psk.1 24.11.09, 23:55 i może przez te niepewność od wieków wierzący i niewierzący dyskutują o kwestii Boga, bo przecież ani teiści ani ateiści z natury rzeczy nie mogą mieć pewności w tej sprawie Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
strikemaster Jakiś dogmat? 25.11.09, 00:14 A dlaczego nie mogą? Bo ktoś tak kiedyś napisał? Zauważ, że mamy już pewność, że nie istnieje Amon, bo wiemy, skąd się biorą dzieci i jak wyhodować pszenicę. Wiemy też, że nie istnieje Zeus, bo ani jego samego, ani pozostałości po jego pobycie na Olimpie nie znaleziono. Wiemy też (a przynajmniej niektórzy), że Bóg chrześcijan również nie istnieje, bo w jego definicji są sprzeczności, a obiekt definiowany wewnętrznie sprzeczną definicją nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Jakiś dogmat? 25.11.09, 01:06 > A dlaczego nie mogą? Bo ktoś tak kiedyś napisał? > Zauważ, że mamy już pewność, że nie istnieje Amon, bo wiemy, skąd się biorą dzi > eci i jak wyhodować pszenicę. Wiemy też, że nie istnieje Zeus, bo ani jego same > go, ani pozostałości po jego pobycie na Olimpie nie znaleziono. Wiemy też (a pr > zynajmniej niektórzy), że Bóg chrześcijan również nie istnieje, bo w jego defin > icji są sprzeczności, a obiekt definiowany wewnętrznie sprzeczną definicją nie > istnieje nie moga miec pewności, bo nie ma metod ktorymi można by sprawę istnienia boga rozstrzygnąć a co do tych przykładów bogów to są to ludzkie opisy i wyobrażenia, i chocby miały się one nijak do tego ewentualnego Bytu to przecież nie bedą miały żadnego wpływu na jego istnienie moge napisać ze 2+2=5 ale to nie zmienia faktu że 2+2=4 Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Jeszcze inny, logiczny dowód na nieistnienie boga 25.11.09, 02:09 Każdy człowiek ma swoje własne wyobrażenie świata. Bywa, że jego częścią jest hipoteza o istnieniu boga. Każdy człowiek ma prawo wyobrażać sobie tego boga inaczej i z reguły tak jest. I stąd pierwsza różnica - niby to samo wyznanie, to samo źródło "wiedzy", ale definicje w świadomości się nieco różnią. Która jest prawdziwa? Ale jest druga różnica - różne wyznania. Wtedy już nie tylko jeden bóg, ale całe ich tabuny zaludniają wyobraźnię ludzką. Która z tych wersji jest prawdziwa? Każdy z wierzących jest "święcie" przekonany (wierzy), że to on ma rację. Przyjmując, że to wystarczy do ustanowienia istnienia jako prawdy, powinniśmy uznać wszystkich tych bogów jako istniejących jednocześnie. Przecież nie ma żadnego kryterium pozwalającego odrzucać którąś "wiarę". Sprzeczność definicji, niemożność jej obiektywnego ustalenia uśmierca boga w ogóle. Nie mogą istnieć bogowie sprzeczni ze sobą, bo i żaden z wierzących nie zgodziłby się by przyjąć taki misz-masz do swojej głowy, nie zechciałby, żeby mu ktoś narzucał innych bogów. A przecież, jeśli wszyscy ci bogowie istnieją, to musi ich przyjąć. A do tego wyobraźmy sobie, że takich jeszcze nie wymyślonych wersji bogów jest nieskończenie wiele. I teraz ja żądam od wszystkich wierzących - musicie przyjąć wiarę we wszystkich bogów jednocześnie, bo wszyscy istnieją. Co z tego, ze sprzeczni, że wam się nie podobają? Musicie... A może ci inni nie istnieją? Jesteście o tym przekonani? A więc i wasz bóg nie istnieje, bo skasowali go inni ludzie. Żaden bóg nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
ideefiks Re: Jeszcze inny, logiczny dowód na nieistnienie 25.11.09, 15:04 Twój wywód nie ma nic wspólnego z logiką i ma się niestety nijak do tego, czy coś co niektórzy nazywają Bogiem istnieje czy nie... Założmy, że żadne ludzkie wyobrażenie takwanego Boga nie ma nic wspólnego z rzeczywistością (bo nie ma prawa mieć - przyjmijmy, że to po prostu przekracza takzwane "ludzkie pojęcie"). Czy oznacza to więc, że Bóg nie istnieje? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Jeszcze inny, logiczny dowód na nieistnienie 25.11.09, 15:24 ideefiks napisał: > Twój wywód nie ma nic wspólnego z logiką i ma się niestety nijak do > tego, czy coś co niektórzy nazywają Bogiem istnieje czy nie... > > Założmy, że żadne ludzkie wyobrażenie takwanego Boga nie ma nic > wspólnego z rzeczywistością (bo nie ma prawa mieć - przyjmijmy, że > to po prostu przekracza takzwane "ludzkie pojęcie"). > > Czy oznacza to więc, że Bóg nie istnieje? :) Szukasz czegoś (boga), ale nie wiesz czego szukasz? Nie definiujesz tego? Czego więc szukasz? Jeśli "przekracza ludzkie pojęcie" to jakim prawem próbujesz tym pojęciem boga objąć? Nie zauważasz tej sprzeczności? Natomiast wierzący, nie definiując boga, twierdzą - znaleźliśmy. Co więc znaleźli? Przekraczało to ich pojęcie, ale wiedzą, że toto nazywa się bóg i jakie jest? Mają o nim jakąś wiedzę? A więc nie przekracza tego pojęcia. Jest w zakresie, w którym religia chce umieścić "boga na wzór człowieka". Ale to jest absurd, nonsens, sprzeczność. To nie od "niepojmowalności" kręci wam się w głowach, ale od traktowania fałszu jako prawdy. Wpadacie w umysłową ślepą uliczkę, nakręcacie na maksa regulator, dodajecie gazu i wio w niebiosa uniesień. :) Musicie się zdecydować, albo bóg jest pojmowalny i wtedy trzeba go zdefiniować, i weryfikować jak wszystko, co o świecie sobie wyobrażamy; albo jest niepojmowalny, ale wtedy wara każdemu od próby zajmowania się tym, czym zajmowanie się i tak nie ma sensu. A żeby na tym szalbierstwie budować religijny system ogłupiania ludzi, przejmowania nad nimi kontroli i jeszcze arogancko twierdzić, że czarne jest białe, a białe czarne (prawda=fałsz), to trzeba być po prostu cynicznym łobuzem. Tacy ludzie to najwięksi zbrodniarze ludzkiej wiedzy o świecie i kultury. A zajadłość z jaką szerzą swoje brednie świadczy o ich egoistycznych intencjach. Odpowiedz Link Zgłoś
ideefiks Re: Jeszcze inny, logiczny dowód na nieistnienie 25.11.09, 15:39 grgkh napisał: > Szukasz czegoś (boga), ale nie wiesz czego szukasz? Ja szukam boga? Że niby gdzie to przeczytałeś? > Nie definiujesz tego? Czego więc szukasz? Patrz wyżej :) > Jeśli "przekracza ludzkie pojęcie" to jakim prawem próbujesz tym > pojęciem boga objąć? Nie zauważasz tej sprzeczności? Nie zauważam bo niczego nie obejmuję (poza - od czasu do czasu - istotami płci odmiennej ;) > Natomiast wierzący, nie definiując boga, twierdzą - znaleźliśmy. > Co więc znaleźli? Przekraczało to ich pojęcie, ale wiedzą, że > toto nazywa się bóg i jakie jest? Kwestia umowna: "Bóg" lepiej brzmi niż "takie cóś co się w pale nie mieści" lub "toto"... > Mają o nim jakąś wiedzę? Wiedzę o bogu, powiadasz? To, że niektórzy faceci w sukienkach robią sobie doktoraty z bogoznawstwa jeszcze nie świadczy o ich wiedzy o bogu, a raczej wręcz przeciwnie... > A więc nie przekracza tego pojęcia. Jest w zakresie, w którym > religia chce umieścić "boga na wzór człowieka". Co "religia, która chce umieścić boga na wzór człowieka" ma wspólnego z bogiem? > Musicie się zdecydować, albo bóg jest pojmowalny i wtedy trzeba > go zdefiniować, Dlaczego niby ma być pojmowalny i definiowalny? Czy jego pojmowalność i definiowalność przez ludzki umysł decyduje bądź nie o jego istnieniu? A przepraszam - dla ciebie nieodkryty gatunek zwierza nie istnieje, zapomniałem... :) Reasumując, nic nie kumasz, chłopie, a wydaje ci się, że "amerykę odkrywasz"... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Jeszcze inny, logiczny dowód na nieistnienie 25.11.09, 16:12 ideefiks napisał: > grgkh napisał: > > > Szukasz czegoś (boga), ale nie wiesz czego szukasz? > > Ja szukam boga? Że niby gdzie to przeczytałeś? Po pierwsze to nic o Tobie nie wiem (i nie chcę wiedzieć) i jeśli adresuję tekst "do Ciebie", to jest to taka figura stylistyczna. Jesteś dla mnie tutaj poglądem, który wygłaszasz i mój pogląd dyskutuje z Twoim. Ja już dawno nauczyłem się dystansować w takich dyskusjach od więzi emocjonalnej z moimi poglądami - moimi teraz, bo jutro mogę mieć inne, a mnie zależy na prawdzie a nie na brylowaniu. > Nie zauważam bo niczego nie obejmuję (poza - od czasu do czasu - > istotami płci odmiennej ;) Nie bierz tego do siebie, bo dyskurs staje się bez sensu. A obejmować w ten sposób to rzeczywiście miłe. :) > Kwestia umowna: "Bóg" lepiej brzmi niż "takie cóś co się w pale nie > mieści" lub "toto"... Jeśli nie ma definicji, to jak mam się o tym czymś wyrażać? Czy chodzi o Zeusa? Czy o super krasnala? Czy o voodoo? Czy o jeszcze inny wytwór ludzkiej wyobraźni? Czyjej wyobraźni? - bo mojej nie... O którym i jakim bogu mówimy? A w ogóle, to dlaczego mam temu wytworowi wyobraźni okazywać specjalny szacunek? Przecież nie jestem z "nim" (czy to postać, czy rzecz, czy reguła matematyczna?) emocjonalnie związany? Czy ktoś na tym świecie usiłuje na mnie wywrzeć nacisk i mnie do udawania tego szacunku zmusić? To mi trąci totalitaryzmem. To mi odbiera moją elementarną wolność. A przecież się nie wyrażam o bogach wulgarnie, tak jak i np. o Tobie. Czy to nie wystarczy? Czy nie uważasz, że kultura, która swych członków zmusza do takich dwulicowych zachowań jest w porządku? > Co "religia, która chce umieścić boga na wzór człowieka" ma > wspólnego z bogiem? Nie wiem. Ale takie są religie. I nasze utyskiwanie nad tym nic nie zmieni. Ci ludzie naprawdę w takich bogów wierzą. I co im zrobisz? A Ty wierzysz? W co lub kogo? Nie musisz na to odpowiadać, ale wypadałoby - krytykując innych - podać poziom, do jakiego mamy się odnosić. Do jakiego Ty się odnosisz. > Dlaczego niby ma być pojmowalny i definiowalny? Podałem, co z tego wynika. > Czy jego pojmowalność i definiowalność przez ludzki umysł > decyduje bądź nie o jego istnieniu? Przede wszystkim o tym, czy mamy się zajmować tematem, czy nie. Jeśli pojmowalny - to jest sens to robić, bo będziemy w stanie kontrolować proces myślenia; ale jeśli niepojmowalny - to i tak nic z tego nie wyjdzie. Po co robić coś bezsensownego, coś, o czym wiemy, że na pewno będzie nieskutecznym... błądzeniem? > A przepraszam - dla ciebie nieodkryty gatunek zwierza nie istnieje, > zapomniałem... :) Nie "dla mnie". Gatunek nieodkryty NIE ISTNIEJE W ÓWCZESNYM OPISIE ŚWIATA. I tego nie jesteś w stanie zanegować. Coś, co dziś istnieje, bo nam się wskutek błędu zdarzyło tak uznać, jutro, w jutrzejszym opisie świata, nie będzie już istniało. Istnienie jest tymczasowe i musi podlegać wątpieniu i ponownej weryfikacji. A gatunki, o których mówiłem, żyły wtedy. A to jest już inne pojęcie, inna definicja. > Reasumując, nic nie kumasz, chłopie, a wydaje ci się, że "amerykę > odkrywasz"... :) Proszę Cię o powściągliwość w wyrażaniu opinii o mojej osobie. Ja Ciebie nie próbuję obrażać. Zresztą, jak to tu powyżej pisałem, dystansuję się od tekstów tu pojawiających się, i nikt, i w żaden sposób nie jest w stanie mnie obrazić. Próby erystycznej manipulacji tego typu rozśmieszają mnie. :) Ale to nie jest grzeczne i netykieta nie zaleca takich zachowań. :) Powinieneś brać pod uwagę, że jednak może Ty się mylisz. A wtedy, w przyszłości może być Ci głupio. :) Odpowiedz Link Zgłoś
ideefiks Re: Jeszcze inny, logiczny dowód na nieistnienie 25.11.09, 19:53 grgkh napisał: > Jeśli nie ma definicji, to jak mam się o tym czymś wyrażać? > Czy chodzi o Zeusa? Czy o super krasnala? Czy o voodoo? Czy o > jeszcze inny wytwór ludzkiej wyobraźni? Ale coś się tak uparł na definiowanie i wyrażanie? Są rzeczy, o których nie takim filozofom jak ty się nie śniło, a ty byś chciał ot tak od ręki rozgryźć bozię... Suwmiarką jej przeca nie obmierzysz. > O którym i jakim bogu mówimy? A w ogóle, to dlaczego mam temu > wytworowi wyobraźni okazywać specjalny szacunek? No i widzisz? Znowu muszę napisać, że nie rozumiesz (czyli: nie kumasz) a ty pewnie błędnie przyjmiesz, że cię obrażam... :P Kto ci każe "temu tworu" okazywać szacunek? Stosunek obojętny zdaje się będzie wystarczający. Wrogi - nieuzasadniony. Ale żeby od razu szacunek i to w dodatku przez nakaz? Kto ci takich bajek naopowiadał? > Przecież nie jestem z "nim" (czy to postać, czy rzecz, czy reguła > matematyczna? Znowu: "dajcie mi przymiar wzdłużny, przyłożę, odczytam, zrozumiem", tak? :) > Czy ktoś na tym świecie usiłuje na mnie wywrzeć nacisk i > mnie do udawania tego szacunku zmusić? To mi trąci totalitaryzmem. Jeśli ktoś usiłuje, to pełna zgoda: przegięcie. > To mi odbiera moją elementarną wolność. Zgadza się. Ale kto i gdzie ci odbiera? > A przecież się nie wyrażam o bogach wulgarnie, tak jak > i np. o Tobie. Czy to nie wystarczy? W zupełności wystarczy :) > Czy nie uważasz, że kultura, która swych członków zmusza do takich > dwulicowych zachowań jest w porządku? Doprecyzuj, na czym tu polegają "dwulicowe zachowania" coby nie było nieporozumień. > > Co "religia, która chce umieścić boga na wzór człowieka" ma > > wspólnego z bogiem? > > Nie wiem. Ale takie są religie. I nasze utyskiwanie nad tym nic > nie zmieni. Ci ludzie naprawdę w takich bogów wierzą. I co im > zrobisz? A po co mam im coś robić? Dlaczemu dla odmiany ty rozpaczliwie chcesz wytłumaczyć, że bóg nie istnieje bo nieodkryte gatunki też nie istnieją? > > A przepraszam - dla ciebie nieodkryty gatunek zwierza nie istnieje, > > zapomniałem... :) > > Nie "dla mnie". Gatunek nieodkryty NIE ISTNIEJE W ÓWCZESNYM > OPISIE ŚWIATA. I tego nie jesteś w stanie zanegować. Nie jesteś w stanie zanegować faktu, że nieodkryty gatunek, który istnieje, ale jeszcze JEDYNIE nie został odkryty - istnieje, a jedynie nie został odkryty. No i co teraz? :) > Coś, co dziś istnieje, bo nam się wskutek błędu zdarzyło tak uznać, > jutro, w jutrzejszym opisie świata, nie będzie już istniało. Oczywista oczywistość, cytując klasyka :) > Proszę Cię o powściągliwość w wyrażaniu opinii o mojej osobie. > Ja Ciebie nie próbuję obrażać. Ja też. Stwierdzam jedynie, że nie rozumiesz. Wolno mi, prawda? :) Ty stwierdzasz, że bóg nie istnieje nazywając to "logicznym wywodem". Ja stwierdzam, że nie rozumiesz. No i równowaga w przyrodzie została niniejszym zachowana... :P Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Jeszcze inny, logiczny dowód na nieistnienie 25.11.09, 23:25 ideefiks napisał: > Suwmiarką jej przeca nie obmierzysz. Pewnie, że nie... To niemożliwe, bo bozia nie istnieje. :) > a ty pewnie błędnie przyjmiesz, że cię obrażam... :P Pudło. Nie przyjmuję. Możesz popróbować ostrzej. Mnie się nie da obrazić. Jestem odporny. :) > Wrogi - nieuzasadniony. Ja i wróg? Chyba Ci się przywidziało. Ja jestem przyjaciel największy. > Ale żeby od razu szacunek i to w dodatku przez nakaz? A więc jedźmy na bozię równo obaj, ok? ;) > > > A przepraszam - dla ciebie nieodkryty gatunek > > > zwierza nie istnieje, > > > zapomniałem... :) Masz słabą pamięć. Zrób coś z tym. > > Nie "dla mnie". Gatunek nieodkryty NIE ISTNIEJE W ÓWCZESNYM > > OPISIE ŚWIATA. I tego nie jesteś w stanie zanegować. > > Nie jesteś w stanie zanegować faktu, że nieodkryty gatunek, który > istnieje, ale jeszcze JEDYNIE nie został odkryty - istnieje, a > jedynie nie został odkryty. No i co teraz? :) Nie. W tamtym opisie świata ten gatunek nie istnieje. A przez cały czas ten gatunek żył. Definicja musi być jednoznaczna. Istnienie jest tylko skutkiem dowodu, jak w matematyce. Odpowiedz Link Zgłoś
ideefiks Re: Jeszcze inny, logiczny dowód na nieistnienie 27.11.09, 13:44 grgkh napisał: > > Suwmiarką jej przeca nie obmierzysz. > Pewnie, że nie... To niemożliwe, bo bozia nie istnieje. :) Ale podobnie jak nieodkryty gatunek pingwina, tak? > > Wrogi - nieuzasadniony. > Ja i wróg? Chyba Ci się przywidziało. Ja jestem przyjaciel > największy. Kogo? Bozi, która nie istnieje? > > Ale żeby od razu szacunek i to w dodatku przez nakaz? > A więc jedźmy na bozię równo obaj, ok? ;) Rajcuje cię "jechanie na bozię"? > Nie. W tamtym opisie świata ten gatunek nie istnieje. > A przez cały czas ten gatunek żył. Brawo, więc co ci szkodzi przyjąć, że być może bozia istnieje i "przez cały czas żyła" ale jedynie "w tamtym opisie świata" jej nie ma? Co gorsza inne założenie byłoby w takim przypadku nielogiczne... Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Jeszcze inny, logiczny dowód na nieistnienie 27.11.09, 18:48 ideefiks napisał: > Brawo, więc co ci szkodzi przyjąć, że być może bozia istnieje > i "przez cały czas żyła" ale jedynie "w tamtym opisie świata" jej > nie ma? Co gorsza inne założenie byłoby w takim przypadku > nielogiczne... Potwierdzamy nie "życie" bozi, ale istnienie. Istnienie MUSI być pierwszym krokiem. Tak więc życia bozi i tak nie ma, bo nikt wpierw istnienia jej/jego nie potwierdził doświadczalnie. Nielogiczna to jest Twoja propozycja - "co mi zależy"... :) Zalatuje mi to propozycją korupcyjną - coś za coś. A co byś mi zaproponował w ekwiwalencie, bo może pójdę na układ? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ideefiks Re: Jeszcze inny, logiczny dowód na nieistnienie 28.11.09, 16:49 grgkh napisał: >A co byś mi zaproponował w ekwiwalencie, bo > może pójdę na układ? ;) Tak zwany "święty spokój"? :D Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Definicja Istoty Boskiej-Ojca. 28.11.09, 17:52 Nasz Ojciec, pracuje, a Jego praca polega na wiecznej samoofierze, której dowodem, jest wieczne życie jedynego Syna Ojca, a , o czym wiemy, ponieważ świadczą o Nim-Synu Ojca, dowody zależności naszego człowieczeństwa, od samoofiary Syna Ojca, wobec nas, ludzi. Jest oczywistym, że nikt z ludzi nie pracuje. I, jest oczywistym, że ludzie samoofiary nie czynią. Rożnicę pomiedzy pracą, a współpracą podałem. Odpowiedz Link Zgłoś
ideefiks Re: Definicja Istoty Boskiej-Ojca. 28.11.09, 20:47 Mam nadzieję, że przynajmniej ty rozumiesz te swoje tutejsze publikacje... :D Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Definicja Istoty Boskiej-Ojca. 28.11.09, 20:58 Podałem Wam Sznowni Rodacy, dowody zależności bycia człowiekiem od Ojca-Boga. Sa to dowody oczywiste. Proste, jak cepy. W odpowiedzi, nikt z Was, nie chce zaryzykować odpowiedzi. Zaryzykowałem definicję Istot Boskich, wzmieniając, że Istoty Boskie pracują, a Ich praca polega na samoofierze w Imię Życia. W odpowiedzi, jak mówi klasyk: Ani be, ani me, ani kukuryku!" Szkoda czasu, dla cieniasów, co zgrywają sie na "asuw". Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 > Każdy człowiek ma swoje.... 25.11.09, 22:03 > Sprzeczność definicji, niemożność jej obiektywnego ustalenia uśmierca boga w ogóle. brak mozliwości zdefiniowania boga, albo określenia czym on mógłby być może tez oznaczać ze ludzkie możliwości poznawcze nie są nieskonczone Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: > Każdy człowiek ma swoje.... 25.11.09, 23:36 psk.1 napisał: > > Sprzeczność definicji, niemożność jej obiektywnego > > ustalenia uśmierca boga w ogóle. > brak mozliwości zdefiniowania boga, albo określenia > czym on mógłby być może tez oznaczać ze ludzkie > możliwości poznawcze nie są nieskonczone To chyba mówisz o sobie. :) Masz kompleks niższości? Ktoś Cię w dzieciństwie skrzywdził? Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: > Każdy człowiek ma swoje.... 26.11.09, 00:31 > > brak mozliwości zdefiniowania boga, albo określenia > > czym on mógłby być może tez oznaczać ze ludzkie > > możliwości poznawcze nie są nieskonczone > > To chyba mówisz o sobie. :) Masz kompleks niższości? Ktoś Cię w dzieciństwie > skrzywdził? bardzo merytoryczna odpowiedź:) to teraz już chyba i Ty nie masz wątpliwości że mozliwości ludzkie nie są nieskończone, nie tylko w dziedzinie poznania.... Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Nie każdy... 26.11.09, 21:38 psk.1 napisał: > > > brak mozliwości zdefiniowania boga, albo określenia > > > czym on mógłby być może tez oznaczać ze ludzkie > > > możliwości poznawcze nie są nieskonczone > > > > To chyba mówisz o sobie. :) > > Masz kompleks niższości? Ktoś Cię w dzieciństwie > > skrzywdził? > > bardzo merytoryczna odpowiedź:) O, przepraszam. Trochę mnie poniosło, bo wydało mi się to wtedy śmieszne. Nie powinienem się odnosić do Ciebie jako osoby. > to teraz już chyba i Ty nie masz wątpliwości że > mozliwości ludzkie nie są nieskończone, > nie tylko w dziedzinie poznania.... A skąd Ty wiesz, że istnieje jakaś granica, jeśli jej nie określasz? Ja nie zakładam takiej granicy, bo nie mam ku temu podstaw. Natomiast nie rozumiem, dlaczego traktując boga jako coś niepoznawalnego usiłujesz go definiować? Przecież to jest sprzeczność. Nie widzisz jej? Mówisz, że człowiek tego nie pojmie, ale udajesz, że Ty coś tam pojmujesz. Zabawne. :) Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Nie każdy... 26.11.09, 22:29 > > to teraz już chyba i Ty nie masz wątpliwości że > > mozliwości ludzkie nie są nieskończone, > > nie tylko w dziedzinie poznania.... > > A skąd Ty wiesz, że istnieje jakaś granica, jeśli jej nie określasz? > > Ja nie zakładam takiej granicy, bo nie mam ku temu podstaw. nie masz podstaw? a to z fizyką na bakier jesteś? zasada nieoznaczności Heisenberga mówi nie da sie jednocześnie oznaczyc położenia i pędu cząstki elementarnej wiec tej granicy badający nie przeskoczy Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Nie każdy... 27.11.09, 18:51 Nie da się jednocześnie obejrzeć w lewo i w prawo. I tej granicy też nie przeskoczysz. Ale co to ma do zaproponowanych przeze mnie dowodów? Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Nie każdy... 27.11.09, 21:04 > to teraz już chyba i Ty nie masz wątpliwości że > mozliwości ludzkie nie są nieskończone, > nie tylko w dziedzinie poznania.... >A skąd Ty wiesz, że istnieje jakaś granica, jeśli jej nie określasz? >Ja nie zakładam takiej granicy, bo nie mam ku temu podstaw. > Nie da się jednocześnie obejrzeć w lewo i w prawo. I tej granicy też nie > przeskoczysz. Ale co to ma do zaproponowanych przeze mnie dowodów? to było a propos ograniczonych możliwości człowieka w poznawaniu, bo napisałeś ze nie masz podstaw by wątpić nieograniczone możliwości człowieka w tej dziedzinie niemożność określenia czy bóg istnieje czy też nie istnieje własnie z tych skończonych możliwości człowieka będzie wynikać Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Przewaga logiki 29.11.09, 16:23 Tak. Szukam. Ale nie zakładam, że jestem głupi, bo wtedy szukanie nie miałoby sensu. Ty tak zakładasz. Mówisz: "Jestem głupi, ale na temat boga mam wiedzę, choć to wiedza, która mnie przerasta". Sofizmat. Głupota. Ja zakładam, że potrafię się posługiwać narzędziem, które sobie skonstruowałem - logiką. Rozumiem je. I tylko nim się posługując buduję sobie opis rzeczywistości. A o niczym, co miałoby się mieścić poza logiką nie mówię, bo to, co nielogiczne, to jest fałszywe. Bóg jest niezgodny z logiką. Jest fałszywy. Nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Przewaga logiki 29.11.09, 18:11 > Tak. Szukam. Ale nie zakładam, że jestem głupi, bo wtedy szukanie > nie miałoby sensu. > > Ty tak zakładasz. Mówisz: "Jestem głupi, ale na temat boga mam > wiedzę, choć to wiedza, która mnie przerasta". Sofizmat. Głupota. > > Ja zakładam, że potrafię się posługiwać narzędziem, które sobie > skonstruowałem - logiką. Rozumiem je. I tylko nim się posługując > buduję sobie opis rzeczywistości może posługuj sie cytatami i na nie odpowiadaj?? bo na razie to tak wygląda jakbyś zaczał podważać poglądy ktore sam wymyśliłes i dzieki temu utwierdzał sie w tym, ze to co sobie skonstruowałeś jest właściwe Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Przewaga logiki 13.12.09, 11:35 Cytaty sobie weź stąd forum.gazeta.pl/forum/w,721,103470358,103569305,Re_Nie_kazdy_. html , a potem przeczytaj moją odpowiedź nieco poniżej sprzed chwili. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Nie każdy... 13.12.09, 11:33 psk.1 napisał: > > > to teraz już chyba i Ty nie masz wątpliwości że > > > mozliwości ludzkie nie są nieskończone, > > > nie tylko w dziedzinie poznania.... > > > > A skąd Ty wiesz, że istnieje jakaś granica, > > jeśli jej nie określasz? > > > > Ja nie zakładam takiej granicy, > > bo nie mam ku temu podstaw. > > > nie masz podstaw? > a to z fizyką na bakier jesteś? Sądzę, że nie jestem. Ale nie jestem na pewno na bakier z logiką, a wygląda na to, że albo próbujesz manipulacji, albo Ty logiki nie rozumiesz. > zasada nieoznaczności Heisenberga > mówi nie da sie jednocześnie oznaczyc położenia > i pędu cząstki elementarnej Bo to jest ze względów matematycznych niemożliwe (zobacz podobny przykład na końcu tego posta). Bo to jest sprzeczne z założeniami, na których opiera się fizyka naszego świata. Bo to wynika z założeń tego świata, jakichś aksjomatów. A ja twierdzę, że na razie nie mamy podstaw by w obrębie logiki, którą się posługujemy w mysleniu, nie udawało nam się kiedyś stosować jej (tej logiki) zasad. Ty ponadto twierdzisz, ŻE WIESZ :) :) :), iż takie ograniczenie istnieje. Jak można JEDNOCZEŚNIE :) mówić, że pewnych rzeczy i tak się nie dowiemy, bo "przekraczają one nasze mozliwości" i zaraz po tym o tych samych rzeczach wygłaszać tezę, ze ISTNIEJĄ? Logicznie, jeśli coś przekracza zdolność pojmowania to należy zrezygnować z mówienia o tym, bo jest to bez sensu, do niczego nie doprowadzi. > wiec tej granicy badający nie przeskoczy Jeśli 2+2=4 i 4<>5 to teza, że 2+2=5 jest prawdą jest niemożliwa tak jak zasady nieoznaczoności Heisenberga. I tej granicy też nie przeskoczysz. Twój przykład świadczy, że tego nie rozumiesz. Nie rozumiesz fizyki i jej ograniczeń. Nie rozumiesz także logiki i ograniczeń ludzkiego myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Nie każdy... 13.12.09, 12:27 > Ty ponadto twierdzisz, ŻE WIESZ :) :) :), iż takie ograniczenie > istnieje. Jak można JEDNOCZEŚNIE :) mówić, że pewnych rzeczy i tak > się nie dowiemy, bo "przekraczają one nasze mozliwości" i zaraz po > tym o tych samych rzeczach wygłaszać tezę, ze ISTNIEJĄ? nie widze zebys podał cytat i jeszcze jedna uwaga, taka ogolna na przyszłość...nie przypisuj rozmówcom słow ktorych nie powiedzieli/napisali, bo kolejny raz to robisz Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Nie każdy... 13.12.09, 20:33 psk.1 napisał: > > Ty ponadto twierdzisz, ŻE WIESZ :) :) :), > > iż takie ograniczenie istnieje. > > Jak można JEDNOCZEŚNIE :) mówić, > > że pewnych rzeczy i tak się nie dowiemy, > > bo "przekraczają one nasze mozliwości" i zaraz po > > tym o tych samych rzeczach wygłaszać tezę, ze ISTNIEJĄ? > nie widze zebys podał cytat Cytuję stąd forum.gazeta.pl/forum/w,721,103470358,103516576,_62_Kazdy_czlowiek_ma_swoje_.html Cytatpsk.1 napisał Cytatgrgkh napisał: > > Sprzeczność definicji, niemożność jej obiektywnego > > ustalenia uśmierca boga w ogóle. > brak mozliwości zdefiniowania boga, > albo określenia czym on mógłby być > może tez oznaczać ze ludzkie możliwości > poznawcze nie są nieskonczone A teraz widzisz? I moje rozumienie tego, co napisałeś tutaj, zgodne z poprzednio wypowiedzianymi słowami: "brak możliwości zdefiniowania boga" to po prostu brak definicji. Jest tak wtedy, gdy nie wiadomo, o czym się mówi. Gdy brakuje definicji i gdy nie wiadomo, o czym należy mówić - nie należy nic mówić, a nie twierdzić, że to COŚ istnieje i siebie określać jako tumana. W istocie rzeczy w takich sytuacjach ZAWSZE chodzi o to samo. To jest erystyczne wprowadzenie bocznymi drzwiami pojęcia niezdefiniowanego, które zaczyna funkcjonować i na którym opiera się jakiś system. A człowiek raz określony, nie wiadomo dlaczego, jako głupiec, z przyklejoną etykietką, pozostaje w obrębie tego systemu rozumowania z nią na zawsze. To jest najprymitywniejszego rodzaju erystyka. Czy teraz rozumiesz? Jeśli bóg stąd się ma brać, z takich "lewych" uzasadnień, to widać, że ludzie nie mają na niego w ogóle pomysłu, a boga najzwyczajniej nie ma. Nie istnieje to, co nie zostało zdefiniowane, bo w obrębie ludzkiej logiki MUSIMY posługiwać się najpierw definicjami, a potem uporządkowanym systemem weryfikacji pojęć. Poza logiką jest szajs, chłam, fałsze i bzdety różnego rodzaju. Wszystko to, co nielogiczne, co logicznie nie dało się zakwalifikować i wyleciało na śmietnik. > i jeszcze jedna uwaga, taka ogolna na przyszłość... > nie przypisuj rozmówcom słow ktorych nie powiedzieli/napisali, > bo kolejny raz to robisz Czy nadal uważasz, że coś Ci przypisałem? Podjąłem się ciężkiej pracy przybliżenia Ci sensu tego, co wypowiedziałeś. Fakt, mogłem to zrobić od razu, ale jestem trochę leniwy i czasem posługuję się pamięcią, a nie wszystko co ja pamiętam musi się przypominać innym. Twoją uwagę przyjmuję na serio jako wytyczne i będę się bardziej starał. Pa, pzdr PS. Ale teraz to ja proszę Cię, byś mi przypomniał, kiedy było pierwszy raz to przypisywanie innym, bo to znaczy, że coś pamiętasz takiego, o czym ja być może zapomniałem. Nie obędzie się bez cytatu. Udokumentuj to solidnie, jak ja. Trudno, trochę czasu poświęcisz, ale ja też musiałem. I jeszcze raz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Nie każdy... 14.12.09, 00:03 skoro na moje słowa: > > brak mozliwości zdefiniowania boga, > > albo określenia czym on mógłby być > > może tez oznaczać ze ludzkie możliwości > > poznawcze nie są nieskonczone odpowiedziałeś: > > > Jak można JEDNOCZEŚNIE :) mówić, > > > że pewnych rzeczy i tak się nie dowiemy, > > > bo "przekraczają one nasze mozliwości" i zaraz po > > > tym o tych samych rzeczach wygłaszać tezę, ze ISTNIEJĄ? to uważam ze przypisujesz słowa ponownie... > PS. Ale teraz to ja proszę Cię, byś mi przypomniał, kiedy było pierwszy raz to > przypisywanie innym, bo to znaczy, że coś pamiętasz takiego, o czym ja być może > zapomniałem. Nie obędzie się bez cytatu. Udokumentuj to solidnie, jak ja. prosze: ---- > > Ty tak zakładasz. Mówisz: "Jestem głupi, ale na temat boga mam > > wiedzę, choć to wiedza, która mnie przerasta". Sofizmat. > Głupota. > może posługuj sie cytatami i na nie odpowiadaj?? > > bo na razie to tak wygląda jakbyś zaczał podważać poglądy ktore sam > wymyśliłes i dzieki temu utwierdzał sie w tym, ze to co sobie > skonstruowałeś jest właściwe ---- wiedza o bogu? ja tego nie powiedziałem jeszcze raz tylko powtórze: "niemożność określenia czy bóg istnieje czy też nie istnieje własnie z tych skończonych możliwości człowieka będzie wynikać " podobnie zresztą jak ze skonczonych możliwości poznawczych człowieka bedzie wynikała niemożność stworzenia w 100% pewnego opisu świata pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Nie każdy... 15.12.09, 17:19 psk.1 napisał: > wiedza o bogu? ja tego nie powiedziałem No tak, ale przecież mówisz "bóg". Czy masz jego definicję? Powinienes wiedzieć o czym/kim mówisz, prawda? A jeśli już masz tę definicję, to jest to jakaś "wiedza". Definicja jest już wiedzą. > jeszcze raz tylko powtórze: > "niemożność określenia > czy bóg istnieje czy też nie istnieje własnie z tych sko > ńczonych możliwości człowieka będzie wynikać " Widzisz... podjąłeś się definiowania boga, mimo że zakładasz właśnie w jego sprawie potencjalny brak kompetencji. W tym jest sprzeczność. Jeśli założymy brak kompetencji, to boga nie wolno nawet definiować, bo wiadomo, że i tak to się nie może udać. Jednak w przypadku zdefiniownia boga uważalibyśmy, że takie kompetencje mamy, bo przecież podjęliśmy się w ogóle rozważań na ten temat. A jaki sens byłoby zaczynać coś, o czym wiadomo, że tego nie da się dokończyć? > podobnie zresztą jak ze skonczonych możliwości poznawczych > człowieka bedzie wynikała niemożność stworzenia w 100% pewnego > opisu świata I podobnie jest z tymi możliwościami. Jeśli mówisz skończone, to powinieneś wiedzieć dlaczego tak jest. A przecież jest tak, że nasza wiedza może umożliwić np. stworzenie "przedłużacza" (jako narzędzia badawczego), sztucznej inteligencji, a ta już ma inne bariery. Ale to jednak są wciąż sumaryczne możliwości człowieka. Prawdziwym ograniczeniem są jedynie właściwości Wszechświata, a tych nie jesteśmy przecież pewni nigdy. I znów, nie wolno nam się wyrażać kategorycznie, nazbyt pewnie. Jakieś ograniczenia istnieją, ale ich natury nigdy do końca nie poznamy lub nie będziemy mogli być pewni czy to są właśnie te. Nie można więc w oparciu o nie wygłaszać sądu, że będzie to miało wpływ na coś innego. > pzdr pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
dritte_dame Re: Jakiś dogmat? 25.11.09, 02:18 psk.1 napisał: > moge napisać ze 2+2=5 ale to nie zmienia faktu że 2+2=4 2+2=4 jest prawdą tylko przy poczynieniu pewnych dodatkowych założeń. A gdy przyjmiemy inne założenia ta prawdą jest też na przykład: 2+2=11 Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Jakiś dogmat? 25.11.09, 17:14 Ale ten "byt", o którym piszesz nie jest Bogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Jakiś dogmat? 25.11.09, 21:44 > Ale ten "byt", o którym piszesz nie jest Bogiem. przeciez to tylko kwestia semantyczna bóg, rozum, praprzyczyna, stwórca... to tylko nazwy Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Jakiś dogmat? 25.11.09, 21:54 Po co relatywizujesz? "Bóg" jest konkretnym, zdefiniowanym w Biblii pojęciem, jako taki podlega naszej weryfikacji, a ta, jak widzisz jest negatywna. > bóg, rozum, praprzyczyna, stwórca... to tylko nazwy Dopóki są tylko nazwami, sa pojęciami czysto abstrakcyjnymi, i jako takie nie mogą istnieć. Zdefiniuj je, to zobaczymy, co da się z tymi bytami zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Jakiś dogmat? 25.11.09, 22:12 > > bóg, rozum, praprzyczyna, stwórca... to tylko nazwy > Dopóki są tylko nazwami, sa pojęciami czysto abstrakcyjnymi, i jako takie nie m > ogą istnieć. Zdefiniuj je, to zobaczymy, co da się z tymi bytami zrobic. tak, to są tylko nazwy ktorymi wierzącu probują określic to w co wierzą, ale ludzkie rozumienie tych nazw oraz ich ograniczność nie są w żaden sposób wiążace dla tego Bytu o ktorym piszemy Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Jakiś dogmat? 27.11.09, 13:33 > tak, to są tylko nazwy ktorymi wierzącu probują określic to w co > wierzą, ale ludzkie rozumienie tych nazw oraz ich ograniczność nie są > w żaden sposób wiążace dla tego Bytu o ktorym piszemy Jak widzę, Byt, o którym piszemy nie posiada nawet definicji. Czyli tylko nie istnieje. Jak podasz definicję, to rozważymy, czy są jakieś dowody na istnienie/nieistnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Równoległe hipotezy nic nie wyjaśniają 27.11.09, 19:00 strikemaster napisał: > > tak, to są tylko nazwy ktorymi wierzącu probują określic to w co > > wierzą, ale ludzkie rozumienie tych nazw oraz ich ograniczność > > nie są w żaden sposób wiążace dla tego Bytu o ktorym piszemy > > Jak widzę, Byt, o którym piszemy nie posiada nawet definicji. > Czyli tylko nie istnieje. Jak podasz definicję, to > rozważymy, czy są jakieś dowody na istnienie/nieistnienie. No właśnie... Istnienie pojawia się jako skutek dowodu. Wcześniej są dwie równoległe i równoprawne hipotezy, jedna - bóg istnieje, i druga - bóg nie istnieje. Nie wolno wybierać tylko jednej z nich, bo nie ma ku temu przesłanek. W ten sposób można by udawać, że opisujemy świat dowolnymi, urojonymi hipotezami, wybierając bez uzasadnienia jedną z dwóch wersji. I opis byłby pełen przypadkowych fałszów. Nie byłby opisem świata, ale bredzeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Równoległe hipotezy nic nie wyjaśniają 29.11.09, 17:30 1. Słyszałeś o czymś takim, jak sceptycyzm naukowy? Jeżeli postulujesz istnienie jakiegoś bytu, podaj jego definicję a wtedy można się zacząć zastanawiać nad jego istnieniem lub nieistnieniem. 2. Obserwuję wśród wierzących ostatnio odchoedzenie od biblijnego obrazu Boga. Najwyraźniej nie wytrzymał konfrontacji z nauką. Ciekawe, czy zdajesz sobie sprawę, że ten Wasz bliżej nieokreślony Absolut nie jest chrześcijańskim Bogiem? To już coś zupełnie innego. 3. Prawie wszyscy poprzednio występujący w wierzeniach bogowie i inne duchy nie wytrzymały próby czasu i nauki, greccy bogowie nie istnieją, rzymscy i egipscy też, teraz okazało się, że Bóg chrześcijański też nie istnieje, dlaczego uważasz, że mam uwierzyć w następnego? Prędzej, czy później on też zostanie negatywnie zweryfikowany. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Zgodnie z Nauka Ojca(Boga). 29.11.09, 18:35 Jest mi przykro, że moja widza jest skromna, ale... Około 1950 roku fizycy dostrzegli proces entropii materii, który przed ponad 2000 lat awizowały w Nauce Ojca, słowa: "Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą." Skoro czaso-przestrzeń podlega procesowi entropii, to nie można tego faktu pomijać w konstrukcji definicji "Wszechświata". Definicja: "Wszechświat to WSZYSTKO", jest fałszywa. Aby była racjonalna, musi brzmieć: "Wszechświat, to wszystko, co przemija." Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Zgodnie z Nauka Ojca(Boga). 29.11.09, 19:56 A co ma do tego entropia? :D Jest sobie, i do tego rośnie, ale żadnego związku z definicją Wszechświata tutaj nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Jakiś dogmat? 27.11.09, 21:16 > Jak widzę, Byt, o którym piszemy nie posiada nawet definicji. Czyli tylko ni > e istnieje. Jak podasz definicję, to rozważymy, czy są jakieś dowody na ist > nienie/nieistnienie. brak definicji nie wyklucza istnienia czegokolwiek przez wieki nie było zdefiniowane czym są reakcje termonuklearne co w niczym słońcu i całej reszcie gwiazd nie przeszkadzało Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Tak się dzieje. 28.11.09, 08:17 W poszukiwaniu dowodów istnienia Istot Boskich, "3grosze" nehsy : Zgodnie ze słowami uniwersalnej, dlatego też areligijnej Nauki Wszechmogącego Ojca, oznajmionej nam przez Syna-Boga, która w Biblii stnowi mikrocząstkę treści, dowodami istnienia tak Ojca-Boga, jak i Syna-Boga, są m.in., dowody zależności bycia człowiekiem=człowieczeństwa, od Ojca-Boga, i od Syna-Boga. Tymi dowodami, m.in. są:. 1./ Oczywisty fakt nosicielstwa zobowiązania każdego człowieka do sprawiedliwej współpracy, czyli do wzajemnie życzliwej, równoprawnej międzyludzkiej współpracy=solidarności. uwaga: Rozważam fakt nosicielstwa tego zobowiązania, pamiętając, że minimalnym, postrzegalnym dowodem tak sprawiedliwej, jak i niesprawiedliwej współpracy, jest słowo naszej mowy. 1a./ Jak sens naszej mowy jest sprawiedliwy, to tym sensem dowodzimy, co najmniej swojego posłuszeństwa powinności solidarności. 1b./ Jak sens naszej mowy jest niesprawiedliwy, to tym samym, jest dla nas karą. Skutki sprawiedliwości i niesprawiedliwości ponosimy wszyscy w różnym stopniu. W innym karczyńca, w innym karbiorca, a w innym wszyscy pozostali ludzie. Posłuszeństwa i kary, nie można rozpatrywać, jako dowodów zależności, od człowieka. Zatem brak dowodów zależności od człowieka zdolności do mówienia - mowy, jest oczywisty. Mówimy, dzięki pracy nieśmiertelnego Ducha=niematerialnej cząstki, którą obdarza nas Stwórca. Od nas zależy wybór sprawiedliwego, bądź niesprawiedliwego sensu naszego słowa, naszej mowy, a nie mowa=zdolność do mówienia, zdolność do konstruowania w świadomości=umyśle słów. 2./ Fakt, zależności zdolności do mówienia, od wykorzystywania przez nas pracy Ducha, potwierdza także, oczywista niematerialność sensu naszej mowy z ust. Jakie inne fakty są dowodem nosicielstwa przez nas powinności=obowiazku solidarności? Fakt, że kara za nieposłuszeństwo zobowiązaniu do solidarności, jest egzekwowana przez nas, od siebie samych, jest niezaprzeczalnym dowodem nosicielstwa właśnie takiego zobowiązania. Gdybyśmy nie byli wszyscy, czyli każdy z nas, nosicielami takiej powinności=zobowiązania, to za uczynioną przez nas niesprawiedliwość=nasze nieposłuszeństwo; -nie bylibyśmy karani, -karą nie byłyby nasze czyny, czyli nie karalibyśmy się sami, -wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny. Ale, że to każdy z nas, a więc i wszyscy, jesteśmy nosicielami, precyzyjnie określonego w Nauce Jedynego Ojca obowiązku, to za nasze nieposłuszeństwo, naszymi czynami, karę wymierzamy sobie, bo musimy, my sami. Fakty te, m.in. racjonalnie dowodzą, że nasza wolna i nieprzymuszona wola, jest realizowana w myślach, gdzie podejmujemy decyzję o sprawiedliwości, bądź niesprawiedliwości naszych czynów, i w czynach, za tę decyzję ponosimy natychmiast wszyscy odpowiedzialność. Jednocześnie, będąca zarazem karą, niesprawiedliwość, "powiadamia" nas, nieraz bardzo dotkliwie, o jakości obowiązującego nas postępowania. Edukujemy się sami, poprzez doświadczenie naszej, własnej niesprawiedliwości. Dowody istnienia, jak to Wy mówicie, "Boga", (a przecież jednoosobowy Bóg nie istnieje), są niemożliwe do zaprzeczenia, bo poprostu tak się dzieje, jak mówi Nauka Ojca, o czym napisałem. Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Jakiś dogmat? 29.11.09, 18:34 Jak najbardziej przeszkadzało, gwiazdy były wtedy przejawem istnienia bogów, a nie reakcji termojądrowej. Barddzo mi przykro, ale zauważam, że z powodu możliwości udowodnienia nieistnienia większości obecnie i w przeszłości występujących bogów, niektórzy na forach zaczynają postulować istnienie niewiadomoczego, zwanego Absolutem. Albo napiszą co to takiego dokładnie jest, albo należy zgodnie z zasadami sceptycyzmu uznać, że tego nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Jakiś dogmat? 29.11.09, 19:50 > Jak najbardziej przeszkadzało, gwiazdy były wtedy przejawem istnienia bogów, a > nie reakcji termojądrowej. a gdy nie było ludzi, ktorzy dawali jakieś definicje, to przejawem czego były gwiazdy? > Barddzo mi przykro, ale zauważam, że z powodu możliwości udowodnienia nieistnie > nia większości obecnie i w przeszłości występujących bogów, niektórzy na forach > zaczynają postulować istnienie niewiadomoczego, zwanego Absolutem.Albo napisz > ą co to takiego dokładnie jest, albo należy zgodnie z zasadami sceptycyzmu uzna > ć, że tego nie ma. mogłaby to być przyczyna świata Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Jakiś dogmat? 29.11.09, 19:55 > a gdy nie było ludzi, ktorzy dawali jakieś definicje, to przejawem czego były g > wiazdy? Dla ludzi? Skoro nie istnieli, to nie potrzebowali przejawów. > mogłaby to być przyczyna świata Może i by mogła, problem w tym, że nie jest, bo nie wiadomo, czy świat w ogóle jakiejś przyczyny potrzebuje. Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Jakiś dogmat? 29.11.09, 20:04 > Dla ludzi? Skoro nie istnieli, to nie potrzebowali przejawów. pytam w ogole, przejawem czego były gwiazdy gdy nie było ludzi? > Może i by mogła, problem w tym, że nie jest, bo nie wiadomo, czy świat w ogóle > jakiejś przyczyny potrzebuje. mógłbyś napisac ze nie jest przyczyną gdyby było wiadomo że świat nie prztrzebuje przyczyny a jak sam napisałeś nie wiadomo czy świat potrzebuje przyczyny i to "nie wiadomo" sprawia ze wykluczyć istnienia przyczyny swiata nie można Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Zamiast dogmatów. 29.11.09, 20:58 jeden z intelektualistów napisał: "A co ma do tego entropia? :D Jest sobie, i do tego rośnie, ale żadnego związku z definicją Wszechświata tutaj nie widzę. " odp.nehsy: Skoro immanentną cechą Wszechświata, jest proces entropii, którą ja rozumie, jak proces postępującej dezorganizcji, degeneracji Wszechświata, to dowodzi to zależności Wszechświata od procesu entropii, a tym samym, niezależności procesu entropii od Wszechświata. Wszechświat, jest według was, czaso-przestrzenią. Czas,nie podlega procesowi entropii. Zatem proces entropii, dowodzi zależności od niego, tylko materii Wszechświata. Zatem czas, może istnieć niezależnie od materii, na co wskazuje brak dowodu jego zależności. A więc racjonalnym jest wniosek, że Wszechświat, nie jest czaso-przestrzenią, z czego oczywisty wniosek, że wasze rozumienie Wszechświata, jest fałszywe. A definicja, że "Wszechświat to wszystko", błędna. Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Jakiś dogmat? 14.12.09, 01:01 > mógłbyś napisac ze nie jest przyczyną gdyby było wiadomo że świat nie > prztrzebuje przyczyny > > a jak sam napisałeś nie wiadomo czy świat potrzebuje przyczyny > > i to "nie wiadomo" sprawia ze wykluczyć istnienia przyczyny swiata > nie można Zauważ tylko jedno, tych wyimaginowanych przyczyn było już tysiace. Część z nich została dawno zweryfikowana naukowo, część jeszcze nie, jednak wiele kultów zaniknęło, a mimo faktu, że ich obiekty nie dostają już od wieków, czy mileniów łapówek nie doszło do katastrof, którymi straszyli kapłani, czyli poniekąd tamci bogowie też zostali negatywnie zweryfikowani. Teraz próbujesz pokazać następną ileśtysięczną przyczynę i myślisz, że należy ja brać pod uwagę. Doświadczenie uczy, że nie należy, bo i tak okaże się nieprawdziwa. Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Jakiś dogmat? 14.12.09, 23:00 > Zauważ tylko jedno, tych wyimaginowanych przyczyn było już tysiace. Część z nic > h została dawno zweryfikowana naukowo, część jeszcze nie, jednak wiele kultów z > aniknęło, a mimo faktu, że ich obiekty nie dostają już od wieków, czy mileniów > łapówek nie doszło do katastrof, którymi straszyli kapłani, czyli poniekąd tamc > i bogowie też zostali negatywnie zweryfikowani. Teraz próbujesz pokazać następn > ą ileśtysięczną przyczynę i myślisz, że należy ja brać pod uwagę. Doświadczenie > uczy, że nie należy, bo i tak okaże się nieprawdziwa. podałem jakis opis przyczyny z ktorym sie niezgadzasz? napisałem tylko: 'a jak sam napisałeś nie wiadomo czy świat potrzebuje przyczyny i to "nie wiadomo" sprawia ze wykluczyć istnienia przyczyny swiata nie można' i tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Jakiś dogmat? 15.12.09, 00:00 Jeśli najpierw było A, a potem jest B, czyli jeśli zaistniała jakaś zmienność, to była przyczyna, którą można opisać matematycznie lub logicznie. Ta przyczyna jest "wzorem", algorytmem. Na początku są jednak aksjomaty. One nie mają przyczyny. Są elementarne. O jakiej przyczynie myślisz? Czy o algorytmie (wzorze), czy o tym "dlaczego powstały" aksjomaty? Pytanie o aksjomaty - pierwotne założenia - jest bez sensu. O elementarne założenia nigdy się nie pyta. One nie potrzebują uzasadnienia. psk.1 napisał: > napisałem tylko: > 'a jak sam napisałeś nie wiadomo > czy świat potrzebuje przyczyny i > to "nie wiadomo" sprawia ze wykluczyć > istnienia przyczyny swiata nie można' No więc świat też ma jakieś elementarne założenia. Reszta jest ich skutkiem. O te założenia - z definicji - nie należy pytać. "Nie wiadomo", o którym myślisz, nie ma sensu. Nie powinno się pytać o coś, na co z definicji nie ma odpowiedzi. Nie wiem, czy to, co powiedziałem, jest dla Ciebie jasne. Jeśli nie, to powiedz co Ci się nie zgadza. Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Jakiś dogmat? 15.12.09, 00:18 > psk.1 napisał: > > > napisałem tylko: > > 'a jak sam napisałeś nie wiadomo > > czy świat potrzebuje przyczyny i > > to "nie wiadomo" sprawia ze wykluczyć > > istnienia przyczyny swiata nie można' > > No więc świat też ma jakieś elementarne założenia. Reszta jest ich skutkiem. O > te założenia - z definicji - nie należy pytać. "Nie wiadomo", o którym myślisz, > nie ma sensu. > > Nie powinno się pytać o coś, na co z definicji nie ma odpowiedzi. w cytacie do ktorego sie odniosłes widzisz gdzies pytanie?? Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Jakiś dogmat? 15.12.09, 02:11 psk.1 napisał: > > psk.1 napisał: > > > > > napisałem tylko: > > > 'a jak sam napisałeś nie wiadomo > > > czy świat potrzebuje przyczyny i > > > to "nie wiadomo" sprawia ze wykluczyć > > > istnienia przyczyny swiata nie można' > > > > No więc świat też ma jakieś elementarne założenia. > > Reszta jest ich skutkiem. O te założenia - z definicji - > > nie należy pytać. "Nie wiadomo", o którym myślisz, > > nie ma sensu. > > > > Nie powinno się pytać o coś, > > na co z definicji nie ma odpowiedzi. > > > w cytacie do ktorego sie odniosłes widzisz gdzies pytanie?? Tak. Widzę odpowiedź na takie pytanie: nie wykluczenie istnienia przyczyny świata. Bez zadania tego pytania nie istnieje temat: wykluczenie lub jego brak, o którym wspominasz. Bez tego pytania ten temat ignorujemy i mamy problem przyczyny rozwiązany - nie istnieje ona. Może powinienem był poprzednio napisać: Nie powinno się pytać o coś, na co z definicji nie ma odpowiedzi, a którą Ty próbujesz dać. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Bóg nie istnieje na pewno - dowód logiczny 25.11.09, 01:53 Uważam, że należy powiedzieć tę prawdę ostatecznie i do końca: ========================== Bóg na pewno nie istnieje. ========================== A wynika to z logicznego rozumowania, mniej więcej takiego: Wszystko, co jest naszą świadomością jest niepewne i jest skutkiem interpretacji jakichś tam informacji pochodzących spoza niej (ze źródła) przez zmysły i mózg. Źródło jest tym, co nazywamy wszechświatem - czyli wszystkim. Nasze zewnętrze opisujemy przy pomocy definicji, które sobie swobodnie dobieramy tak, żeby się wszystko logicznie "trzymało kupy" oraz zweryfikowanych hipotez. Ich zbiór jest opisem świata, jego modelem, ale nie jest światem. Wszystkie hipotezy na temat naszego zewnętrza mogą być prawdziwe lub fałszywe i TYLKO te możemy uznać za prawdziwe, które weryfikujemy doświadczalnie. I wtedy pojawia się PRAWDA czyli ISTNIENIE. I taka jest definicja istnienia - jest to pozytywny skutek weryfikacji hipotezy. Prawda nie jest dla danej hipotezy dana na zawsze i dotyczy wyłącznie swojego kontekstu związanego z warunkami przeprowadzonego testu. Powtórny test może zmienić status hipotezy i z prawdziwej może się stać fałszywą. Modele świata tworzymy każdy dla siebie, choć posiłkujemy się sumą wiedzy zgromadzonej przez innych ludzi. Są one prawdziwe jeśli prawdziwe są wszystkie ich składniki. Jeden składnik fałszywy powoduje, że model świata musi być uznawany za fałszywy. Fałszywy model świata nie opisuje go. Hipoteza o istnieniu boga ma identyczny status jak wszystkie inne hipotezy, w których staramy się opisać świat przy pomocy jego modelu. Jeśli nie jest weryfikowana doświadczalnie (jeśli nie opisuje niczego, co wpływa na świat) to nie należy do opisu świata. Nic, co nie należy do opisu świata (do jego modelu), nie istnieje w nim. Co nie istnieje w modelu świata, to nie istnieje w ogóle, bo niczego poza opisem świata w naszej świadomości (co by się z tym światem jakoś wiązało) nie ma. Bóg nie istnieje. Istniałby, gdyby miał poprawną definicję i został zweryfikowany doświadczalnie. Ponieważ jednak nie spełnia tych kryteriów więc NIE ISTNIEJE. _______ Należy tu wspomnieć jeszcze o ISTNIENIU w systemach logicznych w matematyce. Te systemy różnią się zasadniczo od sytuacji świat-model. I tutaj skutkiem dowodzenia może być weryfikacja do prawdy lub fałszu. I tutaj też pojawia się istnienie. Jego kontekstem jest jednak system o znanych założeniach, ustalony na zawsze, pewny. W systemie świat-model nie poznamy założeń świata na pewno nigdy, gdyż jesteśmy w jego wnętrzu, a to uniemożliwia odniesienie się do nich. _________ Religie i filozofie manipulują pojęciem istnienia nie definiując go precyzyjnie. Jeśli jednak się tego dokona, to istnienie boga w opisie świata w naszej świadomości daje się wykluczyć do końca i ostatecznie. Drugim elementem, który podlega manipulacji jest mylenie ze sobą dwóch obiektów - świata, który jest tylko źródłem informacji surowej, nieprzetworzonej oraz modelu świata z naszej świadomości, który jest ZAWSZE interpretacją i musi być traktowany wyłącznie jako w całości niepewny i tymczasowy. Bóg mógłby istnieć wyłącznie w modelu świata. Bo tylko tam funkcjonuje pojęcie istnienia. Na zewnątrz nie ma ani istnień ani ich braku. Zewnętrze służy nam wyłącznie do cząstkowej, kontekstowej (w czasie i przestrzeni, w odpowiednich warunkach) weryfikacji opisu. ________ I na koniec przykład pokazujący, jak należy trzymać się definicji, by unikać manipulowania nią: Ktoś pyta: czy gatunki zwierząt, które odkryliśmy dopiero teraz istniały wcześniej, czy nie? Odpowiedź: Nie istniały. Istnienie jest zdefiniowane jednoznacznie - jest to skutek kontekstowego zweryfikowania. Kontekstem wcześniejszego opisu świata była informacja, która nie pozwalała na postawienie hipotezy i/lub jej weryfikację. W ówczesnym opisie świata, w tamtym kontekscie, tych gatunków nie było. W obecnym je zweryfikowano i już są - istnieją. Za każdym razem istnienie dotyczy konkretnej sytuacji. Opis świata jest zmienny i zmienna jest w nim lista istnień, bo nie znamy jego założeń, a więc musimy odnosić się do niepewnej, kontekstowej weryfikacji. A co możemy powiedzieć o tych gatunkach, to to, że ŻYŁY wtedy (zapewne) i żyją dziś (ale też należy pamiętać, że mówimy WYŁĄCZNIE o opisie świata). Odpowiedz Link Zgłoś
restyler Re: Bóg nie istnieje na pewno - dowód logiczny 25.11.09, 02:28 grgkh napisał: > Uważam, że należy powiedzieć tę prawdę ostatecznie i do końca: > > ========================== > Bóg na pewno nie istnieje. > ========================== > > A wynika to z logicznego rozumowania, mniej więcej takiego: > > Wszystko, co jest naszą świadomością jest niepewne i jest skutkiem interpretacj > i > jakichś tam informacji pochodzących spoza niej (ze źródła) przez zmysły i mózg. > Źródło jest tym, co nazywamy wszechświatem - czyli wszystkim. > Logiczne rozumowanie nie jest mniej więcej jakieś. Jest bardzo konkretne, wywód A, albo wywód B. Jeśli jest to ten ostateczny dowód, to niech będzie on porządny. "Wszystko co jest naszą świadomością.." Co to jest świadomość? Jak ją definiujesz? Jaka jest relacja świadomości do mózgu i zmysłów? Jak definiujesz wszechświat, który jest wszystkim? Co to znaczy, że wszystko co jest naszą świadomością jest niepewne, co to jest wszystko w tym sformułowaniu? Swiadomość jest niepewna - wyjaśnij co przez to rozumiesz, bo może oznaczać to różne rzeczy. Bez tych wyjaśnień nawet nie ma co zajmować sie dlaszą częścią wywodu, bo wstępne założenia są całkowicie niezrozumiałe (z punktu widzenia języka logiki, a to ma być ostateczny logiczny dowód). Przymujesz wiele różnych założeń, których nie wyjaśniasz. > Nasze zewnętrze opisujemy przy pomocy definicji, które sobie swobodnie dobieram > y > tak, żeby się wszystko logicznie "trzymało kupy" oraz zweryfikowanych hipotez. > Ich zbiór jest opisem świata, jego modelem, ale nie jest światem. > > Wszystkie hipotezy na temat naszego zewnętrza mogą być prawdziwe lub fałszywe i > TYLKO te możemy uznać za prawdziwe, które weryfikujemy doświadczalnie. I wtedy > pojawia się PRAWDA czyli ISTNIENIE. I taka jest definicja istnienia - jest to > pozytywny skutek weryfikacji hipotezy. To piękne, czyli istnienie nie istnieje dopóki nie zostanie zweryfikowana hipoteza...ale kto zweryfikuje hipotezę? jakieś istnienie, które nie zostało wcześniej zweryfikowane? Jeśli warunkiem istnienia jest przeprowadzenie weryfikacji, to przed tą weryfikacją nie ma istnienia, a więc nie ma istnienia, które mogłoby przeprowadzić weryfikację, hi hi. Na razie mamy do czynienia z błędnym logicznym kołem, a nie z logicznym wywodem. Może na razie wyjaśnij te sprzeczności i odpowiedz na zadane pytania. Zobaczymy co zostanie z dowodu... > Prawda nie jest dla danej hipotezy dana na zawsze i dotyczy wyłącznie swojego > kontekstu związanego z warunkami przeprowadzonego testu. Powtórny test może > zmienić status hipotezy i z prawdziwej może się stać fałszywą. > > Modele świata tworzymy każdy dla siebie, choć posiłkujemy się sumą wiedzy > zgromadzonej przez innych ludzi. Są one prawdziwe jeśli prawdziwe są wszystkie > ich składniki. Jeden składnik fałszywy powoduje, że model świata musi być > uznawany za fałszywy. Fałszywy model świata nie opisuje go. > > Hipoteza o istnieniu boga ma identyczny status jak wszystkie inne hipotezy, w > których staramy się opisać świat przy pomocy jego modelu. Jeśli nie jest > weryfikowana doświadczalnie (jeśli nie opisuje niczego, co wpływa na świat) to > nie należy do opisu świata. > > Nic, co nie należy do opisu świata (do jego modelu), nie istnieje w nim. Co nie > istnieje w modelu świata, to nie istnieje w ogóle, bo niczego poza opisem świat > a > w naszej świadomości (co by się z tym światem jakoś wiązało) nie ma. > > Bóg nie istnieje. > > Istniałby, gdyby miał poprawną definicję i został zweryfikowany doświadczalnie. > Ponieważ jednak nie spełnia tych kryteriów więc NIE ISTNIEJE. > _______ > > Należy tu wspomnieć jeszcze o ISTNIENIU w systemach logicznych w matematyce. Te > systemy różnią się zasadniczo od sytuacji świat-model. I tutaj skutkiem > dowodzenia może być weryfikacja do prawdy lub fałszu. I tutaj też pojawia się > istnienie. Jego kontekstem jest jednak system o znanych założeniach, ustalony n > a > zawsze, pewny. W systemie świat-model nie poznamy założeń świata na pewno nigdy > , > gdyż jesteśmy w jego wnętrzu, a to uniemożliwia odniesienie się do nich. > _________ > > Religie i filozofie manipulują pojęciem istnienia nie definiując go precyzyjnie > . > Jeśli jednak się tego dokona, to istnienie boga w opisie świata w naszej > świadomości daje się wykluczyć do końca i ostatecznie. > > Drugim elementem, który podlega manipulacji jest mylenie ze sobą dwóch obiektów > - świata, który jest tylko źródłem informacji surowej, nieprzetworzonej oraz > modelu świata z naszej świadomości, który jest ZAWSZE interpretacją i musi być > traktowany wyłącznie jako w całości niepewny i tymczasowy. > > Bóg mógłby istnieć wyłącznie w modelu świata. Bo tylko tam funkcjonuje pojęcie > istnienia. Na zewnątrz nie ma ani istnień ani ich braku. Zewnętrze służy nam > wyłącznie do cząstkowej, kontekstowej (w czasie i przestrzeni, w odpowiednich > warunkach) weryfikacji opisu. > ________ > > I na koniec przykład pokazujący, jak należy trzymać się definicji, by unikać > manipulowania nią: > > Ktoś pyta: czy gatunki zwierząt, które odkryliśmy dopiero teraz istniały > wcześniej, czy nie? > > Odpowiedź: Nie istniały. Istnienie jest zdefiniowane jednoznacznie - jest to > skutek kontekstowego zweryfikowania. Kontekstem wcześniejszego opisu świata był > a > informacja, która nie pozwalała na postawienie hipotezy i/lub jej weryfikację. > W > ówczesnym opisie świata, w tamtym kontekscie, tych gatunków nie było. W obecnym > je zweryfikowano i już są - istnieją. Za każdym razem istnienie dotyczy > konkretnej sytuacji. Opis świata jest zmienny i zmienna jest w nim lista > istnień, bo nie znamy jego założeń, a więc musimy odnosić się do niepewnej, > kontekstowej weryfikacji. A co możemy powiedzieć o tych gatunkach, to to, że > ŻYŁY wtedy (zapewne) i żyją dziś (ale też należy pamiętać, że mówimy WYŁĄCZNIE > o > opisie świata). Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Bóg nie istnieje na pewno - dowód logiczny 25.11.09, 15:32 Jak ja sobie definiuję świat lub świadomość to potem mi się wszystko elegancko układa. I nie mam problemu. A jak sobie to zdefiniują inni, to ich sprawa. Jeśli kiepsko zdefiniują, to choćbym na uszach stawał, to i tak nie dojdziemy do porozumienia. Ja tu tylko powiedziałem tyle, ile chciałem powiedzieć. A Ty sobie z tym rób, co uważasz. Panu już dziękuję. Następny proszę. :) Odpowiedz Link Zgłoś
restyler Re: Bóg nie istnieje na pewno - dowód logiczny 25.11.09, 21:24 grgkh napisał: > Jak ja sobie definiuję świat lub świadomość to potem mi się wszystko elegancko > układa. I nie mam problemu. A jak sobie to zdefiniują inni, to ich sprawa. Jeśl > i > kiepsko zdefiniują, to choćbym na uszach stawał, to i tak nie dojdziemy do > porozumienia. > >lernakow??? Czyli przedstawiasz dowód sam sobie, tylko dla siebie definując przesłanki. Po co go upubliczniać? Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Bóg nie istnieje na pewno - dowód logiczny 29.11.09, 16:37 A po to upubliczniać, że jest to spory kawał poprawnego, logicznego myślenia prowadzącego do prawidłowych wniosków. Warto to ludziom podpowiedzieć. Ale tylko po to, żeby pokazać. A co Ci przeszkadza, że to robię? Czy to jakaś "zbrodnia"? Jeśli ktoś tego nie rozumie, to jego sprawa. Przecież nie wejde do jego świadomości i nie będę tam robił porządków. Odpowiedz Link Zgłoś
ideefiks Re: Bóg nie istnieje na pewno - dowód logiczny 25.11.09, 15:15 grgkh napisał: > Ktoś pyta: czy gatunki zwierząt, które odkryliśmy dopiero teraz > istniały wcześniej, czy nie? > Odpowiedź: Nie istniały. Panu już dziękujemy, następny proszę :) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Bóg nie istnieje na pewno - dowód logiczny 25.11.09, 15:28 Rozmowa była krótka. Takie lubię. Następny proszę. :) Odpowiedz Link Zgłoś
restyler Re: Niepewnośc wiary i niewiary 25.11.09, 02:05 psk.1 napisał: > i może przez te niepewność od wieków wierzący i niewierzący dyskutują o kwestii > Boga, bo przecież ani teiści ani ateiści z natury rzeczy nie mogą mieć pewnośc > i w tej sprawie > Gdy masz pewność nie jest to już wiarą tylko poznaniem. Z natury rzeczy.... Jaka jest natura rzeczy, która uniemożlwia posiadanie pewności? Opisz ją, wskaż założenia co do natury rzeczy, które uniemożliwiają posiadanie pewności..zrób to...okaże się, że przyjmujesz tylko pewne przesłanki, których w ogóle nie jesteś w stanie udowodnić....swój sąd opierasz więc na przekonaniach nie popratych dowodami...czyli tak naprawdę opisujesz rodzaj swojej wiary, a Twoje stwierdzenia nie są żadną wiedzą i nie ma w nich nic pewnego > > > Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Pewność wiary jest fałszem 25.11.09, 02:14 Tak, wiara, w gruncie rzeczy, jest pewnością. I do tego nieuzasadnioną, bo nieopartą na dowodzie, choć korzysta z przywileju, który wynika z poprawnie przeprowadzonego dowodu. Istnienie jest tylko skutkiem dowodu. Nie ma dowodu - nie ma istnienia. I nie można nawet mówić, że nie wiemy. Brak dowodu to nieistnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
restyler Re: Pewność wiary jest fałszem 25.11.09, 02:34 grgkh napisał: > Tak, wiara, w gruncie rzeczy, jest pewnością. I do tego nieuzasadnioną, bo > nieopartą na dowodzie, choć korzysta z przywileju, który wynika z poprawnie > przeprowadzonego dowodu. > Każda definicja wiary przeczy temu, że wiara to pewność. Tym różni się wiara od pewności. > Istnienie jest tylko skutkiem dowodu. Nie ma dowodu - nie ma istnienia. I nie > można nawet mówić, że nie wiemy. Brak dowodu to nieistnienie. To logiczny nonsens, co wskazałem wcześniej. Jeśli tak, to nie mogłoby powstać pierwsze istnienie, gdyż nie miałby kto przeprowadzić dowodu. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Pewność wiary jest fałszem 25.11.09, 15:41 restyler napisała: > To logiczny nonsens, co wskazałem wcześniej. Może Ci się tylko wydawało, że wskazałeś to. Powtarzam... Jest dokładnie na odwrót. Wierzący są pewni, choć nie przeprowadzili dowodu swego dogmatu - umieszczają hipotezę o bogu jako element wiedzy o świecie. Niewierzący z żadne dogmaty zaś wątpią we wszystko. Nauka na tym polega. Wszystko, co mówi o świecie traktuje tymczasowo, bo wie, że dowodzenie prawdziwości (istnienia) hipotez odbywa się w wyrwanym z całości wszechświata kontekscie i może prowadzić do fałszywych wniosków. I tak jest, bo nauka wciąż odrzuca jakieś swoje tezy, teorie i proponuje inne, nowe, które - jak liczy - może w końcu będą ostateczne. > Jeśli tak, to nie mogłoby powstać pierwsze istnienie, > gdyż nie miałby kto przeprowadzić dowodu. A jak powstało pierwsze istnienie, jeśli nic nie może powstać samo? Odpowiedz Link Zgłoś
restyler Re: Pewność wiary jest fałszem 25.11.09, 21:32 grgkh napisał: >> A jak powstało pierwsze istnienie, jeśli nic nie może powstać samo? Ti chyba lernakow:) Jeśli tak, to było jakieś istnienie, które było zawsze, i nie zostało dowiedzione. To jak Bóg. Czym ono jest w Twoim rozumowaniu? Albo ten proces jest nieskończony, wieczny. Co oznacza, że sam dowodzisz, że coś jest poza naszych wszechśiwatem, o czym nic nie możesz powiedzieć, a pomimo to przyjmujesz, że poza wszechświatem, czy raczej przed nim ten proces trwał. I uważasz, że to jest racjonalne, naukowe, logiczne i nie jest wiarą, nie jest fantazjowaniem:) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Pewność wiary jest fałszem 25.11.09, 23:34 restyler napisała: > Jeśli tak, to było jakieś istnienie, które było zawsze Można logicznie dowieść, że nie może istnieć "zawsze" rozciągnięte w nieskończoność. PS. Czy jesteś hermafrodytą lub czymś podobnym? Masz problemy ze sobą? Deklarujesz się jako kobieta, ale piszesz jako mężczyzna. Nie wydaje Ci się to dziwne? Odpowiedz Link Zgłoś
restyler Re: Pewność wiary jest fałszem 26.11.09, 05:41 grgkh napisał: > Można logicznie dowieść, że nie może istnieć "zawsze" rozciągnięte w nieskończo > ność. A. dowiedź tego, tylko niech dowód będzie dla wszystkich, a nie dla ciebie, tak jak Twój ostateczny "dowód" na nieistnienie Boga. Zadbaj więc o zdefiniowane przesłanek, klarowne i logiczne rozumowanie (może przed zamieszczeniem dowodu zrób jego próbę na symbolach matematycznych), itd. B. Czyli był jakiś początek? Jeśli tak to wracamy do tego, że pojawił się pierwszy byt, który nie mógł zaistnieć, bo nie został dowiedziony, albo nie było początku, czyli istnieje zawsze, choćby jako strumień zazębiających się warunków (przyczynowo-skutkowych). Jeśli twierdzisz, że nie było takie bytu, to odpowiedz na drugi zarzut, że musiało być coś przed wszechświatem, bo to jest konieczne dla działania Twojego rozumowania, a to oznacza, że postulujesz coś o czym nic nie możesz wiedzieć i ten postulat czynisz pewnikiem w swoim rozumowaniu. Jest to takim samym fantazjowaniem, jakie zarzucasz innym. C. Płeć - to jest symboliczne na tym forumm, gdyż Bóg czy Uniwersalny Umysł, w które nie wierzysz, jest poza płcią (podobnie jak nauka, w którą wierzysz). Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Jeszcze jeden dowód nieistnienia (zbędności) boga 26.11.09, 21:13 > grgkh napisał: > > > Można logicznie dowieść, że nie może istnieć "zawsze" > > rozciągnięte w nieskończoność. > > A. dowiedź tego Jeśli założymy istnienie zawsze to musimy założyć istnienie osi czasu, chronologię zdarzeń, bo TYLKO WTEDY "zawsze" może mieć jakiś sens obejmując cały czas. Jeśli jest chronologia zdarzeń, np. (1) nie było naszego świata, (2) potem był akt kreacji, (3) a potem on jest stworzony, to ta chronologia dotyczy kreatora, a nie naszego świata. Jeśli wzdłuż takiej chronologii będziemy się przesuwali wstecz to MUSIMY dojść do stanu, który był przed wszystkimi wydarzeniami dotyczącymi kreatora. I to jest jego początek. Kreator powstał. Ogólniej - jeśli kreator uczestniczy w zdarzeniach, które dają się uszeregować chronologicznie, to nie jest wieczny i musi mieć początek. Nie ma "zawsze" w sensie nieskończoności. Zawsze dotyczy wszystkich elementów pewnego zakresu na osi czasu. Taka jest definicja. ________ A przy okazji jeszcze jeden dowód na nieistnienie boga. :) Jeśli kreator mógł w ogóle powstać, to musiał powstać sam, bez pomocy, bo jego potencjalnych twórców dotyczy ten sam problem. A z tego wniosek, że jeśli coś powstaje samo (kreator), to znika bezwzględna potrzeba istnienia kreatora dla Wszechświata. Wszechświat mógł powstać sam. Kreator jest zbędny. Nie istnieje. Bo istnienie dla opisu świata wynikać musi z konieczności przyjęcia tego elementu jako niezbędnego do rozumienia przez nas świata. Tak samo zresztą to robią religianci. Twierdzą, że bóg istnieje, bo przyjęcie jego istnienia wyjaśnia coś tam w świecie. No więc nic nie wyjaśnia czyli jest bóg zbędny, czyli nie istnieje. c.b.d.u. Odpowiedz Link Zgłoś
restyler Re: Jeszcze jeden dowód nieistnienia (zbędności) 27.11.09, 12:53 grgkh napisał: > Wszechświat mógł powstać sam. Kreator jest zbędny. Nie istnieje. Bo istnienie > dla opisu świata wynikać musi z konieczności przyjęcia tego elementu jako > niezbędnego do rozumienia przez nas świata. > Odpowiadasz bardzo wyrywkowo, by przed samym sobą ukryć luki w rozumowaniu. Musisz to robić, bo inaczej musiałbyś zakwestionować etykietę, poprzez którą postrzegasz sam siebie, i do której jesteś bardzo przywiązany: racjonalny ateista. Wyjaśniasz przez niewyjaśnialne, popadasz w sprzeczności, których nie widzisz i nazywasz to "racjonalnością". Wcześniej wskazałeś, że istnieje tylko to co jest udowodnione, że to jest istnieniem. Teraz piszesz, że istnienie wszechświata powstało samoistnie. To jest wzajemnie sprzeczne. Bo albo, ktoś wczesniej musiał udowodnić istnienie wszechświata, przed poswtaniem życia na ziemi i Twojego rozumowania, tzn. w pierwszej nanosekundzie (albo 10 do minus nieskończoność, hi hi) jego istnienia, a o tym nie możesz nic powiedzieć, czyli Twój dowód, Twoje przesłanki nie opierają się na logice, lecz na fantazjach, albo jego powstanie wyłączasz ze swojego pierwszego rozumowania: czyli jego istnienie (w pierwszej nanosekundzie) nie musi być udowodnione, a więc nie zaistniało, a więc wpadasz w błędne logiczne koło. Nie jesteś w stanie tego wyjaśnić. Możesz przedstawić kolejny pozornie logiczny wywód, a w każdym pokażę Ci błędy. Ty do tych błędów nie odnosisz sie całościowo i gnasz dalej, i musisz popełniać kolejne błędy. Mozemy robić to w nieskończoność. Dlaczego to robisz wyjaśnię w innym miejscu. Jesli nie chcesz rozumieć jest to Twoim wyborem. Nie rozumiesz jednej prostej rzeczy: Wszechświat, tak jak go widzi nauka, jest ograniczony czasem i przestrzenią. Tak postzregany jest zamkniętym systemem. Jeśli chcesz go wyjaśnić całkowicie, musisz przyjąć przesłanki dotyczące tego co jest poza nim. To zawsze jest wiarą. Bo nikt nic nie wie o tym co jest poza czasem i przestrzenią wszechświata. Jeśli ten zamknięty system chcesz całkowicie wyjaśnić od wewnątrz, to jest to niemożliwe, bo nie wiesz nic o jego powstaniu i warunkach jego powstania. Nie możesz wyjaśnić żadnej rzeczy, zjawiska, czegokolwiek, jeśli nie wiesz jak to powstało, jakie były przyczyny, przesłanki tego. Nauka wie o tym i dlatego nie zajmuje się Bogiem. Wie, ze bada wyrywkowe fragmenty pewnego systemu, i że dlatego nic w nauce nie jest pewne. Dlatego każda istniejąca teoria, w każdej dzidzinie nauki, absolutnie każdej, zaczyna od aksjomatów, od twierdzeń, które nie podlegają udowodnieniu, ale są przyjmowane za prawdziwe. Na najgłębszym poziomie poznawczym jest to tym samym co każdego rodzaju wiara, choć pozornie czym innym bo przejawy tej wiary podlegają badaniu zmysłowemu. Ta możlwiość badania zmysłowego kompletnie zdominowała Twój umysł, wręcz oślepiło Cię to, przez co nie jesteś w stanie zrozumieć, że nauka opiera się na nieweryfikowalnych założeniach. Oznacza to, czego zmknięte, umysły nie są w stanie zrozumieć, że choć telefon komórkowy działa, to na najbardziej podstawowym poziomie nauka nie wie dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Wszechświat to wszystko. Nie ma nic poza tym 29.11.09, 16:46 Jeśli widzisz luki, to dopytaj o nie. Nie wiem, czego Ci brakuje w standardowym wykształceniu. > Nie rozumiesz jednej prostej rzeczy: > Wszechświat, tak jak go widzi nauka, jest ograniczony > czasem i przestrzenią. Tak postzregany jest > zamkniętym systemem. Jeśli chcesz go wyjaśnić całkowicie, musisz > przyjąć przesłanki dotyczące tego co jest poza nim. A jak mozna mówić o czymś poza Wszechświatem, jesli niemozliwe jest sprawdzenie czegokolwiek z definicji? Wszechświat to WSZYSTKO. I koniec. Reszta jest nie na temat. Nie na temat wszystkiego. :) Widzę w Twoich założeniach sprzeczność. O czym chcesz mówić? Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Niepewnośc wiary i niewiary 25.11.09, 21:47 Jaka jest natura rzeczy, która uniemożlwia posiadanie > pewności? Opisz ją, wskaż założenia co do natury rzeczy, które > uniemożliwiają posiadanie pewności..zrób to... charakterystyczne dla sprawy istnienia boga jest to ze nie mamy metod ktore dawały by pewną i niepodważalną odpowiedź chyba ze znasz taką metode, to możesz ją podać Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Niepewnośc wiary i niewiary 25.11.09, 23:39 psk.1 napisał: > charakterystyczne dla sprawy istnienia > boga jest to ze nie mamy metod > ktore dawały by pewną i niepodważalną odpowiedź No właśnie... :D Nie wiecie, o czym mówicie, ale mówicie. Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-one Re: Niepewnośc wiary i niewiary 25.11.09, 09:34 psk.1 napisał: > i może przez te niepewność od wieków wierzący i niewierzący dyskutują o kwestii > Boga, bo przecież ani teiści ani ateiści z natury rzeczy nie mogą mieć pewnośc > i w tej sprawie Jesteś ateistą ze wiesz że nie mamy pewności ? Odpowiedz Link Zgłoś
ideefiks Re: Niepewnośc wiary i niewiary 25.11.09, 15:24 kolter-one napisał: > Jesteś ateistą ze wiesz że nie mamy pewności ? Pewność to ty możesz mieć jedynie na temat, czy masz w kieszeni klucze od domu (a nawet i to nie zawsze). W bozię można wierzyć lub nie wierzyć. Kiedy wy to wreszcie pojmiecie? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Niepewnośc wiary i niewiary 25.11.09, 15:44 ideefiks napisał: > Pewność to ty możesz mieć jedynie na temat, czy masz w kieszeni > klucze od domu (a nawet i to nie zawsze). > W bozię można wierzyć lub nie wierzyć. Kiedy wy to wreszcie > pojmiecie? ;) Nie. Co do bozi to wierzący prezentują PEWNOŚĆ. A nauka wątpi we wszystko i mówi, że jutro to wszystko może się zmienić. I - ta prawdziwa nauka - nie stara się siłą lub manipulacją przekonać do swoich racji. Kiedy wy to w końcu pojmiecie? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ideefiks Re: Niepewnośc wiary i niewiary 25.11.09, 15:51 grgkh napisał: > Nie. Co do bozi to wierzący prezentują PEWNOŚĆ. Bosz... Wierzący prezentują WIARĘ. Uparcie mylisz wiarę z pewnością. Pewność w tej materii mogą prezentować jedynie idioci, ale na to już nie mamy wpływu... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Niepewnośc wiary i niewiary 25.11.09, 16:24 Otóż nie masz racji. Ja, gdy mówię, że istnieje prawo zachowania materii lub energii to mówię, że jego prawdziwość (ISTNIENIE!!!) potwierdziło doświadczenie, ale gdyby inne doświadczenie kiedyś je podważyło, to zrezygnuję z niego. Wyrażam wątpliwość. > Wierzący prezentują WIARĘ. > Uparcie mylisz wiarę z pewnością. > Pewność w tej materii mogą prezentować jedynie idioci, > ale na to już nie mamy wpływu... :) Ty, gdy mówisz, że wierzący nie ma pewności, zapominasz, że ten sam wierzący potem zachowuje się w swym życiu w stosunku do świata tak samo, jak gdyby opierał się na zweryfikowanej prawdzie. Rytuały, zachowania, modlitwy o powodzenie lub klęskę dla wroga, subsydiowanie systemu itp. I ja, i oni używamy swoich hipotez w modelu świata do sposobu myślenia o nim i działania na jego podstawie. A inna różnica jest taka, że wierzący nie daje się za nic przekonać, że nie ma racji, choć jej nie ma, bo podlega dogmatowi, w który wierzy. Oni podlegają i są nie do przekonania w kwestii zwątpienia w prawdziwość dogmatu. Ja nie podlegam i jestem skłonny do porzucenia moich hipotez opisujących świat. Wiara to pewność. Choć jest oparta na fałszywych podstawach, wierzący przestaje myśleć logicznie i nie pozwala sobie nawet na drobne próby rozumowego podejścia. Jest ślepy na logikę. Przypatrz się swoim wypowiedziom tutaj. :) Odpowiedz Link Zgłoś
ideefiks Re: Niepewnośc wiary i niewiary 27.11.09, 13:28 grgkh napisał: > A inna różnica jest taka, że wierzący nie daje się za nic > przekonać, że nie ma racji, choć jej nie ma, bo podlega dogmatowi, > w który wierzy. Tak. Za to ty się nieustannie dajesz przekonywać, że nie masz racji, i to bez większego problemu. Faktycznie, różnica diametralna. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Niepewnośc wiary i niewiary 29.11.09, 16:14 Masz pecha. Opowiedziałeś się po stronie fałszu, którego kiepskiej jakości nie zauważasz. Wybierz coś solidnie prawdziwego, a też będziesz miał komfort posiadania racji. :) A przede wszystkim myśl logicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
radzimir11 Re: Nie wierzę, że Bóg istnieje. 25.11.09, 18:40 > grgkh napisał: > > > Nie. Co do bozi to wierzący prezentują PEWNOŚĆ. > ideefiks napisał: > Bosz... > Wierzący prezentują WIARĘ. > Uparcie mylisz wiarę z pewnością. > Pewność w tej materii mogą prezentować jedynie idioci, ale na to już > nie mamy wpływu... :) No, to macie takiego przed sobą. Ja nie wierzę, że Bóg istnieje. Ja jestem PEWNY, że istnieje. radzimir11 - idiota Odpowiedz Link Zgłoś
restyler Re: Niepewnośc wiary i niewiary 25.11.09, 21:34 grgkh napisał: > Nie. Co do bozi to wierzący prezentują PEWNOŚĆ. A nauka wątpi we wszystko i > mówi, że jutro to wszystko może się zmienić. I - ta prawdziwa nauka - nie stara > się siłą lub manipulacją przekonać do swoich racji. Nauka tak, ti to nie bardzo:) Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 > Jesteś ateistą ze wiesz.... 25.11.09, 21:52 > Jesteś ateistą ze wiesz że nie mamy pewności ? a czy musze liczyć w nieskonczonośc by wiedzieć że liczba Pi jest nieskonczona? tak samo nie musze być ateistą by wiedzieć ze ateiści nie moga mieć pewności w sprawie nieistnienia Boga Odpowiedz Link Zgłoś
001radek Re: Niepewnośc wiary i niewiary 25.11.09, 21:29 Wole jak nikt sie za mnie bez mojego pozwolenia nie wypowiada. Oswiadczam,ze mampewnosc,ze wszyscy bogowie sa ludzkim wymyslem. Odpowiedz Link Zgłoś
psk.1 Re: Niepewnośc wiary i niewiary 25.11.09, 21:57 >Oswiadczam,ze mampewnosc,ze wszyscy bogowie sa ludzkim wymyslem. i ja sie z tym zgadzam, to ze ludzie mają jakieś wyobrażenia o bogu wcale nie oznacza ze mają być one wiążące dla tego bytu zwanego przez ludzi bogiem, o ile oczywiscie taki byt istnieje Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Niepewnośc wiary i niewiary 26.11.09, 07:32 Oczywiście. Tylko przez niektórych ludzi "Bóg przemawiał".Tylko niektórym "dawał znaki" , a przecież wszyscy ludzie są niby dziećmi Boga.Ja przemawiam w swoim imieniu.Cholera! A może nie. Odpowiedz Link Zgłoś
spir-alka-pl Szukajcie, a znajdzecie :) 28.11.09, 08:41 Wszechświata nie da się całkowicie opisać jedynie za pomocą liczb, wykresów czy logiki i filozoficznych rozważań. Boga nie da się opisać za pomocą wiary albo niewiary. Istnieje "wiedza" i Wiedza. Pierwsza opiera się o rozum korzystający z mózgu/komputera. Druga wykracza poza to i umożliwia poznanie wszechświata. Istnieje "wiara" i Wiara. Pierwsza opiera się o uczucia/emocje. Druga wykracza poza to - i umożliwia poznanie Boga. Mówiąc prosto - szukajcie, a znajdziecie :) Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Szukajcie, a znajdzecie :) 28.11.09, 08:49 spir-alka-pl napisała: > Istnieje "wiedza" i Wiedza. Pierwsza opiera się o rozum korzystający z mózgu/komputera. Druga wykracza poza to i umożliwia poznanie wszechświata. cos wiecej na temat tej drugiej Wiedzy , nie opierajacej sie na mozgu -rozumie ,a umozliwiajacej poznanie wszechswiata , mozesz cos o niej blizej napisac ? .... to brzmi tak fascynujaco-absurdalnie . pozdrawiam spiralko . Odpowiedz Link Zgłoś
001radek Re: Szukajcie, a znajdzecie :) 28.11.09, 18:31 spir-alka-pl napisała: > Wszechświata nie da się całkowicie opisać jedynie za pomocą liczb, wykresów czy > logiki i filozoficznych rozważań. Boga nie da się opisać za pomocą wiary albo > niewiary. > > Istnieje "wiedza" i Wiedza. Pierwsza opiera się o rozum korzystający z m > ózgu/komputera. Druga wykracza poza to i umożliwia poznanie wszechświata. > > Istnieje "wiara" i Wiara. Pierwsza opiera się o uczucia/emocje. Druga wy > kracza poza to - i umożliwia poznanie Boga. > > Mówiąc prosto - szukajcie, a znajdziecie :) Pieknie.Obawiam sie jednak,ze "poznanie boga"polega na zglebianiu wlasnych iluzji.Nie trac czasu.Wszystkie iluzje wszystkich wierców naraz nie sa wstanie przesunac szklanki wody po stole.Szukanie "boga " to strata czasu.Rozejzyj sie wokól,na pewno znajdziesz wielu interesujacych ludzi. > Odpowiedz Link Zgłoś
tade-k53 [...] 15.12.09, 17:34 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś