Dodaj do ulubionych

Dziwne sny...

09.04.13, 16:42
Nie wiedziałam, w jakiej kategorii umieścić ten temat. W zasadzie nigdy, nie udzielalam sie na forach, ale po 3 latach życia z tym "problemem" postanowiłam poznać zdanie osób, które mnie nie znają.

Mam 21 lat. 3 lata temu przeżyłam straszną tragedię. Miałam bardzo ciężki rok, dużo sie wtedy zdarzyło. Opowiem wam swoją historię..

3 lata temu w wypadku samochodowym zginęło czworo moich znajomych, dosyć bliskich znajomych. (3 na miejscu a 4 w szpitalu) Jedyną osobą która przeżyła ten tragiczny wypadek był kierowca samochodu.

Dzień przed wypadkiem, byłam umówiona z moich dobrym kolegą na ten wypad za miasto. Miałam jechać razem z nimi, ale coś mi wtedy wypadło i nie pojechałam, spotkanie przełożyłam na wieczór. Po południu dowiedziałam się, że mieli wypadek. 3 osoby zginęły na miejscu a mój kolega trafił w ciężkim stanie do szpitala.

2 tygodnie leżał w śpiączce. Niestety nie udało się go uratować - zmarł w wyniku zbyt rozległego uszkodzenia mózgu, został odłaczony od aparatury podtrzymającej życie. Oczywiście rodzina zgodziła się, by został dawcą organów.

Od tamtej pory nawiedzają mnie dziwne sny, bardzo dziwne. Miałam ich kilka, spróbuję wam je streścić, gdyż wydaje mi się, że w nich jest wyjaśnienie. Podkreślam, że przed tym wypadkiem nie byłam specjalnie wierzącą osobą, jakoś nie przykładałam do tego wiekszęj wagi.

Pierwsze sny były koszmarne, krwaw i bardzo smutne.

Sen 1: Razem ze znajomymi (nie tymi co zgineli w wypadku) pojechałam do kogoś z nich do domu, by zrobić jakąś imprezę. W środku zabawy, ktoś zapukał do drzwi, poszłam otworzyć. W drzwiach stał on - mój kolega - M. Cały we krwi. Zabralam go do łazienki a on powiedział: "Nic mi nie jest, zostanę z wami i poimprezujemy", nagle wyglądał dobrze, nie było krwi, ani ran. Po chwili, gdy poszedł do łazienki, nie było go dłuższy czas, poszłam zajrzeć co z nim się dzieje, a on leżał w kałuży krwi. Zaczęłam krzyczeć, żeby wezwali pomoc, a oni na to, że o co mi chodzi. Powiedziałam, że M. leży w łazience we krwi i potzrebuje pomoc. Oni na to, że zwariowałam, że on nie żyje i głupoty opowiadam.

Sen 2. Byłam u niego w domu. Siedziałam w kuch i rozmawiałam z jego mamą. Nagle ktoś próbuje kluczami otworzyć drzwi. Wchodzi M. i mówi, że musi się umyć, bo jest brudny i zaraz do nas przyjdzie. Był cały od piasku. Wszedł do kuch usiadł na przeciwko mnie i zaczął rozmawiać tylko ze mną. Zaczął opowiadać o wypadku. Jak to było. Co czuł gdy był w śpiączce, że nie powinni go odłączać od respiratora. Złapał mnie za rękę i nagle pojawiliśmy się na miejscu wypadku. Powiedział mi, że wybacza kierowcy, że nie ma żalu, ani nikt z pośród ofiar i mam mu to przekazać. Zapytałam się, "dlaczego mi się śnisz?" Odpowiedział: "Bo ty mnie rozumiesz, wierzysz mi i spotkamy się niebawem".

Sen 3. Byliśmy u mnie w domu, po tym jak wyszłam z łazienki zniknął. Zaczełam go szukać. Wyszłam na podwórko a tam zobaczyłam różowy pył nad ziemią. Pojawiła się kobieta. Nie znałam jej, ale dokładnie widzialam jak wygląda i jak jest ubrana. Powiedziała mi , że muszę mu pomóc, że tylko ja mogę to zrobić i mam iść do jego rodziców, powiedzieć im o snach.

Był ich jeszcze kilka, podobnych, ale tak duzo, że nie będę opisywać wszystkich, tylko te bardziej znaczące.

Tego dnia przełamałam się i o snach powiedziałam swojej mamie. Zmartwiła się i radziła, żebym jednak poszła do jego rodziców i im też to opowiedziała. Myślałam, że to głupi pomysł, ale tak zrobiłam.

Gdy opowiedziałam, jego mamie o śnie 3 i jak opisałam tę kobietę, jego mama zamarła. Powiedziała, że opisem ta kobieta przypomina jego zmarłą siostrę, która zmarła wiele lat wcześniej.
Wtedy naprawdę się przeraziłam.
Na drugi dzień , gdy wróciłam z zajęc mama zawołała mnie do kuchni, powiedziała, że modliła się za niego wieczorem i przyśnił się jej. (podkreślam, że moja mama nie wiedziała jak on wygląda), zapytałam "a skad wiesz, że to on?" a ona powiedziała wiem i już w taki sposób ci się nie przyśni. Opowiedziała mi swój sen: Że zobaczyła go tak jakby za mglą, ale dokładnie wiedziała, jak wyglada, opisała mi go a ja nie mogłam w to uwierzyć. wołał moje imię. Mama mu powiedziała, że mnie tu nie ma, a on zapytał gdzie jestem. Poprosiła go aby dał mi spokój, a M. odparł, że potrzebuje mojej pomocy. W koncu zgodził się na układ, żeby moja mama się za niego modliła a on będzie mnie strzegł z "tamtąd" z początku jej mówił, że chce mnie zabrać ze sobą.

Od tamtej pory nie miałam więcej takich snów może 2 razy czy 3, ale były już inne, weselsze, czułam jak mi się śnił, że jest szczęśliwy, i ja byłam szczęsliwa po przebudzeniu. Dziś miałam też sen , chciał mi coś powiedzieć ważnego, ale telefon mnie obudził. Przez te ostatnie 3 lata jak mi się śni zaczełam interpretować każdy sen z jego udziałem i wiem, że jeszcze mi się przyśni, żeby powiedzieć mi coś co chciał podczas dzisiejszego snu. Zaczełam inaczej myśleć, zmieniło się moje podejście do życia, do wiary, lecz nigdy nie powiedziała kierowcy wypadku o tym, że miałam sen i M. powiedział, że on i reszta nie mają żalu i mu wybaczają.

Niektórzy mogą mnie uznać za wariatkę, ale ja zaczełam w te sny wierzyć, to dziwne ale aż tak blisko z nim nie byłam, to były relacje czysto kolega-koleżanka. Cos się zmieniło po jego śmierci, coś się we nie zmieniło. Po 3 snie nawet byłam u księdza, który za mnie i za M. odprawił msze. A co wy o tym myślicie, czy ja zwariowałam ?
Obserwuj wątek
    • billy.the.kid Re: Dziwne sny... 09.04.13, 19:20
      ile se policzył za tę odprawioną mszę????
    • bezpocztyonline Nie dziwne. Przepracowujesz traumę 10.04.13, 12:28
      W tym, co opisałaś, nie ma nic dziwnego.

      Straciłaś bliskie koleżeństwo, na dodatek sama miałaś być też w tym samochodzie.

      To musiała być okropna trauma i nic dziwnego, że dręczą cię takie sny.

      Ale to minie.
    • marina0321 Re: Dziwne sny... 10.04.13, 12:49
      lenka2114 napisał(a):

      > "..... Zaczełam inaczej myśleć, zmieniło się moje podejście do życia,
      > do wiary, lecz nigdy nie powiedziała kierowcy wypadku o tym, że miałam sen
      > i M. powiedział, że on i reszta nie mają żalu i mu wybaczają.

      Ja na Twoim miejscu skoncentrowałabym się na przekazaniu tej wiadomości kierowcy wypadku. To może być ważne dla odciążenia jego sumienia, bo nie wiemy, jakie plagi go teraz dręczą.
      Jeżeli osoba, która się Tobie śni, mówiąc, że potrzebuje pomocy, to jedyną pomocą może być przekazanie komuś tego, o co Cię prosi. To jest moim zdaniem ważniejsze, niż odprawianie mszy.
      Ja wierzę w sny i w to, że umarli, którzy się nami interesują, znają nasze myśli. Jeżeli więc przekażesz innym to, o co Cię prosi, przestanie Ciebie nawiedzać.
    • marina0321 Re: Dziwne sny... 10.04.13, 14:46
      lenka2114 napisał(a):

      "..... Zapytałam się, "dlaczego mi się śnisz?" Odpowiedział: "Bo ty mnie rozumiesz, wierzysz mi i spotkamy się niebawem"

      Czy apropo tego zdania też chcesz moją wersję usłyszeć? Wiem, co można mieć na myśli, mimo wszystko może mieć i inne znaczenie.
      • nehsa Re: Dziwne sny... 13.04.13, 21:51
        Marysieńko!
        Nic mi do Twojego zdania, ale wykluczone są kontakty świata żywych, ze światem zmarłych.
        I wykluczone są kontakty świata zmarłych, którzy czynili DOBRO, ze światem zmarłych, którzy czynili ZŁO.
        Tak mówią słowa Nauki Jedynego Ojca, tak mówią FAKTY, i logika.
        Ale "imaginacyja" żarty ludziom wywija.
        Pozdrowionka!
        • marina0321 Re: Dziwne sny... 14.04.13, 00:23
          nehsa napisał:

          > Marysieńko!
          > Nic mi do Twojego zdania, ale wykluczone są kontakty świata żywych, ze światem
          > zmarłych.
          > I wykluczone są kontakty świata zmarłych, którzy czynili DOBRO, ze światem zmar
          > łych, którzy czynili ZŁO.
          > Tak mówią słowa Nauki Jedynego Ojca, tak mówią FAKTY, i logika.
          > Ale "imaginacyja" żarty ludziom wywija.
          > Pozdrowionka!

          Nehsiu!
          Nic mi również i do Twojego zdania. Wskaż mi, w którym miejscu mówią te Nauki Jedynego Ojca, bo nie mam Biblii w jednym paluszku.
          Pozdrówka.
          • nehsa Re: Dziwne sny... 14.04.13, 08:01
            Maryniu!
            W na wskroś świeckiej, nieskończenie racjonalnej Nauce Naszego, Jedynego, Wszechmogącego Ojca mamy podane, że każde działanie i każde zaniechanie człowieka jest współpracą, I tak jest.
            Mamy również podane, że minimalnym, postrzegalnym dowodem tej współpracy jest słowo z naszych ust. I tak jest.
            Mamy również zrozumiale oznajmione, że życie człowieka, i "nasze życie", to dwa zupełnie różne życia. I tak też jest. Dowodem, brak struktur wspólnych niematerialnego sensu naszej mowy, z materialną strukturą fali akustycznej, która jest tylko nosicielem niematerialnego sensu naszej mowy.

            Zatem, aby współpracować, musimy dysponować materialnym narzędziem, którym póki co, jest w życiu doczesnym nasze ciało. Bez niego, współpraca jest wykluczona, zatem i wszelkie międzyludzkie komunikowanie się.
            • marina0321 Re: Dziwne sny... 14.04.13, 12:32
              nehsa napisał:

              > Zatem, aby współpracować, musimy dysponować materialnym narzędziem, którym póki
              > co, jest w życiu doczesnym nasze ciało. Bez niego, współpraca jest wykluczona,
              > zatem i wszelkie międzyludzkie komunikowanie się.

              Wierzysz, Nehsa, w istoty duchowe, istniejące poza naszym wymiarem?
              • nehsa Re: Dziwne sny... 14.04.13, 14:17
                marina0321 napisał(a):
                " Wierzysz, Nehsa, w istoty duchowe, istniejące poza naszym wymiarem?"

                ***Maryniu!
                Nauka Naszego Jedynego Ojca oznajmia:
                Dowodami istnienia Dwóch Bogów, bo ani mniej, ani więcej być Ich nie może, są fakty świadczące o zależności naszego NIEMATERIALNEGO człowieczeństwa od Istot Boskich.
                A ponieważ Bogowie nie posiadają w swoich Boskich zasobach ŚMIERCI, ani ZŁA, to musimy być i jesteśmy niematerialnymi, nieśmiertelnymi istotami.
                • marina0321 Re: Dziwne sny... 14.04.13, 14:24
                  nehsa napisał:

                  > marina0321 napisał(a):
                  > " Wierzysz, Nehsa, w istoty duchowe, istniejące poza naszym wymiarem?"
                  >
                  > ***Maryniu!
                  > Nauka Naszego Jedynego Ojca oznajmia:
                  > Dowodami istnienia Dwóch Bogów, bo ani mniej, ani więcej być Ich nie może, są f
                  > akty świadczące o zależności naszego NIEMATERIALNEGO człowieczeństwa od Istot B
                  > oskich.
                  > A ponieważ Bogowie nie posiadają w swoich Boskich zasobach ŚMIERCI, ani ZŁA, to
                  > musimy być i jesteśmy niematerialnymi, nieśmiertelnymi istotami.

                  Oj, Nehsa, nie o to mi chodziło. Jeszcze raz - czy wierzysz w to, że OBECNIE istnieją w zaświatach istoty duchowe, tzn. bez ciała?
                  • nehsa Re: Dziwne sny... 14.04.13, 14:53
                    Tak, wierzę. Przecież nikt ich nie unicestwił.
    • ferdynand_007 Re: Dziwne sny... 14.04.13, 00:40
      Tak jest z naszym mózgiem. Płata różne figle. Niektórzy, na przykład Macierewicz żyje w paranoidalnych majakach. Jego świat jest kompletnie inny od świata normalnego człowieka. Brak srajtaśmy w publicznym sraczu na dworcu w Koluszkach może zinterpretowac jako działanie wrogich sił i jeden z elementów międzynarodowego spisku.
      Twój mózg przy takiej tragedii tez płata ci figle.
    • slawczan74 Re: Dziwne sny... 12.06.13, 23:01
      żyjemy w czasach zgiełku , a dokładniej w tym co świat podaje na tacy tj. tv radio itp i nie mówi sie o problematyce psychiki człowieka. wiele lat temu szedłem na pielgrzymkę, w której uczestniczyłem pierwszy raz. Na szczycie skały Jury Krakowsko-Częstowchowskiej (we śnie) koleżanka powiedziała że pójdę tedy i zniknęła. mineła noc i pojechaliśmy; W pierwsza noc poszliśmy na przechadzke. mimochodem znaleźlismy sie w na szczycie biblioteki skalnej . idąc po skałach koleżanka powiedziała że chce zejsc na trawę mierzac że znajdu sie w granicy 1metra, kiedy kolega zaświecil latarką, oznajmił że sa to szczyty drzew. Wiem że wysokość wynosiła ok 20 metrów. Mimo że mineło wiele lat ciagle zastanawiam sie dlaczego miejsce sie przysniło ktorego nigdy wczesniej nie widzialem nie mowiac tego co zaszło tam nocą na szczycie skał.

      • karbat Re: Dziwne sny... 12.06.13, 23:20
        no ... mialas szczescie . ja go nie mam ...
        nie wyralalem nigdy miliona w totka , bo nie gram w lottka :(

        dlaczego dziwne sny ... , bo ich nie rozumiemy ... ? .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka