liberum_veto
22.07.08, 17:39
Zima 1943 roku. Męczeństwo O. Ludwika Wrodarczyka
Partyzanci, którzy stanowili obronę miejscowej ludności przed
ukraińskimi bandytami zostali odwołani i Okopy zostały bez opieki. 6
grudnia bandyci ukraińscy rozpoczęli swój morderczy pochód ku
Borowskim Budkom, Dołhani i Okopom. Ludzie uciekali w stronę lasu,
pierwsze domy płonęły. O. Ludwik dobrowolnie postanowił udać się z
probostwa do kościoła by chronić tabernakulum. Tam ostatni raz w
życiu uklęknął i modlił się i na klęczkach wyczekiwał swoich
oprawców, aż przyjdą go pojmać. Barbarzyńcy wpadli do kościoła,
dopadli go klęczącego na stopniach ołtarza. Na jego oczach
zamordowali dwie kobiety - 18-letnią Weronikę Kosińską i 90-letnią
Łucję Skurzyńską - które prosiły ich o darowanie mu życia. Został
porwany przez morderców i męczony w różny sposób: był rozebrany do
naga, chłostany, nakłuwany igłami i przysmażano mu stopy gorącymi
żelazami. W miejscowości Moczulanki dokonano na nim męczeństwa.
Przywiązano go do kloca drzewa na koźle na którym rżnie się drzewo i
piłą do cięcia drzewa dwanaście ukraińskich kobiet piłowało go jak
kloc drzewa. Po kilku godzinach męczarni zmarł.
www.wrodarczyk.com.pl/zyciorys.html