z2006
17.11.09, 14:12
mateusz.pl/czytania/2009/20091117.htm
"Gdy żywy płomień Ducha Świętego oczyszcza człowieka, równocześnie
stopniowo go oświeca i rozpala miłością. „Dusza — mówi św. Jan od
Krzyża — czuje się głęboko i przenikliwie raniona gwałtowną miłością
Bożą, połączoną z pewnym odczuciem i przedsmakiem Boga” (N. II, 11,
1); zapowiada jej to z nową mocą najwyższe panowanie, wzniosłą
świętość, nieskończoną miłość Boga, dzięki której czuje się coraz
bardziej pochwycona i pociągnięta przez Niego. „Uwiodłeś mnie,
Panie, a ja pozwoliłem się uwieść, ujarzmiłeś mnie i przemogłeś” (Jr
20, 7). Bóg do tego stopnia zdobył i rozmiłował w sobie swoje
stworzenie, że ono nie widzi już — ani w niebie, ani na ziemi —
innego dobra oprócz Boga, nie żywi innego pragnienia, jak tylko
posiadać Go, nie doświadcza innego lęku, jak tylko lęk przed Jego
utratą. Bóg sam poprzez utrapienia nocy ducha wlewa w duszę „tak
wielką miłość i zrozumienie wartości Boga, że największą z udręk,
jakie cierpi i odczuwa wśród trudów tej nocy, jest udręka na myśl,
że straciła Boga lub że jest przez Niego odrzucona” (N. II, 13, 5).
Kto jest zimny i obojętny względem Boga, nie przejmuje się lękiem,
że Go utracił. Tylko ten, kto Go miłuje, zna tę udrękę, tym żywszą,
im większa jest miłość. Dusza właśnie dlatego, że ożywia ją gorąca
miłość, godzi się znosić dla Boga wszelkie cierpienie i „z radością
poniosłaby wiele razy śmierć, by Mu sprawić przyjemność” (tamże).
Chociaż nie odczuwa jeszcze radości miłowania Boga, to jednak miłość
jej jest już tak mocna i tak rzeczywista, że istotnie skłania ją do
tego, by stawiała zawsze Boga ponad wszystkie rzeczy. Św. Paweł
wyraża moc tej miłości, kiedy mówi: „Wszystko... uznaję za stratę ze
względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego.
Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym
pozyskał Chrystusa” (Flp 3, 8). Jeśli ktoś zrozumiał, że chcąc
posiąść Boga trzeba uczynić stanowczy krok, nie waha się dłużej;
zwycięża wszelką trudność, wyrzeka się wszystkiego, byleby tylko
osiągnąć swój zamiar i „tylko móc znaleźć Tego, którego miłuje” (N.
II, 13, 5)."
http://mateusz.pl/czytania/2009/20091117.htm