Dodaj do ulubionych

Za kółkiem w Londynie

14.03.08, 20:09

Czy w Londynie jeździ się bezpiecznie? Mój kuzyn jest święcie przekonany, że
nie. Trafiła mu się swego czasu przejażdżka ze mną na trasie Victoria Coach
Station - Holloway stwierdził, ze ludzie jeżdżą strasznie agresywnie i wręcz
chamsko. Powiedzmy sobie szczerze, ze trochę się przestraszył po drodze.

www.londyn.org.uk/blog/xiv/za-kolkiem-w-londynie
Obserwuj wątek
    • Gość: Ralph Re: Za kółkiem w Londynie IP: *.zone2.bethere.co.uk 14.03.08, 20:20
      Twój kuzyn chyba nigdy w życiu nie jeździł po Warszawie...
    • Gość: A Re: Za kółkiem w Londynie IP: 78.32.65.* 14.03.08, 20:40
      Szczesliwie do tej pory najblizej centrum bylam na Vauxhall i to tylko dlatego,
      ze nie jezdzily pociagi ani metro ode mnie. Mysle, ze podsumowanie jest trafne,
      wiecej sie stoi niz jedzie i dla mnie to jest istny koszmar przebijanie sie
      przez miasto. Na przedmiesciach agresywnych kierowcow jest raczej duzo mniej.
    • izabelski Re: Za kółkiem w Londynie 14.03.08, 23:32
      kolezanka, ktora dojedza z Islington na poludnie Londyn jezdzi znacznie
      agresywniej niz ja, ktora przemieszczam sie tylko po przedmiesciach Londynu

      ona twierdzi, ze wszyscy tak jezdza w centrum
      • jaleo Re: Za kółkiem w Londynie 15.03.08, 12:09
        Ja sie uwazam za dosc doswiadczonego na drogach brytyjskich kierowce
        (jezdze po UK od ukonczenia 17 lat, a uwierzcie mi, to bylo
        baaaardzo wiele lat temu :-))) Z mojego doswiadczenia, jest dosc
        spora roznica w stylu jezdzenia miedzy polnoca a poludniem UK.
        Mozna to bardzo latwo zauwazyc, jadac np. A1 albo M1 z polnocy do
        Londynu - gdzies tak mniej wiecej na wysokosci Nottingham mozna
        zaobserwowac stopniowo coraz bardziej nerwowa jazde, ludzie jakby
        bardziej za kolkiem zestresowani, mniej uprzejmi. I w koncu nie ma
        sie czemu dziwic - korki tez sie zwiekszaja, im blizej Londynu. W
        Londynie to w ogole jest kaszanka - nie tylko z powodu zageszczenia
        ruchu, ale i - moim zdaniem - z powodu wiekszej ilosci zagranicznych
        kierowcow.

        I jeszcze jedno dodam - jak sie duzo jezdzi po brytyjskich drogach,
        to czlowiek zaczyna tez latwo rozpoznawac Polakow, nawet w
        samochodach z brytyjska rejestracja, po samym stylu jazdy.
        Zwlaszcza, jak sie tu mieszkalo dosc dlugo przed 2004, i
        takich "kwiatkow" nie bylo wczesniej.
        • Gość: Ralph Re: Za kółkiem w Londynie IP: *.zone2.bethere.co.uk 15.03.08, 12:52
          Na północy Szkocji jest ciekawie. Zadziwili mnie kierowcy na wyspie Skye - mam
          praktycznie samochód rajdowy i zazwyczaj na pustych górskich drogach jadę swoim
          szybkim tempem (ale zawsze zgodnie z przepisami!), a tam kilka razy zdarzyło
          się, że jakiś gość w mocnym samochodzie mnie jeszcze wyprzedził! Rzecz nie do
          pomyślenia w południowej Anglii, gdzie jeżeli jest ograniczenie do 60mph wielu
          kierowców turla się 40mph.
          • izabelski Re: Za kółkiem w Londynie 15.03.08, 16:10
            takie turlanie to chyba dziedkowie jadacy na sunday Lunch
            z reguly wszyscy w moich okolicach jezdza ponad przepisowe 30 w
            zabudowaniach czy 40/60 na innych drogach
            a w ostatnich czasach coraz wiecej kamer i osoby, ktore maja prawo
            jazdy od wielu lat miewa po raz pierwszy w zyciu punkty
            • Gość: Ralph Re: Za kółkiem w Londynie IP: *.zone2.bethere.co.uk 15.03.08, 23:15
              Przez pierwsze półtora roku w UK mieszkałem w Abingdon i dojeżdżałem do pracy do
              Culham Science Center, które znajdowało się kilka kilometrów poza miasteczkiem.
              Na drodze obowiązywało krajowe ograniczenie prędkości do 60 mph. Średnio tylko
              raz w tygodniu udawało mi się tę prędkość osiągnąć, w pozostałych przypadkach
              musiałem się turlać za jakimś zawalidrogą 30-40 mph. Krew mnie zalewała!
              • xiv Re: Za kółkiem w Londynie 16.03.08, 06:42

                Ralph, nerwowy jakiś jesteś ;) Kubica ósmy i jakoś nie klnie ;)))

                a tak poważniej, to właśnie wróciłem ze Stansted - pogoda pod psem i omało co
                nie zostałem zepchnięty z autostrady przez mini-cabiarza w vanie... to tak a
                propos moich ulubieńców ;)
          • Gość: A Re: Za kółkiem w Londynie IP: 78.32.65.* 15.03.08, 16:46
            Hm.. drodze na wyspe Skye wyprzedzilo mnie paru turystow z Hiszpani itp.
            Najwyrazniej jazda zgodnie z przepisami irytowala ich. Ale chwile potem i tak
            utkneli za innymi autami.
            A na Skye to bylo tak pusto, ze nie bylo w ogole mowy o wyprzedzaniu kogokolwiek :-)
    • mikolaj.sikorski Re: Za kółkiem w Londynie 17.03.08, 10:09
      W Londynie jezdzi sie bardzo bezpiecznie. Ludzie uprzejmi, nie
      pokazuja zadnych nieprzyjaznych gestow no i na uprzejmosc z Twojej
      strony odpowiadaja usmiechem.

      Jezdze po centrum od ponad roku na motocyklu i polecam.
      Jazda puszka w 1 strefie nie ma sensu - lepiej zaparkowac gdzies
      poza i wsiasc w metro.

      Pozdrawiam,

      Mikolaj
      • xiv Re: Za kółkiem w Londynie 17.03.08, 11:54

        moze i puszka, ale za to nóżki i kciuki całe :)
        • mikolaj.sikorski Re: Za kółkiem w Londynie 17.03.08, 17:15
          Mi jeszcze nic nie odpadlo - albo nie zauwazylem jak ten japonski
          motocyklista co przejechal po autostradzie 1,5 km bez nogi po tym
          jak "wycedzil" w barierke :)

          A tak na serio: dojazd do pracy puszka to conajmniej 45 min w
          porannych korkach, na moto robie ten dystans w 20 min bez wariacji i
          z pasazerka...

          Pozdrawiam,

          MIkolaj
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka