Dzieci emigrantow w szkolach w PL

IP: *.range86-151.btcentralplus.com 23.01.09, 15:26
www.wiadomosci.goniec.com/news/2/2_uczniowie_z_uk_to_klopot_w_polsce.html
Ze dzieci maja problemy z jezykiem polskim. A nie pomyslal kto zeby po prostu zwiekszyc liczbe klas z angielskim jezykiem nauczania? Sa takie w elitarnych liceach, wiec czemu inni nie mieliby sie uczyc fizyki po angielsku? Ci co w Ghanie i Bangladeszu sie ucza nie musza potem w UK na zmywakach pracowac..
    • Gość: Iza Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.chello.pl 23.01.09, 15:51
      Wiecej klas z angielskim jezykiem nauczania?
      Podatnicy maja placic za anglojezycznych nauczycieli fizyki, zeby
      ulatwic zycie tej malej mniejszosci dzieci, ktore sie urodzily
      zagranica?
      Political correctness gone mad!!!
      • xiv Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL 23.01.09, 16:51

        > Podatnicy maja placic za anglojezycznych nauczycieli fizyki, zeby
        > ulatwic zycie tej malej mniejszosci dzieci, ktore sie urodzily
        > zagranica?
        Ech - jakoś nie było strasznych protestów w UK, że są zajęcia
        wyrównacze dla emigranckich dzieci... Polacy mają zupełnie inne
        podejście do swoich współrodaków...


        > Political correctness gone mad!!!
        chyba sie komuś pojęcia poplątały... Iza, ile masz lat?
      • Gość: Jaro Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.range86-151.btcentralplus.com 23.01.09, 17:11
        Nie, wszystkich uczyc po angielsku. Irlandczycy ani Walijczycy nie ucza sie fizyki po irlandzku. Z czasem gospodarka polska zyskalaby tyle, ze malo kto musialby wyjezdzac. W mojej branzy mase wysokoplatnej pracy zleca sie do Azji i do Afryki, tylko dlatego ze tamtejsi absolwenci znaja angielski biegle a nie z podrecznika.

        A propos tematu: jakos nikt nie pomyslal, ze powracajace dzieci emigrantow to skarb, ktory moze pomoc innym dzieciom nauczyc sie angielskiego. Ba, te dzieci moglyby doszolic niejednego nauczyciela! Wystarczy tylko troche pomyslec, koszty bylyby znikome.
        • Gość: zawulon Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: 92.23.152.* 23.01.09, 23:52
          nie wiem jak walijczycy ale irlandczycy boleją nad stratą własnego jezyka. ze absolwenci z azji czy afryki dostają zlecenia? napewno dlatego ze znają biegle angielski? bo slyszalem opinie ze z innego powodu. pozatym Polska puki co nie jest jeszcze częścia zjednoczonego królestwa.
          zresztą poruszenie tego tematu przez Ciebie jest ciut dziwne. sam pisales ze w domciu dzieciaki obiadu nie dostaną jak po angielsku nie poproszą.
        • Gość: Iza Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.chello.pl 24.01.09, 00:10
          A wedlug tej logiki ja bym zasugerowala, aby wszystkiego wszystkich
          nauczac po mandarynsku albo w hindi, bo to sa przeciez
          miedzynarodowe jezyki przyszlosci, ale niestety Wasze Dzieci jeno
          angielski znaja, a to one maja byc przyszloscia czegos tam......
          To moze podatnicy angielscy beda sponsorowac Wam lekcje chinskiego.
          • Gość: Jaro Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.range86-151.btcentralplus.com 24.01.09, 00:57
            Watpie, chinska klasa srednia uczy sie angielskiego i studiuje w USA/UK. Hindusi utez ucza sie po angielsku od poczatku. Jeszcze przez pare pokolen angielski bedzie dominowal. Kto wie czy potem nie bedziemy musieli uczyc sie arabskiego.
      • ildefrans Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL 23.01.09, 17:57
        Nie byloby takich problemow i dylematow gdyby szkola byla prywatna i platna. Wtedy kazdy dostawalby to czego sobi zyczy. A tak - urawnilowka i rownaj w dol.

        No coz, marzenie scietej glowy


        • Gość: Jaro Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.range86-151.btcentralplus.com 23.01.09, 19:05
          Dziwi mnie dlaczego nie powstaja prywatne szkoly anglojezyczne, powinien byc popyt. Podobnie powinien byc w PL popyt na anglojezyczne kursy podyplomowe od fryzjerstwa po rachunkowosc. Nauczycieli mozna z UK sciagnac za niewielkie pieniadze, a slaby funt nawet temu sprzyja. Moze to pomysl na biznes dla "powracajacych"?
          • Gość: 123 Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.zone5.bethere.co.uk 23.01.09, 19:33
            Własnie, jak to się dzieje ze w Holandii czy Szwecji po angielsku mówi każdy ???
            • Gość: from Europe Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 23.01.09, 20:05
              W Szwecji kazdy uczy sie angielskiego od szkoly podstawowej, dodatkowym atutem
              jest telewizja, w ktorej filmy sa tylko w wersjach oryginalnych, bez lektora.
              • Gość: Ralph Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.zone4.bethere.co.uk 24.01.09, 11:31
                Nie wiem czy w Norwegii jest tak samo, ale współpracuję z Norwegami i ich
                angielski jest fantastyczny (jak na osoby który nigdy nie mieszkały a
                angielskojęzycznym państwie), czysta przyjemność pracować z takimi ludźmi.
                Dzięki zakutym narodowościowym łbom mieszającym ludziom w mózgach w niektórych
                innych krajach, twierdzącym że nauka angielskiego to utrata tożsamości narodowej
                i tym podobne bzdury, z klientami z wielu krajów nie sposób się dogadać, a
                współpraca staje się męką.
                • Gość: 123 Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.zone5.bethere.co.uk 24.01.09, 12:37
                  Jakie tam narodowościowe uprzedzenia! Nie przesadzaj, po prostu zwykła urzędnicza niemoc i niedbałość, czy może nawet wręcz celowość - tworzenie w ten sposób "martwej strefy" na rynku pracy i pośrednio umyślne moszczenie gruntu do zagospodarowania przez "krewnych i znajomych". Pod tym względem akurat PL przypomina Włochy i Hiszpanię.
                  • Gość: Ralph Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.zone4.bethere.co.uk 24.01.09, 13:06
                    Ale ja nie pisałem wyłącznie o urzędnikach, ale przede wszystkim o ludziach,
                    którzy zwyczajnie nie chcą się uczyć angielskiego i nie chcą żeby inni się go
                    uczyli, bo twierdzą że zmuszając do nauki tego języka ogranicza się wolność,
                    pytają dlaczego akurat angielski, bo oni wolą np. niemiecki, w dodatku wszelka
                    próba wprowadzenia np. filmów w oryginale tylko z napisami to dla nich
                    rezygnacja z polskości. Takich ludzi niestety jest sporo...
                • Gość: Jaro Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.range86-151.btcentralplus.com 24.01.09, 14:47
                  A propos zakutych narodowosciowych lbow, to o ile dobrze pamietam, nikt inny tylko Giertych chcial nauczania angielskiego od pierwszej klasy. Bo znajacy angielski Polacy znaczyliby w swiecie duzo wiecej i nie musieliby myc garow i wycierac tylkow innym narodowosciom (przyjmujac narodowosciowy punkt widzenia :)
                  • Gość: Ralph Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.zone4.bethere.co.uk 24.01.09, 17:15
                    I to była właśnie jedna z tylko kilku sensownych rzeczy, które ten pan powiedział.
                    Całkowicie się z Tobą zgadzam - poznałem w UK Polaków mających po 2-3 fakultety
                    i zasuwających "na zmywaku", bo zupełnie nie znali angielskiego. Porażka...
    • Gość: from Europe Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 24.01.09, 16:33
      Tu tez ciekawy artykul - Uczeń wraca z Londynu, a szkoła ponosi koszty

      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35022,6193339,Uczen_wraca_z_Londynu__a_szkola_ponosi_koszty.html

      Odpowiedz na problem jest zawarta w samym artykule. Dzieci powracajacych emigrantow zderzaja sie niestety z polska rzeczywistoscia.

      - Za granicą od uczniów wymaga się przede wszystkim samodzielnego myślenia i kojarzenia faktów. Jest mniej pamięciowego wkuwania. U nas, niestety, na odwrót. To główny problem dla dzieci, które wracają - mówi Jadwiga Koźlak, dyrektorka sosnowieckiego ZSO nr 8. Jednak dodatkowe zajęcia wyrównawcze to nie taka prosta sprawa.

      Dodatkowe zajecia wyrownawcze.. jak to rozumiec?
      • Gość: Michał Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.aster.pl 25.01.09, 08:38
        > Dodatkowe zajecia wyrownawcze.. jak to rozumiec?

        Normalnie. Nie jestem chyba jedyną osobą, która wróciła z dzieckiem z UK aby ze zdumieniem odkryć, że poziom wymaganej wiedzy w szkołach polskich jest sporo wyższy niż w UK. Kojarzyć i samodzielnie myśleć można dopiero jak się trochę faktów już zna.
        • Gość: Jaro Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.range86-151.btcentralplus.com 25.01.09, 12:43
          Tak moze byc w przypadku szkol srednich (od 11 r.z), podstawowki na pewno sa lepsze w UK, a te najlepsze podstawowki (Ofsted outstanding) - bez porownania.
        • Gość: Jaro Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.range86-151.btcentralplus.com 25.01.09, 12:45
          ...a selektywne szkoly srednie (grammar) w UK mozesz porownywac tylko z najlepszymi w PL, typu III LO w Gdyni.
          • Gość: from Europe Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 25.01.09, 13:53
            Gość portalu: Michał napisał(a):

            > > Dodatkowe zajecia wyrownawcze.. jak to rozumiec?
            >
            > Normalnie. Nie jestem chyba jedyną osobą, która wróciła z dzieckiem z UK aby ze
            > zdumieniem odkryć, że poziom wymaganej wiedzy w szkołach polskich jest sporo w
            > yższy niż w UK.


            Sporo wyzszy? Wyjasnij mi prosze fakt, w ktorym dziecko z klasy maturalnej, na
            higher level, przerabia material, ktory czesciowo wystepuje na 1-2 roku studiow
            w Polsce, jezeli grupa jest mocna a dzieciaki sa chlonne wiedzy, nauczyciel
            posiada elastyczna mozliwosc widelek programowych, co w Polsce jest niestety
            niemozliwe.


            > Kojarzyć i samodzielnie myśleć można dopiero jak się trochę fak
            > tów już zna.

            Doprawdy zabawne, czyli jedyna najlepsza metoda poznawania faktow wedlug ciebie
            to wkuwanie na pale materialu a dopiero wtedy mozna kojarzyc i samodzielnie
            myslec, swoja droga zaczynam teraz lepiej rozumiec zmywajacych po studiach.
            • Gość: Michał Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.aster.pl 25.01.09, 14:50
              > Sporo wyzszy? Wyjasnij mi prosze fakt, w ktorym dziecko z klasy maturalnej, na higher level, przerabia material, ktory czesciowo wystepuje na 1-2 roku studiow w Polsce, jezeli grupa jest mocna a dzieciaki sa chlonne wiedzy, nauczyciel
              > posiada elastyczna mozliwosc widelek programowych, co w Polsce jest niestety niemozliwe.

              Twierdzisz, że nauczyciel w UK posiada swobodę w dostosowywaniu programu do poziomu uczniów? Szkoły są oceniane wg. wyników GCSC swoich uczniów, więc po pierwsze uczą tak, aby uczeń te egzaminy zdał, po drugie nauczyciele zajmują się raczej ciągnięciem za uszy nieuków niż rozwojem najlepszych.


              > Doprawdy zabawne, czyli jedyna najlepsza metoda poznawania faktow wedlug ciebie
              > to wkuwanie na pale materialu a dopiero wtedy mozna kojarzyc i samodzielnie myslec, swoja droga zaczynam teraz lepiej rozumiec zmywajacych po studiach.

              Zmywasz po studiach? Bo ja nie, a kończyłem studia w POlsce. Jeszcze raz powtórzę, bo widzę, że nie rozumiesz: żeby mieć co kojarzyć, trzeba się jednak trochę faktów nauczyć (na pamięć).
              • Gość: from Europe Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 25.01.09, 15:59
                Gość portalu: Michał napisał(a):

                > Twierdzisz, że nauczyciel w UK posiada swobodę w dostosowywaniu programu do poz
                > iomu uczniów? Szkoły są oceniane wg. wyników GCSC swoich uczniów, więc po pierw
                > sze uczą tak, aby uczeń te egzaminy zdał, po drugie nauczyciele zajmują się rac
                > zej ciągnięciem za uszy nieuków niż rozwojem najlepszych.


                Przykro mi ze twoje dzieci byly skazane na szkole w ktorej ciagnie sie je za uszy.


                > Zmywasz po studiach? Bo ja nie, a kończyłem studia w POlsce.

                Nie, nie zmywam po studiach.



                >Jeszcze raz powtór
                > zę, bo widzę, że nie rozumiesz: żeby mieć co kojarzyć, trzeba się jednak trochę
                > faktów nauczyć (na pamięć).

                Powtarzac nie musisz, jeszcze raz zacytuje tobie slowa pani dyrektor szkoly
                (przeczytaj ze zrozumieniem) - Za granicą od uczniów wymaga się przede wszystkim
                samodzielnego myślenia i kojarzenia faktów. Jest mniej pamięciowego wkuwania. U
                nas, niestety, na odwrót.

                Jest mniej pamieciowego wkuwania co nie oznacza ze nie ma wcale ,tez slowo
                niestety moze dzialac w dwie strony stad bylo moje pytanie.
                • Gość: Michał Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.aster.pl 25.01.09, 16:41
                  > Przykro mi ze twoje dzieci byly skazane na szkole w ktorej ciagnie sie je za uszy.

                  Nie wiem dlaczego niby jest ci przykro? W UK tak samo jak w PL większośc dzieci chodzi do przeciętnych, państwowych szkół. I też takich jest mowa w tym wątku/cytowanych artykułach. A przeciętna angielska szkoła średnia ma się tak do polskiego przeciętnego liceum, że poziom w tym drugim jest wyższy, zakres materiału szerszy i na wyższym poziomie i stad właśnie ta potrzeba zajęć wyrównawczych, które cie tak dziwiły. Poza tym nie odnosiłem sie słów jakieś tam pani dyrektor tylko do twoich.
                  • Gość: Jaro Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.range86-151.btcentralplus.com 25.01.09, 18:32
                    Niewatpliwie przecietna szkola srednia w PL jest lepsza niz przecietna szkola srednia w UK. ALe tez przecietna szkola srednia w niemal kazdym kraju europejskim jest lepsza niz w UK. ALe w UK mozna troche pokabinowac i wyslac dziecko do szkoly ponadprzecietnej.
                    • Gość: Michał Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.aster.pl 25.01.09, 18:59
                      Jaro, ale w PL przecież też jest taka możliwość. Jeżeli się mieszka w trochę większym miescie, to zwykle ma się wybór paru szkół. Można też wysłać dziecko na korepetycje lub kursy organizowane przez uczelnie - i to jest nawet lepsze, bo jeżeli dziecko chce być lekarzem, to że szkoła miała słaby poziom z historii czy geografii nie będzie miało żadnego znaczenia
                      • Gość: from Europe Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 25.01.09, 19:01
                        Gość portalu: Michał napisał(a):

                        W UK tak samo jak w PL większośc dzieci
                        > chodzi do przeciętnych, państwowych szkół. I też takich jest mowa w tym wątku/
                        > cytowanych artykułach. A przeciętna angielska szkoła średnia ma się tak do pols
                        > kiego przeciętnego liceum, że poziom w tym drugim jest wyższy, zakres materiału
                        > szerszy i na wyższym poziomie i stad właśnie ta potrzeba zajęć wyrównawczych,
                        > które cie tak dziwiły.


                        Wskaz prosze roznice w tym szerszym i wyzszym poziomie nauczania szkoly sredniej
                        (tylko patrz na higher bo po tym mozesz studiowac, foundation to jak podstawowka)


                        www.sqa.org.uk/pastpapers/findpastpaper.htm?subject=Mathematics
                        www2.rgu.ac.uk/library_edocs/resource/exam.htm

                        >Poza tym nie odnosiłem sie słów jakieś tam pani dyrektor
                        > tylko do twoich.

                        A moje slowa byly odniesieniem do jakiejs tam pani dyrektor w artykule, ktory
                        sie ukazal.
                        • Gość: Michał Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.aster.pl 25.01.09, 19:32
                          Trudno jest mi oceniać matematykę, bo to nie jest moja dziedzina, ale zerknąłem na testy z biologii i stwierdzam, że wymagają dość przeciętnej wiedzy. W tej chwili zasady rekrutacji na studia w PL są inne niż kiedyś, ale mogę stwierdzić, że ten poziom (choć higher, czy jak mówisz 1-2 rok studiów) nie wystarczyłby na zdanie egzaminu na medycyne.

                          Aha, córka również potwierdza, że rozwiązania testu z biologii wystarcza wiedza z polskiego liceum
                    • jeanie_mccake Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL 25.01.09, 19:43
                      Gość portalu: Jaro napisał(a):

                      > Niewatpliwie przecietna szkola srednia w PL jest lepsza niz
                      przecietna szkola s
                      > rednia w UK.

                      Moja kolezanka jest nauczycielka jezyka angielskiego w liceum w
                      Polsce.
                      Kiedys pomagalam jej sprawdzac probna mature (sama rzecz jasna
                      potrafila, ale chcialysmy oszczedzic troche czasu i wczesniej pojsc
                      do knajpy). Najpierw wytlumaczyla mi dziwny sposob punktacji, potem
                      sprawdzilysmy testy kilkudziesiat dzieciakow.
                      To byli ucznowie przecietnej szkoly, wiec kilku bardzo zdolnych,
                      troche przecietnych a co trzeci nie byl w stanie napisac poprawnie
                      ani jednego zdania po angielsku. Wedlug oficjalnych kryteriow
                      sprawdzania jednak zaden z nich, ani jeden, nie dostal mniej niz 50%.
                      Nie wiem, jak to wyglada w Anglii ale w Szkocji jak chcesz zdac
                      Higher French trzeba troche po francusku umiec.
                      Nie mowie, ze polski system oswiaty jest lepszy czy gorszy, tylko ze
                      widocznie ma powiedzmy nieco inne priorytety.
                      • Gość: Michał Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.aster.pl 25.01.09, 19:48
                        To chyba nie najlepiej świadczy o umiejętnościach nauczycielskich koleżanki?
                        • Gość: from Europe Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 25.01.09, 20:06
                          Gość portalu: Michał napisał(a):

                          > Trudno jest mi oceniać matematykę, bo to nie jest moja dziedzina,ale zerknąłem
                          > na testy z biologii i stwierdzam, że wymagają dość przeciętnej wiedzy. W tej c
                          > hwili zasady rekrutacji na studia w PL są inne niż kiedyś, ale mogę stwierdzić,
                          > że ten poziom (choć higher, czy jak mówisz 1-2 rok studiów) nie wystarczyłby n
                          > a zdanie egzaminu na medycyne.
                          > Aha, córka również potwierdza, że rozwiązania testu z biologii wystarcza wiedza
                          > z polskiego liceum



                          Poziom higher to nie jest poziom 1-2 roku studiow, tylko poziom szkoly sredniej,
                          pisalem wczesniej ze nauczyciel tej grupy nie musi sie trzymac na sile widelek w
                          tym poziomie tylko moze wykroczyc poza nie, jesli grupa jest chlonna wiedzy.
                          aha, a w matematyce zwrocilem uwage na testy calek, co w Polsce jest dopiero na
                          studiach, pewnie dlatego ten link za szybko wkleilem bo jako ostatni przegladalem.

                          Wiec jak zauwazyliscie, nie ma razacych rozbieznosci w materiale. Syn, ktory
                          jest w klasie maturalnej, utrzymujacy kontakt z rowiesnikami z Polski, razem
                          doszli do wniosku ze to oni musieliby "podciagnac" sie z materialem, ktory
                          aktualnie przerabiaja, mysle ze lepiej rozumiesz teraz moje zdziwienie.

                          Pozdrawiam
                        • jeanie_mccake Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL 25.01.09, 21:08
                          Gość portalu: Michał napisał(a):

                          > To chyba nie najlepiej świadczy o umiejętnościach nauczycielskich
                          koleżanki?

                          Nie wiem, czy byla dobra nauczycielka, czy nie (chociaz jesli
                          analfabeta zdal Higher French to rodzice nauczycielke by chwalili,
                          Polacy sa moze wdzieczni inaczej) ale przedtem nie wiedzialam
                          dlaczego w Polsce nauczyciele dorabiaja korepetycja.
                          Nie maja zadnej motywacji w szkole, bo i tak kazdy idiota mature
                          zda, a skoro panstwo polskie do najhojnieszych nie nalezy to lepiej
                          wydoic troche kasy od bogatszych rodzicow.
                          Poza tym, na czesci ustnej prawdziwej matury egzaminowala w innych
                          liceach, a inne nauczycielki egzaminowaly jej dzieciaki i zgodzily
                          sie, ze poziom wszedzie podobny.
                          • ozlem Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL 26.01.09, 09:21
                            Jezyk obcy to chyba nie jest najlepszy przykład, bo w Polsce naukę angielskiego powinno się obowiązkowo zaczynać dużo, dużo wcześniej i nie dubingować anglojęzycznych filmów, programów, kreskówek dla jak najwcześniejszego osłuchania się z jezykiem
                        • krecik Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL 26.01.09, 14:40
                          Powiedzialabym, ze bardzo swiadczy o zenujacym systemie oceniania, w
                          ktorym za sama probe odpowiedzi dostaje sie punkty - bez wzgledu na
                          to, jak bezsensowna jest sama odpowiedz.

                          Ag
        • Gość: Ralph Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.zone4.bethere.co.uk 25.01.09, 22:15
          Gość portalu: Michał napisał(a):
          > Kojarzyć i samodzielnie myśleć można dopiero
          > jak się trochę faktów już zna.

          Hmm... Ciekawy jestem jacy pianiści by powstali, gdyby najpierw nauczyli się
          kilkuset utworów na pamięć, a dopiero potem uczyli prawidłowej pozycji ręki,
          palcowania i ogólnie grania.
          Widzę że kolega jest zwolennikiem kucia na blachę.
          Na mojej uczelni na egzaminy można było przynieść dowolną ilość książek,
          notatek, rozwiązanych zadań, ale zadania i tak były trudne, bo wymagały
          myślenia. Fakty i dane można było znaleźć w książkach, ale jeżeli nie potrafiło
          się ruszyć głową, do niczego się nie przydawały.
          • ozlem Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL 26.01.09, 09:15
            > Hmm... Ciekawy jestem jacy pianiści by powstali, gdyby najpierw nauczyli się
            > kilkuset utworów na pamięć, a dopiero potem uczyli prawidłowej pozycji ręki,
            > palcowania i ogólnie grania.
            > Widzę że kolega jest zwolennikiem kucia na blachę.

            Ale w tej dyskusji nie chodzi o szkolenie pianistów, sportowców, krawcowych, murarzy czy innych zarabiających na życie zdolnościami manualnymi, prawda?

            Zapodany tu test z biologii świadczy o tym, że nawet w UK trzeba trochę zakuć faktów (choć pewnie mniej niż w Polsce), a nie wertować podręczniki. Sama miałam egzaminy (w PL) na które mozna było przynieść ksiązki, bo pytania wymagały rozwiązania problemów, a nie przepisania fragmentu ze strony xxx.
            • krecik Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL 26.01.09, 14:44
              Tylko ze fakty sa o kant tylko potluc, jesli dziecko nie potrafi ich
              logicznie polaczyc. Malo to sie slyszy po testach wiadomosci
              podstawowkowo-gimnazjalnych, jak to polskie dzieciaki wlasnie z
              kojarzeniem i wyciaganiem wnioskow maja problemy?

              Ag
              • ozlem Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL 26.01.09, 15:42
                > Tylko ze fakty sa o kant tylko potluc, jesli dziecko nie potrafi ich logicznie polaczyc.

                podobnie o kant d. można potłuc logikę, jeśli nie ma się czego kojarzyć
                • krecik Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL 26.01.09, 19:20
                  Kojarzyc jest sie zawsze co. Nawet w przedszkolu i pierwszej klasie podstawowki
                  dziecko poznaje fakty. A potem tych faktow jest coraz wiecej i wiecej, a
                  przyswojenie ich staje sie celem samym w sobie. Nie wszedzie, oczywiscie, nie we
                  wszystkich szkolach. Ale prawda jest taka, ze polska edukacja jest zachwycona
                  sama soba i tracycyjnie bazuje na pamieciowce. Im wiecej faktow, tym lepiej.

                  Ag
          • bigstrand Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL 26.01.09, 10:03
            > Hmm... Ciekawy jestem jacy pianiści by powstali, gdyby najpierw nauczyli się
            > kilkuset utworów na pamięć, a dopiero potem uczyli prawidłowej pozycji ręki,
            > palcowania i ogólnie grania.

            Nagrod Nobla za zawody manualne czyli pianistyke poki co jeszcze nie udzielaja, podobnie jak za dekoratorstwo pokojowe, kowalstwo, szydelkarstwo itd
            • Gość: Ralph Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.zone4.bethere.co.uk 26.01.09, 23:33
              Podobnie jak za wykucie na blachę wszystkich dzieł Mickiewicza lub wszystkich
              książek przerabianych na medycynie...
              • Gość: mm Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.aster.pl 27.01.09, 12:45
                nie wiem, gdzie kończyłeś medycynę, albo przykład jest nietrafiony, bo w medycynie trudno jest na zawołanie znaleźć studentom "do pokazania" pacjenta, który ma wszystkie objawy charakterystyczne dla danej jednostki chorobowej, więc spora ilośc wiedzy książkowa jest tu niezbędna. Poza tym szczerze wątpię, czy chciałbyś być leczony przez lekarza, który np. wiedzę o lekach czerpie z kojarzenia, a nie z zapamiętania niezbędnych faktów.
                • Gość: Ralph Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.zone4.bethere.co.uk 27.01.09, 22:46
                  Nie pisałem o zwykłych lekarzach, tylko o naukowcach - laureatach nagrody Nobla.
                  Przeczytaj post na który odpowiadałem, a nie ślepo krytykuj.
              • bigstrand Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL 28.01.09, 10:52
                Gość portalu: Ralph napisał(a):

                > Podobnie jak za wykucie na blachę wszystkich dzieł Mickiewicza lub wszystkich
                > książek przerabianych na medycynie...

                no wlasnie... hmmm tylko o co chodzi? Chyba jednak jestem ofiara poslkiego systemu edukacji bo nie potrafie logicznie stwierdzic czy to jest potwierdzenie czy zaprzeczenie stawianiej tezy.
    • Gość: Alex Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: 92.1.162.* 26.01.09, 01:44
      Gość portalu: Jaro napisał(a):

      >
      www.wiadomosci.goniec.com/news/2/2_uczniowie_z_uk_to_klopot_w_polsce.
      html
      > Ze dzieci maja problemy z jezykiem polskim. A nie pomyslal kto
      zeby po prostu z
      > wiekszyc liczbe klas z angielskim jezykiem nauczania? Sa takie w
      elitarnych lic
      > each, wiec czemu inni nie mieliby sie uczyc fizyki po angielsku?
      Ci co w Ghanie
      > i Bangladeszu sie ucza nie musza potem w UK na zmywakach pracowac..



      Nie za bardzo rozumiem, dlaczego dzieci w Polsce mialyby sie uczyc
      fizyki po angielsku. Niewatpliwie najwazniejszym jezykiem dla kogos
      pochodzacego z Europy Srodkowej jest jezyk niemiecki i to nie tylko
      z uwagi na bliskosc geograficzna Niemiec ale takze z uwagi na ilosc
      osob poslugujacych sie tym jezykiem oraz przede wszystkim z racji
      potegi gospodarczej oraz kulturowej krajow niemieckojezycznych.
      Ponadto, jezyk angielski zawdziecza swa popularnosc w swiecie
      potedze gospodarczej, kulturowej i militarnej Stanow Zjednoczonych,
      a ta zaczyna w ostatnich latach wyraznie slabnac. Nie trzeba tez
      dodawac, ze w USA powoli, ale zdecydowanie nabiera znaczenia jezyk
      hiszpanski (Ameryka jest juz de facto krajem dwujezycznym) i biorac
      pod uwage gwaltowny wzrost populacji poslugujacej sie tym jezykiem
      mozna prognozowac ze w perspektywie nastepnych 40-tu, 50-ciu lat
      jezykiem nr 1 w Stanach bedzie jezyk konkwistadorow. Moim skromnym
      zdaniem jezyk angielski obecnie, podobnie jak francuski zaraz po
      wojnie, bedzie tracil na popularnosci i zaloze sie, ze za tych 25
      lat, kiedy moj syn bedzie zaczynal samodzielne zycie jego rola nie
      bedzie juz tak wiodaca. Nie wiem natomiast, ktory jezyk przejmie
      paleczke, ale nietrudno sobie wyobrazic ze byc moze nie bedzie to
      juz zaden z jezykow europejskich.
      • Gość: Ralph Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.zone4.bethere.co.uk 26.01.09, 23:36
        Właśnie o takich ludziach wcześniej pisałem - nie są w stanie przeboleć faktu,
        że angielski jest językiem międzynarodowym.
        A z jakiego powodu język niemiecki miałby mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie?
        Do Niemiec, ani Austrii, ani Szwajcarii się nie wybieram. W życiu codziennym
        jeszcze NIGDY nie miałem potrzeby użyć tego języka, za to mieszkając w Polsce z
        angielskiego korzystałem praktycznie codziennie.
        • Gość: Alex Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: 92.1.162.* 27.01.09, 13:50
          Gość portalu: Ralph napisał(a):

          > Właśnie o takich ludziach wcześniej pisałem - nie są w stanie
          przeboleć faktu,
          > że angielski jest językiem międzynarodowym.
          > A z jakiego powodu język niemiecki miałby mieć dla mnie
          jakiekolwiek znaczenie?
          > Do Niemiec, ani Austrii, ani Szwajcarii się nie wybieram. W życiu
          codziennym
          > jeszcze NIGDY nie miałem potrzeby użyć tego języka, za to
          mieszkając w Polsce z
          > angielskiego korzystałem praktycznie codziennie.



          Poniewaz co niektorzy maja powazne problemy z rozumieniem czytanego
          tekstu to jeszcze raz napisze, ze nie neguje i nigdy nie negowalem
          faktu, ze jezyk angielski jest jezykiem miedzynarodowym. Neguje
          natomiast powszechne na tym forum przeswiadczenie, ze tak bedzie
          zawsze a co najmniej przez okres zycia naszych dzieci. Neguje tez
          wyglaszanym na tym forum tezom, ze angielski jest czy tez powinien
          byc tak samo dobrze znany przez kazdego mieszkanca Ziemi jak jego
          jezyk ojczysty. Ponadto, odnoszac sie naszej, polskiej specyfiki,
          mysle ze takich osob jak Ralph, ktory nigdy nie byl i nie wybiera
          sie do krajow niemieckojezycznych jest w Polsce bardzo, bardzo malo.
          Osobiscie nie znam NIKOGO, kto w swoim zyciu nie bylby chociaz raz w
          Niemczech czy Austrii, za to mam mnostwo znajomych, ktorzy nigdy nie
          byli i nie wybieraja sie do zadnego kraju anglojezycznego. Czy
          doprawdy az tak trudno jest zrozumiec, ze duzo latwiej jest wskoczyc
          w samochod i wybrac do Niemiec niz do Anglii czy Ameryki? Takze z
          uwagi na nieporownywalnie od Anglii wieksza potege gospodarcza
          Niemiec wzajemne kontakty z tym krajem, przez co rozumiem roznego
          rodzaju inwestycje, wymiany naukowe, szkolne i jakiekolwiek inne sa
          duzo powszechniejsze niz ze swiatem anglojezycznym? Nie
          przecenialbym tez roli angielskiego jako wspolczesnego esperanto.
          Sprobujcie porozumiec sie w tym jezyku we Francji, Turcji czy
          Tunezji. A takze w Meksyku czy tez latynoskich dzielnicach Miami,
          LA, Chicago czy Nowego Jorku.
          • Gość: Ralph Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.zone4.bethere.co.uk 27.01.09, 22:54
            Niech zgadnę - mieszkasz w zachodniej części Polski? Na Śląsku? Pod Poznaniem?
            W okolicach Szczecina? Spośród moich znajomych ogromna większość nigdy nie była
            w Niemczech (chyba że przejazdem)! Za to wszyscy (dokładnie 100%) moi znajomi
            mieszkających na zachodzie kraju byli w tym kraju co najmniej kilka razy.

            A jeżeli chodzi o języki, to jeżeli będziesz doskonale znać niemiecki to i tak
            nie dogadasz się ani w Hiszpanii ani na Ukrainie. Nie rozumiem ludzi, którym tak
            zależy na tym żeby ludzie na naszej planecie nie byli w stanie bezpośrednio
            porozumieć się ze sobą. Jeden nauczy się niemieckiego, inny francuskiego, inny
            chińskiego i w żaden sposób się nie dogadają. Wytłumacz mi jaki pożytek masz z
            tego, że jest tyle języków i nie ma jednego wspólnego? Czyżbyś był tłumaczem?
            • Gość: aLEX Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: 92.1.162.* 28.01.09, 00:18
              Gość portalu: Ralph napisał(a):

              > Niech zgadnę - mieszkasz w zachodniej części Polski? Na Śląsku?
              Pod Poznaniem?
              > W okolicach Szczecina? Spośród moich znajomych ogromna większość
              nigdy nie był
              > a
              > w Niemczech (chyba że przejazdem)! Za to wszyscy (dokładnie 100%)
              moi znajomi
              > mieszkających na zachodzie kraju byli w tym kraju co najmniej
              kilka razy.
              >
              > A jeżeli chodzi o języki, to jeżeli będziesz doskonale znać
              niemiecki to i tak
              > nie dogadasz się ani w Hiszpanii ani na Ukrainie. Nie rozumiem
              ludzi, którym ta
              > k
              > zależy na tym żeby ludzie na naszej planecie nie byli w stanie
              bezpośrednio
              > porozumieć się ze sobą. Jeden nauczy się niemieckiego, inny
              francuskiego, inny
              > chińskiego i w żaden sposób się nie dogadają. Wytłumacz mi jaki
              pożytek masz z
              > tego, że jest tyle języków i nie ma jednego wspólnego? Czyżbyś był
              tłumaczem?


              No coz, zgadles. Faktycznie pochodze z zachodniej czesci kraju, a
              dokladniej z Wrocka. W Niemczech, podobnie jak i wiekszosc moich
              znajomych bywam co najmniej raz w miesiacu. Z uwagi na bliskosc
              granicy, mam w Berlinie kilkoro niemieckich znajomych z ktorymi
              utrzymuje staly kontakt.
              Chyba zle mnie zrozumiales gdyz nie neguje potrzeby istnienia
              jednego jezyka za pomoca ktorego bedzie mogla sie porozumiewac cala
              ludzkosc i niech nim juz bedzie angielski. Jednak niezaleznie od
              tego, upieram sie ze zarowno dla mnie jak i dla przewazajacej
              wiekszosci Polakow wazniejsza jest znajomosc jezyka naszego
              zachodniego sasiada. Mnie nie interesuja kontakty profesjonalno
              handlowe obywateli Ghany z obywatelami Indii czy tez Pakistanu i
              zupelnie jest mi obojetne w jakim jezyku sie ze soba porozumiewaja.
              Interesuja mnie kontakty z Niemcami gdyz jest to najpotezniejsza
              gospodarka w Europie, ktora znajduje sie tuz za nasza miedza. Nie
              jest tez prawda, ze wiekszosc literatury fachowej w jakiejkolwiek
              dziedzinie jest dostepna po angielsku. Najwiecej powaznej literatury
              fachowej w moim zawodzie ukazuje sie po niemiecku, francusku i
              hiszpansku. Aczkolwiek zgadzam sie, ze idealnym rozwiazaniem dla
              mieszkancow Polski bylaby znajomosc zarowno niemieckiego jak i
              angielskiego.
              • Gość: Ralph Re: Dzieci emigrantow w szkolach w PL IP: *.zone4.bethere.co.uk 28.01.09, 01:34
                Nareszcie mądrze piszesz, chociaż nigdy nie zgodzę się z Twoją tezą że "dla
                przewazajacej wiekszosci Polakow wazniejsza jest znajomosc jezyka naszego
                zachodniego sasiada", w tym przypadku pisz wyłącznie za siebie i swoich
                znajomych. Doskonale zdaję sobie sprawę, że prawie wszyscy mieszkający niedaleko
                naszej zachodniej granicy często się do Niemiec wybierają, ale to zdecydowanie
                nie jest "większość Polaków"! Nie każdego interesują kontakty
                profesjonalno-handlowe z obywatelami tego kraju. Szybko przeanalizowałem
                sytuację moich znajomych i na 36 osób mieszkających w Warszawie tylko 3 używają
                niemieckiego w pracy czy towarzysko, wszystkim pozostałym albo przydaje się
                angielski, albo nie mają potrzeby posługiwania się żadnym językiem obcym.
    • bigstrand ale to juz bylo... 26.01.09, 09:39
      ale ta dyskusja juz miala miejsce na tym forum, jak widac niektorzy maja problemy nie tylko z zaparmietywaniem faktow ale i ich kojarzeniem -;)
      Bylo przy okazji wynikow z raportu OECD, dzieci z krajow OECD rozwiazywaly ten sam test, UK uplasowala sie mniej wiecej na tym samym miejscu co PL. A w niektorych dzialach nawet ja przewyzszyla. Biorac pod uwage naklady, to i tak bardzo dobry wynik. Niestety na poziomie uniwersyteckim wiekosc tych nakladow juz nie da sie zamaskowac antuzjazmem i tutaj PL lezy na calej dlugosci. Niezaleznie od metod nauczania. Paradoksalnie te kiepskie uniwersytety wypuszczaja calkiem niezlych absolwentow.
      Co do nauki fizyki po angielsku... a dlaczego nie po rosyjsku? albo niemiecku? Przeciez Polska szkola ma wieloletnie tradycje datujace sie od niepamietnych czasow zaborow bycia krajem kolonialnym gdzie ku chwale kolonizatora nauczano w jego jezyku i ku uciesze ludu miejscowego. Dlaczego nie kontynuowac tej szlachetnej tradycji w XXI wieku i wzorem Bangladeszu czy Sudanu uczyc medycyny po angielsku?! Przeciez latwiej bedzie znalezc prace w UK, a o tym marzy kazdy bulbonczyk, prawda?

      no ale Jaro przeciez mowi do swoich dzieci po angielsku... wzorowy imigrant, nalezy sie medal od JM krolowej.
      • Gość: Jaro Re: ale to juz bylo... IP: *.range86-151.btcentralplus.com 26.01.09, 12:51
        Angielski to nie jest jezyk ani Anglikow ani Amerykanow, to jezyk uniwersalny, jak lacina w sredniowieczu. Kiedys w PL wydawalem gazetke do nauki angielskiego i nie bylo w niej nic o Anglii ani USA, a bylo np o Antarktydzie :) Anglicy juz ne maja prawa do swojego jezyka. Ciekawe ze np w Chinach preferuja chinskich anglistow niz Anglikow, nie tylko z powodu kosztow. Moze to i pidgen English, ale tez English. DLatego zwlaszcza w swiecie nauki bedzie dominowal jeszcze przez pokolenia. Np lekarz, ktory nie zna od dziecinstwa angielskiego nie moze byc dobrym lekarzem, bo nie bedzie w stanie szybo i krytycznie (ze 100% zrozumienia) sledzic biezacej literatury naukowej, co jest obecnie niezbedne w praktyce klinicznej. A polski tez mozna znac. Szwedzi przeciez znaja szwedzki a Holendrzy znaja holenderski. Moj maly doskonale sobie radzi w obu jezykach i zaczyna robic babci za tlumacza :)
        • Gość: Alex Re: ale to juz bylo... IP: 92.1.162.* 26.01.09, 13:21
          Gość portalu: Jaro napisał(a):

          > Angielski to nie jest jezyk ani Anglikow ani Amerykanow, to jezyk
          uniwersalny,
          > jak lacina w sredniowieczu. Kiedys w PL wydawalem gazetke do nauki
          angielskiego
          > i nie bylo w niej nic o Anglii ani USA, a bylo np o
          Antarktydzie :) Anglicy ju
          > z ne maja prawa do swojego jezyka. Ciekawe ze np w Chinach
          preferuja chinskich
          > anglistow niz Anglikow, nie tylko z powodu kosztow. Moze to i
          pidgen English, a
          > le tez English. DLatego zwlaszcza w swiecie nauki bedzie dominowal
          jeszcze prze
          > z pokolenia. Np lekarz, ktory nie zna od dziecinstwa angielskiego
          nie moze byc
          > dobrym lekarzem, bo nie bedzie w stanie szybo i krytycznie (ze
          100% zrozumienia
          > ) sledzic biezacej literatury naukowej, co jest obecnie niezbedne
          w praktyce kl
          > inicznej. A polski tez mozna znac. Szwedzi przeciez znaja szwedzki
          a Holendrzy
          > znaja holenderski. Moj maly doskonale sobie radzi w obu jezykach i
          zaczyna robi
          > c babci za tlumacza :)



          Zgoda, ale takim samym jezykiem uniwersalnym byl w Europie jeszcze
          nie tak dawno temu jezyk francuski a wieki temu przytaczana przez
          Ciebie lacina. I prosze, minelo 50 lat i co nam pozostalo z jego
          dawnej popularnosci? To samo moim zdaniem czeka w dajacej sie
          przewidziec przyszlosci jezyk angielski. A to, ze kazdy szanujacy
          sie lekarz powinien znac angielski wynika nie z tego ze jest to
          jezyk uniwersalny lecz z tego, ze znakomita wiekszosc medycznych
          publikacji naukowych powstaje w Stanach, ktore sa pod tym wzgledem
          niekwestionowana potega. Po przejsciu Amerykanow na jezyk hiszpanski
          rola angielskiego zarowno w medycynie jak i innych dziedzinach w
          sposob oczywisty znaczaco zmaleje a role jezyka uniwersalnego
          przejmie jezyk kraju, ktory po Ameryce zdominuje swiat zarowno
          gospodarczo jak i naukowo.
          • Gość: Ralph Re: ale to juz bylo... IP: *.zone4.bethere.co.uk 26.01.09, 23:41
            Rozumiem że według Ciebie nie warto się uczyć angielskiego, bo w nieokreślonej
            przyszłości (np. za 100 lat) językiem międzynarodowym będzie np. chiński? A co
            mnie obchodzi co będzie za 100 lat? Żyjemy tu i teraz i nawet wszystkie nasze
            dzieci całe swoje zawodowe życie spędzą za dominacji języka angielskiego.
            Skoroś taki mądry to napisz jakiego języka powinny się uczyć dzieci, żeby za 100
            lat umiały ten właściwy?
            • Gość: W Re: ale to juz bylo... IP: *.aston.ac.uk 27.01.09, 09:59
              Chinski (mandarynski) warto znac juz teraz. Ucz niego swoje dzieci.

              Pozdrawiam!
            • Gość: Alex Re: ale to juz bylo... IP: 92.1.162.* 27.01.09, 10:14
              Gość portalu: Ralph napisał(a):

              > Rozumiem że według Ciebie nie warto się uczyć angielskiego, bo w
              nieokreślonej
              > przyszłości (np. za 100 lat) językiem międzynarodowym będzie np.
              chiński? A co
              > mnie obchodzi co będzie za 100 lat? Żyjemy tu i teraz i nawet
              wszystkie nasze
              > dzieci całe swoje zawodowe życie spędzą za dominacji języka
              angielskiego.
              > Skoroś taki mądry to napisz jakiego języka powinny się uczyć
              dzieci, żeby za 10
              > 0
              > lat umiały ten właściwy?


              Nigdzie nie napisalem, ze nie nalezy uczyc sie angielskiego. Uwazam,
              jedynie, ze dla kogos mieszkajacego w Polsce czy tez w dowolnym
              kraju Europy Srodkowej znacznie wazniejszym jezykiem jest jezyk
              niemiecki. Dlatego tez nie rozumiem dlaczego Jaro proponuje, aby
              dzieci w PL uczyly sie fizyki po angielsku. Juz nie mowiac o tym, ze
              cywilizacje niemieckojezyczne stoja duzo wyzej od anglosaskich i
              duzo wiecej mozna sie od nich nauczyc.
              • Gość: Ralph Re: ale to juz bylo... IP: *.zone4.bethere.co.uk 27.01.09, 23:03
                Uzasadnij dlaczego dla mnie jako Polaka ważniejszy jest niemiecki od
                angielskiego. Praktycznie cała literatura naukowa jest po angielsku. Tak samo
                wszystko co związane z informatyką jest po angielsku. Większość filmów w kinach
                jest po angielsku. Angielska Wikipedia jest największa na świecie i można tam
                znaleźć najwięcej informacji, to samo dotyczy właściwie każdej dziedziny na
                temat której szukamy informacji w internecie. 90% obcokrajowców z którymi
                miałem do czynienia w Polsce posługiwało się językiem angielskim.
                A niemiecki? Nie mam pojęcia do czego mógłby mi się przydać poza przyniesieniem
                satysfakcji znajomości jeszcze jednego niezbyt popularnego języka. Jedynie dwa
                razy szukając rozwiązania problemu w pracy natknąłem się na niemiecką stronę (w
                Google mam ustawione języki: angielski, polski, niderlandzki, niemiecki,
                rosyjski, słowacki i czeski).
        • bigstrand Re: ale to juz bylo... 26.01.09, 13:40
          albo mowisz o znajomosci angielskiego na poziomie popularnym albo o jego znajomosci wsrod elit naukowych. Japonia, Korea czy nawet wspomniane Chiny to kompletny brak znajomosci angielskiego wsrod "ludnosci" bardzo kiepska znajomosc angielskiego mowionego ale niepodwazalne osiagniecia naukowe, byc moze przewyzszajace osiagniecia Szwedow czy Holendrow gdzie znajomosc angielskiego jest bardzo duza.
          Nie ma jednoznaczenego sprzezenia pomiedzy stanem znajomosci j angielskiego wsrod populacji a jakoscia uslug medycznych. Caly kanadyjski Qubeck powinien juz dzis oglosic ze skoro brak jest korzysci z mowienia w jezyku mniejszosci to po co kopac sie z koniem, lepiej pozucic ten nieprzydatny francuski. Jako alternatywe do angielskiego proponuje mandarynski (jezyk baaardzo popularny -miliard chinczykow nie moze sie mylic), arabski -(nieunikniona islamizacja) uwaga! w anglii bedzie szybciej obowiazkowy niz w PL -moze lepiej dzieci uczyc Koranu juz dzisiaj, Hiszpanski -nic nie zatrzyma pochodu hiszpanskiego na polnoc kontynentu. Jezykow do wyboru do koloru...
          • Gość: Jaro Re: ale to juz bylo... IP: *.range86-151.btcentralplus.com 26.01.09, 14:33
            Trzeba odroznic uzywanie innych niz angielski jezykow wsrod klasy sredniej i reszty spoleczenstwa. W nauce i biznesie takze w Chinach i Japonii uzywa sie angielskiego, choc rzeczywiscie Japonczycy publikuja sporo, takze po japonsku, ale jak cos jest istotniejszego, przelomowego, to zawsze po angielsku. Lekarze w Quebecu znaja angielski biegle, nawet jesli na codzien mowia po quebeqois.

            A propos islamizacji, smiem twierdzic ze Bin Laden z terrorystami np. z Pakistanu porozumiewa sie po angielsku. W ktoryms z wywiadow jeden z jego ludzi powiedzial, ze lub sluchac The Archers na Radio 4 (przez internet). No kidding.
        • Gość: Jaro Re: ale to juz bylo... IP: *.range86-151.btcentralplus.com 29.01.09, 16:38
          A tu okazuje sie, ze w niektorych angielskich szkolach nie ma ani jednego Anglika... Za to mozna sie tam nauczyc jezykow przyszlosci...
          www.telegraph.co.uk/education/educationnews/4361793/The-primary-schools-where-no-pupil-speaks-English.html
          www.telegraph.co.uk/education/educationnews/4361828/Ten-primary-schools-in-England-with-100-per-cent-of-pupils-who-do-not-speak-English-as-a-first-language.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja