16.10.78

16.10.09, 23:07
Pamiętajmy tę datę. Coś takiego już się nie powtórzy.
www.youtube.com/watch?v=gLxYaxLEqsI
    • kora3 Re: 16.10.78 16.10.09, 23:18
      Pamietam to bardzo dobrze :) Pamietam łzy mojej babuni,
      pochrząkiwanie dziadka -obije juz nie zyją :( Miałam ponad 6 lat.
      Wiedziałam kto to jest papież, wiedziałam ze poprzedni umarł szybko.
      Karola Wojtyły nigdy wczesniej nie widziałam - cieszylam sie jednak,
      ze Polak jest kims takim waznym. Woele lat później podczas bardzo
      dramatycznych wydarzeń w moim zyciu umarł. Nie zawsze miałam takie
      samo zdanie jak On. Np. o zgwalconyc muzułzmankach, bo sprawy
      koscielne mnie jako osoby spoza nie zajmowały, ale .............
      • kann2 Re: 16.10.78 16.10.09, 23:21
        A co mówił papież o zgwałconych muzułmankach?
        • kora3 Re: 16.10.78 16.10.09, 23:27
          kann2 napisał:

          > A co mówił papież o zgwałconych muzułmankach?

          skupił sie na tym, ze nie powinny usuwac ciązy jesli wskutej tych
          gwałtów zaszły ...

          Odebrałam to b. negatywnie.
          • kann2 Re: 16.10.78 16.10.09, 23:41
            Naprawdę, na tym się SKUPIŁ? A wieści zaczerpnęłaś z tzw. "pierwszej
            ręki", czy z Wyborczej?
            • kora3 Re: 16.10.78 17.10.09, 08:27
              kann2 napisał:

              > Naprawdę, na tym się SKUPIŁ? A wieści zaczerpnęłaś z
              tzw. "pierwszej
              > ręki", czy z Wyborczej?

              z Tv, nie rozmawiałam nigdy z papiezem ani z tymi uzułmankami, wic
              pierwsa reka raczej tu odpada...

              Ty pewnie gadałeś z zaintresiwanymi, a poprawiłes Naszym
              dzienikiem :)

              To juz nieostotne i nie chce sie na tym skupiac, to watek
              wspomnieniowy HIpa i nie zsmiecajmy go ...
              JPII nie zyje, nieątpliwie byłwielkim człwiekiem, kazdy popełnia
              błedy, wielcy też. Tyle z mojej strony na temat tamtego zdarzenia.
              • kann2 Re: 16.10.78 17.10.09, 08:38
                Ja też nie rozmawiałem z papieżem, ani z Bośniaczkami, ale
                przynajmniej zapoznałem się z listem papieża w tej sprawie. Naszym
                Dziennikiem poprawiac nie musiałem. Zresztą nie było go chyba
                jeszcze w 1993 r.


                Jan Paweł II
                List Ojca Świętego do Arcybiskupa Sarajewa o katastrofalnej sytuacji
                materialnej i moralnej spowodowanej wojną w Bośni i Hercegowinie
                Do czcigodnego Brata, Arcybiskupa Sarajewa Vinko Puljicia



                Czcigodny Bracie w biskupstwie!

                Modlitwa o pokój na Bałkanach, którą zanosiliśmy podczas spotkania w
                Asyżu w dniach 9 i 10 stycznia, pozwala nam żywić nadzieję, że tam,
                gdzie nie ustają walki i cierpienia, już wkrótce zapanują pojednanie
                i pokój.

                Mój list ma być świadectwem głębokiego współczucia z cierpieniami
                pasterzy i mieszkańców Bośni i Hercegowiny, którzy ponoszą
                katastrofalne konsekwencje długotrwałych walk, niosących ruinę
                materialną i duchową. Myślę ze zgrozą o sytuacjach skrajnego
                niedostatku, w których zmuszone są żyć liczne rodziny, a zwłaszcza
                dzieci: to przede wszystkim w ich imieniu mam obowiązek wezwać cały
                Kościół do solidarności i ofiarności.

                Właśnie w łonie rodzin, zwłaszcza tych, które cierpią z powodu
                utraty bliskich lub dotknięte zostały doświadczeniem szczególnie
                okrutnej przemocy, będzie musiał się rozpocząć niełatwy proces
                przywracania pokoju. Rodzina, sanktuarium życia i miłości, musi
                podjąć dzieło pojednania społecznego, któremu trzeba będzie
                poświęcić wszystkie siły, gdy tylko zamilknie zgiełk śmiercionośnego
                oręża. Zadaniem pasterzy jest zatem planowanie już teraz stosownych
                przedsięwzięć, aby zachęcić rodziny do gestów pojednania,
                wielkoduszności i chrześcijańskiej miłości.

                Jest szczególnym nakazem chwili, aby pasterze i wszyscy wierni
                odpowiedzialni za duszpasterstwo rodzin zajęli się sytuacją matek —
                kobiet zamężnych i niezamężnych — które padły ofiarą gwałtów,
                zadanych pod wpływem nienawiści rasowej i brutalnej żądzy. Kobiety
                te, doznawszy tak dotkliwego upokorzenia, muszą teraz spotkać się ze
                zrozumieniem i solidarnością ze strony swoich społeczności. W tak
                bolesnej sytuacji trzeba im pomóc w dostrzeżeniu różnicy między
                aktem godnej potępienia przemocy, zadanej przez ludzi zabłąkanych na
                manowcach rozumu i sumienia, a rzeczywistością nowych istot
                ludzkich, których życie poczęło się w takich okolicznościach. Jako
                stworzone na obraz Boży, także te nowe istoty zasługują na szacunek
                i miłość, jak każdy inny członek ludzkiej rodziny.

                Z całą stanowczością trzeba będzie w każdym razie przypominać, że
                mające się narodzić dziecko nie ponosi żadnej odpowiedzialności za
                to, co się wydarzyło i co zasługuje na potępienie, jest zatem
                niewinne i nie może być w żadnym przypadku uważana za agresora.

                Cała wspólnota powinna zatem otoczyć opieką kobiety tak dotkliwie
                poniżone oraz ich rodziny, aby pomóc im w przekształceniu aktu
                przemocy w akt miłości i otwarcia się na nowe życie. Ewangelia
                przypomina nam, że na przemoc nie należy odpowiadać przemocą (por.
                Mt 5, 38-41). Na barbarzyństwo nienawiści i rasizmu trzeba
                odpowiedzieć mocą miłości i solidarności. Czyż Paweł Apostoł nie
                pisał do chrześcijan Rzymu, prześladowanych przez wrogie
                mocarstwo: «Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze
                czynić wobec wszystkich ludzi. (...) Nie daj się zwyciężyć złu, ale
                zło dobrem zwyciężaj» (Rz 12, 17. 21)?

                Jestem pewien, że także inne Kościoły, nie tylko w Europie, ale na
                całym świecie, będą umiały znaleźć właściwe sposoby dopomożenia
                ludziom i rodzinom stojącym wobec tak poważnych trudności
                materialnych, psychicznych i duchowych. Serdecznie zachęcam do
                wszelkich dobroczynnych przedsięwzięć tego rodzaju, przypominając
                słowa Chrystusa: «Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje,
                Mnie przyjmuje» (Mk 9, 37).

                Co tyczy się z kolei dzieci osieroconych lub porzuconych, pragnę
                wyrazić uznanie wszystkim, którzy starają się przyspieszyć ich
                adopcję w sytuacji, gdy dzieci zostają pozbawione opieki rodziców.
                Ofiarowanie im ciepła nowego domu jest wspaniałym świadectwem
                człowieczeństwa i chrześcijaństwa.

                Zapewniając wszystkich cierpiących o współczuciu i trosce Kościoła
                Rzymu, który «przewodniczy w miłości», udzielam tobie, czcigodny
                bracie, a także innym biskupom regionu oraz tak dotkliwie
                doświadczonej ludności specjalnego Apostolskiego Błogosławieństwa,
                wspartego żarliwą, wytrwałą modlitwą.

                Jan Paweł II

                www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/bsarajevo_02021993.html
    • marcinlet Re: 16.10.78 17.10.09, 08:18
      Polska alpinistka Wanda Rutkiewicz jako trzecia kobieta na świecie oraz pierwsza
      Europejka i pierwsza osoba z Polski weszła z międzynarodową wyprawą
      alpinistyczną na Mount Everest.
      Odbyła się premiera komedii muzycznej "Halo Szpicbródka, czyli ostatni występ
      króla kasiarzy".
      A tak to więcej nic ważnego się nie wydarzyło.
      • kann2 Re: 16.10.78 17.10.09, 08:33
        marcinlet napisał:

        > A tak to więcej nic ważnego się nie wydarzyło.

        Trzeba być wybitnym ignorantem, albo zaślepionym antyklerykałem, aby
        napisać coś takiego.
        • maria421 Re: 16.10.78 17.10.09, 09:56
          Pamietam ten dzien. Wracalam na pieszo od kolezanki , dzwony zaczely bic o
          niezwyklej porze, niektorzy ludzie byli jacys podekscytowani, uslyszalam jak
          ktos mowil "Polak papiezem", przyspieszylam kroku i w domu natychmiast wlaczylam
          telewizor.
          Byla to wielka radosc.
        • kora3 ciekawe zjawisko ... 17.10.09, 14:34
          w zasadzie wychodzi mi na to, ze poza zagorzałymi katolikami
          bsolutnie WSZYSCY są antyklerykalami.

          Posze to nie dlatego, ze zgadzam sie z tym co napisał Marcin.
          Oczywiscie on mógl TE wydarzenia odbierac jako wazne dla siebie, a
          wyboru Wojtyły na papieza nie. Niemniej obiektywnie dla losów swiata
          w sensie politcznym wybór ten miał znaczenie, wiec trudno sie
          zgodzić,ze globalnie był on bez znaczenia dla tych, którzy nie sa
          wierzący.

          Pisze to dlatego, ze jak zauwazam, niezaleznie od tego kto co
          napisze, jesli nie jest wielkim fanem KRK jest z automatu
          antykletykałem :)
          • maria421 Re: ciekawe zjawisko ... 17.10.09, 15:07
            Nieprawda, Korciu.
            Mozna byc ateista krytycznie nastawionym do kosciola i nie byc antyklerykalem.
            • kora3 Re: ciekawe zjawisko ... 17.10.09, 15:35
              maria421 napisała:

              > Nieprawda, Korciu.
              > Mozna byc ateista krytycznie nastawionym do kosciola i nie byc
              antyklerykalem.

              mozesz wymienic taka osobe z tego forum? oczywiscie wg Ciebie taka
              postawe prezentujacą?
              • maria421 Re: ciekawe zjawisko ... 17.10.09, 15:54
                kora3 napisała:

                > mozesz wymienic taka osobe z tego forum? oczywiscie wg Ciebie taka
                > postawe prezentujacą?

                Stefan, Gumpel, Gracz (juz tu nie pisze), Maika, Fan Gazety.
                • kora3 Re: ciekawe zjawisko ... 18.10.09, 16:54
                  maria421 napisała:

                  > kora3 napisała:
                  >
                  > > mozesz wymienic taka osobe z tego forum? oczywiscie wg Ciebie
                  taka
                  > > postawe prezentujacą?
                  >
                  > Stefan, Gumpel, Gracz (juz tu nie pisze), Maika, Fan Gazety.

                  Gracza nie kojarze wcale, Fana gazety b. słabo. Ok - wymienilas,
                  tylko jakos ja nie mam pewnosci czy Steph i Maika (pozostałych nie
                  znam) nie zarobili od kogos innego łatki "antyklerykala". Jesli np.
                  zarobili, to jak sie o tgo odniesiesz?
      • lynx.rufus Re: 16.10.78 18.10.09, 02:13
        marcinlet napisał:

        > Polska alpinistka Wanda Rutkiewicz jako trzecia kobieta na świecie oraz pierwsz
        > a
        > Europejka i pierwsza osoba z Polski weszła z międzynarodową wyprawą
        > alpinistyczną na Mount Everest.
        > Odbyła się premiera komedii muzycznej "Halo Szpicbródka, czyli ostatni występ
        > króla kasiarzy".
        > A tak to więcej nic ważnego się nie wydarzyło.

        No, tak było do niedawna. Teraz mamy nową kultową datę: 17.10.09 -
        marcinlet napisał swój bardzo mądry wpis.

        gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
    • diabollo Re: 16.10.78 17.10.09, 10:05
      Mam mieszane uczucia związane z tą datą.

      W tym dniu rozpoczęła się wielka, błystkotliwa, światowa kariera pop-gwiazdora z
      Polski, ś.p. pana kardynała Wojtyły, który przyjął papieskie imię (pseudonim
      artystyczny): Jan Paweł II.

      Popowy sukces Jana Pawła II miał ogromne znaczenie pozytywne. Zakompleksieni
      Polacy coraz bardziej rozumiejący przepaść bytową pomiędzy PRLem a tzw.
      "Zachodem" do którego aspirowali (w latach siedemdziesiątych bardziej
      powszechnie jeździli na ten "Zachód"), coraz bardziej rozumieli, że łechcąca
      polski nacjonalizm komunistyczna propaganda o "dziewiątej potędze gospodarczej
      świata" to bujda na resorach.
      Wcześniej to w cale nie było takie oczywiste (przynajmniej w latach
      pięćdziesiątych czy wczesnych sześćdziesiątych), a dysydenci to była garstka
      światłych i mądrych ludzi, którym zależało na prawach człowieka, elementarnej
      sprawiedliwości dla jednostki i takich tam, co obchodziło większość
      społeczeństwa jak zeszłoroczny śnieg.

      PZPR już od końca lat 60 zaczął uciekać się do polskiego nacjonalizmu, bo jakoś
      musiał podpierać swoją władzę przecież pozbawioną formalnego mandatu
      demokratycznego, więc "ojczyzna" i "Polska" była odmieniana przez wszystkie
      przypadki i spowrotem, a "narodowe" było wszystko: "plany narodowe", "teatry
      narodowe", łącznie z udającym samorząd - "Radami Narodowymi". Oczywiście
      cyniczni aparatczycy też wierzyli w zabobon "Polaka-katolika", więc chcieli
      wykorzystać ten fakt grając różnymi PAXami-Sraksami, próbując wciągnąć w to
      Kościół; a ten z kolei zręcznie lawirował, oczywiście martwiąc się o swoje
      własne interesy i o poparcie społeczne (od roku 56 żadna zagłada z rąk
      komunistów mu już nie groziła).

      Jakoś to się kręciło w latach 70, dzięki gierkowskiemu "przyspieszeniu" za
      zagraniczne kredyty, ale pod koniec dekady, stało się jasne, że o dobrobycie w
      stylu "zachodnim" to Polacy mogą sobie tylko pomarzyć, więc się coraz bardziej
      frustrowali.

      I w tym momencie przychodzi wiadomość, nie, nie, nie że nasi wygrali w piłkę
      kopaną Puchar Świata, ale, że "nasz" wygrał i stanął na podium "Światowego
      Autorytetu Moralnego" (tak to sobie przynajmniej Polacy wyobrażali), więc
      nastąpiła euforia - wpradzie nie jesteśmy potęgą światową, ale oczywista
      oczywistość jest, że moralnie jesteśmy światową ekstraklasą (we łbach kołatały
      się stare mity "Polska Chrystusem Narodów" i tym podobne pierdoły), Nasz Papież
      wskazuje światu moralny drogowskaz - był to wspaniały balsam na polską obolałą i
      zakompleksioną duszę; balsam, który dodał odwagi, wiary w siebie, no i napewno
      miał wpływ na następne wydarzenia - wybuch "Solidarności".

      A sam pop-gwiazdor też w kilku miejscach naprawdę okazał się nowatorski -
      wykazał się świetnym gwiazdorstwem w swoich stadionowych performansach dla
      milionowych widowni, stał się mistrzem pięknych gestów, jak wizyta w synagodze i
      szersze wspólne z innowiercami wystąpienia, tzw. ekumeniczne.
      Pan Jan Paweł II też rozsądnie odnosił się do porządków ekonomicznych - równo
      krytykował planową gospodarkę Bloku Wschodniego i wolnorynkowe gospodarki krajów
      zachodnich.
      Bardzo ładnie zawsze krytykował wojny i wszelkie agresje, wyraźnie stawał zawsze
      po stronie atakowanych i ofiar agresji, pamiętał i ładnie mówił o przegranych
      tego świata (Afryka), choć dla przegranych z Ameryki Południowej garnących się
      do "Teologii Wyzwolenia" coś już serca nie miał tylko połajanki.

      Poza tym, pan JPII pozostał strażnikime katolickiej ortodoksji, no i jakimś
      odkrywczym myślicielem ani filozofem nie był, nawet zblamował się
      "filozoficznymi" wynurzeniami, że wolność to nie wybór pomiędzy Dobrem i Złem,
      ale wolność to wybór Dobra.

      Fatalnym skutkiem tego wielkiego popowego sukcesu było napompowanie pozycji
      Kościoła w Polsce.
      Rządzący PRLem uznali Kościoł jako swojego głównego partnera opozycyjnego, który
      miał być tym "dobrym" w przeciwnieństwie do tych "złych ekstremistów" (Michnik,
      Kuroń).
      Kościoł w latach 80 zaczał jawnie sympatyzować z opozycją (po ofercie przejścia
      na stronę opozycji najwybitniejszych dysydentów w latach 70 tych, Michnik:
      "Kościół, Lewica, Dialog"). Kościół chętnie przyjął też ofertę komunistów, aby
      być Wielkim Arbitrem Społecznym, tonującym niepokoje społeczne i temperującym
      opozycyjnych "ekstremistów".

      Przy jawnej kościelnej sympatii do opozycji, no i oczywiście bardzo ładnego
      zachowania się Kościoła w latach 80, kiedy był naprawdę otwarty na wszystkich,
      był "wyspą wolności" i "wolności opozycyjnego słowa" ("Wielki Arbiter" mógł
      sobie pozwolić na wspaniałomyślność) - Kościół zystał ogromne poparcie
      społeczne, będące źródłem późniejszych i dzisiejszych kłopotów ze świeckością
      już wolnego państwa polskiego.

      Kłaniam się nisko.
      • maria421 Re: 16.10.78 17.10.09, 10:29
        Diabollo, widze ze bardzo sie starasz aby dorownac Twemu idolowi Urbanowi...

        W kazdym razie wymowa Twej wypowiedzi jest taka- Kosciol w latach Solidarnosci
        byl OK, ale "Murzyn zrobil swoje, Murzyn moze odejsc".
        • diabollo Re: 16.10.78 17.10.09, 12:01
          maria421 napisała:

          > Diabollo, widze ze bardzo sie starasz aby dorownac Twemu idolowi Urbanowi...
          >
          > W kazdym razie wymowa Twej wypowiedzi jest taka- Kosciol w latach Solidarnosci
          > byl OK, ale "Murzyn zrobil swoje, Murzyn moze odejsc".

          "Murzyn", jak "Murzyn", odejść jak odejść (Kościół przecież nigdzie nie
          odejdzie), ale pyszny, nadęty balon Wielkiego Arbitra Moralnego (w skrócie WAM)
          Polski powinien naprawdę odejść w przeszłość.

          Choć z drugiej strony, "nie ma tego złego co by na dobre nie wszyszło".
          Im dłużej w libralnej demokracji Kościół rozpycha się w swojej roli WAM,
          przypomnijny - nadanej mu przez autorytarne władze autorytarnego PRLu - tym
          bardziej się kompromituje i irytuje (by nie powiedzieć: wkurwia) coraz większą
          część polskiego - bądź co bądź pluralistycznego - społeczeństwa.

          Kłaniam się nisko.
          • maria421 Re: 16.10.78 17.10.09, 12:22
            Tak tak... a proznie po "WAM" jak to nazywasz, zajmie Wielki i Niepodwazalny
            Autorytet Postepowej Lewicy", w skrocie WNAPL, do czego juz sie od lat szykuje.
Pełna wersja