Dodaj do ulubionych

ciekawostka o polskiej edukacji z NYT

10.03.10, 15:26
"Poland, Mr. Schleicher said, is improving its education system most
rapidly. In less than a decade, it raised the literacy skills of its
15-year-olds by the equivalent of almost a school year"

Szok, bo po lekturze artukulow w GW, myslalam, ze z edukacja w PL
jest zle i robi sie coraz gorzej...

A tutaj caly artykul:
New
York Times
Obserwuj wątek
    • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 10.03.10, 19:04
      klaudona napisała:

      > Szok, bo po lekturze artukulow w GW, myslalam, ze z edukacja w PL
      > jest zle i robi sie coraz gorzej...

      Nigdy nie bylo zle. A jak porownuje wyksztalcenie swoje i meza
      przetransferowanego ze Stanow, to jestem przekonana, ze bede
      ksztalcic dziecko w Polsce jak najdluzej.
      Co nie zmienia faktu, ze polskie szkoly panstwowe sa
      niedofinansowane, ale i w tej kwestii idzie ku dobremu. Zeby tylko
      dzieci jeszcze zechcialy sie uczyc.
          • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 10.03.10, 21:15
            klaudona napisała:

            >, w Polsce edukacja
            > znacznie poprawila sie przez ostatnie 10 lat. Mnie to zadziwia i
            > ciekawala jestem czy was rowniez.
            >

            Mnie nie zadziwia, ale chyba trudno to sprawdzic. Jesli chodzi o
            dofinansowanie szkol to na pewno jest spora poprawa tak jak i w
            innych dziedzinach zycia, ale nie wiem, czy nauczanie sie
            polepszylo. Obawiam sie, ze polskie szkoly zaczynaja dopasowowywac
            sie do modelu amerykanskiego i zaczynaja 'testowac' , co nie jest
            najlepszym sposobem sprawdzania wiedzy - przynajmniej moim skromnym
            zdaniem.
        • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 10.03.10, 21:11
          Dokladnie tak. W Polsce sa dobre uniwersytety, ale sa
          niedofinansowane i studiuje sie na nich ciezko. Kadra jest
          sfrustrowana a studentow jest za duzo (oczywiscie uogolniam). No ale
          z pustego to i sam Salomon nie naleje.
          Chcialabym wyslac syna na studia do Stanow albo do UK, bo wydaje mi
          sie, ze studiuje sie po prostu przyjemniej i bardziej efektywnie.
          Ale poki co ma dopiero 6 lat i jest na poczatku drogi i wiele sie
          jeszcze moze zmienic.
          • edytkus Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 11.03.10, 20:35
            A ja sie nie zgadzam. Dostaje i zamawiam z PL rozne podreczniki dla
            dzieci w wieku mojej corki, nawet te uzywane w szkole i porownujac
            material moja corka ma te wiadomosci w malym palcu. Moja Mama
            opiekuje sie rowiesniczka wnuczki w PL, pomaga jej m.in. w lekcjach
            i gdy porownujemy material wychodzi na to ze amerykanski jest
            bardziej zaawansowany. I wcale nie ma znaczenia czy szkoly sa lepiej
            czy mniej wyposazone. Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze sa szkoly
            lepsze i gorsze, w mniej lub bardziej ciekawych okolicach, ale ja
            bynajmniej narzekac "porownawczo" powodu nie mam.
            Niewatpliwie sytuacja wyglada inaczej w szkole sredniej ale trzeba
            wziac pod uwage fakt ze tutaj jest tylko jedna szkola srednia, a nie
            gimnazjum, szkola zawodowa, technikum i co tam jeszcze teraz jest w
            PL wiec wszystkie nastolatki sa wrzucane do jednego worka. Poza tym
            gdyby przecietny polski nastolatek mial okazje do stylu zycia
            amerykanskiego nastolatka, mam na mysli mozliwosc pracy zarobkowej i
            ilosc oraz jakosc dobr ktore za zarobione wynagrodzenie tenze moze
            zdobyc, to na 100% sytuacja w PL nie wygladalby lepiej od tutejszej.
            Zreszta, po co te dywagacje, to i tak ten "niewyedukowany"
            amerykanin ma domek z ogrodkiem w ktorym zapiernicza sprzatajac czy
            koszac trawe osoba "z dyplomem" z innego kraju.
              • edytkus Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 11.03.10, 23:10
                godiva1 napisała:

                > Edytkus, nie gniewaj sie ale napisalas nie na temat.
                >
                > NYT twierdzi, ze sytuacja sie poprawia, nie, ze jest lepiej w Polsce
                > niz w USA. Wiec nie wiem z czym Ty sie nie zgadzasz.

                odpowiedzialam pod postem Katlii, ktora zgadza sie z wypowiedziami
                Artremi i Fogito, a ja nie.
              • artremi Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 13.03.10, 19:12
                Takze mysle ze roznica pomiedzy edukacja polska sie powieksza - tzn w Polsce sie poprawia a w Stanach pogarsza. W Stanach jest coraz mniej funduszy na szkoly i wrecz wiele szkol sie zamyka i powstaja mega-szkoly po kilka tysiecy dzieci.

                Polska w ostatnich latach uzyskala duzo funduszy z Unii, i mysle ze znacznie poprawily sie szkoly na prowincji. Sama znam Amerykanow, ktorzy wyjezdzali do Polski do malych miast uczyc angielskiego.
      • robin153 Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 13.03.10, 15:05
        Polska edukacja jest ( a przynajmniej byla) bardzo scentralizowana, natomiast w
        USA niemalze kazdy dystrykt ma swoje standardy wiec so miejsca w USa gdzie
        publiczna edukacja jest lepsza od polskiej , a sa miejsce ze po prostu pozal sie
        Boze. Ja mam trojke dziecki - dwoch synow przyrodnich ktorzy przyjechali do nas
        gdy mieli 11 i 13 lat i syna ktory sie tutaj urodzil. Wszyscy trzej chodzili do
        tej samej sredniej szkoly publicznej, syn urodzony tutaj mial specjalny program
        matematyczny i jest troche bardziej zaawansowany z przedmiotow scislych niz Jego
        bracia kiedy byli w Jego wieku. Starsi chlopcy twierdzili ze szkola srednia w
        USa jest ciekawsza, sami wybierali sobie duzo przedmiotow, ktore ich intersowaly
        typu programowanie, digital art itp, itd, ale polska podstawowka dobrze ich
        akdemicko przygotowala, stracili tylko rok, bo w Polsce zaczyna sie pozniej
        szkole niz w USA. Starsi chlopcy studia skonczyli w USA i...znalezli swietne
        prace w Polsce, sa bardzo zadowoleni.

        Wg mnie nie da sie niczego w USa generalizowac...
        • zyta2003 Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 13.03.10, 18:08
          Bez watpienia poziom edukacji podstawowej i w szkole sredniej w
          Polsce jest wyzszy niz w przecietnej amerykanskiej szkole. W wielu
          wypadkach - duzo wyzszy. Z tym, ze powinnismy mowic glownie o
          programie, a nie o tym co wyniesie uczen ze szkoly i co zostaje mu z
          tego w glowie, nawet nie po 10 latach, ale po roku. I tu sie troche
          przekornie zapytuje i co z tego poziomu i tych programow, na co to
          sie przeklada? Postep naukowo-technologiczny w Polsce, uczciwosc
          ludzi, zaangazowanie spoleczne i wieksza otwartosc na swiat, czy
          tez stopien szczesliwosci i zadowolenia z zycia Polakow?
          Na moje oko - na nic sie nie przeklada.
          Natomiast pozostale 10%, moze wiecej, mlodziezy amerykanskiej
          jest lepiej przygotowana w szkole do tworczego zycia, ktore
          stanowi o postepie kraju. Temat rzeka.
          Cyfry z Ameryki sa szokujace, wlasnie burmistrz z NY oglosil
          sukces, w ostatnim roku wzrosla w miescie z 59% do 63% ilosc
          mlodziezy konczacej HS. Srednia krajowa wynosi 70%. Lewicowiec Moore
          grzmial wlasnie wczoraj, ze 40% spoleczenstwa, to wtorni analfabeci.
          Wierze, z tym ze wtorni analfabeci w Polsce zapewne tez nie
          stanowia ulamka procenta spolecznosci.
          Podobnie jak niektore inne forumowiczki mam wglad jak przebiega
          edukacja i w Polsce i w USA dzieci i mlodziezy z tych kilkunastu
          lepszych procent. Wszystko mozna ujac w jednym zdaniu, ktore
          pisalam wielokrotnie: "Tu sito nie gubi diamentow" i drugie: "Mniej
          zdolni, leniwi z natury, z klopotami osobowosci moga przezyc tu
          szkole bez nerwow, ponizen".
          W polskiej szkole ogromna ilosc materialu, ktora uczniowie musza
          wkuc przenigdy juz sie nie przyda. Przyklad sprzed kilku tygodni-
          pierwsza klasa gimnazjalna w W-wie. (Dobre publiczne
          gimnazjum,czego dowodem jest, ze tylko do jednej klas dostalo sie
          az 8 dzieci z dalekiej Azji - w Polsce juz tez dzieci azjatyckie
          gwarantuja wysoki poziom w szkole.) Wiec ci uczniowie mieli sie
          nauczyc z geografii jak wyliczac, ktora jest godzina na podstawie
          szerokosci i dlugosci geograficznej i kata padania slonca - cos
          pokrecilam na pewno. Kilka wzorow, potem byla klasowka z tego. Po
          co to? Przez ferie dzieci mialy przeczytac Quo Vadis. Oczywiscie
          nikt w klasie nie przeczytal (tego nawet sie nie wstydza mowic), po
          prostu obejrzeli film z wieloma mocno erotycznymi scenami,
          przeczytali bryki sciagniete z internetu. Potem bylo wypracowanie,
          okazuje sie, ze dalej nie mozna w polskiej szkole napisac
          kontrowersyjnego pogladu, jesli chce sie miec swiety spokoj. No i
          co nauczyla ta "lektura"? Nic, z wyjatkiem tego jak nalezy
          lawirowac w zyciu i nie wyrazac swoich pogladow.
          A to znecanie sie nad uczniami na okolicznosc przedmiotow
          scislych. Ogromna ilosc, uczniow nie musi znac tajnikow calkowania,
          czy miec bieglosc w rozwiazywaniu zadan z fizyki i ten czas mogliby
          poswiecic na cos do czego maja chociaz cien zdolnosci. GW drukuje
          dzisiaj artykul jak w zwiazku z przywroceniem na maturze matematyki
          jak to ruszyla machina korepetycji dla przestraszonych uczniow, a
          jeszcze bardziej rodzicow. Po co to?
          Wracajac do wzmianki, ze w Polsce podwyzszyl sie poziom nauki. Skad
          takie dane autora? Moze podwyzszyl sie, ale np. z jezyka polskiego
          na pewno sie obnizyl. Toc na naszym forum, malo kto zrobi blad
          ortograficzny, co jest przeciez usprawiedliwione, a piszacy na
          polskich forach pisza tak potwornie, z bledami, niegramatycznie,
          prostacko, ze oczy bola.
          Nie zawsze to co wydrukowane to swiete i prawdziwe.
          • miskidomleka Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 13.03.10, 19:26
            zyta2003 napisała:

            > z geografii jak wyliczac, ktora jest godzina na podstawie
            > szerokosci i dlugosci geograficznej i kata padania slonca - cos
            > pokrecilam na pewno. Kilka wzorow, potem byla klasowka z tego. Po
            > co to?

            [...]

            > uczniow nie musi znac tajnikow calkowania,
            > czy miec bieglosc w rozwiazywaniu zadan z fizyki i ten czas
            mogliby
            > poswiecic na cos do czego maja chociaz cien zdolnosci.

            Zadaniem szkoły jest nie tylko rozwinięcie zdolności danej osoby,
            ale nauczenie podstaw funkcjonowania świata w ogóle. Na to składa
            się również rozumienie jak padają na ziemię promienie słońca czy
            podstawy fizyki lub matematyki. Nie twierdzę że polska szkoła uczy
            tego dobrze, mam wiele przykładów jak ludzie po polskich szkołach
            nie rozumieją podstaw wiedzy ogólnej, i, co gorsza, na przykład
            piszą o tym w gazetach. Ale cieszę się, że próbuję.

            Może tobie fizyka, geografia i astronomia wydają się niepotrzebne.
            Ale jak się ich nie zna - kończy się to wiarą w astrologię, wiarę,
            że można zbudować samochód napędzany wodą, czy pisaniem (autentyk z
            wielu polskich portali), że coś się zdarzyło pod Waszyngtonem o
            18:40, czyli 0:35 polskiego czasu.

            Już nawet nie chcę się rozpisywać, jak nieznajomość biologii wiąże
            się z akcpetowaniem ciemnot propagowanych na temat GMO, szczepionek,
            homeopatii i innych popularnych tematów.
          • robin153 Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 14.03.10, 16:19
            Zyta - zgadzam sie z Toba w wielu punktach. W USA w DOBRYCH szkolach publicznych
            rozpoznaje sie u dzieci wczesnie zdolosci i dzieci moga je rozwijac bardziej niz
            ja to moglam Polsce. Oprocz wiedzy u dzieci w szkolach wyrabia sie zaangazowanie
            spoleczne, rozwija samodzielne myslenie, uczciwosc, obowiazkowosc. W DOBRYCH
            SZKOLACH. Bo ja pracuje w szkolnictwie, i bylam raz na szkoleniu nauczycieli,
            gdzie niestety samym nauczycielom brakowalo podstawowej wiedzy i zrozumienia
            przedmiotu ktorego uczyli. Ja w sumie bardzo sie ciesze ze moj syn uczy sie w
            USA mimo ze mam pelna swiadomosc tego ze np. nigdy nie mial geografii w szkole,
            i kupilam mu kilka atlasow zeby przynajmniej wiedzial gdzie jakie panstwo lezy.
            Rowniez historie swiata bedzie znal tak sobie ( jeden kurs)- ale za to widze ze
            szkola ie zabila Jego apsji do nauki, ze lubi sie uczyc i ba studiach wciaz
            bedzie myusial studiowac te liberalne przedmioty, wiec jak bedzie chcial to
            sobie wezmie geografie.

            prawda jest taka ze wiele, bardzo wiele dzieci amerykanskich nie ma tutaj w USa
            dostepu do dobrych publicznych szkol i to jest m.in. obecny objaw dyskryminacji.
            tam gdzie mieszkaja ludzie wyksztalceni, dobrze zarabiajacy tam zazwyczaj so
            dobre szkoly, ktore utrzymywane sa z wysokich lokalnych podatkow.
            • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 14.03.10, 19:50
              robin153 napisała:
              . Ja w sumie bardzo sie ciesze ze moj syn uczy sie w
              > USA mimo ze mam pelna swiadomosc tego ze np. nigdy nie mial
              geografii w szkole,
              > i kupilam mu kilka atlasow zeby przynajmniej wiedzial gdzie jakie
              panstwo lezy.
              > Rowniez historie swiata bedzie znal tak sobie ( jeden kurs)- ale
              za to widze ze
              > szkola ie zabila Jego apsji do nauki, ze lubi sie uczyc

              W podstawowkach nie ma geografii? A historia siwata po lebkach? To
              gdzie ta pasja do nauki? Przeciez geografia i historia to podstawy
              wiedzy o swiecie :O Mam nadzieje, ze jednak gdzies tej geografii i
              historii swiata ucza.
              • robin153 Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 14.03.10, 21:22
                Nie mam watpliwosci ze sie douczy jak mu bedzie potrzeba i wcale sie nie martwie
                ze nie mial tego przedmiotu. Mogl sobie wybrac jakby chcial, ale wybral
                programowanie, sztuke digitalna, polityke (tutaj bylo troche historii swiata i
                geografii w kontekscie polityki) i geologie gdzie tez mial troche geografii.
                (Matematyka, angielski i jeden z przedmiotow scislych jest obowiazkowy w kazdej
                klasie, reszte dzieci wybieraja w zaleznosci od ich zainteresowan. Moga tez
                wybrac przedmioty zawodowe, np. moj syn zdobyl w ramach szkoly swiadectwo
                technika komputerowego, i zdal egzamin uprawniajacy go do pracy w tym zawodzie.)

                Badania naukowe z zakresu edukacji wskazuja na to ze dzieci uczace sie
                przedmiotow w kontekscie ich codziennych doswiadczyc dluzej ta wiedze pamietaja,
                lepiej kojarza. A jesli chodzi o ta pasje nauki, to objawia sie tak ze moj syn
                caly czas cos czyta, lubi robic swoje zadania domowe, ktore najczesciej sa
                jakimis projektami, w szkole tez ma niewiele wykladow, a ucza sie duzo przez
                projekty, rozwiazywanie zadan, prezentacje ktore musza w grupach przygotowac.

                Czyta gazety, rozumie polityke, prosil aby mu zaprenumerowac "Popular Science",
                nauczyl sie sam czytac i pisac po polsku bo jezdzi na wakacje i chcial - wiec
                dla mnie to jest ta pasja nauki, niekoniecznie w szkole, niekoniecznie podanej
                przez nauczyciela...I ciesze sie ze to u niego nie zostalo przytlumione za duza
                struktura i dyscyplina czy tez niepotrzebnym stresem.
                • robin153 Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 14.03.10, 21:45
                  Ale ja tez nie mam porownania z obecna szkola polska, pamietam swoja
                  koszarowa...i mam bardzo powazny uraz do tych stresujacych klasowek, czy tez tez
                  odpowiedzi na srodku klasy. Ja konczylam studia magisterskie w Polsce i doktorat
                  robilam w USA, i o wiele bardziej lubilam moje amerykanskie studia.
                  • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 15.03.10, 10:13
                    robin153 napisała:

                    > Ale ja tez nie mam porownania z obecna szkola polska, pamietam
                    swoja
                    > koszarowa...i mam bardzo powazny uraz do tych stresujacych
                    klasowek, czy tez te
                    > z
                    > odpowiedzi na srodku klasy.

                    Ale te wypowiedzi na srodku klasy byly swietnym cwiczeniem
                    wypowiedzi publicznych. Teraz mlodziez nie umie sie poprawnie
                    wypowiadac, tylko burczy pod nosem. Ale oczywiscie wszyscy swietnie
                    obsluguja komputery. Tylko czy im to pomoze w komunikowaniu sie z
                    innymi ludzmi.

                    A czy nieustanne testy - tak popularne w Stanach - nie niosa ze soba
                    stresu?

                    Ja konczylam studia magisterskie w Polsce i doktora
                    > t
                    > robilam w USA, i o wiele bardziej lubilam moje amerykanskie studia.

                    Bo studia w Stanach na pewno sa przyjemniejsze z wielu wzgledow.
                • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 15.03.10, 10:09
                  robin153 napisała:

                  > Nie mam watpliwosci ze sie douczy jak mu bedzie potrzeba i wcale
                  sie nie martwi
                  > e
                  > ze nie mial tego przedmiotu.

                  No coz, mnie by martwilo, gdyby moje dziecko nie uczylo sie w
                  podstawowce i w liceum geografii i historii. Poza tym trudno sie
                  douczyc czegos o czym nie ma sie pojecia.

                  Mogl sobie wybrac jakby chcial, ale wybral
                  > programowanie, sztuke digitalna, polityke (tutaj bylo troche
                  historii swiata i
                  > geografii w kontekscie polityki) i geologie gdzie tez mial troche
                  geografii.

                  Nie wiem, czy twoj syn jest w podstawowce czy liceum, ale takie
                  wybory bardziej pasuja mi na studia. Liceum ogolnoksztalcace jak
                  sama nazwa wskazuje powinno ksztalcic z wiedzy ogolnej w szerokim
                  zakresie. Wlasnie po to, zeby ludzie wychodzac z niego
                  reprezentowali pewien staly poziom wiedzy o swiecie. Jesli dzieciaki
                  beda coraz bardziej wybierac to co im pasuje, to w efekcie bedziemy
                  mieli absolwentow, ktorzy moze sporo wiedza o jednej dziedzinie, ale
                  ogolnie nie sa dobrze wyksztalceni.
                  I potem rozmawiasz z takim Amerykaninem i wlos ci sie na glowie
                  jezy. Mnie czesto to spotyka i zawsze jestem zazenowana. Nie
                  wspominajac o moim wlasnym mezu, ktory jest swietnym prawnikiem, ale
                  jego wiedza z dziedziny biologii czasami jest porazajaco niska. I
                  wzdycham tylko czasami mowiac mu, ze ta wiedza to np. 4 klasa
                  podstawowki.

                  > (Matematyka, angielski i jeden z przedmiotow scislych jest
                  obowiazkowy w kazdej
                  > klasie, reszte dzieci wybieraja w zaleznosci od ich zainteresowan.

                  To niewiele. Ciekawa jestem ilu wybiera biologie, chemie, fizyke,
                  historie, czy inny jezyk obcy.
                  Trudno sie dziwic, ze dzieci sa niedouczone skoro ucza sie w takim a
                  nie innym systemie, ktory pozwala im na to niedouczenie.


                  >
                  > Badania naukowe z zakresu edukacji wskazuja na to ze dzieci uczace
                  sie
                  > przedmiotow w kontekscie ich codziennych doswiadczyc dluzej ta
                  wiedze pamietaja
                  > ,
                  > lepiej kojarza.

                  Zapewne, ale nie wszystkiego mozna sie tak nauczyc. I to moim
                  zdaniem nie usprawiedliwia rezygnacji z dziedzin, ktore sa podstawa
                  wiedzy o swiecie.

                  >> dla mnie to jest ta pasja nauki, niekoniecznie w szkole,
                  niekoniecznie podanej
                  > przez nauczyciela...I ciesze sie ze to u niego nie zostalo
                  przytlumione za duza
                  > struktura i dyscyplina czy tez niepotrzebnym stresem.

                  Ale przeciez pasja do nauki nie wyklucza nauczenia sie podstaw, bo o
                  podstawach mowimy. Zglebianie poszczegolnych wybranych dziedzin
                  powinno odbywac sie na studiach i tak jest w wiekszosci krajow na
                  swiecie.

                  A samam dyscyplina i troche stresu nikomu jeszcze w zyciu nie
                  zaszkodzily. Bo w koncu stres to nieodlaczny element doroslego
                  zycia, ktory pobudza do dzialania.
                  • edytkus Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 15.03.10, 14:52
                    fogito napisała:


                    > No coz, mnie by martwilo, gdyby moje dziecko nie uczylo sie w
                    > podstawowce i w liceum geografii i historii.

                    nie przesadzaj, ucza sie, ucza tyle ze pobocznie. Np. moja corka
                    przerobila w tym roku caly szereg czytanek zwiazanych z innymi
                    krajami oraz historycznymi wydarzeniami, czytanka jest przerabiana
                    przez caly tydzien i powiazane sa z nia wszystkie inne aspekty:
                    gramatyka, ortografia, informacje geograficzne i kulturowe etc.
                    Dzieci nie musza wkuwac na pamiec, jak juz ktos wyzej wspomnial
                    informacje poprzez zabawe i projekty same wchodza do glowy. Poza tym
                    dzieci przede wszystkim nastawia sie na samorozwoj, na to zeby
                    kiedys mogly "make a difference." Inna sprawa to ze wiekszosc
                    wazniejszych wydarzen wiaze sie przeciez z USA, ktore pod wzgledem
                    geograficznym/klimatycznym tez sa wyjatkowo ciekawym krajem. Nie
                    wiem jak bardzo zmeinil sie program w PL od czasow gdy chodzilam do
                    szkoly ale wcale tak wiele o swiecie sie nie uczylismy, zdecydowana
                    wiekszosc historii dotyczyla historii Polski (walkowalismy np.
                    analizy chyba kazdej jednej bitwy majacej miejsce na terenie kraju
                    :O).

                    Z PL pamietam ze jedyne co sie liczylo to dobre oceny, nie wazne ze
                    nie odzwerciedlaly poziomu wiedzy. Zdarzylo mi sie np. cos takiego:
                    nauczycielka biologii, ktora mieszkala niedaleko nas: Edyta, to jak,
                    mama wynajmie nam garaz?
                    ja: nie (a my gdzie mamy parkowac?)
                    po przerwie wezwala mnie do odpowiedzi, zadala pytanie ale zanim
                    zdazylam otworzyc buzie uslyszalam: siadaj, pala!
                    Sztuka wypowiedzi o ktorej piszesz gdzies nizej na fizyce wygladala
                    tak ze kazdy musial wykuc podyktowane do zeszytu informacje ze
                    znakami przestankowymi wlacznie - jeden blad i juz po piatce.
                    Absolutnie nie wolno bylo wypowiadac sie "wlasnymi slowami,"
                    zrozumienie tesktu bylo calkowicie drugorzedne.
                    Przyjechala do nas na wakacje licealistka z... lista zakupow dla
                    nauczycielek, na liscie byly np. buty sportowe Adidas. Ale zadna z
                    nich nie dala pieniedzy na zakupy dajac do zrozumienia ze od
                    "prezentu" zalezy ocena w przyszlym roku. Za cos takiego tutaj
                    wylecialyby z pracy.
                    Podobnymi przykladami moge sypac z rekawa.



                    > Nie wiem, czy twoj syn jest w podstawowce czy liceum, ale takie
                    > wybory bardziej pasuja mi na studia.


                    oh, please, czyli teraz poziom jest za wysoki? LOL


                    Liceum ogolnoksztalcace jak
                    > sama nazwa wskazuje powinno ksztalcic z wiedzy ogolnej w szerokim
                    > zakresie.

                    od tego m.in. sa general studies, nie zapominaj ze w USA nie ma
                    czegos takiego jak "liceum ogolnoksztalcace"



                    >Wlasnie po to, zeby ludzie wychodzac z niego
                    > reprezentowali pewien staly poziom wiedzy o swiecie. Jesli
                    dzieciaki
                    > beda coraz bardziej wybierac to co im pasuje,



                    >to w efekcie bedziemy
                    > mieli absolwentow, ktorzy moze sporo wiedza o jednej dziedzinie,
                    ale
                    > ogolnie nie sa dobrze wyksztalceni.


                    i o to chodzi, zeby specjalista byl rzeczywiscie specjalista, zeby
                    byl naprawde dobry w jednej dziedzinie, a nie liznal troche tu i tam
                    w rzeczywistosci niewiele wiedzac. Co badaczowi pracujacemu nad HIV,
                    oprocz straty wartosciwoego czasu, da zglebianie wiedzy o czarnych
                    dziurach? Czy taka Maria Sklodowska-Curie interesowala sie
                    rozmnazaniem slimakow? Czy Chopin zglebial wzory matematyczne?




                    > I potem rozmawiasz z takim Amerykaninem i wlos ci sie na glowie
                    > jezy. Mnie czesto to spotyka i zawsze jestem zazenowana. Nie
                    > wspominajac o moim wlasnym mezu, ktory jest swietnym prawnikiem,
                    ale
                    > jego wiedza z dziedziny biologii czasami jest porazajaco niska. I
                    > wzdycham tylko czasami mowiac mu, ze ta wiedza to np. 4 klasa
                    > podstawowki.

                    ale masz problemy, wiekszosc "szeroko wyksztalconych" Polakow tak
                    naprawde nie ma zadnych zainteresowan wykonujac pozniej zawody nie
                    dajace wiekszej satysfakcji: studia skonczyli bo inaczej nie
                    wypadalo, a takie a nie inne bo albo nie dostali sie na jakis
                    kierunek albo ten byl najbardziej dochodowy.




                    > To niewiele. Ciekawa jestem ilu wybiera biologie, chemie, fizyke,
                    > historie, czy inny jezyk obcy.
                    > Trudno sie dziwic, ze dzieci sa niedouczone skoro ucza sie w takim
                    a
                    > nie innym systemie, ktory pozwala im na to niedouczenie.

                    Niedouczone sa tylko w Twoim mniemaniu. Im pewna wiedza do niczego
                    sie nigdy nie przyda ale jezeli cos je zainteresuje maja bardzo
                    szerokie mozliwosci zeby to rozwinac.
                    • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 15.03.10, 22:26
                      edytkus napisała:

                      > nie przesadzaj, ucza sie, ucza tyle ze pobocznie.

                      to pogratulować :/


                      > Dzieci nie musza wkuwac na pamiec, jak juz ktos wyzej wspomnial
                      > informacje poprzez zabawe i projekty same wchodza do glowy.

                      To super, ale cwiczenie pamieci bardzo sie w zyciu przydaje.

                      Inna sprawa to ze wiekszosc
                      > wazniejszych wydarzen wiaze sie przeciez z USA, ktore pod wzgledem
                      > geograficznym/klimatycznym tez sa wyjatkowo ciekawym krajem.

                      To mnie zainteresowalas. Ciekawe jakie to wydarzenia. Bo jesli
                      chodzi o historie, to ciekawsze sa dzieje Cesarstwa Rzymskiego nie
                      wspominajac o przemianach w Europie w ostatnim stuleciu.
                      A geograficznie to znam ciekawsze kraje. Ale to zapewne kwestia
                      gustu.

                      wcale tak wiele o swiecie sie nie uczylismy, zdecydowana
                      > wiekszosc historii dotyczyla historii Polski (walkowalismy np.
                      > analizy chyba kazdej jednej bitwy majacej miejsce na terenie kraju
                      > :O).

                      Ja uczylam sie sporo pomimo, ze bylam na profilu biologiczno-
                      chemicznym. I historia obejmowala caly swiat poczawszy od
                      starozytnosci.

                      > Z PL pamietam ze jedyne co sie liczylo to dobre oceny, nie wazne
                      ze
                      > nie odzwerciedlaly poziomu wiedzy.

                      A to tylko zalezy od tego jak kto sie uczy. Niektorym w glowie
                      zostaje a niektorym nie.

                      !
                      > Sztuka wypowiedzi o ktorej piszesz gdzies nizej na fizyce
                      wygladala
                      > tak ze kazdy musial wykuc podyktowane do zeszytu informacje ze
                      > znakami przestankowymi wlacznie - jeden blad i juz po piatce.
                      > Absolutnie nie wolno bylo wypowiadac sie "wlasnymi slowami,"
                      > zrozumienie tesktu bylo calkowicie drugorzedne.

                      Nie mam takich doswiadczen a chodzilam do polskiej szkoly. Moze
                      mialam lepszych nauczycieli.


                      > Przyjechala do nas na wakacje licealistka z... lista zakupow dla
                      > nauczycielek, na liscie byly np. buty sportowe Adidas. Ale zadna z
                      > nich nie dala pieniedzy na zakupy dajac do zrozumienia ze od
                      > "prezentu" zalezy ocena w przyszlym roku. Za cos takiego tutaj
                      > wylecialyby z pracy.
                      > Podobnymi przykladami moge sypac z rekawa.

                      Az strach myslec z jakiego srodowiska ty sie wywodzisz. Pierwsze
                      slysze o czyms takim :O


                      > > Nie wiem, czy twoj syn jest w podstawowce czy liceum, ale takie
                      > > wybory bardziej pasuja mi na studia.
                      >
                      >
                      > oh, please, czyli teraz poziom jest za wysoki? LOL

                      Nie chodzi o poziom tylko o wybor specjalizacji.


                      >
                      > od tego m.in. sa general studies, nie zapominaj ze w USA nie ma
                      > czegos takiego jak "liceum ogolnoksztalcace"

                      Nie ma, ale idea high school chyba powinna byc ta sama. Nie jest jak
                      widac.


                      >
                      > i o to chodzi, zeby specjalista byl rzeczywiscie specjalista, zeby
                      > byl naprawde dobry w jednej dziedzinie, a nie liznal troche tu i
                      tam
                      > w rzeczywistosci niewiele wiedzac.

                      Do pewnego momentu nalezy sie nauczyc podstaw wiedzy o swiecie, zeby
                      byc czlowiekiem wyedukowanym. Od specjalizacji sa studia i ich rozne
                      stopnie.

                      Co badaczowi pracujacemu nad HIV,
                      > oprocz straty wartosciwoego czasu, da zglebianie wiedzy o czarnych
                      > dziurach? Czy taka Maria Sklodowska-Curie interesowala sie
                      > rozmnazaniem slimakow? Czy Chopin zglebial wzory matematyczne?

                      Pewnie bys sie zdziwila. Ja zakladam, ze tak, jesli mial dobra
                      guwernantke.
                      Moja mama jest emerytowanym matematykiem, a wiele dziel Mickiewicza
                      zna na pamiec. Zawstydzi kazdego humaniste wlacznie ze mna. Ale tak
                      jak kiedys to juz sie dzieci nie uczy. Teraz to sie uczy po lebkach
                      i dochodzi sie powoli do opcji jaka funkcjonuje w Stanach. Oby nie
                      tak szybko.

                      > ale masz problemy, wiekszosc "szeroko wyksztalconych" Polakow tak
                      > naprawde nie ma zadnych zainteresowan wykonujac pozniej zawody nie
                      > dajace wiekszej satysfakcji: studia skonczyli bo inaczej nie
                      > wypadalo, a takie a nie inne bo albo nie dostali sie na jakis
                      > kierunek albo ten byl najbardziej dochodowy.


                      A jaka to jest wiekszosc dla ciebie? Wiekszosc twoich znajomych? Moi
                      znajomi to swietnie wyksztalceni ludzie pracujacy w roznych
                      miejscach na swiecie. Poza tym idac twoim tropem - dobrze
                      wyksztalcony czlowiek jest w stanie szybko sie przekwalifikowac, co
                      w obecnym kryzysie jest bardzo pomocne.

                      >Niedouczone sa tylko w Twoim mniemaniu.

                      Nie tyko w moim. Europejczycy powszechnie uwazaja Amerykanow za
                      niedouczonych. Skads ta opinia sie wziela.



                      Im pewna wiedza do niczego
                      > sie nigdy nie przyda ale jezeli cos je zainteresuje maja bardzo
                      > szerokie mozliwosci zeby to rozwinac.

                      Na pewno - np. wygoogluja sobie wszystko czego nie wiedza.
                      • staua Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 16.03.10, 04:02
                        Wiesz Fogito, troche sie juz zapedzilas w tym krytykowaniu - sa i
                        glupi, niedouczeni Amerykanie i glupi, niedouczeni Polacy, a jest
                        bardzo duzo swietnie wyksztalconych Amerykanow, ktorzy rewelacyjnie
                        pracuja i wykorzystuja to wyksztalcenie - akademickie - lepiej niz
                        Polacy, a przynajmniej sa bardziej produktywni (bo sa ukierunkowani,
                        co nie znaczy, ze nie maja wiedzy i zainteresowan z dziedzin innych
                        niz ich specjalizacja). Nie bez powodu naukowcy z Polski chca tu
                        pracowac a sektorze akademickim, bo moga sie wiele nauczyc, nawet,
                        jesli zamierzaja wrocic. A jesli nie zamierzaja, to zapewniam Cie,
                        ze wielka ich grupa nie nalezy ani do emigracji ekonomicznej, ani
                        (oczywiscie) do politycznej. Po prostu, moga tu po pierwsze, nauczyc
                        sie wiecej, po drugie, lepiej wykorzystywac swoja wiedze.
                        A do Twojego innego postu (juz nie chce mi sie zaczynac nowej
                        odpowiedzi) to tych lekarzy z innych krajow, ktorzy tu przyjezdzaja
                        po studiach i rzeczywiscie praktykuja, nie jest wcale tak duzo. Co
                        innego ludzie, ktorzy tu koncza medycyne po innych studiach w swoim
                        kraju, albo lekarze, ktorzy tu pracuja wylacznie naukowo. Tych,
                        ktorym chce sie jeszcze raz robic staz i zdawac egzaminy
                        uprawniajace do wykonywania zawodu, jest mniejszosc (nie zero, ale
                        mniejszosc).
                        • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 16.03.10, 07:05
                          staua napisała:

                          > Wiesz Fogito, troche sie juz zapedzilas w tym krytykowaniu - sa i
                          > glupi, niedouczeni Amerykanie i glupi, niedouczeni Polacy, a jest
                          > bardzo duzo swietnie wyksztalconych Amerykanow, ktorzy
                          rewelacyjnie
                          > pracuja i wykorzystuja to wyksztalcenie - akademickie - lepiej niz
                          > Polacy, a przynajmniej sa bardziej produktywni (bo sa
                          ukierunkowani,

                          Zapewne, ale biorac pod uwage wiekszosc statystyczna nie dzieje sie
                          dobrze i chyba masz tego swiadomosc. Sa Amerykanie, ktorzy
                          doszkalaja sie na Uniwersytetach w Europie (np. moj maz) sa tez
                          Amerykanie, ktorzy nigdy nosa nie wysciubili poza kraj i nawet nie
                          maja pojecia jaks ten swiat wyglada (brak owej geografii). Podobnie
                          w POlsce - niktorzy koncza studia z rozpedu a niektorzy doszkalaja
                          sie na Uniwersytetach w Europie i w Stanach. Jednkze ta statystyczna
                          wiekszosc bedzie miala wieksza wiedze ogolna wlasnie dlatego, ze
                          szkola tego wymaga.

                          Waska specjalizacja jest zapewne bardzo skuteczna, ale ja jestem
                          zwolennikiem ksztalcenia ogolnego w szerokim zakresie do pewnego
                          momentu zycia, po to wlasnie, zeby czlowiek mogl reprezentowac
                          pewien staly poziom wiedzy.


                          Nie bez powodu naukowcy z Polski chca tu
                          > pracowac a sektorze akademickim, bo moga sie wiele nauczyc, nawet,
                          > jesli zamierzaja wrocic.

                          W duzej mierze chca pracowac za duze pieniadze nie umniejszajac
                          innym aspektom.

                          .lekarzy z innych krajow, ktorzy tu przyjezdzaja
                          > po studiach i rzeczywiscie praktykuja, nie jest wcale tak duzo. Co
                          > innego ludzie, ktorzy tu koncza medycyne po innych studiach w
                          swoim
                          > kraju, albo lekarze, ktorzy tu pracuja wylacznie naukowo. Tych,
                          > ktorym chce sie jeszcze raz robic staz i zdawac egzaminy
                          > uprawniajace do wykonywania zawodu, jest mniejszosc (nie zero, ale
                          > mniejszosc).

                          Ja znam sporo, bo lecze syna w Stanach i wielu czolowych lekarzy to
                          wlasnie ci przeniesieni z innych krajow, I nie chodzi mi tu o
                          pediatrow ani lekarzy pierwszego kontaktu, tylko o specjalistow.
                          Ale oczywistym jest, ze zawsze to bedzie mniejszosc, bo przeciez
                          trudno, zeby bylo inaczej. CHodzi mi tylko o to, ze ktos kto konczyl
                          medycyne poza Stanami moze swietnie dawac sobie rade. Nie mozna
                          zakladac, ze kazdy lekarz spoza USA jest niedoksztalcony.
                                • policjawkrainieczarow Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 17.03.10, 05:10
                                  jasne ze 20 lat temu to byly naprawde duze pieniadze, ale w tym momencie jesli
                                  chodzi o naukowcow, to nadal to, co sa w stanie zarobic tutaj, to sa duze
                                  pieniadze w porownaniu z tym, co moga zarobic na polskich uczelniach. (czyli nie
                                  porownuja amerykanskich zarobkow z amerykanskimi zarobkami w innych branzach, co
                                  zdaje sie TY mialas na mysli, tylko amerykanskie zarobki z zarobkami polskiego
                                  doktoranta czy innego habilitanta). Przynajmniej tak wynika z tego, co mowia mi
                                  moi polscy znajomi na uczelniach.
                                  • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 17.03.10, 06:58
                                    policjawkrainieczarow napisała:

                                    > jasne ze 20 lat temu to byly naprawde duze pieniadze, ale w tym
                                    momencie jesli
                                    > chodzi o naukowcow, to nadal to, co sa w stanie zarobic tutaj, to
                                    sa duze
                                    > pieniadze w porownaniu z tym, co moga zarobic na polskich
                                    uczelniach.

                                    Tak wlasnie jest. W Polsce zarobki profesora wykladajacego na dobrym
                                    uniwersytetcie moga byc mniejsze niz asystentki dyrektora w banku
                                    np. I jesli ten profesor nie dorabia nigdzie, to sa to glodowe
                                    racje. A dobry naukowiec nie ma czasu dorabiac, bo sie bez przerwy
                                    doszkala. Oczywiscie zdarzaja sie wyjatki, ale najczesciej sa to
                                    pieniadze z konkretnych projektow unijnych.

                                    (> doktoranta czy innego habilitanta). Przynajmniej tak wynika z
                                    tego, co mowia mi
                                    > moi polscy znajomi na uczelniach.

                                    Bo tak niestety jest. Sama pracowalam przez jakis czas na
                                    Uniwersytecie Warszawskim. Zrezygnowalam po pol roku, bo nie bylam w
                                    stanie sie utzrymac. NIe mialam rodziny, ktora zapewnilaby mi
                                    darmowe mieszkanie w W-wie. Pensje jakie tam dostawali i dostaja
                                    mlodzi i starsi naukowcy wolaja o pomste do nieba.
                                    Ja zmienilam prace na firme zagraniczna i jako asystentka prezesa
                                    zarabialam kilkakrotnie wiecej niz moj profesor u ktorego planowalam
                                    pisac doktorat.

                                    Smutne to jest, ale w niewielu dziedzinach to sie zmienia. I dlatego
                                    wielu moich kolegow pracuje teraz poza granicami kraju i tam sie
                                    rozwija naukowo za lepsze pieniadze.
                                  • staua Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 17.03.10, 14:51
                                    Tak, masz racje, porownuje z duzymi pieniedzmi, a nie z pensjami
                                    uniwersyteckimi w Polsce, bo wiem, ze z tych pensji nikt nie zyje
                                    (kazdy w zasadzie dorabia, chyba, ze ma swoj grant, z ktorego placi
                                    sobie, teraz sa takie z EU. Zdaje mi sie.).

                                    Ale myslalam o tej kwestii z mieszkaniem i oszacowalam (byc moze
                                    blednie) ze postdoc jest w stanie oszczedzic ok. $10K rocznie. Jak
                                    jest tu trzy lata, to 30K. Moze. A ile kosztuje mieszkanie w Polsce
                                    (nie wiem)?

                                    Chodzilo mi tez o to, ze jesli zdesperowany naukowiec z Polski
                                    postanawia wyjechac na postdoc w celu dorobienia sie kasy (co juz
                                    jest absurdalnym pomyslem) to nie sadze, by do tego celu wybral
                                    Stany - inne kraje oferuja lepsza place.
                                        • edytais Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 18.03.10, 05:23
                                          Ja bym sie cieszyla jakby moj maz mial $50K. Na uczelni mojego meza
                                          profesorowie z accounting zarabiaja cos kolo $100-120.
                                          Moje TA ma wynosic $1250 miesiecznie (czesne pokryte tylko out of state, ja
                                          place ok $2000 za semestr....uczelnia ma 3 semestralny system nie 2 jak
                                          wiekszosc). Akurat dokladnie cale moje TA poszloby na szkole Montessori dla 3
                                          dzieci co jest naprawde taniocha w porownaniu z inna uczelnia (UA in
                                          Fayetteville) gdzie Montessori kosztowaloby mnie grubo ponad $3K za trojke
                                          dzieci. Mozliwe, ze i tam to TA jest wyzsze, ale nie chce tam studiowac i tez
                                          nie sadze, zebym sie dostala.
                                          • gram.w.zielone Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 18.03.10, 20:54
                                            Edytais, masz ambitny plan z tym doktoratem. Z trojka dzieci... ja
                                            robie doktorat z finansow, a wiec pokrewny (z reszta na wiekszosc zajec
                                            chodze ze studentami z accounting) i musze przyznac, ze wymagania sa
                                            ogromne i czasu dla siebie nie mam wcale. Zrobienie prania czy obiadu
                                            jest dla mnie problemem. Nadmienie, ze dzieci nie mam i mieszkamy
                                            zaraz przy kampusie. Mam nadzieje, ze masz to wszystko przemyslane.
                                            Pozdrowienia!
                                            • edytais Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 19.03.10, 02:56
                                              Jak nie wyjdzie i bedzie za ciezko, to kursy beda mi sie i tak liczyly do CPA :)
                                              Brakuje mi 2 kursow z ksiegowosci oraz 4 biznesu, zeby nazbierac te 30 godzin
                                              ksiegowosci i 30 biznesu. W ciagu roku na pewno tyle zbiore, jak nie doktorat
                                              to CPA :)
                                              Poza tym to ja jestem gotowa na zmiany i na nowa przygode :D
                          • staua Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 16.03.10, 17:55

                            > Ja znam sporo, bo lecze syna w Stanach

                            Mowisz o jednostkowym doswiadczeniu, ktore nie musi odzwierciedlac
                            rzeczywistosci. Ja tez lecze syna w Stanach :-) (mozemy sie
                            licytowac, akurat dwoch jego glownych specjalistow to Amerykanie)
                            ale mowie ogolnie.
                            • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 16.03.10, 20:44
                              staua napisała:

                              >
                              > > Ja znam sporo, bo lecze syna w Stanach
                              >
                              > Mowisz o jednostkowym doswiadczeniu, ktore nie musi odzwierciedlac
                              > rzeczywistosci.

                              Kazda z nas mowi o swoich doswiadczeniach. Poza momentami jak mowi o
                              kolezankach, albo zalacza linki.
                              Poza tym akurat to doswiadczenie calkiem niezle odzwierciedla fakt,
                              ze w Stanach jest sporo lekarzy spoza kraju.
                      • edytkus Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 16.03.10, 07:44
                        fogito napisała:


                        > To mnie zainteresowalas. Ciekawe jakie to wydarzenia. Bo jesli
                        > chodzi o historie, to ciekawsze sa dzieje Cesarstwa Rzymskiego nie
                        > wspominajac o przemianach w Europie w ostatnim stuleciu.
                        > A geograficznie to znam ciekawsze kraje. Ale to zapewne kwestia
                        > gustu.

                        nie gustu a wiedzy raczej ;) Malo ktory kraj jest tak zroznicowny
                        geograficznie, klimatycznie, kulturowo, architektonicznie itp itd.
                        jak USA i malo ktorego kraju gospodarka, ekonomia czy polityka maja
                        wplyw na reszte swiata jak w przyp. USA. Co do historii starozytnej
                        to owszem jest ciekawa ale nie ksztaltuje juz dzisiaj bytu a
                        poznanie biografii Nerona nikogo geniuszem nie uczyni.


                        > Ja uczylam sie sporo pomimo, ze bylam na profilu biologiczno-
                        > chemicznym. I historia obejmowala caly swiat poczawszy od
                        > starozytnosci.

                        ojeju, zakladajac ze srednia wieku na forum jest podobna wszyscy
                        przechodzilismy przez ten sam material, ktory opieral sie przewaznie
                        na wkuwaniu dat i miejsc zdarzen. Co do "calego swiata" uczylas sie
                        historii Czech albo Madagaskaru?


                        >
                        > > Z PL pamietam ze jedyne co sie liczylo to dobre oceny, nie wazne
                        > ze
                        > > nie odzwerciedlaly poziomu wiedzy.
                        >
                        > A to tylko zalezy od tego jak kto sie uczy. Niektorym w glowie
                        > zostaje a niektorym nie.

                        niektorzy nie ucza sie wcale, i w glowie tez im nic nie zostaje, a
                        dyplom ukonczenia studiow i tak dostana


                        > Nie mam takich doswiadczen a chodzilam do polskiej szkoly. Moze
                        > mialam lepszych nauczycieli.

                        good for you, ja chodzilam do najlepszej podstawowki w miescie i
                        porzadnego liceum, z ktorego wiekszosc absolwentow dostawala sie na
                        studia (niestety, sadzac po wpisach na NK, wiekszosc moich kolegow
                        mieszka gdzies poza granicami kraju wykonujac zawody niezgodne ze
                        zdobytym w PL wyksztalceniem). Nauczycieli mielismy roznych,
                        niektorych bardzo fajnych, urodzonych do pracy pedagoga a innych
                        tragicznych: fizyczke ktora rzucala gabkami i wyzwiskami, plastyka
                        ktory urwal uczniowi (w podstawowce) ucho, polonistke ktora kazala
                        kleczec pod tablica... nikogo nie omijali, nawet najlepszym uczniom
                        moglo sie oberwac. Ja szkole w PL wspominam jako jeden wielki stres
                        z motylami w brzuchu.



                        >
                        >
                        > > Przyjechala do nas na wakacje licealistka z...
                        > Az strach myslec z jakiego srodowiska ty sie wywodzisz.

                        Oj jak ty lubisz szufladkowac ludzi. Az smieszna jestes. Dziewczyna
                        przyjechala z drugiego konca Polski niz ten, z ktorego ja pochodze.
                        Nie rozumiem co to ma wspolnego z moim srodowiskiem?

                        A propos srodowiska, w mojej bardzo duzej rodzinie, rozsianej po
                        roznych zakatkach swiata, wiekszosc czlonkow jest wyksztalconych i
                        przedsiebiorczych. Nawet radca prezesa rady ministrow sie znajdzie,
                        so beat it :)


                        > Pierwsze
                        > slysze o czyms takim :O

                        Oczy szeroko zamkniete ;)



                        > Nie ma, ale idea high school chyba powinna byc ta sama. Nie jest
                        jak
                        > widac.


                        jak widac, dlaczego to stanowi dla Ciebie problem?

                        > Do pewnego momentu nalezy sie nauczyc podstaw wiedzy o swiecie,
                        zeby
                        > byc czlowiekiem wyedukowanym.

                        Krecisz i krecisz ten makaron. kazdy kto skonczyl szkole ma jakies
                        podstawy, ale ty z gory zakladasz ze ktos kto nie ma tej samej
                        wiedzy co ty jest tumanem, a ty zjadlas wszystkie rozumy bo mialas
                        piatki z fizyki. Smiechu warte, juz pisalam jak wygladalo zdobywnaie
                        piatek na fizyce w moim liceum i co ciekawe wiele osob po maturze na
                        fizyke zostalo przyjetych. O kant stolu takie wyksztalcenie mozna
                        rozbic.


                        >Od specjalizacji sa studia i ich rozne
                        > stopnie.

                        najwyrazniej nie wszyscy tak uwazaja, moze gdybys wczesniej miala
                        mozliwosc rozwijania talentu (pisalas ze bierzesz lekcje rysunku)
                        dzisiaj nie zostalabys gosposia narzekajac w jakims poscie ze z
                        twojego wyksztalcenia pensja bylaby rowna pensji ekspedientki


                        > Ja zakladam, ze tak, jesli mial dobra
                        > guwernantke.

                        no to sie mylisz, Chopin byl bardzo dobrym uczniem ale wszystkie
                        jego zainteresowania oscylowaly wokol muzyki. Mial guwernantke do
                        wpajania podstaw ale o wiele wiecej czasu poswiecal na lekcje gry na
                        pianinie, teorie muzyki czy komponowanie.



                        > Moja mama jest emerytowanym matematykiem, a wiele dziel
                        Mickiewicza
                        > zna na pamiec. Zawstydzi kazdego humaniste wlacznie ze mna.

                        Mnie nie zawstydza, nie widze potrzeby wkuwac Pana Tadeusza na
                        pamiec, wole przeczytac.



                        > Nie tyko w moim. Europejczycy powszechnie uwazaja Amerykanow za
                        > niedouczonych. Skads ta opinia sie wziela.

                        Europejczycy czyli kto? zreszta niewazne, Amerykanom to i tak zwisa



                        > Im pewna wiedza do niczego
                        > > sie nigdy nie przyda ale jezeli cos je zainteresuje maja bardzo
                        > > szerokie mozliwosci zeby to rozwinac.
                        >
                        > Na pewno - np. wygoogluja sobie wszystko czego nie wiedza.


                        Hmm, chcialabys, LOL. Uwazasz ze nastolatkowie kwalifikujacy sie do
                        corocznego konkursu
                        Intel Science Talent
                        Search
                        rezultaty badan znajduja w Google? Pokaz mi ile dzieci
                        w PL chcialoby sie w ogole w cos takiego angazowac? Ilu przyszloby
                        do glowy wybrac TAKIE tematy prac?
                        Czy jakakolwiek szkola srednia w PL moze pochwalic sie
                        absolwentami do ktorych zaliczy sie noblistow, politykow, swiatowej
                        klasy pisarzy, muzykow, aktorow, naukowcow na taka skale jak
                        nowojorskie szkoly srednie Stuyvesant czy na Bronxie? ktore nie sa
                        nawet najlepszymi w kraju :O
                        Ilekroc jestem na science fair w szkole mojej corki nie moge wyjsc z
                        podziwu dla kreatywnosci tematow jakie wybieraja dzieci (w
                        podstawowce). Np. "wplyw temperatury wody w basenie na wyniki w
                        plywaniu" - zilustrowany wykresem z parotygodniwoymi pomiarami
                        temperatury wody, ciala, czasu, z wyjasnieniem co do samopoczucia
                        itp. podsumowanymi jaka, wg badania, temperatura jest najlepsza do
                        osiagniecia optymalnych rezultatow, przy czym nie pominieto bilogii
                        ani anatomii czlowieka.
                        Dzieci sa bardzo kreatywne, nie musza siedziec z nosem w ksiazce czy
                        wpatrzone w tablice zeby w przyszlosci COS osiagnac - nie mam na
                        mysli swistka papieru z czerwonym paskiem. Amerykanskie dzieci ucza
                        sie jak tworzyc spoleczenstwo a nie jak w nim lawirowac. Pamietam
                        gdy bylam w liceum moja klasa wpadla na pomysl zeby w nieczynnym od
                        lat kinie lokalnego Domu Kultury wyswietlac filmy - wszyscy sie w
                        jakis sposob zaangazowali, ale po paru tygodniach zarzad Domu
                        Kultury "zabral" nam interes - okazal sie byc zbyt dochodowy. Dla
                        nas. A tutaj kurcze, czytam jak 9 letnia dziewczynka zebrala
                        160tys. na pomoc dla ofiar w Haiti. Po 9/11 na moscie w naszym
                        miescie zapalily sie kolorowe swiatla - tez z inicjatywy dziecka. Tu
                        nikt nie powie dziecku zeby sie nie wychylalo czy zostawilo sprawy
                        doroslym. I mnie sie to podoba, ciesze sie ze moja corka ma
                        mozliwosci o ktorych ja w jej wieku moglam tylko marzyc.
                        • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 16.03.10, 14:26
                          edytkus napisała:

                          Malo ktory kraj jest tak zroznicowny
                          > geograficznie, klimatycznie, kulturowo, architektonicznie itp itd.
                          > jak USA i malo ktorego kraju gospodarka, ekonomia czy polityka
                          maja
                          > wplyw na reszte swiata jak w przyp. USA.

                          Jestes doskonalym produktem amerykanskiej propagandy a z taka
                          postawa trudno polemizowac :O

                          > poznanie biografii Nerona nikogo geniuszem nie uczyni.

                          Geniusz to z definicji czlowiek wybitny, a taki na pewno zna
                          biografie Nerona.

                          > przechodzilismy przez ten sam material, ktory opieral sie
                          przewaznie
                          > na wkuwaniu dat i miejsc zdarzen.

                          mow za siebie - ja sie uczylam a nie wkuwalam.

                          Co do "calego swiata" uczylas sie
                          > historii Czech albo Madagaskaru?

                          Chech tak, a Madagaskar byl omawiany na geografii.

                          > niektorzy nie ucza sie wcale, i w glowie tez im nic nie zostaje, a
                          > dyplom ukonczenia studiow i tak dostana

                          Jesli studiuja na kiepskiej uczelni to pewnie tak.

                          > good for you, ja chodzilam do najlepszej podstawowki w miescie i
                          > porzadnego liceum, z ktorego wiekszosc absolwentow dostawala sie
                          na
                          > studia (niestety, sadzac po wpisach na NK, wiekszosc moich kolegow
                          > mieszka gdzies poza granicami kraju wykonujac zawody niezgodne ze
                          > zdobytym w PL wyksztalceniem).

                          To tak jak ty, jesli oczywiscie konczylas studia.

                          Ja szkole w PL wspominam jako jeden wielki stres
                          > z motylami w brzuchu.

                          A ja lecialam do podstawowki i liceum na skrzydlach, a studia to
                          byla bajka :)

                          > Oj jak ty lubisz szufladkowac ludzi. Az smieszna jestes.
                          Dziewczyna
                          > przyjechala z drugiego konca Polski niz ten, z ktorego ja
                          pochodze.

                          Sama kiedys wypowiadalas sie niezbyt pochlebnie o srodowisku w
                          ktorym wzrastalas, wiec ja tylko nawiazalam.

                          > Nawet radca prezesa rady ministrow sie znajdzie,
                          > so beat it :)

                          Wow, no prosze kto by pomyslal. Czapki z glow...

                          high school chyba powinna byc ta sama. Nie jest
                          > jak
                          > > widac.
                          > > jak widac, dlaczego to stanowi dla Ciebie problem?

                          Poki nie musze tam posylac syna to faktycznie nie jest problem.

                          >> Krecisz i krecisz ten makaron. kazdy kto skonczyl szkole ma
                          jakies
                          > podstawy,

                          No wlasnie tego nie jestem taka pewna jesli chodzi o szkolnictwo w
                          Stanach.


                          >> najwyrazniej nie wszyscy tak uwazaja, moze gdybys wczesniej miala
                          > mozliwosc rozwijania talentu (pisalas ze bierzesz lekcje rysunku)
                          > dzisiaj nie zostalabys gosposia narzekajac w jakims poscie ze z
                          > twojego wyksztalcenia pensja bylaby rowna pensji ekspedientki

                          Chodzilo o zarobienie na nianie a nie o ekspedientke - czytaj
                          uwazniej.
                          Gdybym byla ukierunkowana jedynie na rysowanie i malowanie od
                          wczesnej mlodosci, to zapewne teraz byloby mi tak samo ciezko jak
                          wiekszosci znanym mi artystom w Polsce. I nie stac by mnie nawet
                          bylo na oplacenie skladki ZUS. Dobre wyksztalcenie ogolne pozwolilo
                          mi na wieloletnia prace w zagranicznej korporacji i zarabianie
                          prawdziwych pieniedzy. Choc z jednym sie zgodze - mialabym mniej do
                          nauki, bo licea artystyczne maja nizszy poziom.
                          Co do narzekania - nie narzekam, tylko nie pracuje jako historyk
                          sztuki, bo w Polsce sie to nie oplaca, a w biurze juz mi sie
                          siedziec nie chce. A na dodatek teraz robie to co lubie i jest to
                          dobry moment na oddanie sie pasji. I jestem gosposia tak jak ty :)))

                          >> Mnie nie zawstydza, nie widze potrzeby wkuwac Pana Tadeusza na
                          > pamiec, wole przeczytac.

                          Nie widzisz i zapewne nie dalabys rady :P


                          >Europejczycy czyli kto?

                          ...ludzie mieszkajacy w Europie :)

                          >zreszta niewazne, Amerykanom to i tak zwisa

                          to tez jest powszechnie wiadome :D

                          _ Pokaz mi ile dzieci
                          > w PL chcialoby sie w ogole w cos takiego angazowac?

                          Nie sledze obecnie aktywnosci mlodziezy szkolnej w Polsce, ale w
                          szkole syna bez przerwy dostajemy info o osiagniecich dzieci w
                          krajowych konkursach wiedzy.
                          Ja sama uczestniczylam w wielu olimpiadach przedmiotowych
                          (matematyka, polski) i sportowych i wygrywalam nagrody. Oczywiscie
                          najwiecej w konkursach plastycznych.
                          Mysle, ze nie doceniasz polskiej mlodziezy, ale pewnie dlatego, ze
                          Polak kojarzy ci sie z niania lub osoba do sprzatania domu w Ameryce.


                          > Dzieci sa bardzo kreatywne, nie musza siedziec z nosem w ksiazce
                          czy
                          > wpatrzone w tablice zeby w przyszlosci COS osiagnac - nie mam na
                          > mysli swistka papieru z czerwonym paskiem. Amerykanskie dzieci
                          ucza
                          > sie jak tworzyc spoleczenstwo a nie jak w nim lawirowac.

                          Chcialabym, zeby tak bylo.

                          Tu
                          > nikt nie powie dziecku zeby sie nie wychylalo czy zostawilo sprawy
                          > doroslym. I mnie sie to podoba, ciesze sie ze moja corka ma
                          > mozliwosci o ktorych ja w jej wieku moglam tylko marzyc.

                          Mnie tak nikt nigdy nie powiedzial i ja nie mam tak zlych
                          doswiadczen. Ale rozumiem, ze przez kontrast do wlasnej edukacji ta
                          w Stanach wydaje ci sie bajka.

                            • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 16.03.10, 20:46
                              staua napisała:

                              >
                              > > Geniusz to z definicji czlowiek wybitny, a taki na pewno zna
                              > > biografie Nerona.
                              >
                              > Znowu bezsensowne stwierdzenie, albo zart. Geniusze zwykle sa
                              > genialni w waskiej dziedzinie wlasnie, a nie sa omnibusami.
                              >

                              To definicja slownikowa 'geniusza'. Nie ja ja wymyslilam :P
              • zyta2003 Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Robin 15.03.10, 04:28
                Robin, masz racje, ze moj entuzjazm wynika z tego, ze mieszkam w
                duzym miescie, ale osoby, ktore tu pisza o wyzszosci polskiej
                edukacji tez pisza z duzych miast. Entuzjazm dla wiedzy to zupelnie
                cos innego niz jeden semestr geografii wiecej.
                Czy pisalam juz tu o tym, ze ciagle mnie zadziwia co biora pod
                uwage dla starajacych sie tutaj na medycyne? Wlasnie takie podanie -
                esej podsunieto mi do przeczytania, zebym juz przestala sie dziwic.
                Chlopak, akurat juz po medycynie stara sie na specjalizacje z
                radiologii. Czyli juz jest po studiach medycznych. Prawie
                dwustronnicowy esej poswiecil swojemu zespolowi jazzowemu, ktory
                zalozyl, prowadzi... Tylko jeden akapit poswiecony byl medycynie.
                Mysle, ze chlopak nie jest idiota i wie, ze to jest dobrze. Przeciez
                moglby poswiecic dwie strony temu, jak to marzy o ogladaniu zdjec z
                nowotworami narzadow we wczesnym etapie i pomagac ratowac zycie
                posiadaczom tych narzadow. Wolal napisac o jazzie.
                W Ameryce na czteroletnie studia medycZne idzie sie po 4 latach
                undergrad. Mozna miec skonczone nauki biologiczne, primed, ale od
                wielu lat najlepiej widziane jest, kiedy konczy sie liberal,
                etnografie, antropologie, moze byc rownie dobrze literatura.
                Oczywiscie nalezy zdac odpowiednio MedSAT ( czy jak to sie nazywa) I
                ta mlodziez, ktora nigdy nie znala wzorow na obliczanie godziny
                stanowi potem potege medyczna swiata.
                • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Robin 15.03.10, 10:17
                  zyta2003 napisała:

                  MedSAT ( czy jak to sie nazywa) I
                  > ta mlodziez, ktora nigdy nie znala wzorow na obliczanie godziny
                  > stanowi potem potege medyczna swiata.
                  >

                  Nie zapominaj o licznej grupie lekarzy przyjezdzajacych z innych
                  krajow swiata np. Indii czy Polski, ktorzy stanowia element tej
                  potegi i na dodatek ich wiedza geograficzna jest o niebo lepsza ;)
                  • magdamajewski Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Robin 16.03.10, 21:51
                    fogito napisała:

                    gee , ja tym lekarzom "specjalistom" z Polski pracujacym tutaj to
                    serdecznie dziekuje....
                    jedna pani "doktor" specjalizujaca sie w sprawach kobiecych
                    zafundowala mi hiperstymulacjie i 2 tygodniowy pobyt w szpitalu -
                    gdzie beztrosko stwierdzila ze taka sytuacja zdarza sie raz do roku
                    wiec ona ma to juz z glowy... (ja podloczona byla do morfiny)

                    drugi tez nie lepszy - alergi od astmy nie potrafil rozroznic...

                    NIGDY wiecej nie pojde tutaj do polskiego lekarza...


                    > zyta2003 napisała:
                    >
                    > MedSAT ( czy jak to sie nazywa) I
                    > > ta mlodziez, ktora nigdy nie znala wzorow na obliczanie godziny
                    > > stanowi potem potege medyczna swiata.
                    > >
                    >
                    > Nie zapominaj o licznej grupie lekarzy przyjezdzajacych z innych
                    > krajow swiata np. Indii czy Polski, ktorzy stanowia element tej
                    > potegi i na dodatek ich wiedza geograficzna jest o niebo lepsza ;)
                    • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Robin 17.03.10, 07:01
                      magdamajewski napisała:

                      >
                      > gee , ja tym lekarzom "specjalistom" z Polski pracujacym tutaj to
                      > serdecznie dziekuje....
                      > jedna pani "doktor" specjalizujaca sie w sprawach kobiecych
                      > zafundowala mi hiperstymulacjie i 2 tygodniowy pobyt w szpitalu -

                      Sama jedna? Takie rzeczy sa raczej pod kontrola kilku lekarzy w
                      dobrych klinikach.

                      > gdzie beztrosko stwierdzila ze taka sytuacja zdarza sie raz do
                      roku

                      Zdarza sie czesciej nawet, ale zapewne nie powinna sie zdarzyc.


                      > drugi tez nie lepszy - alergi od astmy nie potrafil rozroznic...

                      a to zalezy czy u doroslego czy u dziecka ;)

                      > NIGDY wiecej nie pojde tutaj do polskiego lekarza...

                      Masz wybor nie musisz. Idz po prostu do dobrego lekazra. Nikt nie
                      powiedzial, ze wszyscy polscy lekarze to geniusze.

                • staua Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Robin 15.03.10, 14:38
                  MCAT.
                  O ile jesli chodzi o te listy - podania na medycyne, masz racje, to
                  jesli chodzi o kierunek undergrad, caly czas jakis kierunek zwiazany
                  z pre-med jest najlepiej widziany (biochemia na przylad, biologia
                  albo przynajmnien fizyka jako major. Jako minor moze byc jakis
                  twist).
      • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 14.03.10, 08:02
        parasol-ka napisała:

        > fogito napisała:
        >
        > > jestem przekonana, ze bede
        > > ksztalcic dziecko w Polsce jak najdluzej.
        >
        > Oczywiscie w polskich szkolach panstwowych, prawda?

        Nie, a dlaczego? Prywatne szkoly w Polsce rowniez podlegaja
        kuratorium i realizuja ten sam program. Moj syn niedosluch i w
        panstwowych szkolach jest z zalozenia za duzo dzieci w klasie dla
        niego.
        Ale ja skonczylam panstwowe polskie szkoly z niezlym efektem :P
        • zyta2003 Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 15.03.10, 02:09
          Tak sie sklada, ze od wielu lat mam mozliwosc sledzenia
          rezultatow edukacji dzieci, teraz juz mlodziezy z Polski i z
          Ameryki. Glownie w czasie wakacji. Grupka tych uczniow w swoich
          szkolach nalezy do tych lepszych, czy najlepszych. Lubie pytac,
          tym bardziej jesli nie rozumiem. Bywalam z nimi wielokrotnie w
          plenerze. Przysiegam na wszystko, ze dwojka
          chlopcow "amerykanskich", ktorzy nigdy nie uczyli sie o wyznaczaniu
          godziny wg wzorow uwzgledniajacych.... ZAWSZE umiala nieporownanie
          lepiej tlumaczyc zjawiska zachodzace w przyrodzie. Oni to
          rozumieli, a nie mieli wykute. Poniewaz ta amerykanska dwojka ma
          polskie korzenie to wiedza o EU, polska para - dziewczyna i
          chlopak nie wiedziala nic o ukladach handlowych z naszego rejonu.
          Rozmawiajac na tematy jezykowe, rzucilam z rozmarzeniem- chcialabym
          wiedziec jak powstaly jezyki. I bach, jeden z amerykanskich uczniow
          szkoly sredniej wyrecytowal mi 5 czynnikow, ktore do tego sie
          przyczynily. Tak, Amerykanin powiedzial, ze Lizbona jest stolica
          Hiszpanii, ale za to byl lepszy w stolicach Ameryki Pld. Tak, nie
          ucza sie geografii, ale wiedza historyczna jakas jest, ze
          niekoniecznie o wojnie trzydziestoletniej, ale za to o wojnie
          herbacianej i Deklaracji.
          Bardzo duzo specjalistow obecnie uwaza, ze nalezy uczyc glownie
          umiejetnosci myslenia, kojarzenia, przedmiotow abstrakcyjnych.
          Niedawno czytalam na ten temat artykul, gdzie przytaczano dane
          brytyjskie, gdzie uwazaja, ze zawodu tak naprawde uczy sie dopiero
          po studiach w praktyce.
          Co do dreczenia przedmiotami scislymi w polskiej szkole sredniej
          mam przyklad z najblizszej rodziny. Zdolna wiecej niz przecietnie
          humanistka dostala poprawki z matematyki i fizyki w przedostatniej
          klasie. Cale wakacje brala korepetycje i... obydwie oblala. Mysle,
          ze to byla suma - upokorzenia, zamkniecia sie jakiejs klapki w
          glowie i braku zdolnosci w tym kierunku. Straszny to byl cios dla
          niej i rodziny - przeniesli ja do innej szkoly, bo do tamtej nie
          chciala chodzic. Po ukonczeniu z opoznieniem szkoly dostala sie na
          polonistyke do Wroclawia, na trzecim roku zaczela studiowac
          rownolegle kulturoznawstwo. Dostala stypendium doktoranckie,
          doktorat zrobila u prof. Miodka. Pracuje na uczelni, ale tez w duzej
          firmie PR.
          Jest biegla w komputerach w zakresie potrzebnym jej do pracy i
          zareczam Misko, ze rozmowa z nia to sama przyjemnosc intelektualna -
          tak jak zareczam, ze zadania na obliczanie godziny nigdy by nie
          rozwiazala.
          Czytalam ksiazke Richarda P. Feynman "Pan raczy zartowac, panie
          Feynman" Autor byl noblista, naukowcem z zakresu fizyki. W ksiazce
          tej opisuje m.in. wyklady z cudzoziemskimi studentami. Kiedy
          chodzilo o wyuczona teorie studenci byli swietnie przygotowani, gdy
          dochodzilo do uzycia wlasnego rozumu stawali sie tepakami. "Po
          dluzszych dociekaniach doszedlem do wniosku, ze studenci ucza sie
          wszystkiego na pamiec nic z tego nie rozumiejac".
          Oczywiscie Misko to jest twoja opinia o tym co uczen powinien sie
          uczyc, a ja sie ciesze, ze tutaj mniej zdolne dzieci moga przejsc
          szkole bez upokorzenia, nerwow i kompleksow i dzieki temu sa
          szczesliwsze, niz bylyby w polskiej szkole. Wiem cos o tym z
          autopsji. Nie wszystkie dzieci sa zdolne, ale wszystkie maja
          godnosc, o czym sie w Polsce zapomina.
          • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 15.03.10, 10:28
            zyta2003 napisała:
            .
            > Co do dreczenia przedmiotami scislymi w polskiej szkole sredniej
            > mam przyklad z najblizszej rodziny. Zdolna wiecej niz przecietnie
            > humanistka dostala poprawki z matematyki i fizyki w przedostatniej
            > klasie. Cale wakacje brala korepetycje i... obydwie oblala.

            To co napisalas swiadczy o tym, ze dziewczyna wcale nie byla zdolna.
            Byla zaledwie przecietna. Gdyby byla zdolna to nie mialaby zadnych
            poprawek.
            Ja jestem humanistka, a na kazdym swiadectwie poczawszy od 1 klasy
            podstawowki a skoczywszy na ostatniej klasie liceum zawsze mialam
            srednia 5,0.
            Nie cierpialam fizyki i chemii, ale zawsze mialam 5 (czyli A). Po
            prostu sie uczylam i nie bylam uwazana za ponadprzecietnie zdolna. I
            takich jak ja bylo wiecej.

            Mysle,
            > ze to byla suma - upokorzenia, zamkniecia sie jakiejs klapki w
            > glowie i braku zdolnosci w tym kierunku.

            A moze po prostu byla leniwa i niesystematyczna. Na 3 to da sie
            wszystko zdac. A teraz wlasciwie to nawet na 1.

            Straszny to byl cios dla
            > niej i rodziny - przeniesli ja do innej szkoly, bo do tamtej nie
            > chciala chodzic.

            :) Jakiz to cios?


            Po ukonczeniu z opoznieniem szkoly dostala sie na
            > polonistyke do Wroclawia, na trzecim roku zaczela studiowac
            > rownolegle kulturoznawstwo. Dostala stypendium doktoranckie,
            > doktorat zrobila u prof. Miodka. Pracuje na uczelni, ale tez w
            duzej
            > firmie PR.

            No i super, ale przeciez mogla sie nauczyc tej matematyki i fizyki
            przynajmniej na dostateczny. Przecietny uczen jest w stanie to
            zrobic, nie wspominajac o 'ponadprzecietnie zdolnych humanistach' ;)

            tutaj mniej zdolne dzieci moga przejsc
            > szkole bez upokorzenia, nerwow i kompleksow i dzieki temu sa
            > szczesliwsze, niz bylyby w polskiej szkole. Wiem cos o tym z
            > autopsji. Nie wszystkie dzieci sa zdolne, ale wszystkie maja
            > godnosc, o czym sie w Polsce zapomina.

            Zabrzmialo pompatycznie. Ja bym sie bardziej martwila o nauczycieli,
            bo polskie dzieci staja sie coraz bardziej rozwydrzone i zaczynaja
            wkladac nauczycielom kosze na glowy.
            • staua Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 15.03.10, 14:36
              Zgadzam sie, a nawet powiem wiecej. Opanowanie materialu szkoly
              sredniej nie jest ponad sily osoby przecietnej, czy to w Polsce, czy
              w USA (dlatego w USA tak wazne sa zajecia pozaszkolne). Jak ktos
              mowi, ze jest humanista i nie moze fizyki, albo ma umysl scisly i
              dlatego z ortografia jest na bakier, albo powiesci nie umie
              przeczytac, to cos z nim jest nie tak. Program szkoly sredniej nie
              jest ukladany dla geniuszy.
              • zyta2003 Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 15.03.10, 16:21
                Staua, jak sobie przypominam jestes naukowcem w USA, czyli osoba
                wiecej niz przecietnie zdolna i w takim srodowisku sie obracasz
                Gratulacje za zdolnosci i wogole. Ale swiat jest pelen ludzi spoza
                twojego srodowiska i warunkow zyciowych jakie mialas.
                Piszesz "przecietny" jest w stanie pojac i wyuczyc sie. A co z tymi
                pozostalymi 50% ponizej przecietnosci. Do gazu, czy kamieniolomow? A
                moze jednak zroznicowac program, jak jest w Ameryce?
                Mialam kilkoro dzieci bardziej i mniej zdolnych, "przerobilam" z
                nimi wyksztalcenie ogolne w Polsce, a takze czesciowo w Ameryce. I
                nie zmienie zdania, szkola w Polsce pastwi sie nad dziecmi i program
                jest przeladowany i nie uczy tego co jest potrzebne we wspolczesnym
                swiecie.
                Napisze w koncu dlaczego tak mysle, moje najmlodsze dziecie bylo
                mniej zdolne. Moze dlatego, ze byl wczesniakiem, moze juz taki mial
                byc. Warunki do nauki mialo identyczne jak rodzenstwo, a pilnowany
                byl wiecej...ale gorzej czytal, byl mniej uwazny, grafy z
                matematyki przyprawialy go o nudnosci. Nie lubial sie uczyc. Na
                okraglo go wychowywano w szkole: jak ci nie wstyd, a twoje
                rodzenstwo to... Zawstydzano i mnie na publicznych wywiadowkach,
                plakalam, kiedy o jego miernych wynikach pani z dezaprobata mowila
                w klasie pelnej rodzicow.
                Na klasowce z matematyki w 4-tej klasie wyciagnal termos z herbata,
                moze nie umial rozwiazac i sie nudzil? Ten fakt spowodowal, ze
                wezwano mnie wraz z nim przed sad: dyrektorka, pedagog i
                wychowawczyni. I znow plakalam, tym razem we dwojke i w koncu
                otwarlam sie. Dlaczego go tak ponizacie, on ma inne zalety: jest
                wielce uczynny, doskonale uporzadkowany, ma swietna orientacje i
                zdolnosci manualne..... Troszke "sad" sie speszyl, nastepnego dnia
                zostal wyczytany przez glosniki, ze pomagal w jakims kiermaszu i
                potem w uporzadkowaniu terenu. Nie na dlugo to pomoglo, przeniesc
                nie bardzo mialam go gdzie, Po tej herbacie zaczely sie
                powazniejsze problemy, chcial w klasie zaimponowac i rozdal srebrne
                monety przyniesione z domu, potem pod blokiem pensje ojca. Bylismy
                przerazeni, a on mimo kar (ktorych sie teraz wstydze- byl dumny - bo
                zyskal przyjaciol). Potem wyjechalismy do Stanow, jego wiedza z
                angielskiego ograniczala sie do bardzo intensywnej nauki przez
                wakacje. W pierwszym miesiacu zapytal z wyrzutem: po co tu
                przyjechalismy? Po trzech i pol miesiacach , w trakcie Wigilii
                powiedzial: dziekuje Wam za ta amerykanska szkole. Po raz pierwszy
                od tylu lat ide do szkoly i nie boje sie i serce mi nie bije. Juz
                na koniec roku, okazalo sie, ze pieknie pisze po angielsku eseje.
                Dlaczego w j. ojczystym nie udalo mu sie tych zdolnosci rozwinac?
                Pamietam jak poszlam do szkoly po jakis papier, jak milo witali mnie
                nauczyciele na korytarzu. Oh, jakiego masz swietnego syna, a
                przeciez to byl ten sam chlopak. Zwyczajny, z tych dolnych 50%.
                Skonczyl college, jest wielce zorganizowany, bardzo szybki w
                pracy, wysylany na szkolenia, ma bardzo dobre podejscie do ludzi,
                przy okazji wspaniala zone i udane dzieci. Nie jest naukowcem, ani
                nawet prawnikiem, czy finansista. Jest menadzerem w duzej firmie
                ekspedycyjnej. Nagle okazalo sie, ze jest wystarczajaco
                inteligentny, zorientowany w swiecie, lubi podroze.
                Kiedy w pewnym momencie wydawalo sie, ze musze wrocic do Polski z
                dziecmi, nie wrocilam tylko wzgledu na polska szkole. Kto
                zagwarantowalby mi, ze w odwecie za kleski w szkole, do ktorej wroci
                nie zejdzie na zla droge, nie wyobrazalam sobie przejscia matury,
                wepchniecia go na jakies studia. Tu zaczal od dwuletniego collegu,
                po dwoch semestrach przeniosl sie do 4-letniego nie angazujac w to
                moich nerwow.
                Czy powinnam zyczyc zwolennikom polskiego programu, ktorzy moga
                opanowac przecietni zeby ich dzieci znalazly sie w polskiej szkole w
                grupie tych ponizej srednich zdolnosci? Przeciez to nic zlego byc
                ponizej przecietnosci, a za to duze doswiadczenie zyciowe dla
                rodzicow.
                • edytkus Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 15.03.10, 16:52
                  Ja tez znam przypadek chlopaka ktory w PL ledwo przechodzil z klasy
                  do klasy z etykietka "z tego tumana nic juz nie bedzie" a ktory
                  tutaj dostal scholarship i skonczyl studia z wyroznieniem. No ale
                  dla ludzi z Pl to moze swiadczyc jedynie o niskim poziomie
                  tutejszego szkolnictwa :O
                  • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 15.03.10, 22:35
                    edytkus napisała:

                    > Ja tez znam przypadek chlopaka ktory w PL ledwo przechodzil z
                    klasy
                    > do klasy z etykietka "z tego tumana nic juz nie bedzie" a ktory
                    > tutaj dostal scholarship i skonczyl studia z wyroznieniem. No ale
                    > dla ludzi z Pl to moze swiadczyc jedynie o niskim poziomie
                    > tutejszego szkolnictwa :O

                    Nie tylko ludzie z PL moga tak pomyslec.
                • staua Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 15.03.10, 18:35
                  Ja nie napisalam, ze jestem zwolenniczka polskiej szkoly, chociaz
                  faktycznie przeszlam przez nia bez problemow i bez urazow, w liceum
                  wszyscy w klasie uczyli sie dobrze i dostali sie na studia...

                  Napisalam, ze program szkoly sredniej (wszystko jedno, czy
                  amerykanskiej, czy polskiej, czy innej) jest do opanowania i
                  wykrecanie sie tym, ze ma sie zdolnosci w innej dziedzinie jest
                  smieszne. Mozna miec problemy z koncentracja (moj syn tez je ma, a
                  ma 2 lata), problemem nauczyciela jest je zidentyfikowac i do
                  takiego dziecka trafic. W Polsce moze Twoj syn trafil do szkoly,
                  gdzie nie potrafiono go ukierunkowac i to jest odrebny problem, bo
                  rzeczywiscie tutaj to jest duzo lepiej ustawione w szkolach, pedagog
                  szkolny (nawet wczesnoszkolny) to nie mily etacik dla kogos tam, ale
                  naprawde wazna praca wykonywana przez kompetentne osoby; ale to jest
                  inna kwestia niz material do opanowania.

                  Jak widzisz, okazalo sie, ze Twoj syn nie byl mniej zdolny (wiem,
                  przecietnosc to slowo-wytrych, ale srednia wyznaczaja testy
                  rozwojowe, tutaj zwlaszcza lubiane, wiec pewnie moglas miec jakis
                  wyznacznik, tak, jak ja mam dla mojego syna) wiec to, co napisalam
                  wyzej, to prawda - byl w stanie pojac to, czego wymagano w szkole,
                  to, czego wymagano w szkole polskiej tez by pojal, metodyka i
                  pedagogika zaszwankowaly. Nie material do wyuczenia.

                  Aha, to, ze jestem naukowcem, nie znaczy, ze bylam uprzywilejowana w
                  Polsce (nie wiem, skad taki wniosek, czy to dla Ciebie wynika
                  automatycznie jedno z drugiego?) - chodzilam do podstawowki
                  rejonowej na Sadybie w Warszawie przed 1989 rokiem i w klasie byl
                  przekroj spoleczenstwa. Nauczyciele tez byli rozni, do dzis
                  wspominam pania od ZPT (to mogl byc fajny przedmiot, nawiasem
                  mowiac, domestic science sie klania), ktora nie potrafila zdania
                  sklecic.
    • katlia Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 15.03.10, 16:59
      Sadze, ze polski program i w podstawowce i w liceum jest
      niewatpliwie szerszy, glebszy i bardziej wymagajacy niz w USA. Z
      tym ze naprawde duzo jest wymagane od amerykanskiej mlodziezy
      ktora ma ambicje na elitarne uniwersytety – trzeba miec nie tylko
      fantastyczne stopnie i super oceny na wielu egzaminach, ale takze
      duzo zajec ktore pokazuja ‘leadership,’ pasje i zainteresowania
      poza szkola, niemale zaangazowanie i w szkole i spolecznie.
      Uczelnie tu szukaja ‘calego czlowieka’ a nie tylko i wylacznie
      dobrego ucznia. Studenci amerykasnscy na dobrych uczelniach
      naprawde maja cv i osiagniecia ktore w Polsce bylyby wrecz
      niebywale i niemozliwe. Co nie zmienia faktu, ze wiecej rygoru i
      szerszy program w wiekszosci szkolach nikomu by tu nie zaszkodzil.
        • staua Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Katli 15.03.10, 18:44
          W Polsce minimum programowe jest naprawde bardzo niskie - bede sie
          upierac, ze to kwestia tego, JAK sie podaje wiedze i trafia do
          ucznia (w USA - duzo lepiej).
          Jako przyszly uprzywilejowany naukowiec, w liceum i na studiach
          dawalam sporo korepetycji z chemii i biologii, chlopca uwazanego za
          glaba (osmoklasiste wtedy, czekaly go egzaminy do liceum, byl bardzo
          dziecinny generalnie) "wyciagnelam" na czworke z chemii - musial po
          prostu usiedziec i skoncentrowac sie na zadaniach domowych (do dzis
          pamietam reakcje tworzenia soli), byl w stanie wszystko zrozumiec,
          po prostu przekazanie wiedzy musialo nastepowac w inny sposob niz na
          lekcjach w szkole, do ktorej chodzil, i tyle.

          "Predicting what is going to happen in the inanimate world is a
          piece of cake compared with predicting what is going to happen in
          the social world" - Richard Dawkins
            • robin153 Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Katli 16.03.10, 02:07
              Katlia - zgadzam sie z Toba w 100%!!! To sa moje odczucia, a jak juz pisalam
              dwojka naszych dzieci chodzila do szkoly w Polsce i w USA. jeden z naszych
              chlopcow mial straszne problemy w szkole w PL, tutaj zorientowali sie ze jest
              wybitnie utalentowany matematycznie i chlopak skonczyl szkole spiwajaco, potem
              informatyke na jednymz lepszych uniwersytetow i prace dostal natychmiast. Bardzo
              zle wspomina polska szkole, mimo ze akademicko byl dobrze przygotowany. Mial
              zachwiane poczucie swojej wartosci, slaba motywacje, nie cierpial sie uczyc.

              Ale my wciaz piszemy o dobrych , solidnych szkolach bo sa miejsca w USA ze
              szkoly sa po prostu potworne!!!
              • staua Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Katli 16.03.10, 03:52
                No bo, jeszcze raz powtorze, to nie kwestia tego, czego w tych
                szkolach maja uczyc (tzn. programu) tylko tego, jacy sa tam ludzie,
                czyli czego w rzeczywistosci sa w stanie nauczyc i jak do tego
                podchodza. W Polsce nauczycielami przedmiotow (nie mowie o nauczaniu
                poczatkowym) zostaja ludzie, ktorzy nie sa w stanie wybrac na
                studiach innej specjalizacji, bo jest to dla nich zbyt trudne. A
                pedagogika, psychologia i metodyka nauczania to przemioty traktowane
                po macoszemu, na "odwal sie". Na moim kierunku specjalizacje
                nauczycielska z powolania wybral jeden kolega i rzeczywiscie potem
                byl (i chyba nadal jest) bardzo dobrym nauczycielem (wrocil do
                swojej miejscowosci i byl to jego cel od poczatku studiow). Z gory
                przepraszam obecnych tu przedstawicieli tej szlachetnej profesji,
                ale dobrzy nauczyciele w Polsce staowia zdecydowana mniejszosc.
                • robin153 Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Katli 16.03.10, 18:19
                  I ja niestety padlam ofiara takiego myslenia, a w sumie chyba
                  bylabym bardzo dobra nauczycielka, i w jakis sposob okreznie
                  wrocilam do tej profesji. Tutaj w Stanach jest inny problem - czesto
                  nauczyciele przedmiotow scislych po prostu nie maja wiedzy
                  akademickiej, sa ksztalceni na wydzialach edukacji, i sa
                  specjalistami od matematyki, fizyki i chemii a czasem tez jeszcze
                  ucza biologii. Stad w przecietnej szkole amerykanskiej dzieci maja
                  niski poziom akademicki bo nauczyciel nie ma doglebnej wiedzy z
                  przedmiotu, mimo ze moze byc swietnym nauczycielem.
                  • staua Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Katli 16.03.10, 18:30
                    Ale moze, skoro jest swietnym nauczycielem, jest w stanie rozpoznac,
                    ze zdolnosci dziecka przekraczaja jego wiedze i skierowac na
                    specjalistyczne zajecia, kursy? (wiem, ze tu uczniowie szkoly
                    sredniej robia czasem kursy akademickie, oraz praktyki w
                    laboratoriach, wlasnie zamierzam przyjac takiego lebka
                    eksperymentalnie, pierwszy raz, na lato - jest darmowy ;-))

                    Ja mialam rewelacyjna nauczycielke chemii w podstawowce, kobieta
                    naprawde robila z nami mnostwo i prowadzila kolko chemiczne
                    (biologiczka tez byla niezla, ale nie az tak), chyba moje
                    zainteresowania zawodowe utrwalily sie wtedy, bo w liceum
                    nauczycielka mimo profilu biol-chem i renomy szkoly byla mierna
                    (byla za to swietna wychowawczynia), ale juz wtedy dalo sie uczyc
                    samodzielnie.
                    • robin153 Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Katli 16.03.10, 20:18
                      tak! tak! mamy mase nauczycieli ktorzy sa bardzo proaktywni, caly
                      czas sie szkola, robia badania naukowe w czasie laty aby moc pozniej
                      zaczc podobne programy z uczniami. ale tych nauczycieli jest wciaz
                      za malo, obecnie dane statystyczne mowia ze wciaz za malo Amerykanow
                      ksztalci sie w naukach scislych to dluga droga i ja sama wiesz
                      WIEKICH PIENIEDZY (hi, hi) w tym sie nie zarabia a naukowo pracuje
                      sie z pasji (ktorej np. ja nie mialam wiec zrezygnowalam). Dlatego
                      ta obecna administracja duzo pieniedzy inwestuje w STEM majac
                      nadzieje ze beda w stanie podniesc kwalifikacje nauczycieli, i
                      rownoczesnie zaintersowac wiecej Amerykanow naukami scislymi i
                      inzynieria.

            • edytais Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Katli 16.03.10, 02:42
              Bardzo fajny blog:

              applestars.homeschooljournal.net/
              Moje dwie corki, ktore ucze w domu sa tak bardzo rozne i maja zupelnie inny styl
              nauki, ze nawet najcudowniejsza szkola jednej z nich by dobrze nie nauczyla.
              Duzo zalezy od roznorodnosci zajec tak aby i ten co ma lewa i ten co ma prawa
              polkule mozgu dominujaca cos z tych lekcji wyniosl. Najlepiej by bylo jakby
              dzieci nie pakowac do tej samej klasy tylko ze wzgledu na wiek, ale "posortowac"
              ze wzgledu na ich typ nauki. Jeden geniusz nie bedzie w stanie nic przeczytac
              do wieku 8-9 lat, a taki przecietniak moze czytac w wieku 4 lat. To zalezy od
              rodzaju zdolnosci i jaki program obowiazuje.

              Ja bardzo duzo sie nauczylam uczac swoje dzieci. Wyzwaniem stalo sie to, ze
              Nicole i Emily sa tak bardzo rozne. Ja myslalam, ze znalazlam magiczny sposob
              na uczenie matematyki bezbolesnie i z przyjemnoscia po roznych probach i
              szukania programow nauczania. Okazuje sie, ze ten magiczny sposb jest g...
              warty jak przyszlo mi uczyc Emily. Ona zupelnie inaczej rozumuje niz Nicole. W
              ogole te same rzeczy musze jej zupelnie inaczej tlumaczyc. Michael to jeszcze
              inna para kaloszy.
              • staua Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Katli 16.03.10, 03:47
                Edyta, zamierzasz nie posylac ich do szkoly az do SAT?
                Podziwiam Cie w pewnym sensie, to niesamowite wyzwanie.
                Moj synek bardzo rozkwita w srodowisku szkolnym, z rowiesnikami
                (jest jedynakiem), wiec mam nadzieje, ze nauczyciele do niego
                trafia, a mnie sie nawet nie chce z nim bawic tyle, ile by chcial, a
                co dopiero go wszystkiego uczyc (tzn. najpierw nauczyc siebie, a
                potem dziecko przeciez trzeba. Na szczescie u nas w okolicy szkoly
                sa dobre :-)
                • edytais Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT - Katli 17.03.10, 01:59
                  > Edyta, zamierzasz nie posylac ich do szkoly az do SAT?

                  Zalezy od tego jaki wybor szkol bede miala i na co bedzie mnie stac.
                  Tutaj mam naprawde beznadziejna szkole i nie mam wyboru prywatnej. Mieszkam w
                  dziurze zabita dechami. Jesli sie gdzies przeniose, gdzie jest dobra szkola,
                  ale na nia nie bedzie mnie stac, to bede kontynuowala nauke w domu do samego
                  SAT. Maz nie szykuje sie do innej pracy niz akademickiej. W maju bedzie juz
                  tenure. Dzieci moga duzo kursow sobie robic i liczyc podwojnie (czyli jako kurs
                  sredniej szkoly i studiow jednoczesnie). Maja wtedy wybor przedmiotow oraz
                  profesorow troche wiekszy niz jakby musialy cos koniecznie studiowac w normalnym
                  trybie. Mam paru znajomych, ktorych dzieci byly uczone w domu i tak robili.
                  Rodzice (profesorowie) wiedzieli dokladnie kto jak uczy i tak ukladali im kursy,
                  zeby mieli mozliwie najlepszych nauczycieli. Roznica jest wielka. U mnie na
                  uczeli np jest 3 ktorzy ucza principles of accounting. Jedna prof jest naprawde
                  super i u niej duzo sie mozna nauczyc, drugi prof to olewa na calego. Obija sie
                  jak tylko moze i odwoluje zajecia nawet na 2 tygodnie bez powodu. Raz odwolal
                  wyklad o godzinie 11 bo w tym dniu o godzinie 18:00 byl mecz futbolu na uczelni
                  i o 14 zaczynal sie tailgating. On jakies tam barbeque robil. Po prostu nie do
                  pomyslenia co on wyprawia. Ja z jego powodu wzielam auditing na innej uczelni
                  po to zeby sie czegos nauczyc. Accounting info systems spedzilam cale 5-6
                  godzin na nauce (calutki semestr). Ja mialam kursy "obijania" sie ktore byly
                  trudniejsze.
                  Sorry, zeszlam z tematu. Widac, ze sie na tego faceta dzisiaj wkurzylam ???? :D
                    • staua Edytais 17.03.10, 19:35
                      Tez mysle, ze dobrze to brzmi, w Twoich okolicznosciach.
                      Gratulacje z okazji tenure dla Meza - to duzy krok naprzod, przede
                      mna jeszcze sporo czasu i wysilku. Pewnie oznacza, ze nie bedziecie
                      sie przeprowadzac w najblizszej przyszlosci, a wiec i homeschooling
                      pozostanie. Powodzenia! A glupim profesorem na Twoich studiach sie
                      nie przejmuj, rob swoje, podziwiam Cie, ze przekwalifikujesz sie tak
                      kompletnie (czy dobrze pamietam, ze jestes chemikiem?)
                      • edytais Re: Edytais 17.03.10, 21:02
                        Pewnie oznacza, ze nie bedziecie
                        > sie przeprowadzac w najblizszej przyszlosci

                        Bardzo bym chciala. Maz ma najgorszy dyplom z chemii jaki mogl sobie wybrac:
                        chemie nieorganiczna! W tym roku byly tylko 3 ogloszenia pracy akademickiej w
                        calych USA. Tak, ze my juz od paru lat nonstop szukamy wyjscia stad, w tym roku
                        nie bo wlasnie dostawal tenure i wtedy uczelnie myslalyby, ze on traci prace (bo
                        nie dostaje tenure). W przyszlym roku powinno byc latwiej bo juz inny tylul
                        bedzie mial :)

                        Ja wyslalam podania do grad schools, zeby robic doktorat z ksiegowosci, wiec
                        rzeczywiscie zupelnie sie przekwalifikowalam. Nieraz jak z mezem dyskutujemy na
                        temat nauk scislych i nasze opinie sie roznia on mi dopina, ze ja zdradzilam
                        nauki scisle i jako accountant stracilam przywileje naukowca :D
                        Moj maz jest gotowy wszystko rzucic i jechac tam gdzie ja sie dostane na
                        uczelnie (gotowy pracowac w Walmarcie)... aby tylko sie przeprowadzic. Tak
                        tylko wyjechac nie chcemy, ale jesli ja bym miala studiowac to jest to dobry
                        bodziec i lepsza perspektywa na przyszlosc.

                        Ja powinnam wiedziec co i jak za pare tygodni. Zlozylam podania na uczelni 3
                        godziny stad. Szef wydzialu powiedzial, ze najprawdopodobniej sie dostane, ale
                        tez bardzo przepraszal i mowil, ze wstydzi sie przyznac, ale jego uczelnia
                        stracila stypendia dla studentow doctoranckich na przyszla jesien. Maja ciecia
                        w budzecie i prawdopodobnie nie bedzie pieniedzy na TA. Maja przyjac 3
                        studentow i nie beda mogli! :(
                        Pytal czy bralabym pod uwage przeczekanie roku i rozpoczecie studiow Fall 2011.
                        Jesli stanie sie jakis cud to mozliwe, ze ostatniej chwili cos sie zmieni i
                        bede mogla rozpoczac studia juz we wrzesniu.
                        No wiec czekam i trzymam oddech jak to sie tu mowi....

                        Takie wiszenie w powietrzu jest bardzo stresujace. Szkola Montessori ma dluga
                        liste czekania i juz musialam zaplacic za Michaela, bo zostal przyjety. Wpisowe
                        strace jesli mi studia nie wyjda. Nicole i Emily jeszcze nie wiadomo czy sie
                        dostana, bo narazie nie ma miejsca. Obie sa na liscie. Wlasnie w nasz Spring
                        Break jedziemy tam na caly dzien i beda moje dzieciaki obserwowac i zadecyduja
                        czy sie do ich szkoly nadaja. Musze tak planowac, ze w razie jakby jakims cudem
                        uczelnia miala kase na TA, zebym ja nie zostala na lodzie. Oh..... Ale sie
                        rozpisalam!

                        A tym profesorem sie tak przejmuje, bo mnie gryzie ile pracy wklada moj maz a
                        ile on na tej samej uczelni i ten leniuch zarabia grubo ponad 2x tyle co moj!
                        Wkurza mnie tez, ze marnuje moj czas, bo teraz musialam z nim wziasc advanced
                        auditing i gowno sie na tym kursie naucze. To co w jednym semestrze sie
                        nauczylam na tej innej uczelni, on tego uczy w ciagu 2 semestrow, wiec ja juz
                        wszystko wiem. To takie powtarzanie. Zadania domowe itp sa latwe, ale to
                        strata mojego czasu. Jak pojde na studia doktoranckie to beda wobec mnie pewne
                        oczekiwania. Nie chce czuc sie jak idiota. Na innej uczelni przerobilismy cala
                        ksiazke auditingu w ciagu jednego semestru. Leniuch przerobil mniej niz 1/3.
                        Ta nastepna 1/3 to jest w advanced auditing. Dobrze, ze chociaz to jest online
                        to w ciagu jednego tygodnia wszystko zrobilam i egzaminy sobie pokonczylam z
                        polowy semestru. Teraz planuje w ciagu Spring Break skonczyc caly kurs. Niby
                        super, ze latwe, ale ja chce sie nauczyc a nie odwalic kurs! Ani do CPA mnie
                        takie cos nie przygotuja ani na dalsze studia. Dlatego tak sie wkurzam.
                        • klaudona Re: Edytais 17.03.10, 21:44
                          Edyta, tam u Ciebie doba ma chyba 48 godzin. Nie wiem, jak Ty sie ze
                          wszystkim wyrabiasz: homeschooling, uczelnia, dadatkowe kursy on-
                          line, domowe sery, ogrodek na slomie i jeszcze czas na douczanie sie
                          na temat zdrowego zywienia i zycia ogolnie.

                          Tak nawiasem, pytam sie Ciebie, bo Ty na pewno wiesz. Jaki olej jest
                          najlepszy/najzdrowszy do smazenia?
                          • edytais Re: Edytais 17.03.10, 23:50
                            Jaki olej jest
                            > najlepszy/najzdrowszy do smazenia?

                            Zaden olej nie jest zdrowy i nie powinno sie olei podgrzewac.

                            Ale jak musisz to sprawdz tzw smoking point i zalezy tez jak i co smazysz. Na
                            pewno nalesniki potrzebuje nizsza temperature niz przysmazanie miesa.
                            Tutaj jest tabela:
                            en.wikipedia.org/wiki/Smoke_point
                            Ja uzywam extra virgin olive oil i e.v. coconut oil, czasami walnut oil i
                            sunflower oil. Orzechowy i slonecznikowy trzymam w lodowce i nigdy nie
                            podgrzewam. Jak musze cos lekko to kokosowy, ale ja ogolnie nie smaze. Olej
                            dodaje do masy nalesnikowej, wiec na patelni juz nie mam tluszczu i smaze na
                            bardzo niskiej temperaturze. Unikam przepisow smazonych.

                            Nawet nie kupuje vegetable oil, canola oil, szczegolnie nie vegetable shortening.
                            Tutaj cos wiecej o tluszczach:
                            www.westonaprice.org/Know-Your-Fats/
                            • zyta2003 Re: Katyn 21.03.10, 15:25
                              Naglowek artykulu w GW, co mi sie wlasnie otworzyl: 30% Polakow
                              nie wie, kto strzelal w Katyniu. A w tresci pierwsze wytluszczone
                              zdanie: ponad polowa 20latkow nie wie kto strzelal w Katyniu. Jak to
                              sie przeklada na ten wysoki poziom nauki w Polsce, ktorego wzrost
                              obeserwuja amerykanscy redaktorzy , i nie tylko? A my uwazamy, ze
                              kazdy przecietniak nauczy sie tego co szkola wymaga - np.
                              obliczania godziny wg ruchow ziemi skoro nie jest w stanie
                              zapamietac dramatycznej, waznej historycznie informacji ktorej nie
                              tylko uczyl sie w szkole, ale ktora nasiakniete jest polskie
                              powietrze od kilkudziesieciu lat.
    • parasol-ka Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 21.03.10, 18:32
      fogito napisała:

      > Chcialabym wyslac syna na studia do Stanow albo do UK, bo wydaje
      mi
      > sie, ze studiuje sie po prostu przyjemniej i bardziej efektywnie.


      A pisalas, ze studia w Polsce to bajka. To wyslis syna ewentualnie
      do UK, bo w Stanach to jeszcze zglupieje i bedzie musial doksztalcac
      sie w Europie, tak jak jego tatus.
      • fogito Re: ciekawostka o polskiej edukacji z NYT 21.03.10, 18:45
        parasol-ka napisała:

        > fogito napisała:
        >
        > A pisalas, ze studia w Polsce to bajka. To wyslis syna ewentualnie
        > do UK, bo w Stanach to jeszcze zglupieje i bedzie musial
        doksztalcac
        > sie w Europie, tak jak jego tatus.

        Bo studia z historii sztuki, to zawsze jest bajka :D
        W sumie to masz racje - maz chce, zeby syn studiowal w Polsce, ale
        ja chce, zeby mu bylo latwiej. A latwiej bedzie np. w Stanach :P W
        kazdym razie sam zdecyduje. Ja mu tylko zapewnie dobre podstawy,
        ktore starcza mu na cale zycie. A co dalej z tym zrobi to bedzie
        jego sprawa.
        • zyta2003 Re: do staua 22.03.10, 01:55
          Wlasciwie dopiero dzisiaj czekajac na historyczne glosowanie w
          sprawie opieki zdrowotnej czytam dokladniej ten watek. Staua,
          jestes wielce wartosciowa i sympatyczna osoba, jednak nie zgadzam
          sie z toba "w temacie" co to znaczy program dla przecietnego
          ucznia. Te wszystkie programy pisza naukowcy , nauczyciele z
          wysokich katedr i kazdy widzi tylko swoj przedmiot. Mogloby byc
          wiecej w tych komisjach programowych pedagogow, psychologow i
          pracownikow socjalnych. Tak zapewne bylo w Ameryce i rzeczywiscie
          poszli za daleko w latwosci programu, celem tego byla godnosc
          czlowieka - nawet tego najmlodszego. Nie wiem w jakich szkolach moze
          sie teraz w Polsce uczyc ta druga "gorsza" polowa mlodych ludzi, dla
          ktorych program ogolny jest za trudny. Zawodowki omal znikly,
          traktowane sa z wielka zreszta z pogarda. Technika? darujmy, jesli
          maja dac pelne wyksztalcenie zawodowe i ogolne jakie wymagaja polscy
          specjalisci od programow, to w jaki sposob przecietni uczniowie maja
          to osiagnac?
          Zapewne z tak slaby poziom szkoly sredniej w USA wynika z tego, ze
          jest dostosowany dla tych ponizej, ale dla tych powyzej sredniej
          mozliwosci sa nieograniczopne. Czesto juz w trzeciej klasie program
          jest tak zaawansowany, ze sa to juz kredyty collegowe.
          Czyjas uwaga, ze to Polacy i Hindusi podnosza poziom medycyny
          amerykanskiej nalezy wlozyc do urban legend. Z mojej najblizszej
          rodziny trzy osoby pracuja w opiece zdrowotnej w szpitalach.
          Jedna osoba pracowala nawet w szpitalu, gdzie prawie wszyscy
          lekarze, a nawet kilku dyrektorow bylo Hindusami. (zgadnijcie
          nowojorczanki, ktory to szpital?) No i opinia o nich: hinduscy
          lekarze jak lekarze - jak lekarze - lepsi, gorsi. Z wyjatkiem
          sikhow w turbanach, na ktorych widok kazdemu z nawykami zachodniej
          higieny noz sie w kieszeni otwiera.

          • staua Re: do staua 22.03.10, 03:21
            Zyta - dziekuje za mile slowa i wzajemnie, z przyjemnoscia czytam
            Twoje posty i dobrze sie z Toba rozmawia, nawet, jesli sie nie
            zgadzamy.
            Rzeczywiscie, po reformie szkolnictwa w Polsce nie bardzo sie w nim
            orientuje - wydawalo mi sie, ze edukacje mozna zakonczyc na
            gimnazjum i potem uczyc sie w jakis sposob zawodu, ale nie mam
            pojecia, jak to sie odbywa (chetnie bym sie dowiedziala).
            Jeszcze raz, nie mowilam, ze szkola amerykanska jest slaba (moze
            tego juz nie pisalas w odpowiedzi do mnie), tez jestem pod wrazeniem
            rozpietosci programowej i mozliwosci i dla tych slabszych uczniow, i
            dla tych wybitnych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka