barty87
31.10.09, 22:43
Ostatnio zastanawiam się. Mam 22 lata. Studiuję, pracuję. Staram się cieszyć
się życiem. Mam wspaniałą narzeczoną, rodzinę. Posiadam wiele, ale czegoś mi
jednak brakuje.Podchodzę do życia racjonalnie. Do tej pory uważałem się za
ateistę. Nie wiem. Chcę zrozumieć. Wydaje mi się, że potrafię wyjaśnić fenomen
religii w kontekście społecznym, indywidualistycznym i ekonomicznym. Swoje
osądy opieram na naukowych przesłankach. Ale ciągle nie wiem. Chciałbym
wierzyć, że jest jakaś nadzieja, że istnieje szczęście. Cel i sens. Gdzie? Do
czego to prowadzi. Chciałbym wierzyć w jakąś siłę, która gdzieś istnieje.
Instytucja Kościoła odrzuca mnie. Niestety. W zasadzie każda wiara w swojej
materialnej postaci fałszuje ideę. Czasem jestem bliżej wiary w człowieka.
Czym jest dobro? Jak? Etyka, moralność - konwencja, twór i umowa. Dlaczego?
Czytam. Nie przekonują mnie puste hasła i zbudowane na ich podstawie ideały.
Co robić?