Dodaj do ulubionych

Kapłan przecięty piłą

22.07.08, 17:39
Zima 1943 roku. Męczeństwo O. Ludwika Wrodarczyka
Partyzanci, którzy stanowili obronę miejscowej ludności przed
ukraińskimi bandytami zostali odwołani i Okopy zostały bez opieki. 6
grudnia bandyci ukraińscy rozpoczęli swój morderczy pochód ku
Borowskim Budkom, Dołhani i Okopom. Ludzie uciekali w stronę lasu,
pierwsze domy płonęły. O. Ludwik dobrowolnie postanowił udać się z
probostwa do kościoła by chronić tabernakulum. Tam ostatni raz w
życiu uklęknął i modlił się i na klęczkach wyczekiwał swoich
oprawców, aż przyjdą go pojmać. Barbarzyńcy wpadli do kościoła,
dopadli go klęczącego na stopniach ołtarza. Na jego oczach
zamordowali dwie kobiety - 18-letnią Weronikę Kosińską i 90-letnią
Łucję Skurzyńską - które prosiły ich o darowanie mu życia. Został
porwany przez morderców i męczony w różny sposób: był rozebrany do
naga, chłostany, nakłuwany igłami i przysmażano mu stopy gorącymi
żelazami. W miejscowości Moczulanki dokonano na nim męczeństwa.
Przywiązano go do kloca drzewa na koźle na którym rżnie się drzewo i
piłą do cięcia drzewa dwanaście ukraińskich kobiet piłowało go jak
kloc drzewa. Po kilku godzinach męczarni zmarł.
www.wrodarczyk.com.pl/zyciorys.html
Obserwuj wątek
    • mat120 Re: Kapłan przecięty piłą 22.07.08, 21:18
      Wypadałoby zapytac, czy tych kilkuset duchownych męczenników,
      zarżniętych przez banderowców na Kresach zostało w jakiś szczególny
      sposób uhonorowanych przez najwyższą hierarchię kościelną w Polsce?
      Czy któregoś z nich uznano chociażby za błogosławionego? Czy czci
      się ich pamięc i męczeńską śmierc? Wypadałoby też zapytac gdzie byli
      ci hierarchowie podczas uroczystości upamiętniających rocznicę
      ludobójstwa na ich wiernych? Okazuje się, że wzorem Targowicy
      z naszej listy hańby, też stchórzyli. A zatem mają tam również
      swoje "zaszczytne" miejsce.
      • liberum_veto Re: Kapłan przecięty piłą 23.07.08, 06:52
        Gdyby nie niestrudzony bojownik o prawdę ks. Tadeusz Isakowicz-
        Zaleski, głos Kościoła byłby w te dni zupełnie niezauważalny
        www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=990
        Kapłan przecięty piłą 2008-07-20
        Nie o wszystkich kapłanach-męczennikach polski Kościół chce
        pamiętać. Poprawność polityczna, wyrażona "długofalowymi działaniami
        bilateralnymi" i "międzynarodowymi stosunkami geopolitycznymi"
        (cytat z wypowiedzi jednego z polityków), zagnieździła się bowiem
        także w sferach duchowych. Wyrazem tego jest głębokie milczenie
        polskiego Episkopatu w sprawie osób konsekrowanych pomordowanych na
        Wschodzie.
        Dziś w niedzielę, w dzień Pański pragnę przypomnieć sylwetkę ojca
        Ludwika Wrodarczyka, oblata, syna śląskiej ziemi, okrutnie
        zamordowanego w 1943 r. na Wołyniu przez faszystów ukraińskich z
        UPA. Życiorys zaczerpnąłem ze strony www.wrodarczyk.com.pl/ ,
        którą wszystkim gorąco polecam.
    • liberum_veto obcięto mu głowę, którą nabito na pal 08.08.08, 16:52
      Znanym księdzem w Galicji Wschodniej był ks. Marian Bosak. Rozpoczął
      nie tylko budowę kościoła-sanktuarium w Mariampolu nad Dniestrem,
      ale zainicjował wiele działań społecznych. Kres jego niezwykle
      aktywnemu życiu położyli nacjonaliści ukraińscy, którzy w nocy z 23
      na 24 sierpnia 1941 r. pod pretekstem załatwienia spraw urzędowych
      uprowadzili go z plebanii. Rano, idąc śladem wyrwanej z sutanny
      koloratki, znaleziono jego zmasakrowane ciało. W następnych
      miesiącach w najróżniejszych okolicznościach zamordowano 160 jego
      parafian. Trwałą pamiątką po męczenniku jest obraz Matki Bożej
      Zwycięskiej, który przewieziony z Mariampola do kościoła na Piasku
      we Wrocławiu został koronowany w 1989 r. W podobny sposób, często
      pod pretekstem wezwania do chorego, banderowcy uprowadzili i
      zamordowali kilkunastu kapłanów. Tak zginął np. karmelita Bartłomiej
      Czosnek z sanktuarium maryjnego w Bołszowcach. Przed zgładzeniem był
      torturowany, wyrwano mu język i genitalia. Dziesiątki innych
      kapłanów, zakonników i zakonnic zamordowano w czasie bandyckich
      napadów UPA na polskie wioski. Dla przykładu, we wsi Ostrówki na
      Wołyniu zginął ks. Stanisław Dobrzański (obcięto mu głowę, którą
      nabito na pal) wraz tysiącem parafian, a w sanktuarium maryjnym w
      Podkamieniu wymordowano ojców dominikanów wraz z setkami Polaków,
      szukających tam schronienia. Ks. Karola Barana z Korytnicy zadźgano
      nożami. Ks. Bolesław Szawłowski zginął wraz z 500 parafianami w
      kościele w Porycku. Podobny los spotkał ks. Jana Kotwickiego,
      zabitego przy ołtarzu, oraz ks. Józefa Aleksandrowicza z Zabłocia,
      któremu podczas mszy św., na oczach wiernych, banderowcy skręcili
      kark. Z kolei ks. Błażej Czuba został spalony wraz wiernymi w
      kościele w Dołhej Wojniłowskiej. Natomiast na Ihrowicę k. Tarnopola
      bojówki UPA napadły - uwaga! - w noc Bożego Narodzenia. Przy
      wigilijnych stołach porąbano siekierami wiele osób, w tym ks.
      Stanisława Szczepankiewicza oraz jego matkę. Innej z kolei tragedii
      doznał ks. płk Roman Daca, kawaler Orderu Virtuti Militari i kapelan
      Lwowskiego Okręgu AK. Gdy na jego plebanię w Nowosielcach napadli
      banderowcy, zdążył się schować w skrytce pod podłogą. Jednak jego
      matkę zarąbano siekierami, a jej krew spływała na niego przez
      szczeliny w deskach.
      W ten sposób rezuni z UPA zamordowali 70 duchownych
      rzymskokatolickich, a także kilku księży greckokatolickich, którzy
      pomagali Polakom.
      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=1034
    • liberum_veto Jak to było z piłami na Wołyniu 07.08.09, 15:49
      Jak to było z piłami na Wołyniu
      Dlaczego z czasów, gdy ludzie ginęli milionami, w pamięci ludzkiej
      pozostaje żywe – co więcej wciąż budzi kontrowersje i boli jak
      niezagojona rana – wspomnienie „wydarzeń” na Kresach Południowo-
      Wschodnich, gdy Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska
      Powstańcza Armia oraz bojówki chłopstwa ukraińskiego
      zabiły „zaledwie” 120-200 tysięcy ludzi?
      Przyczyn jest wiele, a jedną z nich jest powszechne bestialstwo
      oprawców dążących do tego, by nie tylko zabić, ale i zadać ofiarom
      jak najwięcej cierpień. Jak powiedział ostatnio dowódca samoobrony
      Rybczy na Wołyniu, Jan Niewiński, żołnierze jego placówki wspólnie
      modlili się o śmierć od kuli – uważaną za śmierć dobrą – a błagali o
      uchronienie od śmierci w męczarniach za przyczyną ukraińskich
      nacjonalistów. To właśnie odczłowieczenie napastników – czasem we
      wspomnieniach świadków uznawanych za diabły, a ich dzieło za
      piekielne – którzy napadali na zazwyczaj spokojną i nie
      spodziewającą się złego ludność, powodowało szok „od którego siwiały
      młode dziewczęta”, jak wyraził się pisarz Jarosław Hałan. Owo
      dotknięcie absolutnego Zła, które często miało twarz niedawnego
      dobrego sąsiada, spowodowało u ofiar nieukojony ból i jest przyczyną
      sprzeciwu wobec prób wrzucenia „tragedii wołyńskiej” na półkę ze
      sprawami „załatwionymi odmownie”.
      Temat okrucieństwa i tortur poruszałem nie raz. Celowo pomijałem
      jednak sprawę chyba najbardziej makabryczej zbrodni, jaką było
      przeżynanie ludzi piłą. Jest to temat wart osobnego poruszenia – i
      czas na nie dzisiaj.
      Sprawa pił budzi skrajne emocje. Z jednej strony rżnięcie piłami
      przedstawia się tak, jakby niemal każdy Wołyniak został przerżnięty
      piłą. Z drugiej strony pojawia całkowita negacja. Oto jej przykłady:
      Kolejna czarna legenda brzmi: na Wołyniu Ukraińcy cięli Polaków
      piłami. Tymczasem nie stwierdzono ani jednego takiego przypadku.
      Wszystkie osoby powtarzające takie informacje słyszały je od kogoś
      innego. Świadków naocznych nie ma, piły są prawdopodobnie mitem.
      (Jarosław Hrycak, ukraiński historyk, Gazeta Wyborcza nr 23 z dnia
      27-28.01.2001)
      Osobiście pamiętam nawet artykuł w GW, w którym pewien dziennikarz,
      bodajże Marcin Wojciechowski, opisywał swoje uczestnictwo w
      warsztatach, które naukowo udowodniły mit o piłach na Wołyniu. Taki
      naukowy negacjonizm doprowadził do tego, że mógł grzmieć red.
      Smoleński potępiając antyukraińskie stereotypy w polskim
      społeczeństwie: ... nacjonaliści, mordercy, hajdamaki, piłami
      rżnęli, żywcem palili, pacyfikowali Powstanie itd., itp. (GW z
      10.01.2001, pogrubienie moje)
      Trochę rozumiem takie postawy. Wystarczy przeprowadzić na sobie
      test – zadać sobie pytanie, czy byłoby się zdolnym, oczywiście w
      skrajnych warunkach, do rąbania człowieka siekierą czy sieczenia go
      czymś ostrym – i – do rżnięcia go piłą. O ile wydaje się, że np. w
      samoobronie człowiek jest zdolny do wielu rzeczy – ba, wspiera tu go
      kultura, wszak uważano kiedyś rąbanie i sieczenie ludzi za zajęcia
      rycerskie! – to wyobrażenie sobie siebie przecinającego człowieka na
      pół, przyprawia już o mdłości. Jest to bowiem zajęcie wyłącznie
      katowskie… Co więcej, wymagałoby ono pewnej premedytacji, wręcz
      organizacji, której normalny człowiek psychicznie mógłby nie
      wytrzymać. Tak więc nie dziwię się, że trudno uwierzyć, szczególnie
      Ukraińcowi, z wyższych sfer, w „piły na Wołyniu”.
      Tymczasem według moich, niepełnych jeszcze rachunków, opracowania
      dotyczące ludobójstwa OUN i UPA na Wołyniu i w Galicji (Małopolsce)
      Wschodniej wymieniają 49 osób zabitych poprzez przecięcie piłą, plus
      kilka przypadków, w których liczba osób nie jest sprecyzowana.
      Spośród tych osób, 21 jest znanych z imienia i nazwiska, 20 tylko z
      nazwiska, 1 osoba tylko z imienia. Tylko 7 osób jest całkowicie
      anonimowych. Tak dokładna znajomość ich personaliów (dla porównania:
      znamy nazwiska tylko ok. 1/3 wszystkich ofiar OUN-UPA) każe zacząć
      powątpiewać w słuszność zaprzeczeń Hrycaka. Jeden świadek może się
      mylić, ale nie kilkudziesięciu!
      Przeczytałem wiele wspomnień świadków, które pełne są wstrząsających
      faktów nt. zwyrodnienia banderowskiego „ruchu wyzwoleńczego”, jak
      choćby to…
      W pewnej chwili jeden z bandytów powiedział do drugiego: „daj niż,
      ja jemu jazyk wyriżu (daj nóż, ja mu język wyrżnę)”. Kiedy podano mu
      duży nóż rzeźnicki, jedną ręką chwycił mnie za brodę, a w momencie,
      kiedy zbliżał nóż do mojej twarzy, został wywołany przez prowidnika
      do wyniesienia dużego kosza [z rabowanymi rzeczami – D.B.]. (...) Po
      wyniesieniu kosza bandyta wrócił do mnie, ale już nie z nożem, tylko
      z naganem w ręku i z odległości około 30 cm od mojej głowy wycelował
      do mnie. Patrzyłem w lufę rewolweru i ogruchowo odchyliłem głowę. W
      tej samej chwili padł strzał. Nie straciłem przytomności, gdyż
      pocisk trafił tuż za uchem i przeszył kark. Chcąc
      uniknąć „poprawki”, zwaliłem się pod stół i postanowiłem udawać
      martwego. (Bolesław Sienkiewicz „Żuraw”, komendant placówki AK w
      Ciemierzyńcach, pow. Przemyślany, Tarnopolskie)
      ...lecz dotychczas rzeczywiście nie odnalazłem nigdzie zeznania
      mówiącego wprost: „byłem/byłam świadkiem przecinania człowieka
      piłą...”. Są jednak przekazy o istnieniu takich osób: np. w Nakwaszy
      (Tarnopolskie) przecięcie piłą Rozalii Wróblewskiej odbyło się na
      oczach jej córki Stefanii Petrasz. W Hucisku (Lwowskie) Józef
      Doskoczyński został przerżnięty na oczach mdlejącej żony. W kolonii
      Gaj na Wołyniu ukryty w schronie Bolesław Czelebąk słyszał, jak
      przepiłowuje się jego żonę.
      Istnieją ponadto świadectwa osób, które widziały „efekty”
      działalności upowskich katów:
      My weszliśmy [do Gaju, Wołyń – D.B.] od strony północnej. Po lewej
      stronie w środku wioski była szkoła, a za nią prostopadle do drogi
      strzelnica (...). (...) cały wykop strzelnicy był zapełniony
      zwłokami pomordowanych Polaków na wysokości 1 m. (...) Dookoła
      leżały porzucone narzędzia zbrodni: siekiery, widły, motyki, piły,
      drągi i inne – wszystkie we krwi. (ze wspomnień Stanisława Pachli,
      pogrubienie moje) [2]
      albo:
      Po wyjściu z piwnicy, to co zobaczyłam, było straszne. Wszystkie
      domy były spalone, mężczyźni którzy schwytani przez banderowców
      zostali zamknięci w jednej ze stodół i tam dokonano masakry. Odcięto
      im uszy, nosy, wydłubano oczy, niektórych przecinano piłą stolarską,
      odrąbywano ręce i nogi, rozpruwano brzuchy (...). (z relacji Zyty
      Malec, Hucisko, Lwowskie, 12.04.1944, pogrubienie moje) [3]
      W końcu, istnieją dowody zdjęciowe. Uwaga, widok jest makabryczny:
      img134.imageshack.us/img134/1794/54293379.tif
      Piły na Wołyniu – a także poza nim! – były więc faktem. Może nie
      były tak powszechne, jak niektórzy uważają, ale jednak prawda wydaje
      się inna niż twierdzili prof. Hrycak i redaktorzy GW.
      ______

      Poniżej przedstawiam listę męczenników wołyńsko-małopolskich
      zamordowanych przez przecięcie piłą. Niech posłuży jako pomoc
      naukowa dla wyżej wymienionych.
      65-lat-temu.salon24.pl/114661,jak-to-bylo-z-pilami-na-wolyniu
    • zaplutykarzelupa Re: Kapłan przecięty piłą 22.08.09, 08:17
      kurcze a ja juz myslalem ze chodzi o zaleskiego co za piekne
      zwienczenie byloby santo subito
      swoja droga to interesujace ze taki w sumie chyba szlachetny
      czlowiek tapla sie razem z jakimis fanatykami w szowinistycznym
      polskim bajorku. Na muzg od podopiecznych sie rzucilo???????
      • liberum_veto Re: Kapłan przecięty piłą 22.08.09, 10:46
        zaplutykarzelupa napisał:

        > Na muzg

        Widać, że edukację zakończyłeś na III klasie szkoły podstawowej.
        I dlatego taki z ciebie "muzgowiec".
        • zaplutykarzelupa Re: Kapłan przecięty piłą 22.08.09, 11:31
          pane ne pozwalam
          o ksiedzu Zaleskim slyszal ja jak pan zes pewnie jaszcze koszule w
          zebach nosil a ze zaplatal mi sie w wasz makabryczno-
          fantasmagoryczny temat to nie poradze taki to juz muj rezonski muzg.
          tak wiec jego zycie nielegalne jest mi dobrze znane (sam victorie
          pokazywal ja w Mistrzejowicach u ks. Jancarza zwanego przez nas
          uczniakow pieszczotliwie Jajcarzem) a ze biedak (Zaleski - do
          ktorego mam szacunek za reszte dzialalnosci) sie zaplatal z
          podobnymi wam no coz jak to w polskim zoo skojarzenia to
          przeklenstwo...
      • orest.k Re: Kapłan przecięty piłą 22.08.09, 10:47
        Zdenerwowałeś mnie, Zaplutykarleupa! Co do aktualnej działalności ks. Zaleskiego mam prawdopodobnie taki sam stosunek, jak i Ty. Mam nadzieję, że na księdza przyjdzie opamiętanie, oby jak najszybciej, i przestanie wiernym zamiast Słowa Bożego podsuwać plugastwa czarnosecińca ze Zjednoczenia Patriotycznego "Grunwald" Prusa czy kłamstwa pseudoprawosławnego pseudo-Ukraińca, zawiedzionego w swoich prywatnych ambicjach melnykowca Poliszczuka. Ale to, co napisałeś, nie służy wizerunkowi Ukraińca w Polsce! Szczególnie ostatnie zdanie - ja np. pełen jestem podziwu dla postawy ks. Zaleskiego w mrocznych latach stanu wojennego i później, do '89 oraz dla jego działalności charytatywnej (o której, mam wrażenie, jakby zapomniał).
        A w ogóle pozdrawiam wszystkich (choć niektórych jakby ozięble) smile
    • orest.k Re: Kapłan przecięty piłą 22.08.09, 14:38
      Jak rozumiem - są jakieś relacje naocznych świadków męczeństwa o. Wrodarczyka, dowody zbrodni? Bo to nagromadzenie makabrycznych szczegółów, jakaś rytualna niemalże liczba dwunastu kobiet, tnących księdza za bardzo mi przypomina cztery konie, którymi jakoby rozerwano Rumla.
      • orest.k Re: Kapłan przecięty piłą 05.09.09, 13:35
        No i co, Panowie "znawcy"? Jakoś odpowiedzi nie mogę się doczekać ....
        Zresztą przyznam, że nie spodziewałem się takowej, bowiem z tą akurat barwno-krwistą wołyńską legendą rozprawił się już dawno Andrzej L. Sowa w swojej (wspominanej na tym forum) książce "Stosunki polsko-ukraińskie 1939-1947". Strona 204, tylko nazwisko w formie "Włodarczyk".

        Pozdrawiam.
      • venus99 Re: Kapłan przecięty piłą 05.09.09, 15:09
        naoczni świadkowi znajdują się tam gdzie wszystkie inne ofiary UPA-w
        grobie.
        • orest.k Re: Kapłan przecięty piłą 05.09.09, 15:17
          venus99 napisał:

          > naoczni świadkowi znajdują się tam gdzie wszystkie inne ofiary UPA-w
          > grobie.

          Toż to okultyzm przecież!
          • ampolion Re: Kapłan przecięty piłą 05.09.09, 23:21

            okultyzm fr. occultisme książk.
            a) «teoria o istnieniu w przyrodzie i człowieku sił
            nadprzyrodzonych, wywołujących u niektórych osób niezwykłe
            zdolności, np. jasnowidzenia, telepatii»
            b) «ogół praktyk magicznych związanych z tą teorią»
            ○ Uprawiać okultyzm.
            pis. Ms. okultyzmie · wym. Ms. okultyźmie a. okultyzmie · m IV, D. -
            u, blm.
            • orest.k Re: Kapłan przecięty piłą 05.09.09, 23:42
              Dokładnie, a ponadto - "Wizję świata kreowaną przez okultyzm cechują: spirytualizm, realizm, koncepcja wielopoziomowości bytu, koncepcja hierarchiczności istot, przekonanie o nieskończonych możliwościach rozwoju człowieka i kosmosu (reinkarnacjonizm)."
              A "spirytualizm – także nazwa ruchu religijnego z lat 40. XIX w., głoszącego, że możliwy jest kontakt z duchami zmarłych za pośrednictwem medium. Duchy, jako istniejące na "wyższym poziomie świadomości" mogą być przewodnikami i doradcami żyjących. W odróżnieniu od późniejszego spirytyzmu (dominującego w krajach romańskich), spirytualizm dominuje w krajach anglojęzycznych i nie głosi nauk tak wyraźnie sprzecznych z chrześcijaństwem jak np. reinkarnacja w spirytyzmie." Itd. itp. Pasuje, jak ulał.
      • liberum_veto Re: Kapłan przecięty piłą 06.09.09, 07:14
        Czyżby pan Sowa kwestionował fakt męczeńskiej śmierci ks.
        Wrodarczyka z rąk banderowskich siepaczy???
        65-lat-temu.salon24.pl/114661,jak-to-bylo-z-pilami-na-wolyniu
        Poniżej przedstawiam listę męczenników wołyńsko-małopolskich
        zamordowanych przez przecięcie piłą. Niech posłuży jako pomoc
        naukowa dla wyżej wymienionych.
        Nieznana kobieta w kolonii Konstantynówka, pow. Dubno, Wołyń,
        sierpień 1943 [4]
        ojciec Tomałówny (imię nieznane), wieś Zastawie, pow. Horochów,
        Wołyń, między kwietniem a lipcem 1943 [5]
        Piotr Stasiuk, ojciec Feliksa, kolonia Dąbrowa, pow. Horochów,
        Wołyń, 24.08.1943 [6]
        Antoni Kawarski, kolonia Jachimówka, pow. Horochów, Wołyń, lipiec
        1943 [7]
        Stefan Uleryk, wieś Tumin, pow. Horochów, Wołyń, sierpień 1943 [8]
        Antoni Rudnicki, s. Franciszka, lat 28, kolonia Podsielecze, pow.
        Kostopol, Wołyń, 20/21.07.1943 [9]
        „jeden z mieszkańców” wsi Mały Porsk, pow. Kowel, Wołyń, 1943 r.[10]
        Polak (NN) w kolonii Popielówka, pow. Kowel, Wołyń, lipiec 1943 [11]
        Iwan Oksiutycz, Ukrainiec przecięty piłą przez swego bratanka Lońkę,
        członka UPA, za odmowę udziału w mordach Polaków, wieś Klewieck,
        pow. Kowel, Wołyń, jesień 1943 [12]
        Maria Sudoł, lat ok. 23, las świniarzyński k. Wierbiczna, pow.
        Kowel, 6.09.1943 [13]
        Żona Bolesława Czelebąka w stanie odmiennym, kolonia Gaj, pow.
        Kowel, 30.08.1943 [14]
        „...jedną z kobiet (nazwisko panieńskie Michałowska) przerżnięto
        piłą”, Huta Stara, pow. Krzemieniec, Wołyń, kwiecień 1943 r. [15]
        Staniszewski (imię nieznane), na terenie pow. krzemienieckiego,
        Wołyń, zima 1943 lub 1944 r. [16]
        Jan Matyszczuk, lat 40, zabity widłami, a następnie porżnięty na
        kawałki. Terebejki, pow. Luboml, Wołyń, sierpień 1943 r. [17]
        Stanisława Sawicka, lat 37,kolonia Aleksandrówka, pow. Łuck, Wołyń,
        maj 1943 r. [18]
        9 osób z rodziny Piwowarskich (Piwowskich?), kolonia Marianówka,
        pow. Łuck, 2.06.1943 [19]
        Janina Polewa, lat 15, Dermanka, pow. Łuck, Wołyń, 10.04.1943 r. [20]
        żona Franciszka Kwiatkowskiego, kolonia Nowa Ziemia, pow. Łuck,
        Wołyń, 1943 r. [21]
        M.P. Ilczuk, Ukrainiec, okolice Tuczyna, pow. Równe, Wołyń, 1944 r.
        [22]
        gajowy i jego żona (NN), Chinocze, pow. Sarny, Wołyń, czerwiec 1943
        [23]
        Józef Ejsmont, okolice Antonówki, pow. Sarny, Wołyń, przed 13-
        14.06.1943 [24]
        ksiądz Karol Baran, lat 61, Stężarzyce, pow. Włodzimierz Wołyński,
        12.07.1943 [25]
        Piotr Bronicki (Branicki), kolonia Stanisławów, pow. Włodzimierz
        Wołyński, 29.08.1943 [26]
        kowal Aleksander Funa, lat 40, Mokrzec, pow. Włodzimierz Wołyński,
        czerwiec 1943 [27]
        „7 czerwca 1943 r, na cmentarz we Włodzimierzu zwieziono liczne
        zwłoki okrutnie pomordowanych w okolicy Polaków. Były to kobiety z
        obciętymi piersiami i rozciętymi brzuchami i przecięci na pół
        mężczyźni.” [28]
        jeniec sowiecki o imieniu Tichon, który oświadczył, że nie wierzy,
        by Ukraina stała się samostijna, Tajkury, pow. Zdołbunów, Wołyń,
        1943 r. [29]
        Antoni Podskalny, lat 44, wieś Cygany, pow. Borszczów, woj.
        tarnopolskie, 1945r. [30]
        dwie polskie nauczycielki [NN], wieś Załucze, pow. Borszczów, woj,
        tarnopolskie, październik 1944 [31]
        rodzina Sikorów, wieś Nakwasza, pow. Brody, woj. tarnopolskie,
        26.12.1943 [32]
        Rozalia Wróblewska, lat ok. 60, wieś Nakwasza, pow. Brody, woj.
        tarnopolskie, luty 1945 [33]
        Michał Popiel i jego syn, wieś Łapszyn, pow. Brzeżany, woj.
        tarnopolskie, początek stycznia 1944 [34]
        Misa… brat Marii – Ukrainiec, inwalida, wieś Jurkowce, pow.
        Kopyczyńce, woj. tarnopolskie, 1945 r. [35]
        Wiktor Kopociński, 17 lat, Krosienko, pow. Przemyślany, woj.
        tarnopolskie, 17.01.1944 [36]
        ksiądz (kleryk?) Florek, pocięty piłą za skrytykowanie sprawców
        mordu z 17. stycznia (patrz wyżej). Na drugi dzień podrzucono do wsi
        jego pocięte piłą zwłoki. Krosienko, styczeń 1944 [37]
        ksiądz Karol Procyk, proboszcz w Baworowie (Tarnopolskie)
        prawdopodobnie przecięty piłą po porwaniu do lasu, listopad 1943 [38]
        małżeństwo Wizer (60 i 65 lat), Karolówka, pow. Rohatyn, woj.
        stanisławowskie, 3.05.1944 [39]
        Jan Zalewski, lat 49, Bohorodyczyn, pow. Tłumacz, woj.
        stanisławowskie, 19.03.1944 [40]
        Jan Skiba, Dźurków, pow. Horodenka, woj. stanisławowskie, 1943 r.
        [41]
        „...kilku z nich [mężczyzn-Polaków] na oczach kobiet i dzieci
        [upowcy] żywcem przerżnęli piłami na pół (...)”. Wśród nich Józef
        Doskoczyński [42] i Antoni Gryglewicz, lat 46 [43], Józef Podkowicz
        i Paweł Mulik [44] – Hucisko, pow. Bóbrka, woj. lwowski, 12.04.1944.
        _____

        Źródła:
        [4] W. Siemaszko, E. Siemaszko, “Ludobójstwo dokonane przez
        nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”,
        Warszawa 2000, s. 77
        [5] tamże, s.136
        [6] tamże, s. 153
        [7] tamże, s. 156
        [8] tamże, s. 170
        [9] tamże, s. 315
        [10] tamże, s. 334
        [11] tamże, s.350
        [12] tamże, s. 375
        [13] tamże, s. 391
        [14] tamże, s.395
        [15] tamże, s. 448
        [16] tamże, s.483
        [17] tamże, s.500
        [18] tamże, s. 553
        [19] tamże, s. 573
        [20] tamże, s. 588
        [21] tamże, s. 591
        [22] tamże, s. 727
        [23] tamże, s. 798
        [24] tamże, s. 811
        [25] tamże, s. 849
        [26] tamże, s. 883
        [27] tamże, s. 928
        [28] tamże, s. 952
        [29] tamże, s. 995
        [30] H. Komański, S. Siekierka, „Ludobójstwo dokonane przez
        nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim…”,
        s. 33
        [31] tamże, s. 56
        [32] tamże, s. 591
        [33] tamże, s. 77 i 591
        [34] tamże , s. 116
        [35] tamże, s. 234
        [36] tamże, s. 779
        [37] tamże, s. 293 i 779]
        [38] tamże, s. 825
        [39] S. Siekierka, H. Komański, E. Różański, “Ludobójstwo dokonane
        przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie
        stanisławowskim 1939-1946”, Wrocław 2007, s. 397
        [40] tamże, s. 690
        [41] tamże, s. 123
        [42] J.Węgierski, “W lwowskiej Armii Krajowej”, Warszawa 1989, s. 109
        [43] S. Siekierka, H. Komański, K. Bulzacki, “Ludobójstwo dokonane
        przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim
        lwowskim 1939-1947”, Wrocław 2006, s. 20
        [44] tamże, s. 47
        • venus99 Re: Kapłan przecięty piłą 06.09.09, 07:33
          nie było tv,orest nie uwierzy.on wierzy tylko w wielką Ukrainę i
          miłosiernych rezunów z UPA.nacjonaliści ukraińscy będą żyli w
          kłamstwie do smierci.
        • orest.k Re: Kapłan przecięty piłą 06.09.09, 10:23
          liberum_veto napisał:

          "Czyżby pan Sowa kwestionował fakt męczeńskiej śmierci ks.
          Wrodarczyka z rąk banderowskich siepaczy???"

          Przedstawiłem przecież informację, gdzie można to znaleźć, z podaniem strony... Andrzej L. Sowa przytoczył opis męczeńskiej śmierci o. Wrodarczyka (akurat z błędem drukarskim, o którym wspomniałem), konkludując:

          "Problem tylko w tym, że nikt z relacjonujących nie był świadkiem tego mordu, nie znaleziono także ciała księdza, a więc obdukcja zwłok nie była możliwa".

          Wydarzenie zatem mogło mieć miejsce, ale również mogło nie mieć miejsca. Ze względu jednak na nagromadzenie krwawych konfabulacji, związanych z antypolską akcją, niepotwierdzonych, bądź wręcz kłamliwych - z powodu braku wiarygodnych źródeł - Andrzej L. Sowa, naukowiec, miał prawo zdarzenie (czy raczej barwne szczegóły o charakterze makabreski) zakwestionować. Z czym się zgadzam.

          Pozdrawiam.
          • liberum_veto Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 06.09.09, 14:55
            orest.k napisał:

            > Wydarzenie zatem mogło mieć miejsce, ale również mogło nie mieć
            > miejsca.

            Nie można wykluczyć, że ojca Wrodarczyka porwali kosmici i wywieźli
            na Marsa...
            65-lat-temu.salon24.pl/86777,meczennik-o-ludwik-wrodarczyk
            W nocy z 6 na 7 grudnia 1943 r. UPA napadła na miejscowości
            wchodzące w skład parafii o. Wrodarczyka. Napastnicy działali w
            trzech grupach: jedna mordowała, druga rabowała a trzecia podpalała
            domy. Polacy w bieliźnie uciekali do lasu. Mordów dokonywano w
            bestialski sposób - rozcinano brzuchy, przybijano kołkami do ziemi,
            ćwiartowano siekierami. Łącznie w trzech miejscowościach parafii -
            Okopach, Budkach Borowskich i Dołhani zginęło około 137 osób.
            W Budkach Borowskich opętani szałem mordowania napastnicy zabili
            nawet Ukrainkę, żonę nacjonalisty, nie słuchając jej tłumaczeń, a
            wraz z nią jej dwoje dzieci.
            Uciekinierzy znaleźli schronienie w szałasach ukraińskich
            mieszkańców wsi Netreba, którzy nie chcąc wstąpić do UPA byli
            zmuszeni uciec do lasu. Wigilię 1943 r. spędzili już we własnych
            szałasach...
            O. Wrodarczyk nie uciekł wraz ze swymi wiernymi. W chwili napadu
            przebywał w kościele, by ratować tabernakulum. Przy nim zarąbano
            dwie kobiety. Został schwytany przez upowców i zabrany na "sąd" do
            wsi Karpiłówka.
            Istnieją dwie wersje śmierci o. Wrodarczyka. Pierwsza - że został
            12. grudnia przerżnięty piłą. Druga, bardziej prawdopodobna, gdyż
            pochodząca od Ukraińców z Karpiłówki: 7 grudnia 1943 r. najpierw był
            przesłuchiwany, bity i torturowany, a później rozcięto mu klatkę
            piersiową i wyjęto pulsujące serce.
            Podobno jeszcze w 1992 r. w domu, w którym torturowano o.
            Wrodarczyka, były widoczne na ścianie ślady jego krwi.
            Mogiły męczennika nie udało się odnaleźć.
            • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 06.09.09, 15:03
              No i już mamy dwie wersje.

              "Istnieją dwie wersje śmierci o. Wrodarczyka. Pierwsza - że został
              12. grudnia przerżnięty piłą. Druga, bardziej prawdopodobna, gdyż
              pochodząca od Ukraińców z Karpiłówki: 7 grudnia 1943 r. najpierw był
              przesłuchiwany, bity i torturowany, a później rozcięto mu klatkę
              piersiową i wyjęto pulsujące serce."

              Obie niezmiernie "fascynujące" i "z pierwszej ręki". Miłośnicy rżnięcia piłą będą jednak dalej obstawać przy swoim, natomiast ci, o bujniejszej wyobraźni, miłośnicy kormanowskich "363 sposobów tortur, czyli prawie po jednej na każdy dzień roku" - przy tej drugiej, zapewne.
              • liberum_veto Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 07.09.09, 07:03
                orest.k napisał:

                > No i już mamy dwie wersje.

                Owszem, ale obydwie są zgodne w najważniejszej kwestii: potwierdzają
                fakt barbarzyńskiej zbrodni popełnionej przez bandytów z UPA na ks.
                Ludwiku Wrodarczyku. Żadna z tych wersji nie upoważnia zatem do
                stwierdzenia, cytuję: "Wydarzenie zatem mogło mieć miejsce, ale
                również mogło nie mieć miejsca." Jest to stwierdzenie kłamliwe,
                porównywalne do tzw. kłamstwa oświęcimskiego.
                • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 07.09.09, 15:56
                  liberum_veto napisał:

                  > Jest to stwierdzenie kłamliwe,
                  > porównywalne do tzw. kłamstwa oświęcimskiego.

                  Tanie "chytadlo" rodem z Siemaszków (czy raczej z Szawłowskiego) - na mnie nie działa. Waszmości sie argumenty pokonczyli, popultało sie samemu sobie, linkując sprzeczne wersje? Trzeba było tematu pił, rżnięcia nie zaczynać, bo to, co w tym wątku napisane (wylinkowane) to wszystko nie znajduje oparcia w unaocznionych faktach czy innego rodzaju dowodach. Czyli - na razie - w krwawe klechdy wołyńskie rzecz włożyć. I jak tu się dziwić powściągliwości hierarchii kościelnej w temacie?

                  Pozdrawiam.
                  • liberum_veto Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 07.09.09, 19:33
                    Prawda jest taka, że faktu męczeńskiej śmierci o. Wrodarczyka nie
                    kwestionują nawet Ukraińcy. Rozbieżność dotyczy jedynie sposobu
                    ukatrupienia kapłana przez banderowską swołocz. W zakłamywaniu
                    bandyckich zbrodni UPA prześcignąłeś więc nawet faszystów
                    ukraińskich. Cóż za nadgorliwość...
                    • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 07.09.09, 20:49
                      liberum_veto napisał:

                      > Prawda jest taka, że faktu męczeńskiej śmierci o. Wrodarczyka nie
                      > kwestionują nawet Ukraińcy. Rozbieżność dotyczy jedynie sposobu
                      > ukatrupienia kapłana przez banderowską swołocz. W zakłamywaniu
                      > bandyckich zbrodni UPA prześcignąłeś więc nawet faszystów
                      > ukraińskich. Cóż za nadgorliwość...

                      Skoro ja prześcignąłem "faszystów ukraińskich", to Ty kogo?
                      "Mistrza" Prusa?
                      • liberum_veto Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 08.09.09, 07:22
                        W przypadku twojej skrajnie tendencyjnej "interpretacji",
                        kwestionującej fakt zamordowania przez bandytów z UPA o. Wrodarczyka
                        (jesteś w tym chyba zupełnie odosobniony!), nasuwa mi się tylko
                        porównanie do wielkiego mistrza propagandy Josepha Goebbelsa.
                        • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 08.09.09, 09:29
                          Ohoho, byli "faszyści ukrainscy", teraz "Goebbels"! Co będzie następnym razem?

                          Co do śmierci o. Wrodarczyka mylisz się, sądzę, że jego zniknięcie zakończyło się śmiercią, w niewyjaśnionych dotychczas okolicznościach.
                          Kwestionuję jedynie elementy tzw. "genocidium atrox", przypisywane przy każdej okazji działaniom OUN czy UPA. Krwawe wyliczanki w tym wątku, jak i w innych, z "rżnięciem piłą" na czele, są nieudowodnione, bowiem nie są udokumentowane. Więcej, w żadnym z tych przypadków, przytoczonych przez Ciebie, nie było naocznych świadków (to zaznaczono nawet w wylinkowanym przez Ciebie materiale).
                          W przypadku o. Wrodarczyka wątpliwości jest znacznie więcej, niż tylko "przebieg kaźni", ale także data, miejsce, itp. A w ogóle to ponoć cztery wersje funkcjonują, nie dwie .....

                          Pozdrawiam.
                          • batoh52 Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 08.09.09, 09:33
                            Darino zmieniłeś nicka? Masz ochotę pogadać, ale wstydzisz się swojej przeszłości?
                            • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 08.09.09, 09:51
                              batoh52 napisał:

                              > Darino zmieniłeś nicka? Masz ochotę pogadać, ale wstydzisz się swojej przeszłoś
                              > ci?
                              Ja nie Darino, w takim razie byłoby nas dwóch? A liberum_veto twierdził, żem jedyny ... smile)
                              • batoh52 Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 08.09.09, 09:57
                                Takich jak ty nie ma za wielu, nie łudź się... ciekawe co się stało że znany
                                fałszerz Wikipedii postanowił zawitać ponownie na to forum.
                                • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 08.09.09, 10:01
                                  Batoh, serdeńko, uchyl rąbka tajemnicy .... Co jest wyższe stopniem od "Darina", i jak sobie trzeba na tą wyższą rangę zasłużyć?
                            • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 08.09.09, 09:56
                              Aha, sorry, kumam!
                              "faszysta ukraiński" - "Goebbels" - "Darino" - to jakaś gradacja, kolejne "rangi" na tym forum?
                            • liberum_veto Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 08.09.09, 11:20
                              batoh52 napisał:

                              > Darino zmieniłeś nicka?

                              To nie jest styl hutmana, raczej innego bywalca forum PuK
                              forum.gazeta.pl/forum/w,48782,68893557,68893557,Przypadek_Mariusza_xxyx.html
                              • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 08.09.09, 11:47
                                Aha, wyższa od "Darina" ranga to "Mariusz xxxx".
                                No, przednia zabawa, strzelajta dalej smile)
                                • liberum_veto Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 09.09.09, 07:25
                                  Nie schlebiaj sobie. Nie jesteś wcale lepszy od hutmana.
                          • liberum_veto Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 10.09.09, 06:46
                            orest.k napisał:

                            > Co do śmierci o. Wrodarczyka mylisz się, sądzę, że jego zniknięcie
                            > zakończyło się śmiercią, w niewyjaśnionych dotychczas
                            > okolicznościach.

                            No proszę. A jeszcze przed chwilą twierdziłeś, że "wydarzenie zatem
                            mogło mieć miejsce, ale również mogło nie mieć miejsca".
                            Pobyt na forum PU czyni cuda. Najwięksi wybielacze zbrodni UPA
                            wycofują się ze swoich matactw. Bardzo mnie to cieszy.
                            forum.gazeta.pl/forum/w,48782,82472135,99905822,Re_Kaplan_przeciety_pila.html
                            Autor: orest.k 06.09.09, 10:23
                            "Problem tylko w tym, że nikt z relacjonujących nie był świadkiem
                            tego mordu, nie znaleziono także ciała księdza, a więc obdukcja
                            zwłok nie była możliwa".
                            Wydarzenie zatem mogło mieć miejsce, ale również mogło nie mieć
                            miejsca.
                            • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 10.09.09, 09:01
                              No widzisz, dopuszczam taką możliwość smile Skoro zniknął, i nie odnalazł się, to najprawdopodobniej został zamordowany. Takie to czasy były. Ale kiedy, gdzie, przez kogo i w jaki sposób - tego nie wie nikt.
                              A tu tyle makabrycznych historii, okraszonych szczegółami (dwanaście kobiet, cierniowa korona, czerwone spódnice, serce pulsujące), rozmijających się nie tylko w szczegółach, ale i w dacie domniemanej męczeńskiej śmierci, i w miejscu "kaźni".... Ojciec Wrodarczyk zasłużył sobie na pamięć i cześć czym innym - pomocą Żydom, i nie ma potrzeby mnożyć krwawych bajek, które mają na celu nie tyle podkreślić świętość zaginionego, ile oczernić OUN/UPA. Chyba zrozumiale napisałem?

                              Pozdrawiam.
                              • liberum_veto Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 10.09.09, 13:45
                                Sugerujesz, że Ukraińcy z Karpiłówki oczerniają UPA?! A to
                                niegodziwcy! Na szczęście UPA ma jeszcze jednego niezawodnego
                                obrońcę. Ostatniego sprawiedliwego wśród narodów świata...
                                65-lat-temu.salon24.pl/86777,meczennik-o-ludwik-wrodarczyk
                                Istnieją dwie wersje śmierci o. Wrodarczyka. Pierwsza - że został
                                12. grudnia przerżnięty piłą. Druga, bardziej prawdopodobna, gdyż
                                pochodząca od Ukraińców z Karpiłówki: 7 grudnia 1943 r. najpierw był
                                przesłuchiwany, bity i torturowany, a później rozcięto mu klatkę
                                piersiową i wyjęto pulsujące serce.
                                • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 10.09.09, 14:49
                                  A to już cytowałeś, linkowałeś, pisałeś .... i tak w kółko. Dlaczego dla mnie ci domniemani "Ukraińcy z Karpiłówki" (od jakiegoś Leosia Żura) mieli by być wiarygodniejsi od ks. bpa Wincentego Urbana, przedstawiającego zupełnie inną wersję wydarzeń? A ponadto wspominałem, że wersji jest cztery, a nie dwie, skup się, czytaj uważniej:

                                  pl.wikipedia.org/wiki/Ludwik_Wrodarczyk
                                  Z tym, że ta czwarta wersja, przypisywana Andrzejowi L. Sowie, nie jest wersją Andrzeja L. Sowy, tylko właśnie bpa Urbana.

                                  Pozdrawiam.
                                  • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 10.09.09, 15:18
                                    Przepraszam, to jest wersja jakiegoś Janika, wersja ks. bpa Urbana jest trzecia (cierniowa korona).
                                  • liberum_veto Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 11.09.09, 06:34
                                    orest.k napisał:

                                    > A to już cytowałeś, linkowałeś, pisałeś .... i tak w kółko.

                                    1. Jak mawiali starożytni: "Repetitio est mater studiorum"
                                    czyli "Powtarzanie jest nauczycielem nauki". Niektórzy są jednak
                                    bardzo odporni na wiedzę. Można im powtarzać nawet i 100 razy, a i
                                    tak nic do nich nie dotrze. Ale ja jestem cierpliwy.
                                    2. Powtarzam więc: wszystkie wersje potwierdzają fakt męczeńskiej
                                    śmierci o. Wrodarczyka z rąk bandytów z tzw. UPA. Żadna nie uprawnia
                                    do poddawania tego faktu w wątpliwość. Ale ty i tak wiesz swoje i
                                    będziesz się trzymał dalej swojej, piątej wersji, bez szóstej
                                    klepki. Żo to zdarzenie może było, a może go nie było... I tak w
                                    koło Macieju...
                                    3. Podobnie jak Mohortowi, mnie też bardziej prawdopodobna wydaje
                                    się ukraińska wersja okoliczności tej barbarzyńskiej zbrodni. W
                                    końcu to Ukraińcy zamordowali o. Wrodarczyka i wiedzą najlepiej.
                                    Polskich świadków tej zbrodni raczej nie było.
                                    4. Do sztucznego "rozmnożenia" wersji okoliczności śmierci o.
                                    Wrodarczyka doszło kilka dni temu za sprawą nijakiego hutmana,
                                    znanego fałszerza Wikipedii.
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,48782,89810502,89810502,Jak_Birczanin_Wikipedie_redaguje.html
                                    Nawet jednak hutman nie dopisał jeszcze w Wikipedii wersji
                                    podważającej sam fakt zbrodni. Jesteś w tym JEDYNY i niezastąpiony.
                            • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 10.09.09, 09:16
                              Środowiska kresowe na gwałt potrzebują patrona - błogosławionego, świętego. To bardzo uwiarygodniło by ich wersję historii. Ale czynią to metodami im właściwymi - kłamstwem, krwawą fantazją, mnożą sprzeczne wersje wydarzeń. Jak widać - nie służy to pamięci o o. Wrodarczyku, ale sprowadza sprawę do niepotrzebnej i czasem niesmacznej kpiny. A swoją drogą - proces beatyfikacyjny już dość długo trwa, zna ktoś cząstkowe efekty?
                              • venus99 Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 10.09.09, 15:30
                                orest.k napisał:

                                > Środowiska kresowe na gwałt potrzebują patrona - błogosławionego,
                                świętego. To
                                > bardzo uwiarygodniło by ich wersję historii. Ale czynią to
                                metodami im właściwy
                                > mi - kłamstwem, krwawą fantazją, mnożą sprzeczne wersje wydarzeń.

                                na całe szczęście są jeszcze środowiska ukraińskich wielbicieli
                                bandytów z UPA i Bandery którzy nie kłamią,nie maja fantazji i nie
                                mnożą sprzecznych wersji.tylko się dziwią,ze niechęć do Ukraińców
                                jest większa niż do Niemców.
                              • liberum_veto Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk - patron gimnazjum 18.09.09, 06:11
                                orest.k napisał:

                                > sprowadza sprawę do niepotrzebnej i czasem niesmacznej kpiny. A
                                > swoją drogą - proces beatyfikacyjny już dość długo trwa,
                                > zna ktoś cząstkowe efekty?

                                1. Urządzanie sobie kpin z męczeńskiej śmierci ojca Wrodarczyka jest
                                rzeczywiście wielką nieprzyzwoitością, a nawet podłością. Różnych
                                kanalii banderowskich jednak nie brakuje. Wystarczy poczytać
                                niektóre posty w tym wątku.
                                2. Niepotrzebnie tak bardzo "przeżywasz" proces beatyfikacyjny.
                                Fałsz czuć na odległość. I kolejne kpiny, tym razem ze środowisk
                                kresowych. Procedury kościelne trwają. W przypadku metropolity
                                Szeptyckiego proces beatyfikacyjny trwa już 50 lat. Końca nie widać.
                                3. Pociesz się, że w międzyczasie ojciec Wrodarczyk został
                                przynajmniej patronem gimnazjum w Radzionkowie.
                                www.gimnazjum.radzionkow.pl/www/www/viewpage.php?page_id=5
                                Od roku Gimnazjum ma imię "świętego" patrona, choć jeszcze nie
                                kanonizowanego, o ileż łatwiej będzie sprostać takiemu zadaniu
                                prosząc o Jego wstawiennictwo.
              • venus99 Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 07.09.09, 15:20
                w tej sytuacji winna obowiązywać 3-upowska.ks.Włodarczyk pozbawił
                się zycia sam!!!!
                • orest.k Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 07.09.09, 15:57
                  venus99 napisał:

                  > w tej sytuacji winna obowiązywać 3-upowska.ks.Włodarczyk pozbawił
                  > się zycia sam!!!!

                  A, to Twoje zdanie, nie moje smile
                  • venus99 Re: Męczennik o. Ludwik Wrodarczyk 10.09.09, 15:25
                    oczywiście,ze moje.przecież nikt nie podejrzewa ukraińskiego
                    nacjonalistę ani o obiektywizm ani o poczucie humoru.
    • liberum_veto Krzyż Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa 04.05.14, 18:09
      Krzyż Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa dla o. Ludwika Wrodarczyka
      Opublikowano: Poniedziałek, 28 kwietnia 2014
      www.kresy.pl/kresopedia,postacie?zobacz/krzyz-pamieci-ofiar-banderowskiego-ludobojstwa-dla-o-ludwika-wrodarczyka
      W Bytomiu odbyła się uroczystość pośmiertnego wręczenia Krzyża Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa o. Ludwikowi Wrodarczykowi, oblatowi, męczennikowi za wiarę, obecnie kandydatowi na ołtarze.

      Urodził się w 1907 roku w Radzionkowie, w rodzinie wielodzietnej, z górniczymi tradycjami. Od najmłodszych lat cechowała go niezwykła pobożność, wielka wiara i zawierzenie Bogu. Często "ginął" w ciągu dnia, po czym ktoś z rodziny odnajdował go skupionego na modlitwie w gospodarstwie albo pobliskim kościele św. Wojciecha. W rodzinie Wrodarczyków powołania kapłańskie czy zakonne nie należały do rzadkości. Ludwik wyróżniał się jednak ogromną pracowitością, talentami na różnych polach, a przy tym ogromnym poczuciem humoru.

      "Żyję dzięki niemu"

      Przygotowania do kapłaństwa rozpoczął w Małym Seminarium Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów w Krotoszynie. 10 czerwca 1933 roku przyjął święcenia kapłańskie, a od 17 sierpnia 1939 roku został mianowany proboszczem nowo utworzonej parafii w Okopach, w diecezji łuckiej na Wołyniu, na granicy polsko-rosyjskiej. Był tam pierwszym proboszczem i jednocześnie ostatnim. - Pamiętający jeszcze wujka ludzie podkreślali jego dobroć, więcej: świętość, a także silną wiarę i zaangażowanie duszpasterskie, z jakim nie spotkali się nigdzie indziej - opowiadał kiedyś ks. Ludwik Kieras, proboszcz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Piekarach Śląskich, siostrzeniec ojca Ludwika Wrodarczyka.

      Ks. Kieras imię otrzymał na cześć wuja. Kiedyś zorganizował pielgrzymkę do miejsc związanych ze służbą i z tragiczną śmiercią o. Ludwika Wrodarczyka. Na Wołyniu poznał osoby, które znały ojca Ludwika, mieszkały wtedy gdzieś obok niego. Mówiły głównie o świętości oblata, rzucającej się w oczy. - Nikogo nie wyróżniał - mówi ks. Kieras. - Chętnie pomagał zarówno Polakom, Ukraińcom, Rusinom, Niemcom, jak i Żydom (za swoje zasługi pośmiertnie został odznaczony tytułem "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata" - przyp. aut.). To był taki kocioł narodowościowy. Te nacje zamieszkiwały obok siebie i początkowo nie były tak mocno zantagonizowane.

      Ojciec Wrodarczyk troszczył się zwłaszcza o ubogich. Służył nie tylko jako duszpasterz, ale i powiernik ludzkich spraw, również tych powszednich. Uczył zasad higieny osobistej. Uprawiał zioła lecznicze, warzywa, zboże. Pochodził z rodziny, z której wyrosło kilku lekarzy, pielęgniarek. Znał podstawy medycyny, orientował się w ziołolecznictwie. - "Dzięki niemu żyję", mówiła mi mieszkanka tej wsi, w której pracował - opowiada ks. Kieras. - Była młodą dziewczyną, jedyną żywicielką rodziny. Dostała zapalenia płuc i byłaby umarła, gdyby nie medyczna pomoc ojca Ludwika.

      "A gdyby tak umrzeć za Chrystusa"

      Dużo się modlił. Ludzie wspominają, że często przez całą noc adorował Najświętszy Sakrament, leżąc krzyżem na zimnej posadzce. Gdy zaczęły się czystki etniczne, najpierw organizowane przez nazistów, a potem przez ukraińskich nacjonalistów, ojciec Ludwik uratował wielu ludzi od śmierci, dając im schronienie na probostwie. Brat zakonny, który przetrwał wojnę, a wcześniej służył razem z ojcem Wrodarczykiem w Okopach, wspominał, że ludzie szli wiele kilometrów do tej parafii, po to, by przez godzinę uczestniczyć w Mszy św. odprawianej przez proboszcza.

      Wielokrotnie był namawiany na ucieczkę z parafii, ukrycie się i ratowanie życia. Nie chciał opuszczać parafii. Trwał na posterunku. Powiedział kiedyś przy świadkach: "A gdybyśmy tak tutaj musieli zginąć za Chrystusa...".

      6 grudnia 1943 r. wieczorem ojciec Ludwik Wrodarczyk wszedł do kościoła. Tam upadł na kolana przed tabernakulum. Żołnierze Ukraińskiej Powstańczej Armii wkroczyli do Okopów, rabując i zabijając tych, którzy jeszcze pozostali we wsi. Ginęli starcy i małe dzieci. Po godz. 22 wtargnęli do kościoła. Proboszcz został brutalnie pobity, na wpół rozebrany i przywiązany do sań. Dwie kobiety, które stanęły w jego obronie, natychmiast straciły życie. Wokół prawdy o męczeńskiej śmierci śląskiego kapłana przez lata trwała zmowa milczenia. Świadkowie twierdzą, że ojciec Ludwik, został zabrany do jednego z domów, gdzie poddano go okrutnym torturom. - Mówiły mi dwie kobiety, wtedy były małymi dziewczynkami, że widziały proboszcza z rękami związanymi do tyłu, który się modlił... - opowiada ks. Kieras. - Byłem w tym domu, w tym pokoju. Patrzę, na ścianie dziwne plamy. Pytam, co to. A one mówią, że krew torturowanego. Tyle razy malowali ściany, a te ślady stale wychodzą...

      Według słów świadków, ojca Ludwika wywleczono z domu do chlewu. Tam został żywcem przerżnięty na pół. Piłę trzymały młode kobiety, banderówki. Na koniec, na wpół żywemu, wyrwały z piersi serce. Jego ciało nigdy nie zostało odnalezione...

      "O tym trzeba mówić"

      - Pamiętam z dzieciństwa, że w domu nie wolno było głośno poruszać tego tematu - wspomina Barbara Dziuk, radna sejmiku województwa śląskiego, zarazem krewna ojca Ludwika Wrodarczyka. - Dziś wiem, że trzeba o tym mówić. Stąd ta dzisiejsza uroczystość.

      Pośmiertnie nadany kandydatowi na ołtarze, Krzyż Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa, w imieniu rodziny odebrał ks. Ludwik Kieras. Odznaczenie nadano na wniosek Stowarzyszenia Żołnierzy LWP, kapitana Waldemara Głaska, kapitana Jana Kulejewskiego, Barbary Dziuk oraz Śląskiej Wojewódzkiej Rady Środowiska Młodocianych Żołnierzy, uczestników II wojny światowej, jak i powojennej zbrojnej Konspiracji Niepodległościowej, zrzeszonej w Środowisku "Synów Pułku". Honorowy patronat nad wydarzeniem objęli abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki oraz bp Jan Kopiec, ordynariusz gliwicki. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele rodziny Wrodarczyków, a także władz miasta Radzionków, na czele z burmistrzem Gabrielem Toborem.

      Ks. Łukasz Dziura, kapelan abp. Skworca poinformował o staraniach wyniesienia ojca Ludwika Wrodarczyka na ołtarze. W 2013 roku archidiecezja katowicka przekazała wszystkie akta i kompetencje do diecezji łuckiej na Ukrainie. - Obecnie jest to jeszcze proces informacyjny, wstępny, który poprzedza rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego - wyjaśnia ks. Dziura. - Gdy diecezja łucka prześle dokumenty do Watykanu, Stolica Apostolska będzie mogła zatwierdzić rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ojca Wrodarczyka oraz wydać dekret o heroiczności cnót sługi Bożego.
      ekai.pl
      • 99venus umówmy się co do jednego: 04.05.14, 19:59
        Żołnierze Ukraińskiej Powstańczej Armii (!!!).
        nigdy o zbrodniarzach z upowskich band nie będziemy mówili:żołnierze.ci ludobójcy nie zasługują na takie określenie.to byli mordercy przepełnieni ukraińskim nacjonalizmem.
    • liberum_veto Kandydat na ołtarze - zamordowany przez Ukraińców 21.12.14, 14:42
      Kapłan zamordowany przez Ukraińców kandydatem na ołtarze 2014-12-21
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=10210
      Spośród 160 duchownych zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich z OUN, UPA, SS Galizien lub policji pomocniczej kandydatem na ołtarze był do tej pory tylko ks. Ludwik Wrodarczyk, oblat rodem z Radzionkowa k. Bytomia, proboszcz parafii Okopy na Wołyniu, zamordowany w 1943 r. przez przecięcie piłą na pół. Ks. Błażej Nowosad to drugi taki przypadek. Trzeba dążyć do tego, aby w sprawie wszystkich pozostałych też zostały wszczęte procesy beatyfikacyjne. Są oni bowiem prawdziwymi męczennikami, tak jak ci, co zginęli z rąk Niemców lub Sowietów.

      www.prawy.pl/historia/7872-zginal-z-rak-nacjonalistow-ukrainskich-sluga-bozy-ks-blazej-nowosad
      Zginął z rąk nacjonalistów ukraińskich. Sługa Boży ks. Błażej Nowosad
      Historia, 19 grudzień 2014

      Trwa proces beatyfikacyjny ks. Błażeja Nowosada, opiekuna kilku parafii na Lubelszczyźnie, który w czasie II wojny światowej ukrywał Polaków i Żydów oraz współpracował z AK. Za swą działalność został bestialsko skatowany i zamordowany przez ukraińskich i niemieckich oprawców.

      Błażej Nowosad przyszedł na świat 3 lutego 1903 r. w małej wsi Siemnice na Lubelszczyźnie. Szkołę powszechną ukończył w Wożuczynie, naukę kontynuował w prywatnym gimnazjum w Lublinie. W 1920 r. wstąpił do tamtejszego seminarium duchownego. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk sufragana lubelskiego Adolfa Józefa Jełowickiego w dniu 13 września 1925 r. Do pierwszej pracy jako wikariusz został powołany do parafii Goraj.

      W 1929 r. zaczął pełnić obowiązki tymczasowego zarządcy parafii w Górecku Kościelnym, gdzie założył chór i orkiestrę parafialną. W należącym do parafii Aleksandrowie zainicjował budowę kościoła, poświęconego w 1934 r. W trosce o rozwój duchowy lokalnej społeczności powołał do życia Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej i Żeńskiej, Akcję Katolicką oraz Trzeci Zakon św. Franciszka.

      W 1936 r. został skierowany do parafii w Potoku Górnym, gdzie podobnie jak poprzednio, podjął szereg działań na rzecz wiernych - wyremontował kościół, założył i opiekował się Akcją Katolicką, zorganizował orkiestrę. Przyczynił się też do przejścia wielu miejscowych z kościoła narodowego do Kościoła rzymskokatolickiego.

      Po wybuchu II wojny światowej nadal sumiennie pełnił swoją posługę. Wspomagał wysiedleńców z Wielkopolski i ukrywających się potockich Żydów, wysyłał paczki żywnościowe dla więźniów obozów koncentracyjnych. Utrzymywał kontakty z Armią Krajową.

      19 grudnia 1943 r. żandarmeria niemiecka wraz z ukraińską policją dowodzoną przez Włodzimierza Darmochwała, komendanta w Tarnogrodzie, rozpoczęła pacyfikację Potoku Górnego i okolicznych wiosek. Przebywający na plebani ks. Nowosad został aresztowany. Pojmaną ludność i kapłana spędzono następnie przed kościół.

      Na rozkaz niemieckiego dowódcy oddzielono go od reszty pojmanych i poprowadzono do środka. Tam poddano go przesłuchaniom, podczas których był torturowany - bito go po całym ciele, wyrywano paznokcie, żywcem zdzierano mu skórę z pleców. Ostatecznie został zabity strzałem w tył głowy.

      Tego dnia nacjonaliści ukraińscy zamordowali w Potoku Górnym łącznie 19 osób i spalili kilkaset zabudowań. Pogrzeb zamordowanego kapłana odbył się na miejscowym cmentarzu 21 lub 22 grudnia 1943 r.

      Ks. Błażej Nowosad jest jednym ze 122 Sług Bożych, wobec których w 2003 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny drugiej grupy polskich męczenników z okresu II wojny światowej.

      opr. Paweł Brojek
      Źródło: gorecko.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka