Dodaj do ulubionych

wyrok a moje prawa...

08.09.07, 14:50
W wyroku min innymi mam:
'władzę rodziielską nad małotetnią córką powierza się powódce, a
włądza rodzicielska pozwanegp polega będzie na ogólnym wglądzie w
wychowanie, wykształcenie i współdecydowanie we wszystkich waznych
zyciowo sprawach córki.'
Co to znaczy?

Czy jeśli były będzie chciał żeby Małą spała u niego co drugi
weekend plus o drugi dzień tygodnia. To czy mogę zaprotestowac i
pozwolić tylko na weekendy i okazjonalnie o ile ja się zgodzę?
Czy mogę wyprowadzić się do miasta odległego o 30 km jak ona się nie
zgadza?
Czy jak nie chce mi oddać Małej zy mogę isć z tym na policje?
Co oznacza taki zapis w wyroku?
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: wyrok a moje prawa... 08.09.07, 15:07
      taki zapis w wyroku de facto oznacza, że ojciec ma ograniczoną
      władzę rodzicielską.
      Czyli może WSPÓLDECYDOWAĆ o ważnych sprawach dziecka jak np.
      leczenie, wybór szkoły, zajęć dodatkowych, religii, wyjeżdzie na
      stałe za granicę. Przy braku zgody między Wami w powyższych sprawach
      decyzję podejmuje sąd po wniesieniu sprawy przez któreś z Was do
      sądu.

      Jesli dodatkowo w wyroku napisane jest, że miejscem pobytu dziecka
      jest każdorazowo miejsce zamieszkania matki, to ojciec nie może
      oponować, gdy zdecydujesz się zmienić miejsce zamieszkania w
      granicach Polski.

      Jesli w wyroku nie ma ustalenia dotyczącego kontaktów ojciec-
      dziecko, to de facto ojciec nie ma prawa dziecka wziąć gdziekolwiek
      bez Twojej zgody. Czyli jeślki weźmie to możesz oczekiwać
      interwencji policji.

      Ten wyrok odbiera ojcu możliwość współdecydowania o tzw.
      codziennych, drobnych sprawach dziecka - takich życiowo "nieważnych".
      • rafanetka Re: wyrok a moje prawa... 08.09.07, 15:13
        Chalsia jestes pewna? Nie wiem jakie będą moje decyzje, mam
        nadzieję, że przede wszystkim przemyślane, a nie chcę się rzuać w
        przepaść nie wiedząć czy mogę wyjść z tego cało.
        • chalsia Re: wyrok a moje prawa... 08.09.07, 15:23
          jestem pewna. Ale 100% pewności uzyskasz jak pójdziesz z tym
          wyrokiem do sądu, gdzie zapadł i spotkasz się z sędzią, który ten
          wyrok orzekał - wytłumaczy Ci, co miał na myśli tak formułując wyrok.
          • majkel01 Re: wyrok a moje prawa... 08.09.07, 15:40
            jest to dośc dziwny zapis we wyroku bowiem ani nie pisze ze ma pelna wladze anie
            nie pisze ze ma ja ograniczona. Co do kontaktów to wymagają one osobnego
            uregulowania bowiem nie można tego podciagnąc pod ten zapis we wyroku dotyczący
            praw rodzicielskich. Nalezy pamietac ze majac nawet odebrane prawa rodzicielskie
            ma sie prawo do kontaktow.
            Co do wyjasnienia o co chodzi... żelazną zasadą jest (albo powinno być), ze
            sędzia nie rozmawia anie przed, ani w trakcie ani po wyroku z żadną ze stron.
            Strona może jedynie rozmawiac z przewodniczącym wydziału.
            • rafanetka Re: wyrok a moje prawa... 08.09.07, 15:44
              czyli ogólnie nie wiem na czym stoję. Czyli mój były w sumie moze
              wszystko?
              • chalsia Re: wyrok a moje prawa... 08.09.07, 16:28
                Nie, Twój były NIE MOZE wszystkiego.
                Jak nie wiesz co może a czego nie - idz po wyjasnienia do
                przewodniczącego wydziału w sądzie, który wydał wyrok.
                Moje osobiste zdanie jest takie, że skoro wyrok jest tak
                nieprecyzyjny, to można go tak rozumiec jak napisałam wczesniej -
                zgodnie ze znaną zasadą, że co nie jest prawnie zabronione - jest
                dozwolone.
              • akacjax Re: wyrok a moje prawa... 08.09.07, 16:29
                Jeżeli przy rozwodzie nie wystąpiłaś o uregulowanie kontaktów, zrób to teraz w sądzie rodzinnym. Będziesz mieć jasność sytuacji.
    • misbaskerwill jak mówi przysłowie: Sąd sadem... 09.09.07, 11:24
      Rafanetko, ja mam w wyroku że "władzę rodzicielską powierza się obojgu rodzicom".
      I chyba trochę znasz moją sytuację, wiesz ile faktycznie decyduję, a właściwe
      urzędy starają się jak mogą... mi nie pomagać, by się nie przemęczyć.
      Wszystko zależy od Ciebie. Z takim wyrokiem (bez zapisu władzy rodzicielskiej, a
      czego sąd nie daje na papierze, tego człowiek w zasadzie nie ma) Ty decydujesz o
      córce.
      Ty masz władzę rodzicielską, on ma "ogólny wgląd". Niby faktyczna różnica
      niewielka, ale jednak to dziwne...
      Jak chce o wszystkim decydować, niech się postara o zmianę zapisu.
      Czy jego prawnik chyba się nie douczył, albo on sam się podłożył?
      Dziwne to i tyle wink

      Ale póki dziecko mieszka z Tobą - i tak Ty masz realne pierwszeństwo
      podejmowania decyzji, niezależnie od sformułowania wyroku...
      • aron95 Dobrze i precyzyjnie masz napisane 09.09.07, 23:14
        - wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnią ............ powierza
        powodowi zastrzegając dla pozwanej prawo współdecydowania o istotnych sprawach z
        nią związanych .

        Zapewne tak to brzmi . , ja tak to mam zapisane .
        U Ciebie bedzie powódce i pozwanemu

        Te istotne sprawy to takie ble , ble . O wszystkim Ty decydujesz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka