Dodaj do ulubionych

Pan prawak Kołakowski o znaczeniu tabu dla kultury

13.02.10, 22:31
Wybacz O Czcigodny, że podkradam Ci tytuł, ale jak zajrzałem do najnowszego
numeru TP to szczena mi opadła. Skoro pewien cyniczny były redaktor Dziennika,
a teraz gwiazda Krytyki Politycznej to "prawak" to Pan Profesor jawi mi się
jako ... arcyprawak. Patrząc porównawczo, czyli konserwatywnie, czyli
ponadczasowo, może i trochę na lewo od Josepha de Maistre'a (ale tylko trochę)
ale już raczej na prawo od Edmunda Burke,a, a już na pewno od Alexisa de
Tocqueville (!) No ale dosyć tej reklamy, oddajmy głos Panu Profesorowi:

„Kiedy próbuję odnaleźć jedną, najbardziej niebezpieczną stronę nowoczesności,
mam ochotę streścić swoje obawy w jednym wyrażeniu: zanik tabu. Nie wiadomo,
jak można by odróżnić »dobre« tabu od »złych«, sztucznie wspierać pierwsze, a
usuwać drugie; gdy znosimy jedne z nich pod pretekstem ich »irracjonalności«,
uruchamiamy »efekt domino«, który uśmierca inne – pisze Kołakowski. – Rozmaite
tradycyjne więzi ludzkie, które umożliwiają życie zbiorowe i bez których
istnienie nasze byłoby regulowane wyłącznie przez strach i chciwość, nie mają
wielu szans na przetrwanie bez systemu tabu i może byłoby lepiej, byśmy
wierzyli w prawomocność nawet niemądrych na pozór tabu niż byśmy mieli
pozwolić wszystkim im wyginąć. O ile racjonalność i racjonalizacja zagrażają
samej obecności tabu w naszej kulturze, o tyle osłabiają jej zdolność do
przetrwania. (...) Rzecz w tym, że w normalnym sensie słowa »racjonalność«
równie nie ma racjonalnych powodów dla respektowania życia ludzkiego i praw
osobowych, jak nie ma ich, np., dla zakazu spożywania krewetek przez Żydów,
mięsa w piątek przez katolików i wina przez muzułmanów. Wszystko to są
»irracjonalne« tabu. Totalitarny system, w którym ludzie traktowani są jako
wymienne części maszynerii państwowej, które można używać, wyrzucać lub
niszczyć stosownie do potrzeb państwa, jest w istotnym sensie triumfem
racjonalności. Zmuszony jest mimo to, by trwać, odnawiać, choćby niechętnie,
niektóre z owych »irracjonalnych« norm i w ten sposób własnej swojej
racjonalności przeczyć, wykazując tym samym, że racjonalność doskonała jest
ideałem samobójczym”.
(Cytat z eseju „Cywilizacja na ławie oskarżonych”, wygłoszonego w Castel
Gandolfo na sesji Instytutu für die Wissenschaften vom Menschen w sierpniu
1985 r. i zamieszczonego w wydanej przez Znak książce „Moje słuszne poglądy na
wszystko”)
Za tygodnik.onet.pl/0,41213,wobronie_tabu,komentarz.html

Uuuuu mocne. Muszę napisać, że nawet dla mnie moce (czytaj: gumpel jest chyba
trochę bardziej lewicowy ;-) od Pana Profesora, choć nie za bardzo). Ale tak
sobie myślę, że lewicowi forumowicze po przeczytaniu tekstu powinni wyjść z
siebie i stanąć obok. Wielcem ciekaw co myślicie o poglądach Pana Profesora. I
by od razu "rozbroić bombę", please, darujcie sobie wycieczki ad personam typu
starczy uwiąd myślowy, czy - wzorem Wyborczej o Herberta - nie róbcie z Pana
Profesora wariata. Coś merytorycznego poproszę.


G.
Obserwuj wątek
    • wkkr Ten marksita ma rację 14.02.10, 10:40
      były ale jednak.
      A ja w pełni zgadzam się z zacytowanymi wywodami pana profesora.
      PS
      Czyż Sparta nie była racjonalna?
    • wkkr Uwaga administracyjna 14.02.10, 10:41
      nie kopiuj stylu diabollo.
      Ze względów czysto estetycznych.
    • chickenshorts Re: Pan prawak Kołakowski 14.02.10, 22:30
      Do tego, co napisałem na 'tamtym' forum, p. Gumpel, mogę tylko
      dodać to:
      Barbara Stanosz
      Mistrz fikcji filozoficznej
      Typowy psychoanalityk znalazłby łatwe wyjaśnienie transformacji, po
      której rzecznik dyktatury proletariatu (ściślej – jego awangardy
      skupionej w kierownictwie Nieomylnej Partii) jako
      realizatora „historycznej konieczności” staje się rzecznikiem wiary
      religijnej, wspierającym jej natchnionych przez Ducha Świętego
      zarządców w przekonywaniu, że stanowi ona „fundament istnienia”(1).
      Powiedziałby przypuszczalnie, że jest to bardzo łatwa transformacja,
      zachowująca cały rdzeń postawy życiowej nacechowanej silnym lękiem
      przed pospólstwem uwolnionym od wędzideł – lękiem wyniesionym być
      może z jakichś traumatycznych przeżyć w dzieciństwie. W warunkach
      dyktatury – partii politycznej lub politycznie wpływowego kościoła –
      lęk ten jest mniej dokuczliwy, bo wędzidła wydają się dostatecznie
      mocno osadzone.
      Psychoanalityka nie można traktować poważnie, ponieważ podaje on
      wyłącznie wyjaśnienia ex post, pozbawione wartości prognostycznej:
      nie potrafi formułować praw ogólnych, zasłaniając się specyfiką
      poszczególnych przypadków. Ale w tym wypadku jego diagnoza nie
      wydaje się całkiem chybiona: przemawia za nią fakt, iż Leszka
      Kołakowskiego nie trapi ateizm w kręgach, do których sam należy; w
      ateizmie ludzi kultury i nauki nie dostrzega – co zakrawa na
      paradoks – zagrożenia dla „fundamentów naszej kultury”, nie
      frustruje go też jego własny ateizm. Wolno sądzić, że traktuje
      religijność jako wybór co najmniej niepotrzebny (lub zgoła w złym
      guście) w przypadku „arystokratów ducha”, ale bezcenny w przypadku
      prostaczków, bo budujący tamę, nawet jeśli dziurawą, dla ich
      niebezpiecznych instynktów. Filozof religii Daniel Dennett
      powiedziałby, że Kołakowski nie wierzy w Boga, lecz wierzy w wiarę w
      Boga – w jej niezbywalne znaczenie dla kondycji moralnej naszego
      gatunku.
      Ateizm Kołakowskiego (uważany zresztą za szczątkowy) nie zawadza
      administratorom religii ani ich publicystycznym kibicom; przeciwnie,
      wzbogaca zasób ich środków propagandowych o argument, iż nawet
      filozof-ateista wie, że „rozum bez teologicznych założeń ma ogromne
      kłopoty”, a także że „teologiczna analiza świata jest w pełni
      racjonalna”. Pozwala też ilustrować spektakularnym przykładem proces
      nawracania się ludzi „okaleczonych niewiarą”. Również fakt, iż
      Kołakowski zgłasza zastrzeżenia do niektórych politycznych
      postulatów Kościoła (na przykład, do żądania, by wszelka aborcja
      była niezgodna z prawem państwowym), ma aspekty wygodne dla tej
      instytucji, sprawia bowiem, iż te jej postulaty, które on popiera,
      mogą wydawać się zgoła niepodważalne. Należy do nich pretensja o to,
      że w traktacie, który miał być konstytucją europejską, oraz w
      obecnym traktacie lizbońskim nie wspomniano o tzw. chrześcijańskich
      korzeniach Europy. „To, że ... nie ma [tam] ani słowa o przemożnym
      udziale chrześcijaństwa w historii Europy, w kształtowaniu
      europejskiej kultury i europejskich instytucji, jest w moim
      przekonaniu absurdalne”, oświadcza Kołakowski, „To powinno być
      głośno powiedziane”.
      Warto zatrzymać się przy tej wypowiedzi, bo dostarcza ona tropu,
      który prowadzi do rzadko artykułowanej interpretacji tego, co pisze
      i mówi Leszek Kołakowski. Otóż zna on lepiej niż przeciętny filozof
      (bo zajmował się tym tematem) cenę, jaką Europa zapłaciła za swoje
      chrześcijaństwo: krwawe wyprawy krzyżowe, tortury Inkwizycji, stosy
      dla czarownic i niewierzących, represjonowanie pionierów nauki za
      badania i teorie, które przeczyły treściom Pisma Świętego (a niemal
      wszystkie przeczyły – od astronomii przez geologię, anatomię,
      fizjologię i biologię, po psychologię i pedagogikę), wreszcie –
      najpierw otwarte, a potem zakamuflowane zwalczanie idej i instytucji
      nowoczesnej demokracji. Wolno twierdzić, że chrystianizacja była dla
      Europy dolegliwym „wypadkiem przy pracy”, którego skutki odczuwamy
      do dziś. Czy są wśród nich skutki, które trzeba cenić? Zapewne, ale
      takie skutki miały też, na przykład, wielkie wojny, religijne i
      niereligijne – choćby w postaci ważnych odkryć i wynalazków
      stymulowanych przez potrzeby wojska. A wiele bogactw naszej kultury
      zawdzięczamy instytucji pracy niewolniczej – bezpośrednio (jak w
      architekturze) lub pośrednio, ponieważ właśnie dzięki niej
      nieliczni „wybrańcy losu”, uwolnieni od troski o własne przetrwanie,
      mogli uprawiać lub sponsorować zajęcia tak luksusowe, jak literatura
      i sztuka, teatr, muzyka i filozofia. Czy zatem wojny i (szeroko
      rozumiane) niewolnictwo powinniśmy wymieniać w traktatach
      międzynarodowych jako „korzenie europejskiej kultury”? Jeśli nie, to
      dlaczego niewymienianie chrześcijaństwa w takich tekstach miałoby
      być „absurdalne”?
      Kołakowski nie odpowiada na to pytanie, podobnie jak na dziesiątki
      innych pytań, które nasuwa lektura jego enuncjacji. Nie ma on
      zwyczaju uzasadniania swoich twierdzeń, ani klarowania niejasnych
      pojęć, którymi się posługuje. Na jakiej podstawie twierdzi, na
      przykład, że chrześcijaństwo i Kościół nigdy nie zginie, natomiast
      lewicy już teraz nie ma na świecie? Albo że „istnieje pewna ciągłość
      między Marksem a gułagiem”, ale „wyprawy krzyżowe nie są naturalnym
      owocem wiary chrześcijańskiej”? Jaka wiedza o świecie i jakie
      (świeckie) wartości stoją za jego pewnością co do tego, że „para
      homoseksualna nie powinna żądać od państwa uznania jej związku za
      małżeństwo czy przyznania im prawa do adopcji dzieci”? Na podstawie
      jakich kryteriów racjonalności przekonań stwierdza, że „wiara jest
      uprawniona i niewiara jest uprawniona”? Jeśli znalazł kryterium,
      zgodnie z którym rozsądnie jest wierzyć w cudotwórczą moc pewnego
      (znanego mu osobiście) papieża, ale już nie w złowrogą moc kobiet
      zwerbowanych do służby przez Szatana, ani w dyskretną uczynność
      krasnoludków itp., to czemu nie podzieli się z nami tym wiekopomnym
      odkryciem? Wreszcie – by przywołać jedną z ostatnio ogłoszonych
      przez niego rewelacji – co właściwie ma na myśli, mówiąc,
      że „niewierzący muszą uznać, że my wszyscy jesteśmy nieudacznikami i
      ludźmi przegranymi ... również najwięksi geniusze”, i tylko ludzie
      niemądrzy sądzą, że tak nie jest? Twierdząc tak, prawdopodobnie
      używa słów „nieudacznik”, „przegrany” i „mądry” w jakimś nieznanym
      dotąd znaczeniu; powinien powiedzieć, w jakim.
      Kołakowski dobrze zna wymogi zasadności twierdzeń i właściwego
      posługiwania się językiem przy uprawianiu filozofii. Uczyli go tego
      Kotarbiński i Ajdukiewicz, a trudno o lepszych mistrzów sztuki
      porządnego myślenia i odpowiedzialności za słowo. Ostentacyjne
      ignorowanie przez niego tych wymogów można wyjaśnić tylko w jeden
      sposób: jego filozofowanie jest świadomą błazenadą – i to nie w
      sensie pochodnym wobec pojęcia błazna, które dawno temu
      przeciwstawił pojęciu kapłana, lecz w zwykłym, potocznym sensie tego
      słowa. Być może dobrze się bawi, głosząc poetyckie herezje
      intelektualne, i trzeba przyznać, że czyni to z pewnym wdziękiem;
      wypadałoby jednak, by dość licznej grupie osób, które traktują go
      jako swego guru, powiedział w końcu: „Przepraszam, żartowałem”.
      • gumpel Re: Pan prawak Kołakowski 14.02.10, 23:36
        He, he, dzięki za ten tekst, kolego. Doprawdy trudno byłoby jeszcze lepiej
        zareklamować Pana Profesora. Jakże mylne miałem wyobrazenie na jego temat.


        G.
        • chickenshorts Re: Pan prawak Kołakowski 15.02.10, 00:33
          nie rozpaczaj, kolego Gumpel! "Obecność Mitu" czy - nawet- "Kultura
          i Fetysze' to naprawdę znakomita lektura i refleksja...
        • bardzo.dobry.czlowiek Re: Pan prawak Kołakowski 15.02.10, 09:59
          Tak, pan prawak, Kołakowski...

          Jak się okazuje, deklarowanie się przez kogoś jako ateista (nie
          jestem pewien, czy taką właśnie opinię miałem o Kołakowskim), wcale
          nie określa jego poglądów jako nie-pro-religijne. Popierających
          teizm powinno się jednak nazywać teistami. Prawdziwy ateizm, to
          całkowita rezygnacja z tego wszystkiego, co ze sobą teizm niesie.
          Ale czy mądrość? Czy wiedza? Czy racjonalizm myślenia do końca? To
          niestety nie jest pewne. Szufladkowanie ludzi przychodzi łatwo, ale
          w gruncie rzeczy jest z zasady błędne.

          Teiści chętnie sięgają po "uznane autorytety" żeby w dyskusji
          poprawiać sobie jakość notowań, a "ciemny lud" daje się łapać na ten
          rodzaj argumentacji. Tam, gdzie nie ma krytycznego stosunku do
          wszystkiego, gdzie brak wątpienia jako naczelnej zasady życiowej,
          tam lęgnie się manipulacja.
    • maria421 Re: Pan prawak Kołakowski o znaczeniu tabu dla ku 15.02.10, 09:55
      Bardzo madre slowa pana Kolakowskiego. Warto sie nad nimi zastanowic.
      • bardzo.dobry.czlowiek Re: Pan prawak Kołakowski o znaczeniu tabu dla ku 15.02.10, 10:45
        Właśnie się zastanowiłem. Bardzo głupie słowa pana Kołakowskiego.
        • chickenshorts Re: Pan prawak Kołakowski o znaczeniu tabu dla ku 15.02.10, 12:04
          bardzo.dobry.czlowiek napisał:

          > Właśnie się zastanowiłem. Bardzo głupie słowa pana Kołakowskiego.

          I tym zdaniem poprawiłeś mi samopoczucie, dobry człowieku!
          • wkkr Re: Pan prawak Kołakowski o znaczeniu tabu dla ku 15.02.10, 19:55
            chickenshorts napisał:

            > bardzo.dobry.czlowiek napisał:
            >
            > > Właśnie się zastanowiłem. Bardzo głupie słowa pana Kołakowskiego.
            >
            > I tym zdaniem poprawiłeś mi samopoczucie, dobry człowieku!
            ============
            Nie wiele ci trzeba do szczęścia...
            Jedno infantylne twierdzenie, a ty w ekstazie....
            • chickenshorts Re: Pan prawak Kołakowski o znaczeniu tabu dla ku 17.02.10, 09:05
              'Niewiele' piszesz razem religijny człowieku... to tak na wypadek
              gdynyś nie wiedział...

              A poza tym: skorzystałeś z mojej rady (usuniętej)?


              • wkkr Re: Pan prawak Kołakowski o znaczeniu tabu dla ku 17.02.10, 17:48
                chickenshorts napisał:

                > 'Niewiele' piszesz razem religijny człowieku... to tak na wypadek
                > gdynyś nie wiedział...
                ===================================================================
                A ty ateistyczny człowieku nie słyszaleś nigdy o dysgrafi...
                dysleksji itd?
                ===================================================================
                > A poza tym: skorzystałeś z mojej rady (usuniętej)?
                ===================================================================
                Gdy chcesz uzdrowić Świat - zacznij od siebie.
                Spójrz na swoje posty i zastanów się kim jesteś.
                >
                >
                • bardzo.dobry.czlowiek Re: Pan prawak Kołakowski o znaczeniu tabu dla ku 17.02.10, 21:29
                  wkkr napisał:

                  > Gdy chcesz uzdrowić Świat - zacznij od siebie.
                  > Spójrz na swoje posty i zastanów się kim jesteś.

                  No właśnie, dlaczego chcesz uzdrawiać świat, i nas, przy pomocy swojej wersji
                  religii, a nie zaczynasz od skupienia się na swojej własnej moralności?
              • bardzo.dobry.czlowiek Re: Pan prawak Kołakowski o znaczeniu tabu dla ku 17.02.10, 21:21
                chickenshorts napisał:

                > 'Niewiele' piszesz razem religijny człowieku... to tak na wypadek
                > gdynyś nie wiedział...
                >
                > A poza tym: skorzystałeś z mojej rady (usuniętej)?


                Nie wiem, o czym piszesz... O co chodzi z tym "niewiele"? Poza tym rzadko
                zaglądam na fora takie jak to, twoje, bo szkoda mi czasu na czytanie niezbyt
                wyszukanych treści, jakie się tu z reguły pojawiają. Przypomnij mi, o jaką
                "usuniętą" radę chodzi, bo nie zaprzątam sobie głowy pamiętaniem co, kto i gdzie
                pisuje na forum. Gdy chciałem kiedyś z tobą porozmawiać, to przez wiele dni
                udawałeś, że cię nie ma, bo nie chciałeś mnie przeprosić. Dokończ, z łaski
                swojej, tamtą sprawę, bo jest dużo ważniejsza niż jakiś zapewne drobiazg, który
                mi w ogóle w pamięć nie zapadł.
                • bardzo.dobry.czlowiek Re: Pan prawak Kołakowski o znaczeniu tabu dla ku 17.02.10, 21:27
                  O, przepraszam... Wydawało mi się, że odpowiadam adminowi, a nie tobie,
                  chickenshorts. Wybaczysz?
            • bardzo.dobry.czlowiek Re: Pan prawak Kołakowski o znaczeniu tabu dla ku 17.02.10, 21:14
              wkkr napisał:

              > chickenshorts napisał:
              >
              > > bardzo.dobry.czlowiek napisał:
              > >
              > > > Właśnie się zastanowiłem. Bardzo głupie słowa pana Kołakowskiego.
              > >
              > > I tym zdaniem poprawiłeś mi samopoczucie, dobry człowieku!
              > ============
              > Nie wiele ci trzeba do szczęścia...
              > Jedno infantylne twierdzenie, a ty w ekstazie....

              Znów mnie obrażasz, adminie tego forum. Znów chamska i pełna pogardy dla
              człowieka odzywka w stosunku do moich poglądów. A przecież wolno mi je wyrazić,
              prawda? Czyżbyś sobie rezerwował monopol na prawdę oraz nietykalność autorytetów
              i idei? Czyżby pan Kołakowski był Bogiem, którego trzeba chronić jak wasze
              uczucia religijne? Do czego zmierzamy? Czy już niedługo wasze bojówki zaczną
              szaleć z pałkami na ulicach, będziecie wybijali szyby w oknach tych, którzy nie
              chodzą do kościołów i represjonowali ich w pracy? Czy już wkrótce na telefonach
              założycie podsłuchy i ktoś krytycznie wyrażający się o panu Kołakowskim zostanie
              wtrącony do więzienia i poddany torturom? Do czego zmierzasz adminie tego forum?
              Dlaczego tak gardzisz tymi, którzy mają inne zdanie niż ty? Oczekuję, że
              mnie przeprosisz za posądzenie o infantylizm!
              • chickenshorts Re: Pan prawak Kołakowski o znaczeniu tabu dla ku 20.02.10, 00:06
                bardzo.dobry.czlowiek napisał:

                > wkkr napisał:
                >
                > > chickenshorts napisał:
                > >
                > > > bardzo.dobry.czlowiek napisał:
                > > >
                > > > > Właśnie się zastanowiłem. Bardzo głupie słowa pana Kołakowski
                > ego.
                > > >
                > > > I tym zdaniem poprawiłeś mi samopoczucie, dobry człowieku!
                > > ============
                > > Nie wiele ci trzeba do szczęścia...
                > > Jedno infantylne twierdzenie, a ty w ekstazie....
                >
                > Znów mnie obrażasz, adminie tego forum. Znów chamska i pełna
                pogardy dla
                > człowieka odzywka w stosunku do moich poglądów. A przecież wolno
                mi je wyrazić,
                > prawda? Czyżbyś sobie rezerwował monopol na prawdę oraz
                nietykalność autorytetó (...)

                Bo religijność to rodzaj choroby umysłowej, z której wychodzenie
                zajęło mi lata... No i wcale nie jestem pewien sukcesu. A jeśli
                chodzi o wkrr-a, czy jak mu tam, to się za bardzo nie przejmuj...

                Czytanie Twoich postów to czysta przyjemność.
                Najlepszego!

              • maria421 Bardzo.dobry (wg Twej wlasnej oceny) czlowieku 20.02.10, 10:29
                Dlaczego obrazasz Admina i wierzacych ludzi imputujac im "chamstwo i pelna
                pogardy dla czlowieka odzywke w stosunku do Twoich pogladow" skoro sam nie masz
                nic wiecej oprocz pogardy dla wierzacych?

                Dlaczego imputujesz wierzacym " Czy już niedługo wasze bojówki zaczną
                szaleć z pałkami na ulicach, będziecie wybijali szyby w oknach tych, którzy nie
                chodzą do kościołów i represjonowali ich w pracy?" skoro tutaj sa jeszcze
                ludzie ktorzy pamietaja jak to WY, ATEISCI represjonowaliscie w pracy tych
                ktorzy chodzili do kosciolow???

                Dlaczego w ten sposob obrazasz wierzacych tylko dlatego ze sa wierzacymi i przy
                tym uznajesz sie za "bardzo.dobrego.czlowieka"?
                • wkkr mario zostawe go 20.02.10, 10:59
                  nie warto z nim rozmawiać
                  • bardzo.dobry.czlowiek Re: mario zostawe go 04.03.10, 17:39
                    wkkr napisał:

                    > nie warto z nim rozmawiać

                    Wydaje mi się, że maria421 nie jest dzieckiem i potrafi samodzielnie podjąć
                    decyzję. Czy jest może tylko twoją bojówką na tym forum?

                    Wkkr, wciąż czekam na twoje przeprosiny. Warto je tutaj zamieścić. Może zmienię
                    zdanie na temat waszego Boga, który tak beznadziejnie nienawistnie motywuje was
                    w stosunku do inności, której nie znacie, nie rozumiecie i nie tolerujecie. Czy
                    wasz Bóg jest bogiem dobra czy bogiem pogardy i nienawiści?
                • chickenshorts Re: Bardzo.dobry (wg Twej wlasnej oceny) czlowiek 21.02.10, 12:17
                  maria421 napisała:

                  > (...) to WY, ATEISCI represjonowaliscie w pracy tych
                  > ktorzy chodzili do kosciolow???

                  Ty to pamiętasz?

                  > Dlaczego w ten sposob obrazasz wierzacych tylko dlatego ze sa
                  wierzacymi

                  Wierzących w co? W to, że wypiek z wody i mąki to ciało i krew? Że
                  liczne 'zmartchwystnia' świata pogan to mity, ale nie to, które jest
                  ponoć podstawą Waszej wiary?... Czy w 'kościół powszechny' i jego
                  monopol na Boga?...


                  >i przy
                  > tym uznajesz sie za "bardzo.dobrego.czlowieka"?

                  Co za logika? Wg niej - a0000 uznaje się za kogo? Nie mówiąc o
                  diabollu czy chickenshorcie?
                  • wkkr Re: Bardzo.dobry (wg Twej wlasnej oceny) czlowiek 21.02.10, 12:30
                    chickenshorts napisał:

                    > maria421 napisała:
                    >
                    > > (...) to WY, ATEISCI represjonowaliscie w pracy tych
                    > > ktorzy chodzili do kosciolow???
                    >
                    > Ty to pamiętasz?
                    ========================================
                    Tak, pamięta.
                    Nie wszyscy na forum maja tak jak ty lat naście!
                    ========================================
                    > Wierzących w co? W to, że wypiek z wody i mąki to ciało i krew?
                    Że
                    > liczne 'zmartchwystnia' świata pogan to mity, ale nie to, które
                    jest
                    > ponoć podstawą Waszej wiary?... Czy w 'kościół powszechny' i jego
                    > monopol na Boga?...
                    ==============================================================
                    Cóż za niezwykły przejaw ateistycznej arogancji!
                    Nie masz pojęcia w co wierzymy, jakie są podstawy oraz istota tej
                    wiary.
                    ==============================================================
                    >
                    > >i przy
                    > > tym uznajesz sie za "bardzo.dobrego.czlowieka"?
                    >
                    > Co za logika? Wg niej - a0000 uznaje się za kogo? Nie mówiąc o
                    > diabollu czy chickenshorcie?
                    ==============================================================
                    To proste. azerka uweaza sie za azerkę, diabollo za diabła a
                    chickenshorts za
                    speedcathollydale.blogspot.com/2009/12/chicken-shorts.html
                    • chickenshorts Re: Bardzo.dobry (wg Twej wlasnej oceny) czlowiek 21.02.10, 13:05
                      wkkr napisał:

                      > Tak, pamięta.
                      > Nie wszyscy na forum maja tak jak ty lat naście!
                      > ========================================

                      Chodzi o słowo 'represjonowanie'. Mojej mamie proponowano
                      wstąpienie do partii, ale odmówiła na 'gruncie wiary', i nie było
                      żadnych 'represji'... Była nauczycielką rosyjskiego, btw. Brak
                      prospektów dla kariery to nie to samo, co 'represjonowanie'

                      > > Wierzących w co? W to, że wypiek z wody i mąki to ciało i
                      krew?
                      > Że
                      > > liczne 'zmartchwystnia' świata pogan to mity, ale nie to, które
                      > jest
                      > > ponoć podstawą Waszej wiary?... Czy w 'kościół powszechny' i
                      jego
                      > > monopol na Boga?...
                      > ==============================================================
                      > Cóż za niezwykły przejaw ateistycznej arogancji!
                      > Nie masz pojęcia w co wierzymy, jakie są podstawy oraz istota tej
                      > wiary.
                      ==============================================================

                      To pokrzykiwanie przy pomocy fraz 'ateistyczna arogancja' to
                      charakterystyczny dla Ciebie sposób rozmowy... Chodzi o to, że
                      ciągle nie wiem w co wierzysz, a chciałbym. Stąd
                      moje 'podpowiedzi'...
                      > >
                      > > >i przy
                      > > > tym uznajesz sie za "bardzo.dobrego.czlowieka"?
                      > >
                      > > Co za logika? Wg niej - a0000 uznaje się za kogo? Nie mówiąc o
                      > > diabollu czy chickenshorcie?
                      > ==============================================================
                      > To proste. azerka uweaza sie za azerkę, diabollo za diabła a
                      > chickenshorts za
                      > speedcathollydale.blogspot.com/2009/12/chicken-shorts.html

                      Urocze!
                    • bardzo.dobry.czlowiek Re: Bardzo.dobry (wg Twej wlasnej oceny) czlowiek 04.03.10, 17:43
                      wkkr napisał:

                      > Nie masz pojęcia w co wierzymy, jakie są podstawy oraz istota tej
                      > wiary.

                      A ja już mam pojęcie. Ty nienawidzisz ateistów, bo nie są teistami. I dzieje się
                      tak za sprawą waszego Boga, Boga dobra. Co za absurd, nie uważasz? Sam nie
                      wiesz, czy nie będąc teistą, coś tracisz, bo nie jesteś taki. Ale pogardzasz
                      takimi ludźmi.
                • bardzo.dobry.czlowiek Re: Bardzo.dobry (wg Twej wlasnej oceny) czlowiek 04.03.10, 17:19
                  Manipulujesz mario4321. To admin zaczął od tego, że ateizmowi i ludziom, których
                  można nazwać ateistami nazwał pustką intelektualną (lub jakąś podobną). Od
                  tamtej pory nie mogę się doczekać jego reakcji. Żeby choć jedno słowo, ale
                  cisza, pustka... Jak ostatni tchórz chowa się przed odpowiedzialnością za swoje
                  myśli, unika odpowiedzi lub, jak złośliwy, podwórkowy kundel, wyskakuje
                  znienacka, żeby znów kąsać i obrażać. Zaiste, czyżby nazbyt uporczywy kontakt Z
                  Ewangelią czynił ludzi takimi?

                  Adminie, spodziewam się, że moje słowa o kundlu potraktujesz zgodnie z praktyką,
                  którą stosujesz wobec innych. O moich poglądach z innego wątku właśnie wyraziłeś
                  się, że są infantylne, twierdząc, że mnie to nie powinno urazić. Ja więc nie
                  mówię o tobie jako o kundlu, ale jedynie, że zachowujesz się jak taki kundel. To
                  jedynie porównanie twojego zachowania do innego, znanego mi. Mierzmy wypowiedzi
                  jedną miarką. I wciąż, jako ateista ale bardzo dobry człowiek, oczekuję twoich
                  przeprosin za określenie, które dotknęło mnie do żywego. Mój ateizm nie jest
                  pustką ani niczym innym podobnym. Oczekuję tych przeprosin w imieniu wszystkich
                  ateistów, nieważne czy bardzo mądrych i dobrych, czy takich sobie. Nie
                  zasługujemy na pomyje, które tu publicznie na nas wylewasz.
                • bardzo.dobry.czlowiek Re: Bardzo.dobry (wg Twej wlasnej oceny) czlowiek 04.03.10, 17:35
                  maria421 napisała:

                  > Dlaczego imputujesz wierzacym " Czy już niedługo wasze bojówki zaczną
                  > szaleć z pałkami na ulicach, będziecie wybijali szyby w oknach tych, którzy nie
                  > chodzą do kościołów i represjonowali ich w pracy?" skoro tutaj sa jeszcze
                  > ludzie ktorzy pamietaja jak to WY, ATEISCI represjonowaliscie w pracy tych
                  > ktorzy chodzili do kosciolow???


                  Mario421, ja tylko pytam. W historii już się zdarzało, że stosowano "sądy boże",
                  tortury, palenie na stosach, przepadanie majątków na rzecz kościoła,
                  prześladowania za poglądy naukowe, które były sprzeczne z aktualnie
                  obowiązującymi, zgodnymi z kościelną wykładnią itp. Nie udawaj, że nie wiesz o
                  tym. Poczytaj sobie jak się zachowywali katolicy w Rwandzie podczas czystek
                  etnicznych. Czyż używanie tam maczety nie było porównywalne z sięganiem po
                  pałkę. Tu nie o szczegóły chodzi. Jako katolicy jesteście zdolni do każdego
                  najgorszego możliwego do wyobrażenia czynu. Wiara was przed tym nie zabezpiecza,
                  a co gorsza, może motywować tak, jak tych fundamentalistów islamskich, którzy
                  przeprowadzili słynny atak 11 września. Tak, to właśnie za sprawą religii tak
                  się działo. To wiara w nagrodę od boga pochodzącą wyłącza naturalne, ludzkie
                  hamulce.

                  > Dlaczego w ten sposob obrazasz wierzacych tylko dlatego ze sa wierzacymi i przy
                  > tym uznajesz sie za "bardzo.dobrego.czlowieka"?


                  Nikogo nie obrażam. Wiara w Boga nie czyni człowieka wierzącego lepszym od
                  niewierzącego.
                  Nigdy tak nie było i nie będzie. A ja mam prawo dążyć do
                  tego, by być naprawdę dobrym człowiekiem, a ty nie masz prawa, żadnego prawa,
                  kwestionować tego.

                  Nie masz również prawa przypisywać żadnej zbrodni, której dokonali jacyś ludzie,
                  ateizmowi. Ateizm nie motywuje niczym, bo, będąc brakiem wiary w bóstwa, nie ma
                  do czego się odnosić. Co więc może, według ciebie, motywować ateistę na
                  podobieństwo teisty? Czekam na twoją odpowiedź, ale postaraj się, żeby miała sens.
              • wkkr Infantylnym nazwałwem twoje twiedzenie. 20.02.10, 10:58
                Nie wypowiadzałem się na temat twojej kondycji psychicznej.
                Chyba dostrzegasz różnicę?
                • bardzo.dobry.czlowiek Obrażasz mnie nieustannie 04.03.10, 17:05
                  Nie dostrzegam różnicy. Równie dobrze ja mógłbym powiedzieć, że infantylny
                  wydaje mi się jakiś Bóg. Czy w takiej sytuacji nie poczułbyś się urażony, że
                  twoim poglądom przypisuję infantylizm. Przecież Bóg to nic obiektywnego. W moim
                  umyśle nie istnieje. W twoim jest obecny.

                  Poza tym moje poglądy nie są infantylne. Potrafię je obronić przed takim
                  zarzutem. A ty musiałbyś wykazać wpierw dlaczego mój pogląd jest
                  infantylny. Nie zrobiłeś tego. Musiałbyś, jednocześnie do wygłaszania takiego
                  posądzenia, zamieścić dowód, że jest jak mówisz. Nie zrobiłeś tego. Czekam na
                  ten dowód lub na twoje przeprosiny. Jako człowiek wierzący, z poglądami
                  religijnymi, które są w naszym państwie pod specjalną ochroną, musisz
                  sobie zdawać sprawę, że inni ludzie też mają poglądy, których brukanie w taki
                  sposób jest dla nich przykre. Obrażasz innych i masz to w nosie. To jest pogarda
                  dla innych, którą wyrażasz na tym forum nieustannie. Jesteś siewcą nienawiści.
                  Nie masz nic wspólnego z Bogiem, na którego, jako na kwintesencję dobra,
                  powołujesz się.
                  • a000000 Re: Obrażasz mnie nieustannie 04.03.10, 17:08
                    bardzo.dobry.czlowiek napisał:

                    > Nie dostrzegam różnicy.

                    a wiesz, co znaczy słowo "infantylny"????? może rozumiesz je opacznie?
                    • bardzo.dobry.czlowiek Re: Obrażasz mnie nieustannie 04.03.10, 17:47
                      Jeśli mamy rozmawiać, to odnieś się do wszystkich argumentów z mojego
                      poprzedniego posta. Do całej jego treści. Bo jeśli tego nie robisz, to
                      dopuszczasz się manipulacji, a może czegoś, co przypisujecie mnie.

                      OK. Możemy tak rozmawiać. To są jakieś nowe reguły, ale wasze, przez was
                      wprowadzane. Rozumiem, że na tym forum słowo infantylny znaczy tyle, że wolno
                      tego słowa używać swobodnie i bez posądzenia o obrazę. Spodziewaj się, że się na
                      ten kontekst w przyszłości będę powoływał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka