Dodaj do ulubionych

Czcigodne Siostry i Czcigodni Bracia!

20.03.10, 19:44
Wszystko mi wskazuje na to, że Wasz Bóg ma z Naczelnym Lucyferem wieczystą umowę na zasiedlanie piekła.
Szanowni apologeci jedynie słusznego wyznania,pomóżcie mi, skromnemu zakonnikowi bractwa ateistianów i agnostianów zrozumieć pewną religijną paranoję, która, choć oczywista i oczywistością swą bijąca po oczach - nie jest nigdy i nigdzie dyskutowana.
Po lekturze tak zwanego „słowa bożego” nijak nie mogę pojąć takiego oto mechanizmu tak zwanej sprawiedliwości (?) bożej. O nieograniczonym miłosierdziu już nie wspominając.
Wiadomo wszem i wobec, co zresztą głosi chrześcijaństwo z Panem na Watykanie na czele - iż największym wrogiem Boga jest Szatan.
Z niczego tak się ten zRokiciały Belzebub nie cieszy jak z choć jednej odwiedzionej od Waszego Boga duszy człowieczej. Tenże zwiedziony jest jego najlepszym przyjacielem i - co oczywiste - śmiertelnym, potępionym wrogiem Waszego Boga. I cóż się z (na wszelki wypadek pozagrobowej zemsty oczywiście nieśmiertelną!) duszą takiego potępieńca dzieje?
Bóg ekspediuje ją do... piekła, aby tam Szatan - serdeczny przyjaciel i spiritus movens apostazji tej duszy ową wiekuiście smażył i męczył piekielnym ogniem i innymi dolegliwościami. Więc Wasz Bóg - nie może inaczej być - to nikt inny tylko związany z Diabłem umową, na wskroś dwulicowy kontrahent, który z jednej strony gra rolę diabelskiego wroga (i vice versa!), a z drugiej ma w stosunku do niego oczywiste zobowiązania wynikające z jakiejś kaducznej "umowy o dzieło" karania zwolenników Diabła... jego własnymi rękami!
No nijak inaczej być nie może. To tak, jakby nie przymierzając George Debilju Bushmen schwytanych Talibów i wahabitów z Al-Kaidy dawał bin Ladenowi do osądzenia i przykładnego ukarania - smołą, ogniem, prądem i wszelakimi rodzajami tortur fizycznych oraz psychicznych!
NA WASZEGO BOGA, Siostry i Bracia Mili,
TO WSZYSTKO SIĘ NAWET KACZEJ KUPY NIE TRZYMA, a co dopiero ŚWIĘTOBLIWEJ LOGIKI!
Toż rzeczony bin Laden owszem, przyjąłby ich, synów swoich i córki swoje bez reszty mu oddane, ale z otwartymi ramionami, całym swoim wielbłądzim serem zbrzuchacił i kubkiem koziego mleka na dodatek by ich spoił, a radości ich nie byłoby końca - ale w żadnym przypadku mąk i tortur by im nie zaaplikował, bo za co - za zasługi?
Już widzę te szalone zabawy, strzelający pod sklepienie piekieł, tryskający szampan, hulanki i swawole, jakie się muszą w czeluściach onych odbywać na koszt... Waszego Boga, który nie widząc całego debilnego absurdu zawartej umowy śle tam bez opamiętania zwolenników Szatana a swoich przeciwników, i jeszcze pewnie całość tego bałaganu sponsoruje, w kotły co jakiś czas się przepalające ale chyba od bimbru na piekielne potrzeby pędzonego wyposaża, ubezpieczenia zdrowotne, ogniowe i od nagłych erupcji smoły, a także ZUS i szkodliwe płaci, tetryk jeden!
Oto, co swoimi niedoważonymi dogmatami na oczach naszych i przodków waszych zrobił z boga święty, apostolski kościół, nie tylko zresztą rzymski, poza którym nie ma zbawienia... i z przyczyn którego większego piekła na ziemi, niż jest ono z jego woli i chorej fantazji pod ziemią.
Amen!
PS. Dlatego, szarpany rozterkami w tej jakże ważnej materii, na której zawisła cała misternie tkana sfera "pewnej sprawiedliwości wymierzanej nam/wam po śmierci" przez bosko-diabelski tandem pokornie pytam - to jak to właściwie z tym piekłem jest, bo "jak to ze lnem było" - wszyscy wiemy, ale to dużo za mało, by na tym budować absolutność naszą transcendentną a wiekuistą...
Obserwuj wątek
    • jurek_z_berlina Widać bardzo.dobrych.ludzi... 21.03.10, 10:09
      ...też czasem frustracja dopada ;)

      Jeden się wódki napije, innemu rozdwaja się jaźń i majaczy...
      Tobie, zdaje się, jedno i drugie się przydarzyło.

      • aeki Re: Widać bardzo.dobrych.ludzi... 21.03.10, 12:24
        Najłatwiej adwersarz nazwać pijakiem, masonem, żydem ,pedałem, itd...

        Wieczorek ma rację.

        Po dniu sądu diabły będą robiły to co lubią. Torturowały całą wieczność za parę
        lat braku wiary. Za przyzwoleniem Boga ojca, Jezusa zwanego Chrystusem no i
        ducha świętego.

        Oni nie zrobią nic , aby nie zmienić tej sytuacji.


        Bo cię KOCHAJĄ.
        • jurek_z_berlina Re: Widać bardzo.dobrych.ludzi... 21.03.10, 12:53
          aeki napisał:

          > Najłatwiej adwersarz nazwać pijakiem, masonem, żydem ,pedałem, itd...

          Eee, no nie przesadzaj!
          Nawet sobie nie wyobrażasz, jak ja lubię wypić, kiedy dopadnie mnie frustracja ;) , więc moja sugestia nie była w rodzaju tych „porównań“ , o których wspominasz... Wydawało mi się jedynie, że moje „ciągotki“ do „zalewania robaka“ biorą się z faktu, że nie jestem bardzo.dobrym.człowiekiem, bo gdybym nim był, prawdopodobnie nie miewałbym frustarcji ;)

          > Wieczorek ma rację.
          >
          > Po dniu sądu diabły będą robiły to co lubią. Torturowały całą wieczność za par
          > ę
          > lat braku wiary. Za przyzwoleniem Boga ojca, Jezusa zwanego Chrystusem no i
          > ducha świętego.
          >
          > Oni nie zrobią nic , aby nie zmienić tej sytuacji.
          >
          >
          > Bo cię KOCHAJĄ.


          A tak właściwie, to o co Ci chodzi?
          • jurek_z_berlina aeki, masz poczte... 21.03.10, 13:03
            ./.
        • a000000 Re: Widać bardzo.dobrych.ludzi... 21.03.10, 23:26
          aeki napisał:

          > Wieczorek ma rację.

          Wieczorek racji nie ma. Tekstem swoim wykazał kompletną nieznajomość
          chrześcijańskiej doktryny.
          Bóg NIKOGO nie skazuje na piekło a i piekło to nie są diabły z kotłami pełnymi
          siarki i smoły.
          Piekło to STAN, nie miejsce... stan BRAKU BOGA .... a człowiek sam decyduje, czy
          wybiera stan braku Boga czy stan obecności Boga. Bóg dokładnie przedstawił
          człowiekowi co należy robić, aby znaleźć się w przestrzeni z Bogiem... człowiek
          MOŻE wybrać przestrzeń bez Boga... ma wolną wolę, nikt go nie zmusza...

          Szatan, czyli zły duch już wybrał przestrzeń bez Boga, uważając, że sam jest
          dostatecznie wielki i mocny (pycha)... i wszystko robi, aby znaleźć się w
          licznym towarzystwie... dlaczego? Bo wie, że odrzucenie boli.... a gdy odrzuci
          własne dziecko, własny twór - to boli w dwójnasób... i namawiając człowieka do
          złego - mści się na Bogu sprawiając Mu ból... człowiek w rękach szatana jest
          tylko przedmiotem. Celem jest Bóg.

          Bóg zrobił bardzo wiele, aby przekonać człowieka... więcej zrobić się nie da...
          bo to naruszyłoby wolność wyboru.... bo człowiek jest traktowany jak podmiot.

          Po dniu sądu - diabły nie będą robiły to co lubią bynajmniej... skończy się ich
          walka z Bogiem. Pozostaną w przestrzeni BEZ Boga na wieki - razem z tymi, którzy
          którzy im służyli za życia. Co tam będą robić? Ano będą pisać traktaty
          filozoficzno-naukowe na temat znaczenia słów : za późno.


          • jurek_z_berlina Piekło jako stan 22.03.10, 10:03
            a000000 napisała:

            "Piekło to STAN, nie miejsce... stan BRAKU BOGA .... a człowiek sam decyduje, czy wybiera stan braku Boga czy stan obecności Boga. Bóg dokładnie przedstawił człowiekowi co należy robić, aby znaleźć się w przestrzeni z Bogiem... człowiek MOŻE wybrać przestrzeń bez Boga... ma wolną wolę, nikt go nie zmusza..."

            Bardzo pięknie, poetycko i przekonywająco opisał ten stan piekła (nieobecności Boga) mój ulubiony pisarz C.S. Lewis w książce pt. „Podział ostateczny” (The Great Divorce), którą serdecznie wszystkim polecam.

            Arerko, nie po raz pierwszy zgadzam się z Tobą w 100%; zresztą myśmy już piekło „wałkowali” na tym forum w przeszłości kilka razy, prawda? :)

            Pozdrawiam


            • aeki Re: Piekło jako stan 22.03.10, 10:27
              "...Pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego Królestwa wszystkie zgorszenia i
              tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony" (Mt 13
              41-42)


              Wiem, wiem zaraz będziecie to poetyko tłumaczyć.

              św Faustyna;

              "Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce
              wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które
              widziałam:

              1. pierwszą męką, którą stanowi piekło, jest utrata Boga;
              2. drugie - ustawiczny wyrzut sumienia;
              3. trzecie - nigdy się już ten los nie zmieni;
              4. czwarta męka - jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy
              jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym;
              5. piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż
              jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko
              zło innych i swoje;
              6. szósta męka jest ustawiczne towarzystwo szatana;
              7. siódma męka - jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia,
              przekleństwa, bluźnierstwa.

              Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to nie jest koniec mąk,
              są męki dla dusz poszczególne, które są męki zmysłów, każda dusza czym
              grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne
              lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na
              ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech
              grzesznik wie, jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność
              całą, piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma
              piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie jako tam jest."[3].
              • jurek_z_berlina Re: Piekło jako stan 22.03.10, 14:42
                Moim skromnym zdaniem oba zacytowane przez Ciebie fragmenty w niczym nie
                zaprzeczają aktualnej, teologicznej interpretacji piekła, jaką przedstawiła Ci
                Azerka, a wręcz ją potwierdzają. Trzeba jedynie poprawnie je odczytać.

                Pierwszy fragment jest wyjaśnieniem przypowieści o chwaście. W tamtych czasach
                zebrane po żniwach chwasty były przeznaczane na opał, więc Pan Jezus w swoim
                wyjaśnieniu przypowieści pozostaje przy tej koncepcji, na co bardzo wyraźnie
                wskazuje poprzedni werset 40-ty, w którym mówi: „Jak więc zbiera się chwast i
                spala ogniem, tak będzie przy końcu świata.” Tak więc „piec rozpalony” nie jest
                opisem piekła jako miejsca, gdzie pali się „wieczny ogień”, ale symbolem stanu
                ostatecznego i nieodwołalnego zatracenia. Ten stan zatracenia
                (potępienia)zostaje dodatkowo uwypuklony obligatoryjnym „płaczem i zgrzytaniem
                zębami”, czyli kolejnymi opisami stanu nieustannego rozgoryczenia i wiecznie
                trwającej nienawiści... I dokładnie o tym, dobrowolnie przez człowieka wybranym
                stanie pisała Azerka.

                Jeszcze lepiej do teologicznej interpretacji „piekła jako stanu” naszej
                forumowej koleżanki pasują wizje siostry Faustyny.

                Brak Boga, nieustanny wyrzut sumienia, poczucie ostateczności i nieodwracalności
                wyboru, ciemność (posępność) potępienia, a jednocześnie pełne goryczy i odrazy
                wzajemne „dostrzeganie” siebie nawzajem, a także swoich i cudzych przewinień,
                ustawiczne towarzystwo szatana oraz tylko negatywne uczucia (rozpacz, nienawiść,
                złorzeczenia itd.) – wszystko to jest opisem stanu, w jakim znajdują się
                dusze, a nie opisem miejsca.

                Nawet słynny „ogień piekielny” nie ma w wizji św. Faustyny nic wspólnego z
                ogniem fizycznym, lecz opisany jest jako „wewnętrzny, czysto duchowy, zapalony
                gniewem Bożym”, a więc znowu chodzi o stan duszy potępionej, a nie jakieś
                fizyczne zjawisko czy miejsce...
                • aeki Re: Piekło jako stan 22.03.10, 15:25
                  Tak jak prorokowałem, cytaty są wyśmienicie poetycko interpretowane.

                  > zebrane po żniwach chwasty były przeznaczane na opał,

                  Kogo mam ogrzewać ? Boga ? czy braci , którzy w dupie będą mieli mój los ??

                  > ostatecznego i nieodwołalnego zatracenia. Ten stan zatracenia
                  > (potępienia)zostaje dodatkowo uwypuklony obligatoryjnym „płaczem i zgrzyt
                  > aniem
                  > zębami”, czyli kolejnymi opisami stanu nieustannego rozgoryczenia i wi......


                  Będę więc miał jakieś zastępcze ciało, no bo i łzy i zęby.

                  > Jeszcze lepiej do teologicznej interpretacji „piekła jako stanu” na
                  > szej
                  > forumowej koleżanki pasują wizje siostry Faustyny.

                  Tak tu się zgodzę.
                  Oprócz oczu , (płacz ) , widzę ciemność i kolegów męczonych, mam nos.

                  5. piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż
                  jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko

                  Najciekawsza jest 7 męka
                  nienawiść Boga

                  Nie podważasz wizji Justyny , czyli wierzysz że tam była.
                  Super.


                  Założycielowi wątku chyba chodziło ( obojętnie jakie to katusze mnie spotkają
                  psychiczne czy fizyczne. TORTUROWANY BĘDĘ ), że w sumie diabeł dopnie swego przy
                  wiedzy Boga i będzie mnie miał w swoich sidłach
                  Dopnie swego.

                  Jak mówi polskie porzekadło tak chciał Bóg.

                  hi hihihi
                  • jurek_z_berlina Re: Piekło jako stan 22.03.10, 15:57
                    Nie obraź się, ale to jest właśnie podstawowy błąd jaki robicie, wy, ateiści. Chcielibyście, aby wszystko było do udowodnienia, aby wszystko się zgadzało jak w podręczniku matematyki czy fizyki, każdy opis bierzecie dosłownie, podchodzicie do religijnego przekazu „empirycznie”... Jak jest „odór”, to naturalnie musi być „nos”, jak jest „ogień”, to musi skrzeczeć i trzaskać i w ogóle musi „ogrzewać” albo spalać, jak jest mowa o „płaczu i zgrzytaniu”, to naturalnie muszą być zęby i łzy i chusteczka higieniczna...

                    Widzisz, wiedzę o Bogu zdobywa się nieco inaczej, innym „zmysłami”... Tego można się nauczyć, ale jako warunek wstępny takiego poznania potrzebna jest postawa absolutnej pokory i otwarcia się na działanie łaski Bożej, a tego Wam zwykle najbardziej brakuje...

                    Więc pozwól, że wstrzymam się z dalszymi wyjaśnieniami, które i tak nie mają sensu.

                    Aha, termin nienawiść Boga użyta jest tutaj w znaczeniu nienawiści DO Boga, bo Bóg nikogo ani niczego nienawidzić nie potrzebuje. Nawet szatana i jego sługi.
                    • aeki Jurek, rozbawiłeś mnie do łez 22.03.10, 20:16
                      Nie obraź się, ale to jest podstawowy błąd jaki robicie, wy chrześcijanie.
                      Chcielibyście, aby wszystko można interpretować według sytuacji. Nie ma nic jak
                      w podręczniku matematyki czy fizyki, każdy opis bierzecie w/g potrzeb. Jeżeli
                      Bóg oświadcza że jest grzeszny to tłumaczycie to no to przenośnia. Jak mówi
                      że kocha to kocha.
                      Jak jest krzyż to może to ćwiartowanie, albo ścinanie ??? Alegorią jest też
                      zmartwychwstanie ?? To tylko przenośnia nie bierz tego dosłownie . To nie
                      podręcznik.
                      Jezus urodził się naprawdę w Berlinie. Nie widzisz podobieństwa pierwszych
                      liter ?? B - B.

                      Nienawiść Boga to nienawiść do Boga. ( ????)

                      Zbawienie to wieczne potępienie


                      > Więc pozwól, że wstrzymam się z dalszymi wyjaśnieniami, które i tak nie mają se
                      > nsu.


                      • jurek_z_berlina No to przyjemnej zabawy ! :) 23.03.10, 08:23
                        No, widzisz, że jednak nie podyskutujemy :(

                        Nasze pozycje są tak skrajne, że dialog nie jest możliwy. Moglibyśmy jedynie przestawiać własne stanowiska, mówić nie do siebie, ale monologować, a na to nie mam ochoty.

                        Nasz problem polega na tym, że Ty próbujesz mi narzucić swoją konwencję dyskusji, która nie przewiduje transcendencji (bo jej w/g nie ma), a z kolei ja nie widzę ani potrzeby ani możliwości zrezygnowania z mojego „języka wiary”, który Cię tak bawi, a który byłby mi potrzebny do wyjaśnienia własnych poglądów...

                        Jeśli interesuje Cię zagadnienie „stanu piekła” w interpretacji katolickiej i w ogóle sprawa ewentualnego „wypicia drinka z szatanem po pośmiertnym potępieniu”, poczytaj sobie niektóre z tych wykładów. Trzeba tylko trochę poszperać w spisie treści. Może zmienisz zdanie, czy raczej zrozumiesz, że przynajmniej dla nas, ludzi wierzących deportowany przez Amerykanów do Bin Ladena na odbycie kary terrorysta Al Kaidy i dobrowolne skazanie się na wieczny egoizm, nienawiść i pogardę szatana, to jednak dwie kardynalnie różne sprawy, nawet jeśli dyletanckie porównywanie takich rzeczy Was, ateistów tak szalenie bawi :)

                        Fajnie, bawcie się dalej; my w tej „zabawie” nie musimy brać udziału...

                        • jurek_z_berlina Re: No to przyjemnej zabawy ! :) 23.03.10, 08:48
                          jest:
                          (...)która nie przewiduje transcendencji (bo jej w/g nie ma),

                          a miało być:
                          (...)która nie przewiduje transcendencji, bo jej, w/g Ciebie nie ma,

                          Sorry.
                        • aeki Re: No to przyjemnej zabawy ! :) 27.03.10, 09:28
                          > No, widzisz, że jednak nie podyskutujemy :(

                          Pozycje mogą być skrajne.
                          Mi chodzi o to że, nie potraficie odpowiedzieć na pytania wieczorka, gdzie
                          wykazuje brak logiki.
                          Właściwie wykazuje zło Boga.
                          i chyba ma rację.

                          Mi chodzi również o to , że potraficie jak wam wygodnie zmieniać fakty i
                          tłumaczenia.

                          Czy może mi ktoś wytłumaczyć, dlaczego jak nie chodzę do kościoła to się muszę z
                          tego spowiadać i pójdę do piekła ?????
    • fnoll tl;dr 27.03.10, 01:21
      https://biokompost.files.wordpress.com/2009/11/tldr.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka