:13
                      Jejku ale sie naczytałam !!! To straszne co Twoja córcia musiała przeżywać.Mam
                      nadzieję ,ze Ika ten smutny czas ma juz za sobą..a gdyby miała jakis problem to
                      moze liczyć na pomoc mojej córki..Dowiedziałam sie równiez przed chwilką ,ze tym
                      tłumaczem z 6klasy była moja córa:))

                      pozdrawiam serdecznie

                      mama Wiktorii
                      • ika_jen Re: Wiecie co.. 08.12.07, 19:22
                        Pozdrawiam Mamę Wspaniałej Córy;-)
                        Zdążyłam poznać Wiktorię i podziękować jej za pomoc - to naprawdę
                        bardzo miła młoda osóbka;-)
                        Ika już od pierwszego spotkania z Wiktorią na lekcji angielskiego
                        była nią zachwycona i pewnie też dzięki temu mogła jej zaufać i
                        opowiedzieć wszystko.
                        Dziękujemy Wiktorii jeszcze raz i pozdrawiamy ciepło;-)
                        • aga_nes Re: Wiecie co.. 09.12.07, 11:02
                          I ja bardzo dziękuje! miło czytac tak miłe rzeczy o swoim dziecku ..tym bardziej
                          ze w domku bywa róznie (dojrzewanie-pyskowanie!!!);-))
                          ..a dla mnie to jeszcze większa niespodzianka ,bo o całej sprawie dowiedziałam
                          sie wczoraj czytając forumowe zaległości!!

                          pozdrawiamy cieplutko:)
    • lorbasa Re: Wiecie co.. 10.12.07, 12:12
      Miałam zaległości w czytaniu. Ale musze wrócic do tego tematu. Nie
      jest łatwo w takich sytuacjach. Wiem to z własnego doświadczenia.
      Adas we wrześniu poszedł do szkoły - ma 5 lat. Znał parę słówek i
      parę zwrotów po angielsku. Na początku było miło. Przez wrzesien i
      październik chorował , więc chodził do szkoły w kretkę. Ale juz w
      listopadzie zaczął mi mówić o biciu przez kolegów. Nie z klasy. Adaś
      jest bardzo przyjacielski w stosunku do każdego. A tu dla niego
      niespodzianka. Przez parę dni relacjonował mi całe zajście ( było
      ich kilka ) Nie interweniowałam bo chciałam miec jasność sytuacji.
      Czy mam do czynienia z biciem, czy przepychaniem i popychaniem. Ale
      nadal Adaś opowiadał, że jest bity. Tym razem w brzuch. Najpierw
      zapytałam rodziców czy ich dzieci zgłaszają takie problemy w domu.
      Okazało się, że nie. Poszłam do nauczycielki. Mocno się tym
      przejęła. W ich szkole opieką na placu zabaw ( boisku ) zajmują się
      inni nauczyciele, tak więc zdałam jej relację tylko subiektywną. Ona
      o niczym takim nie słyszała. Ale obiecała że porozmawia z innymi
      nauczycielami. Na drugi dzień Adas znowu mówił o biciu. Tym razam
      nauczycielka rozmawiała z Adasiem na ile to było możliwe, i
      poprosiła go aby za każdym razem gdy zdaży sie taka sytuacja mówił o
      tym opiekunowi na boisku , a ja poprosiłam go aby bawił się blisko
      nauczyciela. Skutek był taki, że rzeczywiście do takiej sytuacji
      doszło na oczach nauczyciela. I była interwencja. Okazało się, że
      chłopiec, który bił Adasia jest wyjątkowo grzecznym chłopcem. Po
      drugie jest bratem jednego z chłopców z Adasia klasy. Być może, że
      Adaś czegoś nie zrozumiał i nie potrafił odpowiedziec na jakieś
      pytanie , może coś innego. Nie do końca jestem wstanie to uchwycić.
      Ale generalnie wyczuliłam nauczycieli na ten problem. Ktoś powie,
      chłopcy to chłopcy, czasami mogą się bić. Ale ja pytam dlaczego tyle
      agresji. Adas nie jest agresywny i podejrzewam że nie zaczął
      pierwszy, ale nadal będziemy na ten temat rozmawiać i następnym
      razem tez tego nie zlekceważę. Dlatego popieram wszelkie działania
      aby naszym dzieciom było tu dobrze. Nam zresztą też. Pozdrawiam

      Asia
      • ika_jen Re: Wiecie co.. 10.12.07, 12:51
        To przykre, ale dobrze, że trzymasz rękę na pulsie.
        Oprócz bariery językowej, w takich sytuacjach dochodzi do głosu
        sposób wychowania i mentalność naszych dzieci. Mam wrażenie, że
        polskie dzieci często są 'zbyt dobrze wychowane' - w pojęciu
        polskim, oczywiście. Dlatego często nie potrafią odszczeknąć, czy
        sie wybronić, bo w Polsce premiuje się tych spokojnych, ułożonych.
        Moje dzieci do takich niestety należą. Córka wychowana w przedszkolu
        prowadzonym przez siostry zakonne nie raz z burzeniem opowiadała, że
        dzieci rzucają śmieci na podłogę, czy niszczą z nudów na lekcji
        swoje przybory. Dla niej to nie do pomyślenia (oby się to nie
        zmieniło - o zgrozo;-)
        Cóż, jesteśmy inni i właściwie jedyne, czego mamy prawo oczekiwać,
        to szacunek dla naszej inności, sami też szanując inność gospodarzy
        tego kraju.
        Trzymam kciuki za Adasia. Są z moim Jędrusiem w podobnym wieku. Nasz
        Jędrulo jest też bardzo spokojnym i wrażliwym chłopcem - dlatego
        zapewne ma same koleżanki;-)
        Pozdrawiamy Was serdecznie;-)
        • reyka Re: ciekawa jestem 20.12.07, 23:26
          jak wam sie teraz uklada w szkole?? mam nadzieje, ze lepiej. moze
          jakis updejt?:)
          • ika_jen Re: ciekawa jestem 22.12.07, 11:33
            Już apdejtuję;-)
            Jest lepiej - powiem nawet, że jest dobrze (spluwając przez lewe ramię;-)

            Akurat grudzień był w naszej szkole miesiącem przeznaczonym na temat bullingu, więc się wstrzeliliśmy...
            Było przedstawienie, w którym dzieci charakteryzowały problem teoretycznie, a na koniec przemowa dyrektora o tym, że szkoła z tak dobrą opinią nie może sobie pozwolić na taki problem, że niedawno 'były przypadki takiego postępowania' itd. Dzieci rysowały też prace na ten temat. Dyrektorowi należą się wielkie brawa za zaangażowanie i przejęcie sie problemem. Wspaniała pani od angielskiego ofiarowała wsparcie całej rodzinie.

            Ika ma się znacznie lepiej, choć z nauczycielem nadal nie mamy dobrego kontaktu - bo on chyba wogóle kontaktowy nie jest... Ale przez jakiś czas po tej burzy starał się - zauważał ją, chwalił, więc dzieci też inaczej zaczęły ją odbierać. Po jakimś czasie znowu stała się dla niego niewidzialna - na pomoc na lekcjach z jego strony nie ma co liczyć, ale mała siedzi z dziewczynką, która jest bardzo pomocna, poza tym szybciutko się uczy.

            Od tamtego czasu były dwa zastępstwa i moja córa za każdym razem rozpływała się nad tym, jak ci inni nauczyciele są mili i troskliwi, jak zwracają na nią uwagę i tłumaczą tak, żeby wszystkie dzieci zrozumiały. No, widocznie facet już tak ma. Póki się nic nie dzieje, nie będę męczyć ani jego ani siebie.

            Grunt, że Ika ma o wiele lepszy kontakt z dziećmi, ma ulubioną irlandzką koleżankę, zaczeła mówić;-) To jest najważniejsze.

            Tak więc - jest dobrze;-)))) I oby to trwało.
            • patyczako Re: ciekawa jestem 22.12.07, 23:34
              i tego Wam a szczegolnie coreczce zycze na ten Nowy Rok i Świeta
              oczywiscie... i oby bylo juz tylko lepiej :) pocieszajace jest ze
              corka za kilka miesiecy zmieni nauczyciela, bynajmniej tak jest u
              mojej Natalii ze co roku uczy ktos inny wiec juz chyba nikt gorszy
              nie moze sie trafic... brawo dla dyrektora ze przejal sie i potrafi
              uwrazliwiac innych serdecznie pozdrawiam
              • ika_jen Re: ciekawa jestem 23.12.07, 11:43
                Dziękujemy serdecznie;-)))

                U nas też nauczyciele zmieniają się co roku;-)

                Samych wspaniałości na ten magiczny czas;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka