Dodaj do ulubionych

Kalwińskie sumienie...

24.01.04, 02:34
W wątku "Protestanckie wychowanie" szanowny gospodarz niniejszego forum raczył
był podważyć wartość owego wychowania, przypisując, poprzez specjalnie dobrany
cytat (jak to on :)) ), jego efektom - gonitwę za mamoną i rozwijanie kultu
rozpasanego hedonizmu.
To ja się pytam: dlaczego polski uzus językowy wytworzył stały związek
frazeologiczny o brzmieniu: "kalwińskie sumienie" - wyrażenie oznaczające
ni mniej ni więcej jak tylko: uczciwość, sumienność, skromność i prawość?
Bez przyczyny już ci to się nie stało, prawda?

Jako ilustrację słuszności mej tezy, mogę podać przykład podejścia do swych
zawodniczych, zawodowych obowiązków: protestanta, Adama Małysza i jego
katolickich kolegów z kadry narodowej...
Jak to było? "Po owocach ich poznacie...?" :))))


L. :))
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: Kalwińskie sumienie... 24.01.04, 10:43
      A mnie się nie podoba ani kalwińskie sumienie, ani protestanckie wychowanie,
      tak samo jak : Polak=pijak i inne chore stereotypy
      • luzer Re: Kalwińskie sumienie... 24.01.04, 10:56
        mamalgosia napisała:

        > A mnie się nie podoba ani kalwińskie sumienie, ani protestanckie wychowanie,
        > tak samo jak : Polak=pijak i inne chore stereotypy


        Kiedy ten stereotyp jest akurat całkiem zdrowy. :))

        L. :))
        • svetomir Dlaczego zdrowy? 24.01.04, 12:02
          Kalwinskie sumienie ma być zdrowym przykłądem?
          Ja bardzo cenie ewangelików reformowanych, ale wątpię, zeby starali sie oni
          nasladować Kalwina.
          Przecoież to był jeden z pierwszych nowożytnych dyktatorów. Słabo pamietającym
          z lekcji historii przypomne, że wprowadził on w Genewie system totalitarny i
          nie wahał sie denuncjowac katolickiej inkwizycji tych, którzy znaleźli sie poza
          zasięgiem jego władzy.
          • luzer Re: Dlaczego zdrowy? 24.01.04, 12:58
            svetomir napisał:

            > Kalwinskie sumienie ma być zdrowym przykłądem?
            > Ja bardzo cenie ewangelików reformowanych, ale wątpię, zeby starali sie oni
            > nasladować Kalwina.


            Svetomirze drogi, dlatego "kalwińskie sumienie" jest zdrowym stereotypem, że
            przecież w tym, przytoczonym przeze mnie, a niosącym z sobą same pozytywne
            konotacje, ludowym wyrażeniu, "kalwińskie" znaczy: "protestanckie", tak jak
            słowo: "kalwin" (czasem: "luter") oznacza w potocznej mowie - "protestanta".
            Nie chodzi w nim o osobiste sumienie, wspomnianego przez Ciebie, pana Kalwina.

            Podobnie jak wyznawcy religii protestanckiej nie starają się naśladować
            rzeczonych panów: Lutra, Kalwina czy Husa, a jedynie - żyć zgodnie z nakazami
            swej religii, co im wychodzi jakoś lepiej niż nam - katolikom.
            • arcykr Re: Dlaczego zdrowy? 24.01.04, 13:30
              luzer napisał:

              > a jedynie - żyć zgodnie z nakazami
              > swej religii, co im wychodzi jakoś lepiej niż nam - katolikom.
              Skąd ten wniosek?
              • luzer Re: Dlaczego zdrowy? 25.01.04, 01:00
                arcykr napisał:

                > luzer napisał:
                >
                > > a jedynie - żyć zgodnie z nakazami
                > > swej religii, co im wychodzi jakoś lepiej niż nam - katolikom.
                >
                > Skąd ten wniosek?

                A chociażby stąd, że nasza polska mądrość ludowa nie utworzyła żadnego stałego
                zwiazku wyrazowego, o równie pozytywnym wydźwięku, którego rdzeniem byłby
                pierwiastek w jakikolwiek sposób związany z katolicyzmem.
                Mamy za to "jezuicką moralność", "inkwizycyjne praktyki" i przysłowia typu:
                "Kto ma księdza w rodzie, bieda go nie ubodzie".

                Stąd właśnie wnioskuję jak wyżej. Nasz zasób leksykalny to ważny świadek czasu.

                Pozdrawiam,

                Luzer.
                • arcykr Re: Dlaczego zdrowy? 25.01.04, 08:17
                  Błąd logiczny - pars pro toto. Nie wszsycsy katolicy żyli w Polsce.

                  Poza tym, skoro w Polsce katolików było więcej, to statystycznie mieli prawo więcej nagrzeszyć.
                  • luzer Re: Dlaczego zdrowy? 25.01.04, 10:44
                    arcykr napisał:

                    > Błąd logiczny - pars pro toto. Nie wszsycsy katolicy żyli w Polsce.

                    Błąd logiczny? Co za bzdury! Katolików żyło w Polsce znacznie więcej niż
                    protestantów, a mimo to nie zasłużyli sobie na żadne pozytywne w wydźwięku
                    związki wyrazowe.

                    > Poza tym, skoro w Polsce katolików było więcej, to statystycznie mieli prawo
                    > więcej nagrzeszyć.

                    Oooo! Wyznajesz nauki Marksa, Arcy? Ilość ma wpływ na jakość?
                    A fe! Nie przystoi dobremu Polakowi-katolikowi! ;)))

                    Każdy grzeszy na własny rachunek, zatem ilość "osobogrzechów" zawsze -
                    statystycznie - jest wymierna i odzwierciedla stosunek wyznawców do nakazów
                    własnej religii.
                    • arcykr Re: Dlaczego zdrowy? 25.01.04, 19:06
                      luzer napisał:

                      > Błąd logiczny? Co za bzdury! Katolików żyło w Polsce znacznie więcej niż
                      > protestantów, a mimo to nie zasłużyli sobie na żadne pozytywne w wydźwięku
                      > związki wyrazowe.
                      Na podstawie tego możnaby co najwyżej wnioskować o polskich katolikach.
                      >
                      > Każdy grzeszy na własny rachunek,
                      Nie tylko na własny, czego dowodzą twoje posty w tym wątku.
                      • luzer Re: Dlaczego zdrowy? 25.01.04, 19:21
                        arcykr napisał:


                        > Na podstawie tego możnaby co najwyżej wnioskować o polskich katolikach.

                        Wystarczy.


                        > > Każdy grzeszy na własny rachunek,
                        >
                        > Nie tylko na własny, czego dowodzą twoje posty w tym wątku.


                        O! A na czyj rachunek ja grzeszę? Kto za moje grzechy pójdzie do piekła? ;))
                        I czy to będzie sprawiedliwe? - oto jest pytanie. :))
                        Obawiam się, że Bóg może mieć w tej sprawie zdanie odmienne od Twojego. :)))


                        L. :))
                        • arcykr Re: Dlaczego zdrowy? 28.01.04, 08:32
                          luzer napisał:

                          > arcykr napisał: >
                          > > Na podstawie tego możnaby co najwyżej wnioskować o polskich katolikach.>
                          > Wystarczy.
                          Dlaczego wystarczy?
                          >
                          > > > Każdy grzeszy na własny rachunek,> >
                          > > Nie tylko na własny, czego dowodzą twoje posty w tym wątku.>
                          > O! A na czyj rachunek ja grzeszę?
                          Np. Kościoła, jezeli do nie go należysz.
                          Narodu...

                          Kto za moje grzechy pójdzie do piekła? ;))
                          "Za" grzechy nie, ale może z powodu (poprzez zgorszenie znienawidzenie ciebie i tobie podobnych itp.).
                          "Ulgi ? odpustu ? doznają także ci zbawieni, którzy przebywają w Czyśćcu. Jeśli bowiem żyjący na ziemi sami w jakimś stopniu mogą naprawiać konsekwencje swoich grzechów, to ci po śmierci takiej możliwości już nie posiadają. Owoce ich grzechów niszczą innych, a oni z żalem patrzą na to mając przez sobą pełny obraz zniszczeń, jakie się przez ich grzechy dokonały i dokonują. Jeśli patrzą na Miłość Bożą, która ich przygarnia, to tylko przez łzy. I nie są to łzy radości. Jakże bowiem mogą radośnie i w pokoju patrzeć na Miłość Bożą, jeśli widzą, że wskutek ich grzechów ich bliscy, ich dzieci, lub inni bliźni cierpią, a w niektórych przypadkach narażają się nawet na wieczne potępienie 6."
                          Źródło:
                          www.mateusz.pl/czytelnia/sl-odpusty.htm
    • kochanica.francuza Kolego luzerze 24.01.04, 15:36
      domniemywam, że jestes protestantem.
      Obawiam się więc, ze na tym forum będziesz stale narazony na tego typu uwagi,
      gdyz Arcykr nasz pragnie per fas et nefas udowodnić, że wszyscy niekatolicy to
      coś w rodzaju psów niewiernych i źle skończą.

      A z Małyszem swoją drogą jest takie jajo, że symbolem sukcesu Polaka-katolika
      jest protestant.:-)))))

      Córka znajomego mojej mamy przechrzciła się na wiarę protestancka (nie wiem
      którą) i ojciec sie na nia ciężko obraził - nie, nie o zmianę wyznania.
      O to, że mu nie powiedziała - i nagle bach, wychodzi za mąż i zaprasza na ślub
      ewangelicki.

      A na Arcego trzeba się uodpornic albo przenieść na forum "Kościół, religia" -
      tertium non datur.

      Pozdrawiam
      • arcykr Re: Kolego luzerze 25.01.04, 08:23
        kochanica.francuza napisała:

        > Obawiam się więc, ze na tym forum będziesz stale narazony na tego typu uwagi,
        > gdyz Arcykr nasz pragnie per fas et nefas udowodnić, że wszyscy niekatolicy to
        > coś w rodzaju psów niewiernych i źle skończą.
        W takim przypadku nie cytowałbym tego
        "KK 15. Co zaś się tyczy tych ludzi, którzy będąc ochrzczeni noszą zaszczytne imię chrześcijan, ale nie wyznają całej wiary lub nie zachowują jedności wspólnoty (communio) pod zwierzchnictwem Następcy Piotra, to Kościół wie, że jest z nimi związany z licznych powodów. Wielu bowiem jest takich, którzy mają we czci Pismo święte, jako normę wiary i życia, i wykazują szczerą gorliwość religijną, z miłością wierzą w Boga Ojca wszechmogącego i w Chrystusa Syna Bożego, Zbawiciela, naznaczeni są chrztem, dzięki któremu łączą się z Chrystusem, a także uznają i przyjmują inne sakramenty w swoich własnych Kościołach czy wspólnotach kościelnych. Wielu z nich posiada również episkopat, sprawuje Świętą Eucharystię i żywi nabożeństwo do Dziewicy Bogarodzicielki. Dochodzi do tego łączność (communio) w modlitwie i w innych dobrodziejstwach duchowych, a co więcej, prawdziwa jakaś więź w Duchu Świętym, albowiem Duch Święty przez swe łaski i dary wśród nich także działa swą uświęcającą mocą, a niektórym spośród nich dał nawet siłę do przelania krwi. Tak oto we wszystkich uczniach Chrystusowych Duch wzbudza tęsknotę i działanie, aby wszyscy, w sposób ustanowiony przez Chrystusa, w jednej trzodzie i pod jednym Pasterzem zjednoczyli się w pokoju. Aby zaś to osiągnąć, Kościół - Matka modli się ustawicznie i trwa w nadziei i rozwija działalność, a synów swoich zachęca do oczyszczenia się i odnawiania, żeby znamię Chrystusa jeszcze mocniej jaśniało na obliczu Kościoła.

        KK 16. Ci wreszcie, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii, w rozmaity sposób przyporządkowani są do Ludu Bożego. Przede wszystkim więc naród, który pierwszy otrzymał przymierze i obietnice i z którego narodził się Chrystus wedle ciała (por. Rz 9,4-5), lud dzięki wybraniu szczególnie umiłowany ze względu na przodków, albowiem Bóg nie żałuje darów i wezwania (por. Rz 11,28-29). Ale plan zbawienia obejmuje także i tych, którzy uznają Stworzyciela, wśród nich zaś w pierwszym rzędzie muzułmanów, oni bowiem wyznając, iż zachowują wiarę Abrahama, czczą wraz z nami Boga jedynego i miłosiernego, który sądzić będzie ludzi w dzień ostateczny. Także od innych, którzy szukają nieznanego Boga po omacku i wśród cielesnych wyobrażeń, Bóg sam również nie jest daleko, skoro wszystkim daje życie, tchnienie i wszystko (por. Dz 17,25- 28), a Zbawiciel chciał, aby wszyscy ludzie byli zbawieni (por. 1 Tm 2,4). CI BOWIEM, KTÓRZY BEZ WŁASNEJ WINY NIE ZNAJĄC EWANGELII CHRYSTUSOWEJ I KOŚCIOŁA CHRYSTUSOWEGO, SZCZERYM SERCEM JEDNAK SZUKAJĄ BOGA I WOLĘ JEGO PRZEZ NAKAZ SUMIENIA POZNANĄ STARAJĄ SIĘ POD WPŁYWEM ŁASKI PEŁNIĆ CZYNEM, MOGĄ OSIĄGNĄĆ WIECZNE ZBAWIENIE. NIE ODMAWIA TEŻ OPATRZNOŚĆ BOŻA KONIECZNEJ DO ZBAWIENIA POMOCY TAKIM, KTÓRZY BEZ WŁASNEJ WINY W OGÓLE NIE DOSZLI JESZCZE DO WYRAŹNEGO POZNANIA BOGA, A USIŁUJĄ NIE BEZ ŁASKI BOŻEJ, WIEŚĆ UCZCIWE ŻYCIE. Cokolwiek bowiem znajduje się w nich z dobra i prawdy, Kościół traktuje jako przygotowanie do Ewangelii i jako dane im przez Tego, który każdego człowieka oświeca, aby ostatecznie posiadł życie. Nieraz jednak ludzie, zwiedzeni przez Złego, znikczemnieli w myślach swoich i prawdę Bożą zamienili w kłamstwo, służąc raczej stworzeniu niż Stworzycielowi (por. Rz 1,21 i 25), albo też żyjąc i umierając na tym świecie bez Boga, narażeni są na rozpacz ostateczną. Toteż, aby przyczynić się do chwały Bożej i do zbawienia tych wszystkich, Kościół mając w pamięci słowa Pana, który powiedział: "Głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu" (Mk 16,16), pilnie troszczy się o wspieranie misji.",
        no nie?
        www.archidiecezja.lodz.pl/czytelni/sobor/kk2.html
        >
        > A z Małyszem swoją drogą jest takie jajo, że symbolem sukcesu Polaka-katolika
        > jest protestant.:-)))))
        Niektórzy twierdzą, że on nie jest Polakiem, tylko Ślązakiem (co poniekąd pozostaje w zgodzie z twoja logiką - przecież żyje na Śląsku).
        >
        > A na Arcego trzeba się uodpornic albo przenieść na forum "Kościół, religia" -
        > tertium non datur.
        Czy istnieją tylko dwa fora internetowe? ;-)
      • luzer Droga Kochanico :)) 25.01.04, 10:36
        Napisałem do Ciebie długi post, ale Arcy niestety, z niewiadomych mi powodów
        wyciął go w całości, więc niestety, chyba nie miałaś możności go przeczytać,
        zostały jakieś nędzne resztki w odpowiedzi Arcego na post do Ciebie.
        To jest właśnie, parafrazując Arcego, moralność panów "Polaków-katolików" -
        wciąć się do rozmowy dwóch innych osób i wyciąć słowa jednej z nich, skierowane,
        bynajmniej, nie do niego. :))))
        No, nic. Na przyszłość, będziemy ostrożniejsi, i będziemy sobie kopiować treść,
        co dłuższych postów, by można je było po wycięciu od razu wkleić.
        Postaram się, w miarę możliwości, napisać merytorycznie jeszcze raz.

        Pozdrawiam serdecznie,

        Luzer.



        PS. Arcy, nie pochlastaj się tymi nożycami. :)))
        • arcykr Re: Droga Kochanico :)) 25.01.04, 10:37
          luzer napisał:

          > Napisałem do Ciebie długi post, ale Arcy niestety, z niewiadomych mi powodów
          > wyciął go w całości,
          Bo część była bluźniercza. Reszta jest zacytowana w mojej odpowiedzi.
          • luzer Re: Droga Kochanico :)) 25.01.04, 10:48
            arcykr napisał:

            > luzer napisał:
            >
            > > Napisałem do Ciebie długi post, ale Arcy niestety, z niewiadomych mi powod
            > ów wyciął go w całości,

            > Bo część była bluźniercza.

            A cóż tam było takiego bluźnierczego, ciekawym? Poza tym, czy wedle Twych
            kryteriów, da się komuś powiedzieć "dzień dobry", nie bluźniąc przy tym? :)))

            > Reszta jest zacytowana w mojej odpowiedzi.

            Reszta? Resztka raczej. :)))
        • kochanica.francuza Re: Droga Kochanico :)) 25.01.04, 17:29
          luzer napisał:

          > Napisałem do Ciebie długi post, ale Arcy niestety, z niewiadomych mi powodów
          > wyciął go w całości, więc niestety, chyba nie miałaś możności go przeczytać
          Nie miałam. Pies go drapał, pisz na
          priva.

          Zajrzyj na mój watal do Arcego o przeproszeniu mnie, jakich Arcy karkolomnych
          wyczynów logicznych ode mnie oczekuje.
          A moze mam mu przysiąc na świetą Biblię?
          Niech się wypcha i polakieruje ( to zapewne jest bluźniercze;-)))
    • arcykr Re: Do Kochanicy Francuza.... 25.01.04, 08:43
      luzer napisał:

      > Jestem katolikiem, aczkolwiek
      > uważam, iż fakt wyznawania tej, a nie innej religii, zazwyczaj ma inne podłoże
      > niż świadomy wybór - to najczęściej kwestia tradycji rodzinnej, środowiska,
      > w którym się wyrasta i tym podobnych czynników.
      www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_02.htm
      > Kwestie moralności badź niemoralności istnieją w człowieku w całkowitym
      > oderwaniu od daru wiary, a już na pewno - w oderwaniu od rodzaju tejże wiary
      > wyrażania - czyli - religii.
      Przecież różne religii różnienauczają na temat np. dopuszczalności rozwodów.
      (2) Przystąpili do Niego faryzeusze i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. (3) Odpowiadając zapytał ich: Co wam nakazał Mojżesz? (4) Oni rzekli: Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić. (5) Wówczas Jezus rzekł do nich: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. (6) Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: (7) dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę (8) i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało.
      (Ew.Marka 10:2-8)

      > Ktoś, kto zachowuje się zgodnie z ogólnie przyjętymi normami etycznymi wyłącznie
      > dlatego, że ulega nakazom swej religii (np. obawia się kary Bożej), tak naprawdę
      > moralny nie jest, a w każdym bądź razie jego moralność jest dość wątpliwej
      > próby.
      www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_26.htm
      > .
      > Zresztą - paradoksalnie - to ci niereligijni ludzie są najbliżej Boga -
      > wszak On też nie należy do żadnej religii. :))
      (12) Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. (13) Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem.
      (1 list do Koryntian 12:12-13)
    • arcykr Re: Droga Kochanico :)) 28.01.04, 08:35
      a000000 napisała:

      > >Myślę, że Arcy po prostu za późno się urodził.
      > > O ładnych parę wieków za późno. :)))>
      > Zgadzam się. I to jest jego nieszczęście. Dlatego przykro mi, gdy ktoś się z
      > niego wyśmiewa.
      A może ja wyprzedzam swoją epokę?
      • a000000 Re: Droga Kochanico :)) 28.01.04, 16:21
        arcykr napisał:

        > a000000 napisała:
        >
        > > >Myślę, że Arcy po prostu za późno się urodził.
        > > > O ładnych parę wieków za późno. :)))>
        > > Zgadzam się. I to jest jego nieszczęście. Dlatego przykro mi, gdy ktoś się
        > z
        > > niego wyśmiewa.
        > A może ja wyprzedzam swoją epokę?

        Myślę, że wątpię. Czas ascetycznych mnichów już należy do historii.
        • arcykr Re: Droga Kochanico :)) 29.01.04, 08:43
          Nie jestem ascetycznym mnichem.
          • luzer Re: Droga Kochanico :)) 29.01.04, 10:20
            arcykr napisał:

            > Nie jestem ascetycznym mnichem.


            Z przyczyny bijącej po oczach ascezy Twych własnych wypowiedzi, zarówno pod
            wzgledem formy,jak i treści, (vide: powyżej) - nie przekonałeś mnie. :-))
          • a000000 Re: Droga Kochanico :)) 29.01.04, 11:04
            arcykr napisał:

            > Nie jestem ascetycznym mnichem.

            Jesteś, arcy, jesteś. I boleję nad tym. Boisz się życia i uciekasz w świat
            ascetycznej religii. Zamiast religię pełną miłości i łagodności wnieść do
            życia. Zamiast pokazać, jak piękne i ciekawe może być życie dzisiejszego
            normalnego młodziana ceniącego i wyznającego wartości chrześcijańskie. Zamiast
            pokazać sceptykom i wątpiącym jak piękne może być życie przepełnione religią. A
            Ty przemykasz ulicą z pochyloną głową, sądząc,że to znak pokory. Nic z tego.
            Pokora jest wewnątrz, na zewnątrz jest obłuda. A Ty boisz się spojrzeć na
            najdoskonalsze (cha cha, chi chi) dzieło Boga, jakim jest KOBIETA! Czy sądzisz,
            że w ten sposób zainteresujesz kogokolwiek swoją ascetyczną i średniowieczną
            wiara? Nie gniewaj się arcyku za parę szczerych słów, ale swoimi pytaniami i
            stwierdzeniami wprawiasz mnie w osłupienie. A ja nie chcę zbyt długo na tym
            słupie siedzieć. Więc zejdź na ziemię i nie udawaj, że nie rozumiesz.
            • arcykr Re: Droga Kochanico :)) 29.01.04, 11:57
              a000000 napisała:

              > arcykr napisał: >
              > > Nie jestem ascetycznym mnichem.>
              > Jesteś, arcy, jesteś.
              Przecież ja w ogóle nie jestem mnichem.

              I boleję nad tym. Boisz się życia i uciekasz w świat
              > ascetycznej religii.
              A w czym objawia się ten mój strach przed życiem?

              Zamiast religię pełną miłości i łagodności wnieść do
              > życia.
              Łagodności?

              > Zamiast pokazać, jak piękne i ciekawe może być życie dzisiejszego
              > normalnego młodziana ceniącego i wyznającego wartości chrześcijańskie.
              A jak mam to pokazać?

              Zamiast
              > pokazać sceptykom i wątpiącym jak piękne może być życie przepełnione religią.


              > A Ty boisz się spojrzeć na
              > najdoskonalsze (cha cha, chi chi) dzieło Boga, jakim jest KOBIETA!
              No i co z tego?

              Czy sądzisz,>
              > że w ten sposób zainteresujesz kogokolwiek swoją ascetyczną i średniowieczną
              > wiara?
              Prawdziwa wiara MUSI być ascetyczna.
              • a000000 słup 29.01.04, 14:08
                arcykr napisał:

                > a000000 napisała:
                >
                > > arcykr napisał: >
                > > > Nie jestem ascetycznym mnichem.>
                > > Jesteś, arcy, jesteś.
                > Przecież ja w ogóle nie jestem mnichem.


                Nie trzeba składać ślubów zakonnych aby żyć jak mnich.


                >
                > I boleję nad tym. Boisz się życia i uciekasz w świat
                > > ascetycznej religii.
                > A w czym objawia się ten mój strach przed życiem?

                Właśnie ucieczką sie objawia.

                >
                > Zamiast religię pełną miłości i łagodności wnieść do
                > > życia.
                > Łagodności?

                A tak, łagodności. Miłuj bliźniego swego, nadstaw drugi policzek, błogosławieni
                cisi.....

                >
                > > Zamiast pokazać, jak piękne i ciekawe może być życie dzisiejszego
                > > normalnego młodziana ceniącego i wyznającego wartości chrześcijańskie.
                > A jak mam to pokazać?

                Chcesz ewangelizować, a więc powinieneś wiedzieć jak.

                >

                >
                > > A Ty boisz się spojrzeć na
                > > najdoskonalsze (cha cha, chi chi) dzieło Boga, jakim jest KOBIETA!
                > No i co z tego?

                Powiadasz, co z tego? Ano to, że nie wypełniasz Twojego podstawowego zadania
                jakie nałożył na Ciebie Bóg - nie rozmnażasz się.

                >
                > Czy sądzisz,>
                > > że w ten sposób zainteresujesz kogokolwiek swoją ascetyczną i średniowiecz
                > ną
                > > wiara?
                > Prawdziwa wiara MUSI być ascetyczna.

                Arcy, zlituj się. Czy ja jestem już skazana na stanie na słupie w skutek
                osłupienia??? Prawdziwa wiara NIE JEST ascetyczna. Zachowywanie przykazań to
                nie ascetyzm. Bóg powiedzał - miłuj bliźniego swego jak SIEBIE SAMEGO. Czy
                można powiedzieć, że asceta się miłuje? Permanentne umartwianie się to rodzaj
                choroby psychicznej, to szkodzenie własnemu ciału i własnej psychice. To
                odmawianie Bogu zasadności obdarzenia człowieka cielesnością. Człowiek powinien
                zgodnie z wolą Stwórcy być w zgodzie z własną cielesnością w ramach Dekalogu.
                Ewangelia mówi: radujcie się. Miłujcie się. Zachowujcie przykazania. Bo taka
                jest wola Ojca. Oj arcysiu mój Ty kochany. Rzeczywiście potrzebujesz ojca
                duchowego, który by Cię poprowadził.
                • arcykr Re: słup 29.01.04, 14:17
                  a000000 napisała:

                  > Nie trzeba składać ślubów zakonnych aby żyć jak mnich.
                  Nie żyję jak mnich.>
                  > >
                  > > A w czym objawia się ten mój strach przed życiem?>
                  > Właśnie ucieczką sie objawia.
                  A dlaczego uważasz, że moje zaangażowanie w religię ma charakter ucieczki?
                  > >
                  > A tak, łagodności. Miłuj bliźniego swego, nadstaw drugi policzek, błogosławieni cisi.....
                  To właśnie robię.
                  > >
                  > Powiadasz, co z tego? Ano to, że nie wypełniasz Twojego podstawowego zadania
                  > jakie nałożył na Ciebie Bóg - nie rozmnażasz się.
                  Jestes pewna, że chodzi tu tylko o rozmnażanie fizyczne?
                  > >
                  > Arcy, zlituj się. Czy ja jestem już skazana na stanie na słupie w skutek
                  > osłupienia???
                  Nie w tym zawiera się sens ascezy.

                  Zachowywanie przykazań to
                  > nie ascetyzm. Bóg powiedzał - miłuj bliźniego swego jak SIEBIE SAMEGO. Czy
                  > można powiedzieć, że asceta się miłuje?
                  Oczywiście.

                  > Permanentne umartwianie
                  Dlaczego zaraz permanentne?
                  • a000000 Re: słup 29.01.04, 14:44
                    arcykr napisał:


                    > Jestes pewna, że chodzi tu tylko o rozmnażanie fizyczne?

                    Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się,
                    abyście zaludnili ziemię i uczynili sobie poddaną....Ks.Rodz. 1,28


                    > > >
                    > > Arcy, zlituj się. Czy ja jestem już skazana na stanie na słupie w skutek
                    > > osłupienia???
                    > Nie w tym zawiera się sens ascezy.

                    Dziecko drogie, ręce mi opadły. Ja nie stoję na słupie celem ascezy, tylko w
                    skutek osłupienia. Udajesz, żeby wyciągać wypowiedzi, czy naprawdę nie
                    rozumiesz niuansów?


                    >

                    >Czy można powiedzieć, że asceta się miłuje?
                    > Oczywiście.

                    W takim razie niech asceta nie obdarza mnie jako bliźniego swego taką miłością.


                    >
                    > > Permanentne umartwianie
                    > Dlaczego zaraz permanentne?

                    Bo rozciągające się na całe Twoje życie.
                    • arcykr Re: słup 29.01.04, 14:52
                      a000000 napisała:

                      >> Jestes pewna, że chodzi tu tylko o rozmnażanie fizyczne?>
                      > Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się,
                      > abyście zaludnili ziemię i uczynili sobie poddaną....Ks.Rodz. 1,28
                      Początek Księgi Rodzaju jest mocno metaforyczny.
                      > > > >
                      > > > Arcy, zlituj się. Czy ja jestem już skazana na stanie na słupie w sku
                      > tek osłupienia???
                      > > Nie w tym zawiera się sens ascezy.>
                      > Dziecko drogie, ręce mi opadły. Ja nie stoję na słupie celem ascezy, tylko w
                      > skutek osłupienia. Udajesz, żeby wyciągać wypowiedzi, czy naprawdę nie
                      > rozumiesz niuansów?
                      Może moje wypowiedzi mniej by cię szokowały, gdybyś lepiej rozumiała pojęcia, których używam.
                      >
                      > >Czy można powiedzieć, że asceta się miłuje?
                      > > Oczywiście.
                      >
                      > W takim razie niech asceta nie obdarza mnie jako bliźniego swego taką miłością.
                      Czyli jaką? Uważasz, że większość tygodnia spędzam o chlebie i wodzie?
                      >
                      > Bo rozciągające się na całe Twoje życie.
                      Wcale nie.
                      • a000000 Re: słup 29.01.04, 15:10
                        arcykr napisał:

                        > a000000 napisała:
                        >
                        > >> Jestes pewna, że chodzi tu tylko o rozmnażanie fizyczne?>
                        > > Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie
                        > się,
                        > > abyście zaludnili ziemię i uczynili sobie poddaną....Ks.Rodz. 1,28
                        > Początek Księgi Rodzaju jest mocno metaforyczny.

                        Nie, to przekazanie woli Stwórcy.



                        > Może moje wypowiedzi mniej by cię szokowały, gdybyś lepiej rozumiała pojęcia,
                        których używam.

                        Dobra, idę Twoim tropem. Więc pytam. Których to pojęć nie rozumiem.




                        > Czyli jaką? Uważasz, że większość tygodnia spędzam o chlebie i wodzie?

                        Chleb i woda to jest dopiero prawdziwy post. Asceza to odmawianie sobie
                        wszelkich przyjemności a na dodatek dodawanie sobie świadomie cierpień. Któraś
                        polska królowa średniowieczna chodziła po śniegu boso, piła wodę w której sie
                        myły mniszki. Jak ksiądz zażądał, aby nosiła buty, zaczęła je nosić, ale nie na
                        nogach tylko na sznurku na ramieniu. Czy to nie głupota? Tak ją dopadł
                        reumatyzm, że na starość noszono ją na krześle. Dla mnie to działanie przeciw
                        piątemu przykazaniu.

                        > >
                        > > Bo rozciągające się na całe Twoje życie.
                        > Wcale nie.

                        Oby.
                        • arcykr Re: słup 29.01.04, 15:29
                          a000000 napisała:

                          > Nie, to przekazanie woli Stwórcy.
                          Skąd wiesz, że nie metaforyczne?
                          >
                          > Dobra, idę Twoim tropem. Więc pytam. Których to pojęć nie rozumiem.
                          Np. asceza.
                          >
                          > Asceza to odmawianie sobie
                          > wszelkich przyjemności a na dodatek dodawanie sobie świadomie cierpień.
                          Skąd to wzięłaś?
                          • a000000 Re: słup 29.01.04, 16:04
                            arcykr napisał:

                            > > Asceza to odmawianie sobie
                            > > wszelkich przyjemności a na dodatek dodawanie sobie świadomie cierpień.
                            > Skąd to wzięłaś?

                            Askesis z greki - ćwiczenie. Celem samodoskonalenia się. Jednakże historia zna
                            również ascezę negatywną np w postaci biczowania się czy wspomnianego picia
                            brudnej wody.
                            Czy eliminacja własnych potrzeb życiowych jest rzeczą pozytywną czy też
                            negatywną? Podkreślam, eliminacja, nie minimalizacja.


                            • arcykr Re: słup 29.01.04, 16:15
                              a000000 napisała:

                              > Askesis z greki - ćwiczenie. Celem samodoskonalenia się.
                              Brawo.

                              Jednakże historia zna
                              > również ascezę negatywną np w postaci biczowania się czy wspomnianego picia
                              > brudnej wody.
                              > Czy eliminacja własnych potrzeb życiowych jest rzeczą pozytywną czy też
                              > negatywną? Podkreślam, eliminacja, nie minimalizacja.
                              A kto eliminuje?
                              • a000000 Re: słup 29.01.04, 18:23
                                arcykr napisał:

                                >a kto eliminuje?

                                No dobrze. Opowiedz mi w takim razie o swoich przyjemnościach. Których
                                świadomie szukasz i nimi sie cieszysz.
                                • luzer Proponuję z czcią zdjąć A000000 ze słupa... 29.01.04, 21:52
                                  ... i ustawić, z wszystkimi należnymi honorami, w Sevres pod Paryżem
                                  jako wzorzec cierpliwości, delikatności i empatii. :)))


                                  a000000 napisała:

                                  > No dobrze. Opowiedz mi w takim razie o swoich przyjemnościach. Których
                                  > świadomie szukasz i nimi sie cieszysz.


                                  ...I tu, prawda, zapadło milczenie... :))) Arcy myśli, myśli, ale nie może
                                  niczego wymyślić, bo po głowie wciąż tłucze mu się myśl:
                                  "Psiakrew, nie mogła to wymyślić łatwiejszego pytania...???!!!" :))))


                                  Luzer :))
                                  • kochanica.francuza Re: Proponuję z czcią zdjąć A000000 ze słupa... 30.01.04, 16:47
                                    luzer napisał:

                                    > ... i ustawić, z wszystkimi należnymi honorami, w Sevres pod Paryżem
                                    > jako wzorzec cierpliwości, delikatności i empatii. :)))
                                    > Ale dac jej kompa :-)))
                                    >
                                    > a000000 napisała:
                                    >
                                    > > No dobrze. Opowiedz mi w takim razie o swoich przyjemnościach. Których
                                    > > świadomie szukasz i nimi sie cieszysz.
                                    >
                                    >
                                    > ...I tu, prawda, zapadło milczenie... :))) Arcy myśli, myśli, ale nie może
                                    > niczego wymyślić, bo po głowie wciąż tłucze mu się myśl:
                                    > "Psiakrew, nie mogła to wymyślić łatwiejszego pytania...???!!!" :))))
                                    Prawda?
                                    >
                                    >
                                    > Luzer :))
                                    >
                                    >
                                    >
                                  • a000000 Re: Proponuję z czcią zdjąć A000000 ze słupa... 30.01.04, 17:11
                                    luzer napisał:

                                    > ... i ustawić, z wszystkimi należnymi honorami, w Sevres pod Paryżem
                                    > jako wzorzec cierpliwości, delikatności i empatii. :)))


                                    Sama zlazłam. A w Sevres miejsce zajęte przez mojego męża, którego moja siostra
                                    proponuje wynieść na ołtarze.
                                    >
                                    >
                                • arcykr Re: słup 30.01.04, 08:15
                                  a000000 napisała:

                                  > Opowiedz mi w takim razie o swoich przyjemnościach. Których
                                  > świadomie szukasz i nimi sie cieszysz.
                                  Słucham sobie musyki, obiady doprawiam chranem albo oliwą i czosnkiem, spaceruję wzdłuż nowo budowanych tras komunikacyjnych itp.
                                  • a000000 Re: słup 30.01.04, 17:27
                                    arcykr napisał:

                                    > a000000 napisała:
                                    >
                                    > > Opowiedz mi w takim razie o swoich przyjemnościach. Których
                                    > > świadomie szukasz i nimi sie cieszysz.
                                    > Słucham sobie musyki, obiady doprawiam chranem albo oliwą i czosnkiem,
                                    spaceruj
                                    > ę wzdłuż nowo budowanych tras komunikacyjnych itp.

                                    A czy chodzisz oglądać budowę autostrady A-4? Zbliża się juz do Gliwic. Ja wolę
                                    nią jechać, ostatnio 210 km/godz i zaprawdę mało kto jechał wolniej. A jak
                                    gnały ciężarówki! Jest bardzo piękna i niebezpieczna, bo nie czuć na niej
                                    prędkości. Powiedz, proszę, co Cię fascynuje w trasach komunikacyjnych?
                                    • arcykr Re: słup 01.02.04, 12:00
                                      a000000 napisała:

                                      > A czy chodzisz oglądać budowę autostrady A-4?
                                      Tak.

                                      > Zbliża się juz do Gliwic.
                                      A ty skąd o tym wiesz?


                                      Ja wolę
                                      > nią jechać, ostatnio 210 km/godz i zaprawdę mało kto jechał wolniej.
                                      Nie masz się czymś chwalić. To grzech przeciwko 5. przykazaniu.

                                      > Jest bardzo piękna i niebezpieczna, bo nie czuć na niej
                                      > prędkości.
                                      O którym odcinku piszesz?

                                      > Powiedz, proszę, co Cię fascynuje w trasach komunikacyjnych?
                                      Raczej w ich budowach. Mam odpowiedzieć szczerze?
                                      • a000000 Re: słup 01.02.04, 14:28
                                        arcykr napisał:

                                        > > Zbliża się juz do Gliwic.
                                        > A ty skąd o tym wiesz?

                                        W listopadzie jechałam z Katowic do Wrocławia. Na wysokości Gliwic były znaki
                                        kierujące do aurostrady, ale trzeba by było przedzierać się przez zatłoczone
                                        miasto więc pojechaliśmy pod Strzelce.
                                        >
                                        >
                                        > Ja wolę
                                        > > nią jechać, ostatnio 210 km/godz i zaprawdę mało kto jechał wolniej.
                                        > Nie masz się czymś chwalić. To grzech przeciwko 5. przykazaniu.

                                        Wiem arcy, że narażanie życia swojego i cudzego to grzech. Ale nawet nie wiesz
                                        jak taka piekna droga kusi... A przecież jesteśmy ludźmi, nie swiętymi.

                                        >
                                        > > Jest bardzo piękna i niebezpieczna, bo nie czuć na niej
                                        > > prędkości.
                                        > O którym odcinku piszesz?

                                        O całym odcinku do Wrocławia. Dalej nie wiem, bo nie jechałam.

                                        >
                                        > > Powiedz, proszę, co Cię fascynuje w trasach komunikacyjnych?
                                        > Raczej w ich budowach. Mam odpowiedzieć szczerze?

                                        Arcy, nie wyobrażam sobie, że mógłbyś kłamać. Jeśli się krępujesz, możesz
                                        napisać na priv. Ja nie umiem się śmiać z cudzych fascynacji.
                                        • arcykr Re: słup 02.02.04, 10:55
                                          a000000 napisała:

                                          > W listopadzie jechałam z Katowic do Wrocławia. Na wysokości Gliwic były znaki
                                          > kierujące do aurostrady, ale trzeba by było przedzierać się przez zatłoczone
                                          > miasto więc pojechaliśmy pod Strzelce.
                                          Moglibyście jechać cały czas trasą 88 - aż do Bytomia.
                                          > >
                                          > Ale nawet nie wiesz
                                          > jak taka piekna droga kusi...
                                          Jeżeli cię kusi jazda z prędkością ponad 200 km/h, to przejedź się legalnie i o wiele bezpieczniej tym:
                                          www.railway-technology.com/projects/germany/
                                          albo tym:
                                          mercurio.iet.unipi.it/tgv/images/pse/cluny.jpg
                                          A czy kochanica jechała już TGV?

                                          > A przecież jesteśmy ludźmi, nie swiętymi.
                                          Własnie święty to normalny człowiek.
                                          > >
                                          > > > Jest bardzo piękna i niebezpieczna, bo nie czuć na niej
                                          > > > prędkości.
                                          > > O którym odcinku piszesz?>
                                          > O całym odcinku do Wrocławia. Dalej nie wiem, bo nie jechałam.
                                          Bo na odcinku Katowice - Kraków jest tak:
                                          http://groups.google.pl/groups?hl=pl&lr=&ie=UTF-8&oe=UTF-8&threadm=400E2D3B.96C19B48%40poczta.onet.pl&rnum=1&prev=/groups%3Fq%3Dautostrady%2Ba4%2Bkrak%25C3%25B3w%2Bkatowice%26hl%3Dpl%26lr%3D%26ie%3DUTF-8%26oe%3DUTF-8%26scoring%3Dd%26selm%3D400E2D3B.96C19B48%2540poczta.onet.pl%26rnum%3D1
                                          > >
                                          > Arcy, nie wyobrażam sobie, że mógłbyś kłamać.
                                          :)

                                          > Jeśli się krępujesz, możesz
                                          > napisać na priv.
                                          Nie chodzi o moje skrępowanie, ale o to, że ktoś mógłby się doszukać akcentów szowinistycznych.
                                          Jak wiadomo, mieszkam w przemysłowej części Górnego Śląska. Niewiele dalej na wschód znajduje się region zwany Zagłębiem Dąbrowskim, który przed I wojną światową był w zaborze rosyjskim, co stało się przyczyną wielu różnic pomiędzy obydwoma regionami. W szczególności, Zagłębie Dąbrowskie charakteryzuje się najsilniejszym poparcia dla lewicy wśród wszystkich regionów Polski. Z tego powodu, działacze komunistyczni wywodzący się z Zagłębia z E. Gierkiem na czele zdobyli w okresie PRL dominującą pozycję polityczną najpierw na obszarze woj. śląskodąbrowskiego/katowickiego a potem całego kraju. (Jedynym liczącym się śląskim wyjątkiem w ?ekipie Gierka? był Jerzy Zietek, który władze warszawskie stawiał niejednokrotnie przed faktem dokonanym ?samowolnie? rozpoczynając takie inwestycje jak Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku, katowickie rondo czy kompleks domów wczasowych w Ustroniu.)

                                          Wynikiem tego było, że w latach siedemdziesiątych ? okresie nakładów inwestycyjnych w całym okresie PRL, jeżeli nie w całej historii Polski ? największe inwestycje (m.in. komunikacyjne) miały miejsce (nie licząc oczywiście Warszawy i tras dojazdowych do niej) na terenie Zagłębia Dąbrowskiego. Etniczny/historyczny Górny Śląsk w latach siedemdziesiątych nie mógł się doczekać nawet tak naglących inwestycji jak Drogowa Trasa Średnicowa.
                                          www.dts-sa.pl/HTML/inwestycja.html
                                          Realizacja DTŚ stała się możliwa dopiero po odejściu ekipy Gierka od władzy. Z oczywistych powodów, budowa trasy odbywała się w latach osiemdziesiątych bardzo powoli, a względnie przyspieszyła w 1994 roku. W tym czasie zacząłem jeździć oglądać postępy tej inwestycji. I tak się zaczęło...
                                          • a000000 Re: słup 03.02.04, 17:08
                                            arcykr napisał:

                                            > > A przecież jesteśmy ludźmi, nie swiętymi.
                                            > Własnie święty to normalny człowiek.

                                            Nie do końca, w znaczeniu zwykłego, statystycznego obywatela.



                                            > groups.google.pl/groups?hl=pl&lr=&ie=UTF-8&oe=UTF-
                                            8&threadm=400E2D3B.96C
                                            > 19B48%40poczta.onet.pl&rnum=1&prev=/groups%3Fq%3Dautostrady%2Ba4%2Bkrak%25C3%
                                            25
                                            > B3w%2Bkatowice%26hl%3Dpl%26lr%3D%26ie%3DUTF-8%26oe%3DUTF-8%26scoring%3Dd%
                                            26selm
                                            > %3D400E2D3B.96C19B48%2540poczta.onet.pl%26rnum%3D1


                                            Jak jest na odcinku płatnym Katowice - Kraków wiem, bo jechałam kilkakrotnie.



                                            > Nie chodzi o moje skrępowanie, ale o to, że ktoś mógłby się doszukać akcentów
                                            s
                                            > zowinistycznych.


                                            Co Ty. Satysfakcja z rozwoju rodzinnego regionu nie jest szowinizmem.

                                            Arcy, nie możesz pamiętać czasów Gierka, byłeś zbyt mały, znasz jedynie
                                            opowieści. Wtedy cała Polska była traktowana po macoszemu, oprócz rodzinnych
                                            stron Wodza, czyli dojazd do Katowic, Ustronia , do Wisły już nie zdążono,
                                            nawet nie wyobrażasz sobie jaki był w Wiśle cyrk na drodze, jak się zaczynał
                                            czy kończył weekend. Czteropasmowa droga kończyła się w Ustroniu, jak by uciąć
                                            toporem, dalej była wąska uliczka. Nie wiem jak jest teraz, bo dawno tam nie
                                            byłam.
                                            A zajrzyj do historii do czasów zgrzebnego i oszczędnego Gomółki! Wtedy Polska
                                            budowała jedynie socjalizm, na nic więcej nie starczyło sił.
                                            Arcy, nie wyobrażasz sobie jak wyglądają dziś zaniedbane regiony kraju. Na ich
                                            tle Śląsk kwitnie. I bardzo dobrze, budowa dróg daje wiele korzyści.
                                            Ale ja się zapytałam, co Cię fascynuje w samej czynności budowy dróg, wszak
                                            oglądasz z zadowoleniem tylko te budowy, a buduje się również i inne
                                            przedsięwzięcia.

                                      • luzer Grzech a komunikacja i sporty ekstremalne 01.02.04, 23:08
                                        arcykr napisał:


                                        > > Ja wolę nią jechać, ostatnio 210 km/godz i zaprawdę mało kto jechał
                                        > > wolniej.
                                        >
                                        > Nie masz się czymś chwalić. To grzech przeciwko 5. przykazaniu.


                                        W takim ujęciu, każde wejście do najniebezpieczniejszego środka komunikacji,
                                        jakim jest samochód, jest grzechem - czy tak?
                                        W Dekalogu niestety, nie wzięto tego faktu pod uwagę, gdyż w onych w czasach,
                                        można było, co najwyżej w stanie winnego upojenia, spaść z osiołka. :))

                                        Ponadto grzesznikami, szczególnie grzeszącymi przeciwko 5. przykazaniu są:

                                        - alpiniści
                                        - kierowcy wyścigowi
                                        - piloci oblatywacze
                                        - wszelkiej maści sportowcy ekstremalni
                                        - żołnierze zawodowi
                                        - akrobaci cyrkowi

                                        itp. itd.
                                        • arcykr Re: Grzech a komunikacja i sporty ekstremalne 02.02.04, 11:01
                                          luzer napisał:

                                          > arcykr napisał:>
                                          > > > Ja wolę nią jechać, ostatnio 210 km/godz i zaprawdę mało kto jechał
                                          > > > wolniej.> >
                                          > > Nie masz się czymś chwalić. To grzech przeciwko 5. przykazaniu.>
                                          > W takim ujęciu, każde wejście do najniebezpieczniejszego środka komunikacji,
                                          > jakim jest samochód, jest grzechem - czy tak?
                                          Nie każde wejście, tylko łamanie przepisów drogowych, kolejowych itp.

                                          > Ponadto grzesznikami, szczególnie grzeszącymi przeciwko 5. przykazaniu są: >
                                          > - alpiniści
                                          Przez uprawianie alpinizmu można w górach zbliżyć się do Boga.

                                          > - kierowcy wyścigowi
                                          Oni testują nowe rozwiązania techniczne w motoryzacji, które potem są wykorzystywane w "zwykłych" samochodach.

                                          > - piloci oblatywacze
                                          (13) Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. (14) Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. (15) Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. (16) Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje.
                                          (Ew.Jana 15:10-16)

                                          > - wszelkiej maści sportowcy ekstremalni
                                          Dlaczego?

                                          > - żołnierze zawodowi
                                          To szlachetna służba stać na straży pokoju.

                                          > - akrobaci cyrkowi
                                          Sztuka wymaga poswięceń.
                                          • kochanica.francuza Re: Grzech a komunikacja i sporty ekstremalne 02.02.04, 18:39
                                            arcykr napisał:

                                            > luzer napisał:
                                            >
                                            > > arcykr napisał:>
                                            > > > > Ja wolę nią jechać, ostatnio 210 km/godz i zaprawdę mało kto je
                                            > chał
                                            > > > > wolniej.> >
                                            > > > Nie masz się czymś chwalić. To grzech przeciwko 5. przykazaniu.>
                                            > > W takim ujęciu, każde wejście do najniebezpieczniejszego środka komunikacj
                                            > i,
                                            > > jakim jest samochód, jest grzechem - czy tak?
                                            > Nie każde wejście, tylko łamanie przepisów drogowych, kolejowych itp.
                                            > Ale to nie ja jestem np. maszynistą pociągu, kierowca autobusu etc.
                                            > > Ponadto grzesznikami, szczególnie grzeszącymi przeciwko 5. przykazaniu są:
                                            > >
                                            > > - alpiniści
                                            > Przez uprawianie alpinizmu można w górach zbliżyć się do Boga.
                                            Lub spaść na łeb i kark sobie skręcić.
                                            Ewentualnie jedno i drugie(w odpowiedniej kolejności, tzn. najpierw się
                                            zbliżyć, potem skręcić)
                                            >
                                            > > - kierowcy wyścigowi
                                            > Oni testują nowe rozwiązania techniczne w motoryzacji, które potem są
                                            wykorzyst
                                            > ywane w "zwykłych" samochodach.
                                            >
                                            > > - piloci oblatywacze
                                            > (13) Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za
                                            przyj
                                            > aciół swoich. (14) Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co
                                            wam
                                            > przykazuję. (15) Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan
                                            je
                                            > go, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co
                                            usłysza
                                            > łem od Ojca mego. (16) Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i
                                            przeznacz
                                            > yłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby
                                            wszy
                                            > stko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje.
                                            > (Ew.Jana 15:10-16)
                                            Oni tego nie robią z miłości, Arcy.
                                            >
                                            > > - wszelkiej maści sportowcy ekstremalni
                                            > Dlaczego?
                                            O, nabijamy posty? Doskonale wiesz, co luzer miał na myśli.
                                            >
                                            > > - żołnierze zawodowi
                                            > To szlachetna służba stać na straży pokoju.
                                            >
                                            > > - akrobaci cyrkowi
                                            > Sztuka wymaga poswięceń.
                                            Cyrk to nie sztuka.
                                            • arcykr Re: Grzech a komunikacja i sporty ekstremalne 03.02.04, 09:02
                                              kochanica.francuza napisała:

                                              > > Przez uprawianie alpinizmu można w górach zbliżyć się do Boga.
                                              > Lub spaść na łeb i kark sobie skręcić.
                                              > Ewentualnie jedno i drugie(w odpowiedniej kolejności, tzn. najpierw się
                                              > zbliżyć, potem skręcić)
                                              Jedno nie wyklucza drugiego.
                                              > >
                                              > Oni tego nie robią z miłości, Arcy.
                                              Skąd wiesz?
                                              > >
                                              > > > - wszelkiej maści sportowcy ekstremalni
                                              > > Dlaczego?
                                              > O, nabijamy posty?
                                              I kto to pisze... ;-)

                                              > Doskonale wiesz, co luzer miał na myśli.
                                              A skąd mam wiedzieć? Wmoim otoczeniu nikt sportów ekstremalnych nie uprawia.
                                              > >
                                              > > Sztuka wymaga poswięceń.
                                              > Cyrk to nie sztuka.
                                              Sztuka, choć mniej wyrafinowana niż np. fugi Bacha.
                                          • luzer Re: Grzech a komunikacja i sporty ekstremalne 03.02.04, 01:18
                                            arcykr napisał:


                                            > Nie każde wejście, tylko łamanie przepisów drogowych, kolejowych itp.

                                            Ale przez używanie samochodu - zdecydowanie: najniebezpieczniejszego środka
                                            komunikacji (potem długo długo nic, a potem dopiero cała reszta) świadomie
                                            narażamy nasze życie. I to nie tylko wtedy, gdy łamiemy przepisy - również
                                            wówczas, gdy łamią je inni.


                                            > Przez uprawianie alpinizmu można w górach zbliżyć się do Boga.


                                            O tak. Można się zbliżyć nawet tak diametralnie, że już się od Niego nie wróci.
                                            :)) Estremalny wyprawowy himalaizm to prawdziwa rosyjska ruletka - świadome
                                            igranie ze śmiercią - wystarczy popatrzeć na listę tych najwybitniejszych.
                                            Zostali właściwie tylko Wielicki i Cichy.
                                            Wawrzyniec Żuławski, Janek Długosz, Zyga Heinrich, Wojtek Wróż, Jurek Kukuczka,
                                            Wanda Rutkiewicz i wielu wielu innych (Mallory, Irvine, Merkl, Buhl) znaleźli
                                            w górach to, o co tak często, z własnego wyboru, się ocierali.
                                            Grzeszyli przeciwko piątemu przykazaniu, czy nie?

                                            > > - kierowcy wyścigowi
                                            > Oni testują nowe rozwiązania techniczne w motoryzacji, które potem są
                                            > wykorzystywane w "zwykłych" samochodach.

                                            Ale nie dlatego się ścigają. Robią to dla pieniędzy i sławy. Grzeszą?


                                            > > - wszelkiej maści sportowcy ekstremalni
                                            > Dlaczego?

                                            Bo dla dreszczu emocji, dla sławy i dla szoku adrenalinowego ryzykują własne
                                            życie. Grzeszą?


                                            > > - żołnierze zawodowi
                                            > To szlachetna służba stać na straży pokoju.

                                            Nie zawsze stoją na straży pokoju. Czasami - wręcz przeciwnie. Zawodowi
                                            żołnierze np. w Legii Cudzoziemskiej walczą tam, gdzie im każą ci, którzy im
                                            płacą, nie pytając czy to wojna o pokój czy może o coś innego. Grzeszą?


                                            > > - akrobaci cyrkowi
                                            > Sztuka wymaga poswięceń...

                                            ...powiedział treser, po raz ostatni wkładając głowę w paszczę lwa... :)))))
                                            • arcykr Re: Grzech a komunikacja i sporty ekstremalne 03.02.04, 09:06
                                              luzer napisał:

                                              > Ale przez używanie samochodu - zdecydowanie: najniebezpieczniejszego środka
                                              > komunikacji (potem długo długo nic, a potem dopiero cała reszta) świadomie
                                              > narażamy nasze życie. I to nie tylko wtedy, gdy łamiemy przepisy - również
                                              > wówczas, gdy łamią je inni.
                                              To nie usprawiedliwia łamania przepisów przez nas samych.
                                              >
                                              > Grzeszyli przeciwko piątemu przykazaniu, czy nie?
                                              Nie.
                                              >
                                              > Ale nie dlatego się ścigają. Robią to dla pieniędzy i sławy.
                                              Skąd wiesz?
                                              >
                                              > > > - wszelkiej maści sportowcy ekstremalni
                                              > > Dlaczego?
                                              > Bo dla dreszczu emocji, dla sławy i dla szoku adrenalinowego ryzykują własne
                                              > życie. Grzeszą?
                                              A nawet gdyby, to nie usprawiedliwia łamiących przepisy drogowe, tym bardziej, że ci drudzy narażają równieź życie innych.
                                              >
                                              > > > - żołnierze zawodowi
                                              > > To szlachetna służba stać na straży pokoju.>
                                              > Nie zawsze stoją na straży pokoju.
                                              Zgoda.
                                              • arcykr Do kochanicy i luzera 03.02.04, 09:09
                                                www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_30.htm
                                              • azm2 Re: Grzech a komunikacja i sporty ekstremalne 03.02.04, 11:50
                                                arcykr napisał: "Przez uprawianie alpinizmu można w górach zbliżyć się do
                                                Boga."

                                                Więc pytam: a górnicy, nurkowie albo grotołazi zbliżają się do diabła?
                                                • a000000 Re: Grzech a komunikacja i sporty ekstremalne 03.02.04, 13:47
                                                  O jeju, o mój jeju - powiedziała starawiejskababa.
                                                  Arcy, kiedy jestem bliżej Boga? Gdy siedzę na czubku Rysów, czy na szczycie
                                                  Czomolungma? A może jak przelatuję nad nimi samolotem? Facet, Ty chyba uparłeś
                                                  sie pozostawić mnie osłupioną na słupie. Zlituj się.
                                                • arcykr Re: Grzech a komunikacja i sporty ekstremalne 03.02.04, 15:05
                                                  azm2 napisał:

                                                  > arcykr napisał: "Przez uprawianie alpinizmu można w górach zbliżyć się do
                                                  > Boga.">
                                                  > Więc pytam: a górnicy, nurkowie albo grotołazi zbliżają się do diabła?
                                                  Do diabłato się zbliżają grzesznicy.
                                                  A przez podziwianie dzieł Stwórcy możemy się zbliżyćdo Niego samego.
                                            • a000000 Re: Grzech a komunikacja i sporty ekstremalne 03.02.04, 13:54
                                              luzer napisał:

                                              > :)) Estremalny wyprawowy himalaizm to prawdziwa rosyjska ruletka - świadome
                                              > igranie ze śmiercią - wystarczy popatrzeć na listę tych najwybitniejszych.
                                              > Zostali właściwie tylko Wielicki i Cichy.
                                              > Wawrzyniec Żuławski, Janek Długosz, Zyga Heinrich, Wojtek Wróż, Jurek
                                              Kukuczka,
                                              > Wanda Rutkiewicz i wielu wielu innych (Mallory, Irvine, Merkl, Buhl) znaleźli
                                              > w górach to, o co tak często, z własnego wyboru, się ocierali.
                                              > Grzeszyli przeciwko piątemu przykazaniu, czy nie?

                                              Właściwie można powiedzieć, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Na 95%
                                              można być pewnym, że ten, który włazi na Himalaje, na nich pozostawi swe kości.
                                              I uważam, że jak najbardziej jest to naigrawanie się z V przykazania. I
                                              świadome, nikomu niepotrzebne narażanie swojego życia.

                                              • arcykr Re: Grzech a komunikacja i sporty ekstremalne 14.02.04, 10:55
                                                a000000 napisała:

                                                > I uważam, że jak najbardziej jest to naigrawanie się z V przykazania. I
                                                > świadome, nikomu niepotrzebne narażanie swojego życia.
                                                A moze jest to potrzebne himalaistom do rozwoju duchowego?
                                                • luzer Re: Grzech a komunikacja i sporty ekstremalne 14.02.04, 13:38
                                                  arcykr napisał:

                                                  > A moze jest to potrzebne himalaistom do rozwoju duchowego?

                                                  Zapewne tak. Tym bardziej, że właściwie pozostał im już jedynie rozwój duchowy,
                                                  gdyż cieleśnie, to raczej się "zwijają" niż rozwijają, a to w miarę amputowania
                                                  im co raz to kolejnych, sukcesywnie odmrażanych członków. :)))

                                                  LVZ3R :))
                              • treia ascetyzm - inne spojrzenie 29.01.04, 19:58
                                "Tradycyjne podejscie zwraca sie od obwodu ku srodkowi, by stopniowo, poprzez
                                cwiczenia i wyrzeczenia, w miare uplywu czasu czlowiek mogl docierac do owego
                                kwiatu wewnetrznego, owego wewnetrznego piekna i milosci. W rzeczywistosci
                                czyni on wszystko, aby stac sie ciasnym, malym i tepym.

                                (...) umysl udreczony, umysl zlamany, umysl, ktory pragnie uciec od wszelkiego
                                zgielku, ktory wyrzekl sie zewnetrznego swiata i z powodu dyscypliny
                                i konformizmu stal sie tepy - jezeli taki umysl, chocby najdluzej szukal,
                                cokolwiek znajdzie, to znajdzie to tylko na miare wlasnego znieksztalcenia."

                                (autora nie pamietam)
                                z.
                        • arcykr Re: słup 02.02.04, 10:01
                          a000000 napisała:

                          > > Początek Księgi Rodzaju jest mocno metaforyczny.
                          > Nie, to przekazanie woli Stwórcy.
                          Co nie wyklucza metaforyczności - podobnie jak to jest z przypowieściami ewangelicznymi. Poza tym, jedna część Słowa Bożego nie może wykluczać drugiej.
                          (13) Błogosławiona niepłodna, ale nieskalana, która nie zaznała współżycia w łożu, w czas nawiedzenia dusz wyda plon. (14) I eunuch, co nie skalał swych rąk nieprawością ani nic złego nie myślał przeciw Bogu: za wierność otrzyma łaskę szczególną i dział pełen radości w Świątyni Pańskiej. (15) Wspaniałe są owoce dobrych wysiłków, a korzeń mądrości nie usycha.
                          (Ks.Mądrości (w) 3:1-19)
                          (1) Lepsza bezdzietność połączona z cnotą, nieśmiertelna jest bowiem jej pamięć, bo ma uznanie u Boga i ludzi: (2) Gdy jest obecna, to ją naśladują, tęsknią, gdy odejdzie, a w wieczności triumfuje uwieńczona - zwyciężywszy w zawodach o nieskazitelną nagrodę. (3) A rozplenione mnóstwo bezbożnych nie odniesie korzyści; z cudzołożnych odrośli wyrosłe - nie zapuści korzeni głęboko ani nie założy podwaliny niezawodnej. (4) Jeśli nawet do czasu rozwinie gałęzie - wstrząśnie nim wiatr, bo słabo utwierdzone, i wyrwie z korzeniami wichura. (5) Połamią się nierozwinięte gałęzie, a owoc ich - bezużyteczny, niedojrzały do jedzenia i do niczego niezdatny. (6) Bo dzieci zrodzone z nieprawego pożycia, przy osądzeniu rodziców, świadczą o ich przewrotności. (7) A sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. (8) Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: (9) sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości - życie nieskalane. (10) Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość, i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. (11) Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy: (12) bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł. (13) Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. (14) Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali, ani sobie tego nie wzięli do serca, (15) że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność.
                          (Ks.Mądrości (w) 4:1-15)
    • arcykr Re: Droga Kochanico :)) - ocenzurowane 28.01.04, 08:48
      a000000 napisała:

      > luzer napisał: > >
      > > > A z Małyszem swoją drogą jest takie jajo, że symbolem sukcesu Polaka-
      > katol
      > > ika
      > > > jest protestant.:-)))))> >
      > >
      > > Tak. To jest bardzo dobry paradoks. :)))>
      > Nieprawda. Żaden paradoks. Tak by chcieli ciemnogrodzianie. Polak - katolik
      > jest takim samym obywatelem jak Polak - protestant. A w ogóle, co ma wiara do
      > sukcesów czy porażek? Wydaje mi się ,że wyrażenie " Polak - katolik" już dawno
      > straciło swoje przedwojenne znaczenie. Dla młodych: - uważano, że dobrym
      > i "prawdziwym" Polakiem może być tylko katolik. Dziś wyznanie nie ma znaczenia
      > - premier Mazowiecki - katolik, Buzek - protestant, Miler - ateista.

      > Śluby protestanckie i katolickie różnią się zasadniczo. Katolicki jest
      > sakramentem i jako taki jest nierozerwalny aż do śmierci, natomiast ślub
      > protestancki nie jest sakramentem i podlega rozwodom. Dla czynnego katolika
      > współżycie bez związku sakramentalnego jest grzechem. Podejrzewam, że
      > prawdziwych katolików, pasujących do definicji, w Polsce jest jak na lekarstwo.>
      >
      > > > A na Arcego trzeba się uodpornic albo przenieść na forum "Kościół, re
      > ligia" - tertium non datur.>
      > Właśnie, że datur. Można być i u arcego i u Oka.>
      > >
      > > Eee... Nie ma problemu. Ja jestem jednostka cierpliwa i nieobraźliwa. Posi
      > edzę tu czas jakiś.
      > Miło będzie, gdy nawet dłużej niż jakiś czas. Zbyt wielu ludzi już nas opuściło.>
      >
      > >Myślę, że Arcy po prostu za późno się urodził> > .
      > > O ładnych parę wieków za późno. :)))>
      > Zgadzam się. I to jest jego nieszczęście. Dlatego przykro mi, gdy ktoś się z
      > niego wyśmiewa.
    • kochanica.francuza Arcy znowu wyciął luzera;-))) 28.01.04, 16:49
      ale nic to, zdążyłam go przeczytać.
      Odpowiadam na co pamiętam:
      Szkoda luzer ze nie jestes protestantem - byłby rozwojowy protestant na forum
      (bo co do innych, z wyjątkiem arcego i mamamamałgosi, to nie wiem kim są)

      Sama szczycę się znajomościami z dwiema protestantkami, jedna prawoslawną, a
      nawet z dziewczyną - świadkiem Jehowy. Niestety, część tych
      znajomości "rozlazła się", więc szczycić się moge ekumenicznie najwyzej tym, ze
      zadna z nich ze względu na wyznanie danej osoby - poza tym wychodziło to raczej
      przypadkiem: "Moja babcia mieszkała u nas, bo złamała nogę idąc do cerkwi" -
      "Do cerkwi? To ty jestes prawosławna?" - "Tak, a co?" - "Nic, nie znałam ani
      jednej prawosławnej" i koniec tematu. U niej irytuje mnie, ze wyszła za palanta
      i okazało się, ze nie ma ambicji zawodowych, jedna z protestantek wyjechała do
      Belgii etc. Swiadek Jehowy zanudzala mnie opowieściami o swoim potomku; ale z
      żadną z nich nie dzielila mnie religia.

      Co do ślubu, to chodzilo raczej o to, że dziewczyna nie powiedziała ojcu o tak
      istotnej sprawie jak zmiana wyznania, i "wyszło" to dopiero przy ślubie.
      • nauma Re: Arcy znowu wyciął luzera;-))) 30.01.04, 15:11
        Jak sobie przeczytałem ten wątek, to nasunęło mi się parę spostrzeżeń :)
        1) ja jestem bezbożnikiem (wg admina) i ateistą / czcicielem Boskiej w
        zależności od nastroju.
        2) dialog Arcy i A000000 rozbawił mnie do łez. Arcyś jak zwykle zadaje pytania
        i unika odpowiedzi, a A... stara się być cierpliwa. Użyte zaś w tym dialogu
        słowo "osłupienie" nabrało przewrotnego znaczenia: Osłu (Arcykrowi) Pienie
        (tłumaczenie) :)))))))
        3) I na koniec ostatecznie uzyskałem pewność, że Arcykr minął się z epoką. Ale
        nie widzę go w średniowieczu; PRL, Mysia - takie mam skojarzenie. Tacy jak on z
        płomieniem w oczach budowali 50 - 60 lat temu PRL, a po okrągłym stole zasilili
        narodowo-katolicką prawicę...
        • baba-jaga Re: Arcy znowu wyciął luzera;-))) 30.01.04, 15:39
          a mi sie zdaje ze arcyk w tym oslupionym dialogu otworzyl sie bardziej niz
          kiedykolwiek, tak prowadzony za raczke dobroci a000000.
          • arcykr Re: Arcy znowu wyciął luzera;-))) 30.01.04, 16:02
            Też mi otworzenie... To już bardziej się otwarłem w wątku o minimizerze... ;-)
            • a000000 Re: Arcy znowu wyciął luzera;-))) 30.01.04, 17:32
              arcykr napisał:

              > Też mi otworzenie... To już bardziej się otwarłem w wątku o minimizerze... ;-)

              I bardzo Ci się to chwali. Jesteś człowiekiem a nie bezduszną maszyną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka