Dodaj do ulubionych

czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzenie?

13.12.13, 10:05
Byłby to wszak wołający o pomstę do nieba(?) przykład rozdwojenia jaźni:

stawiać choinkę?
ubierać wigilijny stół?
łamać się opłatkiem?
śpiewać kolędy?
i wszystko to w imię tego, że na co dzień odmawia prawa do bycia uczciwym człowiekiem komuś, kto wierzy?
Ejże, czy to nie przykład obłudy większej niż ta, którą zarzucają wierzącym?
Nie, prawdziwy, ideowy ateista, sorry, człowiek, który na sztandarach wypisuje swą szczerą nienawiść do wszystkiego, co wierzące powinien 24.12:
- jak co dzień wstać,
-zrobić wszystkie rzeczy codzienne,
-iść spać
zatykajnac watą uszy na wszystkie: "Lulajże Jezuniu".... dobiegające zza ściany
Mnie, osobiście ani trochę ten obyczaj nie przeszkadza,
więcej, kocham go, bez niego życia sobie nie wyobrażam
Ale ja pozwalam ludziom wierzyć i nie nazywam ich wiercami, kartoflami etc. bo w ich " wierzę" nie widzę nic złego, więc rozdwojenie jaźni mi nie grozi....

rozdwojenie jaźni, które na co dzień zarzucają wierzącym...
to rozdwojenie, co dopada was przy okazji Bożego Narodzenia
nie śmieszniście?
Obserwuj wątek
    • pocoo Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 11:44
      feelek napisał:

      > - jak co dzień wstać,
      > -zrobić wszystkie rzeczy codzienne,
      > -iść spać

      Tak,a w drugi dzień świąt to tak cholernie się nudzę,że piorę wszystkie przedświąteczne brudne rzeczy.
      I zwisa mi jak kilo kitu,co kto robi w jakieś tam święta czy weekendy.I nie ma znaczenia wyznawana religia lub nie,tradycja,obyczaje czy pies wie co.
    • al.1 Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 12:03
      No cóż, ateiści są wkomponowani w wierzących. Mam na myśli małżństwa mieszane - ateist/a, tka z wierząc/ą, cym. Ja, ateista (bez ślubu kościelnego, rzecz oczywista) święta traktuję konsumpcyjnie i relaksowo.

      Krążą opłatki dokoła
      gdy pierwsza gwiazdka zaświeci
      atmosfera jest wesoła
      pod golonkę wódka leci

      Święta spędzajcie wesoło
      kto z umiarem się częstuje
      ten nie rzyga naokoło
      chuciom swoim pofolguje

      Inni ateiści mogą mieć gorzej :)

      Jak na mojej kartce






      • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 13:04
        wolę tak:

        Święta, święta.....
        besszelestne płatki śniegu,
        rozdźwięczone dzwonki sań,
        kolęd śpiewy chwalą Tego
        co czekają tłumy nań...

        Święta, święta:
        licznych ciotek, babć popisy,
        karpia szary, marny los,
        zmarzłych nosków dzieci rysy,
        pełny Mikołaja trzos.

        święta, święta, drzewko pachnie
        na nim błyskotliwie jest,
        wszystko razem to wielgachnie
        przewspaniały, ludzki gest:

        gest wśród ludzi pogodzenia
        czyś teozof czy - li - nie
        dla mnie - nie do przecenienia....
        pokój miasta łączy, wsie

        tylko w Polsce tak tu mamy:
        gdy Wigilii piękny czas
        razem w koło zasiadamy
        nic nie dzieli wtedy nas

        święta, święta, każdy siada:
        religijny i wątpiący, niewierzący,
        racjonalnie Świat widzący....
        na to wszystko śnieg opada....

        Święta, świeta piękna sprawa
        religijna i też. - nie
        na paradoks to zakrawa:
        pokój łączy miasta, wsie

        • pocoo Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 13:16
          Możesz sobie woleć.
          Marzenia nic nie kosztują.
          • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 13:29
            nawet gdyby się okazało, że kosztują
            : te marzenia
            zawsze można dostać dofinansowanie
            z UE
            z perspektywy 2014 -2020
            ale to już nie w te święta
            no fakt
            ---------
            Życzę marzeń w realu
            IMHO, jeśli co kosztują
            to nie potrzeba tu forsy
            a.....
            serca?
            nieważne racjonalisty
            czy wierca
            • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 11:19
              feelek napisał:

              > nawet gdyby się okazało, że kosztują
              > : te marzenia
              > zawsze można dostać dofinansowanie z UE

              Feeluś właśnie realizuję taki jeden projekt związany z dofinansowaniem z UE na 9 podmiotów jeden jest tylko niezadowolony i czemu akurat to musi być ksiądz z Łosiowa ?
        • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 18:26
          feelek napisał:

          > wolę tak:


          > (...) gest wśród ludzi pogodzenia
          > czyś teozof czy - li - nie
          > dla mnie - nie do przecenienia....
          > pokój miasta łączy, wsie (...)

          Dla mnie hipokryzją jest obchodzenie święta, w którym PRZY OKAZJI wierzący felek hipokryta stara się być lepszym niż jest w rzeczywistości.

          Wielki, świąteczny cyrk felka, nadludzki wysiłek, by nie z wewnętrznej potrzeby lecz naganiania rytualnego udawać miłość bliźniego. A potem, na co dzień, jak zwykle... Chociaż jeśli posłuchać głosu waszych bossów w sukienkach i śmiesznych czapach to sieją oni nienawiść przy każdej okazji i na pewno nie darują sobie, by i w tę "wyjątkową" okazję nie rzucić błotem nienawiści i oszczerstwa w stronę niepokornych i niewierzących. Lub wierzących w coś innego.

          Obłudna, zakłamana religia.

          Nie uda Ci się odwrócić uwagi od kłamstwa i zła, na których opieracie tę całą swoją religijną ideologię.
          • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 23:07
            Lepiej niż tym wpisem mojej tezy inicjującej wątek udowodnić nie mogłeś.
            Dzięki.

            I proszę, jak mnie znasz:
            lepiej niż Żona,
            lepiej niż koledzy z kilkunastu inicjatyw (jedna przyniosła ze 100 000 chorym dzieciaczkom z naszej miejscowości) gdzie:
            "staram się, ja hipokryta być lepszym, niż jestem w rzeczywistości"

            PS. O jakichż to
            "Naszych bossach" piszesz?
            Rzuciło się koledze na mózg?
            • grgkh Dlaczego wierzącemu trzeba mówić, żeby był dobry? 16.12.13, 00:57
              feelek napisał:

              > Lepiej niż tym wpisem mojej tezy inicjującej wątek udowodnić nie mogłeś.
              > Dzięki.

              I bardzo dobrze.

              > I proszę, jak mnie znasz:
              > lepiej niż Żona,
              > lepiej niż koledzy z kilkunastu inicjatyw (jedna przyniosła ze 100 000 chorym d
              > zieciaczkom z naszej miejscowości) gdzie:
              > "staram się, ja hipokryta być lepszym, niż jestem w rzeczywistości"

              Powtarzam pytanie:

              DLACZEGO chrześcijanie starają się być dobrzy przy okazji święta? Czy to oznacza, że po świętach mogą być znów "niedobrzy", jak to było przed świętami?

              Czy Ty umiesz reagować na istotne pytania, czy są one za trudne, byś mógł pojąć ich treść?

              Wytłumacz mi to, o co proszę Cię po raz drugi.

              > PS. O jakichż to
              > "Naszych bossach" piszesz?

              Nie wiem, do której organizacji należysz i mnie to za bardzo nie ciekawi. Ale przecież każdą organizacją ktoś zarządza - to są bossowie. Mafia tez ma bossów, bo nią rządzą.

              > Rzuciło się koledze na mózg?

              Erystyka? pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka - który punkt manipulacji erystycznej tu zastosowałeś? Uważnie przeczytaj, zastanów się i odpowiedz.
              • feelek Re: Dlaczego wierzącemu trzeba mówić, żeby był do 16.12.13, 01:10
                nie wiem dlaczego niektórzy chrześcijanie są tacy, pytasz, najlepiej sam ich o to zapytaj
                erystyka?

                wszystkie organizacje mają swych bossów?
                A jakich bossów ma twoja ateistyczna organizacja
                Lenina?
                Marksa?
                Engelssa?
                sorry, to wasi święci
                z żyjących zapewne Cohn-:Bandit i Joshka Fishka
                • kolter-xl Re: Dlaczego wierzącemu trzeba mówić, żeby był do 16.12.13, 22:54
                  feelek napisał:

                  > nie wiem dlaczego niektórzy chrześcijanie są tacy, pytasz, najlepiej sam ich o
                  > to zapytaj
                  > erystyka?
                  >
                  > wszystkie organizacje mają swych bossów?
                  > A jakich bossów ma twoja ateistyczna organizacja
                  > Lenina?
                  > Marksa?
                  > Engelssa?
                  > sorry, to wasi święci
                  > z żyjących zapewne Cohn-:Bandit i Joshka Fishka

                  No i pewno Jan Paweł II był przywódcą grupy starych ateistycznych kawalerów.Oraz ta spora grupka morderców prawicowych których nie wiedzieć czemu nie wymieniasz jednym tchem z bossami mafii komunistycznych .
                  • feelek Re: Dlaczego wierzącemu trzeba mówić, żeby był do 17.12.13, 08:44
                    bo pytanie było o bossów mafii komunistycznych
                    • kolter-xl Re: Dlaczego wierzącemu trzeba mówić, żeby był do 17.12.13, 09:33
                      feelek napisał:

                      > bo pytanie było o bossów mafii komunistycznych

                      Nie Feluś bo ty nie chcesz widzieć tych wszystkich Franco , Hitlrów , Mussolinich,Salazarów,Tisów ,Pavliciów ITD
                      • feelek Re: Dlaczego wierzącemu trzeba mówić, żeby był do 17.12.13, 10:38
                        nie da się prowadzić dyskusji, gdy kto czyta bez zrozumienia
                        • grgkh Re: Dlaczego wierzącemu trzeba mówić, żeby był do 18.12.13, 12:45
                          feelek napisał:

                          > nie da się prowadzić dyskusji, gdy kto czyta bez zrozumienia

                          1. W psychoanalizie: jeden z mechanizmów obronnych Ego, polegający na przypisywaniu innym ludziom własnych negatywnych uczuć, cech lub motywów postępowania, które zostały wyparte do podświadomości, ponieważ budziły lęk bądź też z innych względów nie mogły być przez jednostkę zaakceptowane; wg założeń psychoanalizy treści wyparte ze świadomości funkcjonują dalej w podświadomych warstwach osobowości; w przypadku projekcji ujawniają się one w postaci nadmiernego uwrażliwienia na dostrzeganie nie akceptowanych u siebie cech w zachowaniu innych osób, prowadząc do nieadekwatnej interpretacji tych zachowań. 2. W innych teoriach psychodynamicznych: proces nieświadomego przypisywania własnych przekonań, wartości lub innych procesów subiektywnych innym. Użycie to, typowe dla podejścia Melanie Klein, ma inną konotację. Proces jest tutaj postrzegany jako normalny aspekt rozwoju psychologicznego i nie musi odzwierciedlać skłonności nerwicowych. 3. Postrzeganie zdarzeń i bodźców z otoczenia (zwłaszcza tych niejednoznacznych) pod kątem własnych oczekiwań, potrzeb, dążeń itd. Znaczenie to jest całkowicie neutralne w odniesieniu do patologicznego aspektu projekcji. (…) 4. Przypisywanie innym własnych błędów i wad. Takie znaczenie terminu na ogół przyjmuje się w mowie potocznej. Nie jest ono prawidłowe pod względem specjalistycznym, ponieważ zostaje zawężone do błędów i wad będących tylko jednym z elementów znaczenia specjalistycznego.

                          A teraz, felku, poczytaj sobie i zapytaj sam siebie, co się zgadza z tą definicją:

                          2. Objawy osobowości paranoicznej

                          Osobowość paranoiczna, czasem określana też jako osobowość paranoidalna, została ujęta w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 pod kodem F60.0. W języku potocznym paranoję utożsamia się z rozbudowanym systemem urojeń, nieprawdziwych sądów w odniesieniu do rzeczywistości. Do typowych symptomów paranoicznych zaburzeń osobowości zalicza się:

                          ● nadmierną wrażliwość na porażki i odrzucenie;
                          ● podejrzliwość i stałą tendencję do zniekształcania codziennych doświadczeń;
                          ● skłonność do interpretowania neutralnych lub przyjaznych działań otoczenia jako pogardliwych i wrogich;
                          ● postawę ksobną i sztywne poczucie własnych praw;
                          ● długotrwałe przeżywanie przykrości, noszenie urazu;
                          ● spiskowe teorie wyjaśniania zdarzeń;
                          ● nieuzasadnione podejrzenia dotyczące wierności partnera lub lojalności rodziny, znajomych, przyjaciół;
                          ● egocentryzm, przecenianie swojego znaczenia;
                          ● chłód emocjonalny i unikanie kontaktów z innymi ludźmi;
                          ● brak zaufania do innych, przekonanie o złej woli ludzi;
                          ● wrogość, permanentną czujność i cynizm;
                          ● tendencję do usprawiedliwiania samego siebie;
                          ● brak poczucia humoru i dystansu wobec własnej osoby;
                          ● porównywanie się z innymi, tendencje rywalizacyjne;
                          ● zazdrość, zawiść, mściwość, poczucie krzywdy;
                          ● skrajnie racjonalne przekonania;
                          ● myślenie dychotomiczne w kategoriach „wszystko albo nic”, „czarne – białe”;
                          ● pragnienie bycia samowystarczalnym, ignorowanie i lekceważenie innych.

                          Ludzie z osobowością paranoiczną są przekonani, że inne osoby pragną ich nieszczęścia, manipulują przeciwko nim, oszukują, kłamią. Ze względu na urojenia prześladowcze stają się nadmiernie czujni i ostrożni albo całkowicie wycofują się z kontaktów społecznych. Zwykle stosują obronne strategie prezentacji własnej osoby, ich schemat „Ja” jest nienaruszalny, a zachowanie – prowokacyjne. Cechuje ich skłonność do nadpobudliwości, agresji, irytacji i gniewu. Są bardzo sztywni poznawczo, nie zmieniają swoich przekonań nawet pod wpływem racjonalnych argumentów. Niektórzy z osobowością paranoiczną żyją w nieuzasadnionym lęku przed wrogością innych, dlatego ograniczają kontakty do minimum z obawy przed tym, że wszelkie ujawnione informacje mogą zostać wykorzystane przeciwko nim. Chorzy z cechami osobowości paranoicznej żyją również w lęku przed niewiernością ze strony partnera seksualnego. Mogą pojawić się nawet urojenia zazdrości, jak w zespole Otella. Według klasyfikacji DSM-IV, osobowość paranoiczna może wchodzić w związki z innymi zaburzeniami osobowości, np. osobowość paranoiczna z cechami osobowości narcystycznej to osobowość fanatyczna, osobowość paranoiczna plus cechy osobowości unikającej to baza do powstania osobowości wyizolowanej, natomiast osobowość paranoiczna i osobowość sadystyczna składają się na osobowość złośliwą.
                          • feelek panowie, grgkh i bookworm: 18.12.13, 15:01
                            Już dalibyście panowie spokój.
                            To nawet nie jest z waszej strony, śmieszne, to żałosne.

                            Zarzuciłem tu panom hipokryzję, zakłamanie, dwulicowość, po czym, gdy argumentów tych zarzutów nie zrozumieliście, wyjaśniłem je kilka razy.

                            Nie zamierzam wyjaśniać po raz kolejny podstaw mojego rozumowania, choć są one dosyć proste, składają się w zasadzie do koniuncji dwóch zdań prostych jednej implikacjii wobec zdania prostego, które jest konkluzją - powodem, dla którego założyłem ten wątek.

                            Od wieków ludzie dyskutując stosują tę prostą zasadę.
                            Mały problem pojawia się, gdy z wynikiem rozumowania ktoś się nie zgadza. Po krótkim czasie następuje coś w rodzaju "protokółu rozbieżności" i ludzie idą żyć dalej.

                            Słyszałem nawet dzisiaj kilka razy w radio, gdy dyskutanci nie zgadzający się ze sobą , wypowiedzieli swoje kwestie kilka razy a potem zaczęli rozmawiać o czym innym.

                            Brak zgody na taki rodzaj dyskusji jest żałosny i świadczy o braku dorosłości.
                            I jak to panowie: wam wolno używać wobec innych zarzutów znacznie ostrzejszych, potrącających o zwyczajne chamstwo (" bredzisz", " religiancki kretynizm") a gdy inny ma argumenty aby zarzucić coś wam, zamieniacie się w rozkapryszone dzieci z piaskownicy?

                            Jeszcze trochę a staniecie się pośmiewiskiem tego forum.
                            • grgkh Re: panowie, grgkh i bookworm: 18.12.13, 18:12
                              feelek napisał:

                              > Już dalibyście panowie spokój.
                              > To nawet nie jest z waszej strony, śmieszne, to żałosne.
                              >
                              > Zarzuciłem tu panom hipokryzję, zakłamanie, dwulicowość, po czym, gdy argument
                              > ów tych zarzutów nie zrozumieliście, wyjaśniłem je kilka razy.

                              Podałem Ci definicję hipokryzji i poprosiłem, byś się do tej właśnie definicji odniósł.

                              I co?

                              Brednie "udowadniane" na zasadzie chciejstwa i oczywistej złej woli pozostają tylko bredniami.

                              > Nie zamierzam wyjaśniać po raz kolejny podstaw mojego rozumowania, choć są one
                              > dosyć proste, składają się w zasadzie do koniuncji dwóch zdań prostych jednej i
                              > mplikacjii wobec zdania prostego, które jest konkluzją - powodem, dla którego z
                              > ałożyłem ten wątek.

                              Niczego nie dowiodłeś.

                              > Od wieków ludzie dyskutując stosują tę prostą zasadę.

                              Trzeba się odnosić do obowiązujących definicji.

                              > Mały problem pojawia się, gdy z wynikiem rozumowania ktoś się nie zgadza. Po kr
                              > ótkim czasie następuje coś w rodzaju "protokółu rozbieżności" i ludzie idą żyć
                              > dalej.

                              Bzdura. Prawda jest jedna, obiektywna. Prawda nie ma protokołu rozbieżności, bo wtedy nie jest prawdą.

                              > Słyszałem nawet dzisiaj kilka razy w radio, gdy dyskutanci nie zgadzający się z
                              > e sobą , wypowiedzieli swoje kwestie kilka razy a potem zaczęli rozmawiać o czy
                              > m innym.

                              Czy da się przekonać dogmatyka? Nie da się. No to co mieli zrobić?

                              > Brak zgody na taki rodzaj dyskusji jest żałosny i świadczy o braku dorosłości.

                              O, i teraz okaż dorosłość. Powiedz tak: nie wiadomo, co jest prawdą, bo moje zdanie jest różne od zdania adwersarza. Masz szansę.

                              > I jak to panowie: wam wolno używać wobec innych zarzutów znacznie ostrzejszych,
                              > potrącających o zwyczajne chamstwo (" bredzisz", " religiancki kretynizm") a g
                              > dy inny ma argumenty aby zarzucić coś wam, zamieniacie się w rozkapryszone dzie
                              > ci z piaskownicy?

                              Ktoś inny czyli Ty nie ma argumentów lecz fałszywe dogmaty, co zostało Ci nieraz udowodnione.

                              > Jeszcze trochę a staniecie się pośmiewiskiem tego forum.

                              Znów erystyka i pobożne życzenia. Zamiast argumentów.

                              Na razie religie sprowadzamy do właściwego im miejsca, do śmieszności. Nie ma z tym problemów i jest sporo satysfakcji. Działanie po stronie prawdy daje największą satysfakcję.
    • sclavus Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 14:24
      A jesteś pewien, że ateiści to robią???
      Po pierwsze... żadnego bożegonarodzenia nie ma - kościół zawłaszczył "pogańskie" święto przesilenia... Nie wiadomo bowiem, ani kiedy, ani gdzie ten biblijny Jezus się urodził
      Po drugie.. jeśli mają dzieci, to może i ubierają choinkę bo dla dzieci to wielka frajda, ale znowu... kościół przejął zwyczaj choinki i zawłaszczył...
      Po trzecie... co to znaczy "ubierać świąteczny stół"??? Ja sam, bez żadnego "świątecznego ubierania stołu" przygotowuję kolację "inną" niż inne i stawiam puste nakrycie bo akurat ten zwyczaj jest sympatyczny - jest wino i koniak... czego u ciebie, na twoim "świątecznie ubranym stole" nie ma!! (jeśli jest - to grzeszysz)
      Po czwarte... grzeszysz wielce pisząc: prawdziwy, ideowy ateista, sorry, człowiek, który na sztandarach wypisuje swą szczerą nienawiść do wszystkiego, co wierzące, bowiem ateista, to po prostu człowiek, który uważa, że żadnego boga, tego, czy innego nie ma!!!
      Po piąte w końcu... dawno nie czytałem bardziej idiotycznego wpisu... - postarałeś się!!!
      • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 17:48
        Ale no jak to:
        Jaki "świąteczny stół"?
        co wtedy świętujesz?
        O jakim grzechu mówisz gdy dla mnie pojęcie zła i dobra jest uniwersalne i nijak się ma do wartości, o których piszesz: jakichś butelkach, co to ma do rzeczy?

        toż to hipokryzja
        : najpierw opluwasz ludzkie zwyczaje, wierzenia a potem w nich uczestniczysz?

        jakie puste naczynie zostawiasz na stole? toż to "zawłaszczenie katolickiego zwyczaju, który ateiści zawłaszczyli"....

        Odnosząc się do uwag nt. że nie wtedy się rzekomy Jezus urodził: znaczenie tego Święta jest dla mnie czysto symboliczne, symboli tam jest tak pełno, że zwyczajnie nie ma sensu czepiać się różnych UMOWNYCH rzeczy, jak czyjaś data urodzenia. Swiadkowie Jehowy to robią a ty za nimi.

        można zadawać pytania o taką najzwyklejszą hipokryzję wszechobecną na tym forum?

        W końcu uczestnicz sobie kolego a po Bożym Narodzeniu zwyczajnie szanuj tych inaczej myślących.
        Jako i ja ich szanuję.
        • sclavus Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 19:05
          przykro mi Feluś, ale mnie przymusiłeś: jesteś idiotą!!!
          ***
          Symbolika niektórych potraw i rekwizytów, tradycyjnie kojarzonych z wigilijnym stołem, nawiązuje do starosłowiańskich obrządków i zwyczajów. Dotyczy to np. maku, miodu, grzybów, słodkiego kołacza, a nawet siana pod obrusem – wskazują badacze polskiej tradycji.
          ***
          Także w kultywowanym do dziś zwyczaju pozostawiania na wigilijnym stole pustego nakrycia dla zbłąkanego wędrowca, etnologowie dopatrują się reliktu starosłowiańskich obiat - posiłków obrzędowych, podczas których pozostawiano nietkniętą część jedzenia dla duchów przodków.
          ***
          Również grzyby w kulturze tradycyjnej - ludowej - uchodziły za rośliny niezwykłe, pochodzące z niezwykłej i nieokiełznanej do końca przestrzeni, za jaką uważano las. "Grzyby były jakby odniesieniem do zaświatów - do odległej, nieoswojonej, obcej przestrzeni"
          **
          Otóż powszechnie już się zgoła nie mówi, a trąbi, że to jest nakrycie dla jakiegoś tam \"zgłodniałego wędrowca\". Rzeczywistość przeczy temu stanowczo. Kilka lat wstecz paru dziennikarzy próbowało się w dzień wigilijny wprosić do różnych mieszkań, powołując się na ten właśnie zwyczaj. Ale ze wszystkich, dosłownie wszystkich mieszkań zostali zdecydowanie wyproszeni. Nie przyjął ich nikt.
          ***
          :D:D:D:D:D:D
          • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 19:24
            przykro mi Sclavuś ale ja ciebie idiotą nie nazwę

            Przeczytaj kolego łaskawie wpis inicjujący
            i jeszcze odpowiedz nam tu czytającym:

            nie chrześcijańskie to święto jest?
            nie czepiasz się na co dzień wszystkiego, co chrześcijańskie?

            nie?
            nieeeee?
            to ja zwyczajnie kolegę przepraszam

            jeszcze raz przepraszam ale nie nazwę cię kolego idiotą
            b. przepraszam
            • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 18:12
              feelek napisał:

              > nie chrześcijańskie to święto jest?

              Nie ,zostało ustanowione w czasie kiedy juz Krk walczył z prawdziwymi chrześcijanami.To święto od zarania katolickie , przejęte przez inne kościoły.

              > nie czepiasz się na co dzień wszystkiego, co chrześcijańskie?

              Sclavus ? :)) Może tak,ale to wynik pomieszania katolicyzmu z chrześcijaństwem ??
            • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 18:53
              feelek napisał:

              > nie chrześcijańskie to święto jest?

              Powiem więcej - czy "niedziela" tez nie ma konotacji religijnych? Czego zakażesz lub co nakażesz innym ludziom w związku z niedzielą?

              A Twój ukochany kler narzuca mi coś i uzasadnia to względami religijnymi.

              > nie czepiasz się na co dzień wszystkiego, co chrześcijańskie?

              Czepiam się organizacji religijnej, która jest de facto realną, polityczną siłą rządzącą, stanowiącą prawo w Polsce, siejącą nienawiść, dzielącą Polaków.

              Oddajcie WSZYSTKIE religijne przywileje - zwolnienia od podatków na cele kultu, ochronę uczuć itp. Nie wpływajcie na wychowanie seksualne, antykoncepcję, in vitro, eutanazję itp.

              Wara wam od innych ludzi i praw, które chcieliby mieć, a nie mogą, bo religia rządzi nami.

              > nie?
              > nieeeee?
              > to ja zwyczajnie kolegę przepraszam

              Myślenie samodzielne i logiczne jest Ci obce i nie widzisz spraw ogólnych. Gadasz tak, jak Cię wytresowano na katechezie.

              > jeszcze raz przepraszam ale nie nazwę cię kolego idiotą
              > b. przepraszam

              A jak ja mam w swej ocenie nazywać takich, którzy mijają się z logiką?
              Zaproponuj jakiś termin. Może coś uzgodnimy.
        • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 18:45
          feelek napisał:

          > Ale no jak to:
          > Jaki "świąteczny stół"?
          > co wtedy świętujesz?

          Ja wtedy spotykałem się z tymi, którzy mi byli bliscy. To okazja. Czy gorsza? Dla mnie nie. Czy powinienem ją traktować jako obszczana przez znaczącego terytorium psa religii?

          A jakie masz prawo cokolwiek narzucać mnie i wyznaczać mi, jakie ja sobie prywatnie urządzam rytuały?

          Mogę Cię zapewnić. Nie wierzę w bogów i WTEDY nie robię odstępstwa od tej swojej zasady.

          > O jakim grzechu mówisz gdy dla mnie pojęcie zła i dobra jest uniwersalne i nija
          > k się ma do wartości, o których piszesz: jakichś butelkach, co to ma do rzeczy?

          A co mnie może obchodzić wasza terminologia. Moje życie to moja prywatna sprawa i trzymaj się od niego z daleka. Nie szczuj. Nie oczerniaj publicznie. Nie bredź. Myśl logicznie.

          > toż to hipokryzja

          Hipokryzją jest to, że nie jesteście na co dzień tacy jakimi staracie się być od święta.
          Brzydzę się wami takimi. :) Dobrzy na pokaz.

          > : najpierw opluwasz ludzkie zwyczaje, wierzenia a potem w nich uczestniczysz?

          Mówię o ludzkim nieszczęściu podlegania religijnej indoktrynacji, która robi z ludzi upośledzonych wierzących. Winię za to system, organizację, ideologię, propagandę.

          Ludzi mi żal. Zabiliście w nich Homo sapiens zamieniając ich w religijne boty. Bezmyślne, zaprogramowane. Nawet i ciebie mi żal, jesteś ofiarą, nosicielem religijnego pasożyta.

          > jakie puste naczynie zostawiasz na stole? toż to "zawłaszczenie katolickiego zw
          > yczaju, który ateiści zawłaszczyli"....

          Nie chrzań, że jakiś zwyczaj jest własnością. Własnością to są dogmaty i nic więcej.
          Do reszty nie macie prawa. Zresztą wiele rytuałów przejęliście z innych religii. Czyja to własność?

          > można zadawać pytania o taką najzwyklejszą hipokryzję wszechobecną na tym forum
          > ?

          Jesteś za bardzo zindoktrynowany, żeby pojąć sens terminu hipokryzja.

          Hipokryzja (od gr. ὑπόκρισις hypokrisis, udawanie) – fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i czerpać z tego własne korzyści.

          > W końcu uczestnicz sobie kolego a po Bożym Narodzeniu zwyczajnie szanuj tych in
          > aczej myślących.
          > Jako i ja ich szanuję.

          Kłamiesz. Nie szanujesz inaczej myślących. Traktujesz swoją organizację i ideologię jako niepodlegającą żadnej krytyce i niewinną niczego złego, natomiast na niewierzących rzucasz oskarżenia hurtem, przypisując im swoje urojenia.

          Nie szanujesz. Kłamiesz jak bura suka.
          • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 20:31
            no ale wiesz, że pisząc w kółko o jakiejś organizacji pleciesz od rzeczy?
            Nie bierzesz jakichś leków?
            pytam bo ty w kółko swoje:
            twoja organizacja każe ci to,twoja organizacja każe ci tamto?
            No dobra: należę od 7 lat do PO (skąd wiedziałeś?)
            tak trochę biernie: 2 - 3 razy w roku jakieś zebranie, raz naz ściągnęli do ErgohestiiAreny w Sopocie w 2011, skutecznie, bo Tusk dostał reelekcję
            uprzedzając: kompletnie nic z tego nie mam
            poza satysfakcją

            piszesz:
            ":a mnie co obchodzi wasza terminologia"
            musisz się zdecydować,
            albo chcesz dyskutować
            albo nie: ale po co tu właściwie wchodzisz?

            zaskoczę cię: terminologia nie jest " wasza" tylko moja
            • grgkh I co będzie z tą definicją hipokryzji? 16.12.13, 00:05
              feelek napisał:

              > no ale wiesz, że pisząc w kółko o jakiejś organizacji pleciesz od rzeczy?
              > Nie bierzesz jakichś leków?

              Biorę. Ale nie powiem jakie. :) To moja prywatna sprawa. A co mają leki, nie wiesz jakie, do naszej rozmowy?

              Poproszę o wytłumaczenie logicznego związku.
              pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka - przetestuję Twoją inteligencję; wskaż, który to punkt manipulacji erystycznej. Ciekawe, czy zdołasz zrozumieć, co wikipedia na ten temat napisała. Wkrótce się to okaże.

              > pytam bo ty w kółko swoje:
              > twoja organizacja każe ci to,twoja organizacja każe ci tamto?

              Organizacja religijna. Twoja, bo do jakiejś na pewno należysz. Nie wchodzę w szczegóły, czy jesteś scjentologiem, katolikiem czy buddystą. Zwisa mi to. Widzę, że masz umysł podporządkowany dogmatom i to jest wskazówka przyczyny chaosu Twojego myślenia. Kręcisz się w kółko, powtarzasz wciąż jakieś tezy, ale żadnej nie dowodzisz.

              Pytam, co nakazuje ci regulamin organizacji, która zrobiła twojemu umysłowi krzywdę - przestałeś myśleć logicznie.

              > No dobra: należę od 7 lat do PO (skąd wiedziałeś?)

              Śmieszne? Nie. :) Ale to Ty nie jesteś śmieszny. Tę szopkę bożonarodzeniową to odgrywasz dla równie niemyślących jak Ty.

              > tak trochę biernie: 2 - 3 razy w roku jakieś zebranie, raz naz ściągnęli do Erg
              > ohestiiAreny w Sopocie w 2011, skutecznie, bo Tusk dostał reelekcję
              > uprzedzając: kompletnie nic z tego nie mam
              > poza satysfakcją
              >
              > piszesz:
              > ":a mnie co obchodzi wasza terminologia"
              > musisz się zdecydować,
              > albo chcesz dyskutować
              > albo nie: ale po co tu właściwie wchodzisz?
              >
              > zaskoczę cię: terminologia nie jest " wasza" tylko moja

              Mnie ktoś taki jak Ty nie jest w stanie zaskoczyć. Wiedziałem, ze nie podołasz normalnej odpowiedzi i się nie pomyliłem.

              Pytam ponownie: Czy już zdołałeś opanować sens definicji hipokryzji?

              Czy widzisz, że to, co opisywałeś hipokryzja ateistyczną nie istnieje?

              Czekam na Twoje przyznanie się do błędu - do tego że nie znasz definicji słów, które tu używasz. :)

              Czekam...
              • feelek Re: I co będzie z tą definicją hipokryzji? 16.12.13, 00:32
                Czekaj, czekaj.

                Dobry sobie, czeka na przyznanie się do błędu.
                Jakiego błędu? Że pytam czemu mówisz bez sensu -pytasz o jakichś mocodawców, organizacje. Każesz mi udowodnić nieudowadnialne?
                Coś, co jest poza sferą, jaką się zajmuje nauka?

                Trudno się rozmawia, jak z każdym hipokrytą.
                Hipokryta ateistyczny, jak ty tutaj to ktoś, kto na co dzień opluwa jakieś wyznanie a potem uczestniczy w tego wyznania obyczajach, praktykach.

                Ponieważ nie zachowujewz się fair ( za zachowanie fair uważam, że jak coś tu deklarujemy, przyjmujemy tę deklarację za dobrą monetę, z powodu choćby praktycznego: skoro nie da się weryfikować, przyjmujemy zasadę , że dżentelmeni nie spierają się co do faktów), nie mogę odpowiadać na twoje postulaty abym udowodnił, że nie jestem wielbłądem.
                Nie jestem.

                swoją drogą: nie umiesz sobie wyobraxić, że ktoś może nie być jakimś tam scjentologiem?
                ja sam sobie wymyślam tę moją ideologię, nazywa się feelkizm.
                To dość elitarny klub, jest tam 1 osoba.

                Testować sobie może kolega jakiegoś swojego pieska albo kotka, ja niestety nie mogę służyć.
                • grgkh Re: I co będzie z tą definicją hipokryzji? 16.12.13, 02:02
                  feelek napisał:

                  > Czekaj, czekaj.
                  >
                  > Dobry sobie, czeka na przyznanie się do błędu.
                  > Jakiego błędu? Że pytam czemu mówisz bez sensu -pytasz o jakichś mocodawców, or
                  > ganizacje. Każesz mi udowodnić nieudowadnialne?
                  > Coś, co jest poza sferą, jaką się zajmuje nauka?

                  Sam sobie przeczysz... :)

                  Na temat świata ma prawo mówić wyłącznie nauka. A nie religia.

                  Wszystko, co wpływa na świat, musi się dać zaobserwować. Nie ma czegoś takiego, jak nieobserwowalny wpływ. Jeśli wpływ jest, to jest to pole dla nauki. Jeśli wpływu nie ma, to nie dotyczy to świata.

                  Jasne?

                  > Trudno się rozmawia, jak z każdym hipokrytą.
                  > Hipokryta ateistyczny, jak ty tutaj to ktoś, kto na co dzień opluwa jakieś wyzn
                  > anie a potem uczestniczy w tego wyznania obyczajach, praktykach.

                  Nie uczestniczę czynnie i nie zmieniam swoich poglądów pod wpływem nacisków.

                  Orgietka na polowym ołtarzyku to wielka frajda i nie ma z religią nic wspólnego. Pobrzękują monstrancje, fruwają strzępy hostii... A jakie orgazmy. :) To nie jest hipokryzja.

                  > Ponieważ nie zachowujewz się fair ( za zachowanie fair uważam, że jak coś tu de
                  > klarujemy, przyjmujemy tę deklarację za dobrą monetę, z powodu choćby praktycz
                  > nego: skoro nie da się weryfikować, przyjmujemy zasadę , że dżentelmeni nie spi
                  > erają się co do faktów), nie mogę odpowiadać na twoje postulaty abym udowodnił,
                  > że nie jestem wielbłądem.
                  > Nie jestem.

                  Ale garba może masz. I nie wierzę Ci. Boś religiant. :)

                  > swoją drogą: nie umiesz sobie wyobraxić, że ktoś może nie być jakimś tam scjent
                  > ologiem?
                  > ja sam sobie wymyślam tę moją ideologię, nazywa się feelkizm.
                  > To dość elitarny klub, jest tam 1 osoba.

                  Na tym forum bronisz religii i szkalujesz ateizm - i zwisa mi przyczyna tego. Dyskutuję ze skutkami - dogmatyzmem na podłożu religijnym.

                  > Testować sobie może kolega jakiegoś swojego pieska albo kotka, ja niestety nie
                  > mogę służyć.

                  Służysz za materiał do testów. Ja Ci zadaję pytania, a Ty jakoś na nie reagujesz. To jest zaplanowany przeze mnie test.
                  • feelek Re: I co będzie z tą definicją hipokryzji? 16.12.13, 02:46
                    To ci się kolego nie uda:
                    !ja nie szkaluję ateizmu tylko hipokryzję.

                    I może już wystarczy?
                    Kręcisz się w kółko, niech inni ocenią

                    Jesteś religiant, kartofel, i inne brednie razem wzięte i każda z osobna
                    Należysz do jakiejś ateistycznej mafii, ktnorej boss to jakiś komunistyczny dyktator, który nasłał mnie aby robić na tobie eksperymenty, które robię a ty nic na to nie możesz poradzić bo używam specjalnego promieniowania,cktóre już dotarło do twojego mózgu

                    A w ogóle to .śpię już od kilku godzin a AKP ( automatyczny kreator postów) odpowiada na twoje bxdziny.
                    I tak będzie do rana.
                    Pisz kolego, poczytamy.
                    • grgkh Re: I co będzie z tą definicją hipokryzji? 16.12.13, 02:55
                      feelek napisał:

                      > To ci się kolego nie uda:
                      > !ja nie szkaluję ateizmu tylko hipokryzję.

                      No to sobie przeczytaj definicję hipokryzji. Nie odrobiłeś pracy domowej. Hipokryzja (od gr. ὑπόκρισις hypokrisis, udawanie) – fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i czerpać z tego własne korzyści.

                      Ja mam spójne zasady moralne i spójnie je stosuję. Nie wprowadzam nikogo w błąd swoim postępowaniem, bo wszyscy wiedzą, o każdym moim motywie i intencji. Nie czerpię z tego własnych korzyści.

                      Nie podpadam pod tę definicję. A Ty bredzisz, bo się uparłeś, że musi być tak, jak Ty chcesz.

                      Żebyś stawał na głowie, to niezgodność z definicją, nie pozwoli na kwalifikacje mnie jako hipokryty.

                      > I może już wystarczy?
                      > Kręcisz się w kółko, niech inni ocenią

                      Moja sprawa. A kręcisz się Ty.

                      > Jesteś religiant, kartofel, i inne brednie razem wzięte i każda z osobna
                      > Należysz do jakiejś ateistycznej mafii, ktnorej boss to jakiś komunistyczny dyk
                      > tator, który nasłał mnie aby robić na tobie eksperymenty, które robię a ty nic
                      > na to nie możesz poradzić bo używam specjalnego promieniowania,cktóre już dotar
                      > ło do twojego mózgu

                      Idź spać, felek... :)

                      > A w ogóle to .śpię już od kilku godzin a AKP ( automatyczny kreator postów) odp
                      > owiada na twoje bxdziny.
                      > I tak będzie do rana.
                      > Pisz kolego, poczytamy.

                      Rzeczywiście, bździsz. :)
                      • feelek Re: I co będzie z tą definicją hipokryzji? 16.12.13, 03:07
                        hipokryzją jest twoja obłuda i dwulicowość polegająca na tym, że z jednej strony opluwasz tę religię jednocześnie biorąc udział w jej obrzędowości.

                        ech, piszę to po raz dwudziesty i ostatni
                        Idź daj się podkuć
                        bo prawdy o sobie to nigdy nie będziesz w stanie przyjąć.

                        co za niedorosłe indywiduum.
                        Z jakiego zakładu dla dzieci specjalnej troski nadajesz?
                        • grgkh Re: I co będzie z tą definicją hipokryzji? 16.12.13, 12:43
                          feelek napisał:

                          > hipokryzją jest

                          Felku, czy ja pasuję pod definicję hipokryzji? Weź definicję, przeczytaj, zrozum, rusz wreszcie głową, a nie tańczysz pod dyktando swojego dogmatu.

                          Nie przystaję do tej definicji. To jest fakt. :)

                          > twoja obłuda i dwulicowość

                          Musiałbyś to udowodnić. Sięgnijmy po następne definicje, bo widzę, że masz burdel. Nie wiesz, nie rozumiesz...

                          obłuda, wada etyczna związana z fałszywym, nieszczerym, dwulicowym postępowaniem, podejmowanym jedynie ze względu na zewn. formy lub korzyści; przejawem o. jest m.in. moralność mieszczańska.

                          Znów ta korzyść. I nieszczerość. Ja otwarcie deklaruję, że jestem ateistą. Takie mam poglądy - niereligijne. I nie angażuję się w religijne rytuały z powodów, dla których one istnieją. Ale świat jest ich pełen a ja nie zamierzam chować się na bezludnej wyspie, by z żadnym się nie zetknąć. Przechodzę koło kościołów, zdarzało się, że wchodziłem do środka w celach edukacyjnych, krajoznawczych ale nie po to, by uczestniczyć w celebrze. Wchodząc do wnętrza zdejmowałem nakrycie głowy, bo takie tam obowiązują zasady. Czy byłem przez to hipokrytą, obłudnikiem? :)

                          Ty jesteś naprawdę jakoś "upośledzony" przez ten swój dogmat, który nie pozwala Ci normalnie, racjonalnie myśleć. Czy widzisz, co religia robi z mózgu? Lasuje go.

                          > polegająca na tym, że z jednej stron
                          > y opluwasz tę religię jednocześnie biorąc udział w jej obrzędowości.

                          Nie opluwam. Swojej śliny używam do nawilżania pokarmu i trawienia. Znów bredzisz i manipulujesz.

                          Ja tu wskazuję na ważne argumenty. Tak, są one krytyczne. Argumenty krytyczne wobec religii też są religijne. Krytycyzm pozwala dochodzić do prawdy. Szukam prawdy o religii. A Ty nie chcesz tego? DLACZEGO nie chcesz słyszeć prawdy o religii? Bo jest idealna i nie ma żadnych wad?

                          To jest jakieś upośledzenie myślenia. Dogmatyzm upośledza, zauważyłeś?

                          > ech, piszę to po raz dwudziesty i ostatni

                          :) Nigdy nie mów nigdy.

                          > Idź daj się podkuć
                          > bo prawdy o sobie to nigdy nie będziesz w stanie przyjąć.

                          Kłamstw? Umiem się bronić. :) I przy okazji obnażam fałszywe intencje dogmatyków.

                          > co za niedorosłe indywiduum.

                          :) Inwektywy? Poprzyj je dowodem.

                          > Z jakiego zakładu dla dzieci specjalnej troski nadajesz?

                          :) Obraz Twojej bezsilności. Zrozumiałeś, że nie dasz rady obronić tego szajsu. Doprowadziłem Cię tam, gdzie chciałem, do kąta. :)

                          Nasza rozmowa jest kolejnym dowodem na to, jakim badziewiem jest religia. Jak manipuluje i czym się posługuje. KAŻDY religiant MUSI przegrać w takiej rozmowie na argumenty. Nie miałeś szansy na inny wynik. Jest mi bardzo miło, ze uczestniczyłeś w tym eksperymencie i przyczyniłeś się do pokazania, co jakie jest.

                          Bardzo Ci dziękuję. Mam nadzieję, że ochłoniesz i zaczniesz myśleć - to by oznaczało, że religia nie zawładnęła Tobą całkowicie i ostatecznie. Ale może tak nie być. Trudno. Nie zamierzam nikogo oszczędzać, bo stawka jest prawda dla tych, którzy mogą w przyszłości podlegać indoktrynacji a potem podzielić Twój, niewesoły los nosiciela dogmatu.

                          Tak czy siak, wszystkiego dobrego, felku. Pozdrawiam Cię.
                          • feelek Re: I co będzie z tą definicją hipokryzji? 17.12.13, 08:15
                            ehhhhh
                            dopraszasz się ciągle o to samo?
                            slvp:
                            gdy kto:
                            z jednej strony opluwa coś
                            a potem w tym uczestniczy
                            to jest hipokrytą
                            idź daj się podkuć
                            • grgkh Re: I co będzie z tą definicją hipokryzji? 17.12.13, 16:18
                              feelek napisał:

                              > ehhhhh
                              > dopraszasz się ciągle o to samo?
                              > slvp:
                              > gdy kto:
                              > z jednej strony opluwa coś
                              > a potem w tym uczestniczy
                              > to jest hipokrytą
                              > idź daj się podkuć

                              Hipokryzja (od gr. ὑπόκρισις hypokrisis, udawanie) – fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i czerpać z tego własne korzyści.

                              Za trudne było, żebyś mógł pojąć, co mówi ta definicja?
                              • feelek chyba pozostaje mi prośba o interwencję Admina 17.12.13, 16:30
                                Czy jest jakaś zasada netykiety, która chroni przed nagabywującym o odpowiedź na to samo pytanie po raz dwudziesty?
                                • grgkh Re: chyba pozostaje mi prośba o interwencję Admin 17.12.13, 16:37
                                  No proszę, proszę, teraz chciałbyś naginać netykietę do swojej prywatnej ochrony.

                                  Feluś, czy zrozumiałeś sens tej definicji, czy nie?
                                  • feelek Re: chyba pozostaje mi prośba o interwencję Admin 17.12.13, 16:45
                                    sens tej definicji znam tak od 40 lat
                                    której części tej definicji nie rozumiesz....
                                    .....po odpowiedź zgłoś się na korepetycje
                                    ja ich nie udzielam
                                    hipokryto
                                    • feelek Re: chyba pozostaje mi prośba o interwencję Admin 17.12.13, 16:52
                                      na temat wypadku hipokryzji czy jak wolisz obłudy czy też zakłamania, któremu tutaj ulegasz, co jak widzę cię interesuje i intryguje, mam radę:
                                      porozmawiaj o tym z jakim psychoterwpeutą
                                      Jak widzę problem cię zaintrygował.
                                      Dalsze roztrząsanie tego na forum byłoby uwłaczaniem innym czytającym.
                                      Zwłaszcza, że pytasz o to w kółko.
                                      • jeepwdyzlu Re: chyba pozostaje mi prośba o interwencję Admin 17.12.13, 18:10
                                        nie wysilaj się
                                        gacie spadły
                                        czekamy na come back z nowym nickiem
                                        może:
                                        małyrozumek?
                                        albo:
                                        małyfiutekniesiekonsekwencje?
                                        albo:
                                        mam2latka2ipół?

                                        jeep
                                        • feelek Re: chyba pozostaje mi prośba o interwencję Admin 17.12.13, 19:49
                                          ja nicków nie zmieniam

                                          ale powiedz aż tak boli taka zwyczajna prawda?

                                          okropni ludzie, zero tolerancji, brrrr...
                                          • kolter-xl Re: chyba pozostaje mi prośba o interwencję Admin 17.12.13, 21:08
                                            feelek napisał:

                                            > ale powiedz aż tak boli taka zwyczajna prawda?

                                            Przeciez wiesz , nieustanie sie tu z nią mijasz .

                                            > okropni ludzie, zero tolerancji, brrrr...

                                            Tolerancji brak zasadniczo tobie.
                                          • grgkh Re: chyba pozostaje mi prośba o interwencję Admin 17.12.13, 23:21
                                            feelek napisał:

                                            > ja nicków nie zmieniam
                                            >
                                            > ale powiedz aż tak boli taka zwyczajna prawda?

                                            Boli Cię prawda o szajsie religijnym? To największe zło tego świata.

                                            > okropni ludzie, zero tolerancji, brrrr...

                                            Zero tolerancji, nie pozwala mi tu jakiś felek pisać tego, co chcę. Przecież to forum.
                                        • feelek Re: chyba pozostaje mi prośba o interwencję Admin 17.12.13, 20:05
                                          może
                                          jeepwdyzlu-bez- cohones
                                          • grgkh Re: chyba pozostaje mi prośba o interwencję Admin 17.12.13, 23:36
                                            Widzę, że postawiłeś kropkę nad i. :)

                                            Piękny wątek (jest w nim dużo prawdy o religiantach), piękny autor jego i przepiękna kropka. :)
                                      • grgkh Re: chyba pozostaje mi prośba o interwencję Admin 17.12.13, 23:18
                                        feelek napisał:

                                        > na temat wypadku hipokryzji

                                        Hipokryzja (od gr. ὑπόκρισις hypokrisis, udawanie) – fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i czerpać z tego własne korzyści.

                                        > czy jak wolisz obłudy czy też zakłamania, któremu tutaj ulegasz,

                                        Erystyka...
                                        7. Wyprowadzić przeciwnika dyskusji z równowagi (przez bezczelne zachowanie względem niego), gdyż zdenerwowany nie będzie w stanie wszystkiego przemyśleć i dopilnować.
                                        12. Triumfalnie ogłosić, że dowiodło się czegoś, choć wcale z dyskusji tak nie wynika (często skutkuje przy nieśmiałym przeciwniku).
                                        23. Dywersja: Widząc, że zaczynamy przegrywać, rozpoczynamy mówić zupełnie o czymś innym, jak gdyby to było argumentem przeciwnym (bezczelne, kiedy nie dotyczy to w ogóle tematu dyskusji).
                                        24. Argumentum ad verecundiam: Używać zamiast argumentów odwołań do autorytetów, szczególnie tych, które są powszechnie szanowane, w razie potrzeby przekręcając lub fałszując cytaty. Słabość: Jeśli przeciwnik jest dobrze zorientowany, może to wykazać lub podać inny autorytet mający inne zdanie w tej kwestii.
                                        25. Przyklejanie etykietki - Kiedy twierdzenie przeciwnika podobne jest do jakiejś herezji, błędnej nauki, ktoś może przyczepić mu etykietkę nazywając ją spirytualizmem, idealizmem itp.
                                        31. Metoda ironicznej niekompetencji - Granie głupa: Jeśli przeciw racjom wysuniętym przez przeciwnika nic nie potrafimy znaleźć, z subtelną ironią należy ogłosić swoją niekompetencję: To, co pan mówi, daleko wykracza poza granice mojej ubogiej pojętności, nie wykluczam przeto, iż ma pan rację, zrozumieć tego jednak nie potrafię. Jeśli wśród słuchaczy cieszymy się jakimś uznaniem, delikatnie dajemy im do zrozumienia, iż oponent plecie bzdury. Z chwytu tego można korzystać tylko w tych warunkach, gdy pewni jesteśmy, że słuchacze mają nas w wyższym poważaniu niż przeciwnika, np. gdy dochodzi do sporu między profesorem, a studentem. Oparcia szuka się we własnym autorytecie, nie w racjach.
                                        32. Argument ostatni – ad personam: Widząc, że przeciwnik jest mocniejszy, atakować go osobiście, obrażać lub w jakikolwiek sposób porzucać prawdziwy przedmiot sporu. Rzucać inwektywami - używanie słów obraźliwych wobec przeciwnika, np: Ty i całe twoje stronnictwo jesteście przykładami chorej ambicji, przy maleńkich móżdżkach.


                                        > co jak widzę cię interesuje i intryguje, mam radę:
                                        > porozmawiaj o tym z jakim psychoterwpeutą

                                        Nie masz podstaw, by twierdzić publicznie, że korzystam z porad "mojego" psychoterapeuty. Tak więc poza idiotą jesteś kłamcą. Znów erystyka.
                                    • grgkh Re: chyba pozostaje mi prośba o interwencję Admin 17.12.13, 23:08
                                      feelek napisał:

                                      > sens tej definicji znam tak od 40 lat
                                      > której części tej definicji nie rozumiesz....
                                      > .....po odpowiedź zgłoś się na korepetycje
                                      > ja ich nie udzielam

                                      Ty nie czytasz tego, co do Ciebie piszę i nie odpowiadasz na treść i argumenty. Jeśli nie spełniasz tego warunku, to robisz z siebie idiotę "odpowiadając".
                                      Czy rozumiesz logikę tego zdania? :)

                                      > hipokryto

                                      Widzę, że się drażnisz ze mną? Działanie podprogowe, chcesz mnie wkurzyć, zrobić coś takiego, żebym to poczuł? :) Oj naiwny, naiwny...

                                      Ale zrozumiałem. Spoko. Automatycznie uzyskałem prawo do nazywania Ciebie idiotą - uzasadnienie, że to jest prawda, widzisz powyżej. :) Chcesz wojny, to ją będziesz miał.
      • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 11:23
        sclavus napisał:

        > Po piąte w końcu... dawno nie czytałem bardziej idiotycznego wpisu... -
        > postarałeś się!!!

        Fakt, Felusiowi nic tak dobrze nie wychodzi !!
      • katrina_bush To zawlaszczone prastare swieto przesilenia! 15.12.13, 23:34
        sclavus napisał:

        > A jesteś pewien, że ateiści to robią???
        > Po pierwsze... żadnego bożegonarodzenia nie ma - kościół zawłaszczył "po
        > gańskie" święto przesilenia... Nie wiadomo bowiem, ani kiedy, ani gdzie ten bib
        > lijny Jezus się urodził

        To prawda. Tzw. bozenarodzenie to zawlaszczone prastare swieto przesilenia. I dlatego jest dla ludzie wazne. Tzw. "wigilia" 24 grudnia i spozywanie 12 potraw nie ma z katolicyzmem nic wspolnego.

        Tzw. tradycyjne. katolickie kraje typu Wlochy, Hiszpania i Francja swietuja 25 grudnia w poludnie !


        Nie znosze tej katolickiej glupoty i kretynizmu w Polsce.
        • feelek Re: To zawlaszczone prastare swieto przesilenia! 16.12.13, 01:20
          cokolwiek tu nie napiszesz, że to BYŁO kiedyś święto przesilenia albo i innego przemocenia czy może święto przepędzenia, teraz jest to święto pn. Boże Narodzenie.

          Jak nazwać negowanie tego prostego faktu?

          kretynizmem w Polsce?
          może być
          • kolter-xl Re: To zawlaszczone prastare swieto przesilenia! 17.12.13, 09:24
            feelek napisał:

            > cokolwiek tu nie napiszesz, że to BYŁO kiedyś święto przesilenia albo i innego
            > przemocenia czy może święto przepędzenia, teraz jest to święto pn. Boże Narodzenie.

            Nic się nie zmieniło nadal czcicie bóstwo solarne przez was zwane Jezusem alias Mitra.

            > Jak nazwać negowanie tego prostego faktu?

            To wy negujecie fakt ze wasz kościół zawinął pod swoje skrzydła wszystko co pogańskie byle jak najwięcej pogan do siebie skłonić.

            > kretynizmem w Polsce?

            Nie, w cały tak zwanym chrześcijańskim świecie.
    • jeepwdyzlu uchodzi uchodzi 13.12.13, 14:26
      Co ma piernik do wiatraka?
      Całą nasza cywilizacja jest chrześcijańska, kultura, etyka, prawo, instytucje.
      Sam kocham bożonarodzeniowe klimaty - powiem więcej - nie raz - jako ateista - byłem na pasterce!!!
      Czym innym świadomość, że jezus nigdy nie istniał a kościół to instytucja dziś szkodliwa a- czym innym obchodzenie świąt i rytuałów ważnych dla budowania wspólnoty, zacieśniania więzów z rodziną i przyjaciółmi...
      Pytanie założycielki wątku jest absurdalnie durne.
      Nie - nie wstydzimy się obchodzenia świąt...
      jeep
      • feelek Re: uchodzi uchodzi 13.12.13, 17:57
        Ale mi nie przeszkadza obchodzenie Świąt przez ateistów.

        Przeszkadza mi dwoistość: obchodzenie świąt religii, którą tu powszechnie, ci sami na co dzień:
        obrażają,
        odsądzają od czci i wiary,
        jej wyznawców opluwają,
        nie pozwalają im na tę ich konfesję,
        odmawiają im logiki,
        nazywają największymi przestępcami

        przynajmniej raz ja nazwę takie zachowanie brakiem logiki i zwyczajnie
        hipokryzją
        • jeepwdyzlu feelek Ty nie rozumiesz antyklerykałów 13.12.13, 18:47
          Przeszkadza mi dwoistość: obchodzenie świąt religii, którą tu powszechnie, ci sami na co dzień:
          obrażają,
          odsądzają od czci i wiary,
          jej wyznawców opluwają,
          nie pozwalają im na tę ich konfesję,
          odmawiają im logiki,
          nazywają największymi przestępcami
          ------------------------------------------------------
          Ani ja ani żaden rozsądny ateista nie jest wrogiem religii ani kościoła - GDYBY kwestia wiary stanowiła kwestię prywatną. Równie dobrze mógłbyś być wyznawcą hinduizmu, Buddy czy Potwora Spagetti.
          Niestety - żyjemy w kraju, w którym KOŚCIÓŁ KATOLICKI ma za duże wpływy na życie np niewierzących. Jeśli moje dziecko nie ma etyki zamiast religii, jeśli biskupi komentują każde pierdnięcie rządu, kiedy państwo dopłaca 1,7 miliardów rocznie do emeryturek a 2,5 na pensje katechetów, kiedy w co drugiej szkole jest x dni wolnych z powodów rekolekcji, mszy czy innych spraw drugorzędnych, kiedy ferie (np teraz) trwają 17 dni (3 króli) - kilka tygodni PRZED właściwymi feriami, kiedy wojsko utrzymuje x generalskich etatów, kiedy szpital daje ostatnie namaszczenie komuś kto się tego brzydzi....
          to przestaje to być TWOJĄ sprawą i zaczyna się robić moją..
          I to MIMO spadku znaczenia i wpływu Kościoła na wiernych...
          Sytuacji nie poprawia olewanie przez wiernych etyki katolickiej i nauczania kościoła (co mnie niby bawi a właściwie drażni), nikłą znajomość historii kościoła, prawie żadna prawa kanonicznego - co widać szczególnie boleśnie na tym forum...
          Nie licz zatem na szacunke - jeśli wypowiadasz się tu jako Katolik. Bo bierzesz wtedy na plecy cały ciężar, a po 3 postach z krzykiem żądasz (nie twierdzę że Ty, ale prawie każdy tu teista) SPECJALNEGO traktowania.
          Reasumując - jako człowiekowi życzę Ci wszystkiego najlepszego, mając nadzieję, że Twój Kościół - zwłaszcza w Polsce - będzie miał znacznie mniejsze wpływy - dla jego i Twojego dobra...
          Najweselszych!
          jeep
          • feelek Re: feelek Ty nie rozumiesz antyklerykałów 13.12.13, 19:13
            1. nie utożsamiam się z Katolicyzmem.
            Przywykłem, że czyta się obecnie bez zrozumienia, więc i ani mnie to dziwi ani się nie obrażam.


            2. Twoje oburzenia związane z dominacją w Polsce konfesji katolickiej skomentuję postawą i zdaniem pewnej Hinduski z Trynidadu mieszkającej na co dzień w katolickiej Toskanii:
            na pytanie czy jej nie przeszkadza powszechny we Włoszech krzyż, odpowiedziała, że. .. nie- jest mniejszością i jako taka rozumie prawa większości do tego krzyża chociażby.

            3. Oczywiście, że o te wszystkie rzeczy związane z niesprawiedliwością: etykę w szkołach, finansowanie religii dobrowolne, nie wymuszone trzeba walczyć. To walcz, powodzenia. Nie obrażaj przy tym Bogu ducha winnych.

            4.ani jeden nie jest wrogiem? A postawa: trzeba przekonywać aż wszyscy przestaną ulegać temu zabobonowi?No zgoda, może to nie jest rozsądny ateista.
            • jeepwdyzlu feelek a ilu jest katolików? 13.12.13, 19:32
              Twoje oburzenia związane z dominacją w Polsce konfesji katolickiej skomentuję postawą i zdaniem pewnej Hinduski z Trynidadu mieszkającej na co dzień w katolickiej Toskanii:
              na pytanie czy jej nie przeszkadza powszechny we Włoszech krzyż, odpowiedziała, że. .. nie- jest mniejszością i jako taka rozumie prawa większości do tego krzyża chociażby.
              ---------------------------
              Po pierwsze - w przeciwieństwie do Ciebie - bywam dość regularnie w Toskanii - nigdy nie widziałeś tylu PUSTYCH kościołów... Tam praktykuje może 10% ludzi...
              Po drugie - powiedz - ILU jest katolików w Polsce?
              95% ?
              Otóż jeśli uznamy, że katolicy to Ci, którzy raz na tydzień chodza na msze - to jest ich w dużych miastach 22%
              W całym kraju 45%
              To oficjalne dane Kościoła, według mnie - mocno zawyżone.
              Idąc Twoim tokiem myślenia - powinniśmy w kościołąch robić magazyny z meblami i dyskoteki.
              Ale nie - demokracja to nie NARZUCANIE opinii większości, tylko poszukiwanie consensusu.
              Dlatego będę przeciwny otwarciu domu piwa w katedrze na Wawelu - a do takich propozycji - już niedługo dojdzie...
              Polska laicyzuje się w dramatycznym tempie - wyłącznie dzięki kretynizmowi nie tylko biskupów, ale również wiernych...
              jeep

              jeep
              • feelek Re: feelek a ilu jest katolików? 13.12.13, 19:55
                Kolego!
                I po co to całe licytowanie się kto ile razy był w Toskanii?
                Naprawdę ci ludzie tam nie chodzą do kościoła? Dzięki za naukę...
                My prości ludzie, swoich rozumów jie mający zawsze skorzystamy, gdy kto oświecony nam mroki rozjaśni
                naprawdę byłeś wiele razy w Toskanii...

                Mój przykład był bo takie zdarzenie miało miejsce
                i koniec:

                Hinduska, Hinduistka, z korzeniami z Trynidadu, właścicielka tam pensjonatu tłumaczyła mi z Polski jak ona sobie radzi z byciem mniejszością: nie robi z tego problemu: no wiszą jej te krzyże powszechnie w przestrzeni publicznej i. .. nic
                polecam

                • jeepwdyzlu feelek frustrat 14.12.13, 13:59
                  Kolego!
                  I po co to całe licytowanie się kto ile razy był w Toskanii?
                  Naprawdę ci ludzie tam nie chodzą do kościoła? Dzięki za naukę...
                  My prości ludzie, swoich rozumów jie mający zawsze skorzystamy, gdy kto oświecony nam mroki rozjaśni
                  naprawdę byłeś wiele razy w Toskanii...
                  ----------------
                  kto zaczął pisać o Toskanii?
                  użyłeś przykładu z sufitu i rejonu dramatycznie zlaicyzowanego
                  wylewają się z Ciebie kompleksy - masz problem chłopie!
                  • feelek Re: feelek frustrat 14.12.13, 14:31
                    no ty zacząłeś pisać w sposób absurdalnie zaczepny:
                    tak jakby bycie w Toskanii było czymś nie wiem jak wyjątkowym, i kudy mi do ciebie, który tam bywa znacznie rzadziej od ciebie, choć ani mnie nie znasz ani nic o mnie nie wiesz ani nic
                    a piszesz, jakbyś znał

                    Toskanię podałem jako przykład z katolickich Włoch, gdzie krzyże są równie obecne w przestrzeni publicznej jak u nas

                    doprawdy można się czepiać o takie głupoty i równie bezsensownie prowadzić dyskusję?
                    Aż żal potwierdzać ale jak widać można.

                    i kto tu ma problem?
            • kolter-xl Re: feelek Ty nie rozumiesz antyklerykałów 15.12.13, 18:07
              feelek napisał:

              > 2. Twoje oburzenia związane z dominacją w Polsce konfesji katolickiej skomentuj
              > ę postawą i zdaniem pewnej Hinduski z Trynidadu mieszkającej na co dzień w katolickiej Toskanii:
              > na pytanie czy jej nie przeszkadza powszechny we Włoszech krzyż, odpowiedziała,
              > że. .. nie- jest mniejszością i jako taka rozumie prawa większości do tego krz
              > yża chociażby.

              Ciekawe Feluś czy ona była by tak samo pobłażliwa w Polsce w chwili gdyby dobrze zrozumiała ten 25 artykuł konstytucji ;

              " Art. 25.

              Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.

              Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
              Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.
              Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.
              Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami."
              • feelek Re: feelek Ty nie rozumiesz antyklerykałów 15.12.13, 23:11
                pewno lepiej by jej było w jakiej komunistycznej dyktaturze,
                niż w tej okropnej Polsce.
                Wolnej?
                Demokratycznej?
                • grgkh Związek przyczynow-skutkowy 16.12.13, 01:00
                  feelek napisał:

                  > pewno lepiej by jej było w jakiej komunistycznej dyktaturze,
                  > niż w tej okropnej Polsce.
                  > Wolnej?
                  > Demokratycznej?

                  To jest forum "Religia".

                  Wykaż związek przyczynowo-skutkowy dyktatury komunistycznej z tematyką tego forum.

                  Po co wprowadzasz te tematy? Czemu to ma służyć? Erystyka? pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka ...
                  • feelek Re: Związek przyczynow-skutkowy 16.12.13, 01:03
                    Slvp:
                    dyktatura komunistyczna walczyła z religią, w założeniach komunizmu to jest " religia to opium dla ludu"

                    nie erystyka
                    srerystyka
                    • grgkh Re: Związek przyczynow-skutkowy 16.12.13, 02:14
                      feelek napisał:

                      > Slvp:
                      > dyktatura komunistyczna walczyła z religią, w założeniach komunizmu to jest " r
                      > eligia to opium dla ludu"

                      BZDURA.

                      Komunizm (od łac. communis – wspólny, powszechny[1]) – system społeczno-ekonomiczny, w którym nie istnieje własność prywatna środków produkcji, a całość wytworzonych dóbr jest w posiadaniu wspólnoty, której członkowie są równi.

                      I to są założenia komunizmu, a nie konieczność ewolucji do dyktatury.

                      A że dyktatura zwalcza konkurencyjną ideologię to normalne, bo chce zająć jej miejsce w świadomości. Chce być wyłączna, jedyna.

                      Związku przyczynowo-skutkowego nie ma. Ateizm nie kojarzy się z komunizmem. Np. ja nie jestem komunistą i nie chcę żadnej dyktatury.

                      > nie erystyka
                      > srerystyka

                      Spokojnie, felku.
                      • feelek Re: Związek przyczynow-skutkowy 16.12.13, 02:33
                        Ale wiesz, że piszesz bzdury?
                        Historii nie znasz?
                        A tam z taką dyskusją zapisz się do podstawówki
                        ----------------
                        Muzea ateizmu w każdej dziurze zsrr, instytuty naukowe ateizmu
                        Idź kolego daj się podkuć.
                        • grgkh Re: Związek przyczynow-skutkowy 16.12.13, 02:48
                          feelek napisał:

                          > Ale wiesz, że piszesz bzdury?
                          > Historii nie znasz?
                          > A tam z taką dyskusją zapisz się do podstawówki
                          > ----------------
                          > Muzea ateizmu w każdej dziurze zsrr, instytuty naukowe ateizmu
                          > Idź kolego daj się podkuć.

                          Jest mnóstwo wersji realnych komunizmu. Ale ogólne założenia są takie, jak w definicji w wikipedii.

                          Nie uda Ci się MNIE OSOBIŚCIE przypisać dyktatury i komunizmu.

                          Rezygnacja z wszystkich idei teistycznych nie czyni mnie komunistą ani nie obarcza skutkami działań dyktatur (komunistycznych). Np. na takiej Kubie bywał papież i tamta dyktatura nie była czysto ateistyczna, pozwalała ludziom na pewną swobodę religijną.

                          W dzisiejszych czasach jest coraz więcej ateistów - czy są oni komunistami? Bredzisz.
                          Stalin chodził do seminarium duchownego.

                          Nie ma żadnego związku komunizmu i braku teizmu.

                          Ateizm to BRAK wszystkich jednocześnie teizmów. To bark idei. Brak nie motywuje do niczego.

                          To też jest logika, którą tu gwałcisz.
                          • feelek Re: Związek przyczynow-skutkowy 17.12.13, 09:17
                            ale ja ci niczego nie przypisuję
                            odpowiedziałem zwyczajnie na pytanie, które zadajesz

                            elaboraty odpowiedzi wynikłe z braku rozumienia, wnioskowania, elementarnegov logicznego wywodzenia

                            sam tworzysz jakąś teorię, sam się potem z nią kłócisz

                            jedyne, co można uznać: no był sobie komunizm co immanentnie był związany z promocją ateizmu, takiego brutalnego, z milionami ofiar....

                            ale i to boli, bo przecież zakłóca dzisiejszej babci katoliczce rzucenie w twarz: wy katolicy winniście konkwiście i inkwizycji sprzed 500 lat, babciu, ty religiancka hołoto!

                            a potem, już tylko poprawić fryzurę, usiąść za wigilijnym stołem z wykrochmalonym na blachę obrusem i spokojnie połamać się opłatkiem...
                            .... z babcią, religianckim motłochem
                            • kolter-xl Re: Związek przyczynow-skutkowy 17.12.13, 10:02
                              feelek napisał:

                              > jedyne, co można uznać: no był sobie komunizm co immanentnie był związany z pro
                              > mocją ateizmu, takiego brutalnego, z milionami ofiar....

                              Kolo znowu prymitywna nadinterpretacja.Gdyby np Torquemada miał takie możliwości techniczne jakie miał Stalin, to nie zamordowałby w Hiszpanii tylko około 8 tys ludzi a wybił by wszystkich których potem wygnano czyli około 300 tys. Więc nie opowiadaj bajek bo to nie Stalin pierwszy dokonywał eksterminacji swoich wrogów .Wystarczy popatrzeć na północny wschód naszej obecnej ojczyzny i zajazdy zakonu krzyżackiego na Prusów.

                              > ale i to boli, bo przecież zakłóca dzisiejszej babci katoliczce rzucenie w twaz z: wy katolicy winniście konkwiście i inkwizycji sprzed 500 lat, babciu, ty religiancka hołoto!

                              Ta religiancka hołota nadal ufa klerowi który nie ma żadnych oporów w poświęcaniu armat i innych nazrzędzi współczesnej ewangelizacji :)).Jezus namawiał do stworzenia Gestapo zwanego Inkwizycją które przez około 800 lat skrzywdziło nawet do 9 milionów ludzi ?

                              > a potem, już tylko poprawić fryzurę, usiąść za wigilijnym stołem z wykrochmalonym na blachę obrusem i spokojnie połamać się opłatkiem...
                              > .... z babcią, religianckim motłochem

                              Chcesz mi naiwnie w ten sposób przekazać ze te zwyczaje mają jeszcze choć z 10% swojego religijnego obowiązku? Ja osobiście nie ma w domu choinki czy jakiś tam świąt .Ale co ma ten zwyczaj z faktycznym poziomem religijności ??
                              • feelek Re: Związek przyczynow-skutkowy 17.12.13, 10:08
                                swoim wpisem Kolter bardzo ładnie dokumentuje moje tezy
                                dxięki
                                Dzięki szczególne od babci, którą tak ładnie nazywasz
                                a pierożki od niej smaczne chociaż?
                                • kolter-xl Re: Związek przyczynow-skutkowy 17.12.13, 10:18
                                  feelek napisał:

                                  > swoim wpisem Kolter bardzo ładnie dokumentuje moje tezy
                                  > dxięki

                                  Czyli zgadzasz się z ty ze morderców z dawnych wieków .Morderców z krzyżami na piersi od tak licznych zbrodni jakich np dokonał katolik Hitler różnią tylko możliwości techniczne ??

                                  > Dzięki szczególne od babci, którą tak ładnie nazywasz

                                  Pisałem coś o niej ? Moja babcia mnie gnała do kościoła ale sam w nim z 5 razy w roku bywała wiec trudno ją religiantką nazwać ,raczej tradycjonalistka.

                                  > a pierożki od niej smaczne chociaż?

                                  Czyli miałem jej za Babcię nie uznawać żeby 20 lat potem debil na forum mi z tego powodu zarzutów nie robił ?? Kiepskiej jesteś Feeluś kondycji umysłowej.
                                  • feelek Re: Związek przyczynow-skutkowy 17.12.13, 10:34
                                    może tak a może:

                                    masz kłopoty z byciem konsekwentnym

                                    bo ja nigdzie ateistom obchodzenia Bożego Narodzenia nie wypomniałem,

                                    wypomniałem to takim, jak ty: co tak ładnie nazywasz wierzących religiancką hołotą a potem w tej religianckiej hołoty obrzędach, jak gdyby nigdy nic uczestniczysz.
                                    To ww nazywam zakłamaniem i hipokryzją
                                    PS.
                                    sorry przerwa techniczna na pracę zarobkową
                                    • kolter-xl Re: Związek przyczynow-skutkowy 17.12.13, 10:41
                                      feelek napisał:


                                      > wypomniałem to takim, jak ty: co tak ładnie nazywasz wierzących religiancką hoł
                                      > otą a potem w tej religianckiej hołoty obrzędach, jak gdyby nigdy nic uczestniczysz.

                                      Nie niby, a nie uczestniczę od kilku lat o tym tu pisze. Olewam wasze wafelki i te debilne z tym związane obyczaje .

                                      > To ww nazywam zakłamaniem i hipokryzją
                                      > PS.
                                      > sorry przerwa techniczna na pracę zarobkową

                                      To jak juz przerwy wrócisz to poszukaj moich wpisów na temat waszych świąt
                                      • feelek Kolterowi na do widzenia: 17.12.13, 11:55
                                        no to, jeśli nie uczestniczysz to pytanie tego wątku nie jest adresowane do ciebie.
                                        Reszta twoich wpisów to czysty trolling:
                                        wyciągqsz swoje rozmaite nienawiście, co je adresujesz do ludzi wierzących
                                        a co to ja psychoterapeuta?
                                        więc:
                                        Kolterowi tu dzikujemy
                                        więcej odpowiedzi nie będzie:
                                        zrozum: kto pomyśli, że pompuję wątek
                                        chcesz, pisz
                                        • feelek Re: Kolterowi na do widzenia: 17.12.13, 11:59
                                          twoje wpisy nie wymagają zresztą komentarza
                                          komentują się same
                                          • kolter-xl Re: Kolterowi na do widzenia: 17.12.13, 20:42
                                            feelek napisał:

                                            > twoje wpisy nie wymagają zresztą komentarza
                                            > komentują się same

                                            Fakt wiercy ich nie trawią ,bo uderzam idealnie w wasze(gó...ane) świętości
                                            • feelek Re: Kolterowi na do widzenia: 17.12.13, 20:56
                                              to sobie uderzaj w te twoje g... świętości
                                              jaki młotek takie świętości
                                              a nie obryzgasz się tak uderzając?
                                              • kolter-xl Re: Kolterowi na do widzenia: 17.12.13, 21:00
                                                feelek napisał:

                                                > to sobie uderzaj w te twoje g... świętości

                                                Uderzam jak widać celnie w twoje zasrane świętości

                                                > jaki młotek takie świętości

                                                Fakt Jezusek się za ciebie łgarzu okropnie teraz wstydzi.

                                                > a nie obryzgasz się tak uderzając?

                                                Na widok waszych to mnie ciągnie na rzyganie.
                                                • feelek Re: Kolterowi na do widzenia: 17.12.13, 21:03
                                                  biednyś kolego
                                                  ale każdy tak ma, jak chce
                                                  • kolter-xl Re: Kolterowi na do widzenia: 17.12.13, 21:05
                                                    feelek napisał:

                                                    > biednyś kolego
                                                    > ale każdy tak ma, jak chce

                                                    Fakt ,masz coś chciał prawie w 100% negatywny elektorat :)) Fajnie mieć opinie łgarza ?
                            • grgkh Re: Związek przyczynow-skutkowy 18.12.13, 23:46
                              feelek napisał:

                              > ale ja ci niczego nie przypisuję

                              Kłamiesz jak bury burek. Muzea ateizmu i instytuty ateizmu nie mają nic wspólnego z moim ateizmem. ANI Z ATEIZMEM DEFINICYJNYM!!!

                              Po co używasz argumentów, które mają na celu oczernianie ateizmu jako takiego? Co to ma wspólnego z nami dzisiaj?

                              Jeśli nie ma, to jak wielkim idiotą trzeba być, żeby takiego skojarzenia używać w publicznej dyskusji?

                              > odpowiedziałem zwyczajnie na pytanie, które zadajesz

                              To ja Ciebie pytam o logikę tego, co tu publikujesz.

                              Dopilnuje tego, by Cię rozliczyć z tego "sposobu myślenia" a potem go tu ładnie podsumować.

                              > elaboraty odpowiedzi wynikłe z braku rozumienia, wnioskowania, elementarnegov l
                              > ogicznego wywodzenia

                              Pisz z sensem.

                              > sam tworzysz jakąś teorię, sam się potem z nią kłócisz

                              Jaką "jakąś" teorię?

                              > jedyne, co można uznać: no był sobie komunizm co immanentnie był związany z pro
                              > mocją ateizmu, takiego brutalnego, z milionami ofiar....

                              To nie jest "wybór komunizmu" ale wybór szalonego dyktatora, który wybrał komunizm za swoją ideologię i zwalczał konkurencyjną organizację manipulującą ludzkimi umysłami.

                              > ale i to boli, bo przecież zakłóca dzisiejszej babci katoliczce rzucenie w twar
                              > z: wy katolicy winniście konkwiście i inkwizycji sprzed 500 lat, babciu, ty rel
                              > igiancka hołoto!

                              Ja tak nie mówię, więc nie uogólniaj. Żądam oficjalnego odwołania przez Ciebie posądzenia mnie o konotacje z komunizmem oraz przeproszenia za przypisanie ateistom "jak leci" ataków na babcie religiantki.

                              Czy Ty miałeś kiedyś do czynienia z logiką, czy tylko z jej "religiancką wersją"?

                              > a potem, już tylko poprawić fryzurę, usiąść za wigilijnym stołem
                              > z wykrochmalonym na blachę obrusem i spokojnie
                              > połamać się opłatkiem...
                              > .... z babcią, religianckim motłochem

                              Jesteś jednak szują, kanalią. Tak, przyjdę do mojej mamy na wigilię, bo to jest najważniejsza dla mnie kobieta i nigdy bym jej nie śmiał w najbłahszy sposób skrzywdzić ale to moja prywatna sprawa a Tobie nic do tego.

                              Ale spoko, ona wie, że jestem ateistą i o wierze nieraz rozmawialiśmy. Mimo tego każde z nas pozostało przy swoich poglądach, bo je tolerujemy. Jeśli ona chce mi dać ten kawałek opłatka, to go dla niej zjem i złożymy sobie życzenia i będzie dobrze. I całe szczęście, że takich wrednych facetów jak Ty wtedy w pobliżu nie będzie.

                              Jesteś koncentratem nienawiści i szczucia. Jesteś zakłamany i obłudny. Jesteś zły, jak religia, w imieniu której tu występujesz.
                              • feelek Re: Związek przyczynow-skutkowy 19.12.13, 01:13
                                eh, jesteś żałosny:
                                będę wyciągał niewygodne dla osoby argumenty bo mi się tak podoba i co mi zrobisz?
                                nic
                                bierzesz udział w takim samym procederze, jaki zarzucasz katolikom:
                                im zarzucasz zbrodnie sprzed kilkuset lat a nie przyjmujesz dovwiadomonsci, że ateiści w imię ateizmu mordowali ludzi jeszcze za naszego życia (Chiny, Kambodża)

                                " dopilnuje"
                                dopilnuj.... swojego kotka, pieska i kapci pod łożkiem

                                " żądam oficjalnego o odwołania moich konotacji z komunizmem"
                                a żądaj sobie na drzewie albo lewitując
                                jesteś żałosny i śmieszny
                                ..... i nawet nie umie sobie wydedukować, że go tak nie nazwałem
                                logik z kursów wieczorowych technikum dla zwichniętych zwojów mózgowych....

                                " oraz przeproszenia za przypisanie " jak leci" ateistom ataków na babcie religiantki"

                                przeproszenia nie będzie
                                jakich q.... ataków?

                                Procesu ze strony bohatera grgkha z pewnością nie będzie
                                wielka szkoda:
                                ":kanalia, szuja...."
                                byłby smakowity kąsek dla sądu
                                no ma facet problem z poczuciem wartości skoro się tak brzydko nazywa
                                • grgkh Re: Związek przyczynow-skutkowy 19.12.13, 05:28
                                  feelek napisał:

                                  > eh, jesteś żałosny:
                                  > będę wyciągał niewygodne dla osoby argumenty
                                  > bo mi się tak podoba i co mi zrobisz?
                                  > nic
                                  > bierzesz udział w takim samym procederze, jaki zarzucasz katolikom:
                                  > dovwiadomonsci, że im zarzucasz zbrodnie sprzed kilkuset lat
                                  > a nie przyjmujesz ateiści w imię ateizmu mordowali ludzi
                                  > jeszcze za naszego życia (Chiny, Kambodża)

                                  Wciąż nie rozumiesz różnicy między IDEĄ oraz BRAKIEM IDEI.

                                  1) Idea siedzi w głowie, jest solidnie obudowana, ma odniesienia do naszej rzeczywistości, zmienia sposób myślenia na podporządkowany sobie, wpływa na osobiste decyzje, czasem w bardzo zasadniczy sposób, a gdy opiera się na kłamstwach, doprowadza do degeneracji myślenia. Tak jest z ideami typu religia, komunizm, nazizm, rasizm, szowinizm itp.

                                  2) Brak idei jest pusty. To miejsce w umyśle, w którym znalazłaby się któraś z powyższych idei, ale się tak nie stało. Jeśli obecność idei WPŁYWA na myślenie, to puste miejsce NIE WPŁYWA. Jeśli rasizm wpływa na stosunek do innych ras, to brak rasizmu tylko może sprzyjać takim zachowaniom, które byłyby blokowane przez te ideę. Zauważ - może sprzyjać ale nie musi. Brak idei nie motywuje czymś przeciwnym do idei. Nie ma takiej zasady logicznej.

                                  Religia jest narzędziem władzy nad umysłami. Jako narzędzie władzy służy organizacjom do jej osiągania i sprawowania. Komunizm też jest systemem i narzędziem władzy. Ale ani brak religii, ani brak komunizmu nie jest takim narzędziem.

                                  Do niedawna na świecie było tak, że niemal nie istnieli ludzie niereligijni, niewierzący. Wszyscy podlegali organizacjom religijnym. Tak więc można by powiedzieć, że jakaś trudna do określenia część wszystkiego, co ludzie robili złego, mogła wynikać z religii. I na pewno coś z tego wynikało, na pewno religie (jako motywujące do podejmowania decyzji idee) ponoszą część odpowiedzialności za całe zło tego świata. Ile było to ofiar? Tego się nie da powiedzieć, bo z gdybania nie wynikają liczby.

                                  Niedawno pojawili się na świecie ateiści jako grupa na tyle licząca się, że można by szukać w ich działaniu jakichś cech wspólnych. Ale... ateizm był w państwach komunistycznych (w różnym stopniu) wprowadzany siłą. A to znaczy, że ludzie stający się z dnia na dzień ateistami, wcale nie musieli realnie przestać wierzyć. Coś z wiary w nich mogło zostawać, ale skrzętnie, ze strachu, ukrywali to. Tak więc nie byli to ateiści. Tak było po rewolucji październikowej. Oto naród rosyjski i inne narody z obszaru ZSRR, pod naciskiem władzy dokonywały ludobójstwa na sobie samym. Potem także i na pokonanych w wojnie.

                                  Czym to ludobójstwo było uzasadniane? Religią niesłychanie rzadko. Najczęściej słyszanym uzasadnieniem były jakieś motywy czysto polityczne. Tak więc nie zabijała religia lub jej brak ale polityka a więc system (komunistyczny) i zbrodniarz na jego czele.

                                  A czy istnieje jakikolwiek związek komunizmu i braku teizmu? Czy brak teizmu staje się automatycznie komunizmem, bo to sugerowałeś gdzieś między wierszami? Gdyby tak było, to dzisiejsi ateiści DOBROWOLNIE, z własnego nieprzymuszonego wyboru powinni się stawać komunistami i mieć zbrodnicze, ludobójcze zapędy. Czy tak się dzieje? Nie. No więc co chcesz przypisać dzisiaj żyjącym ateistom, jeśli ich cechą wspólną jest brak teizmu, a brak idei nie ma mocy inspirującej do czegokolwiek? Idea - tak, brak idei - nie.

                                  I jeszcze o narzędziach władzy, które są motywacją do tworzenia organizacji... Zarówno religia, jak i komunizm, są narzędziami władzy. O ile dawniej religie współpracowały dla własnej korzyści z systemami władzy świeckiej, o tyle dopiero w XX wieku zaistniały warunki, by "wyprodukować ateistów" i skasować konkurencję do władzy. Ośrodek władzy miał być w takim totalitaryzmie tylko jeden, to było wygodne i zgadzało się z idealistycznymi założeniami realnego komunizmu czerpiącego podstawy ideowe z NAUKI a nie z DOGMATÓW RELIGIJNYCH. Dopiero w XX w. gdy nauka opisała świat, zaistniała możliwość oderwania się od jego objaśniania po części religią. I idealistyczny, utopijny komunizm z tego faktu skorzystał. Niestety, w wielu wersjach realnych stawał się totalitarystyczny. Odebrane bogaczom środki kusiły i degenerowały władzę w tym systemie. Ale nie zawsze tak było i jeśli dochodziło do ludobójstwa to jego przyczyną był monopol władzy i poczucie absolutnej bezkarności.

                                  Nikt nie ma prawa przypisywać ateistom związków z ludobójstwem, bo wynikało ono nie z braku religii ale ze skali władzy, jaką posiedli szaleńcy w tych ustrojach.

                                  > " dopilnuje"
                                  > dopilnuj.... swojego kotka, pieska i kapci pod łożkiem

                                  Na pewno dopilnuję Ciebie na tym forum.

                                  > " żądam oficjalnego o odwołania moich konotacji z komunizmem"
                                  > a żądaj sobie na drzewie albo lewitując
                                  > jesteś żałosny i śmieszny

                                  Dalej będziesz tkwił w kłamstwach i nieuczciwie oskarżał takich jak ja o zapędy ludobójcze. Twoja sprawa. :) Ale śmieszny i żałosny to stajesz się właśnie teraz Ty.

                                  > ..... i nawet nie umie sobie wydedukować, że go tak nie nazwałem
                                  > logik z kursów wieczorowych technikum dla zwichniętych zwojów mózgowych....

                                  Jestem ateistą, a Ty napisałeś, że ateiści mordowali. A przecież podczas rewolucji październikowej i potem mordowali zapewne i niektórzy wierzący. I jest to sugestia, że ateizm motywował do mordowania.

                                  Ale, choć to sugerujesz, to już nie dowodzisz tego. Oczerniasz ateistów publicznie. Także i mnie.

                                  > " oraz przeproszenia za przypisanie " jak leci" ateistom ataków na babcie relig
                                  > iantki"
                                  >
                                  > przeproszenia nie będzie
                                  > jakich q.... ataków?

                                  Twój problem. Dałem Ci szansę ale z niej nie skorzystałeś.

                                  > Procesu ze strony bohatera grgkha z pewnością nie będzie
                                  > wielka szkoda:

                                  A chcesz? :) Naprawdę? Jeszcze jesteś pieniaczem?

                                  > ":kanalia, szuja...."
                                  > byłby smakowity kąsek dla sądu

                                  Obraziłeś moją rodzinę.

                                  > no ma facet problem z poczuciem wartości skoro się tak brzydko nazywa

                                  Mówisz o sobie. :)
                                • kolter-xl Re: Związek przyczynow-skutkowy 20.12.13, 22:15
                                  feelek napisał:

                                  a nie przyjmujesz dovwiadomonsci, że
                                  > ateiści w imię ateizmu mordowali ludzi jeszcze za naszego życia (Chiny, Kambodża)

                                  Ta,a powiedz czy Pinochet mordował za juz twojego życia? Ten sam przez waszego Wojtyłę nazywany"drogim przyjacielem" ?? No a junta w Argentynie do cna prawicowa morowała jeszcze w latach 80 u.b .Tez kochali kościół.

                                  > " żądam oficjalnego o odwołania moich konotacji z komunizmem"
                                  > a żądaj sobie na drzewie albo lewitując
                                  > jesteś żałosny i śmieszny
                                  > ..... i nawet nie umie sobie wydedukować, że go tak nie nazwałem
                                  > logik z kursów wieczorowych technikum dla zwichniętych zwojów mózgowych....

                                  No to udowodnij szmato ze on ma jakiekolwiek związki ze zbrodniami komunizmu !!

                                  > Procesu ze strony bohatera grgkha z pewnością nie będzie
                                  > wielka szkoda:
                                  > ":kanalia, szuja...."
                                  > byłby smakowity kąsek dla sądu
                                  > no ma facet problem z poczuciem wartości skoro się tak brzydko nazywa

                                  Prymitywny nieuku tylko ten twój watek to doskonały materiał dla sądu
                    • kolter-xl Re: Związek przyczynow-skutkowy 16.12.13, 22:51
                      feelek napisał:

                      > Slvp:
                      > dyktatura komunistyczna walczyła z religią, w założeniach komunizmu to jest " r
                      > eligia to opium dla ludu"
                      >
                      > nie erystyka
                      > srerystyka

                      Dyktatura katolicka też walczył z każdą inną religią z którą miała tylko kontakt .
                      • feelek Re: Związek przyczynow-skutkowy 17.12.13, 08:41
                        Co widać w krajach, gdzie katolików jest najwięcej
                        (głupcy nazywają takie coś dyktaturą)
                        biedni tam ci, co chcą swą wiarę zmienić na inną lub stanc się ateistami:
                        ta dyktatura karze za to śmiercią
                        • kolter-xl Re: Związek przyczynow-skutkowy 17.12.13, 09:29
                          feelek napisał:

                          > Co widać w krajach, gdzie katolików jest najwięcej
                          > (głupcy nazywają takie coś dyktaturą)
                          > biedni tam ci, co chcą swą wiarę zmienić na inną lub stanc się ateistami:
                          > ta dyktatura karze za to śmiercią

                          Feeluś wasz pech polega na tym ze rewolucja francuska nauczyła was respektu dla protego ludu.No a co do mordowania w XXI wieku kobiet ,poczytaj co an temat np aborcji miał do powiedzenia wasz idol Jan Paweł II ten chory fanatyk chciał całkowitego zakazu aborcji nawet w sytuacji zagrożenia życia kobiety .Czyli po prostu chciał żeby umierały w imię ratowania zygoty !! Zresztą dlatego krwawy kacyk z Chile Pinochet był przez waszego Janka nazywany "drogim przyjacielem"nie dziwota skoro Pinochet za aborcję karał śmiercią.
          • sclavus Re: feelek Ty nie rozumiesz antyklerykałów 13.12.13, 19:21
            Ani ja ani żaden rozsądny ateista nie jest wrogiem religii ani kościoła - GDYBY kwestia wiary stanowiła kwestię prywatną. Równie dobrze mógłbyś być wyznawcą hinduizmu, Buddy czy Potwora Spagetti.
            Niestety - żyjemy w kraju, w którym KOŚCIÓŁ KATOLICKI ma za duże wpływy na życie np niewierzących

            ***
            w pełni popieram takie stanowisko....
            Ja sam, byłem sobie ateistą sam w sobie i swobodnie rozmawiałem z katolikami (bo trudno było o innych wierzących) dopóty, dopóki katolicy nie poczuli wiatru w pupę i nie zaczęli się panoszyć, narzucając innym wszystko - literalnie wszystko - ze swoich własnych wierzeń (jednocześnie "umacniałem" swój ateizm, czytając i poznając zarówno filozofię ateizmu, jak i historię kościoła)
            ... dodać tu muszę, że o mało co, dwukrotnie, nie zostałem "zlinczowany" przez katolików: pierwszy raz, w internie, kiedy nie było mnie na mszy w mojej intencji a którą to mszę zamówiła moja matka (nie było mnie na żadnej, ale ta - była w mojej intencji)... i drugi raz, w 1991 roku, na spotkaniu "byłych janikowców", kiedy z wigorem oponowałem przeciw tezie, że to dzięki kościołowi, uwalona została komuna...
            ***
            To i parę jeszcze czynników, spowodowało, że stałem się "ateistą wojującym" - nawet nie antyklerykałem, tylko właśnie... "wojującym ateistą" :)
            • feelek Re: feelek Ty nie rozumiesz antyklerykałów 13.12.13, 19:35
              przykre te Twoje doświadczenia
              nawet trochę rozumiem teraz Twoj wojujący ateizm
              choć nie podzielam, nie stosuję, nie zastosuję:
              jakoś sobie z tym radzę, choć wchodzenie na życiorys i mnie czasem trochę uwiera
              PS. tak z ciekawości: kto to są janikowcy?
              • sclavus Re: feelek Ty nie rozumiesz antyklerykałów 13.12.13, 20:04
                ... był taki obóz "na Janika"...
        • kolter-xl Re: uchodzi uchodzi 15.12.13, 18:01
          feelek napisał:

          > Ale mi nie przeszkadza obchodzenie Świąt przez ateistów.

          Nie kłam cały wątek na to plujesz ,jak by ci to wisiało nie było by wątku.

          > Przeszkadza mi dwoistość: obchodzenie świąt religii, którą tu powszechnie, ci sami na co dzień:
          > obrażają,

          Kogo ??

          > odsądzają od czci i wiary,

          To akurat domena kleru wszelakiego.

          > jej wyznawców opluwają,

          Jak mozna opluć kogoś kto po uszy w rzygowinach stoi ??

          > nie pozwalają im na tę ich konfesję,

          Nie kłam nikt nigdy ci tego nie zabraniał !!

          > odmawiają im logiki,

          Wytłumacz mi logiku jak to jest ze Balaam z osłem gadał ??

          > nazywają największymi przestępcami

          No np Hitler , nigdy oficjalnie nie potępiony przez zdechłego w 1958 roku papieża Piusa XII. Laurki tym ciulom pisać ?

          > przynajmniej raz ja nazwę takie zachowanie brakiem logiki i zwyczajnie hipokryzją

          Gwałciciel dzieci rozgrzeszający ciebie z grzechu zjedzenia serka topionego w post , kim jest dla ciebie ??
          • feelek Re: uchodzi uchodzi 15.12.13, 20:37
            Dzięki.
            Za dowody zerowej klasy reprezentowanej tu tobą.
            Zaiste określanie przywódcy religijnego, wyznania, którego nie jesteś częścią, że:
            "zdechł"
            jest jeszcze jednym okazem w galerii tutejszych ateistów .
            Oczywiście niektórych.
            Tych zdegenerowanych.
            Na własne życzenie?
            • kolter-xl Re: uchodzi uchodzi 15.12.13, 20:59
              feelek napisał:

              > Dzięki.
              > Za dowody zerowej klasy reprezentowanej tu tobą.
              > Zaiste określanie przywódcy religijnego, wyznania, którego nie jesteś częścią,
              > że:
              > "zdechł"

              Synuś jesteś na jego gó...anym poziomie skoro tak infantylnie chcesz tego kogoś bronić ;przywódca sam siebie nazywający wikariuszem Chrystusa na ziemi nie wspiera telegramami zbrodniarzy wojennych skazanych za rozliczne zbrodnie wojenne ,a twój Pius XII tak robił !! Mi.n dostał taki telegram Oswald Pohl nie jest to komunistyczna plotka a fakt znany z mi.n książki napianej przez ; Katrin Himmler to stryjeczna wnuczka Heinricha Himmlera, dowódcy SS i Gestapo. Więc powodzenia w obronie tej zdechłej kreatury Piusa XII

              > jest jeszcze jednym okazem w galerii tutejszych ateistów .
              > Oczywiście niektórych.
              > Tych zdegenerowanych.
              > Na własne życzenie?

              Ty jesteś degeneratem nr 1 to ty cały czas zakładasz tu swoje pełne fobii i nienawiści wątki skierowane przeciwko ateistom , ty ateisto :)

              Ps.
              Masz tu kawałek kogo to w procesie norymberskim bronił zdechły Pius ;

              "Oswald Pohl (ur. 30 czerwca 1892 w Duisburgu, stracony 7 czerwca 1951 w Landsberg am Lech) – szef hitlerowskiego WVHA (Głównego Urzędu Gospodarczo-Administracyjnego SS) oraz SS-Obergruppenführer. Jako główny zarządca niemieckich obozów koncentracyjnych w trakcie II wojny światowej odpowiedzialny pośrednio za wszystkie zbrodnie popełnione na milionach ludzi w tych obozach.(..)WVHA zajmował się zwłaszcza eksploatacją niewolniczej pracy więźniów obozów, ich budową i zaopatrzeniem. Pohl był zwolennikiem eksterminacji przez pracę, stąd często spierał się z gestapo, pragnącym natychmiastowej likwidacji wszystkich "niepotrzebnych elementów". Praca w niemieckich obozach koncentracyjnych była prawdziwą katorgą dla wygłodzonych, zmaltretowanych i rozchorowanych więźniów. Nawet dla zdrowego człowieka codzienna kilkunastogodzinna praca, bez potrzebnych urządzeń i w atmosferze wszechobecnego terroru esesmanów i kapo, byłaby pracą ponad siły. Często nie miała ona żadnego sensu, wykonywana była tylko w celu zamęczenia więźniów. Szczególnie złą sławą cieszyły się kamieniołomy, będące prawdziwymi "mordowniami", bez których żaden obóz nie mógł się obejść."

              To jest powód dla którego Pius wysłał do niego wspierający telegram a biskup Regensburga podarował temu byłemu protestantowi nowo narodzonemu w więzieniu na katolicyzm Pohlowi " Pohl wraz z 3 innymi oskarżonymi został skazany na karę śmierci przez powieszenie 3 listopada 1947. Próbował jeszcze ratować życie wnosząc liczne prośby o ułaskawienie i pisząc książkę "Credo. Moja droga do Boga". Ciekawe ze tego psychopaty nie uczynili jeszcze męczennikiem za wiarę.
              • feelek Re: uchodzi uchodzi 15.12.13, 22:50
                Co prawda nie jestem dla Ciebie żadnym synusiem ale pisz kolego, pisz może ci to w czym pomoże

                używając języka, którego jakaś część mózgu każe ci używać, niczego poza ośmieszeniem się nie osiągniesz

                moje wątki nie są ani pełne nienawiści ani nie tyczą wszystkich ateistów

                masz o sobie nieuzasadnienie wysokie mniemanie
                a i chowanie się za wszystkimi ateistami to nie jest zbyt chwalebne, raczej przejaw braku odwagi.
                To nie prawda, że ateiści są tacy.
                Wielu umie sobie jakoś poukładać i znaleźć pozytywy u wierzących.
                A, nze tobie się to nie udaje?
                Ja na to nic nie poradzę
                • kolter-xl Re: uchodzi uchodzi 15.12.13, 23:08
                  feelek napisał:

                  > używając języka, którego jakaś część mózgu każe ci używać, niczego poza ośmieszeniem się nie osiągniesz

                  Gdyby moim priorytetem był twój wiercy szacunek, to pewno używałbym innych zwrotów .

                  > moje wątki nie są ani pełne nienawiści ani nie tyczą wszystkich ateistów

                  Jakoś walisz po równo i z równym zacietrzewieniem .

                  > masz o sobie nieuzasadnienie wysokie mniemanie

                  Przy kimś takim jak ty .

                  > a i chowanie się za wszystkimi ateistami to nie jest zbyt chwalebne, raczej przejaw braku odwagi.

                  Feeluś nie opowiadaj durnot , przecież praktycznie tylko 2-3 osoby odważają się mierzyć z twoimi tu andronami :))

                  > To nie prawda, że ateiści są tacy.

                  Nie znasz żadnego to skąd to wiesz ??

                  > Wielu umie sobie jakoś poukładać i znaleźć pozytywy u wierzących.
                  > A, nze tobie się to nie udaje?
                  > Ja na to nic nie poradzę

                  Kłamiesz !!nie widzę pozytywów u idiotów, tu masz dowód ze z osoba wierzącą potrafię normalnie pisać ;

                  Autor: kolter-xl  15.12.13, 18:35
                  elam1 napisała:

                  > Jestem i podczytuję czasem smile - fakt nie pisałam, ale miło, że pamiętasz.

                  Mam jedno pytanie ;czy ja ciebie kiedyś tak mocno obraziłem ??


                  Autor: elam1 15.12.13, 18:48

                  Nie. Nasze wymiany zdań o ile dobrze pamiętam były ok. Chyba, że ja coś. Dyskutować można zawsze, ale to wymaga czasu, no i oczywiście konkretów.


                  forum.gazeta.pl/forum/w,721,148551517,148557374,Re_Pomijajac_juz.html?wv.x=2
                  • feelek Re: uchodzi uchodzi 15.12.13, 23:21
                    Owszem, znam wielu ateistów.
                    B. mądrych, zgodnych.
                    Pomimo twojego wypadku.

                    Wiercy to kto?
                    Ty wierca?
                    Wiesz stań przed lustrem i powtarzaj:
                    Wierca, wierca
                    Wszystko się Kolterkowi pomieszało?

                    Rozmawiałeś z wierzącym i go nie zwymyślałeś?
                    Były jakieś plamy na Słońcu?

                    Szczęśćbo, wierco
                    • kolter-xl Re: uchodzi uchodzi 15.12.13, 23:40
                      feelek napisał:

                      > Owszem, znam wielu ateistów.
                      > B. mądrych, zgodnych.
                      > Pomimo twojego wypadku.
                      >
                      > Wiercy to kto?
                      > Ty wierca?
                      > Wiesz stań przed lustrem i powtarzaj:
                      > Wierca, wierca
                      > Wszystko się Kolterkowi pomieszało?
                      >
                      > Rozmawiałeś z wierzącym i go nie zwymyślałeś?
                      > Były jakieś plamy na Słońcu?
                      >
                      > Szczęśćbo, wierco

                      Daruj sobie wierco ten głupawy sarkazm. Zostaw go na komentarz do kiepskiego kazania
            • grgkh Re: uchodzi uchodzi 16.12.13, 00:11
              feelek napisał:

              > Dzięki.
              > Za dowody zerowej klasy reprezentowanej tu tobą.
              > Zaiste określanie przywódcy religijnego, wyznania, którego nie jesteś częścią,
              > że:
              > "zdechł"
              > jest jeszcze jednym okazem w galerii tutejszych ateistów .
              > Oczywiście niektórych.
              > Tych zdegenerowanych.
              > Na własne życzenie?

              Teistę degeneruje dogmatyzm teistyczny. To jest uznawanie prawdziwości jakiejś hipotezy bez dowodu.

              A co degeneruje ateistę, jeśli ateista ignoruje ideę teistyczną. Wytłumacz mi logicznie - jak brak idei może do czegoś motywować? Jaki jest związek przyczynowo-skutkowy?

              Czekam na uzasadnienie.

              Brak takiego powinien skutkować przeprosinami pod adresem ateistów. Bo czymże jakiś tam człowiek, który jest umysłowo obojętny wobec pewnej idei, zasłużył sobie, żebyś go tak traktował?

              No czym?
              • feelek Re: uchodzi uchodzi 16.12.13, 01:46
                ale za co niby ja mam tu kogokolwiek przepraszać?
                zadajesz jakieś absurdalne pytanie, co ja mam do tego jaki jest związek przyczynowo- skutkowyvtego, że, jak twierdzisz, brak idei może do czegoś motywować?
                Mam tłumaczyć logikę pytania, które zadajesz?
                Sam na nie odpowiedz, skoro je zadajesz.
                Pogięło cię?
                • grgkh Re: uchodzi uchodzi 16.12.13, 02:08
                  feelek napisał:

                  > ale za co niby ja mam tu kogokolwiek przepraszać?

                  Za oszczerstwa. I za ataki personalne - erystyka, wskazywałem Ci je nieraz tutaj.

                  > zadajesz jakieś absurdalne pytanie, co ja mam do tego jaki jest związek przyczy
                  > nowo- skutkowyvtego, że, jak twierdzisz, brak idei może do czegoś motywować?
                  > Mam tłumaczyć logikę pytania, które zadajesz?
                  > Sam na nie odpowiedz, skoro je zadajesz.
                  > Pogięło cię?

                  Ja używam logiki i wiem, co ma z tego wyjść. A teraz testuję twoja logikę.

                  Unik? To wskazówka, ze Twoja świadomość zauważa alogiczność Twoich konstrukcji, ale dogmat blokuje przyznanie logice prymatu. Może jeszcze "będą z Ciebie ludzie". :)

                  Czego Ci życzę... z okazji świąt.
                  • feelek Re: uchodzi uchodzi 16.12.13, 02:25
                    już ci mówiłem testuj sobie swojego kotka albo pieska.
                    A teraz cię przetestuję:
                    odmień sobie przez przypadki, czasy i osoby słowo erystyka.
                    I nie zawracaj gitary.
                    Jakvwięc widzisz udowodniłem ci że gadasz bzdury, sorry brednie a tego ci robić nie wolno bo to jest nielogiczne.
                    Tego się nie dowodzi bo to jest zabronione.
                    Erystyka.
                    Podziel podstawę walca, na którym jest oparta nasza galaktyka, przez całkę Cauchy'ego ze stałej Banacha xdx utworzonej z parametryzacji butelki Kleina powstałej z obrotu wstęgi Mobiusa, która, jak wiemy ma jedną krawędź i jedną płaszczyznę, to co ci wyjdzie skonfrontuj z teorią o istnieniu/ nieistnieniu boga i zauważ łaskawie, że temat tego wątku jest cokolwiek inny.
                    • grgkh Re: uchodzi uchodzi 16.12.13, 02:56
                      Ble, ble, ble...

                      Przetestowałem Cię negatywnie. :)
                      • feelek Re: uchodzi uchodzi 16.12.13, 02:57
                        AKP:
                        bzzzzz krrrrr trrrr grgkh
                        grrrrrrgkkkkkhhhhh
                        • grgkh Re: uchodzi uchodzi 16.12.13, 12:45
                          feelek napisał:

                          > AKP:
                          > bzzzzz krrrrr trrrr grgkh
                          > grrrrrrgkkkkkhhhhh

                          Przesmaruj układy mechaniczne - wszystkie trybiki, kółka i dźwigienki - bo coś Ci zgrzyta.
        • grgkh Re: uchodzi uchodzi 15.12.13, 18:57
          feelek napisał:

          > Ale mi nie przeszkadza obchodzenie Świąt przez ateistów.

          I dobrze, bo nie ma Ciebie to obchodzić.

          > Przeszkadza mi dwoistość: obchodzenie świąt religii, którą tu powszechnie, ci s
          > ami na co dzień:
          > obrażają,
          > odsądzają od czci i wiary,
          > jej wyznawców opluwają,
          > nie pozwalają im na tę ich konfesję,
          > odmawiają im logiki,
          > nazywają największymi przestępcami

          Jak nazwać kogoś głupiego? Dlaczego głupi ma prawo nazywać nieudowodnioną hipotezę prawdziwą a ja nie mogę tego wprost nazwać?

          > przynajmniej raz ja nazwę takie zachowanie brakiem logiki i zwyczajnie
          > hipokryzją

          Naucz się wreszcie, jaka jest definicja hipokryzji i jaki jest jej sens. W swej niezmiernej, religijno-dogmatycznej "mądrości" wciąż nie możesz podołać temu zadaniu.

          Czy doczekam się, że przeprosisz nas za to, że nie widziałeś, co to jest hipokryzja?
          • feelek Re: uchodzi uchodzi 15.12.13, 20:00
            Dzięki za udowodnienie wszystkich moich tez inicjujących wątek.
            Napracowałeś się bardzo:
            naopluwałeś, naobrażałeś inaczej myślących od siebie.
            A już się bałem bo mi tu zarzucali, że z tym pluciem,wylewaniem tych kubłów pomyj, brakiem tolerancji wobec nie - ateistów, mocno przesadzam.
            Aż się zjawiłeś.
            I jeszcze:
            takie piękne nieodróżnianie takich prostych rzeczy jak nieodróżnianie czyjegoś wyrażonego zdania od rzekomego narzucania tego zdania innym, kazania im czegoś.
            Naprawdę aż tak zakłamany jesteś?
            O jakiej organizacji mówisz że mi ona coś każe, gdy wiesz, że religia moja jest jednoosobowa i nazywa się feelkizm?
            Nie umiesz zrozumieć najprostszego: .że ktoś ze zwyczajnej porządności może występować w obronie czegoś,co ty atakujesz w sposób aż tak idiotyczny, że posuwwsz się do jakichś prymitywnych kłamstw, sformułowań tak głupich, że trudno znaleźć im dorównujące

            W końcu chodzi o taką małą rzecz jak zakłamanie , hipokryzja twoje, ateisty a nie kogoś innego, nie katolika, nie Muzułmanina, nie ateisty co szanuje innych ale ateisty takiego co na codzień opluwa a potem jak gdyby nigdy nic idzie i siada do wigilijnego stołu.

            Nikt ci kolego niczego nie każe, śmieszny by był, czasy kazania: inkwizycji, przymusowej ateizacji minęły.
            Tobie wadzi, że cię tu nazywają hipokrytą.
            Nie zgadzasz się, twoja sprawa.
            Ale ja nazwę cię hipokrytą.

            Wiedz. o Krynico Przemądrzałości, że takie coś jak twoja postawa jest podręcznikowym przykładem hipokryzji: nazywać coś głupotą, brakiem logiki, obrażać a potem brać w tym udział.
            • grgkh Re: uchodzi uchodzi 17.12.13, 16:35
              feelek napisał:

              > Dzięki za udowodnienie wszystkich moich tez inicjujących wątek.
              > Napracowałeś się bardzo:
              > naopluwałeś, naobrażałeś inaczej myślących od siebie.
              > A już się bałem bo mi tu zarzucali, że z tym pluciem,wylewaniem tych kubłów pom
              > yj, brakiem tolerancji wobec nie - ateistów, mocno przesadzam.
              > Aż się zjawiłeś.
              > I jeszcze:
              > takie piękne nieodróżnianie takich prostych rzeczy jak nieodróżnianie czyjegoś
              > wyrażonego zdania od rzekomego narzucania tego zdania innym, kazania im czegoś.
              > Naprawdę aż tak zakłamany jesteś?
              > O jakiej organizacji mówisz że mi ona coś każe, gdy wiesz, że religia moja jest
              > jednoosobowa i nazywa się feelkizm?

              Spełniasz pewien warunek: Występujesz w obronie nadmiernego, niesprawiedliwego uprzywilejowania pewnej organizacji religijnej. NA forum jest tego dowód. A czy do niej należysz? Nie wiem. Jesteś zakłamany i mam prawo Ci nie wierzyć. Twoje wynurzenia tutaj nie trzymają się kupy i są zawsze alogiczne i bełkotliwe.

              Możesz sobie mówić, kim jesteś. Twoje wpisy tutaj świadczą o czymś innym i do ich treści się odnoszę a nie do zakłamanej deklaracji, którą teraz składasz.

              > Nie umiesz zrozumieć najprostszego: .że ktoś ze zwyczajnej porządności może wys
              > tępować w obronie czegoś,co ty atakujesz w sposób aż tak idiotyczny, że posuwws
              > z się do jakichś prymitywnych kłamstw, sformułowań tak głupich, że trudno znal
              > eźć im dorównujące

              Żadnego mojego argumentu nie skontrowałeś swoim. A więc autorem bzdur jesteś Ty a nie ja.

              > W końcu chodzi o taką małą rzecz jak zakłamanie , hipokryzja twoje, ateisty a n
              > ie kogoś innego, nie katolika, nie Muzułmanina, nie ateisty co szanuje innych a
              > le ateisty takiego co na codzień opluwa a potem jak gdyby nigdy nic idzie i sia
              > da do wigilijnego stołu.

              Mam prawo robić w swym życiu WSZYSTKO to, co nie krzywdzi innych ludzi i gdybym miał skrzywdzić moją mamę odmawiając jej swojej obecności przy stole wigilijnym, który szykuje specjalnie dla nas, byłbym potworem. Ty, w swojej prymitywności myślenia, tego się domagasz od ludzi.

              To Ty nienawidzisz i niszczysz. I robisz to W IMIENIU religii.

              > Nikt ci kolego niczego nie każe, śmieszny by był, czasy kazania: inkwizycji, pr
              > zymusowej ateizacji minęły.

              Tak, na pewno taki oszołom jak Ty mi niczego nie jesteś w stanie kazać. Jestem wolny i to ja zadecyduję jak postępować, by innym ludziom żyło się ze mną dobrze.

              > Tobie wadzi, że cię tu nazywają hipokrytą.

              Ja mam to i Ciebie w d....e. Ale czytają to ludzie, którzy mogliby manipulacji Twoich wpisów dać wiarę. I dlatego tylko odpowiadam. By zostawić ślad prawdy.

              > Nie zgadzasz się, twoja sprawa.
              > Ale ja nazwę cię hipokrytą.

              Twoja sprawa wychodzić na niepełnosprawnego, nierozumiejącego prostych definicji. I Twoja sprawa szerzyć tu nienawiść i oczerniać innych. Ocenią to ci, którym zdarzy si.ę top przeczytać. Jeśli są mądrzy. A głupcy mnie nie interesują.

              > Wiedz. o Krynico Przemądrzałości, że takie coś jak twoja postawa jest podręczni
              > kowym przykładem hipokryzji: nazywać coś głupotą, brakiem logiki, obrażać a pot
              > em brać w tym udział.

              Moja satysfakcja umieć Ci udowodnić bełkot. :) Nawet sobie nie wyobrażasz, jak duża. :) Udowodnić, że bełkot jest pochodzenia religijnego - bezcenne.
              • jeepwdyzlu Re: uchodzi uchodzi 17.12.13, 16:39
                grgkh - bardzo celnie
                :-)
                w punkt a dokładnie prosto w zakłamaną mordę trafiłeś
                nic dodać, nic ująć..
                ciao
                jeep
              • feelek Re: uchodzi uchodzi 17.12.13, 20:25
                żadnej organizacji tutaj nie chronię
                wystnepuję tu z pewnym prostym pytaniem:
                o twoje ( też) zakłamanie
                tym większe, to zakłamanie, że próbujesz uciekać na boki, jak tu w jakieś odwracanie sprawy, pytasz ciągle o jakieś bzdury a to o organizacje a to o moich bossów
                zebrało się tego już 250 postów
                nie znudziło ci się jeszcze?

                można pytać Katolików o ich zakłamanie, można i ateistów
                • grgkh Re: uchodzi uchodzi 17.12.13, 23:30
                  feelek napisał:

                  > żadnej organizacji tutaj nie chronię

                  Owszem, bronisz rytuałów organizacji religijnej i biernego uczestnictwa w nich. Poza tym mogę się w nie bawić i nikomu nic do tego (to tak jak u Monty Pytona).

                  > wystnepuję tu z pewnym prostym pytaniem:
                  > o twoje ( też) zakłamanie

                  Deklaruję, że nie wierzę i naprawdę nie wierzę. Gdzie tu zakłamanie?

                  > tym większe, to zakłamanie, że próbujesz uciekać na boki, jak tu w jakieś odwra
                  > canie sprawy, pytasz ciągle o jakieś bzdury a to o organizacje a to o moich bos
                  > sów

                  Udowodnij zakłamanie na podstawie definicji.

                  > zebrało się tego już 250 postów
                  > nie znudziło ci się jeszcze?

                  Nie. A Tobie?

                  > można pytać Katolików o ich zakłamanie, można i ateistów

                  Zakłamanie niektórych katolików jest oczywiste. Być może i ateistów. Ale mnie nie udowodnisz zakłamania. Musiałbyś się odnieść do definicji i krok po kroku to wykazać. Na razie nie udało Ci się to. Na razie wypełniasz ten wątek wpisami, które jednoznacznie świadczą o Twojej kiepskiej kondycji umysłowej. Bo żeby nie zrozumieć prostej definicji hipokryzji? Toż to dziecko potrafi.
    • k_a_p_p_a Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 17:07
      > - jak co dzień wstać,
      > -zrobić wszystkie rzeczy codzienne,
      > -iść spać

      A i owszem, czemu nie, ale zima i zimno. Wielkanoc czy boże ciele czczę odgłosem rozklekotanej betoniarki.

      > zatykajnac watą uszy na wszystkie: "Lulajże Jezuniu".... dobiegające zza ściany

      Dlaczego zatykać? Masz stulić pysk, bym nie musiał cię uciszać.
      • pocoo Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 17:41
        k_a_p_p_a napisał:
        > Dlaczego zatykać? Masz stulić pysk, bym nie musiał cię uciszać.

        I słusznie.
        Ja mam szczęscie gdyż mieszkam pod lasem ,a zwierzaki nie wyją kolęd.Nawet po pijaku.
      • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 18:08
        nie, jak to nazwasz " stulę", jak to nazywasz " pyska"
        i co kolego zrobisz?
        ośmieszysz się jeszcze bardziej niż włączając domownikom tę swoją betoniarkę
        miast koncertu kolęd
        To naprawdę b. .ładne melodie są
        tworzą, wiesz takie coś:
        świąteczny nastrój
        • sclavus Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 19:32
          ... czy ty aby rozumiesz "wolność" - obojętnie... wyznania, czy czegokolwiek innego????
          Wychodzi na to, że absolutnie nie!!
          Tymczasem, jest to niezwykle(!!) proste!: twoja wolność kończy się tam, gdzie konfliktuje się z moją
          ***
          Chcesz, żebym się zakładał, że tego nie rozumiesz, pomimo całej prostoty definicji
          • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 19:42
            no dobrze ale jak w takim kontekście poradzić sobie ze sprawą wieszania krzyża?
            "Twoja wolność kończy się tam, gdzie konfliktuje się z moją"
            zdejmiesz Katolikowi krzyż i to on będzie się czuł pokrzywdzony: przestrzeń bez krzyża uzna za ateicką i uzna to za dyskryminację, za naruszenie jego wolności, prawa do wieszania krzyża w miejscach które uznaje za ważne
            jak nie zrobić, będzie źle
            może zostawić tę sprawę aż się jakoś utrze?
            • sclavus Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 20:15
              Dlaczego opanowały cię tak niskie instynkty i chcesz sprowadzić rzecz do absurdu???
              Być może jesteś zbyt młody by znać/pamiętać pewien kawał o Gierku a jest on taki, że słowo "Gierek" śmiało można zastąpić słowem "krzyż" i będzie bardzo aktualny... dzisiejszy...
              Chcesz?
              Masz!
              ***
              Uwe pyta Masztalskiego: i co tam słychać?
              Ach wiesz - jest dziwnie: otwieram radio - Gierek, otwieram telewizja - Gierek... kupiłem gazetę - Gierek... aż się boję iść do ustępu i podnieść klapę... (żeby ci ułatwić zrozumienie, spolszczyłem bo to kawal śląski)
              • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 10:03
                kawał o Gierku miał swój prawzór w kawale o Leninie
                wersję po szlunsku jak najb. możesz zawiesić
                jeśli Cię uwiera nadmiernie "panoszący" się Katolicyzm, pomyśl jak to mają w krajach Islamu: muezzin z kasety rzęzi od przedświtu....
                napisałem komuś tutaj, że wolność trzeba sobie wywalczyć.
                U nas w gminnej szkole kogoś poruszyło, że Ksiądz na rozpoczęciu roku zaintonował wspólne Ojcze nasz. Wygenerowaliśmy protest do Dyrektorki, podpisy, i patrz: w następnych latach już tego nie było: Ojcze nasz na początek roku jest odmawiane, owszem, w kościele na mszy poświęconej początkowi nauki. Poświęconej tym, co tego sobie życzą.
                • sclavus Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 17:13
                  Biedactwo! Weźże pod uwagę i zakonotuj sobie, że ja nie jestem jakimś tam internacjonalnym ateistą, tylko ateistą po prostu, żyjącym w Polsce pośród panoszących się w niej katolików, zastraszających całą resztę i których jazgot roznosi się po całym ich zaścianku...
                  Nie rozumiem dlaczego miałbym się pochylać nad "biednymi ateistami" w krajach islamu!! (może masz to szczęście, ze kościelne dzwony (często przez kołchoźnik), nie dzwonią ci nad głową, pięć razy na dzień)
                  Skoro pretendujesz do "nadzwyczajnej inteligencji", nigdy nie powinno ci się wypsnąć "takie cóś" o islamie :D:D:D
                  Czy zauważyłeś, że "mniejszościowe" wyznania, nie panoszą się tak, jak to jedno???
                  • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 17:27
                    i znowu:
                    uwiera Cię jakiś kretyn, co zainstalował takie coś - to nagłośnienie?
                    Idź z tym do sądu, jeden ktoś pod Wawą założył sprawę i wygrał.
                    tyle wolności ile się jej osobiście wywalczy: napisałem tu o jakimś może i bezmyślnym księdzu i jego Ojcze nasz w publicznej szkole na początku roku. I co udało się - ktoś coś zrozumiał, sprawa załatwiona, nikt nie ucierpiał, Ojczenasz jest odmawiane w kościele na mszy w intencji pomyślnej nauki tych co sobie tego życzą.
                    Polecam.
                    • sclavus Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 19:49
                      Paranoja!!
                      ... jak się ma twoja odpowiedź, do tego na co odpowiadasz???
                      Podpowiem ci: NIJAK!!
                      ... powodzenia w dalszym odwracaniu kotów...
                      :D:D:D
                      • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 20:40
                        Aha to nie ty napisał o kołchoźniku?
                        A kto?
                        • sclavus Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 23:06
                          hihihihi...
                          Czy to twoja specjalność, takie wyrywanie z kontekstu???
                          Acha! żeby nie było: jest taki autentyczny ksiądz, który przywołuje wiernych, pięć razy dziennie, dzwonami podłączonymi do głośników... taki katolicki muezzin :D:D:D
                          ... ale co ci tam - n'est-ce pas?
                          • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 23:11
                            Przecież poradziłem co masz zrobić
                            myśmy zrobili
                            łatwiej wyżalać się klepiąc w klawisze
                            i żeby nie było, że zmyślam: sprawę opisywała Wyborcza w styczniu 2009
                            sprawę nagłośniły nasze starania
                            polecam:
                            tyle wolności ile sobie wywalczymy
                            • sclavus Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 11:29
                              ... kręć sobie dalej... - beze mnie!
                              amen
                              • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 12:28
                                no będę kręcił dalej
                                z tego kręcenia mam rzeczywistość, co choć trochę mniej mnie uwiera....
                                ja sobie parę rzeczy zwyczajnie wywalczyłem (oświetlenie na ulicy, gazociąg, synek trafił do szkoły, gdzie z Żoną chcieliśmy... to tylko 3 z kilkudziesięciu)
                                a potem tacy jak ty przychodzili i z przekonaniem twierdzili, że sobie załatwiłem bo oni nie wpadli na to, że idąc najprostszą drogą można coś osiągnąć....
                                kręć dalej po swojemu wyżywając się na klawiaturze
                                zobaczymy, kto wykręci więcej
                                • sclavus Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 14:01
                                  no, i kręć bo nic innego z ciebie, jak "maleńki mani_pulator" :D, który tylko kręci...
                                  • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 14:34
                                    mylisz się, wszystkie rzeczy załatwiłem legalnie, bez jakiejkolwiek nawet cienia czyjejkolwiek protekcji
                                    ale, tak, są ludzie, jak ty, że żyjemy w wolnym, kraju, że trzeba czasem zwyczajnie
                                    chcieć
                                    • sclavus ???? (hihihihi) n/t 15.12.13, 15:01

            • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 18:15
              feelek napisał:

              > no dobrze ale jak w takim kontekście poradzić sobie ze sprawą wieszania krzyża?

              No a kto ci w domu czy świątyni zakazuje to robić ?

              > "Twoja wolność kończy się tam, gdzie konfliktuje się z moją"
              > zdejmiesz Katolikowi krzyż i to on będzie się czuł pokrzywdzony: przestrzeń bez
              > krzyża uzna za ateicką i uzna to za dyskryminację, za naruszenie jego wolności
              > , prawa do wieszania krzyża w miejscach które uznaje za ważne
              > jak nie zrobić, będzie źle
              > może zostawić tę sprawę aż się jakoś utrze?

              Jak idzie do np urzędu to mu krzyż do czego tam jest potrzebny ??
              • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 20:48
                Tę obecność/ nieobecność tego krzyża trzeba zwyzajnie wypracować.
                Nie zrobisz tego ty bo ty swoją działalnością byś to porozwalał, skłócił.
                Tak niczego się nie załatwi.
                Trzeba aby był konsensus
                Konsensus na sali sejmowej?
                IMHO jest: ten krzyż nie wisi tam centralnie nad orłem ale wisi nad prawicą, jakby lewica miała swoją część tej przestrzeni, bez krzyża.
                Podobnie zrobiono wvPakistanie: część pakistańskiej flagi ma kolor biały, obok muzułmańskiej zieleni i w ten sposób niemuzułmańska mniejszość ma swoją niemuzułmańską część flagi.
                Kiepski kompromis z tym krzyżem co wisi w sali sejmowej?
                Proszę o lepszy
                • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 21:03
                  feelek napisał:

                  > Kiepski kompromis z tym krzyżem co wisi w sali sejmowej?
                  > Proszę o lepszy

                  Zapytaj swojego Donka czemu drży kiedy należy bronic bezstronności państwa. Dwa skrzyżowane patyki jeszcze nie osiągnęły w tym kraju oficjalnie statusu godła państwowego ,więc won z tym z sejmu .
                  • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 22:54
                    no widzisz:
                    nie:
                    " won"
                    Będą rozmawiać, toczyć spory i jakoś dojdą do tego konsensusu.
                    A ty?
                    Tyle twego, że tu sobie popiszesz.
                    To twoja jedyna pociecha.
                • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 16.12.13, 00:17
                  feelek napisał:

                  > Tę obecność/ nieobecność tego krzyża trzeba zwyzajnie wypracować.
                  > Nie zrobisz tego ty bo ty swoją działalnością byś to porozwalał, skłócił.
                  > Tak niczego się nie załatwi.
                  > Trzeba aby był konsensus
                  > Konsensus na sali sejmowej?
                  > IMHO jest: ten krzyż nie wisi tam centralnie nad orłem ale wisi nad prawicą, ja
                  > kby lewica miała swoją część tej przestrzeni, bez krzyża.
                  > Podobnie zrobiono wvPakistanie: część pakistańskiej flagi ma kolor biały, obok
                  > muzułmańskiej zieleni i w ten sposób niemuzułmańska mniejszość ma swoją niemuzu
                  > łmańską część flagi.
                  > Kiepski kompromis z tym krzyżem co wisi w sali sejmowej?
                  > Proszę o lepszy

                  Religia jest aprawą PRYWATNĄ. Dlaczego symbol jednej z prwatnych religii MUSI wisieć w sali sejmowej?

                  Musi czy nie musi?

                  Tylko może?

                  Jeśli nie musi, to zdejmijmy go dla "świętego spokoju" i wieszajmy na prywatnych ścianach u tych ludzi, dla których on MUSI wisieć. Ściana w sejmie jest publiczna, należy do wszystkich obywateli i powinna im sugerować, czym jest ich państwo.

                  Czy mamy się domyślać, że nasze państwo jest wyznaniowe?

                  Problem się zaczął od momentu, gdy jakiś AGRESYWNY religiant powiesił ten krzyż bez zgody wszystkich posłów. Wróćmy więc do momentu sprzed tego incydentu. Okażcie, religianci, odrobinę chęci do pójścia na kompromis.

                  Stać was na wyciszenie wojny, czy będziecie wciąż podkreślać swoją dominację i absolutną, dogmatyczną (bez uzasadnienia) "rację"?
                  • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 17.12.13, 09:33
                    tak, tak Polska to państwo wyznaniowe:
                    jak:
                    USA, Wielka Brytania, Włochy, Norwegia, Szwecja, Dania, Niemcy....
                    tam krzyże są w przestrzeni publicznej a Prezydent USA mówi na ceremonii inauguracyjnej "Ojcze nasz", kościły protestanckie są w Skandynawii wpisane do konstytucji

                    są tacy, co nazywają te kraje najstarszymi demokracjami ( miliardy)
                    są. i tacy, co nazywają to państwami wyznaniowymi

                    dlaczego tam tak jest?
                    myślę, że sobie takie coś przez setki lat wydyskutowano
                    mamy z tym proboem: musimycsię nauczyć, że większość też ma swoje prawa
                    tu prawa do wieszania krzyża w niektórych przestrzeniach publicznych
                    • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 17.12.13, 09:41
                      feelek napisał:

                      > tak, tak Polska to państwo wyznaniowe:
                      > jak:

                      Jeszcze gorzej bo w wymienionych przez ciebie krajach stoją często na szczycie królowe czy królowie ,nie wybierani w demokratycznych wyborach

                      > USA, Wielka Brytania, Włochy, Norwegia, Szwecja, Dania, Niemcy....
                      > tam krzyże są w przestrzeni publicznej

                      W Niemczech a gdzie ??

                      >a Prezydent USA mówi na ceremonii inauguracyjnej "Ojcze nasz", kościły protestanckie są w Skandynawii wpisane do konstytucji

                      Nasz konstytucja też to dopuszcza ,wiec nie manipuluj prymitywnie jak to masz w zwyczaju .

                      > są tacy, co nazywają te kraje najstarszymi demokracjami ( miliardy)są.

                      Człowieku zrozum w końcu ze chrześcijanin nie ma nic wspólnego z 95% dzisiejszych tzw chrześcijan

                      i tacy, co nazywają to państwami wyznaniowymi
                      >
                      > dlaczego tam tak jest?
                      > myślę, że sobie takie coś przez setki lat wydyskutowano
                      > mamy z tym proboem: musimycsię nauczyć, że większość też ma swoje prawa
                      > tu prawa do wieszania krzyża w niektórych przestrzeniach publicznych

                      To jest własnie ten prymitywny religiancki stan myślenia . Obudź się; skoro krzyż nie jest godłem nie reprezentuje narodu. Pamiętam jak umarł wasz idol Wojtyła ,w TV gremialnie durnie mówili ze cała Polska płacze za nim, a ja za nim nie płakałem Polakiem nie jestem ??
                      • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 17.12.13, 10:27
                        " w Niemczech, gdzie?"
                        taki erudyta się tu deklarujesz,a nie wiesz?
                        w Bawarii(10 mln mieszkańców)

                        ja nie reprezentuję żadnego:

                        " religianckiego sposob myślenia"

                        bo nie chodząc do kościoła jak mogę nim być

                        ja reprezentuję sposób myślenia:
                        koncyliacyjny, pojednawczy, szukam zgody, nie obrażam się na rzeczywistość
                        i myślę, że więcej wolności wywalczam niż ty swoim śmiesznym, napastliwym, obraźliwym klepaniem w klawiaturę

                        • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 17.12.13, 10:38
                          feelek napisał:

                          > " w Niemczech, gdzie?"
                          > taki erudyta się tu deklarujesz,a nie wiesz?
                          > w Bawarii(10 mln mieszkańców)

                          Czyli w jednym określonym Landzie a czy to cała republika federalna ?

                          > ja reprezentuję sposób myślenia:
                          > koncyliacyjny, pojednawczy, szukam zgody, nie obrażam się na rzeczywistość
                          > i myślę, że więcej wolności wywalczam niż ty swoim śmiesznym, napastliwym, obraźliwym klepaniem w klawiaturę

                          Jak do tej pory twój pacyfizm spowodował ze masz na forum 95% przeciwników którzy co rusz słusznie ci łgarstwo zarzucają, wiec nie pieprz mi tu bzdur bo na trolla co raz wychodzisz .
                    • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 18.12.13, 19:10
                      feelek napisał:

                      > tak, tak Polska to państwo wyznaniowe:
                      > jak:
                      > USA, Wielka Brytania, Włochy, Norwegia, Szwecja, Dania, Niemcy....

                      A co tam porównywać. Państwo bezwyznaniowe nie kieruje się w swym działaniu niczym, co wynikałoby z konkretnej doktryny wyznaniowej. Po co to? Przecież to są faktyczne rządy partii boga. W Polsce PRL tego nie było i religia mogła sobie istnieć. Potem zachciało się jej władzy, więcej i więcej. Uśpieni katoliccy harcownicy ruszyli do boju. No i mamy, co mamy.

                      > tam krzyże są w przestrzeni publicznej a Prezydent USA mówi na ceremonii inaugu
                      > racyjnej "Ojcze nasz", kościły protestanckie są w Skandynawii wpisane do konsty
                      > tucji

                      A mają podpisany wiernopoddańczy konkordat z Watykanem?

                      > są tacy, co nazywają te kraje najstarszymi demokracjami ( miliardy)
                      > są. i tacy, co nazywają to państwami wyznaniowymi

                      Manipulujesz danymi.

                      > dlaczego tam tak jest?

                      Zwisa mi, jak sobie gdzie indziej urządzają współistnienie z religią. W każdym kraju jest inaczej.

                      > myślę, że sobie takie coś przez setki lat wydyskutowano
                      > mamy z tym proboem: musimycsię nauczyć, że większość też ma swoje prawa
                      > tu prawa do wieszania krzyża w niektórych przestrzeniach publicznych

                      To są miejsca związane z działaniem PAŃSTWA. A religia ma przydzielone miejsca kultu, świątynie.

                      PO CO Tobie krzyże w miejscach neutralnych? Nie muszą tam wisieć? To je zdejmijcie dla świętego spokoju, niech nie drażnią. Dlaczego religianci koniecznie chcą postawić na swoim? Bo jest ich więcej?

                      Władza, władza, władza - w tym momencie widać wyraźnie, o co naprawdę wam, religiantom, aroganckim, bezczelnym łobuzom chodzi. Osiągnięcie przewagi za wszelką cenę. Nawet poprzez manipulację. Gardzicie tym niepodporządkowanym wam "motłochem", prawda? Ich wolność macie za nic. Bo liczy się większość. Totalne zło religii jako narzędzia władzy.
                      • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 18.12.13, 21:43
                        mi te krzyże po nic, bo nie ja je wieszam

                        ale ja z tym nie walczę:
                        podoba mi się postawa wspomnianej w tym wątku Hinduski z Toskanii:
                        to są ich symbole i nic mi do tego
                        tej sprawy nie da się załatwić inaczej:
                        inaczej będzie jak za komuny:
                        zdejmowanie tych krzyży na siłę z miejsc, gdzie ludzie tego chcieli: Miętne, Włoszczowa.

                        W atmosferze walki ovwolność religijną. Więcej zła przyniosły te akcje komunistów niż jakiegokolwiek pożytku.

                        Co innego, że teraz włażą z krzyżami gdzie popadnie: u nas zawiesili na basenie a religijny właściciel pubu zawiesił krzyż nad. ... barem, ludzie żłopią piwsko i co mu zrobisz

                        te sprawy trzeba wywalczyć ale nie na zasadzie że zdejmować, ludzie tego często autentycznie chcą.
                        Na zasadzie dogadywania się.
                        Podoba mi się załatwienie sprawy w sejmie:
                        krzyż wiśi z boku, nie centralnie, tym samym pozostawia część przestrzeni ludziom, ktorzy:
                        " czerpią tę wiedzę z innych wartości" niż krzyż.
                        • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 18.12.13, 21:57
                          feelek napisał:

                          > mi te krzyże po nic, bo nie ja je wieszam
                          >
                          > ale ja z tym nie walczę:
                          > podoba mi się postawa wspomnianej w tym wątku Hinduski z Toskanii:
                          > to są ich symbole i nic mi do tego
                          > tej sprawy nie da się załatwić inaczej:
                          > inaczej będzie jak za komuny:
                          > zdejmowanie tych krzyży na siłę z miejsc, gdzie ludzie tego chcieli: Miętne, Włoszczowa.

                          No rozumiem ; lubisz być dymany.

                          > W atmosferze walki ovwolność religijną. Więcej zła przyniosły te akcje komunistów niż jakiegokolwiek pożytku.

                          Widzisz ten głupawy tekst z twojej strony wskazuje ze albo nie rozumiesz tego ze Polska ma konstytucję ,której w sejmie nie szanują .Lub po prostu w tak zawoalowany sposób podkreślasz swój religiancki sposób myślenia.

                          > Co innego, że teraz włażą z krzyżami gdzie popadnie: u nas zawiesili na basenie a religijny właściciel pubu zawiesił krzyż nad. ... barem, ludzie żłopią piwsko i co mu zrobisz

                          Jego Bar, jego brocha.

                          > te sprawy trzeba wywalczyć ale nie na zasadzie że zdejmować, ludzie tego często
                          > autentycznie chcą.
                          > Na zasadzie dogadywania się.

                          Dogadać to ty się możesz ze swoją kobietą ile możesz sobie na własnej klacie krzyży nosić, w przestrzeni publicznej obowiązuje prawo mówiące o bezstronności państwa wobec religi ,wiec won z tym do prywatnych domów i kościołów.

                          > Podoba mi się załatwienie sprawy w sejmie:
                          > krzyż wiśi z boku, nie centralnie, tym samym pozostawia część przestrzeni ludzi
                          > om, ktorzy:
                          > " czerpią tę wiedzę z innych wartości" niż krzyż.

                          Podoba ci się ? przecież wiemy tu religiancie ze podoba ci się deptanie konstytucji w imię waszego religianckiego samopoczucia.
                          • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 18.12.13, 22:21
                            no widzisz:
                            nie: " won"

                            ty sobie tutaj:
                            popluj
                            powrzeszcz
                            obrażaj się

                            tyle twojego


                            a te krzyże będą

                            bo tego chcą ludzie

                            jakby nie chcieli toby ich nie było
                            ---------------

                            Kolter: "lubisz być dymany"?
                            naprawdę lubisz?
                            ojej
                            • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 18.12.13, 22:27
                              feelek napisał:

                              > Kolter: "lubisz być dymany"?
                              > naprawdę lubisz?
                              > ojej

                              Feeluś nie musisz po raz 5898957 udowadniać ze jesteś gó...arzem :))
                            • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 18.12.13, 22:49
                              feelek napisał:

                              > no widzisz:
                              > nie: " won"

                              To szanuj poglądy innych.

                              > ty sobie tutaj:
                              > popluj
                              > powrzeszcz
                              > obrażaj się
                              >
                              > tyle twojego

                              > a te krzyże będą

                              Co ja widzę?!?! W imieniu religiantów zadecydowałeś, że te krzyże tutaj będą? Ty, udawany ateista? :)

                              > bo tego chcą ludzie

                              Ja też jestem CZŁOWIEKIEM. I ja, jako człowiek, tego nie chcę. Zresztą tu chodzi o prywatny, oparty na kłamstwach o bredniach światopogląd. Won z nim z przestrzeni publicznej. :)

                              > jakby nie chcieli toby ich nie było

                              Ja nie chcę a jednak są? Dlaczego?
                        • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 18.12.13, 22:45
                          feelek napisał:

                          > mi te krzyże po nic, bo nie ja je wieszam
                          >
                          > ale ja z tym nie walczę:

                          A ja też nie walczę. Ja tylko opowiadam się za opcją ich zdjęcia.

                          Obaj nie walczymy. Cieszy Cię to?

                          > podoba mi się postawa wspomnianej w tym wątku Hinduski z Toskanii:
                          > to są ich symbole i nic mi do tego

                          A mnie jednak do tego coś. Gdyby mi wieszali swastyki, to czułbym psychiczne molestowanie czymś bardzo nieprzyjemnym. Podobnie to odczuwam w związku z nadmiarem krzyży w otoczeniu, o którym wiem, ze powinno być neutralne wyznaniowo.

                          Wyjaśnijmy sobie to: DLACZEGO nie jest Ci bliska neutralność pewnych stref publicznych? Religia, jako prywatny pogląd, ma do swojego eksponowania wyznaczoną przestrzeń. Niech tam KAŻDA religia pozostanie. To ma być PRYWATNA przestrzeń - z rezerwacją, że można sobie tam wieszać cokolwiek. Publiczna ma być wolna i nieskażona. Niezasrana i nieobszczana.

                          > tej sprawy nie da się załatwić inaczej:
                          > inaczej będzie jak za komuny:

                          Było dobrze. Jako dziecko chodziłem na religię, potem przez pewien czas byłem przymuszany do chodzenia do kościoła przez rodzinę. Nie zauważyłem, by katabasom w ich akcjach indoktrynacyjnych cokolwiek zawadzało.

                          > zdejmowanie tych krzyży na siłę z miejsc, gdzie ludzie tego chcieli: Miętne, Wł
                          > oszczowa.

                          Zdjąłem i wypieprzyłem krzyż u siebie w domu. Na śmietnik. Miałem do tego prawo, czy zakablujesz mnie do bojówki katolskiej? Powiesić WOLNO a zdjąć NIE WOLNO?" Co to za pieprzona nierównowaga? Masz coś poprzestawiane w głowie agencie religijny.

                          > W atmosferze walki ovwolność religijną. Więcej zła przyniosły te akcje komunist
                          > ów niż jakiegokolwiek pożytku.

                          Żyłem w kraju komunistycznym, Polsce przez wiele lat. Oświadczam Ci tutaj - na własne oczy widziałem pełną wolność religijną. W zakresie prywatności przekonań nie było żadnych ograniczeń. Organizacja oparta na prywatnych wierzeniach musi się trzymać z daleka od władzy.

                          > Co innego, że teraz włażą z krzyżami gdzie popadnie: u nas zawiesili na baseni
                          > e a religijny właściciel pubu zawiesił krzyż nad. ... barem, ludzie żłopią piws
                          > ko i co mu zrobisz

                          Bo ewoluujemy w stronę państwa wyznaniowego.

                          > te sprawy trzeba wywalczyć ale nie na zasadzie że zdejmować, ludzie tego często
                          > autentycznie chcą.

                          Nie obchodzi mnie, co jakiś religiant chce. Religiant to nie jest człowiek, to nosiciel religijnego wirusa umysłowego, całkowicie uzależniony od tego wirusa (mema) i działający wyłącznie na jego rzecz.

                          > Na zasadzie dogadywania się.

                          O jakim "dogadywaniu" mówisz? O ustępowaniu coraz dalej? I oddawaniu coraz więcej władzy w ręce tych łobuzów?

                          > Podoba mi się załatwienie sprawy w sejmie:
                          > krzyż wiśi z boku, nie centralnie, tym samym pozostawia część przestrzeni ludzi
                          > om, ktorzy:
                          > " czerpią tę wiedzę z innych wartości" niż krzyż.

                          Wiedzę to się czerpie chyba z nauki a nie z krzyża znaczącego władzę instytucji religijnej. Chyba że wiedzę o tym, jaka ona jest.
        • k_a_p_p_a Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 19:53
          feelek napisał:

          > nie, jak to nazwasz " stulę", jak to nazywasz " pyska"
          > i co kolego zrobisz?

          Nic, nie jesteś moim sąsiadem. Gdybyś był, to stuliłbyś. Zaręczam.

          > ośmieszysz się jeszcze bardziej niż włączając domownikom tę swoją betoniarkę
          > miast koncertu kolęd

          Moi bliscy, od tygodnia albo już dłużej, odgrażają się, że pewnego dnia zabiją, zakopią i nasrają na grób kogoś, kto puści im jeszcze raz Last Christmas czy innego podobnego gniota.
          A na marginesie- ty dyskutujesz z lustrem- przecież zastrzegłem, że w święta zwane Bożym Narodzeniem nie prowadzę prac budowlanych- aura nie sprzyja.
          • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 19:57
            Ale wiesz, że Last Christmass nie jest kolędą?
            tylko pastorałką?
            • k_a_p_p_a Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 20:09
              feelek napisał:

              > Ale wiesz, że Last Christmass nie jest kolędą?
              > tylko pastorałką?

              Pastorałką?? Dałbym głowę, że kolędą, zawsze leci do porzygu w okolicy wszystkich świętych, znaczy się tuż po. Ale mniejsza o to. Mam za to pytanie-
              oglądanie filmu "Kevin sam w domu" też jest obrzędem bożonarodzeniowym?
        • sclavus Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 20:03
          Przecie ci napisałem!
          Chrześcijańskim na pewno nie, tylko - jak już - katolickim, ale ukradzionym, tak zwanym "poganom" bo ... nikt nie wie, kiedy urodził się biblijny Jezus (jeśli w ogóle urodził się kiedykolwiek)
          Czyżby czytanie sprawiało ci problem? ... nie wspominając o rozumieniu czytanego słowa?
          PeeS - jak się nazywa twoja religia skoro tak się odżegnujesz od katolicyzmu???
    • man_sapiens Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 13.12.13, 23:28
      Chrześcijanie nie mieli oporów w obchodzeniu święta zimowego przesilenia jako dnia narodzin ich boga, dlaczego mają ateiści mieć problemy z małpowaniem chrześcijańskich obrządków?
      Ubieranie choinki, dzielenie się chlebem to pogańskie zwyczaje. Na wsi chłop dzielił się opłatkiem z koniem i bydłem, koniowi i krowom to uchodziło.
      Nie wiem jakim cudem wpadłeś na to, że ktoś odmawia ci bycia uczciwym człowiekiem. Ktoś cię zmusza do kradzieży albo pedofilii? Biją cie nahajkami żebyś kogoś obmówił?
      A jeżeli uważasz, że ateizm polega na nienawiści do wszystkiego co wierzące - chodź na niedzielne kazania do innej parafii, twój proboszcz ma najwyraźniej rozmiękczenie mózgu i manię prześladowczą.
    • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 09:46
      Wychodzi na to, że obchodzą, jak najbardziej
      obchodzą, pomimo zadry panoszącego się, ich zdaniem, nadmiernie Katolicyzmu,
      dlaczego mnie ta postawa, podszyta moim zdaniem trochę obłudą (ale to dotyczy jedynie tych, co tu odsądzają "wierców" od czci i wiary, tylko tych!),
      dlaczego mnie ta postawa nie dziwi?

      może dlatego, że Boże Narodzenie to, bardzo ładne święta są, może jest to coś najładniejszego co tylko w Polsce takie jest: choinka, karp w galarecie(osobiście nie cierpię), śnieg, dzwoneczki, kolęda....atmosfera gdy na moment zapominamy o tym, co nas dzieli.....
      ta atmosfera udziela się wszystkim....
      ---------------------
      rok może 1975, plac na Rozdrożu (Warszawa), pierwszy dzień świąt, godzina 11.00, pustawo....
      Alejami Ujazdowskimi idzie gromadka dzieci ...... z tornistrami....
      Moje bezgraniczne zdziwienie przerywa głos malucha o rysach tatarskich:
      -Miszaaaaaa, da zawtraaaa
      to maluchy ze szkoły przy ambasadzie radzieckiej wracały ze szkoły,
      jak co dzień
      • karbat Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 13:01
        >Byłby to wszak wołający o pomstę do nieba(?) przykład rozdwojenia jaźni:
        >stawiać choinkę?

        nie stawiam zadnej choinki, mody niedawno zaimportowanej z Niemiec.
        zrobilem to moze dwa razy w zyciu. Sa inne sposoby na uroczyste przystrojenie domu, mieszkania. kwestia gustu i wyobrazni .

        >ubierać wigilijny stół?

        mam czesto uroczyscie nakryty/ubrany stol,
        nie potrzebne mi sa do tego zadne kato sfienta.

        >łamać się opłatkiem?

        okazji do skladani zyczen, najblizszym, mam mnostwo. z okazji czy bez okazji .
        nie uzywam w tym celu zadnego opłatka .

        >śpiewać kolędy?

        nie spiewam koled. nie widze potrzeby znajomosci bardzo czesto durnych
        sentymentalno- kiczowatych textow.

        >Ejże, czy to nie przykład obłudy większej niż ta, którą zarzucają wierzącym?

        co ci sie roji w twojej glowie, jest twoim osobistym problemem .

        >zatykajnac watą uszy na wszystkie: "Lulajże Jezuniu".... dobiegające zza ściany
        >Mnie, osobiście ani trochę ten obyczaj nie przeszkadza, więcej, kocham go,
        >bez niego życia sobie nie wyobrażam .

        spiewaj, puszczaj sobie radio, lecz tak bym cie musial cie sluchac zza sciany .
        by nie zyc w jednym bloku z prawdziwymi polskimi katolikami .... wlasny dom ...

        katoliku, ustawodawca, pracodawca zmusza mnie (zamyka na ten okres swoj interes) ,
        by w tzw. okresie sfionteczno - noworocznym brac 2- 3 tygodnie urlopu .
        Naprawde nie mialbym zadnych problemow, gdyby ten urlop byl np. w lutym .

        • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 13:36
          szanuję twoje Karbata zdanie
          jak widzisz czytając ten wątek, zdanie nie podzielane przez innych ateistów,
          którzy obchodzą to święto
          -----------
          Pisze Karbat: " Katoliku"
          prowadzisz tu rozmowę a nie wiesz z kim?
          typowe, choć mało chlubne, zauważane u wielu tu ateistów
      • jeepwdyzlu klasyka - niby dyskusja - ale z tezą :-) 14.12.13, 14:05
        Wychodzi na to, że obchodzą, jak najbardziej
        obchodzą, pomimo zadry panoszącego się, ich zdaniem, nadmiernie Katolicyzmu,
        dlaczego mnie ta postawa, podszyta moim zdaniem trochę obłudą (ale to dotyczy jedynie tych, co tu odsądzają "wierców" od czci i wiary, tylko tych!),
        dlaczego mnie ta postawa nie dziwi?
        -------------
        tłumaczymy Ci - że można nienawidzieć Kościoła jako instytucji, wiedzieć o pogańskich źródłach świąt- ale obchodzić je z powodów TOWARZYSKO, rodzinno, przyjacielskich...
        Gdzie tu widzisz obłudę?
        Powtórzę: bywam dość regularnie na pasterkach, potrafię zadumać się nad estetyką i metafizyką eucharystii, podziwiać renesansowe ołtarze czy zachwycić się Madonną Rafaela.
        Nie wierząc w boga...
        Kto tego nie rozumie jest zwykłym idiotą.
        jeep
        • feelek Re: klasyka - niby dyskusja - ale z tezą :-) 14.12.13, 14:47
          Chodzić na nieuznawaną przez siebie pasterkę,
          uważać się za ofiarę religii i uczestniczyć w jej obchodach

          nie pozostaje potem nic innego jak agresja, używanie słów obraźliwych wobec kogoś, kto taką postawę, jak ja tu uważa za urągające logice zakłamanie

          czy raczej postawę:
          zjeść ciastko - przywalić czarnemu,
          i mieć ciastko- brać w tym udział bo to zwyczajnie fajny obyczaj

          a czarny ci tę pasterkę zorganizuje?
          Nie ma tu jakiegoś elementarnego braku konsekwencji?

          agresją wobec mnie niczego tu nie załatwisz

          przynajmniej ciasteczko będzie w tym roku cokolwiek gorzkawe
          ,
          ---------
          Światowa Służba Wykrywania Hipokryzji
          • jeepwdyzlu do meczetów katolik nie chodzi-nie jest zakłamany! 14.12.13, 14:55
            rzeczywiście musimy kończyć
            jesli nie odróżniasz ŚWIADOMOŚCI wpływu Kościoła na zachodnią cywilizację, jego roli w historii czy sztuce, zainteresowaniu obrzędami z KRYTYKĄ współczesnej roli kościoła - zwłaszcza w Polsce - to szkoda naszego czasu na spór...
            Urągające logice zakłamanie?
            Rozumiem, że na Wawel chodzą tylko wierzący w smoka a na Giewont wyznawcy śpiących rycerzy?
            A katolik nie zhańbi się np wejściem do meczetu?

            Nie rozumiesz czym jest szacunek do tradycji i głęboko nie wiesz czym jest ateizm.
            Budujesz sobie swoje własne światy. Szkoda że ciasne, pełne ciemności i kompleksików...
            Nie opisuj
            jeep
    • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 14:57
      No i robi się coraz mniej przyjemnie
      1. bo prawda, z którą sobie nie umieją poradzić
      2. bo ateiści (ci przynajmniej tutaj) jacyś nadwrażliwi na punkcie swej idealności, wyjątkowości i wyższości intelektualnej
      IMHO i 1, i 2.

      Koledzy czas dorosnąć: jak widać wszyscyśmy trochę z wad:
      Katolicy bo wierzą w jakieś bezsensy, ateiści bo nie uznają a obchodzą. Ja też jakieś tam wady mam.
      To zwyczajnie ludzkie.
      Jedno, jedyne to się z tym pogodzić.
      Nikt wam złego słowa nie powie.
      • pocoo Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 15:20
        Być może nie zauważyłeś,ale ja nie lubię świąt i nie obchodzę ich.Robię to na co mam ochotę,jem to na co mam ochotę i kiedy mam ochotę oraz nienawidzę "owczego pędu".Co mnie obchodzi co robią inni ,jak mi nie wchodzą do ogrodu?Biada intruzom.
      • wawrzanka Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 16:15
        feelek napisał:

        > No i robi się coraz mniej przyjemnie
        > 1. bo prawda, z którą sobie nie umieją poradzić
        > 2. bo ateiści (ci przynajmniej tutaj) jacyś nadwrażliwi na punkcie swej idealno
        > ści, wyjątkowości i wyższości intelektualnej
        > IMHO i 1, i 2.
        >
        > Koledzy czas dorosnąć: jak widać wszyscyśmy trochę z wad:
        > Katolicy bo wierzą w jakieś bezsensy, ateiści bo nie uznają a obchodzą. Ja też
        > jakieś tam wady mam.
        > To zwyczajnie ludzkie.
        > Jedno, jedyne to się z tym pogodzić.
        > Nikt wam złego słowa nie powie.

        Feelek, sam szufladkujesz. Ateiści są różni i katolicy też. Na tym forum są różni ludzie - jedni lubią boże narodzenie, inni nie. Wśród katolików też znajdziesz takich, którzy tego święta nie lubią. A jeśli chodzi o ateistów - to istnieją bardziej i mniej świadomi rzeczywistości, w której żyją. Akurat Jeep należy do tych bardziej świadomych. Ty jesteś niewierzący (chyba) i jeep jest niewierzący. Obaj kochacie boże narodzenie. O co ci chodzi? Jeśli zakładasz wątek "z nutą pretensji" to kieruj pretensje do konkretnych osób i z nimi rozmawiaj, bo sam stworzyłeś właśnie "szufladkujący" wątek. Nie wiadomo do kogo adresowany tak naprawdę.
        • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 16:38
          szufladkuje się samo,
          zaraz się okaże, że żadnych krzywdzących wierzących wpisów tu nie było,
          wiele razy napisałem, że nie odnoszę tych wpisów do wszystkich,

          nie tylko tak wychodzi bo internet jest pod wieloma względami ułomny:
          uogólnia, rozciąga na wszystkich, gdy każdy jest trochę inny

          tak wychodzi bo nadwrażliwi, bo prawdy jest niemało, prawdy z którą trudno się pogodzić:
          najpierw plują ( ci, co plują) a potem chyc na Pasterkę, jakby nic się nie stało?
          Ja na Pasterkę nie chodzę a i nie opluwam

          no dajże spokój
          to niby nie ma tutaj:
          "....kartofle, swołocz katolicka, motłoch bezmyślny, bydło religianckie...."
          to o hierarchii czy o prostych wyznawcach?
          sama sobie odpowiedz
          • wawrzanka Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 16:46
            feelek napisał:

            > no dajże spokój
            > to niby nie ma tutaj:
            > "....kartofle, swołocz katolicka, motłoch bezmyślny, bydło religianckie...."
            > to o hierarchii czy o prostych wyznawcach?
            > sama sobie odpowiedz

            Bywa. To ci tak zwani "mocni w gębie". Mogą sobie ulżyć w internecie, bo w domu - żonka jakby to usłyszała - toby ze śliwą pod okiem przez tydzień chodzili. Oni mogą tu sobie pisać, ale patrząc w oczy "religiantowi" nie pisną słówka. Ale szufladkować nie można.
            • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 17.12.13, 23:38
              wawrzanka napisała:

              > feelek napisał:
              >
              > > no dajże spokój
              > > to niby nie ma tutaj:
              > > "....kartofle, swołocz katolicka, motłoch bezmyślny, bydło religianckie..
              > .."
              > > to o hierarchii czy o prostych wyznawcach?
              > > sama sobie odpowiedz
              >
              > Bywa. To ci tak zwani "mocni w gębie". Mogą sobie ulżyć w internecie, bo w domu
              > - żonka jakby to usłyszała - toby ze śliwą pod okiem przez tydzień chodzili. O
              > ni mogą tu sobie pisać, ale patrząc w oczy "religiantowi" nie pisną słówka. Ale
              > szufladkować nie można.

              O kim mówisz? O grupie czy o kimś konkretnym?
    • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 16:21
      opinie antyklerykałów kontestatorów uczestniczących w świątecznych obrzędach są ciekawą konstatacją uczuć części nas - Polaków:

      - większość z nas Polaków uczestniczy w obrzędach religijnych bezrefleksyjnie, wystarczy popatrzeć na transmisję jakiejś mszy - te błądzące, odległe, patrzące w bok, nieobecne spojrzenia

      - kontestujący, antyklerykałowie, jak tu na tym forum chodzą tam, np. na pasterkę i są w roli nieuczestniczących obserwatorów.

      Nie potrafię zwyczajnie takiej postawy zrozumieć. Mnie cała katolicka konfesja irytuje i w niej od lat nie uczestniczę. A ludzie wylewający tu nieustannie kubły pomyj na Kościół Katolicki idą i sobie spokojnie stoją?????

      [zdziwienie]


      • wawrzanka Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 16:28
        feelek napisał:

        > Nie potrafię zwyczajnie takiej postawy zrozumieć. Mnie cała katolicka konfesja
        > irytuje i w niej od lat nie uczestniczę.

        Ale kochasz boże narodzenie i życia sobie bez niego nie wyobrażasz? Co to za boże narodzenie bez pasterki?
        • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 16:51
          nie chodzi mi o Pasterkę
          ba mi nie chodzi o udział w niej deklarujących się jako ateiści
          mi chodzi o tych, I TYLKO O TYCH, co chodząc na tę Pasterkę wylewają tu na wyznawców, wierców kubły pomyj

          bo chodzą na Pasterkę i wylewają te kubły.

          Mi się taka postawa nie podoba.
          • pocoo Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 17:09
            feelek napisał:

            > mi chodzi o tych, I TYLKO O TYCH, co chodząc na tę Pasterkę wylewają tu na wyz
            > nawców, wierców kubły pomyj bo chodzą na Pasterkę i wylewają te kubły.
            >
            > Mi się taka postawa nie podoba.

            Coś mi się wydaje,że "TYCH" to znajdziesz na tym forum pojedyńcze sztuki.
            • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 17:18
              no to się przynajmniej policzyliśmy
              ale to jest niesprzeczne z tym co próbuję tu pisać:
              wyrażający żal o nadmiar Katolicyzmu w życiu biorą w tym katolickim życiu jakoś udział, co jest jakąś niekonsekwencją. Niekonsekwencją, którą przyjmuję do wiadomości bo wszyscyśmy ułomni i nie bez wad.
              i tyle.
              Pożytek z wątku taki jest, że dowiedziałem się, jak różni ateiści różnie podchodzą do tematu Świąt, jak sobie z tym radzą.
              • wawrzanka Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 18:31
                feelek napisał:

                > wyrażający żal o nadmiar Katolicyzmu w życiu biorą w tym katolickim życiu jakoś
                > udział, co jest jakąś niekonsekwencją. Niekonsekwencją, którą przyjmuję do w
                > iadomości bo wszyscyśmy ułomni i nie bez wad.

                Co jest nadmiar katolicyzmu? Tu nie chodzi o ilość, ale o jakość, Feelek. Jakość życia księży i biskupów, jakość tego, co plotą publicznie to jest totalne dno. Pasterka nie ma tu nic do rzeczy. Gdyby księża byli uczciwi to nie sądzę, że zbieraliby taką krytykę. Myślę, że nawet pewne ludzkie błędy można by im wybaczyć. Ale pedofilii i jej obrony nie można darować. Nie można darować wtrącania się w politykę, ani prób wpływania na nią. Za to należy się najgorsza krytyka i potrzebne jest przeciwdziałanie takim praktykom. Powtarzam: pasterka nie ma tu nic do rzeczy.
                • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 20:06
                  no to jednym wadzi nadmiar (poczytaj tu ten wątek) a innym jakość.
                  Mnie ani to ani to, bo to stronnicze: każda zbiorowość zawiera w sobie i pedofili, i pasibrzuchów, i dusigroszy, i trzęsiłapów. Tym więcej im bardziej kto stronniczy.

                  Mnie zwyczajnie w Katolicyźmie przeszkadza kompletne ubajkowienie rzeczywistości, zdziecinnienie przekazu, brak jakiegokolwiek: w życiu nie ma przebacz: masz pecha do genetycznej choroby to nie jest to jakiś tam czyjś plan, wypadek drogowy to wypadek losowy albo głupota a nie boski plan.

                  myślałby kto, że to naciągane?
                  Ale wg znanych mi przekazów modlitwa do Jezusa pomaga gdy masz samochód grat i w związku z tym społeczność się ześwieccza bo samochody są coraz lepszej jakości

                  inny przekaz: pewnej znanej mi osobie śni się co kilka dni a to jej zmarła matka a to babka a to ojciec. Wyśmiewanie prowadzi do konkluzji, że to dlatego, że się nie modlisz, nie chodzisz do kościoła. I poniekąd ta diagnoza jest słuszna.

                  Mam wierzyć w świętych, że do nich dołączę aby było c.d.n. Ale nie wierzę. Cholernie nie lubię jak mi kto kit wciska.

                  Na Pasterkę nie chodzę bo ostatnio w ogóle mam problemy z chodzeniem.
                  Ot taka karma.
      • sclavus Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 14.12.13, 19:55
        ... jakże ty nie rozumiesz, jak ty nie wiesz...
        Tymczasem, jest to niezwykle proste i zamyka się w pięciu zaledwie słowach...: (1)człowiek (2)całe (3)życie (4)się (5)uczy!
        ... a ty masz obsesję i to obsesję opartą na całkowicie błędnych założeniach... - ale to twój cyrk!
    • bookworm Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 01:26
      feelek napisał:

      > Byłby to wszak wołający o pomstę do nieba(?) przykład rozdwojenia jaźni:

      A jak sobie z tym radzą deiści?

      > stawiać choinkę?

      Bo katoliki sobie to zawłaszczyły to już innym nie wolno?

      > ubierać wigilijny stół?

      Nie wolno nakrywać stołu?

      > łamać się opłatkiem?

      Co kto lubi - łamanie się waflem i składanie sobie życzeń to bardziej tradycja niż cokolwiek mającego wspólnego z chrześcijaństwem.

      > śpiewać kolędy?

      Nigdy nie śpiewałem kolęd. Mam litość.

      > i wszystko to w imię tego, że na co dzień odmawia prawa do bycia uczciwym człow
      > iekiem komuś, kto wierzy?
      > Ejże, czy to nie przykład obłudy większej niż ta, którą zarzucają wierzącym?

      Dziwne te tezy i nie bardzo wiadomo z czego wynikają. Że jak człowiek jest ateistą to już nie wolno mu ubierać choinki ani nakrywać stołu w wigilię? Czego jeszcze, twoim zdaniem, nie wolno robić ateistom?

      > Nie, prawdziwy, ideowy ateista, sorry, człowiek, który na sztandarach wypisuje
      > swą szczerą nienawiść do wszystkiego, co wierzące powinien 24.12:
      > - jak co dzień wstać,
      > -zrobić wszystkie rzeczy codzienne,
      > -iść spać
      > zatykajnac watą uszy na wszystkie: "Lulajże Jezuniu".... dobiegające zza ściany

      Bo Ty tak napisałeś? Przecież z Twojego wpisu widać ze nie znasz ani jednego ateisty. Mylisz ateistów z antyteistami, antyklerykałami i dokładasz jeszcze jakieś spaczone katolickie wyobrażenia. Chyba powinienem być wdzięczny że nie dopisałeś, że prawdziwy ateista powinien dokonać aborcji, zgłosić swoją rodziną do eutanazji i to wszystko w mundurze SS z doszytą czerwoną gwiazdą.

      > Mnie, osobiście ani trochę ten obyczaj nie przeszkadza,
      > więcej, kocham go, bez niego życia sobie nie wyobrażam

      A to deiście tak wypada? Czy to nie hipokryzja? To wierzysz w katolickiego pambu czy w demiurga stwórcę?

      > Ale ja pozwalam ludziom wierzyć i nie nazywam ich wiercami, kartoflami etc. bo
      > w ich " wierzę" nie widzę nic złego, więc rozdwojenie jaźni mi nie grozi....

      Za późno.

      > rozdwojenie jaźni, które na co dzień zarzucają wierzącym...
      > to rozdwojenie, co dopada was przy okazji Bożego Narodzenia
      > nie śmieszniście?

      Ale Cię naszło na świąteczne opluwanie ateistów. Za dużo Radia Maryja, Frondy i felietonów Terlika.
      • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 02:12
        ale powiedz:
        nie uwiera cię, że najpierw :
        szydzisz,
        obrażasz,
        odsądzasz od logicznego myślenia ludzi wierzących,
        każesz im przestać wyznawać co sobie chcą pod rygorem ich wyśmiania,
        a potem jak gdyby nigdy nic:
        bierzesz w tym obchodzeniu tych świąt udział????
        Ja ich nigdy nie oceniam jak ty,
        traktuję te święta, ich wiarę z szacunkiem
        więc rozdwojenia jaźni,
        zakłamania, ateistycznej obłudy ( nie każdy ateista tak ma ale zwłaszcza na tym forum wielu)
        u mnie nie ma.
        Byłaby gdybym opluwał a potem bez mrugnięcia okiem obchodził święto pn. Boże Narodzenie.
        Najpierw nawyzywał od wierców, kartofli, katolickiej swołoczy a potem na Pasterkę?????
        zastanów się Bookworm
        nad istotą tego o co pytam
        i nie odwracaj kota ogonem.
        • billy.the.kid Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 11:09
          w latach głębokiej mateńki-komuny widziałem KArTOfLI na pochodzie pierwszomajowym.
          jak wam nie wstyd KArTOfLE.
          • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 12:00
            rozmawiasz z kartoflami?
            żona nad zlewem postawiła?
            a nóż przynajmniej nie tępy?
            bo wiesz byłoby was dwóch
        • bookworm Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 11:43
          feelek napisał:

          > ale powiedz:
          > nie uwiera cię, że najpierw :
          > szydzisz,
          > obrażasz,
          > odsądzasz od logicznego myślenia ludzi wierzących,

          A nie zauważyłeś, że mówimy tu o religii i ich wpływie na ludzi. O religii posługującej się dogmatem i wpajającej ludziom, że dogmat należy bezrefleksyjnie (na wiarę) przyjąć za prawdę i o tym jak takie myślenie upośledza logikę - niby człowiek w wielu kwestiach myśli logicznie, ale gdy dochodzi do kwestii "metafizycznych" - pstryk - logika znika jak za dotknięciem magicznej różdżki.

          > każesz im przestać wyznawać co sobie chcą pod rygorem ich wyśmiania,

          Nic nie rozumiesz. Skłaniam do myślenia i zrezygnowania z absurdalnych wierzeń biorących swój początek w religii bliskowschodnich pastuchów i takie też przedstawiających wartości. Pod rygorem? Wyśmiewam takie bzdurne wierzenia, a ludzie i tak mogą wierzyć w co sobie chcą. Mówię o nich prawdę, ale i tak ludziom nie przeszkadza to pozostawać religiantami, chociaż czasami ktoś przeczyta i się ocknie - tak jak ja.

          > a potem jak gdyby nigdy nic:
          > bierzesz w tym obchodzeniu tych świąt udział????

          Nie biorę - jest wolne. Można się spotkać - taka tradycja, która akurat nie jest zła - więc jaki masz problem? Nie wolno się spotykać z rodziną? Katolicyzm zawłaszczył nie tylko dzień ale również możliwość tradycyjnego spotykania się w ten dzień z rodziną? Pogrzało Cię?

          > Ja ich nigdy nie oceniam jak ty,

          Oceniasz ateistów i jak to robisz wiedzą wszyscy - i Ty również chyba masz świadomość jak to robisz.

          > traktuję te święta, ich wiarę z szacunkiem

          Obchodzisz je czy nie,...deisto?

          > więc rozdwojenia jaźni,
          > zakłamania, ateistycznej obłudy ( nie każdy ateista tak ma ale zwłaszcza na tym
          > forum wielu)

          "Ateistyczna obłuda" - typowy Twój sposób wyrażania się o ateistach i na temat ateistów ale za to katolikom wchodzisz w d... bez wazeliny. Czy tak maja wszyscy deiści czy jesteś wyjątkiem?

          > u mnie nie ma.

          nc

          > Byłaby gdybym opluwał a potem bez mrugnięcia okiem obchodził święto pn. Boże Na
          > rodzenie.

          Nie obchodzę BN - po prostu jest wolne i tradycyjnie spotykam się z rodziną.

          > Najpierw nawyzywał od wierców, kartofli, katolickiej swołoczy a potem na Paster
          > kę?????

          Pogrzało Cię? na pasterkę? A po kiego ciężkiego ch.. mam iść na pasterkę? Czy ja w ogóle pisałem o chodzeniu na pasterkę? Choinka i spotkanie z rodziną - tak? Pasterka, msza, jezuski? po kiego ch..?

          > zastanów się Bookworm
          > nad istotą tego o co pytam

          Ty też się zastanów.

          > i nie odwracaj kota ogonem.

          Nie robię tego. Ale pomyśl jak Ty piszesz o ateistach - o wszystkich ateistach - o ludziach, jednocześnie obrażając ich za krytykowanie katolicyzmy i religii.
          • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 12:02
            Cóż za piękny wpis zakłamania
            nawet cytować nie ma jak
            cały jest piękny
            dzięki za udokumentowanie tezy
    • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 11:16
      feelek napisał:

      > Byłby to wszak wołający o pomstę do nieba(?) przykład rozdwojenia jaźni:

      Dokładnie.

      > i wszystko to w imię tego, że na co dzień odmawia prawa do bycia uczciwym człowiekiem komuś, kto wierzy?

      No a kto ci poza samym sobą tego odmawia ?

      > Ejże, czy to nie przykład obłudy większej niż ta, którą zarzucają wierzącym?

      Bardziej obłudnej od ciebie osoby dawni tu nie było.

      > Nie, prawdziwy, ideowy ateista, sorry, człowiek, który na sztandarach wypisuje
      > swą szczerą nienawiść do wszystkiego, co wierzące powinien 24.12:

      Czemu w ten parszywy sposób łżesz wiercio , klecha cię za to pobłogosławi to i możesz pluć swoim jadem nienawiści.

      > - jak co dzień wstać,
      > -zrobić wszystkie rzeczy codzienne,
      > -iść spać
      > zatykajnac watą uszy na wszystkie: "Lulajże Jezuniu".... dobiegające zza ściany
      > Mnie, osobiście ani trochę ten obyczaj nie przeszkadza,

      Mi jakby wyli po 22 to mają bankową zadymę .

      > więcej, kocham go, bez niego życia sobie nie wyobrażam
      > Ale ja pozwalam ludziom wierzyć i nie nazywam ich wiercami, kartoflami etc. bo
      > w ich " wierzę" nie widzę nic złego, więc rozdwojenie jaźni mi nie grozi....

      Ty jesteś od lat chory psychicznie paranoiku .

      > rozdwojenie jaźni, które na co dzień zarzucają wierzącym...
      > to rozdwojenie, co dopada was przy okazji Bożego Narodzenia
      > nie śmieszniście?

      My ? To wy jesteście śmieszni wyjąc pieśni religijne dla irańskiego bożka urodzonego 25 grudnia :))
      • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 12:04
        Jak mógłbyś pisać cokolwiek innego, skoro im więcej piszesz, tym bardziej to potwierdza moje tezy inicjujące ten wątek?
      • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 20:53
        Kto tojest ten:
        "wiercio"
        reszta wpisu:
        bardzo mi miło, feelek jestem
        • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 21:04
          feelek napisał:

          > Kto tojest ten:
          > "wiercio"
          > reszta wpisu:
          > bardzo mi miło, feelek jestem

          Ok od teraz masz zawsze ;Feelek wierca, pasi ??
          • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 22:33
            aha, Wierca to ktoś, jak ty.
            Pasi
            • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 23:00
              feelek napisał:

              > aha, Wierca to ktoś, jak ty.
              > Pasi

              Feelku wierco, nie ja mateczki kościoła niczym jak Lenin rewolucji na tym forum bronię.
              • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 23:28
                aha, czyli jak kto występuje w obronie , prawdy, czyjegoś dobrego, szarganego imienia, to wierca?
                !Adwokat w sądzie, broniący kogoś bezpodstawnie oskarżanego to wierca?
                Chowasz się za inwektywą, norma.
                • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 23:42
                  feelek napisał:

                  > aha, czyli jak kto występuje w obronie , prawdy, czyjegoś dobrego, szarganego imienia, to wierca?

                  Konkretnie czemu u ciebie dobre imię ma zawsze katabas ?

                  > !Adwokat w sądzie, broniący kogoś bezpodstawnie oskarżanego to wierca?

                  Nie spłycaj infantylnie tematu.

                  > Chowasz się za inwektywą, norma.

                  No a co to takiego ta inwektywa? czyżby prawda bolała ?
    • feelek to whom it may concern.... 15.12.13, 12:15
      te tezy, pisane tu mną nie dotyczą ciebie?
      to i nie do ciebie je adresowałem

      może tylko czasem zreflektuje się tu ten, jeden, czydrugi, co wyraźnie przrzegina i zwyczajnie obraża bliźnich, których winą jest to, że nie podzielają czyichś przemyśleń i nie chcą stać się jak oni np. ateistami

      to samo zresztą tyczy i innych, np. Katolików, którzy straszą tu innych ogniem piekielnym, jak nie zaczną być, myśleć jak oni, ale temat wątku jest inny.

      mała refleksja im nie zaszkodzi
      • sclavus mani_ 15.12.13, 15:00
        pulatorek...!
    • feelek dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 12:56
      zapytam:
      a dlaczego nie?
      Przecież badamy tu nasze zachowania
      Jeżeli niektóre z tych zachowań wydają się komu, jak mnie:
      niekonsekwentne,
      podszyte obłudą,
      co tu szeroko argumentowałem,
      to i piszę.
      Jeśli kto uważa moje argumenty za nieprawdziwe, krzywdzące to nie powinien mieć z tym problemu. Nie są widać adresowane do niego.
      Czyżby????
      Dyskusje a już szczególnie światopoglądowe, są naznaczone, jak widać, szczegnolną tendencją do obrażania się o cokolwiek.
      To nie dotyczy tematu wątku bo moje argumenty są tego typu, że jak kto uzna je za dorzeczne, to i może się poczuć dotknięty.
      Nic na to nie poradzę - żadnego argumentu nie wycofuję, piszę jak widzę.
      To nie tak aby kto posypywał głowę popiołem i powtarzał mea culpa.
      To nawet byłoby śmieszne i zupełnie tego od nikogo nie oczekuję.
      Wystarczy mi, że, jak obserwuję wpisy niektórych, trochę racji chyba mam.
      • wawrzanka Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 13:58
        feelek napisał:

        > zapytam:
        > a dlaczego nie?

        A co ty się feelek tak usprawiedliwiasz, co? Stworzyłeś taki wątek i takie wyszły wpisy. Jeśli jesteś dla siebie autorytetem to nie masz się co tłumaczyć. Szukasz odpowiedzi na swoje własne pytania. Co z tego, że podszyte nutką pretensji? A bo to tylko twój wątek? Większość pytań ma podtekst emocjonalny. Nie radzę ci brać do siebie tych wpisów. Stworzyłeś wątek - masz wachlarz odpowiedzi. Ich treść jest tylko jednym z elementów wiedzy, jaką otrzymujesz o ludziach. Ważniejsze elementy to styl tych wypowiedzi i rodzaj emocji, jaki ze sobą niosą.
        • feelek Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 14:06
          wyszło, że:
          się tłumaczę?
          no to wyszło
          wada internetu

          w istocie nie dbam o to, że się kto tam obrazi
          takie to forum że o kwiatkach i ptaszkach, kotkach
          tu nie rozmawiamy

          staram się maksymalnie uczciwie
          i bez inwektyw

          nic nie poradzę, gdy jeden czy drugi argument może być poczytany jako atak personalny.
          tego uniknąć się nie da, inaczej byłoby to letnie, bezpłciowe, nieautentyczne.

          Ale, ale, czy ja się czasem z Tobą nie zgadzam?
          ;)
          • wawrzanka Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 14:24
            feelek napisał:

            > wyszło, że:
            > się tłumaczę?

            Jasne. Ciągle się tłumaczysz, litościwie ignorujesz inwektywy, szukasz konsensusu. Pamiętaj jednak, że ten, kto pisze do ciebie "paranoiku", albo "głupiutki" zazwyczaj nie do ciebie to pisze. Ponieważ trudno jest pisać do kogoś coś, czego się nie nosi w sobie.
            • feelek Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 14:44
              .... i może wychodzi Ci, że to np. ignorowanie inwektyw to moja słabość, mięczakowatość?

              bo ja to mam za takie ćwiczenie - nie dać się sprowokować, odcinanie się to droga donikąd
              sobie piszą a ocenia ktoś czytający to wszystko z boku, jak np. Ty
              i mi wychodzi, że bilans jest dodatni dla mnie

              epitetowanie, inwektywy to obraz kogoś bezradności,
              no w realu dałoby się po buzi albo wyszło z lokalu a gościa wyprowadziłaby ochrona....
              a w necie? tu trzeba inaczej, jedyne sensowne to ignorować.
              • kolter-xl Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 16:02
                feelek napisał:

                > sobie piszą a ocenia ktoś czytający to wszystko z boku, jak np. Ty
                > i mi wychodzi, że bilans jest dodatni dla mnie

                Fakt pochwały od swojej to bilans dodatki :)))

                > epitetowanie, inwektywy to obraz kogoś bezradności,

                Szczególnie kiedy na durnotę kogoś takiego jak ty brak innych słów ??

                > no w realu dałoby się po buzi albo wyszło z lokalu a gościa wyprowadziłaby ochrona....

                No albo dostałbyś poza kilkoma ch...ami niezły wycisk.

                > a w necie? tu trzeba inaczej, jedyne sensowne to ignorować.

                Czyli robić z siebie dupę wołową.
                • wawrzanka Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 16:28
                  kolter-xl napisał:


                  > Fakt pochwały od swojej to bilans dodatki :)))

                  Widzę, że ty tu jakieś plemiona zakładasz: wiercy, ateiści, teiści, swoi...
                  Jest jeszcze jedno plemię: mocni w gębie. To twoje właśnie.
                  • kolter-xl Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 17:53
                    wawrzanka napisała:


                    > Widzę, że ty tu jakieś plemiona zakładasz: wiercy, ateiści, teiści, swoi...

                    Nie ja . sami się w klany łączycie.

                    > Jest jeszcze jedno plemię: mocni w gębie. To twoje właśnie.

                    To też jest spore wyzwanie , nie prawdaż ??
                    • wawrzanka Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 18:15
                      kolter-xl napisał:


                      > > Jest jeszcze jedno plemię: mocni w gębie. To twoje właśnie.

                      > To też jest spore wyzwanie , nie prawdaż ??

                      Szczerze mówiąc żadne. To pójście na łatwiznę po najniższej linii oporu. Myślisz, że jak nazwiesz kogoś paranoikiem, albo kretynem to twój przekaz będzie mocniejszy? Jest tylko barwniejszy. Robisz to w trakcie ciekawych rozmów i pośród interesujących cytatów, jakie tu wstawiasz. To powoduje, że twój rozmówca za pierwszy cel stawia sobie "oddać ci", a nie z tobą dyskutować. Ze mną zresztą jest tak samo, tylko mnie się zarzuca manipulację. Ponieważ mało kto ma tu taką wiedzę ogólną jak ja. Może tylko jeep i paru innych, którzy rzadko się odzywają.
                      • kolter-xl Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 18:22
                        wawrzanka napisała:

                        > kolter-xl napisał:
                        >
                        >
                        > > > Jest jeszcze jedno plemię: mocni w gębie. To twoje właśnie.
                        >
                        > > To też jest spore wyzwanie , nie prawdaż ??
                        >
                        > Szczerze mówiąc żadne.

                        Żadne ? nie opowiadaj to spora sztuka !!

                        >To pójście na łatwiznę po najniższej linii oporu. Myślis
                        > z, że jak nazwiesz kogoś paranoikiem, albo kretynem to twój przekaz będzie mocniejszy?

                        Ja nie myślę ja wiem ze pisząc prawdę odnoszę efekt !!

                        Jest tylko barwniejszy. Robisz to w trakcie ciekawych rozmów i pośród i
                        > nteresujących cytatów, jakie tu wstawiasz.

                        No a ile razy tak nazwałem np ciebie ??

                        >To powoduje, że twój rozmówca za pierwszy cel stawia sobie "oddać ci", a nie z tobą dyskutować.

                        Nie liczę na dyskusję z kimś kogo mam za durnia !!Ale skoro smieci na forum musi czuć ze boli !!

                        > Ze mną zresztą jest tak samo, tylko mnie się zarzuca manipulację. Ponieważ mało kto ma tu taką wiedzę ogólną jak ja.

                        O Gienius się trafił.

                        > Może tylko jeep i paru innych, którzy rzadko się odzywają.

                        Może masz dla nich za mało tej wiedzy ??
                        • wawrzanka Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 18:35
                          kolter-xl napisał:

                          > Ja nie myślę ja wiem ze pisząc prawdę odnoszę efekt !!

                          Udowodnij, że feelek jest paranoikiem, skoro twierdzisz, że to prawda. I napisz jak mierzysz ten efekt, który "odnosisz"?

                          > No a ile razy tak nazwałem np ciebie ??

                          Nie nazwałeś, ale zaszufladkowałeś. Według ciebie dbam o to, co ludzie powiedzą i chodzę do kościoła, bo tak wypada. Guzik wiesz na ten temat.

                          > Nie liczę na dyskusję z kimś kogo mam za durnia !!Ale skoro smieci na forum mus
                          > i czuć ze boli !!

                          Podaj mi link do jakiejś twojej dłuższej dyskusji z kimś, kogo nie masz za durnia.
                          • kolter-xl Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 18:51
                            wawrzanka napisała:


                            > Udowodnij, że feelek jest paranoikiem, skoro twierdzisz, że to prawda. I napisz
                            > jak mierzysz ten efekt, który "odnosisz"?

                            Przecież on sam to najlepiej udowadnia !!

                            > Nie nazwałeś, ale zaszufladkowałeś. Według ciebie dbam o to, co ludzie powiedzą
                            > i chodzę do kościoła, bo tak wypada. Guzik wiesz na ten temat.

                            No a co z guzika idzie wyczytać ?

                            > Podaj mi link do jakiejś twojej dłuższej dyskusji z kimś, kogo nie masz za durnia.

                            Niestety ja zasadniczo komentuje w 80% posty wierców,z ateistami nie dyskutuje bo nie lubię przytakiwania sobie.No a ze wiercy generalnie to w kwestiach wiary matoły to juz wina ich oraz ich kleru .
                • feelek Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 20:55
                  masz koleżanka Wawrzanka rację
                  mocni w gębie to oni tu są
                  ciekawe czy i w nogach?
                  • kolter-xl Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 21:09
                    feelek napisał:

                    > masz koleżanka Wawrzanka rację
                    > mocni w gębie to oni tu są
                    > ciekawe czy i w nogach?

                    Nogach ? zasadniczo jak w dupę kopie frojdków to im łupież buty zasypuje.O to pytasz ??
                    • feelek Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 22:28
                      nie, pytam, czy w realu zwiewasz, gdzie pieprz rośnie?
                      A do tego potrzebne są mocne nogi
                      • kolter-xl Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 22:58
                        feelek napisał:

                        > nie, pytam, czy w realu zwiewasz, gdzie pieprz rośnie?
                        > A do tego potrzebne są mocne nogi

                        Mocne ? tak, jeden trafiony strzał i delikwent ma mocno przeorany przedziałek w zadzie .
                      • grgkh Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 16.12.13, 00:48
                        feelek napisał:

                        > nie, pytam, czy w realu zwiewasz, gdzie pieprz rośnie?
                        > A do tego potrzebne są mocne nogi

                        Ciekawe, ile rund wytrzymasz w meczu ze mną. :) I co potem zrobisz... a jakie masz nogi?
                        • feelek Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 16.12.13, 00:52
                          ale jedzie
                          rundy z głupkiem
                          dobre
            • kolter-xl Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 15:59
              wawrzanka napisała:


              > Jasne. Ciągle się tłumaczysz, litościwie ignorujesz inwektywy, szukasz konsensu
              > su. Pamiętaj jednak, że ten, kto pisze do ciebie "paranoiku", albo "głupiutki"
              > zazwyczaj nie do ciebie to pisze.

              Czyli od dziś wiemy ze lekarz diagnozujący pacjenta sam siebie diagnozuje :)))

              >Ponieważ trudno jest pisać do kogoś coś, czego się nie nosi w sobie.

              Napisz to raz jeszcze ale najlepiej w jakimś zrozumiałym narzeczu.
              • wawrzanka Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 16:25
                kolter-xl napisał:

                > Czyli od dziś wiemy ze lekarz diagnozujący pacjenta sam siebie diagnozuje :)))

                A co, jesteś tu lekarzem? Diagnozujesz paranoję na podstawie wpisów? Kaszpirowski się znalazł.

                > >Ponieważ trudno jest pisać do kogoś coś, czego się nie nosi w sobie.

                > Napisz to raz jeszcze ale najlepiej w jakimś zrozumiałym narzeczu.

                Twoje narzecze znam tylko biernie, nie doczekasz się.
                • kolter-xl Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 17:52
                  wawrzanka napisała:

                  > A co, jesteś tu lekarzem? Diagnozujesz paranoję na podstawie wpisów? Kaszpirowski się znalazł.

                  Przecież nawet ty widujesz ze on jest za a nawet przeciw ,czyli a nieźle nawalone sam nie wie czego chce.Poza tym Kaszpirowski ma niezły autorytet u sporej grupy lekarzy więc....

                  > Twoje narzecze znam tylko biernie, nie doczekasz się.

                  Dygasz ??
          • kolter-xl Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 15:56
            feelek napisał:

            > staram się maksymalnie uczciwie
            > i bez inwektyw

            Nic innego poza obrażaniem tu u ciebie nie widać.
            • feelek Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 21:00
              a co kolega koń, że nie widzi tego, co oczywiste?
              prawda może zaboleć ale to nie muszą być inwektywy,
              jak u ciebie....
              nie, nie ten poziom:
              w którymś momencie, na pewnym poziomie rozwoju pozostają do dyspozycji jedynie epitety i inwektywy.
              • kolter-xl Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 21:11
                feelek napisał:


                > w którymś momencie, na pewnym poziomie rozwoju pozostają do dyspozycji jedynie
                > epitety i inwektywy.

                No rozumiem ze ten twój kolejny juz nienawistny skierowany przeciwko ateistom wątek, tego u ciebie dowodzi ??
                • feelek Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 22:24
                  chowanie się za ateistami nic ci nie pomoże
                  bo ja się czepiam tylko pewnej grupy ateistów
                  tych zakłamanych
                  wątek tyczy tych, co opluwają a potem jak gdyby nigdy nic siadają do Wiilii
                  • kolter-xl Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 22:57
                    feelek napisał:

                    > chowanie się za ateistami nic ci nie pomoże
                    > bo ja się czepiam tylko pewnej grupy ateistów
                    > tych zakłamanych
                    > wątek tyczy tych, co opluwają a potem jak gdyby nigdy nic siadają do Wiilii

                    No co ty taki dla siebie dzisiaj srogi jesteś ?
                    • feelek Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 23:34
                      klawiatura się ci obróciła?
                      Ja opluwam wierzących?
                      Ja nikogo nie opluwam.
                      Zostawiam tę czynność tobie.
                      Skoro inaczej nie potrafisz.
                      • kolter-xl Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 23:43
                        feelek napisał:

                        > klawiatura się ci obróciła?
                        > Ja opluwam wierzących?
                        > Ja nikogo nie opluwam.
                        > Zostawiam tę czynność tobie.
                        > Skoro inaczej nie potrafisz.

                        Wierco , ja was nie opluwam ,sami to robicie swoją tępotą w sposób perfekcyjny.
                  • grgkh Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 16.12.13, 00:46
                    feelek napisał:

                    > chowanie się za ateistami nic ci nie pomoże
                    > bo ja się czepiam tylko pewnej grupy ateistów
                    > tych zakłamanych
                    > wątek tyczy tych, co opluwają a potem jak gdyby nigdy nic siadają do Wiilii

                    A mnie to się czepiasz czy nie czepiasz?

                    Bo ja się Ciebie czepiam, a dokładnie bzdur, które tu wypisujesz. Ale mam na to Twoją zgodę. Właśnie napisałeś, że to jest forum. Świetnie się składa.
                    • feelek Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 16.12.13, 00:54
                      no pisz
                      rację przyznają czytający
                      • grgkh Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 16.12.13, 01:53
                        Błąd, ocenią to właściwie tylko logicznie myślący.
      • sclavus Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 14:05
        głupiutki...
        przecie ty je "definiujesz" (a mówisz, że badasz) - po swojemu, oczywiście...
        Mało - zapodajesz jakieś (dziwne) recepty! (acz nikt nie wie po co)
        • feelek Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 14:12
          rozumiem, że piszesz Sclavus:
          "'to tylko twoje argumenty, twoje widzenie sprawy",

          Ale co ja na to poradzę, tak właśnie to widzę.
          I znowu wychodzi, że niepotrzebnie się tłumaczę.

          Zaczynam tłumaczyć jakieś podstawy logiki, co to jest dyskusja, swoje argumenty, które są... moje?
          No to już przestaję.
          • billy.the.kid Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 14:52
            KArTOfLE bywali również na akdemiach z okazji rocznic wielikoj socjalisticzieskoj oktiabrskoj
            rewolucji.
            i nie wstyd wam KArTOfLE????
            • feelek Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 21:06
              a tu znowu jakiś gość z C.S.K. Centralnej Skrobalni Kartofli*)
              postawili go nad kotłem, obiera kartofle,
              ba nawet do nich gada
              ---------
              *)we wzorcowym proletariackim mieście Nowa Huta było nawet i to: Centralna Skrobalnia Kartofli
              ----------
              KARTOFLE: wstyd nam panie kierowniku!
          • sclavus Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 15:03
            Zaczynam tłumaczyć jakieś podstawy logiki... hihihihihi (sobie?!)
            ... sam, ze sobą na sam...
            ... najlepiej się masz!!!
            • feelek Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 15.12.13, 20:12
              skoro się wypisujesz,
              z logiki ,
              to sam,
              mam inne wyjście?
              • grgkh Re: dlaczego ten wątek, to pytanie 18.12.13, 23:24
                feelek napisał:

                > skoro się wypisujesz,
                > z logiki ,
                > to sam,
                > mam inne wyjście?

                Ty się z logiki nie musisz wypisywać, to niemożliwe, bo nigdy z nią za pan brat nie byłeś.
    • jotkajot49 Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 15:44
      >czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzenie

      Pewnie, najlepiej szerokim łukiem, żeby nie wdepnąć w jakiś prezent od bydlątek,
      znamienny, bądź co bądź dla stajenek.
    • grgkh Ateiście uchodzi wszystko, co racjonalne 15.12.13, 18:15
      Ateiście uchodzi wszystko, co robi dobrowolnie a nie pod naciskiem dogmatów. To jest chyba oczywiste. Człowiek wolny robi to, co lubi i jeśli przy tym nie krzywdzi innych ludzi, to wolno mu robić wszystko.

      Ateista różni się od teisty tym, że nie wierzy. Zabawa w obrzędy nie ma nic wspólnego z wiarą. Ale gdyby pójść tropem Twojego myślenia, to wykluczone byłoby dla aktora zagranie wierzącego teisty i powinien obowiązywać absolutny zakaz grania w kółko i krzyżyk, bo krzyżyk jest symbolem zajętym, zarezerwowanym itp.

      Czy niezaangażowane uczestnictwo (np. jako obserwator, osoba towarzysząca) to jest to samo, co przyjęcie w swym umyśle debilnego założenia, że jakaś hipoteza jest prawdziwa, choć taką nie jest?

      Czy krzyżyk, krzyż to jest znak towarowy zajęty na zawsze? To jakiś patent - kto pierwszy ten lepszy a potem trzeba płacić za użycie?

      Przecież to jest jakaś paranoja, gdy pewna zakłamana, obłudna organizacja korzysta z przywilejów i zawłaszcza STREFĘ PUBLICZNĄ a nawet wdziera się do STREFY PRYWATNEJ.

      Felek, co Ciebie obchodzi, jak ktoś postępuje w swoim życiu prywatnym?

      Jakim prawem stawiasz siebie na pozycji cenzora mówiąc tutaj, co ktoś może robić a czego nie?

      Zajmij się zanurzonymi w kłamstwie od stóp po czubek głowy religiantach.
      Zajmij się klerem, który mówi o ubóstwie a sam żyje w przepychu. To jest zakłamanie na pierwszym planie, które jest jako najjaśniejszy przykład dla nas. Albo inny przykład - szczucie na ateistów, na gender itp - sianie nienawiści. To też jest świetny przykład, który "idzie z góry".

      Ale Ty, w swych ciasnych poglądach, w swej prymitywnej interpretacji - FAŁSZYWEJ oczywiście :) - widzisz tylko swoje dogmaty.

      feelek napisał:

      > Byłby to wszak wołający o pomstę do nieba(?) przykład rozdwojenia jaźni:
      >
      > stawiać choinkę?

      A czy inne rośliny wolno mieć w domu?

      > ubierać wigilijny stół?

      Dla starych rodziców?

      > łamać się opłatkiem?

      Podobny powód.

      > śpiewać kolędy?

      Też nie widzę problemu.

      > i wszystko to w imię tego, że na co dzień odmawia prawa do bycia uczciwym człow
      > iekiem komuś, kto wierzy?

      Wszystko w imię tego, by w życiu być porządnym człowiekiem, a nie głupim, ubezwłasnowolnionym wiercą dogmatów.

      > Ejże, czy to nie przykład obłudy większej niż ta, którą zarzucają wierzącym?

      Obłuda byłaby wtedy, gdyby ktoś udawał teistę. Ale gdy deklaruje swą wolność i racjonalizm myślenia, i postępuje zgodnie z tymi założeniami, to nie ma obłudy.

      > Nie, prawdziwy, ideowy ateista,

      Prawdziwy ateista IGNORUJE wiarę. Tylko tyle. I nikt na świecie nie ma prawa nikogo rozliczać z jego PRYWATNYCH poglądów. Bo religia to sprawa prywatna.

      A Ty pomyliłeś to z przynależnością do falangi, do bojówkarzy religijnych, do religianckich kiboli. Ci operują w strefie publicznej. Wrzeszczą, co wolno WSZYSTKIM obywatelom, a czego WSZYSTKIM obywatelom nie wolno. Nie wolno mieć prawa do in vitro, do eutanazji, do aborcji (nawet tej usankcjonowanej prawem), nie wolno myśleć głośno o seksie, o antykoncepcji, bo organizacja religijna zawłaszcza wszystko, całe nasze życie poprzez bojówkarzy i takich ogłupionych harcowników jak Ty. Dobrze spełniasz swoją rolę, jak tresowany piesek.

      > sorry, człowiek, który na sztandarach wypisuje
      > swą szczerą nienawiść do wszystkiego, co wierzące powinien 24.12:

      Niczego na sztandarach nie wypisuję. Nikogo nie nienawidzę. Na nikogo nie szczuję, jak Ty...

      Nie przypisuj mi czegoś, co nie istnieje, zakłamany, religijny adwokacie.

      > - jak co dzień wstać,
      > -zrobić wszystkie rzeczy codzienne,
      > -iść spać
      > zatykajnac watą uszy na wszystkie: "Lulajże Jezuniu".... dobiegające zza ściany
      > Mnie, osobiście ani trochę ten obyczaj nie przeszkadza,
      > więcej, kocham go, bez niego życia sobie nie wyobrażam
      > Ale ja pozwalam ludziom wierzyć i nie nazywam ich wiercami, kartoflami etc. bo
      > w ich " wierzę" nie widzę nic złego, więc rozdwojenie jaźni mi nie grozi....

      Nie będziesz mi organizował życie prywatnego.

      > rozdwojenie jaźni, które na co dzień zarzucają wierzącym...

      Operujesz na przykładzie, który sam stworzyłeś. Obalasz swoją własną tezę.

      A czy wierzący nie mają autentycznie rozdwojonej jaźni? Szczerze...

      > to rozdwojenie, co dopada was przy okazji Bożego Narodzenia
      > nie śmieszniście?

      Nie. To Ty jesteś śmieszny w tym elaboracie pokazującym braki Twojego myślenia logicznego.

      Ale nie rozumiem, skąd u Ciebie tyle kompleksu niższości wierzącego, który chcesz sobie podleczyć pokazywaniem, jak źli są niewierzący.

      Jedyna cecha, która łączy wszystkich ateistów, która jest ich definicyjną wspólną cechą, to zrezygnowanie z wiary, to ignorowanie religii.
      • feelek Re: Ateiście uchodzi wszystko, co racjonalne 15.12.13, 21:21
        swoim:
        " jakim prawem stawiasz się w pozycji cenzora"
        dowodzisz, że wszystko ci się pokręciło
        przecież to jest forum
        a my jego uczestnicy także, choć nie tylko, komentujemy czyjeś zachowanie

        nie, nie zajmę się tutaj, jak chciałbyś:
        " zakłamaniem religiantów, szczuciem na gender "
        bo ten wątek wywołuje do tablicy ciebie
        ten wątek nie szczuje, jak chciałbyś, ten wątek pyta o logikę, obłudę zachowań niektórych ateistów.
        Nie schowasz się pod płaszczykiem, że cię tu krzywdzą, odwracanie kota ogonem nic ci nie da.
        To nie jest wątek o KuvKlux Klanie, wojnie w Wietnamie.
        To jest wątek o zakłamaniu tych co innym zarzucają zakłamanie.

        Dopadło Cię? Przecież Świat się na jednej rzeczy nie kończy.Każdy ma czasem brak konsekwencji w tym co robi.
        Problem widzę gdy kto za wszelką cenę próbuje dowieść, że jest nieskazitelny.
        Gdy wychodzi, że nie jest.


        • grgkh Re: Ateiście uchodzi wszystko, co racjonalne 16.12.13, 00:44
          feelek napisał:

          > swoim:
          > " jakim prawem stawiasz się w pozycji cenzora"
          > dowodzisz, że wszystko ci się pokręciło

          Oceniaj więc "ateizm" jako brak idei, a nie hurtem ludzi ateistów, którzy prywatnie maja prawo do zabawy w dowolne rytuały. Czy mogę sobie zbudować ołtarz polowy, obsypać mą oblubienicę płatkami hostii i urządzić na nim sprośna orgietkę?

          Jeśli prywatnie, to wolno mi.

          A Ty sugerujesz w tym wątku, że "ateistom nie wolno grać w kółko i krzyżyk, bo w ten sposób profanują krzyżyk". Że jakaś hipokryzja. A niby dlaczego? :)

          > przecież to jest forum

          I dlatego na tym forum piszę całą prawdę o religiach. :) I będę pisał dalej, bo mnie do tego właśnie zachęciłeś. Chyba się wycofałeś ze swoich wcześniejszych zastrzeżeń o "zmuszaniu do porzucania wiary" czy jakoś podobnie...

          > a my jego uczestnicy także, choć nie tylko, komentujemy czyjeś zachowanie

          Tu piszemy prawdę. Argumentujemy i podważamy argumenty fałszywe.

          Nieprawdą jest jakoby jakiś bóg istniał, bo nie masz na to dowodu, chłopie. A dogmatyzm religijny lasuje mózgi, bo normalny mózg widzi, że brak dowodu to brak prawdziwości, a mózg religianta jest zlasowany i tego już nie widzi.

          Uff... Dobrze mi ta krytyka idzie.

          > nie, nie zajmę się tutaj, jak chciałbyś:
          > " zakłamaniem religiantów, szczuciem na gender "
          > bo ten wątek wywołuje do tablicy ciebie

          A niby jak? Nie musisz mnie wywoływać. Jestem tu cały czas. Śmiało. Wywal tu ten cały zakłamany szajs religijny, zaraz się z nim zacznę rozprawiać.

          > ten wątek nie szczuje, jak chciałbyś, ten wątek pyta o logikę, obłudę zachowań
          > niektórych ateistów.

          W czym obłudna jest orgietka ateisty z ateistką na polowym ołtarzyku?

          > Nie schowasz się pod płaszczykiem, że cię tu krzywdzą,
          > odwracanie kota ogonem nic ci nie da.

          Jesteś za kiepski, żeby mnie skrzywdzić.

          > To nie jest wątek o KuvKlux Klanie, wojnie w Wietnamie.
          > To jest wątek o zakłamaniu tych co innym zarzucają zakłamanie.

          I tak zawsze w końcu okaże się, że to dogmaty są zakłamane. To logika: brak dowodu to brak prawdziwości. Czekam na dowód prawdziwości istnienia jakiegoś bożka lub boginki.

          > Dopadło Cię? Przecież Świat się na jednej rzeczy nie kończy.Każdy ma czasem bra
          > k konsekwencji w tym co robi.

          E tam, nie jesteś jakimś trudnym adwersarzem. Rozmowa z Tobą to fraszka igraszka, sama przyjemność.

          > Problem widzę gdy kto za wszelką cenę próbuje dowieść, że jest nieskazitelny.
          > Gdy wychodzi, że nie jest.

          Ateista jest nieskazitelny brakiem idei teistycznej, która jest szajsem logicznym.
          • feelek Re: Ateiście uchodzi wszystko, co racjonalne 16.12.13, 00:59
            mają prawo ci niektórzy ateiści:
            szydzić, wyśmiewać, obrażać wierzących
            a potem brać udział w obchodach organizowanych przez tę wyszydzaną religię.
            Mam i ja prawo do nazywania tego hipokryzją.
            Może pozwól czytającym to ocenić bo wydaje mi się, że ta dyskusja to kręcenie się w kółko.
            • grgkh Re: Ateiście uchodzi wszystko, co racjonalne 16.12.13, 01:52
              feelek napisał:

              > mają prawo ci niektórzy ateiści:
              > szydzić, wyśmiewać, obrażać wierzących
              > a potem brać udział w obchodach organizowanych przez tę wyszydzaną religię.

              Chłopie... BRANIE UDZIAŁU W OBCHODACH jest bierne i dla mnie nie ma wydźwięku religijnego ani nie staram się nikogo oszukiwać, że taki istnieje.

              Jeśli będę u mojej mamy to będę tam DLA NIEJ (jej to jest potrzebne) a nie ze względu na moją wiarę lub moją osobistą korzyść z jakiejś gry pozorów. Wszyscy wiedzą, że nie wierzę. Wszystko jest jawne.

              > Mam i ja prawo do nazywania tego hipokryzją.

              Nie, ponieważ Ty chcesz tu przeforsować domyślne zakłamanie.

              Jeśli słyszę za oknami dzwony kościelne to nie uczestniczę w tym słuchaniu czynnie lecz biernie, bez deklaracji religijnej, bo otwarcie mówię wszystkim, ze jestem niewierzący. Nie ma możliwości zbudowania alternatywnej rzeczywistości, w której nigdy nie byłbym wplątywany biernie w jakieś formy religijnych rytuałów.

              Twoje myślenie jest ograniczone do dogmatu. To skutek indoktrynacji. Religa wpoiła Ci złą opinię o niewierzących i MUSISZ ją powtarzać. Jesteś niewolnikiem tych dogmatów. Czynią Cię bezkrytycznym.

              > Może pozwól czytającym to ocenić bo wydaje mi się, że ta dyskusja to kręcenie s
              > ię w kółko.

              Ty kręcisz się w kółko ze swoim dogmatem.
    • no_no Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 19:43
      feelek:
      > Mnie, osobiście ani trochę ten obyczaj nie przeszkadza

      Mnie(osobiście!) też nie, a nawet go lubię. Dlatego też odkąd pamiętam:
      stawiam choinkę (najlepiej żywą) i ubieram ją pięknie
      ubieram wigilijny stół takoż
      łamię się opłatkiem alibo jeszcze częściej chlebem
      kolęd nie śpiewam, ale chętnie słucham, bo ja życie panie traktuję jak bajkę, podobnie jak małego Jezuska zrodzonego z zawsze dziewicy.

      > Ale ja pozwalam ludziom wierzyć

      Ja też :-)

      Hej kolęda, kolęda ...
      www.youtube.com/watch?v=bRircB2hwSU
      • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 20:07
        no_no napisał:

        > feelek:

        > > Ale ja pozwalam ludziom wierzyć
        >
        > Ja też :-)

        Czegoś tu nie rozumiem.

        Na czym polega, że ktoś NIE POZWALA wierzyć?

        Wciąż mi to ktoś zarzuca, a przecież ja nikogo do niczego nie zmuszam. Nie stosuję przemocy. Nie kłamię i nie manipuluję. Co złego robię?

        Co złego robi religia, to wiemy wszyscy, prawda? Kłamie i manipuluje. Uczy nielogicznego myślenia. To proste. I to jest złe.

        Czy nie należałoby nigdy - nie daj boże z taką ochroną - wspominać negatywnych cech religii, teizmu, wiary? Przecież takie zachowanie to nie jest "zabranianie wierzenia".

        O co chodzi? Czy mi to możecie wytłumaczyć?
        • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 20:20
          no możemy
          ci wytłumaczyć
          sęk w tym czy ty będziesz w stanie to zrozumieć:
          słowo "pozwalać" może znaczyć: dać przyzwolenie, godzić się na coś w sensie: nazywać kogoś takiego takim samym jak ty, nie odsądać go od bycia człowiekiem równym tobie.
          Ty nazywając go zmanipulowanym wiercą, nielogicznym głupkiem nie pozwalasz mu być człowiekiem takim jak ty.
          Z jakiego powodu?
          Bo on ośmielił się wierzyć.
          Ty nie znajdując dowodów na jego tezy, nazywasz go jw.
          Przecież nie potrafisz mu udowodnić, że nie ma racji, bo tego się zwyczajnie zrobić nie da.
          I to jest taka twoja " grecka" tragedia.
          • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 15.12.13, 23:50
            feelek napisał:

            > no możemy
            > ci wytłumaczyć
            > sęk w tym czy ty będziesz w stanie to zrozumieć:

            Nie traktuj mnie jak debila. :)

            > słowo "pozwalać" może znaczyć: dać przyzwolenie, godzić się na coś w sensie: na
            > zywać kogoś takiego takim samym jak ty, nie odsądać go od bycia człowiekiem rów
            > nym tobie.
            > Ty nazywając go zmanipulowanym wiercą, nielogicznym głupkiem nie pozwalasz mu b
            > yć człowiekiem takim jak ty.

            Dogmat manipuluje, bo jest logicznie fałszywy. Chyba mam prawo to powiedzieć jako prawdę. Nie gardzę ludźmi wierzącymi, traktuje ich jak ofiary systemu ogłupiania. Zła jest religia, organizacja religijna.

            W jaki sposób wypowiedzenie prawdy ma się stawać "zabranianiem wiary"?

            > Z jakiego powodu?
            > Bo on ośmielił się wierzyć.

            Nie, bo on stał się ofiarą. Okaleczyła go religia. Zabiła w jego umyśle zdolność do wątpienia i szukania. "On" najczęściej nie ma na to wpływu. Ale to my teraz pozwalamy na dalszy ciąg tej spirali indoktrynacji.

            Odpowiedz: Czego żądasz ode mnie? Czy mam przestać mówić prawdę o religii? Prawdę o tym, co robi z mózgów ludzkich?

            > Ty nie znajdując dowodów na jego tezy, nazywasz go jw.

            Ja nie ma dowodów?

            To Ty nie masz dowodu istnienia boga, a twierdzisz, ze on istnieje. To Ty masz ten dowód przedstawić. Jeśli tego nie zrobisz, to posługujesz się manipulacją i fałszywymi tezami.

            To jest ta fałszywa teza, ze bóg istnieje.

            Udowodnij to. Ty masz to udowodnić. Jeśli nie umiesz, to może uda się któremuś z hinduistów?

            KTÓRY bóg istnieje? A może wszyscy naraz? Kto z was, wierzących ma rację? Wszyscy macie ją?

            Żyjecie w schizofrenii. Przecież to jest prosta konstrukcja logiczna. Rozwiąż ją. Czekam na Twój dowód.

            > Przecież nie potrafisz mu udowodnić, że nie ma racji, bo tego się zwyczajnie zr
            > obić nie da.

            Jak to nie potrafię. Udowodniłem powyżej, że myślicie fałszywie, bo wszyscy uważacie że swoi bogowie istnieją, a bogowie inni nie istnieją. Czy to się da uzgodnić?

            > I to jest taka twoja " grecka" tragedia.

            To jest twoje bredzenie. Czekam na dowód istnienia boga. Śmiało, felku... :) A jeśli tego dowodu natychmiast nie przedstawisz i dalej będziesz twierdził, ze myślisz poprawnie, to zakwalifikujesz się do alogicznie bredzących.

            Czekam...
            • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 16.12.13, 00:12
              nie jestem:
              Katolikiem, Hinduistą, Muzułmaninem, Mozaistą....
              Nie znam dowodu na nieistnienie Boga.
              Na nic Twoje: tego się nie dowodzi
              zwyczajnie: tego nie da się wiedzieć.
              !Ubrał to w argumenty Kant: nie dowiemy się prawdy, a! Kleist z rozpaczy, że tej prawdy nie pozna, popenił samobójstwo.

              I ty i podobni tobie myślący nie umiecie odpowiedzieć na pytanie o praprzyczynę.
              A przecież nic nie dzieje się bez przyczyny.
              Jakaś musiała być.
              Taki pogląd nazywa się deizm: wiara w boga - stwórcę nie ingerującego już później.

              Wyśmiewanie go to tylko objaw bezradności:
              ty sobie nie wierzysz, daj wierzyć innym


              Argumenty o złu organizacji religijnych mnie nie obchodzą i nie dotyczą.
              Wielość bóstw to "efekt doliny": w Szwajcarii jest mnogość dialektów bo każda społeczność mieszkała i rozwijała się w innej dolinie. To jest historyczne

              Jak napiszesz, że to bzdury, nie mnie utrudnisz zrozumienie czegokolwiek.
              Sobie.
              • grgkh Jaka jest przyczyna powstania kreatora? 16.12.13, 00:28
                feelek napisał:

                > nie jestem:
                > Katolikiem, Hinduistą, Muzułmaninem, Mozaistą....
                > Nie znam dowodu na nieistnienie Boga.

                Nie interesuje mnie w co lub kogo wierzysz. Jedno jest pewne, wierzysz i bronisz tego wypaczenia umysłowego.

                Dowód ISTNIENIA boga masz przedstawić, a nie nieistnienia. Jeśli go nie przedstawisz, to chyba naturalne jest, że żaden z bogów nie istnieje.

                > Na nic Twoje: tego się nie dowodzi
                > zwyczajnie: tego nie da się wiedzieć.

                Jeśli w kwestii bogów panuje dla Ciebie niewiedza, to powinieneś głosić, że bogowie nie istnieją a religie kłamią.

                Teraz już czekam, aż to potwierdzisz.

                > !Ubrał to w argumenty Kant: nie dowiemy się prawdy, a! Kleist z rozpaczy, że te
                > j prawdy nie pozna, popenił samobójstwo.

                Mów na temat. Nie kantuj.

                > I ty i podobni tobie myślący nie umiecie odpowiedzieć na pytanie o praprzyczynę
                > .

                Ty też nie umiesz odpowiedzieć na pytanie o praprzyczynę powstania bogów.

                A może umiesz? Kto stworzył kreatora? Nikt? No to możliwe jest powstanie czegoś (informacji) z niczego.

                > A przecież nic nie dzieje się bez przyczyny.

                Nieprawda. Każdy system ma aksjomaty. Ich pojawienie się NIGDY nie ma przyczyny. Dopiero ich obecność skutkuje resztą systemu - wtedy działają reguły systemu i to, ze skutki wynikają z przyczyn.

                > Jakaś musiała być.

                No to jaka była przyczyna powstania kreatora? Wiesz i nam to powiesz. :)

                > Taki pogląd nazywa się deizm: wiara w boga - stwórcę nie ingerującego już późni
                > ej.

                Takie myślenie nazywam bredzeniem.

                > Wyśmiewanie go to tylko objaw bezradności:
                > ty sobie nie wierzysz, daj wierzyć innym

                Nie wyśmiewam. Poddaję krytyce głupoty, które tu wypowiadasz.

                > Argumenty o złu organizacji religijnych mnie nie obchodzą i nie dotyczą.
                > Wielość bóstw to "efekt doliny": w Szwajcarii jest mnogość dialektów bo każda s
                > połeczność mieszkała i rozwijała się w innej dolinie. To jest historyczne
                >
                > Jak napiszesz, że to bzdury, nie mnie utrudnisz zrozumienie czegokolwiek.
                > Sobie.

                Czekam na przyczynę powstania kreatora. Podobno zawsze isnieją przyczyny i tę na pewno znasz. Opowiedz o niej.
                • feelek Re: Jaka jest przyczyna powstania kreatora? 16.12.13, 00:49
                  czekam na odpowiedź:
                  co było przed czasem?
                  a przed tym czasem?
                  a przed tym przed tym?

                  to, co napisałeś to bredzenie:
                  nikt nie przedstawił w 1491 dowodu na istnienie Ameryki.
                  A przecież istniała
                  Prapraprapra (nx wzięte)Grgkh:- Kapitanie Kolumb! Masz pan przedstawić dowód na istnienie Ameryki! Inaczej zabiję cię surowym jajkiem!

                  nazywasz wszystko, czego nie uznajesz bredzeniem
                  a naukowcy spekulują czy geometria euklidesowa działa gdzieś na obrzeżach wszechświata i dla uproszczenia uznają, że tak, choć może to nieprawda
                  Grgkh: jak to nieprawda, to nielogiczne, to bredzenie
                  nie nazwę cię głupim
                  po co robić coś co jest zwyczajnym,banalnym faktem?
                  • grgkh Re: Jaka jest przyczyna powstania kreatora? 16.12.13, 01:36
                    feelek napisał:

                    > czekam na odpowiedź:
                    > co było przed czasem?
                    > a przed tym czasem?
                    > a przed tym przed tym?

                    Wcześniej nic nie było. Bo jeśli kiedyś na początku miałoby być, to by oznaczało, że coś musiało powstać samo, a wtedy przymus szukania kreatora nie istnieje.

                    > to, co napisałeś to bredzenie:
                    > nikt nie przedstawił w 1491 dowodu na istnienie Ameryki.
                    > A przecież istniała

                    Nieprawda - Ameryka NIE ISTNIAŁA w ówczesnym modelu opisującym świat. W dzisiejszych modelach opisujących świat "istnieją" różne religie i różni bogowie. Czy któryś z nich istnieje? Jeśli tak, to KTÓRY?

                    Każdy człowiek może sobie opisywać świat jak chce ale prawdziwość wynika z obserwacji świata i właściwej czyli logicznej interpretacji tych obserwacji.

                    Jeśli przyjmiesz dogmat, to nie odnosisz się do obserwacji świata, nie dowodzisz prawdy. Bez tego działania NIE ISTNIEJE jego skutek. Istnienie w naszych opisach świata wynika tylko i wyłącznie z przyznania prawa do prawdziwości kolejnym hipotezom.

                    Hipotezy istnienia bogów nie są dowodzone i nie mogą na równi w tymi, które dowodzimy, skutkować prawdziwością i istnieniami.

                    Dlatego posługiwanie się dogmatami jest logicznie zakazane i fałszywe.

                    > Prapraprapra (nx wzięte)Grgkh:- Kapitanie Kolumb! Masz pan przedstawić dowód na
                    > istnienie Ameryki! Inaczej zabiję cię surowym jajkiem!

                    Znów erystyka. pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka

                    > nazywasz wszystko, czego nie uznajesz bredzeniem

                    Bredzeniem nazywam jawne gwałcenie podstawowych reguł logiki. Brak udowodnionej prawdziwości to brak istnienia. To jest BREDZENIE.

                    > a naukowcy spekulują czy geometria euklidesowa działa gdzieś na obrzeżach wszec
                    > hświata i dla uproszczenia uznają, że tak, choć może to nieprawda

                    Naukowcy stawiają hipotezy NA TEMAT ŚWIATA. A potem się zastanawiają, czy one mogłyby świat opisywać. Ale żeby były prawdziwe, to MUSZĄ być zweryfikowane. W ten sposób w LHC weryfikowano model standardowy i cząstkę Higgsa. Dopóki nie pojawił się dowód, dopóty nikt nie mówił, że ta cząstka istnieje a i teraz jej wiarygodność odnosi się bezpośrednio do tych doświadczeń (obserwacji) a nie do jakichś pobożnych życzeń.

                    Bogowie religijni wiążą się z naszym opisem świata i MUSZĄ być weryfikowani tak samo, jak wszystkie inne elementy tego opisu.

                    > Grgkh: jak to nieprawda, to nielogiczne, to bredzenie
                    > nie nazwę cię głupim
                    > po co robić coś co jest zwyczajnym,banalnym faktem?

                    Zacznij myśleć logicznie, dla nikogo i nigdy nie jest na to za późno. Jeśli nie będziesz bredził, to nie będzie się do czego przyczepić. Awansujesz na wyższy stopień świadomości. :)
                    • feelek Re: Jaka jest przyczyna powstania kreatora? 16.12.13, 02:12
                      istnienie/ nieistnienie boga nie może być zakazane bo tak sobie zadekretujesz
                      to zwyczajnie infantylne

                      wiara to coś pozanaukowego


                      to, że bóg np. istnieje to nie są twoje naiwne spekulacje poparte jakoby wiedzą i logiką

                      przypuśćmy, że bóg jednak isnieje
                      na nic twoje zakazy aby istnienia jego nie dowodzić

                      istnienie boga jest hipotezą

                      hipotezą, której sprawdzić się nie da z założenia:
                      w Boga się wierzy/ nie wierzy, udowodnianie tego to bzdura

                      ale to nie znaczy, że bóg nie istnieje

                      wcześniej nic nie było?
                      A co było przed nic?
                      a jeżeli kreator istniał od zawsze?

                      teoria o całkowitym nieistnieniu Praprzyczyny nie odpowiada na wiele podstawowych pytań.

                      Jest więc tak samo niedoskonała jak teoria o istnieniu boga.
                      Tamta, o istnieniu, jest o tyle lepsza, że przynajmniej udziela odpowiedzi, np. twierdzi, że bóg istniał od zawsze.

                      Teoria jedna, druga, trzecia: ateistyczna, deistyczna, teistyczna.Wszystkie dziurawe, niedoskonałe, nie dające pełnych odpowiedzi.

                      Jak przed odkryciem Ameryki, normalka.

                      I tylko takie nieznośne ateistów (niektórych): wszystko wiemy a inni to głupki i bzdury.
                      • grgkh Re: Jaka jest przyczyna powstania kreatora? 16.12.13, 02:40
                        feelek napisał:

                        > istnienie/ nieistnienie boga nie może być zakazane bo tak sobie zadekretujesz
                        > to zwyczajnie infantylne

                        A czy ja zakazuję?

                        Ja tylko pytam, czy wierzący myśli czy nie myśli (bredzi, staje się nosicielem wirusa religijnego, staje się ubezwłasnowolniony).

                        Logika: istnieje to, czego istnienia dowiedliśmy. O reszcie możemy nie wiedzieć, ale wtedy (to też logika) brak istnienia jest nieistnieniem.

                        Mówimy o opisie świata w naszych głowach. Rodzi się on na podstawie obserwacji i dowodów dla hipotez. Innego źródła tego opisu nie ma.

                        > wiara to coś pozanaukowego

                        Jeśli pozanaukowego to nie ma prawa mówić nic o świecie, bo świat daje nam obserwacje i jego opis musimy z nich wysnuwać. Pozanaukowe to są bajki, mitologie, fantasy, SF itp.

                        > to, że bóg np. istnieje to nie są twoje naiwne spekulacje poparte jakoby wiedzą
                        > i logiką

                        Jeśli ktoś uzna istnienie boga bez dowodu, to popełni błąd logiczny - ale dla niego takie istnienie jest faktem. Tylko dla niego. Tylko w jego opisie świata. Lecz może ten opis sobie zweryfikować, gdy przestanie "wierzyć" (uznawać dogmat).

                        > przypuśćmy, że bóg jednak isnieje
                        > na nic twoje zakazy aby istnienia jego nie dowodzić

                        Tak nie wolno. Wszystko, co dotyczy opisu świata MUSI się odnosić do obserwacji i ich logicznej interpretacji.

                        > istnienie boga jest hipotezą

                        Bez dowodu a więc bez prawdziwości.

                        > hipotezą, której sprawdzić się nie da z założenia:
                        > w Boga się wierzy/ nie wierzy, udowodnianie tego to bzdura

                        To nie opisuj bogiem świata. Tego nie wolno robić.

                        > ale to nie znaczy, że bóg nie istnieje

                        Owszem - istnieje tylko udowodnione, potwierdzone (to wypełnia opis świata). Nie istnieje w tym opisie wszystko inne - brak istnienia to nieistnienie.

                        To jest logika i nie da się tego ominąć.

                        > wcześniej nic nie było?
                        > A co było przed nic?

                        Nie było założeń świata i ich konsekwencji. Jeśli płynie czas to MUSI istnieć początek.

                        > a jeżeli kreator istniał od zawsze?

                        To i wszechświat też mógłby istnieć "od zawsze", bo właśnie na to zezwoliłeś.

                        > teoria o całkowitym nieistnieniu Praprzyczyny nie odpowiada na wiele podstawowy
                        > ch pytań.

                        Pytań? Nie ma pytań w opisie świata, które wykraczają poza niego - w czasie i przestrzeni. Czas i przestrzeń są wewnętrznymi zmiennymi wszechświata i nie istniały przed nim.

                        > Jest więc tak samo niedoskonała jak teoria o istnieniu boga.

                        Opis świata opisuje tylko jego działanie, bo tylko taka mamy podstawę - obserwacje. O niczym więcej opisowi świata NIE WOLNO mówić.

                        Reszta to bełkot nie na temat.

                        > Tamta, o istnieniu, jest o tyle lepsza, że przynajmniej udziela odpowiedzi, np
                        > . twierdzi, że bóg istniał od zawsze.

                        Kreator nie mógł istnieć zawsze. Jest prosty logiczny dowód tego.

                        "Zawsze" dotyczy czasu kreatora, a nie świata:

                        1) Jeśli kreator istniał PRZED stworzeniem świata i PO nim, to dotyczą do zdarzenia, które układają się na osi jego czasu w odpowiedniej kolejności. Wśród zdarzeń dotyczących kreatora z jego osi czasu musi istnieć takie, które było pierwsze. Przed nim kreator nie istniał. Jego czas zaczyna się od pierwszego zdarzenia.

                        2) Jeśli kreator istniał RÓWNOCZEŚNIE ze wszystkimi swoimi zdarzeniami, jeśli wszystkie one zaszły bez związku przyczynowo-skutkowego to także kreacja świata miała miejsce równocześnie z kreatorem, a wtedy NIE MÓGŁ on być kreatorem i świat powstał niezależnie od kreatora (nie wyniknął z jego zamiaru i jego realizacji).

                        W obu przypadkach mamy ten sam efekt. Kreator jest zbędny. W pierwszym dlatego bo coś mogło powstać samo, więc i świat miał taka możliwość. W drugim istnienie kreatora nie dotyczy jego zamiaru kreacji.

                        Logika obala konieczność uwzględniania kreatora jako niezbędnego.

                        > Teoria jedna, druga, trzecia: ateistyczna, deistyczna, teistyczna.Wszystkie dzi
                        > urawe, niedoskonałe, nie dające pełnych odpowiedzi.

                        Ateizm rezygnuje z hipotezy kreatora, bo jest ona niepotrzebna.

                        > Jak przed odkryciem Ameryki, normalka.

                        O Ameryce już pisałem. Istnienie dotyczy wyłącznie tymczasowego, konstruowanego na podstawie obserwacji modelu świata w naszych umysłach.

                        > I tylko takie nieznośne ateistów (niektórych): wszystko wiemy a inni to głupki
                        > i bzdury.

                        Jeśli ktoś uparcie gwałci logikę, to na głupka naprawdę zasługuje.
                        • feelek Re: Jaka jest przyczyna powstania kreatora? 16.12.13, 02:55
                          AKP:
                          bzzzzzzz trrrrr psssss
                          • grgkh Re: Jaka jest przyczyna powstania kreatora? 16.12.13, 02:57
                            I do tego ten zapach mało przyjemny... A fe lek weź na to.
                        • feelek Re: Jaka jest przyczyna powstania kreatora? 16.12.13, 03:17
                          Tak więc, jak widzisz piszesz bzdury, co ci tu udowodniłem i czego ci robić nie wolno.
                          Powinieneś mnie teraz przeprosić a jeśli tego nie zrobisz, to tego nie zrobisz.
                          Będą to, jak widać, ateistyczne bzdury.
                          I erystyka.
                          A teraz przetestuję cię: która to zasada erystyki?
                          nie odpowiadaj.
                          Przecałkuj a wynik wsadź sobie do kieszeni.
                          Do widzenia.
                          • grgkh Re: Jaka jest przyczyna powstania kreatora? 16.12.13, 12:50
                            feelek napisał:

                            > Tak więc, jak widzisz piszesz bzdury, co ci tu udowodniłem i czego ci robić ni
                            > e wolno.
                            > Powinieneś mnie teraz przeprosić a jeśli tego nie zrobisz, to tego nie zrobisz.
                            > Będą to, jak widać, ateistyczne bzdury.

                            Ateistyczne czyli BEZ podbudowy teistycznej?

                            Dlaczego WSZYSTKO na tym świecie musiałoby się odnosić do teizmu i dlaczego coś bez tego jest bzdurą?

                            Ciekawa koncepcja. Poproszę o dowód. Jeśli okaże się prawdziwa, przyjmę ją do mojego inwentarza tez prawdziwych i będę hołubił. Ale najpierw dowód.

                            > I erystyka.
                            > A teraz przetestuję cię: która to zasada erystyki?
                            > nie odpowiadaj.

                            Nic własnej inwencji. Powtarzanie w innym niż źródłowym kontekscie odbiera sens i staje się niezrozumiałym bełkotem. Nie rób tego, bo sobie robisz krzywdę.

                            > Przecałkuj a wynik wsadź sobie do kieszeni.
                            > Do widzenia.

                            Hm...

                            Pa.
    • feelek no i się porobiło! 15.12.13, 23:52
      zwyczajnie narozrabiałem!
      Wkurzony tu moimi zarzutami o bycie obłudnymi, kierowanymi mną wobec postaw niektórych ateistów, jeden z nich wziął pracę w każdy z dni około świąt.:Nie chce aby mu tu zarzucać, że hipokryta, że obraża wierzących a potem niby czci.

      Odczuwam teraz coś na kształt wyrzutów sumienia.
      To wprawdzie nie jest moja wina, że ludzie czytają nieuważnie i zapewne gość nie doczytał, że ja nie mam nic do siadania przy świątecznym stole przez ludzi deklarujących się jako ateiści.

      Fakt pozostanie faktem: nie siądzie za świątecznym stołem, uszczupli tym samym czas wspólnego biesiadowania z matką. A przecież nawet, jeśli uważamy cały świąteczny antourage za nieprawdziwy, to robimy niektóre rzeczy dla tych mam, aby ich nie martwić.

      No, stało się.



      • grgkh Re: no i się porobiło! 16.12.13, 01:13
        feelek napisał:

        > zwyczajnie narozrabiałem!
        > Wkurzony tu moimi zarzutami o bycie obłudnymi, kierowanymi mną wobec postaw nie
        > których ateistów, jeden z nich wziął pracę w każdy z dni około świąt.:Nie chce
        > aby mu tu zarzucać, że hipokryta, że obraża wierzących a potem niby czci.

        Znów manipulujesz, oszuście... :) Nie "wziąłem" pracy ale tak mi w tym roku wypadło z grafiku wielobrygadowego. Słyszałeś kiedyś o ruchu ciągłym? Ktoś musi pracować w tej firmie. W wigilię mi przypadła zmiana poranna. :)

        Ja obrażam? Wierzący sami się narażają na to, że oglądamy ich umysłowe "wyczyny" na forum. Ja tylko komentuję. A oni się obrażają. Ale to ich problem, jeśli to biorą do siebie. Dla wierzącego to zaszczyt BRONIĆ BOGA, jakby ten wymysł ludzki nie mógł sam sobie poradzić. I to jest kolejna przesłanka na jego nieistnienie i fałszywość idei teistycznych.

        > Odczuwam teraz coś na kształt wyrzutów sumienia.
        > To wprawdzie nie jest moja wina, że ludzie czytają nieuważnie i zapewne gość ni
        > e doczytał, że ja nie mam nic do siadania przy świątecznym stole przez ludzi de
        > klarujących się jako ateiści.

        A ja przy stole świątecznym siądę wieczorem u mojej mamy. I pewnie opłatek też zeżrę. :) Ona wie, że jestem ateistą, więc nie jestem hipokrytą. Uczestniczę w tym biernie. A ja nie miałbym sumienia robić jej przykrości i zaburzać rytuał, który jest jej tak potrzebny. Dostałem od niej tak wiele w życiu, że ten drobiazg nic mnie nie kosztuje.

        > Fakt pozostanie faktem: nie siądzie za świątecznym stołem, uszczupli tym samym
        > czas wspólnego biesiadowania z matką. A przecież nawet, jeśli uważamy cały świą
        > teczny antourage za nieprawdziwy, to robimy niektóre rzeczy dla tych mam, aby i
        > ch nie martwić.

        Bredzisz. Znów na mój temat wymyślasz jakieś swoje scenariusze. Bo chcesz mnie obsmarować, przedstawić jako złego do cna ateistę. Mylisz się. Jestem naprawdę dobrym człowiekiem. Dążę do tego na co dzień, a nie od święta, jak wy, obłudnicy świąteczni.

        > No, stało się.

        Co się stało? :)
        • feelek Re: no i się porobiło! 16.12.13, 01:33
          ale wiesz, że akapit wyżej piszesz o tym, że nie chcesz robić mamie przykrości a gdy ja niżej piszę to samo, to ty piszesz, że bredzę

          nazwę to uprzedzeniem
          • grgkh Re: no i się porobiło! 16.12.13, 01:41
            feelek napisał:

            > ale wiesz, że akapit wyżej piszesz o tym, że nie chcesz robić mamie przykrości
            > a gdy ja niżej piszę to samo, to ty piszesz, że bredzę
            >
            > nazwę to uprzedzeniem

            Nie masz racji nazywając zachowanie takie jak moje hipokryzją. Robię to, co muszę, by nie krzywdzić innych. Nie robię tego DLA WŁASNEJ KORZYŚCI!!!

            Jednocześnie nie wierzę i moja mama o tym wie, i szanuje mój wybór. A ja szanuję to, że ona chce, bym uczestniczył we wspólnym złożeniu sobie życzeń i zjedzeniu tego opłatka. Nie ma tu nawet cienia zakłamania.
            • bookworm Re: no i się porobiło! 16.12.13, 12:55
              grgkh napisał:

              > feelek napisał:
              >
              > > ale wiesz, że akapit wyżej piszesz o tym, że nie chcesz robić mamie przyk
              > rości
              > > a gdy ja niżej piszę to samo, to ty piszesz, że bredzę
              > >
              > > nazwę to uprzedzeniem
              >
              > Nie masz racji nazywając zachowanie takie jak moje hipokryzją. Robię to, co mus
              > zę, by nie krzywdzić innych. Nie robię tego DLA WŁASNEJ KORZYŚCI!!!
              >
              > Jednocześnie nie wierzę i moja mama o tym wie, i szanuje mój wybór. A ja szanuj
              > ę to, że ona chce, bym uczestniczył we wspólnym złożeniu sobie życzeń i zjedzen
              > iu tego opłatka. Nie ma tu nawet cienia zakłamania.

              To jest jak kopanie się z koniem.

              Najlepiej jak katoliki zawłaszczą oddychanie i będziesz, feelek pisał, że - jak to tak? ateista i oddycha? hipokryzja.

              Tak jak teraz:
              ateista i spotyka się z rodziną w wigilię?.. która jest zarezerwowanym dniem katolickim i tego dnia katoliki nie powinni pracować - z wyjątkiem lekarzy... i pracowników stacji paliw... i policjantów... i strażaków, którzy muszą być chyba ateistami?

              ateista i życzy rodzinie szczęścia? bo ateista to chyba powinien życzyć rodzicom rychłej eutanazji, a dzieciom wstecznej aborcji...

              ateista i nakrywa uroczyście/świątecznie stół? Co powinni robić ateiści skoro nie wolno (bo feelek zabrania w imię "czystości ateizmu" i katolickiego zawłaszczenia czynności nakrycia stołu) im nakrywać stołu?

              ateista i ubiera choinkę, która jest prawdopodobnie starożytnym judeo-chrześcijańskim symbolem tego jaki jhvh miał wzwód jak duchem świętym zapładniał maryjkę. Ateista jesli już musi dekorować choinkę, to powinien to robić wyłącznie czerwonymi gwiazd(k)ami.

              ale oddajmy honor i zostawmy "wiercom" na wyłączność zawłaszczenie czegoś do czego ateiści nie będą rościć sobie pretensji - bezrefleksyjną wiarę w dogmaty.
              • jeepwdyzlu próba podsumowania i małą rada dla feelka 16.12.13, 13:41
                mają prawo ci niektórzy ateiści:
                szydzić, wyśmiewać, obrażać wierzących
                a potem brać udział w obchodach organizowanych przez tę wyszydzaną religię.
                Mam i ja prawo do nazywania tego hipokryzją.
                ---------------
                feelek deklaruje się jako prawdziwy ateista
                on wie, że ateista "szydzący i wyśmiewający" - jest hipokrytą - kiedy akceptuje takie czy inne KULTUROWE zachowania
                Ma prawo - jego opinia jest tak samo dobra jak moja czy każdego Forumowicza.
                To, że przy okazji wychodzi, że nie wie czym jest ateizm, że sam nie opanował sztuki dyskutowania, że stawia tezę, że jego postawa jest lepsza niż innych - tego nie zauważa. To ludzkie i właściwie nie powinno dziwić.
                Prywatnie - po przeczytaniu feelkowych argumentów uważam, że nie jest ateistą. To kreacjonista albo - w najlepszym razie - agnostyk.
                Tak czy siak - bez względu na to Szanowny Oponencie - racz zauważyć, że my nie atakujemy ludzi wierzących. Krytykujemy kościół jako Instytucję.
                Więcej - większość z nas doskonale zna i nauczanie Kościoła i jego historię. Stąd SZACUNEK do tradycji.
                Byłoby HIPOKRYZJĄ, gdybym na pasterce modlił się. Ale jeśli siedzę w wiejskim kościółku, słucham kilkusetletnich pieśni, podziwiam ołtarz i witraże, zadumam się nad - nie wahajmy się tego nazwać - pięknem rytuałów - to to co dla Ciebie jest HIPOKRYZJĄ - dla mnie jest uważnym życiem. Nie rozumiesz tego - Twoje prawo ale i Twoja strata...
                Moja rada - kończ Waść i wstydu sobie oszczędź.
                jeep
                • bookworm Re: próba podsumowania i małą rada dla feelka 16.12.13, 14:05
                  jeepwdyzlu napisał:

                  (...)
                  > Byłoby HIPOKRYZJĄ, gdybym na pasterce modlił się. Ale jeśli siedzę w wiejskim k
                  > ościółku, słucham kilkusetletnich pieśni, podziwiam ołtarz i witraże, zadumam s
                  > ię nad - nie wahajmy się tego nazwać - pięknem rytuałów - to to co dla Ciebie j
                  > est HIPOKRYZJĄ - dla mnie jest uważnym życiem. Nie rozumiesz tego - Twoje prawo
                  > ale i Twoja strata...
                  > Moja rada - kończ Waść i wstydu sobie oszczędź.

                  I to, miejmy nadzieję, zakończy ten wątek.
                • feelek Re: próba podsumowania i małą rada dla feelka 17.12.13, 08:30
                  jeśli nie zauwżasz, że wielu z ateistów określa tu:
                  religianckim motłochem
                  bucami katolickimi
                  to ja tu bardzo przepraszam

                  nie ciebie, bo i ty obrażasz
                  innych czytających takie coś jak twoje wypociny
                  • kolter-xl Re: próba podsumowania i małą rada dla feelka 17.12.13, 09:31
                    feelek napisał:

                    > jeśli nie zauwżasz, że wielu z ateistów określa tu:
                    > religianckim motłochem
                    > bucami katolickimi
                    > to ja tu bardzo przepraszam

                    Nie musisz nikogo za to prawdę o sobie słyszy .
                    • feelek Re: próba podsumowania i małą rada dla feelka 17.12.13, 09:35
                      nie, ciebie nie przeprosiłem
                      • kolter-xl Re: próba podsumowania i małą rada dla feelka 17.12.13, 09:42
                        feelek napisał:

                        > nie, ciebie nie przeprosiłem

                        Przeciez wiesz jak mi na twoich przeprosinach zależy :))
                        • feelek Re: próba podsumowania i małą rada dla feelka 17.12.13, 10:01
                          jeśli ci nie zależy
                          na tych przeprosinach
                          to po co piszesz
                          żeby nie przepraszać?
                          PS. nie ciebie przeprosiłem,
                          czytających
                          jakieś porąbane, nie wiedzą same czego chcą



                          PS. Przecież nie p



                          rzepraszam

                          tak źle i tak niedobrze?
                          Jakieś porąbane, czy co?
                          na tych przeprosinach
                          to po co piszesz, żeby
                          nie przepraszać?
                          • feelek Re: próba podsumowania i małą rada dla feelka 17.12.13, 10:02
                            sorry, za mój komp
                          • kolter-xl Re: próba podsumowania i małą rada dla feelka 17.12.13, 10:04
                            feelek napisał:

                            > jeśli ci nie zależy
                            > na tych przeprosinach
                            > to po co piszesz
                            > żeby nie przepraszać?
                            > PS. nie ciebie przeprosiłem,
                            > czytających
                            > jakieś porąbane, nie wiedzą same czego chcą

                            ?????

                            > tak źle i tak niedobrze?
                            > Jakieś porąbane, czy co?
                            > na tych przeprosinach
                            > to po co piszesz, żeby
                            > nie przepraszać?

                            Feluś jest 10 rano a ty juz czy jeszcze cie trzyma ?
              • feelek Re: no i się porobiło! 17.12.13, 08:25
                ale czytać Bookworm umiesz?
                to przeczytaj jeszcze raz:
                mi nie przeszkadza ateistów obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia.
                Przeszkadza mi hipokryzja niektórych, też twoja:
                obchodzisz i opluwasz
                nie czujesz niesmaku?
                • bookworm Re: no i się porobiło! 18.12.13, 10:08
                  feelek napisał:

                  > ale czytać Bookworm umiesz?

                  A Ty umiesz, czy za długo napisałem?

                  > to przeczytaj jeszcze raz:
                  > mi nie przeszkadza ateistów obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia.
                  > Przeszkadza mi hipokryzja niektórych, też twoja:
                  > obchodzisz i opluwasz

                  Świętuję spotkanie z rodziną, a nie narodziny Jezuska. Nie chodzę do kościoła ani tym bardziej na pasterkę, do spowiedzi, czy do komunii. Katolicy zawłaszczyli sobie dwa dni w kalendarzu, które przed chrześciajństwem/katolicyzmem było świętem przesilania zimowego - narodzin Mitry, i do tego jeszcze mozliwość spotkania się tego dnia przy uroczystej kolacji z rodziną?

                  > nie czujesz niesmaku?

                  Piszesz, że ateiści to spadkobiercy ideologii Stalina i Hitlera. Szkalujesz ich i wyzywasz od najgorszych zupełnie pomijając istotę ateiztmu - zamaist krytykować (co byłoby ciekawe) ateizm - atakujesz ludzi. Nie czujesz niesmaku, wzywajacy do tolerancji i zrozumienia, hipokryto?
                  • grgkh Re: no i się porobiło! 18.12.13, 12:30
                    bookworm napisał:

                    > feelek napisał:
                    >
                    > > ale czytać Bookworm umiesz?
                    >
                    > A Ty umiesz, czy za długo napisałem?
                    >
                    > > to przeczytaj jeszcze raz:
                    > > mi nie przeszkadza ateistów obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia.
                    > > Przeszkadza mi hipokryzja niektórych, też twoja:
                    > > obchodzisz i opluwasz
                    >
                    > Świętuję spotkanie z rodziną, a nie narodziny Jezuska. Nie chodzę do kościoła a
                    > ni tym bardziej na pasterkę, do spowiedzi, czy do komunii. Katolicy zawłaszczyl
                    > i sobie dwa dni w kalendarzu, które przed chrześciajństwem/katolicyzmem było św
                    > iętem przesilania zimowego - narodzin Mitry, i do tego jeszcze mozliwość spotka
                    > nia się tego dnia przy uroczystej kolacji z rodziną?

                    Mam to samo. Jak każda istota społeczna potrzebuję kontaktu i jego bardziej uroczystej formy. Tymczasem w naszym kalendarzu - i więcej, w całej kulturze - religia nie dopuściła do tego, by zaistniało coś poza bozią. Wszystko musi się kojarzyć z jednym, nawet ciupcianie. Wtedy też trzeba "myśleć" o bogu. Nasza kultura została okaleczona, wykastrowana, zdegenerowała się, jest de facto kulturą "chrześcijańską" a właściwie kultura jednej, fałszywej, zakłamanej i podłej ideologii. Jest kulturą niewolników umysłowych, a nie kulturą pięknych, wolnych, uduchowionych ludzkich umysłów, jakimi rodzimy się.

                    Żeby nie było, ze jadę na jedną religię - wszystkie religie mają tę samą cechę, dążenie do absolutnej dominacji, do pełnego uzależnienia. I dlatego tak się od zawsze zwalczały i tak się nienawidzą teraz.

                    > > nie czujesz niesmaku?
                    >
                    > Piszesz, że ateiści to spadkobiercy ideologii Stalina i Hitlera. Szkalujesz ich
                    > i wyzywasz od najgorszych zupełnie pomijając istotę ateiztmu - zamaist krytyko
                    > wać (co byłoby ciekawe) ateizm - atakujesz ludzi. Nie czujesz niesmaku, wzywaja
                    > cy do tolerancji i zrozumienia, hipokryto?

                    Ateizm, gdy zebrać wszystkich ateistów w kupkę i poszukać wspólnej cechy, to tylko ignorowanie wiary w bogów. Reszta może być taka lub siaka i nie dotyczy najważniejszego. Ateizm jest brakiem teizmu. Brak jest bierny. Nie trzeba się wysilać, by coś z siebie teistycznego wyrzucić, wystarczy przestać o tym i w ten sposób myśleć. Bez tego złożenia stajemy się ateistami automatycznie i z definicji.

                    Jak można komuś, u kogo NIE MA pewnej idei, zarzucać, że BRAK idei coś spowodował? Brak może najwyżej czegoś NIE SPOWODOWAĆ.

                    Brak logiki manipulujących debilnie religiantów jest porażający.

                    Felek jest klasycznym przykładem wychowanka religii. Ma ograniczoną do zera zdolność krytycznej, obiektywnej oceny czegokolwiek, co dotyczy religii. Ma zakodowane posłuszeństwo wobec religii. Gdyby nie nazywać go hipokrytą, bo to wiąże się z pewnym poziomem świadomości tego, co się robi, to trzeba by uznać go za rodzaj schizofrenika, w którego głowie siedzą dwie, sprzeczne ze sobą opcje. Jedna, ta na co dzień, dotycząca pospolitych zachowań, posługuje się logiką i myśleniem, a druga, dotycząca religii, całkowicie odrzuca logikę i posługuje się wyłącznie dogmatami przyjętymi tak, bo bronić tego systemu.

                    Gdyby tę drugą użył na co dzień, szybko wpadłby w jakieś tarapaty, został wyeliminowany przez ludzi myślących, którym taki osobnik normalnie przeszkadza, bo przyczynia się do nieracjonalnych zachowań i szkód, które one przynoszą.

                    Taka schiza - albo właśnie hipokryzja :) - to norma u dogmatyków. Również zachowanie, w którym dogmatyk upiera się, by własne wady, być może gdzieś podświadomie identyfikowane, przypisywać innym, bo wtedy odsuwa od siebie konstatację, że sam je posiada.
                    • bookworm Re: no i się porobiło! 18.12.13, 15:28
                      grgkh napisał:

                      > bookworm napisał:
                      >
                      > > feelek napisał:
                      > >
                      > > > ale czytać Bookworm umiesz?
                      > >
                      > > A Ty umiesz, czy za długo napisałem?
                      > >
                      > > > to przeczytaj jeszcze raz:
                      > > > mi nie przeszkadza ateistów obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia.
                      > > > Przeszkadza mi hipokryzja niektórych, też twoja:
                      > > > obchodzisz i opluwasz
                      > >
                      > > Świętuję spotkanie z rodziną, a nie narodziny Jezuska. Nie chodzę do kośc
                      > ioła a
                      > > ni tym bardziej na pasterkę, do spowiedzi, czy do komunii. Katolicy zawła
                      > szczyl
                      > > i sobie dwa dni w kalendarzu, które przed chrześciajństwem/katolicyzmem b
                      > yło św
                      > > iętem przesilania zimowego - narodzin Mitry, i do tego jeszcze mozliwość
                      > spotka
                      > > nia się tego dnia przy uroczystej kolacji z rodziną?
                      >
                      > Mam to samo. Jak każda istota społeczna potrzebuję kontaktu i jego bardziej uro
                      > czystej formy. Tymczasem w naszym kalendarzu - i więcej, w całej kulturze - rel
                      > igia nie dopuściła do tego, by zaistniało coś poza bozią. Wszystko musi się koj
                      > arzyć z jednym, nawet ciupcianie. Wtedy też trzeba "myśleć" o bogu.

                      Nawet niektórzy deiści (jak deklaruje się feelek) pokornie uznają to zawłaszczenie za niekwestionowalną oczywistość i atakują wszystkich ateistów, którzy tego dnia świętują spotkanie z rodziną, bo przecież to jest święto wyłącznie katolików - reszta musi albo uznać katolicyzm albo zostanie przez feelka zwyzywana od hipokrytów.

                      >Nasza kultu
                      > ra została okaleczona, wykastrowana, zdegenerowała się, jest de facto kulturą "
                      > chrześcijańską" a właściwie kultura jednej, fałszywej, zakłamanej i podłej ideo
                      > logii.

                      Każda religia ma swoich kapłanów, guru i jest zrobiona po to by pod szyldem pięknych haseł "dymać" wyznawców. To cała wielka machina indoktrynująca już od urodzenia i wmawiająca, że całe dobro pochodzi od niej - religii, a całe zło jest wynikiem złej ludzkiej natury... i co najgorsze ludzie w to naprawdę wierzą...

                      > Jest kulturą niewolników umysłowych, a nie kulturą pięknych, wolnych, ud
                      > uchowionych ludzkich umysłów, jakimi rodzimy się.

                      I własnie z tym walczy religia. Gdyby uznać, że ludzie nie rodzą się grzeszni, źli, że wcale nie trzeba im boga, to cała religia i kapłani byliby zbędni - a to przecież taka fucha.

                      > Żeby nie było, ze jadę na jedną religię - wszystkie religie mają tę samą cechę,
                      > dążenie do absolutnej dominacji, do pełnego uzależnienia. I dlatego tak się od
                      > zawsze zwalczały i tak się nienawidzą teraz.

                      Zgadzam się.

                      > > > nie czujesz niesmaku?
                      > >
                      > > Piszesz, że ateiści to spadkobiercy ideologii Stalina i Hitlera. Szkaluje
                      > sz ich
                      > > i wyzywasz od najgorszych zupełnie pomijając istotę ateiztmu - zamaist k
                      > rytyko
                      > > wać (co byłoby ciekawe) ateizm - atakujesz ludzi. Nie czujesz niesmaku, w
                      > zywaja
                      > > cy do tolerancji i zrozumienia, hipokryto?
                      >
                      > Ateizm, gdy zebrać wszystkich ateistów w kupkę i poszukać wspólnej cechy, to ty
                      > lko ignorowanie wiary w bogów. Reszta może być taka lub siaka i nie dotyczy naj
                      > ważniejszego. Ateizm jest brakiem teizmu. Brak jest bierny. Nie trzeba się wysi
                      > lać, by coś z siebie teistycznego wyrzucić, wystarczy przestać o tym i w ten sp
                      > osób myśleć. Bez tego złożenia stajemy się ateistami automatycznie i z definicj
                      > i.
                      >
                      > Jak można komuś, u kogo NIE MA pewnej idei, zarzucać, że BRAK idei coś spowo
                      > dował? Brak może najwyżej czegoś NIE SPOWODOWAĆ.

                      >
                      > Brak logiki manipulujących debilnie religiantów jest porażający.

                      Przeraża, ale optymistycznie sądzę, że to nie jest stan permanentny, że jest sposób na ich "uleczenie".
                      • feelek Re: no i się porobiło! 18.12.13, 15:46
                        na każdy post tego typu może być tylko 1 odpowiedź:
                        nie czyta ze zrozumiem, to co można poradzić?
                        lz logiką na bakier
                        wywodzeniem wniosków z tego, co przeczytał

                        i chowa się tchórzliwie za plecami ateistów gdy w dyskusji nie o ateistów chodzi a o pewną ich część. Tę gorszą, do której się zalicza.Sam się zalicza każdym takim wpisemjak ten.
                        No żaniosę wątek na forum i będzie płacz.
                        • bookworm Re: no i się porobiło! 18.12.13, 16:31
                          feelek napisał:

                          > na każdy post tego typu może być tylko 1 odpowiedź:
                          > nie czyta ze zrozumiem, to co można poradzić?
                          > lz logiką na bakier
                          > wywodzeniem wniosków z tego, co przeczytał

                          Masz rację ale dość już o Tobie. Czy zrozumiałes co napisałem? Czy ty w ogóle czytasz co do Ciebie piszą?

                          >
                          > i chowa się tchórzliwie za plecami ateistów gdy w dyskusji nie o ateistów chodz
                          > i a o pewną ich część.

                          Jaką część? Zdefniowałeś ateistów i piszesz o kimś kto albo nie istnieje, albo kto w ogóle nie może się wypowiedzieć, bo nie udziela się na forum. Takich ateistów jakich opisałeś nie ma na tym forum.

                          > Tę gorszą, do której się zalicza.Sam się zalicza każdym
                          > takim wpisemjak ten.

                          łżesz feelku jak bura suka. Ty i tobie podobni mnie tam zaliczają swoją nienawiścią do ateistów.

                          > No żaniosę wątek na forum i będzie płacz.

                          Chcesz to płacz.
                          • feelek Re: no i się porobiło! 18.12.13, 16:44
                            ten wątek nie odnosi się w zasadzie do ateistów:
                            jest tak właściwie trochę przypadkowo:
                            to z tego zbioru wywodzą się ci, co na każde zdaniez co im nie wsmak krzyczą:
                            łżesz jak bura suka

                            choć nie, podobnie swoim bon tonem popisuje się tu niejaki Enrique

                            mogłoby się to odnosić do jakichś innych: np. katolików, co opluwają katolicyzm a potem siadają za wgilijnym stołem

                            albo jakich Muzułmanów czy Buddystów

                            Ale tyczy takich wypadków jak twój, co się tak głupio tu zachowujesz


                            ciekawe, czy nauka jakoś to nazywa?
                            pójściem w zaparte?

                            • bookworm Re: no i się porobiło! 18.12.13, 16:55
                              Odpowiadasz na:

                              feelek napisał:

                              > ten wątek nie odnosi się w zasadzie do ateistów:

                              W zasadzie nie. Jest chyba rodzajem jakieś Twojej terapii. Czy terapia jest skuteczna?

                              > jest tak właściwie trochę przypadkowo:
                              > to z tego zbioru wywodzą się ci, co na każde zdaniez co im nie wsmak krzyczą:
                              > łżesz jak bura suka

                              Gdy ktoś łże jak bura suka, to mam prawo nazwac to po imieniu. Wolisz forme łagodniejszą: "mijasz się z prawdą"?

                              > choć nie, podobnie swoim bon tonem popisuje się tu niejaki Enrique

                              Nauczyłeś się od niego jak prowadzić dyskusję, co?

                              > mogłoby się to odnosić do jakichś innych: np. katolików, co opluwają katolicyzm
                              > a potem siadają za wgilijnym stołem
                              >
                              > albo jakich Muzułmanów czy Buddystów

                              Ale jak napisałeś w tytule odnosisz się do ateistów, których szklaujesz i o których piszesz nieprawdę, w ogóle tego nie rozumiejąc - pomimo tylu prób wytłumaczenia Ci gdzie popełniasz błędy argumentacji.

                              > Ale tyczy takich wypadków jak twój, co się tak głupio tu zachowujesz
                              >
                              Głupio to znaczy jak? Czy tak sobie będziesz rzucał błotem, zawsze coś przylgnie?

                              >
                              > ciekawe, czy nauka jakoś to nazywa?
                              > pójściem w zaparte?

                              No idziesz w zaparte. Nie trafiają do Ciebie żadne argumenty. Masz swoją subiektywną opinię, której nie zamierzasz zmieniać. Rozmawia się z Tobą jak z jakimś botem. Niby coś czytasz, niby coś rozumujesz ale jak napiszesz kilka słów, to tylko utwierdzasz, w przekonaniu, że albo nie umiesz czytać albo rozumować albo jedno i drugie. Może to tylko moje odczucie, ale mam wrażenie, że nie jestem w nim odosobniony.
                            • grgkh Re: no i się porobiło! 18.12.13, 18:52
                              feelek napisał:

                              > ten wątek nie odnosi się w zasadzie do ateistów:
                              > jest tak właściwie trochę przypadkowo:
                              > to z tego zbioru wywodzą się ci, co na każde zdaniez co im nie wsmak krzyczą:
                              > łżesz jak bura suka

                              Masz rację, to błąd, powinno być: łżesz jak bury burek.

                              > choć nie, podobnie swoim bon tonem popisuje się tu niejaki Enrique
                              >
                              > mogłoby się to odnosić do jakichś innych: np. katolików,
                              > co opluwają katolicyzm a potem siadają za wgilijnym stołem

                              Kłamstwu należy się adekwatna ocena. To nie jest opluwanie. To mówienie prawdy. To brak logiki w każdym zdaniu religii i kłamstwo na kłamstwie.

                              > albo jakich Muzułmanów czy Buddystów

                              Wszystkie religie są siebie warte. Każda kłamie.

                              > Ale tyczy takich wypadków jak twój, co się tak głupio tu zachowujesz

                              > ciekawe, czy nauka jakoś to nazywa?
                              > pójściem w zaparte?

                              Fakt, idziesz w zaparte.

                              Kompartmentalizacja - pokawałkowanie, poszufladkowanie - funkcjonowanie umysłu ze sprzecznościami na pozór nie do pogodzenia. Wyizolowane do oddzielnych szufladek tezy funkcjonują sobie niezależnie i z pełną satysfakcją dla nosiciela tego bałaganu. Tak zwichrowany dogmatyk prowadzi w pełni satysfakcjonujące go życie "duchowe". :)
                        • grgkh Re: no i się porobiło! 18.12.13, 18:31
                          feelek napisał:

                          > na każdy post tego typu może być tylko 1 odpowiedź:
                          > nie czyta ze zrozumiem, to co można poradzić?
                          > lz logiką na bakier
                          > wywodzeniem wniosków z tego, co przeczytał
                          >
                          > i chowa się tchórzliwie za plecami ateistów gdy w dyskusji nie o ateistów chodz
                          > i a o pewną ich część. Tę gorszą, do której się zalicza.Sam się zalicza każdym
                          > takim wpisemjak ten.

                          I tu znów wyłożyłeś się logicznie. Obnażę ciasnotę Twojego myślenia, jej prymitywizm. Powstrzymam się od określania tego totalną głupotą.

                          A teraz się skup, by zrozumieć coś prostego:

                          Jeśli jest tak, jak piszesz, że chodzi Ci jedynie o niektórych ateistów, a nie o wszystkich, to nie podajesz kryterium, w jaki można by wskazać takiego złego ateistę. Ale Twoje ogólne zarzuty dotyczą jednak ATEISTÓW a więc całej grupy.

                          Trzeba być naprawdę niezłym sq...m, żeby dokonywać tak grubymi nićmi szytej manipulacji.

                          Niby to myśleć o niektórych ale kierować zarzuty do wszystkich i wszystkich na forum obsmarowywać.

                          A teraz się skup i podaj kryteria, jakie pozwalają oddzielić "tych" ateistów od reszty, która jest w porządku. I daj gwarancję, że NIEKTÓRZY teiści nie mają tej samej wady.

                          Jesteś manipulującą szują, jakich mało.

                          > No żaniosę wątek na forum i będzie płacz.

                          Oj, zapłaczesz jeszcze. I spróbuj tu jeszcze raz coś podobnego napisać... Gwarantuję Ci, że to od razu zauważę i będziesz się miał z pyszna.
                          • feelek Re: no i się porobiło! 18.12.13, 21:27
                            nie będziesz się musiał wysilać:
                            jesteś internauto Grgkh hipokrytą.
                            Definicję wyniosłem ze szkoły, ze słowników PWN :
                            człowiekiem zakłamanym, dwulicowym, który:
                            1. obraża tu nieustannie ludzi myślących inaczej niż on, wierzących w co sobie chcą
                            2. Uczestniczy w obchodach religii, na którą nieustannie pluje.
                            To wyczerpuje definicję słowa zakłamanie, dwulicowość, hipokryzja.
                            Przynajmniej za słownikiem Języka Polskiego PWN: " człowiek zakłamany, dwulicowy, obłudnik".
                            Widać człowieczku do czegoś ci to potrzebne skoro nieustannie się o to dopominasz?

                            To ww. dalece nie odnosi się do wszystkich ateistów i ja to napisałem we wpisie inicjującym wątku.
                            Więcej napisałem też wielokrotnie, że mi obchodzenie świąt przez ateistów nie przeszkadza.

                            Jak ci się nie podoba to co piszę,
                            wytocz vmi sprawę sądową

                            dopiero będzie śmiechu jak sąd przeczyta te wszystkie o bucach religijnych, kretynach...
                            Ale ostrzegam: poproszę wtedy cię o odszkodowanie. U nas w małej gminie mamy taki festyn na poszkodowane przez los dzieci.
                            Przyda się.


                            • kolter-xl Re: no i się porobiło! 18.12.13, 21:32
                              feelek napisał:

                              dopiero będzie śmiechu jak sąd przeczyta te wszystkie o bucach religijnych, kretynach...
                              > Ale ostrzegam: poproszę wtedy cię o odszkodowanie. U nas w małej gminie mamy taki festyn na poszkodowane przez los dzieci.

                              Organizowany przez proboszcza??

                              > Przyda się.

                              Żałosną cipo a stać cię na długi i kosztowny proces :))) Przechodzisz samego siebie załgany gałganie w tym akcie desperacji. Kogo straszysz ??
                              • feelek Re: no i się porobiło! 18.12.13, 21:54
                                nikogo nie straszę
                                festyn jest organizowany przez nas, mieszkańców, żadnych księży wśród nas nie ma.
                                Ale co ty. o tym możesz wiedzieć.

                                Kolter:
                                " Żałosna cipo"

                                (tego jeszcze nie było, ale sąd się ucieszy -
                                -łby jak by internauta grgkh wniósł ten swój pozew.)
                                a to ty kobieta jesteś?
                                I jeszce o tak niskim poczuciu wartości?
                                • kolter-xl Re: no i się porobiło! 18.12.13, 21:59
                                  feelek napisał:

                                  > nikogo nie straszę
                                  > festyn jest organizowany przez nas, mieszkańców, żadnych księży wśród nas nie m
                                  > a.
                                  > Ale co ty. o tym możesz wiedzieć.
                                  >
                                  > Kolter:
                                  > " Żałosna cipo"


                                  >
                                  > (tego jeszcze nie było, ale sąd się ucieszy -
                                  > -łby jak by internauta grgkh wniósł ten swój pozew.)
                                  > a to ty kobieta jesteś?
                                  > I jeszce o tak niskim poczuciu wartości?

                                  Cipciu a wiesz ze na pozwie jest adres i nazwisko tego kto chce problemów ?? rozumiesz :))
                                  • feelek Re: no i się porobiło! 18.12.13, 22:23
                                    i jeszcze straszysz?
                                    Prymityw.
                                    Już idę się bać
                                    [idzie]
                                    • kolter-xl Re: no i się porobiło! 18.12.13, 22:28
                                      feelek napisał:

                                      > i jeszcze straszysz?
                                      > Prymityw.
                                      > Już idę się bać
                                      > [idzie]

                                      Jeżeli jesteś bogaty to wiedz ze ja za każdą utraconą z mojej strony złotówkę wystawiam rachunek razy 4 ,chcesz zobaczyć jak to działa :)) ??
                                      • feelek Re: no i się porobiło! 19.12.13, 00:44
                                        nie chcę wiedzieć
                                        ale jak znam życie i tak coś tam zrobisz
                                        i cóż mamy zrobić
                                    • grgkh Re: no i się porobiło! 18.12.13, 23:23
                                      feelek napisał:

                                      > i jeszcze straszysz?
                                      > Prymityw.
                                      > Już idę się bać
                                      > [idzie]

                                      Po co przychodzisz na forum? By opluwać, oczerniać, wygadywać głupoty o ludziach, szerzyć nienawiść? Zachowujesz się jak typowy, manipulujący religiant.
                                      • feelek Re: no i się porobiło! 19.12.13, 01:18
                                        nikogo nie opluwam
                                        nie odróżniasz zarzutów od opluwania
                                        zacytuj to opluwanie
                                        Biedny, zakompleksiony misiu
                                        • grgkh Re: no i się porobiło! 19.12.13, 04:20
                                          feelek napisał:

                                          > nikogo nie opluwam

                                          Opluwasz ateistów przypisując im swoje wyobrażenia. Musimy się bronić. Nie będziemy w nieskończoność nadstawiali drugie policzki.

                                          > nie odróżniasz zarzutów od opluwania

                                          Oczywiście, Ty jesteś jedyny, który to odróżnia.

                                          > zacytuj to opluwanie

                                          Np. nazywanie ateistów hipokrytami, podczas gdy nasze zachowanie nie ma żadnych cech definicyjnej hipokryzji.

                                          > Biedny, zakompleksiony misiu

                                          Ani ja biedny, ani zakompleksiony, ani miś. Takie "epitety" mnie nie ruszają.
                                          A piszę to wyłącznie po to, żebyś jeszcze raz odczuł, że pisanie byle czego musi się zemścić na tym, który to robi.

                                          Przyszedłeś na to forum i zabrałeś się do atakowania grupy ludzi nazywanych przez Ciebie ateistami. Od razu wystartowałeś z gotową tezą i uparłeś się, że UDOWODNISZ im to. Do przeprowadzenia dowodu trzeba jednak mieć argumenty oraz trzeba umieć je obronić. Nie miałeś i nie podołałeś. Twoja teza okazała się fałszywa. Ale w swojej zajadłości nie chciałeś tego uznać. Za długie trwanie przy błędzie trzeba zapłacić odpowiednio wysoką cenę.

                                          Mam nadzieję, że te igraszki słowne czegoś Cię nauczyły.

                                          Jeśli tak, jeśli zechcesz w życiu swoim szukać prawdy, to nie odchodź lub wróć tutaj. Kilka słów, które możesz wypowiedzieć po podjęciu takiej decyzji, zamknie ten przykry dla Ciebie rozdział. Przecież poglądy można zmieniać i za odrzucone nikt nie będzie do Ciebie miał pretensji.

                                          Ale jeśli nauka poszła w las, to szkoda Twojej fatygi.

                                          Tak czy siak, jeśli o mnie chodzi, to od razu zapominam urazy. Takie są misie. Pewnie to wiesz.

                                          I to by było na tyle. I na przedzie też.
                                        • kolter-xl Re: no i się porobiło! 20.12.13, 22:16
                                          feelek napisał:

                                          > nikogo nie opluwam
                                          > nie odróżniasz zarzutów od opluwania
                                          > zacytuj to opluwanie
                                          > Biedny, zakompleksiony misiu

                                          Oplułeś go teraz tak pogardliwie określając ale jesteś za prymitywny żeby to powiązać.
                                • grgkh Re: no i się porobiło! 18.12.13, 23:21
                                  feelek napisał:

                                  > nikogo nie straszę
                                  > festyn jest organizowany przez nas, mieszkańców, żadnych księży wśród nas nie m
                                  > a.
                                  > Ale co ty. o tym możesz wiedzieć.
                                  >
                                  > Kolter:
                                  > " Żałosna cipo"
                                  >
                                  > (tego jeszcze nie było, ale sąd się ucieszy -
                                  > -łby jak by internauta grgkh wniósł ten swój pozew.)

                                  Nie konfabuluj.

                                  Powtarzam - nie układaj opowieści o innych ludziach i nie rozpowszechniaj ich publicznie tak, jakby to była prawda.

                                  Zajmij się tematyką forum, a najlepiej tematem tego wątku. I trzymaj się go.

                                  > a to ty kobieta jesteś?
                                  > I jeszce o tak niskim poczuciu wartości?

                                  Znów jakieś wycieczki osobiste?
                            • grgkh Re: no i się porobiło! 18.12.13, 23:18
                              feelek napisał:

                              > nie będziesz się musiał wysilać:
                              > jesteś internauto Grgkh hipokrytą.
                              > Definicję wyniosłem ze szkoły, ze słowników PWN :
                              > człowiekiem zakłamanym, dwulicowym, który:
                              > 1. obraża tu nieustannie ludzi myślących inaczej niż on, wierzących w co sobie
                              > chcą
                              > 2. Uczestniczy w obchodach religii, na którą nieustannie pluje.
                              > To wyczerpuje definicję słowa zakłamanie, dwulicowość, hipokryzja.

                              Jesteś niedoukiem.

                              Hipokryzja (od gr. ὑπόκρισις hypokrisis, udawanie) – fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i czerpać z tego własne korzyści.

                              Tu masz definicję. W moim postępowaniu nie ma żadnych z powyższych cech.

                              > Przynajmniej za słownikiem Języka Polskiego PWN: " człowiek zakłamany, dwulicow
                              > y, obłudnik".
                              > Widać człowieczku do czegoś ci to potrzebne skoro nieustannie się o to dopomina
                              > sz?

                              A gdzie jest "drugie lico"? :) I czym się różni od pierwszego?

                              > To ww. dalece nie odnosi się do wszystkich ateistów i ja to napisałem we wpisie
                              > inicjującym wątku.

                              Ateistą rodzi się każde dziecko. W stosunku do dzieci się tez to odnosi, czy opiszesz "wyjątek"?

                              > Więcej napisałem też wielokrotnie, że mi obchodzenie świąt przez ateistów nie p
                              > rzeszkadza.

                              Nic sensownego w \twojej pisaninie nie ma.

                              > Jak ci się nie podoba to co piszę,
                              > wytocz vmi sprawę sądową

                              Chyba Ci odbiło. :) Takie rozmowy to dla mnie marginalna rozrywka. To forum, miejsce, gdzie jedni mówią prawdę, a innych stać tylko na to, by się głupotą kompromitować. Nie słyszałeś nigdy o forach? Może Ci coś wytłumaczyć?

                              > dopiero będzie śmiechu jak sąd przeczyta te wszystkie o bucach religijnych, kre
                              > tynach...
                              > Ale ostrzegam: poproszę wtedy cię o odszkodowanie. U nas w małej gminie mamy ta
                              > ki festyn na poszkodowane przez los dzieci.
                              > Przyda się.

                              I Ty to poważnie?

                              Kolejny raz układasz swoją legendę, przypisujesz ją mnie, a potem ją wyśmiewasz. :)

                              To erystyka, "sztuka" alogicznej manipulacji. pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka
                              Ewidentny atak personalny, felku.
                        • kolter-xl Re: no i się porobiło! 18.12.13, 18:44
                          feelek napisał:

                          > na każdy post tego typu może być tylko 1 odpowiedź:
                          > nie czyta ze zrozumiem, to co można poradzić?
                          > lz logiką na bakier
                          > wywodzeniem wniosków z tego, co przeczytał

                          Łżesz ty obłudna glisto :)) Ty sam nie masz pojęcia o czym mowa w twoich watkach zaczynasz jechać na komunistycznych zbrodniarzy ok , Kolter ripostuje o zbrodniarzach związanych z kruchta nie na temat ,Sam Jełopo zacznij kontrolować co piszesz ,wstydu sobie oszczędź

                          > i chowa się tchórzliwie za plecami ateistów gdy w dyskusji nie o ateistów chodz
                          > i a o pewną ich część. Tę gorszą, do której się zalicza.Sam się zalicza każdym
                          > takim wpisemjak ten.
                          > No żaniosę wątek na forum i będzie płacz.

                          Tak, płacz ze śmiechu ze kolejny ułom się trafił :))))
    • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 17.12.13, 08:55
      koledzy ateiści (niektórzy)
      nie dość, że hipokryci to jeszcze zakłamani:

      ja nie czepiam się ateistów, że biorą udział w tym święcie (
      piszą tak: Bookworm, Grgkh)
      ja wymawiam brak konsekwencji i hipokryzję tym niektórym z was

      tym mianowicie, ćo się za bardzo zapędzacie:

      wiadomo, internet sprzyja anonimowości, nikt ci kolego nie odda, nie rzuci się z rękoma, nie wyprosi, bo nie ma jak

      nie piszcie o innych: religijna holota, religianckie kretyny...
      ... nie piszcie, bo jak widać piszecie tu tak o swoich mamach, z którymi siadacie do Wigilii

      przecież nie próba cenzury, nie zakaz
      apel
    • feelek Podsumowanie 17.12.13, 13:58
      Wątek pozwolił na swoiste podliczenie:
      wyszło na to, że tylko 1 jeden dyskutujący stwierdził, że nie obchodzi tych Świąt,

      wielu deklarowało, że do wierzących nic nie ma a tylko do tych, co robią złe rzeczy: księzy, co kradną, tolerują pedofilię, nuarzucają swoje wyznanie innym
      , dobre i to

      wielu deklarowało, że to święto nie jest Bożym Narodzeniem pomimo, że tak się właśnie nazywa, obyczaje nie są katolickie: choinka, opłatek, a Jezus nie był nim samym, w ogóle się nie urodził

      niektórzy pytali co ma do tego Hitler, Pinochet, Salazar, niby do Świąt i ich obchodzenia

      najkrótszy wniosek jest taki, że obchodzimy te Święta prawie wszyscy, i glęboko , i średnio wierzący , i wątpiący , i niewierzący a nawet i ci, co na co dzień religię, religijnych mają za największych podłych tego świata.

      Raczej jednak póki co temu świętu nie grozi jakieś totalne zeświecczenie.
      Jeśli nawet częściowo takie ono jest (: zeświecczone) to, jakwidać przy stole wigilijnym potrafi zgromadzić WSZYSTKICH
      • jeepwdyzlu Re: Podsumowanie 17.12.13, 14:31
        Takie podsumowanie
        jaki Dyskutant i założyciel wątku.
        Dumny i blady - udowodnił ( w swoim mniemaniu) - założoną z góry tezę.
        Przy okazji - odsłoniłeś siebie.
        Pokazałeś jaki masz charakter, intelekt, światopogląd. Co myślisz o innych ludziach, jaki masz stosunek do świata, jak reagujesz na krytykę, jak zderzasz się z poglądami Dyskutantów.
        Teraz wiemy feelek kim jesteś.

        jeep
        • feelek Re: Podsumowanie 17.12.13, 14:42
          która część podsumowania ci się nie podoba?
          na sympatii ludzi,cktórzy zwyczajnie nie potrafią przyjąć najmniejszej krytyki, się zaperzają, obrażają cały Świat
          zwyczajnie mi nie zależy
          • feelek Re: Podsumowanie 17.12.13, 15:08
            a, i nie:
            " udowodniłem założonej z góry tezy"
            przeciwnie, zdziwiło mnie to powszechne jednak obchodzenie tych świąt
            -to bardzo pozytywny wniosek, co tu wypływa:
            wskazuje na uniwersalny ich charakter
            • feelek Re: Podsumowanie 17.12.13, 15:10
              tylko czemu się tak wściekają?
              bo ich dopadło?
            • jeepwdyzlu mówiłem - fałszywe wnioski 17.12.13, 15:35
              zdziwiło mnie to powszechne jednak obchodzenie tych świąt
              -to bardzo pozytywny wniosek, co tu wypływa:
              wskazuje na uniwersalny ich charakter
              ---------------
              bredzisz
              tradycja zrodzona w głowach speców od marketingu koncernu coca cola
              dyby mikołaj, renifery, prezenty
              ludzie kupili plastikowy szajs
              niemający NIC wspólnego z chrześcijaństwem
              jeep
              • feelek Re: mówiłem - fałszywe wnioski 17.12.13, 16:37
                a to ci spece od marketingu, reniferów byli w chacie mego pradziadka w 1890?
                Bo popatrz, była tam i Wigilia i opłatek i drzewko
                a tu proszę: wszystko wymyśliła coca - cola
                ---------------------
                " zaiste mógł takie ględzenie Szwejk nazwać bałwanieniem fo kwadratu"
                J.Hasek Przygody dobregovwojaka Szwejka
                ... tovi ja nazwę argumenty Jeepwdyzlu'a bałwanieniem do kwadratu
          • jeepwdyzlu Re: Podsumowanie 17.12.13, 15:32
            która część podsumowania ci się nie podoba?
            ----------
            każda

            co do obrażania się i zaperzania - zerknij w lustro
            co do ocen które formuujesz
            czy prób podsumowywania
            silisz się na działania przekraczające Twoje możliwości

            jeep
            • feelek Re: Podsumowanie 17.12.13, 16:39
              zerkam, ale nie ma tam twojej fotografii,
              wiesz takie uwagi to objaw niemocy, daj swoje podsumowanie
              potrafisz bez obrażania?
      • kolter-xl Re: Podsumowanie 17.12.13, 20:49
        feelek napisał:

        > Wątek pozwolił na swoiste podliczenie:
        > wyszło na to, że tylko 1 jeden dyskutujący stwierdził, że nie obchodzi tych Świąt,

        Mnie nie liczysz ?
        >
        > wielu deklarowało, że do wierzących nic nie ma a tylko do tych, co robią złe r
        > zeczy: księzy, co kradną, tolerują pedofilię, nuarzucają swoje wyznanie innym
        > , dobre i to

        > wielu deklarowało, że to święto nie jest Bożym Narodzeniem pomimo, że tak się właśnie nazywa,

        Pusta nazwa czyste zaprzeczenie ewangelii .

        > obyczaje nie są katolickie: choinka, opłatek, a Jezus nie był nim samym, w ogóle się nie urodził

        Nawet jeżeli się urodził to jako człowiek Żyd i jako człowiek Żyd umarł.

        > niektórzy pytali co ma do tego Hitler, Pinochet, Salazar, niby do Świąt i ich obchodzenia

        Kłamiesz i jak zwykle prymitywnie manipulujesz ,sam załgany katolicki trollu pierwszy pisałeś o zbrodniach komunizmu ,to tylko była z mojej strony kontra na twój stronniczo prymitywny tekst.

        > Raczej jednak póki co temu świętu nie grozi jakieś totalne zeświecczenie.
        > Jeśli nawet częściowo takie ono jest (: zeświecczone) to, jakwidać przy stole wigilijnym potrafi zgromadzić WSZYSTKICH

        Nie ma bardziej komercyjnej od wielu lat corocznej imprezy niz te całe pogańskie narodzenie bóstwa :))
        • feelek Re: Podsumowanie 17.12.13, 21:01
          przetłumacz na polski a dostaniesz odpowiedź
          "Załgany katolicki trollu"
          Bardzo mi przyjemnie, feelek jestem
          • kolter-xl Re: Podsumowanie 17.12.13, 21:03
            feelek napisał:

            > przetłumacz na polski a dostaniesz odpowiedź
            > "Załgany katolicki trollu"

            Bardzo mi przyjemnie, to ja feelek załgany katolicki troll
    • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 17.12.13, 21:08
      wątek ten spełnił już rolę, którą mu napisałem:
      pokazał pewien problem
      odzew był dużó większy, niż się spodziewałem
      teraz to już tylkovtakie tam, coś jak ping pong
      Możnaby, choć po co
      aby pokazać swą wyższość?
      to nie w moim stylu.
      Więc kończę.
      • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 18.12.13, 12:35
        Wątek ten pokazał, że felek jest hipokrytą. Pokazał także, że kolejny raz jakiś hipokryta, uświadamiający sobie tę ułomność podświadomie, chce się "oczyścić" sam przed sobą przypisując swoją wadę innym.

        To zjawisko dość powszechnie znane w psychologii - projekcja.

        www.psychologia.edu.pl/slownik/id.projekcja/i.html
    • feelek Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 19.12.13, 01:24
      Namówiony przez Warianta-b opuszczam ten wątek.
      Nudno tu już.
      A wy koledzy, jak was nazwać, hm... no tych pięciu:
      piszcie tu dalej
      albo nie piszcie
      nikt tu i tak już tego nie czyta
      • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 19.12.13, 04:22
        > nikt tu i tak już tego nie czyta

        I słusznie myślisz, bo po co czytać Twoje, po wielokroć powtarzane nonsensy i szkalowania.
    • tomasz_456 Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 19.12.13, 10:39
      Nie tylko uchodzi, ale ateiści zapewne obchodzą święta bardzo tradycyjnie.
      Opłatek, 12 potraw, obowiązkowa choinka, prezenty.
      Pewnie dużo ateistów pójdzie na Pasterkę.

      Bo ten ateizm to taki naciągany trochę, na bieżące potrzeby, ale jakiś tchórzliwy. Bo tylko w mediach, na anonimowych forach staje się walczący. A święta w gronie rodziny, przecież nie wypada się postawić, pokazać głęboko skrywanych przekonań. Bo rodzina się obrazi, kasy nie da, z domu wypisze.

      Jest tez nieliczna forma ateizmu obchodząca święta wg wiary pogan.
      I tyle w temacie.


      • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 19.12.13, 17:50
        tomasz_456 napisał:

        > Nie tylko uchodzi, ale ateiści zapewne obchodzą święta bardzo tradycyjnie.
        > Opłatek, 12 potraw, obowiązkowa choinka, prezenty.
        > Pewnie dużo ateistów pójdzie na Pasterkę.
        >
        > Bo ten ateizm to taki naciągany trochę, na bieżące potrzeby, ale jakiś tchórzli
        > wy.

        Bać się jest naturalną cechą ludzką. Trzeba zapytać, dlaczego ktoś się boi, co i z jakiej strony mu zagraża?

        > Bo tylko w mediach, na anonimowych forach staje się walczący.

        To nie są ci sami ludzie. Nie uogólniaj.

        > A święta w gr
        > onie rodziny, przecież nie wypada się postawić,

        Oczywiście, że każdy człowiek ma takie potrzeby, niezależnie od zakłamanych idei, których mu ktoś nawkładał do głowy.

        > pokazać głęboko skrywanych prze
        > konań. Bo rodzina się obrazi, kasy nie da, z domu wypisze.

        Często robi się tak, by nie urazić uczuć osób bliskich. Nie jest to osobista korzyść.

        A dla kasy to istnieje KRK. To jest drugi, oprócz władzy, powód istnienia tej ideologii i organizacji.

        > Jest tez nieliczna forma ateizmu obchodząca święta wg wiary pogan.

        Bzdury opowiadasz. Powtarzasz bezmyślnie, co Ci propaganda religijna nakazała.

        > I tyle w temacie.

        Teizm to WIARA, a ateizm BRAK WIARY. I tu chodzi wyłącznie o stosunek do pewnej idei - uznaje się ja za prawdziwą lub nie. To jest jedna strona medalu. Druga to deklaracja wobec naszego otoczenia. Możemy deklarować się, że wierzymy lub nie. Zgodność lub dysonans pomiędzy tymi elementami zauważamy i nazywamy, by wiedzieć w skrócie, w jednym pojęciu, jaki jest stan.

        Nie jest to kwalifikacja z założenia kogoś dyskwalifikująca lecz określająca jego szczerość intencji w relacjach z ludźmi.

        Ktoś szczerze opowiadający o obu stronach swojego stosunku do wiary zachowuje się całkowicie poprawnie i nienagannie. Odwrotnie można nazywać ukrywanie części prawdy, mistyfikację, z której deklarujący mógłby czerpać "nienależne" mu korzyści.

        A rytuały są tylko dodatkiem. Nikt i żadna ideologia nie ma prawa ich sobie zawłaszczać.

        Ale zgadzam się z Tobą, że ukrywanie ateizmu podyktowane wyłącznie osobistą korzyścią, należy traktować jako nieszczere.

        I tyle w temacie.
        • jeepwdyzlu próba podsumowania - druga i ostatnia 19.12.13, 18:07
          Bo ten ateizm to taki naciągany trochę, na bieżące potrzeby, ale jakiś tchórzliwy. Bo tylko w mediach, na anonimowych forach staje się walczący. A święta w gronie rodziny, przecież nie wypada się postawić, pokazać głęboko skrywanych przekonań. Bo rodzina się obrazi, kasy nie da, z domu wypisze.
          ----------------------------
          ech - fachowcy od ateizmu....
          znacie się, widzę
          zacięcie psychologiczne widać
          talent redakcyjny
          błysk geniuszu nawet...

          Szkoda, że to nieprawda.
          Już stawały te argumenty. WEdług nich - ateista nigdy nie wchodzi do kościoła. Nie podziwia witraży, architektury, muzyki kościelnej. Jest impregnowany na całą zachodnią kulturę, swztukę i etykę - która jest przecież CHRZEŚCIJAŃSKA w korzeniach - przecież nikt wykształcony temu nie zaprzecza.
          Nie jesteście w stanie zrozumieć SZACUNKU do przekonań innych ludzi. Wiecie dlaczego? Bo sami nikogo nie szanujecie.
          Siebie też nie - bo kompromitujecie się tu od dawna.
          Nie jesteście w stanie wytrzymać ŻADNEJ dyskusji o historii swojego kościoła, jego nauczaniu, znaczeniu, przeobrażeniom. ŻADNEJ. Wystarczy poczytać.
          To Was przeraża, wiem. Nagle okazuje się, że ludzie wiedzący o Kościele, Jezusie, Pawle - więcej od Was - nie wierzą w Boga.
          Jak to? To nie tępaki z SLD?
          Stąd próba relatywizacji.
          EE tam - tacy z was ateiści. Uszka wcinacie i choinkę ubieracie - znaczy się hipokryci z was.
          UDAJECIE, że my mamy problem, nie Wy.
          A Wasz problem polega - przynajmniej w Polsce - na nieprawdopodobnie szybkiej laicyzacji społeczeństwa. Sam jestem zaskoczony tempem, z drugiej strony - KOściół robi wszystko, żeby to tempo zwiększyć.
          Nie widzicie tego? Widzicie, widzicie.
          Obawiacie się czegoś innego.
          To Wy będziecie za chwilę WYJĄTKAMI - w morzu ateistów.
          Już jesteście - obok przytaczam liczby - mniej niż połowa Polaków wierzy w zmartychwstanie Jezusa - przyznacie - absolutnie najważniejszy i podstawowy dogmat Chrześcijaństwa.

          Nie oczekuję komentarza z Waszej strony.
          Raczej szczerości wobec samych siebie..
          WEsołych Świąt :-))
          jeep
          • tomasz_456 Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 19.12.13, 22:24
            Jest wiele podkategorii ateistów. Największa, to grupa zawiedziona swoja wiarą. Przerosło Was wiele sytuacji życiowych, pewnie miało być pięknie, a nie było. Pewnie zaufaliście księdzu, a on Was zranił.
            Jest grupa pyskaczy, która jedyne co potrafi, to niewybrednie pyskować, szczególnie gdy dyskusja nie idzie po myśli. Są głośni, ale niegroźni.
            Jest wąska grupa specjalistów, którym się wydaje, iż pozjadali rozumy i wiedzą lepiej, więcej. świetnie opanowali teorię, ale nigdy nie odważyli się samemu zastosować tej teorii w praktyce, pozostając jedynie na pozycji obserwatora, czasami uważając się w swoim mniemaniu za eksperta. Eksperta teoretyka oczywiście.

            Natomiast faktyczny prawdziwych ateistów tutaj brak. Zresztą jest to logiczne, bo ich obecność na forum "religia" zaprzeczałaby ich poglądom.
            • grgkh Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 19.12.13, 22:45
              tomasz_456 napisał:

              > Jest wiele podkategorii ateistów.

              Tak jak każdy człowiek jest niepodobny do innych ludzi.

              > Największa, to grupa

              Piszesz o tym, co taki ateista robi a nie jaki jest.

              Zauważ, że... ateistą człowiek się rodzi. I to jest największa grupa ateistów. Niestety, ale większość z dzieci, poddawana religijnemu praniu mózgów, zręcznej choć opartej na samych fałszach manipulacji, ulega i staje się na pewien czas lub na zawsze teistami.

              > zawiedziona swoja wiarą.

              Bo ta wiara to byle co i zawód wiarą to jest to, co powinno spotykać każdego.

              > Przerosło Was wiele sytuacji życiowych, pewnie miało być pięknie, a nie było.

              To się zdarza, a co ma do tego wiara w dogmaty religijne?

              > Pewnie zaufaliście księdzu, a on Was zranił.

              Księża mówią głupoty. A niektórzy to niezłe kanalie, szerzące nienawiść.

              > Jest grupa pyskaczy, która jedyne co potrafi, to niewybrednie pyskować, szczegó
              > lnie gdy dyskusja nie idzie po myśli. Są głośni, ale niegroźni.

              Wśród teistów pyskacze też są.

              Ale jest też grupa ateistów idealnych. :)

              > Jest wąska grupa specjalistów, którym się wydaje, iż pozjadali rozumy i wiedzą
              > lepiej, więcej.

              Ateista świadomy NA PEWNO wie więcej od teisty ogłupionego dogmatami. Choćby właśnie o tę wiedzę ogłupiającą.

              > świetnie opanowali teorię, ale nigdy nie odważyli się samemu za
              > stosować tej teorii w praktyce, pozostając jedynie na pozycji obserwatora, czas
              > ami uważając się w swoim mniemaniu za eksperta. Eksperta teoretyka oczywiście.

              A jak "stosuje się praktycznie ateizm"?

              Przecież ateizm to tylko dziura w tym miejscu, gdzie nawiedzeni teizmem mają ideę teistyczną. Ateizmu się nie stosuje.

              Poprawnie należy powiedzieć, że ateista nie stosuje teizmu. Tylko traka forma ma sens.

              Jaki problem może wyniknąć dla człowieka nie stosującego wszystkich teizmów jednocześnie?

              > Natomiast faktyczny prawdziwych ateistów tutaj brak.

              Nie wiem jak inni, ale ja jestem prawdziwym ateistą. Świadomym wszystkiego. Porozmawiajmy o mnie. Wygłaszasz o mnie tutaj fałszywe opinie. Chcę, byś je skorygował. O mnie będę mówił ja. Tobie pozwalam na zadawanie pytań.

              Nie występuj w imieniu takich jak ja. Nie szczuj, nie szkaluj, nie oczerniaj, nie siej nienawiści... jak typowy chrześcijanin miłujący bliźniego swego.

              Czy jestem Twoim bliźnim i mnie miłujesz, jak nakazują Ci reguły Twego wyznania? Nie miłujesz? Dlaczego? Przecież grzeszysz...

              > Zresztą jest to logiczne,
              > bo ich obecność na forum "religia" zaprzeczałaby ich poglądom.

              Obecność na forum nie jest ograniczana kryterium wiary w religijne dogmaty. Forum jest publiczne. Wolno tu bywać każdemu. A ja tu jestem, by mówić prawdę o religii, bo wy, zakłamani wierzący o religii mówicie wyłącznie kłamstwa. Ktoś wam musi pomóc w utrzymaniu równowagi prawdy i fałszu.

              Powinieneś mi dziękować, że poświęcam swój czas prawdzie o religii na forum religijnym.
              • tomasz_456 Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 19.12.13, 23:14
                No tak, jest jeszcze grupa misjonarzy, społeczników ateistycznych, która cechuje przeogromna chęć nawracania na ateizm.

                Przy okazji, jak widać bardzo się troszczysz o jak to ująłeś "nakazują Ci reguły Twego wyznania". Tyle że już na tym poziomie pokazujesz swoje błędne widzenie wiary katolickiej.
                Jedyną bowiem konsekwencję postępowania niezgodnie z jak to ująłeś regułami jest przecież pójście do piekła, którego przecież dla ateisty nie ma. Wykazujesz wiec fałszywą troskę i brak logiki w już w tak prostym zdaniu.
                • grgkh Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 19.12.13, 23:47
                  tomasz_456 napisał:

                  > No tak, jest jeszcze grupa misjonarzy, społeczników ateistycznych,
                  > która cechuje przeogromna chęć nawracania na ateizm.

                  Ateizm to brak wszystkich teizmów jednocześnie. Wy dajecie sobie przyzwolenie na nawracanie pomiędzy różnymi teizmami, odwodząc kogoś wierzącego od jego teizmu?
                  Dlaczego więc przeszkadza Ci, gdy ja odwodzę kogoś, tak jak Ty, od jednego z teizmów?

                  Tobie wolno by było, a mnie nie? Dlaczego?

                  > Przy okazji, jak widać bardzo się troszczysz o jak to ująłeś
                  > "nakazują Ci reguły Twego wyznania".

                  A jakie jest "moje wyznanie"? Bo ja nie uważam, by to było wyznanie. Zanim się posłużysz definicją, która jest nieprawdziwa, ustalmy, na czym polega jej fałsz.
                  Udowodnij, że brak wyznania jest wyznaniem.

                  Potem będzie ciąg dalszy...

                  Ponieważ ateizm jest pusty, bo to brak teizmu, to nie posiada on żadnych reguł. Jesli twierdzisz, że tak nie jest, to wykaż, z jakich moich założeń doktrynalnych muszą wynikać jakieś reguły i jakie one są.

                  > Tyle że już na tym poziomie pokazujesz swoje błędne
                  > widzenie wiary katolickiej.

                  Każda wiara jest błędna, bo twierdzi o hipotezie istnienia boga, że to prawda, chociaż nie przeprowadza dowodu potwierdzającego tę prawdziwość.

                  > Jedyną bowiem konsekwencję postępowania niezgodnie z jak to ująłeś regułami jes
                  > t przecież pójście do piekła, którego przecież dla ateisty nie ma. Wykazujesz w
                  > iec fałszywą troskę i brak logiki w już w tak prostym zdaniu.

                  Ja omawiam wasze wierzenia i ich spójność oraz zgodność z logiką. To wy twierdzicie, że piekło jest, a ja was pytam o logikę kwalifikowania ludzi do piekła. Ona jest sprzeczna z z założeniami.

                  Nie przejmuj się moimi prywatnymi poglądami wynikającymi z mojej deklaracji ateistycznej. To nie musi być prawda, prawda? :)

                  Ważna jest jedynie treść zarzutów pod adresem religii. Postaraj się skupić na temacie i nie rozprawiaj więcej o mnie.
                  • tomasz_456 Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 20.12.13, 00:10
                    Najpierw mi starasz się udowodnić, iż nie postępuje wg reguł, teraz chcesz, aby zastąpił wiarę wiedzą. - cytuję Twoje słowa "Każda wiara jest błędna, bo twierdzi o hipotezie istnienia boga, że to prawda, chociaż nie przeprowadza dowodu potwierdzającego tę prawdziwość."

                    W zaufaniu powiem Tobie, iż gdyby istniał dowód, to byłaby to wiedza, a wiara ze swej definicji zakłada brak dowodu.

                    W dodatku temat stanowi o świętowaniu ateistycznego Bożego Narodzenia, wiec zacznijmy od prostej odpowiedzi: Karpik kupiony? Opłatek to pewnie z marketu?

                    • grgkh Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 20.12.13, 01:28
                      tomasz_456 napisał:

                      > Najpierw mi starasz się udowodnić,

                      Nie "staram się" ale potwierdzam to, co wiemy obaj

                      > iż nie postępuje wg reguł, teraz chcesz, aby
                      > zastąpił wiarę wiedzą. - cytuję Twoje słowa "Każda wiara jest błędna, bo twier
                      > dzi o hipotezie istnienia boga, że to prawda, chociaż nie przeprowadza d
                      > owodu potwierdzającego tę prawdziwość."
                      >
                      > W zaufaniu powiem Tobie, iż gdyby istniał dowód, to byłaby to wiedza, a wiara z
                      > e swej definicji zakłada brak dowodu.
                      >
                      > W dodatku temat stanowi o świętowaniu ateistycznego Bożego Narodzenia, wiec zac
                      > znijmy od prostej odpowiedzi: Karpik kupiony? Opłatek to pewnie z marketu?
                      >
                    • grgkh Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 20.12.13, 02:08
                      Przypadkiem nacisnąłem "wyślij" i wysłała mi się praktycznie pusta odpowiedź. Tutaj będzie właściwa. :)

                      tomasz_456 napisał:

                      > Najpierw mi starasz się udowodnić,

                      Moje dowody są takie, że jeśli już są, to starannie je sprawdzam i są... nie do obalenia. Rób to samo, staraj się swoje dowody najpierw sam obalić. Osiągniesz podobny do mojego stopień doskonałości.

                      > iż nie postępuje wg reguł,

                      Przyznam, że nie pamiętam dokładnie, co kryje się pod skrótem myślowym, który w tej chwili tu stosujesz? O jakie reguły Ci chodzi?

                      Ale oczywiście mogę znaleźć sporo takich uchybień u Ciebie.

                      > teraz chcesz, aby zastąpił wiarę wiedzą.

                      Znów błąd - nie "chcę" ale proponuję Ci coś, o czym może nie pomyślałeś. Ponieważ...

                      > - cytuję Twoje słowa "Każda wiara jest błędna, bo twierdzi o
                      > hipotezie istnienia boga, że to prawda,
                      > chociaż nie przeprowadza dowodu potwierdzającego tę prawdziwość."
                      >
                      > W zaufaniu powiem Tobie,

                      Czym zasłużyłem na Twoje zaufanie? I czy aby nikt nie podsłucha lub nie podejrzy? Bo jeśli inni zapoznają się z tą treścią, to dziękuję, nie skorzystam.

                      > iż gdyby istniał dowód, to byłaby to wiedza,
                      > a wiara ze swej definicji zakłada brak dowodu.

                      No to do chrzanu. To wiedza powszechnie dostępna. Zaufanie jest zbędne, a Ty coś ściemniasz.

                      Otóż jest tak (bez zaufania, bo to też wiedza ogólnie dostępna). Ciekawe, czy znasz... :)

                      Opisując świat odnosimy się do obserwacji. Zgodność z nimi potwierdza nam prawdziwość naszych hipotez odnoszących się do opisu świata. Czy nie za szybko? Nadążasz? Skup się.

                      Dzięki temu opis świata jest prawdziwy. Prawdziwy, bo oparty na dowodach.

                      A teraz będzie najlepsze, pełna koncentracja, uważaj...

                      Nie dopuszczamy do opisu świata ŻADNEJ hipotezy, która jest niezweryfikowana, a więc takich hipotez, które opierają się na wierze.

                      Czujesz bluesa? Na wszelki wypadek powtórzę innymi słowami...

                      Gdybyśmy zezwolili na mieszanie hipotez na pewno prawdziwych (czyli po prostu prawdziwych) z hipotezami przyjętymi na wiarę (czyli takimi, które de facto są niewiedzą) to opis świata przestałby być prawdziwy. Jedna mała łyżeczka dziegciu (wiary) spartoliłaby beczkę miodu (wiedzę o świecie).

                      I jako uzupełnienie dodam:

                      Świat nauki posiada ogromną ilość hipotez niesprawdzonych ale żadnej z nich nie traktuje wiarą czyli nie mówi o nich, że JUŻ, TERAZ i NA ZAWSZE, i ABSOLUTNIE, NIEPODWAŻALNIE są prawdziwe. Pojęcie wiary nie istnieje (jest zakazane logicznie), gdy jednocześnie ten sam obiekt chcemy opisywać wg normalnych zasad logiki.

                      Mam pytanie dodatkowe, uzupełniające... Mogę? Nie słyszę zgody ale zaryzykuję.

                      Czy w normalnym, powszednim (jak chleb) myśleniu i podejmowaniu decyzji postępujesz według reguł logiki?

                      Bo może to oto chodziło nam wcześniej?

                      > W dodatku temat stanowi o świętowaniu ateistycznego Bożego Narodzenia,

                      Jakieś urojenia. Ja nie świętuję. Odwiedzę swoją mamę tego dnia i posiedzimy sobie przy kolacji, na którą ona przygotuje bardzo lubiane przez mnie potrawy. Na pewno będzie miły nastrój, może gdzieś w tle zdarzy się kolęda, w rogu pokoju chyba ujrzę imitację choinki z tworzywa sztucznego z ozdobami, taką samą od lat. Dla mnie to żadne święto. Nie wierzę w iluzje religijne, więc nie świętuję.

                      Aha, tego dnia zaliczę osiem godzin pracy w mojej firmie, podobnie zresztą, jak w oba następne dni, tak mi wypadło z grafiku zmianowego w tym roku. Dla mnie będzie to zero świąt i świętowania. I od początku do końca będę się zachowywał jak na ateistę przystało.

                      > wiec zacznijmy od prostej odpowiedzi: Karpik kupiony? Opłatek to pewnie z marketu?

                      Karpika nie będzie, bo mama zamówiła sobie jakiegoś prostego, niekarpiowego fileta, chyba go usmaży. Jest świetną kuchmistrzynią. Przepadam za jej potrawami. A opłatek podobno od kogoś dostała, nie interesowałem się szczegółami. Będą ja odwiedzali inni goście, wierzący, więc jej się nada. Ale gdyby mnie poczęstowała to nie będę robił cyrków i jej przykrości. Zjem i będę jej życzył symbolicznie (żeby wiedziała, jak ważna jest dla mnie) dużo zdrowia, bo w jej wieku to jest już jedyne, czego naprawdę potrzebuje.

                      Wszystkie Twoje insynuacje okazały się fałszywe.

                      Fałszywi jesteście po trosze wszyscy, ale naprawdę źli (nienawidzący, szczujący i szkalujący) są tacy jak Ty. Powiedz, skąd w Tobie, prawdopodobnie chrześcijaninie, tyle zawiści i niechęci do kogoś takiego jak ja, mówiącego prawdę o religii? Czy gdybym jakoś realnie zagrażał waszej wierze, zabiłbyś mnie dla ratowania wiary? Czasem mi się wydaje, że to możliwe.

                      A przecież ja Tobie nic nie zrobiłem. Ja tylko szukam prawdy na forum religijnym. I znajduję tu nienawiść wierzących w dogmaty.

                      Pomyśl o tym wszystkim, gdy będziesz się dzielił opłatkiem z podobnymi Tobie, w to wasze święto miłości bliźniego swego...
                      • tomasz_456 Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 21.12.13, 12:50
                        Proste pojęcie - waira uzupełnia opis świata czerpany z wiedzy. I każdy wierzy, nawet Ty. Choćby wierzysz, iż za tym tekstem stoi człowiek, a nie maszyna. Bo nie masz żadnych dowodów, może odpowiada tutaj jakiś internetowy bot.

                        "Nie dopuszczamy do opisu świata ŻADNEJ hipotezy, która jest niezweryfikowana, a
                        więc takich hipotez, które opierają się na wierze."

                        Naprawdę. Nie dopuszczasz żadnej niezweryfikowanie hipotezy. Pierwsza z brzegu - naukowo udowodnij, że myślisz. W sctricte namacalnym, mierzalnym opisie, który byłbym w stanie naukowo zweryfikować. Aby ułatwić przepływają ładunki elektryczne, tworzą się połączenie w mózgu, odbywa się proces elektryczny, biochemiczny. Udowodnij, iż to jest myśl. Abstrakcyjna myśl.





                        • grgkh Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 21.12.13, 20:12
                          tomasz_456 napisał:

                          > Proste pojęcie - waira uzupełnia opis świata czerpany z wiedzy.

                          Nie rozumiem. Sugerujesz, że dopełnia prawdę opisu świata?

                          Jeśli uzupełniasz "wiedzę" to czym ją uzupełniasz? Jakąś inną "wiedzą"? Jeśli wiedzą, to nie robisz niczego nowego, bo powtarzasz to, co robi nauka. Ale jeśli wiedze uzupełniasz niewiedzą, to stwarzasz jakiś totalny bełkot.

                          Dalej - jest mnóstwo sprzecznych ze sobą religii mających podobne chęci - uzupełniać. Jaki jest sens i pożytek uzupełniać wiedzę czymkolwiek wziętym z dowodnej religii?

                          > I każdy wierzy, nawet Ty.

                          Na pewno nie. Ty mówisz o wierze ABSOLUTNEJ, takiej, w której bez dowodu ustalane jest, że coś jest prawdziwe.

                          Ja NIGDY tak nie postępuję. Przyjmuję za prawdę tylko to, co zostało w jakiś sposób zweryfikowane i prawdziwość udowodnionych tez trwa dotąd, dopóki nikt prawdziwości nie podważy.

                          Na pewno nie wierzę. Nie znasz definicji. Myślisz błędnie.

                          > Choćby wierzysz, iż za tym tekstem stoi człowiek, a nie maszyna.

                          Nie. Zakładam na podstawie statystyki (to pełni rolę dowodzenia) prawdopodobieństwo takiej wersji ale dopuszczam także mniej prawdopodobne rozwiązanie, to drugie.

                          > Bo nie masz żadnych dowodów, może odpowiada tutaj jakiś internetowy bot.

                          Może i dlatego dopuszczam wszystkie rozwiązania, a każdemu przypisuje szansę na jego zaistnienie. I pozostawiam sobie możliwość późniejszej weryfikacji. Wiara religijna całkowicie odrzuca dowody i nie pozwala dopuszczać innych możliwości niż dogmatycznie ustalone.

                          > "Nie dopuszczamy do opisu świata ŻADNEJ hipotezy,
                          > która jest niezweryfikowana, a
                          > więc takich hipotez, które opierają się na wierze."
                          >
                          > Naprawdę. Nie dopuszczasz żadnej niezweryfikowanie hipotezy.

                          Tak.

                          > Pierwsza z brzegu - naukowo udowodnij, że myślisz.

                          Że ja myślę? Jest skutek, myśl, a więc była przyczyna. A czy Ty myślisz to jest prawdopodobne przez analogię.

                          > W sctricte namacalnym, mierzalnym opisie, który byłbym
                          > w stanie naukowo zweryfikować.

                          To przeprowadź sobie identyczne rozumowanie.

                          > Aby ułatwić przepływają ładunki elektryczne,
                          > tworzą się połączenie w mózgu, odbywa się proces elektryczny,
                          > biochemiczny. Udowodnij, iż to jest myśl. Abstrakcyjna myśl.

                          Nie rozumiem, co mam Ci udowodnić? Że istnieje naukowy opis świata? Że istnieje świat?

                          Powtarzam - wiara to dogmat, czyli przyjmowanie prawdziwości jakiejś tezy bez dowodu. Bez dowodu można by określać prawdą każdą bzdurę. W przypadku opisu świata odnosimy się do naszych obserwacji. To jest podstawa. Każdy szczegół opisywanego świata do czegoś się odnosi i opisuje model zależny od obserwacji. Negatywnie zweryfikowany jest odrzucany z opisu świata. Nie wnosi do niego nic. I żadna z tych hipotez nie jest traktowana jako dogmatyczna, niemożliwa do odrzucenia prawda absolutna.
                          • tomasz_456 Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 21.12.13, 20:43
                            Statystyka - królowa nauka, to co ma prawdopobieństwo równe lub bliskie 0 nie istnieje.
                            Naprawdę tak myślisz?

                            jakie jest prawdopobieństwo, iż to widzisz jest prawdą obiektywną? Iż to, co doświadczasz jest prawdą?

                            • grgkh Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 22.12.13, 01:33
                              tomasz_456 napisał:

                              > Statystyka - królowa nauka, to co ma prawdopobieństwo
                              > równe lub bliskie 0 nie istnieje.
                              > Naprawdę tak myślisz?

                              Bredzisz.

                              Jeśli JUŻ potrafisz określić prawdopodobieństwo, to znaczy, że próbowałeś dowodzić prawdziwości, a więc nie traktujesz hipotezy jako ABSOLUTNĄ PRAWDĘ. Tak wyliczone prawdopodobieństwo musi z czegoś pochodzić, musiałeś więc odnieść się do danych pochodzących ze świata, do obserwacji.

                              Zdecyduj, mówisz o hipotezie naukowej czy religijnym dogmacie?

                              A co nie istnieje?

                              Istnienie pojawia się wtedy, gdy o hipotezie mówimy, że została udowodniona i jest prawdziwa. Hipoteza wchodzi do systemu "opis świata:, staje się jego częścią i pojawia się skutek tego - istnienie. Jedna hipoteza -> jedno istnienie bezpośrednio wynikające z prawdziwości hipotezy. Oprócz istnień tak powstałych nie ma w opisie świata innych. Brak tych innych istnień jest ich nieistnieniem. Ponieważ bóg nie jest udowodniony, więc nie zdążył zaistnieć i nie wolno o nim mówić, że jest istniejący. To, co nie jest istniejące, traktujemy jako nieistniejące.

                              > jakie jest prawdopobieństwo, iż to widzisz jest prawdą obiektywną?

                              Prawda obiektywna jest o tyle prawdą, o ile została odniesiona do założeń systemu oraz była poprawnie logicznie zweryfikowana.

                              > Iż to, co doświadczasz jest prawdą?

                              Chory psychicznie człowiek doświadcza widzenia boga i jest to DLA NIEGO prawda. Prawdę obiektywną o świecie możemy weryfikować po wielokroć. Widzeń chorego psychicznie już nie.

                              Widzenie bogów jest równoważne chorobie psychicznej.

                              Bo dlaczego jedni widzą jednych bogów, a inni innych?
                        • kolter-xl Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 21.12.13, 21:04
                          tomasz_456 napisał:

                          > Proste pojęcie - waira uzupełnia opis świata czerpany z wiedzy.

                          Hehehehe opisz to :))

                          > I każdy wierzy nawet Ty.

                          Fakt Tomuś każdy wierzy ale nie każdy w ducha w niebie :))

                          Choćby wierzysz, iż za tym tekstem stoi człowiek, a nie maszyna. Bo
                          > nie masz żadnych dowodów, może odpowiada tutaj jakiś internetowy bot.

                          No a co to ma do mitycznego bóstwa ??

                          > "Nie dopuszczamy do opisu świata ŻADNEJ hipotezy, która jest niezweryfikowana, a
                          > więc takich hipotez, które opierają się na wierze."
                          >
                          > Naprawdę. Nie dopuszczasz żadnej niezweryfikowanie hipotezy. Pierwsza z brzegu
                          > - naukowo udowodnij, że myślisz. W sctricte namacalnym, mierzalnym opisie, któ
                          > ry byłbym w stanie naukowo zweryfikować. Aby ułatwić przepływają ładunki elektr
                          > yczne, tworzą się połączenie w mózgu, odbywa się proces elektryczny, biochemicz
                          > ny. Udowodnij, iż to jest myśl. Abstrakcyjna myśl.

                          No i ??
                    • feelek panie tomaszu 20.12.13, 23:03
                      Jak widać próby dyskusji tutaj są bezcelowe
                      To forum obsiadły jakieś ateistyczne trolle.
                      I co z tego, że pan czy ja czy jeszcze inni będą próbowali rozmawiać?
                      Ci niedomyci pyskacze zabiją każdą dyskusję.
                      Trzeba zmienić forum.
                      I jeszcze ten nieszczęsny Admin, niczego mie robi.
                      Niech sobie siedzą i gryzą.
                      To wypadki dla psychiatry.
                      • kolter-xl Re: panie tomaszu 20.12.13, 23:12

                        Feeluś znam Tomusia z innego forum, to ten sam tępy religiancki sposób pisania .Nie zdziwiłbym się gdyby s to ty nim był .

                        feelek napisał:

                        > Jak widać próby dyskusji tutaj są bezcelowe

                        Żeby dyskutować to trzeba mieć jakikolwiek wiedzę ,Tomuś jej nie posiada.

                        > To forum obsiadły jakieś ateistyczne trolle.

                        Trollami to ty możesz nazwać swoich kumpli z tego parafialnego kursu,trollowania na GW.

                        > I co z tego, że pan czy ja czy jeszcze inni będą próbowali rozmawiać?

                        Tomuś to ameba ,żałosny produkt indoktrynacji religijnej , on nie rozmawia on poucza i nawołuje.

                        > Ci niedomyci pyskacze zabiją każdą dyskusję.


                        Feeluś but ze słomy ci wychodzi :))

                        > Trzeba zmienić forum.

                        Zostań ,jesteś przezabawnym gamoniem :))

                        > I jeszcze ten nieszczęsny Admin, niczego mie robi.
                        > Niech sobie siedzą i gryzą.
                        > To wypadki dla psychiatry.

                        Opowiedz o tym jak juz do niego trafisz .
                      • grgkh Re: panie tomaszu 20.12.13, 23:13
                        Pan tomasz sobie już poszedł.
                        • kolter-xl Re: panie tomaszu 20.12.13, 23:20
                          grgkh napisał:

                          > Pan tomasz sobie już poszedł.

                          Tomuś to wyjątkowo nawet jak na religianta zindoktrynowany i infantylny wierca. Znam go z forum publicystyka, nie raz obnażałem jego wprost zerową wiedzę na tematy biblijne :))
                          • feelek Re: panie tomaszu 20.12.13, 23:24
                            Świat to wiercy i wy?
                            Biedni
                            • grgkh Re: panie tomaszu 20.12.13, 23:44
                              feelek napisał:

                              > Świat to wiercy i wy?
                              > Biedni

                              Słowa wyższości i pogardy.

                              A jak podzieliłbyś ludzi na całym ziemskim globie pod względem wiary?
                              Świat to wierzący i niewierzący.

                              Albo pod względem logiki?
                              Ci, którzy myślą logicznie i ci, którym logika jest obca.
                      • tomasz_456 Re: panie tomaszu 21.12.13, 12:41
                        Widzisz, współczuje tym kilku głęboko poranionym osobom, które muszą atakować za każdym razem, gdy pojawi się na tym forum osoba o innych poglądach.
                        Trzeba im współczuć.




                        • grgkh Re: panie tomaszu 21.12.13, 19:52
                          tomasz_456 napisał:

                          > Widzisz, współczuje tym kilku głęboko poranionym osobom, które muszą atakować z
                          > a każdym razem, gdy pojawi się na tym forum osoba o innych poglądach.
                          > Trzeba im współczuć.

                          Pomyśl logicznie. Jeśli jedna z osób ma "przeciwne" poglądy to automatycznie i ta druga musi mieć też "przeciwne". Obie się pojawiają.

                          Komu współczujesz? Temu, którego traktujesz z założenia jako GORSZEGO od siebie, bo Twoje poglądy są lepsze? Skąd wiesz, że są lepszej jakości, jeśli ich nie skonfrontujesz ze sobą? Nie chcesz takiego porównywania poglądów?

                          Zadziwia mnie to, jak bardzo wierzący są przekonani o swojej wyższości, choć ich poglądy nie dają się w żaden racjonalny sposób uzasadniać.
                          • tomasz_456 Re: panie tomaszu 21.12.13, 20:40
                            grgkh napisał:

                            > tomasz_456 napisał:
                            >
                            > > Widzisz, współczuje tym kilku głęboko poranionym osobom, które muszą atak
                            > ować z
                            > > a każdym razem, gdy pojawi się na tym forum osoba o innych poglądach.
                            > > Trzeba im współczuć.
                            >
                            > Pomyśl logicznie. Jeśli jedna z osób ma "przeciwne" poglądy to automatycznie i
                            > ta druga musi mieć też "przeciwne". Obie się pojawiają.
                            >
                            > Komu współczujesz? Temu, którego traktujesz z założenia jako GORSZEGO od siebie
                            > , bo Twoje poglądy są lepsze? Skąd wiesz, że są lepszej jakości, jeśli ich nie
                            > skonfrontujesz ze sobą? Nie chcesz takiego porównywania poglądów?
                            >
                            > Zadziwia mnie to, jak bardzo wierzący są przekonani o swojej wyższości, choć ic
                            > h poglądy nie dają się w żaden racjonalny sposób uzasadniać.
                            >

                            Teoretycznie, jeżeli ktoś ma inne poglądy to można poprowadzić dyskusję. Ale na tym forum dyskusja, skoro każdy z ateistów i tak wie lepiej, kim jest katolik, co myśli katolik, co powinien katolik. I wie, ze to bzdura. O jakiej dyskusji piszesz?
                            Traktowanie z wyższością - tak przez neoateistów, co pozjadali w swoim pojęciu wszystkie rozumy i wierzą, ze wiedza cokolwiek na temat religii.

                            • kolter-xl Re: panie tomaszu 21.12.13, 21:19
                              tomasz_456 napisał:

                              > Teoretycznie, jeżeli ktoś ma inne poglądy to można poprowadzić dyskusję. Ale na
                              > tym forum dyskusja, skoro każdy z ateistów i tak wie lepiej, kim jest katolik,
                              > co myśli katolik, co powinien katolik. I wie, ze to bzdura. O jakiej dyskusji
                              > piszesz?

                              No a tobie wydaje się głupolu ze my z Marsa tu spadliśmy ? w dzieciństwie indoktrynowani ,cały czas przebywamy razem na tym świecie.Mamy w rodzinie katolików mamy znajomych katolików.Pracujemy z katolikami np ja dziś miałem kontakt z przeorem klasztoru benedyktynów z Biskupowa ,bardzo miły i uczynny facet . Więc nie pieprz głupcze swoich głupich tekstów.Nie masz nic do powiedzenia dlatego szukasz wymówek jakoby nie było płaszczyzny do dyskusji bo my was nie znamy :))

                              > Traktowanie z wyższością - tak przez neoateistów, co pozjadali w swoim pojęciu
                              > wszystkie rozumy i wierzą, ze wiedza cokolwiek na temat religii.

                              Tomuś ty i ja i całe czytające nas dawniej FP wie ze padałeś na kolana 14 razy na dobę ,kiedy w swej niewiedzy chciałeś mi cokolwiek ze swej infantylnej wiary sprzedać.
                            • grgkh Re: panie tomaszu 22.12.13, 01:21
                              tomasz_456 napisał:

                              > grgkh napisał:
                              >
                              > > tomasz_456 napisał:
                              > >
                              > > > Widzisz, współczuje tym kilku głęboko poranionym osobom, które musz
                              > ą atak
                              > > ować z
                              > > > a każdym razem, gdy pojawi się na tym forum osoba o innych poglądac
                              > h.
                              > > > Trzeba im współczuć.
                              > >
                              > > Pomyśl logicznie. Jeśli jedna z osób ma "przeciwne"
                              > > poglądy to automatycznie i ta druga musi mieć też
                              > > "przeciwne". Obie się pojawiają.
                              > >
                              > > Komu współczujesz? Temu, którego traktujesz z
                              > > założenia jako GORSZEGO od siebie, bo Twoje poglądy są lepsze?
                              > > Skąd wiesz, że są lepszej jakości, jeśli ich nie
                              > > skonfrontujesz ze sobą? Nie chcesz takiego porównywania poglądów?
                              > >
                              > > Zadziwia mnie to, jak bardzo wierzący są przekonani
                              > > o swojej wyższości, choć ich poglądy nie dają się w żaden
                              > > racjonalny sposób uzasadniać.
                              > >
                              >
                              > Teoretycznie, jeżeli ktoś ma inne poglądy to można poprowadzić dyskusję.

                              To prowadź, nie bój się. :)

                              > Ale na tym forum dyskusja, skoro każdy z ateistów
                              > i tak wie lepiej, kim jest katolik, co myśli katolik,
                              > co powinien katolik. I wie, ze to bzdura. O jakiej dyskusji
                              > piszesz?

                              O mojej z Tobą. O religii, a nie o teistach lub ateistach.

                              Zaczynajmy. Czy dogmat jest prawdą?

                              > Traktowanie z wyższością - tak przez neoateistów,
                              > co pozjadali w swoim pojęciu wszystkie rozumy i wierzą,
                              > ze wiedza cokolwiek na temat religii.

                              Widzę, że szukasz pretekstu, by wziąć nogi za pas. :) Tylko sobie w tej ucieczce krzywdy jakiejś nie zrób.
                        • kolter-xl Re: panie tomaszu 21.12.13, 21:01
                          tomasz_456 napisał:

                          > Widzisz, współczuje tym kilku głęboko poranionym osobom, które muszą atakować z
                          > a każdym razem, gdy pojawi się na tym forum osoba o innych poglądach.
                          > Trzeba im współczuć.

                          Współczuć to należy takim jak ty, niby w ciele mężczyzny a w głowie rozum 12 latka
                • kolter-xl Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 20.12.13, 22:36
                  tomasz_456 napisał:

                  Tyle że już na tym poziomie pokazujesz swoje błędne widzenie
                  > wiary katolickiej.

                  Tomuś praktycznie 95 % tutejszych ateistów wyrosło w katolicyzmie,Jednak mieli oni odrobinę krytycyzmu .czego brak tobie .

                  > Jedyną bowiem konsekwencję postępowania niezgodnie z jak to ująłeś regułami jest przecież pójście do piekła, którego przecież dla ateisty nie ma.

                  Dla chrześcijan też nie istniało ,zaistniało to dopiero u katolików.

                  > Wykazujesz wiec fałszywą troskę i brak logiki w już w tak prostym zdaniu.

                  Jaja na całego Tomuś i logika :))
            • kolter-xl Re: próba podsumowania - druga i ostatnia 20.12.13, 22:27
              tomasz_456 napisał:

              > Jest wiele podkategorii ateistów. Największa, to grupa zawiedziona swoja wiarą.
              > Przerosło Was wiele sytuacji życiowych, pewnie miało być pięknie, a nie było.
              > Pewnie zaufaliście księdzu, a on Was zranił.

              Tak wam to w seminarium niemoto tłumaczą :))) Nie raz słyszałem ten prymitywny tekst ; na pana boga się obraził " Jak można obrazić się na czyste powietrze niemoto ??.

              > Jest grupa pyskaczy, która jedyne co potrafi, to niewybrednie pyskować, szczególnie gdy dyskusja nie idzie po myśli. Są głośni, ale niegroźni.

              To też znany mi tekst pochodzący z ust klechy ,Tomuś nigdy nie byleś za bystry i jak widać rok absencji na forum nic nie zmienia w twym prymitywnym do cna zindoktrynowanym móżdżku.

              > Jest wąska grupa specjalistów, którym się wydaje, iż pozjadali rozumy i wiedzą
              > lepiej, więcej.

              Tomuś ty doskonale wiesz i to też było powodem twojej dezercji z forum ze np takich jak ty obnażam w waszej niewiedzy zajadając przy okazji jedna ręką kanapki :))

              świetnie opanowali teorię, ale nigdy nie odważyli się samemu za
              > stosować tej teorii w praktyce,

              Czyli co skoro wiem kto i gdzie napisał o gadającym ośle ma w to uwierzyć , bo nie bardzo wiem o co ci chodzi ??

              >pozostając jedynie na pozycji obserwatora, czasami uważając się w swoim mniemaniu za eksperta. Eksperta teoretyka oczywiście.

              Tzn np wasz klecha to ekspert praktyk który w niebie był i do piekła zajrzał :))

              > Natomiast faktyczny prawdziwych ateistów tutaj brak. Zresztą jest to logiczne,
              > bo ich obecność na forum "religia" zaprzeczałaby ich poglądom.

              No i znowu ten infantylny tekst 12 latka :))
        • tomasz_456 Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 19.12.13, 22:28
          Ateizm w wydaniu grupowiczów to nie brak wiary, ale ewidentnie umacniana we własnym gronie wiara w bezsens religii.
          Puste dyskusje pseudo teologiczne, atakowanie każdego, kto tylko pachnie Kościołem.
          A w realu zapewne posłuszne baranki, co przykrości rodzinie nie zrobią.
          Niestety nie ma tutaj realnie nikogo, z kim można byłoby sensownie podyskutować o sensie uczestnictwa w szopce zwanej ateistycznym Bożym Narodzeniem.
          • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 19.12.13, 23:02
            tomasz_456 napisał:

            > Ateizm w wydaniu grupowiczów to nie brak wiary,

            Jeśli nie brak wiary to zapewne wiara. Czy tak?

            Spróbuj jakoś udowodnić, że brak wiary i wiara to to samo.

            > ale ewidentnie umacniana we własnym gronie wiara w bezsens religii.

            Mnie religia zwisa. Ja ją ignoruję jako ideę, która mogłaby opisywać świat. Świat opisuję sobie na podstawie tego, jak mi go przedstawia metoda naukowa jego badania, a więc stawiając hipotezy, sprawdzając ich prawdziwość i akceptując potwierdzone jako opisujące świat.

            Religia niczego nie opisuje. To fantazje i urojenia. Zresztą jest ich tak wiele i sa ze sobą tak bardzo sprzeczne, że nie wiadomo by było, dlaczego należy przyjąć tą a nie inną.

            Czy to potrafisz wytłumaczyć? KTÓRA religia jest prawdziwa i DLACZEGO?

            > Puste dyskusje pseudo teologiczne, atakowanie każdego,
            > kto tylko pachnie Kościołem.

            Na razie nikogo nie zaatakowałem, więc mi nie przypisuj własnej agresji. To Ty atakujesz ateistów przypisując im intencje, których nie mają. Ateizm to brak teizmu. Ty też "posiadasz" taki brak, bo ignorujesz inne religie. Czy to jest atak?

            Krytykuję fałsz w religijnych dogmatach. To nie jest atak. To normalne argumentowanie. Jako Homo sapiens mam do niego prawo i mam prawo wypowiadać skutek swojego myślenia.

            > A w realu zapewne posłuszne baranki, co przykrości rodzinie nie zrobią.

            A niby dlaczego miałbym krzywdzić jakąkolwiek istotę żywą, a tym bardziej kogoś z rodziny, kto jest mi bardziej bliski?

            Uzasadnij potrzebę krzywdzenia kogoś w rodzinie. Może Ty taką potrzebę odczuwasz?

            > Niestety nie ma tutaj realnie nikogo, z kim można byłoby sensownie podyskutować
            > o sensie uczestnictwa w szopce zwanej ateistycznym Bożym Narodzeniem.

            Wolno mi uczestniczyć biernie w każdym rytuale tego świata. To wasza religia wypełzła jak stonoga z próchna na światło dzienne i wniosła do mojej, chciałoby się żeby neutralnej strefy publicznej swoje prywatne rytuały. Karmi mnie codziennie tym chłamem od rana do wieczora ze wszystkich mediów. Opanowała święta, zawłaszczyła kalendarz.

            Od waszych rytuałów nie sposób uciec. Przesiąkły kulturę i uniemożliwiły wykształcenie się niereligijnych odpowiedników zachowań, które ludziom są potrzebne.

            Nie będziesz mi wyznaczał, jak mam się zachowywać prywatnie. Wolno mi wszystko, co nie krzywdzi innych. I nic, co dzieje się w strefie publicznej nie może być przez was licencjonowane. Nie jesteście jej właścicielami. Tym bardziej, że jesteście zakłamani we wszystkim, co mówicie.
            • tomasz_456 Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 19.12.13, 23:20
              Bez wątpienia masz rację, nikt Ciebie nie wyrzuci z kościoła, z pasterki. Niby, rzekomo coś zawłaszczamy, ale przecież o ile jesteś ochrzczonym codziennie masz pełne prawo do posługi duszpasterskiej, do pomocy duchowej. oczywiście o ile nie zastrzegłeś swojego formalnego sprzeciwu.

              Natomiast bez wątpienia taki "forumowy" ateizm jest po prostu śmieszny. Niby religia zwisa, ale karpik z pasterką i kolędami tak rodzinnie być musi Aby nie robić przykrości.
              • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 20.12.13, 00:05
                tomasz_456 napisał:

                > Bez wątpienia masz rację, nikt Ciebie nie wyrzuci z kościoła, z pasterki.

                Możecie wyrzucać. Gdy się zorientuję, że jestem tam nieproszonym gościem, nie będę was nachodził. I nie będę miał o to żadnej pretensji. To wasza strefa prywatna.

                > Niby,
                > rzekomo coś zawłaszczamy, ale przecież o ile jesteś ochrzczonym

                Bez mojej woli, a więc to dla mnie akt nieważny i niczym nie skutkujący. A wasze domniemania, że macie do czegoś wobec mnie prawo, są urojone.

                > codziennie mas
                > z pełne prawo do posługi duszpasterskiej, do pomocy duchowej. oczywiście o ile
                > nie zastrzegłeś swojego formalnego sprzeciwu.

                Na razie nie potrzebuję, ale dziękuję.

                > Natomiast bez wątpienia taki "forumowy" ateizm jest po prostu śmieszny.

                Ateizm to PRYWATNY brak teizmu. To mój stosunek do religii. Nie istnieje ateizm jako ideologia, bo to brak ideologii. Brak jest pusty, jest niczym.

                A dlaczego jest właśnie e tym wydaniu - wg Ciebie - śmieszny? :) W sensie komedii czy nieistotności wobec potężnego teizmu, który jest "poważny"?

                > Niby religia zwisa,

                Kalafiorem. To mój prywatny zwis i nic Ci do niego.

                > ale karpik z pasterką i kolędami tak rodzinnie być musi
                > Aby nie robić przykrości.

                Niczego z podanego tu menu nie będzie. Będzie za to smażony filet z jakiejś innej ryby (jeszcze nie wiem, co kupię mamie), ale także barszczyk z uszkami, kapustka z grzybami, racuchy, kompot z suszu owocowego, coś na słodko (piernik już upieczony) i może jeszcze coś. Czy ateiście nie wolno jeść tego, co mu smakuje, a co tego dnia przygotuje jego mama katoliczka tolerująca syna ateistę?

                Ja, jako ateista, mam taką ważną regułę - nie krzywdzę innych. Pewnie jej nie znasz, bo dla Ciebie krzywdzenie to norma, tego się nauczyłeś od boga ze ST, który mścił się przy byle okazji, prześladował niepokornych i myślących (Adam i Ewa). Proponuję Ci skorzystać z okazji i przejąć moją regułę. Zobaczysz, że innym ludziom będzie się z Tobą żyło lepiej, będziesz dawał dobry przykład i skutkiem tego innych ludzi skłonisz do bycia dobrym. Bo przecież nie chodzi o religie i zbawienie wieczne, a o to, by było nam ze sobą dobrze.

                Jeśli jednak Twój katolicyzm nie pozwoli Ci odstąpić od krzywdzenia innych (robienia im przykrości), to porzuć go.
              • kolter-xl Tomuś to Feeluś 20.12.13, 22:40
                tomasz_456 napisał:

                > Bez wątpienia masz rację, nikt Ciebie nie wyrzuci z kościoła, z pasterki. Niby,
                > rzekomo coś zawłaszczamy, ale przecież o ile jesteś ochrzczonym codziennie mas
                > z pełne prawo do posługi duszpasterskiej, do pomocy duchowej. oczywiście o ile
                > nie zastrzegłeś swojego formalnego sprzeciwu.

                Po co ??

                > Natomiast bez wątpienia taki "forumowy" ateizm jest po prostu śmieszny.

                Tak smieszny ze w podskokach rok temu zrejterowałeś z forum , ze śmiechu ::) ??

                >Niby religia zwisa, ale karpik z pasterką i kolędami tak rodzinnie być musi Aby nie robić przykrości.

                Tomuś mnie to nie dotyczy.Ale tylko religiancka szuja nie toleruje tego ze ktoś może np kochać starych rodziców i na ich prośbę przyjść na wigilię.
                • grgkh Raczej nie Feeluś 21.12.13, 20:14
                  Inny styl.
                  • kolter-xl Re: Raczej nie Feeluś 21.12.13, 21:09
                    grgkh napisał:

                    > Inny styl.

                    Tomusia wcięło po wielkim rozgoryczeniu ponad rok temu , a nagle pokazał sie feeluś.

                    Styl ? na potrzeby trollingu ??
                  • feelek Re: Raczej nie Feeluś 22.12.13, 14:35
                    sorry, nie feeluś
                    gieergkehuś
                    -----------
                    zresztą prowadzi swoje, żal się Boże investigation
                    piwa bym nie postawił osobie
                    raczej 0.0
                    za klasę, za styl
                    • grgkh Re: Raczej nie Feeluś 22.12.13, 17:35
                      feelek napisał:

                      > sorry, nie feeluś
                      > gieergkehuś

                      Aleś Ty wrażliwy, felusiu... Lubię Cię i dlatego tak pieszczotliwie nazywam. A Ty nazywaj mnie jak Ci wygodnie.

                      > -----------
                      > zresztą prowadzi swoje, żal się Boże investigation
                      > piwa bym nie postawił osobie
                      > raczej 0.0
                      > za klasę, za styl

                      Ja Ci mogę postawić. Masz u mnie ogromne zasługi. Dzięki takim jak Ty dyskutantom, mogę przedstawiać swoje poglądy na tle Twoich. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego kontekstu.

                      Dziękuję i jeszcze raz dziękuję.

                      I pozdrawiam świątecznie, i zachęcam do dalszych rozmów. Mnóż swoje wątki.
                      • feelek Re: Raczej nie Feeluś 23.12.13, 16:32
                        nie mogę wypełnić marzeń osoby:
                        wątki zakładam gdy mam coś do powiedzenia,
                        coś intrygującego do rozplątania,
                        że potem osoba potrzebuje 350 wpisów aby sobie z tym czymś poradzić....
                        jak tu,
                        jak w wątku: " co było przed czasem?"
                        ja nie wiem, ale agresją nie reaguję
                        cóż zrobić gdy zakłóca ta niewiedza spokój wewnętrzny?
                        no to lu!
                        • grgkh Re: Raczej nie Feeluś 23.12.13, 21:47
                          feelek napisał:

                          > nie mogę wypełnić marzeń osoby:

                          Owszem, możesz i tego dokonujesz.

                          > wątki zakładam gdy mam coś do powiedzenia,

                          I są to wymarzone przeze mnie tematy.

                          > coś intrygującego do rozplątania,
                          > że potem osoba potrzebuje 350 wpisów aby sobie z tym czymś poradzić....

                          Nie z "tym" ale z Twoimi wpisami, które mnożysz bez opamiętania. Ale sobie poradziłem. Po moich argumentach nie ma Twoich kontrargumentów. I o to chodziło.

                          > jak tu,
                          > jak w wątku: " co było przed czasem?"
                          > ja nie wiem, ale agresją nie reaguję

                          Bo Ci to sugerowałem. Nie zawsze tak było, prawda? Bywałeś agresywny. A teraz to moja zasługa. :)

                          > cóż zrobić gdy zakłóca ta niewiedza spokój wewnętrzny?
                          > no to lu!

                          No to lu? Pod to święto katolickie? Do czego Ty mnie zachęcasz?
          • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 20.12.13, 22:31
            tomasz_456 napisał:

            > Ateizm w wydaniu grupowiczów to nie brak wiary, ale ewidentnie umacniana we własnym gronie wiara w bezsens religii.

            Ale jaja :)))

            > Puste dyskusje pseudo teologiczne, atakowanie każdego, kto tylko pachnie Kościołem.

            Raczej atakowanie pustej prymitywnej teologi np waszej sekty.

            > A w realu zapewne posłuszne baranki, co przykrości rodzinie nie zrobią.

            Onanizujesz się w tej chwili ,zachłystują się swoimi urojeniami ??

            > Niestety nie ma tutaj realnie nikogo, z kim można byłoby sensownie podyskutować
            > o sensie uczestnictwa w szopce zwanej ateistycznym Bożym Narodzeniem.

            Tomuś ,ależ ja bardzo chętnie znowu publicznie wykażę ze jesteś teologicznym nieukiem,robiłem to namiętnie na innym forum .Mogę i na tym.
            Startujemy ??
          • keram_aktsu Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 21.12.13, 02:19
            tomasz_456 napisał:

            > Ateizm w wydaniu grupowiczów to nie brak wiary, ale ewidentnie umacniana we wła
            > snym gronie wiara w bezsens religii.

            Bełkot.

            > Puste dyskusje pseudo teologiczne, atakowanie każdego, kto tylko pachnie Kościo
            > łem.

            Zaglądnij na portal racjonalista.
            Tam zostaniesz zgnieciony bezwględną logiką.

            > A w realu zapewne posłuszne baranki,

            Biskupi nazywają katolików barankami i owieczkami,sami mianując się
            duszpasterzami. Owca to głupie i bezmyślne zwierzę, więc piszesz o sobie.
            Katolik = owieczka boża.
            Tylko baran uwierzy,że gołąb dokonał telepatycznego in vitro.
            • tomasz_456 Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 21.12.13, 15:21
              keram_aktsu napisał(a):

              > Zaglądnij na portal racjonalista.
              > Tam zostaniesz zgnieciony bezwględną logiką.

              Ateizm i logika to przecież sprzeczne jest samo w sobie.
              Ateizm to oczywisty brak logiki.
              • grgkh Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 21.12.13, 20:16
                tomasz_456 napisał:

                > keram_aktsu napisał(a):
                >
                > > Zaglądnij na portal racjonalista.
                > > Tam zostaniesz zgnieciony bezwględną logiką.
                >
                > Ateizm i logika to przecież sprzeczne jest samo w sobie.

                Ateizm jest pusty, nie zawiera nic, bo to tylko brak teizmu. Brak nie wyklucza niczego.

                > Ateizm to oczywisty brak logiki.

                Udowodnij, ze brak teizmu jest alogiczny. No...? :)
              • kolter-xl Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 21.12.13, 21:05
                tomasz_456 napisał:

                > keram_aktsu napisał(a):
                >
                > > Zaglądnij na portal racjonalista.
                > > Tam zostaniesz zgnieciony bezwględną logiką.
                >
                > Ateizm i logika to przecież sprzeczne jest samo w sobie.
                > Ateizm to oczywisty brak logiki.

                Tomuś jak widać jesteś głupszy niż przed rokiem .
      • kolter-xl tomasz_456 niemota zmartwychwstał :)) 20.12.13, 07:35
        tomasz_456 napisał:

        > Nie tylko uchodzi, ale ateiści zapewne obchodzą święta bardzo tradycyjnie.
        > Opłatek, 12 potraw, obowiązkowa choinka, prezenty.
        > Pewnie dużo ateistów pójdzie na Pasterkę.

        Ale tylko zapewne , nie wiesz Tomuś bo nie znasz żadnego ateisty .

        > Bo ten ateizm to taki naciągany trochę, na bieżące potrzeby,

        Czemu kłamiesz i sam sobie wmawiasz chorobę ?

        > ale jakiś tchórzliwy. Bo tylko w mediach, na anonimowych forach staje się walczący.

        No popatrz Tomuś a ja nie boję się nazywać waszych papieży gnidami i ścierwami ,net to nie konfesjonał nie jestem anonimowy zawsze taka ci... jak ty moze do nadgorliwego prokuratora na mnie skargę napisać.Wtedy juz nie jestem anonimowy !!

        >A święta w gronie rodziny, przecież nie wypada się postawić, pokazać głęboko skrywanych przekonań.

        Tomuś niemoto dostałem dowód i to był ostatni raz kiedy mogli mnie zmusić do zasiadania przy tym tzw wigilijnym stole !!

        > Bo rodzina się obrazi, kasy nie da, z domu wypisze.

        Moja rodzina na mnie sie nie gniewa cos tam Babka mamrotała ale Dziadek juz słowem. Areszt to niech na drzewo spie...ją skoro nie potrafią nas jako takich szanować.Zresztą nie od dziś wiadomo ze z rodzina to tylko na fotografii .

        > Jest tez nieliczna forma ateizmu obchodząca święta wg wiary pogan.
        > I tyle w temacie.

        Napisał największy tuman od spraw psychologi i religii Tomuś niemota :))
    • qqww1122 Re: czy ateiście uchodzi obchodzić Boże Narodzeni 21.12.13, 22:44
      Nie ma znaczenia,jak Boże Narodzenie obchodzi ateista.

      Ważne, że gdański gienierał Sławek Leszek wypije dwie skrzynki
      wódki Finlandia.
    • grgkh Dla porządku, bo o tym pisano: 26.12.13, 23:50
      www.edziecko.pl/edziecko/1,80257,13071630,Ateisci_i_Boze_Narodzenie___dlaczego_swietuja_i_co.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka