Dodaj do ulubionych

Co bylo poczatkiem wszechswiata ?

19.01.14, 23:28
Interesuje mnie co waszym zdaniem bylo na poczatku wszechswiata. Jesli byla ewolucja to musiala sie od czegos zaczac, no nie ? No wiec co bylo na samym poczatku, jesli wiecie to podajcie przyklady. Chodzi o te pierwsza czasteczke, ktora zapoczatkowala wszystko.

Moznaby myslec, ze poczatkiem byl Bing Bang --->Wikipedia: Big Bang- model ewolucji Wszechświata uznawany za najbardziej prawdopodobny. Według tego modelu ok. 13,772 (±0,059) mld lat temu dokonał się Wielki Wybuch – z bardzo gęstej i gorącej osobliwości początkowej wyłonił się Wszechświat : przestrzeń, czas, materia, energia i oddziaływania".
OK. no to co to jest i skad sie wziela ta "Osobliwość" ---> Osobliwosc: w astronomii punkt lub linia, gdzie przyspieszenie grawitacyjne lub gęstość materii są nieskończone. Pytanie skad sie wzial ten punkt czy linia, przyspieszenie grawitacyjne i materia ? Czy te czynniki stworzyly sie same?
Obserwuj wątek
    • wariant_b Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 19.01.14, 23:38
      poziomka785 napisała:
      > OK. no to co to jest i skad sie wziela ta "Osobliwość"

      Z matematyki. Jak wynik dzielenia przez 0.

      > Czy te czynniki stworzyly sie same?

      A czy Pan Bóg stworzył zero, czy istnieje ono niezależnie od boga?
      • man_sapiens Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 20.01.14, 00:49
        Skąd się wziął ten bóg, co niby miał stworzyć wszechświat? Odpowiedzi "był zawsze" nie uznaję, bo nie ma żadnego powodu, żeby przypuszczać że 11 wymiarów naszych wszechświatów, w tym czas, istniało przed Wielkim Wybuchem.
        Zwracam też uwagę, że według wszelkich znaków na Ziemi i niebie to nie jeden wszechświat, ale continuum wszechświatów powstało.
        • chasyd_z_czerskiej Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 26.01.14, 21:02
          man_sapiens napisał:

          > Skąd się wziął ten bóg,

          "Jestem który jestem"

          > co niby miał stworzyć wszechświat?

          Podaj inne wyjaśnienie powstania Świata. Pośmiejemy się razem :)


          --
          www.naszdziennik.pl/mysl/66245,joga-brama-okultyzmu.html
          • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 27.01.14, 00:35
            chasyd_z_czerskiej napisał:

            > man_sapiens napisał:
            >
            > > Skąd się wziął ten bóg,
            >
            > "Jestem który jestem"
            >
            > > co niby miał stworzyć wszechświat?
            >
            > Podaj inne wyjaśnienie powstania Świata. Pośmiejemy się razem :)

            Nie ma odpowiedzi na takie pytanie więc go nie zadawaj.

            Powiedz mi, skąd się wziął TWÓJ kreator. No skąd?
            • lubieschab Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 29.01.14, 14:11
              Ten post był do chasyda :)
              • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 30.01.14, 12:52
                lubieschab napisał(a):

                > Ten post był do chasyda :)

                Oj, chyba tak. Konsekwencja otwierania kilku kart (okienek) naraz. :)
          • lubieschab Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 29.01.14, 14:07
            A Ty myślisz, że stworzenie wszechświata przez Boga jest jakimkolwiek wyjaśnieniem? To, że powstania czegoś nie potrafimy wyjaśnić, nie oznacza, że stworzył to bóg.
            • chasyd_z_czerskiej Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 29.01.14, 22:07
              > A Ty myślisz, że stworzenie wszechświata przez Boga jest jakimkolwiek wyjaśnien
              > iem?

              A nie ?...

              To, że powstania czegoś nie potrafimy wyjaśnić, nie oznacza, że stworzył t
              > o bóg.

              To, że powstania czegoś nie potrafimy wyjaśnić, nie oznacza, że nie stworzył t o bóg. :)
              • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 29.01.14, 22:46
                chasyd_z_czerskiej napisał:

                > > A Ty myślisz, że stworzenie wszechświata przez
                > > Boga jest jakimkolwiek wyjaśnieniem?
                >
                > A nie ?...

                Niestety ale nie. Przyczyna to odpowiedź na pytanie "dlaczego" lub "jak". Nie widzę tu odpowiedzi.

                > > To, że powstania czegoś nie potrafimy wyjaśnić,
                > > nie oznacza, że stworzył to bóg.
                >
                > To, że powstania czegoś nie potrafimy wyjaśnić,
                > nie oznacza, że nie stworzył t o bóg. :)

                Masz rację, nie oznacza. A ponieważ nie oznacza ani tego, ani tamtego, to nie oznacza nic.

                Odpowiedzi nie ma, bóg nie istnieje.

                Gdzie jest jego definicja? Hm?...
              • lubieschab Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 30.01.14, 08:19
                chasyd_z_czerskiej napisał:
                > To, że powstania czegoś nie potrafimy wyjaśnić, nie oznacza, że nie stwo
                > rzył t o bóg. :)

                Pomijając fakt, że zdanie jest napisane niegramatycznie, to w dodatku widzę błędy logiczne. Parafrazując Twoją wypowiedź:
                To, że powstania czegoś nie potrafimy wyjaśnić, nie oznacza, że nie stworzył tego wielki potwór spagetti :)
            • poziomka785 Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 30.01.14, 14:13
              lubieschab napisał(a):

              > A Ty myślisz, że stworzenie wszechświata przez Boga jest jakimkolwiek wyjaśnien
              > iem? To, że powstania czegoś nie potrafimy wyjaśnić, nie oznacza, że stworzył t
              > o bóg.

              Jak przeczytasz wszystkie posty w tym watku to zobaczysz, ze tutaj nie chodzi o to, czy NA PEWNO stworzyl go Bog. Ja uwazam, ze to jest jedna z mozliwosci i ze prawdy nie zna nikt. Niektorzy uwazaja, ze ONI wlasnie znaja prawde, ze nie ma takiej mozliwosci, zeby Bog istnial i ze TYLKO ICH TEORIA jest sluszna i na 100 % prawdziwa (spomiedzy tysiecy teorii z calego swiata :)))
              • lubieschab Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 30.01.14, 14:21
                > A Ty myślisz, że stworzenie wszechświata przez Boga jest jakimkolwiek wyjaśnien
                > iem? To, że powstania czegoś nie potrafimy wyjaśnić, nie oznacza, że stworzył t
                > o bóg.

                Jak przeczytasz wszystkie posty w tym watku to zobaczysz, ze tutaj nie chodzi o to, czy NA PEWNO stworzyl go Bog. Ja uwazam, ze to jest jedna z mozliwosci i ze prawdy nie zna nikt. Niektorzy uwazaja, ze ONI wlasnie znaja prawde, ze nie ma takiej mozliwosci, zeby Bog istnial i ze TYLKO ICH TEORIA jest sluszna i na 100 % prawdziwa (spomiedzy tysiecy teorii z calego swiata :)))

                Tylko że chasyd użył takiego argumentu w kategorii dowiedzenia jakiejś racji. Na zasadzie: ty nie znasz odpowiedzi, bo nie potrafisz wyjaśnić procesu powstania wszechświata - ja znam odpowiedź, jest nią bóg. Zwróciłam mu jedynie uwagę, że stworzenie wszechświata przez boga nie jest od powiedzią na żadne pytanie, niczego nie uzasadnia - to tylko hipoteza, a on myśli, że ma mocne dowody w garści.
              • grgkh Nonsensy 30.01.14, 15:08
                poziomka785 napisała:

                > lubieschab napisał(a):
                >
                > > A Ty myślisz, że stworzenie wszechświata przez Boga
                > > jest jakimkolwiek wyjaśnieniem?
                > > To, że powstania czegoś nie potrafimy wyjaśnić, nie oznacza,
                > > że stworzył to bóg.
                >
                > Jak przeczytasz wszystkie posty w tym watku to zobaczysz, ze tutaj nie chodzi o
                > to, czy NA PEWNO stworzyl go Bog.

                Chodzi o to, że jest to typowe hipoteza o czymś, co leży POZA GRANICĄ POZNANIA. Nonsensowne jest samo rozpatrywanie opcji - ktoś (coś) stworzył(o), nie stworzył(o). Wiadomo, że nigdy nie będzie odpowiedzi na takie pytanie. Hipotezy, na które nie istnieje odpowiedź odrzucamy. Tymczasem PRZYCZYNĘ tego stworzenia bierze się pod uwagę i używa w opisach świata. Ta PRZYCZYNA wpływa na przyjmowanie przez znaczną część ludzi (przymusem, indoktrynacją, manipulacjami) traktowania tzw. wiary jako istotnego sposobu myślenia - dogmatami.

                Dogmatyzm to jest złamanie zasady, na którą się powołujesz na początku. Twierdzisz, że nie ma nic złego w samym mówieniu, że istnieje sobie jakaś taka hipoteza. Że jej istnienie jest nieszkodliwe, bo wciąż przecież są dwie opcje - istnieje lub nie istnieje. Otóż nie. Jest szkodliwe, bo mnóstwo ludzi przyjmuje istnienie jako absolutna i niepodważalną prawdę.

                Mówimy właśnie i tylko o nich.

                Zresztą Ty, choć się do tego nie przyznajesz, także przyjmujesz to jako prawdę. Nie jesteś obojętna, ignorująca tę hipotezę. Wciąż o niej mówisz. Przypominasz innym. Usiłujesz wmówić nam, że nie zależy Ci na niej, co jest w sprzeczności z tym, co robisz.

                Bo ktoś przyjmujący obie wersje powinien być wobec takiej hipotezy obojętny. Ktoś zaangażowany wierzy. Jesteś wierząca i to wierząca w taki sposób, że nie traktujesz tego jako swój prywatny pogląd ale jako ktoś, kto WALCZY o jego trwanie w przekazie publicznym. To jest dogmatyzm. To jest podleganie dogmatowi, który jest fałszywy, jeśli robi się cokolwiek, co jest zgodne z jedną tylko, wybrana opcją - "istnieje". Obojętna byłabyś, gdybyś zawsze mówiła istnieje lub nie istnieje.

                > Ja uwazam, ze to jest jedna z mozliwosci i ze prawdy nie zna nikt.

                Nie uważasz tak, bo która i dlaczego?

                > Niektorzy uwazaja, ze ONI wlasnie znaja prawde, ze nie m
                > a takiej mozliwosci, zeby Bog istnial

                Nieprawda. Nigdy, nikt nie może się wypowiadać o tym JAK BĘDZIE W PRZYSZŁOŚCI. Przyszłość to prognoza. Zawsze mówimy TERAZ (domyślnie pomijając to "teraz") nie istnieje. Bo TERAZ nie ma dowodu. Możemy mówić również o przeszłości jako o zarejestrowanym kiedyś (wtedy teraźniejszym) opisie świata. Wtedy mówiliśmy w czasie teraźniejszym (istnieje coś lub nie istnieje to). Istnienie to skutek. Bozon Higgsa istnieje od niedawna, odkąd pojawił się dowód na to. Jeśli ten dowód zostanie podważony w przyszłości, to bozon Higgsa przestanie w ówczesnym opisie istnieć.

                Tak jest zawsze i ze wszystkim. Najpierw jest dowód. Gdy dowód uznamy za prawdziwy, pojawia się istnienie. Nie wolno istnienia wprowadzać inna metodą niż raz uznaną. Brak dowodu to brak istnienia.

                A opis świata (to pewien system) zbiór hipotez, które uznaliśmy za prawdziwe dzięki dowodom. Kolory i dźwięki obiektywnie NIE ISTNIEJĄ. To wytwór naszego umysłu interpretującego obserwacje z zewnątrz tego umysłu, obserwacje, które na pewnym subiektywnym poziomie posługują się definicjami stworzonymi przez siebie samego. To iluzja. Istnieje? Tak - gdy przyjmiemy dodatkowe definicje, nie - gdy odniesiemy się do fizycznych podstaw działania świata.

                Istnienie jest względne i musi się do czegoś odnosić. Brak odniesienia i brak dowodu to brak istnienia czyli nieistnienie.

                Zakazywać istnienia wolno tylko wtedy, gdy w definicji pojawia się sprzeczność. Zeus na Olimpie nie istnieje, bo obejrzeliśmy Olimp i Zeusa tam nie było. Można to powtórzyć. Bóg trzech religii nie istnieje, bo informacje, które go opisują są sprzeczne, niezgodne z przyjętym za prawdziwym opisem świata.

                Bóg - ŻADEN - nie istnieje ponieważ nie ma na to dowodu. Zresztą, która ze szczegółowych definicji boga jest prawdziwa?

                Bóg kreator "bez definicji" jest ZBĘDNY ponieważ nie daje żadnego dodatkowego wyjaśnienia dotyczącego PRZYCZYNY powstania wszystkiego. Takich zbędnych hipotez można formułować nieskończenie wiele i nie wolno na nich niczego dotyczącego opisu świata budować, bo to jest nadużycie, to jest alogiczne, sprzeczne.

                > i ze TYLKO ICH TEORIA jest sluszna i na 100 % prawdziwa
                > (spomiedzy tysiecy teorii z calego swiata :)))

                Nonsens. Alogiczne bajki.
                • poziomka785 Re: Nonsensy 30.01.14, 17:06
                  grgkh napisał:
                  > Twierdzisz, że nie ma nic złego w samym mówieniu,
                  że istnieje sobie jakaś taka hipoteza. Otóż nie. Jest szkodliwe, bo mnóstwo ludzi przyjmuje istni
                  > enie jako absolutna i niepodważalną prawdę.

                  Co ty wygadujesz??? Przeciez nawet w szkolach podstawowych uczysz sie o istnieniu roznych hipotez. Uczysz sie chocby tego, w co wierzyli starozytni i dlaczego.

                  > Zresztą Ty, choć się do tego nie przyznajesz, także przyjmujesz to jako prawdę.

                  Dlaczego piszesz, ze sie nie przyznaje ? Powiedzialam wszem i wobec, ze wierze w istnienie Boga. Ale czy jesli ja wierze to mam automatycznie upierac sie ZE TAK JEST, przekonywac do tego innych i byc agresywna ? Czy irytuje cie, ze tego nie robie ?

                  > Nie jesteś obojętna, ignorująca tę hipotezę. Wciąż o niej mówisz. Przypominasz
                  > innym. Usiłujesz wmówić nam, że nie zależy Ci na niej, co jest w sprzeczności
                  > z tym, co robisz.

                  No to co ze mowie? Po to jest to forum. Ty tez mowisz o swojej teorii. Tysiac razy wiecej niz ja. O co ci znowu chodzi grgkh ? Sam tu siedziesz i bronisz swojej teorii (chociaz nie tyle bronisz ile probujesz narzucic swoje myslenie innym w agresywny sposob ! w odroznieniu ode mnie )

                  > że nie traktujesz tego jako swój prywatny pogląd ale jako ktoś, kto WALCZY o jego trwanie
                  > w przekazie publicznym.

                  Bez jaj. Zostawilam ci ostatnie zdanie wiele razy, jakis czas temu opuscilam nawet ten watek na moment. Ty NIE JESTES W STANIE zrobic czegos podobnego. Musisz przekrzyczec innych, musisz miec statnie zdanie. Uwazasz, ze TYLKO TY MASZ RACJE, TYLKO TWOJA TEORIA JEST PRAWDZIWA. Wykorzystalam ten czas na spokojne czytanie wypowiedzi innych ludzi i patrzylam jak sie zarles z innymi. Wiec kto walczy, hipokryto ? Zostawiam ci ostatnie zdanie, bo nie bedziesz mogl potem zasnac.
                  • grgkh Re: Nonsensy 30.01.14, 17:48
                    poziomka785 napisała:

                    > grgkh napisał:
                    > > Twierdzisz, że nie ma nic złego w samym mówieniu,
                    > > że istnieje sobie jakaś taka hipoteza. Otóż nie.
                    > > Jest szkodliwe, bo mnóstwo ludzi przyjmuje istnienie
                    > > jako absolutna i niepodważalną prawdę.
                    >
                    > Co ty wygadujesz???

                    Bez erystyki wobec mnie, bo to Cię od razu dyskwalifikuje. Wygaduję tu prawdziwe tezy, a ich podważenie leży po Twojej stronie - naucz się, że najpierw musisz przestawić kontrargumenty a potem... unikać oceny wypowiadającego.

                    > Przeciez nawet w szkolach podstawowych uczysz sie
                    > o istnieniu roznych hipotez.

                    Nie wiem, czego teraz uczą ale wiem, że w szkołach legalnie działa nauka religii. A religia to wiara czyli coś sprzecznego z Twoją tezą.

                    Ty zresztą też, mimo nauki w szkole podstawowej (chyba o tym piszesz) niczego się nie nauczyłaś, bo właśnie nam tu sugerujesz, że ISTNIEJE HIPOTEZA OPISUJĄCA ZAŚWIATY I ŁĄCZY SIĘ JĄ Z OPISEM TEGO ŚWIATA. O tym mówiłem w poprzednim poscie ale kilkuzdaniowy kontekst okazał się dla Ciebie zbyt długi, żebyś go w całości rozumiała.

                    > Uczysz sie chocby tego, w co wierzyli starozytni i dlaczego.

                    A co to ma do rzeczy?

                    Powtórzę, bo nie kumasz...

                    O żadnej hipotezie nie wolno mówić, że jest absolutnie i niepodważalnie prawdziwa, bo to jest błąd logiczny. Nauczyli Cię tego w szkole, czy nie?

                    Prawdziwe jest to, czego prawdziwości dowiedliśmy. Czy tego cię w szkole nauczono?

                    Dodawanie do sprawdzonych hipotez (prawdziwych) hipotezy, której prawdziwości nie znamy nie wzbogaca opisu świata lecz go deprecjonuje. Czy wiesz to ze szkoły, czy nie?

                    Jeśli jakaś hipoteza nie jest zweryfikowana, to nie wolno o niej mówić TERAZ (zawsze wypowiadamy się teraz), że teraz jest prawdziwa lub nieprawdziwa (to jest niewiedza). Taka hipoteza nie opisuje systemu (świata). Twierdzenie, że KIEDYŚ mogłaby się ona okazać prawdziwa jest fałszywe logicznie, bo KIEDYŚ może się okazać również nieprawdziwa. Nie wolno tak mówić i jest to błąd logiczny. Czy wiesz to ze szkoły, czy nie?

                    Czego szkoła Cię nauczyła?

                    > > Zresztą Ty, choć się do tego nie przyznajesz,
                    > > także przyjmujesz to jako prawdę.
                    >
                    > Dlaczego piszesz, ze sie nie przyznaje ? Powiedzialam wszem i wobec, ze wierze
                    > w istnienie Boga.

                    Wobec tego zakładasz, że jakaś hipoteza jest prawdziwa, choć jest to błędne logicznie założenie. Wyjaśniłem dlaczego tak jest powyżej.

                    Popełniasz kardynalny błąd logiczny dyskwalifikujący Twoje myślenie.

                    > Ale czy jesli ja wierze to mam automatycznie upierac sie ZE
                    > TAK JEST, przekonywac do tego innych i byc agresywna ? Czy irytuje cie, ze tego
                    > nie robie ?

                    To jest już inna sprawa. A nawet kilka spraw. Rób, co chcesz. Jesteś wolna. Ale ja oceniam jakość Twojego myślenia - jakość tego, co tu piszesz o takim sposobie myślenia. Mówię o tym prawdę. Może jest przykra dla Ciebie ale to był Twój wybór.

                    > > Nie jesteś obojętna, ignorująca tę hipotezę.
                    > > Wciąż o niej mówisz. Przypominasz innym.
                    > > Usiłujesz wmówić nam, że nie zależy Ci na niej,
                    > > co jest w sprzeczności z tym, co robisz.
                    >
                    > No to co ze mowie? Po to jest to forum. Ty tez mowisz o swojej teorii.

                    Ty mówisz coś sprzecznego i fałszywego. Ja takich rzeczy nie mówię.

                    > Tysiac razy wiecej niz ja. O co ci znowu chodzi grgkh ?

                    O, nawet liczbę znalazłaś. Ciekawe na jakiej podstawie.
                    No to teraz udowodnij swoje pomówienia. Chyba mam prawo domagać się tego dowodu? A jeśli "nie chce Ci się" to napiszę psim językiem - odszczekaj to.

                    > Sam tu siedziesz i bronisz swojej teorii

                    Jakiej FAŁSZYWEJ lub BŁĘDNEJ LOGICZNIE teorii tu bronię? Usiłujesz sprowadzić mnie do poziomu alogicznego chłamu, który tu sama wypowiadasz?

                    > (chociaz nie tyle bronisz ile probujesz narzucic swoje myslen
                    > ie innym w agresywny sposob ! w odroznieniu ode mnie )

                    NARZUCIĆ!!!

                    Poproszę Cię o definicję "narzucania". To też spróbuj udowodnić lub odwołaj.

                    > > że nie traktujesz tego jako swój prywatny pogląd
                    > > ale jako ktoś, kto WALCZY o jego trwanie w przekazie publicznym.
                    >
                    > Bez jaj. Zostawilam ci ostatnie zdanie wiele razy,
                    > jakis czas temu opuscilam nawet ten watek na moment.

                    Ostatnie prawdziwe. Każdy Twój fałsz skomentowałem kontrargumentem. Ostatnia była prawda.

                    Czyżbyś w swojej "naiwności" uważała, że forum to miejsce wylewania dowolnych fekaliów umysłowych i ten jest górą, kto ostatni? W jakiej szkole Cię tego nauczono?

                    > Ty NIE JESTES W STANIE zrobic czegos podobnego.

                    Czego?

                    > Musisz przekrzyczec innych, musisz miec statnie zdanie.

                    Bo ja jestem "prawdą". Prawda jest ostatnia. Jeśli nawet kiedyś się pomylę, to zaraz odwołam to i po zmianie poglądu znów będę samą prawdą. Czego o Tobie życzę. Rób tak i Ty. :)

                    > Uwazasz, ze TYLKO TY MASZ RACJE, TYLKO
                    > TWOJA TEORIA JEST PRAWDZIWA.

                    Która?

                    Unikam teorii nieprawdziwych. Rozglądam się, na którą postawić. Odrzucam niepewne. Oby wszyscy tak czynili. Tobie tez tego nie zabraniam. Ale jeśli "wyznajesz bzdury" to do siebie miej pretensję. Alogiczny bełkot pozostanie tylko takim, nie stanie się czymś, czym można zakrzyczeć prawdę wypowiadana przez innych.

                    > Wykorzystalam ten czas na spokojne czytanie
                    > wypowiedzi innych ludzi i patrzylam jak sie zarles z innymi.

                    Ja się z nikim nie żrę. Jestem uosobieniem spokoju. :)

                    > Wiec kto walczy, hipokryto ?

                    Udowodnij swoją kolejną, oszczerczą tezę. :) Pomogę Ci, bo na pewno nie znasz definicji hipokryzji. Oto ona Hipokryzja (od gr. ὑπόκρισις hypokrisis, udawanie) – fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i czerpać z tego własne korzyści.

                    > Zostawiam ci ostatnie zdanie, bo nie bedziesz mogl potem zasnac.

                    Spoko. Nie mam z tym problemu. :) A Ty znów stosujesz erystykę i skupiasz się na mojej osobie przypisując jej swoje urojenia. Zajmij się tematem, tezami, o których tu mówimy.
      • pocoo Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 09:08
        wariant_b napisał:
        > A czy Pan Bóg stworzył zero, czy istnieje ono niezależnie od boga?

        Jak wszystko stworzył bóg, to zero też.A co?
    • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 20.01.14, 00:26
      Myślę sobie, że ważniejsze niż opisywanie początku Wszechświata jest uświadomienie sobie, że cała tzw. rzeczywistość jest iluzją, wytworem mózgu. A czym jest mózg i cała otaczająca go reszta? Informacją.

      Nie ma niczego poza nią.

      A Wielki Wybuch to tylko "incydent" w jednym z modeli, matematyczne aproksymowanie wstecz. To zabawa dla matematyków i fizyków.

      Dla modelu naszego świata ważne jest klika ustaleń nie podlegających odrzuceniu, bo wynikających z analizy działania naszego otoczenia:
      - na początku były aksjomaty (to dane fizyczne "rozruchowe")
      - Wszechświat jest rekurencyjnym procesem, dla którego nie ma podziału na akt powstania i jego historię (dziś), to jest ten sam proces odnoszący się do tych samych aksjomatów.
      • poziomka785 Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 20.01.14, 15:35
        grgkh napisał:

        > Myślę sobie, że ważniejsze niż opisywanie początku Wszechświata jest uświadomie
        > nie sobie (...)

        To jest zamykanie oczy na niewygodne pytania :)

        >że cała tzw. rzeczywistość jest iluzją, wytworem mózgu.
        >A czym jest mózg i cała otaczająca go reszta? Informacją.
        > Nie ma niczego poza nią.

        Matrix, no nie? ;))
        • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 20.01.14, 22:46
          poziomka785 napisała:

          > grgkh napisał:
          >
          > > Myślę sobie, że ważniejsze niż opisywanie początku
          > > Wszechświata jest uświadomienie sobie (...)
          >
          > To jest zamykanie oczy na niewygodne pytania :)

          Nie. Fizyka, którą opisujemy świat jest tylko jednym z możliwych modeli. Nie wiadomo, czy prawdziwym. Obojętne jest, jaką odpowiedź nam ten model da w jakimś swoim szczególe. I tak nie będzie to prawdą absolutną.

          A wam, dogmatykom, chodzi o prawdę absolutną.

          A propos niewygodnych pytań, to wciąż nie mogę się doczekać od Ciebie wyjaśnienia dwóch kwestii:

          1) kto stworzył stwórcę?
          2) dlaczego wierząc w stwórcę nie wierzysz we wszystkich innych bogów stwórców, których ludzie tyle stworzyli?

          Te niewygodne pytania padły już dawno temu a odpowiedzi na nie nie widzę.

          > > że cała tzw. rzeczywistość jest iluzją, wytworem mózgu.
          > > A czym jest mózg i cała otaczająca go reszta? Informacją.
          > > Nie ma niczego poza nią.
          >
          > Matrix, no nie? ;))

          Tak. :) Ale nie taki jak w filmie.

          A propos matrixa to powiedz mi, czym są: kolory, zapachy, dźwięki, smaki i wrażenia dotyku? Czym jest fizycznie strach i miłość? Czy fizyka stworzyła takie pojęcia elementarne, czy może definicje tych pojęć zostały wygenerowane przez mózg jako iluzje?
          • poziomka785 Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 01:03
            grgkh napisał:

            > poziomka785 napisała:
            >
            > > grgkh napisał:

            > A propos niewygodnych pytań, to wciąż nie mogę się doczekać od Ciebie wyjaśnien
            > ia dwóch kwestii:
            > 1) kto stworzył stwórcę?

            Napisalam to komus w tym watku. Poszukaj nizej calej rozmowy. Powtarzam, ze to tylko moje zdanie.

            > 2) dlaczego wierząc w stwórcę nie wierzysz we wszystkich innych bogów stwórców,
            > których ludzie tyle stworzyli?

            Wlasnie dlatego, ze to ludzie ich stworzyli ;)

            > > Matrix, no nie? ;))
            >
            > Tak. :) Ale nie taki jak w filmie.

            To z toba jest gorzej niz myslalam :)

            > A propos matrixa to powiedz mi, czym są: kolory, zapachy, dźwięki, smaki i wraż
            > enia dotyku? Czym jest fizycznie strach i miłość? Czy fizyka stworzyła takie po
            > jęcia elementarne, czy może definicje tych pojęć zostały wygenerowane przez móz
            > g jako iluzje?

            Mialam juz raz cie zapytac o milosc, ale niestety zzerano mnie wlasnie zywcem na tym forum i nie chcialo mi sie zaczynac kolejnego nielatwego tematu w tym samym watku. Milosc jest trudna do zdefinowania i uwazam, ze moze byc nielogiczna. A co do zapachow, smakow to sa zmysly sluzace do analizy tego co mamy przed nosem :) Co ci bede opowiadac o kubkach smakowych rozlozonych na jezyku, receptorach na skorze i informacjach docierajacych do mozgu, to na pewno wiesz.
            • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 11:21
              poziomka785 napisała:

              > grgkh napisał:
              >
              > > poziomka785 napisała:
              > >
              > > > grgkh napisał:
              >
              > > A propos niewygodnych pytań, to wciąż nie mogę się
              > > doczekać od Ciebie wyjaśnienia dwóch kwestii:
              > > 1) kto stworzył stwórcę?
              >
              > Napisalam to komus w tym watku. Poszukaj nizej calej rozmowy. Powtarzam, ze to
              > tylko moje zdanie.

              Wykręt.

              Pytam o to, bo nie ma logicznej potrzeby (niezbędności) istnienia stwórcy dla faktu zaistnienia świata.

              > > 2) dlaczego wierząc w stwórcę nie wierzysz
              > > we wszystkich innych bogów stwórców,
              > > których ludzie tyle stworzyli?
              >
              > Wlasnie dlatego, ze to ludzie ich stworzyli ;)

              A więc uznajesz, że stwórca jest logicznie zbędny do powstania świata? :)

              > > > Matrix, no nie? ;))
              > >
              > > Tak. :) Ale nie taki jak w filmie.
              >
              > To z toba jest gorzej niz myslalam :)

              I właśnie wystawiłaś o sobie opinię. Teoria strun (m-teoria i inne podobne) jest matriksem. To jest czysta matematyka, z której wynika wszystko, co nas otacza.

              "Gorzej" czyli co jest nie tak? Uzasadnij to.

              > > A propos matrixa to powiedz mi, czym są:
              > > kolory, zapachy, dźwięki, smaki i wrażenia dotyku?
              > > Czym jest fizycznie strach i miłość?
              > > Czy fizyka stworzyła takie pojęcia elementarne,
              > > czy może definicje tych pojęć zostały wygenerowane
              > > przez mózg jako iluzje?
              >
              > Mialam juz raz cie zapytac o milosc, ale niestety zzerano mnie wlasnie zywcem n
              > a tym forum i nie chcialo mi sie zaczynac kolejnego nielatwego tematu w tym sam
              > ym watku. Milosc jest trudna do zdefinowania i uwazam, ze moze byc nielogiczna.

              Nie skupiaj się na tym jednym pojęciu. Podałem większą listę. Ich natura jest IDENTYCZNA. Żadne z tych pojęć (dla nas są to wrażenia) nie istnieje w fizyce elementarnej. Są one definicjami, są rodzajem informacji o złożonej strukturze, są wzorcami.

              Najważniejsze, że nie istnieją jako elementarne pojęcia. Nie ma ich. Są ILUZJĄ naszego mózgu.

              A czym jest świat, który pozbawimy wzorców sformułowanych przez nasz mózg? Jest czystą fizyką, matriksem, liczbami, wartościami. Tym jest na pewno, bo wszystko da się wartościować. Dopiero ich złożoność, sposób, w jaki występują te wartości, decyduje o "kształcie iluzji".

              Bakteria nie ma możliwości "odczuwania" którejkolwiek z wyżej wymienionych cech.

              > A co do zapachow, smakow to sa zmysly sluzace do analizy tego co mamy przed no
              > sem :)

              Organy zmysłów nie są konieczne. Decyduje wyłącznie konfiguracja połączeń neuronów i sposób w jaki podlegają aktywności. Decyduje STRUKTURA, podzbiór całego zbioru, którym jest Wszechświat.

              > Co ci bede opowiadac o kubkach smakowych rozlozonych na jezyku, receptor
              > ach na skorze i informacjach docierajacych do mozgu, to na pewno wiesz.

              Mówimy o matriksie i iluzyjności tego, co tworzy nasz mózg. Świat nie zawiera np. kolorów. Tworzy je nasz mózg. Cały świat naszego umysłu jest taką wtórną iluzją.
              • poziomka785 Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 12:20
                grgkh napisał:

                > poziomka785 napisała:
                > > Napisalam to komus w tym watku. Poszukaj nizej calej rozmowy. Powtarzam,
                > ze to
                > > tylko moje zdanie.

                > Wykręt.

                Latwo jest kogos skwitowac. Tez tak moge odpowiadac na twoje teksty. To moja opinia. Udowodnij naukowo, ze to nie jest moja opinia :)

                > Pytam o to, bo nie ma logicznej potrzeby (niezbędności) istnienia stwórcy dla f
                > aktu zaistnienia świata.

                Nie ma co do tego zgodnosci.

                > > > 2) dlaczego wierząc w stwórcę nie wierzysz
                > > > we wszystkich innych bogów stwórców,
                > > > których ludzie tyle stworzyli?
                > >
                > > Wlasnie dlatego, ze to ludzie ich stworzyli ;)

                > A więc uznajesz, że stwórca jest logicznie zbędny do powstania świata? :)

                Nie. Skad wiesz kim jest Stworca, ktorego mam na mysli ? Skad wiesz, czego doswiadczylam ?

                > > > > Matrix, no nie? ;))
                > > >
                > > > Tak. :) Ale nie taki jak w filmie.
                > >
                > > To z toba jest gorzej niz myslalam :)
                > I właśnie wystawiłaś o sobie opinię. Teoria strun (m-teoria i inne podobne) jes
                > t matriksem. To jest czysta matematyka, z której wynika wszystko, co nas otacza

                Ja nie mowie o teorii strun. Nie przecze, ze dwa i dwa to cztery. Ale zycie i swiat to nie tylko matematyka.

                > "Gorzej" czyli co jest nie tak? Uzasadnij to.

                Po co ? Zebys mogl mi odpowiedziec i zebym ja ci mogla po tym odpowiedziec, na co ty mi znowu odpowiesz, itd. ? Nie bede przeciez siedziec na tym forum caly dzien :)

                > > > A propos matrixa to powiedz mi, czym są:
                > > > kolory, zapachy, dźwięki, smaki i wrażenia dotyku?
                > > > Czym jest fizycznie strach i miłość?
                > > > Czy fizyka stworzyła takie pojęcia elementarne,
                > > > czy może definicje tych pojęć zostały wygenerowane
                > > > przez mózg jako iluzje?
                > > Mialam juz raz cie zapytac o milosc, ale niestety zzerano mnie wlasnie zy
                > wcem n
                > > a tym forum i nie chcialo mi sie zaczynac kolejnego nielatwego tematu w t
                > ym sam
                > > ym watku. Milosc jest trudna do zdefinowania i uwazam, ze moze byc nielog
                > iczna.
                > Nie skupiaj się na tym jednym pojęciu. Podałem większą listę. Ich natura jest I
                > DENTYCZNA. Żadne z tych pojęć (dla nas są to wrażenia) nie istnieje w fizyce el
                > ementarnej. Są one definicjami, są rodzajem informacji o złożonej strukturze, s
                > ą wzorcami. Najważniejsze, że nie istnieją jako elementarne pojęcia. Nie ma ich. Są ILUZJĄ
                > naszego mózgu.> A czym jest świat, który pozbawimy wzorców sformułowanych przez nasz mózg? Jest
                > czystą fizyką, matriksem, liczbami, wartościami. Tym jest na pewno, bo wszystk
                > o da się wartościować. Dopiero ich złożoność, sposób, w jaki występują te warto
                > ści, decyduje o "kształcie iluzji".
                > Bakteria nie ma możliwości "odczuwania" którejkolwiek z wyżej wymienionych cech.
                > > A co do zapachow, smakow to sa zmysly sluzace do analizy tego co mamy pr
                > zed no sem :) Organy zmysłów nie są konieczne. Decyduje wyłącznie konfiguracja połączeń neuronów i sposób w jaki podlegają aktywności. Decyduje STRUKTURA, podzbiór całego z
                > bioru, którym jest Wszechświat.
                > > Co ci bede opowiadac o kubkach smakowych rozlozonych na jezyku, receptor
                > > ach na skorze i informacjach docierajacych do mozgu, to na pewno wiesz.
                > Mówimy o matriksie i iluzyjności tego, co tworzy nasz mózg. Świat nie zawiera n
                > p. kolorów. Tworzy je nasz mózg. Cały świat naszego umysłu jest taką wtórną ilu
                > zją.

                Powiedz, zawiesiles sobie plakat Matrixa na lozkiem ? :)
                • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 13:08
                  poziomka785 napisała:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > > poziomka785 napisała:
                  > > > Napisalam to komus w tym watku. Poszukaj nizej calej rozmowy. Powt
                  > arzam,
                  > > ze to
                  > > > tylko moje zdanie.
                  >
                  > > Wykręt.
                  >
                  > Latwo jest kogos skwitowac. Tez tak moge odpowiadac na twoje teksty. To moja op
                  > inia. Udowodnij naukowo, ze to nie jest moja opinia :)

                  Jeśli "napisałaś" to skopiuj ten tekst i wklej go tutaj. To Ty masz udowodnić, że odpowiedziałaś. Brak odpowiedzi jest - dla mnie - wykrętem.

                  Udowodniłem naukowo.

                  > > Pytam o to, bo nie ma logicznej potrzeby (niezbędności)
                  > > istnienia stwórcy dla faktu zaistnienia świata.
                  >
                  > Nie ma co do tego zgodnosci.

                  Logicznie jest zgodność.

                  Z głupcem (to nie koniecznie o Tobie) nie uzyskasz "zgodności", a nawet jeśli ja uzyskasz, to nic wartościowego z tego nie wyniknie. Kolejna erystyczna namiastka argumentu. Kompromitujesz się za każdym razem coraz bardziej.

                  > > > > 2) dlaczego wierząc w stwórcę nie wierzysz
                  > > > > we wszystkich innych bogów stwórców,
                  > > > > których ludzie tyle stworzyli?
                  > > >
                  > > > Wlasnie dlatego, ze to ludzie ich stworzyli ;)
                  >
                  > > A więc uznajesz, że stwórca jest logicznie zbędny do powstania świata? :)
                  >
                  > Nie. Skad wiesz kim jest Stworca, ktorego mam na mysli ? Skad wiesz, czego dosw
                  > iadczylam ?

                  Pytam wprost, czy stwórca jest niezbędny logicznie? Nie pytam o Twoje doświadczenia z zażywania prochów, palenia skrętów i picia ziół halucynogennych. Ludzie z tzw. osobistymi doświadczeniami wypełniają sale w szpitalach psychiatrycznych. Osobiste doświadczanie nie jest dowodem naukowym.

                  > > > > > Matrix, no nie? ;))
                  > > > >
                  > > > > Tak. :) Ale nie taki jak w filmie.
                  > > >
                  > > > To z toba jest gorzej niz myslalam :)
                  > > I właśnie wystawiłaś o sobie opinię.
                  > > Teoria strun (m-teoria i inne podobne) jest matriksem.
                  > > To jest czysta matematyka,
                  > > z której wynika wszystko, co nas otacza
                  >
                  > Ja nie mowie o teorii strun.

                  Ale ja mówię o takich teoriach. To jest matrix.
                  A Ty, nie rozumiejąc tego, wyśmiewając naukę, ośmieszasz siebie.

                  > Nie przecze, ze dwa i dwa to cztery.

                  Ale i tak tego nie rozumiesz, prawda?

                  > Ale zycie i swiat to nie tylko matematyka.

                  Nieprawda. ABSOLUTNIE WSZYSTKO wokół nas odbywa się według reguł matematycznych. Nie ma żadnego oddziaływania niematematycznego. O czym bredzisz? Podaj przykład niematematycznego oddziaływania w naszym świecie.

                  > > "Gorzej" czyli co jest nie tak? Uzasadnij to.
                  >
                  > Po co ? Zebys mogl mi odpowiedziec i zebym ja ci mogla po tym odpowiedziec, na
                  > co ty mi znowu odpowiesz, itd. ? Nie bede przeciez siedziec na tym forum caly
                  > dzien :)

                  Wykręt. Rozmowa z Tobą to rozmowa z botem. Odpowiada ogólnikami, gotowcami, a jak nie wie, to podaje wykręt.

                  > > > > A propos matrixa to powiedz mi, czym są:
                  > > > > kolory, zapachy, dźwięki, smaki i wrażenia dotyku?
                  > > > > Czym jest fizycznie strach i miłość?
                  > > > > Czy fizyka stworzyła takie pojęcia elementarne,
                  > > > > czy może definicje tych pojęć zostały wygenerowane
                  > > > > przez mózg jako iluzje?

                  > > > Mialam juz raz cie zapytac o milosc, ale niestety
                  > > > zzerano mnie wlasnie zywcem na tym forum
                  > > > i nie chcialo mi sie zaczynac kolejnego nielatwego
                  > > > tematu w tym samym watku. Milosc jest trudna
                  > > > do zdefinowania i uwazam, ze moze byc nielogiczna.

                  > > Nie skupiaj się na tym jednym pojęciu.
                  > > Podałem większą listę. Ich natura jest IDENTYCZNA.
                  > > Żadne z tych pojęć (dla nas są to wrażenia) nie istnieje
                  > > w fizyce elementarnej. Są one definicjami,
                  > > są rodzajem informacji o złożonej strukturze,
                  > > są wzorcami. Najważniejsze, że nie istnieją
                  > > jako elementarne pojęcia. Nie ma ich. Są ILUZJĄ
                  > > naszego mózgu.
                  > > A czym jest świat, który pozbawimy wzorców
                  > > sformułowanych przez nasz mózg? Jest czystą fizyką,
                  > > matriksem, liczbami, wartościami. Tym jest na pewno,
                  > > bo wszystko da się wartościować. Dopiero ich złożoność,
                  > > sposób, w jaki występują te wartości,
                  > > decyduje o "kształcie iluzji".
                  > > Bakteria nie ma możliwości "odczuwania" którejkolwiek
                  > > z wyżej wymienionych cech.

                  > > > A co do zapachow, smakow to sa zmysly sluzace do analizy tego co m
                  > amy pr
                  > > zed no sem :) Organy zmysłów nie są konieczne. Decyduje wyłącznie konfigu
                  > racja połączeń neuronów i sposób w jaki podlegają aktywności. Decyduje STRUKTUR
                  > A, podzbiór całego z
                  > > bioru, którym jest Wszechświat.
                  > > > Co ci bede opowiadac o kubkach smakowych rozlozonych na jezyku, rec
                  > eptor
                  > > > ach na skorze i informacjach docierajacych do mozgu, to na pewno wi
                  > esz.
                  > > Mówimy o matriksie i iluzyjności tego, co tworzy nasz mózg. Świat nie zaw
                  > iera n
                  > > p. kolorów. Tworzy je nasz mózg. Cały świat naszego umysłu jest taką wtór
                  > ną ilu
                  > > zją.
                  >
                  > Powiedz, zawiesiles sobie plakat Matrixa na lozkiem ? :)

                  A po co? Czy możesz uzasadnić swoje pytanie i logiczny związek z tematem? Wcześniej napisałem Ci, że nie chodzi o film. Czy słowo napisane jest dla Ciebie zbyt trudne, byś je zdołała pojąć? Czy naprawdę dogmatyzm aż tak degeneruje mózg? Jaki jest jego stan w tej chwili? Potrzebujesz jakichś tabletek na pamięć? Na kojarzenie? Idź do lekarza, a nie popisujesz się swoją niewydolnością umysłową na forum.

                  Czy zarejestrowałaś fakt napisania przez mnie informacji, że nie chodzi o film? Krótko o zwięźle - tak czy nie? Jeśli nie, to poszukam Ci tego, bo zapewne nie umiesz wyświetlić trzech wątków w wersji "pokaż wszystko" i znaleźć słowa kluczowego "film". Umiesz tak korzystać z forum, czy potrzebujesz dodatkowych korepetycji?

                  Czego jeszcze nie umiesz, a wypowiadasz się autorytatywnie przypisując OSOBIE coś, co nie jest prawdą? Czy wiesz, że to nie jest poprawna metoda dyskusji, że jest to błąd logiczny, że jest to erystyka? Czy podać Ci jakieś linki do stron z erystyką, żebyś się mogła czegoś nauczyć?

                  W jakim świetle przedstawiasz siebie w tej chwili? Bo to Ty inicjujesz ten kierunek rozmowy rozmawiając nie na temat ale O MNIE.

                  Macierz – w matematyce układ liczb, symboli lub wyrażeń zapisanych w postaci prostokątnej tablicy. Choć słowo „macierz” oznacza najczęściej macierz dwuwskaźnikową, to możliwe jest rozpatrywanie macierzy wielowskaźnikowych (zob. notacja wielowskaźnikowa). Macierze jednowskaźnikowe nazywa się często wektorami wierszowymi lub kolumnowymi, co wynika z zastosowań macierzy w algebrze liniowej. W informatyce macierze modeluje się zwykle za pomocą (najczęściej dwuwymiarowych) tablic.

                  pl.bab.la/slownik/angielski-polski/matrix
                  W tym sensie Wszechświat jest macierzą elementów (np. strun).

                  Religianci wyznają dogmaty. W tym celu ODRZUCAJĄ logikę i dowodzenie. Jakim prawem potem domagają się dowodzenia czegokolwiek od nauki?

                  Dogmatycy stracili wszelkie prawa do domagania się dowodów. Ich myślenie jest bełkotem. Ten bełkot można wykazać za pomocą logiki.
                  • poziomka785 Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 15:01
                    grgkh napisał:
                    poziomka785 napisała:

                    > Jeśli "napisałaś" to skopiuj ten tekst i wklej go tutaj. To Ty masz udowodnić,
                    > że odpowiedziałaś. Brak odpowiedzi jest - dla mnie - wykrętem.

                    forum.gazeta.pl/forum/w,721,149080996,149085635,Re_A_czy_umiesz_odpowiedziec_na_pytanie.html

                    Tu jest moje zdanie i mozesz sie z nim nie zgadzac. Zauwaz, ze dla mnie Bog jest poza ziemska logika.

                    > Udowodniłem naukowo.

                    Tak ? Ile osob sie zgadza z tymi twoimi "naukowymi" udowodnieniami ? Tak pi razy oko na siedem miliardow osob ?

                    > > > Pytam o to, bo nie ma logicznej potrzeby (niezbędności)
                    > > > istnienia stwórcy dla faktu zaistnienia świata.
                    > > Nie ma co do tego zgodnosci.
                    >
                    > Logicznie jest zgodność.

                    Nie dla wszystkich. Niektorzy tak nie uwazaja.

                    > Z głupcem (to nie koniecznie o Tobie) nie uzyskasz "zgodności", a nawet jeśli j
                    > a uzyskasz, to nic wartościowego z tego nie wyniknie. Kolejna erystyczna namias
                    > tka argumentu. Kompromitujesz się za każdym razem coraz bardziej.

                    No jasne. Z milionow teorii i spekulacji tylko twoja opinia jest sluszna. reszta sie tylko kompromituje. Pewnie, mozna i tak.

                    > > > > > 2) dlaczego wierząc w stwórcę nie wierzysz
                    > > > > > we wszystkich innych bogów stwórców,
                    > > > > > których ludzie tyle stworzyli?
                    > > > >
                    > > > > Wlasnie dlatego, ze to ludzie ich stworzyli ;)
                    > >
                    > > > A więc uznajesz, że stwórca jest logicznie zbędny do powstania świa
                    > ta? :)
                    > >
                    > > Nie. Skad wiesz kim jest Stworca, ktorego mam na mysli ? Skad wiesz, czeg
                    > o dosw
                    > > iadczylam ?

                    > Pytam wprost, czy stwórca jest niezbędny logicznie?

                    Co dokladnie oznacza dla ciebie "niezbedny logicznie" ?

                    >Nie pytam o Twoje doświadczenia z zażywania prochów, palenia skrętów i picia ziół halucynogennych. Ludzie
                    > z tzw. osobistymi doświadczeniami wypełniają sale w szpitalach psychiatrycznych

                    Nigdy sie tak nie zabawialam. Nie bylam tez uzalezniona od filmu Matrix. A niektorzy ludzie z tzw. doswiadczeniami osobistymi to cenieni naukowcy.

                    > . Osobiste doświadczanie nie jest dowodem naukowym.

                    nigdy tego nie powiedzialam.

                    > > > I właśnie wystawiłaś o sobie opinię.
                    > > > Teoria strun (m-teoria i inne podobne) jest matriksem.
                    > > > To jest czysta matematyka,
                    > > > z której wynika wszystko, co nas otacza
                    > > Ja nie mowie o teorii strun.
                    > Ale ja mówię o takich teoriach. To jest matrix.
                    > A Ty, nie rozumiejąc tego, wyśmiewając naukę, ośmieszasz siebie.
                    > > Nie przecze, ze dwa i dwa to cztery.
                    > Ale i tak tego nie rozumiesz, prawda?
                    > > Ale zycie i swiat to nie tylko matematyka.
                    > Nieprawda. ABSOLUTNIE WSZYSTKO wokół nas odbywa się według reguł matematycznych
                    > . Nie ma żadnego oddziaływania niematematycznego. O czym bredzisz? Podaj przykł
                    > ad niematematycznego oddziaływania w naszym świecie.

                    Wyciagnales nieodpowiednie wnioski z mojej wypowiedzi. Powiedzialam, ze zycie i swiat to nie tylko matematyka, bo ja nie patrze na nia tylko pod katem matematycznym. Dla mnie to w tym wsszystkim jest jakas glebsza prawda i jakis sens. Po co sie rodzimy, uimeramy, po co kochamy ? Czy zycie dla ciebie to jest tylko zbior regul i danych ? Czy ty jestes tylko wynikiem?

                    • grgkh I ziemska logika 21.01.14, 23:17
                      poziomka785 napisała:

                      > grgkh napisał:
                      > poziomka785 napisała:
                      >
                      > > Jeśli "napisałaś" to skopiuj ten tekst i wklej go tutaj.
                      > > To Ty masz udowodnić, że odpowiedziałaś.
                      > > Brak odpowiedzi jest - dla mnie - wykrętem.
                      >
                      > forum.gazeta.pl/forum/w,721,149080996,149085635,Re_A_czy_umiesz_odpowiedziec_na_pytanie.html

                      Odpowiedziałem w tamtym miejscu.

                      > Tu jest moje zdanie i mozesz sie z nim nie zgadzac.

                      Och, dziękuję, łaskawczyni. Spróbuję skorzystać z okazji i się nie zgodzę.

                      > Zauwaz, ze dla mnie Bog jest poza ziemska logika.

                      Jeszcze tylko opisz nam zasady logiki nieziemskiej, żebyśmy rozumieli to tak samo jak Ty.

                      > > Udowodniłem naukowo.
                      >
                      > Tak ? Ile osob sie zgadza z tymi twoimi
                      > "naukowymi" udowodnieniami ?
                      > Tak pi razy oko na siedem miliardow osob ?

                      Dowód, żeby o nim mówić, że jest błędny, należy potraktować kontrargumentami.
                      Gdzie one są? Takie maciupcie, że ich nie widać?

                      > > > > Pytam o to, bo nie ma logicznej potrzeby (niezbędności)
                      > > > > istnienia stwórcy dla faktu zaistnienia świata.
                      > > > Nie ma co do tego zgodnosci.
                      > >
                      > > Logicznie jest zgodność.
                      >
                      > Nie dla wszystkich. Niektorzy tak nie uwazaja.

                      Którzy niektórzy i jak uzasadniają swoje nieuważanie?

                      > > Z głupcem (to nie koniecznie o Tobie)
                      > > nie uzyskasz "zgodności", a nawet jeśli ja uzyskasz,
                      > > to nic wartościowego z tego nie wyniknie.
                      > > Kolejna erystyczna namiastka argumentu.
                      > > Kompromitujesz się za każdym razem coraz bardziej.
                      >
                      > No jasne. Z milionow teorii i spekulacji tylko twoja opinia jest sluszna. reszt
                      > a sie tylko kompromituje. Pewnie, mozna i tak.

                      Jest słuszna, bo jej nie obaliłaś. Spróbuj tego obalenia.

                      > > > > > > 2) dlaczego wierząc w stwórcę nie wierzysz
                      > > > > > > we wszystkich innych bogów stwórców,
                      > > > > > > których ludzie tyle stworzyli?
                      > > > > >
                      > > > > > Wlasnie dlatego, ze to ludzie ich stworzyli ;)
                      > > >
                      > > > > A więc uznajesz, że stwórca jest logicznie
                      > > > > zbędny do powstania świata? :)
                      > > >
                      > > > Nie. Skad wiesz kim jest Stworca,
                      > > > ktorego mam na mysli ? Skad wiesz,
                      > > > czego doswiadczylam ?
                      >
                      > > Pytam wprost, czy stwórca jest niezbędny logicznie?
                      >
                      > Co dokladnie oznacza dla ciebie "niezbedny logicznie" ?

                      Czy Wszechświat musiał mieć stwórcę czy istnieje cień szansy, że mógł powstać samodzielnie?

                      > > Nie pytam o Twoje doświadczenia z zażywania
                      > > prochów, palenia skrętów i picia ziół halucynogennych.
                      > > Ludzie z tzw. osobistymi doświadczeniami wypełniają
                      > > sale w szpitalach psychiatrycznych
                      >
                      > Nigdy sie tak nie zabawialam. Nie bylam tez uzalezniona od filmu Matrix.

                      To tak jak ja. A co to ma do tematu wątku?

                      > A niektorzy ludzie z tzw. doswiadczeniami osobistymi to cenieni naukowcy.

                      Ale tylko niektórzy, w zdecydowanej mniejszości. I to o czymś świadczy.

                      > > . Osobiste doświadczanie nie jest dowodem naukowym.
                      >
                      > nigdy tego nie powiedzialam.

                      A co mówiłaś o doświadczeniach osobistych w kontekscie wątku?

                      > > > > I właśnie wystawiłaś o sobie opinię.
                      > > > > Teoria strun (m-teoria i inne podobne) jest matriksem.
                      > > > > To jest czysta matematyka,
                      > > > > z której wynika wszystko, co nas otacza

                      > > > Ja nie mowie o teorii strun.

                      > > Ale ja mówię o takich teoriach. To jest matrix.
                      > > A Ty, nie rozumiejąc tego, wyśmiewając naukę, ośmieszasz siebie.

                      > > > Nie przecze, ze dwa i dwa to cztery.

                      > > Ale i tak tego nie rozumiesz, prawda?

                      > > > Ale zycie i swiat to nie tylko matematyka.

                      > > Nieprawda. ABSOLUTNIE WSZYSTKO wokół nas
                      > > odbywa się według reguł matematycznych.
                      > > Nie ma żadnego oddziaływania niematematycznego.
                      > > O czym bredzisz? Podaj przykład niematematycznego
                      > > oddziaływania w naszym świecie.
                      >
                      > Wyciagnales nieodpowiednie wnioski z mojej wypowiedzi. Powiedzialam, ze zycie i
                      > swiat to nie tylko matematyka,

                      No to wpadasz w sprzeczność. Zgadzasz się z tezą, że wszystkie oddziaływania naszego świata są natury matematycznej ale jednocześnie świat to nie tylko matematyka? Przecież to nie ma sensu. Analizujesz to, co tu piszesz? Czy piszesz byle co?

                      > bo ja nie patrze na nia tylko pod katem matematycznym.

                      Tak Ci się tylko wydaje. Twój umysł działa wg reguł fizyki. To jest sama matematyka. A z powyższego wynika, że na poziomie "rozumu" zanika u Ciebie ważna świadomość powszechnego istnienia ilościowych związków przyczynowo-skutkowych. To jest ułomność myślenia.

                      > Dla mnie to w tym wsszystkim jest jakas glebsza prawda i jakis sens.

                      Prawda to pojęcie z dziedziny ludzkiej, ziemskiej logiki. A Ty posługujesz się nieziemską. Nie wolno Ci więc przenosić definicji pojęcia prawdy do swojej logiki nie przedefiniowując jej nam tu dokładnie. Bo my znamy tylko jedna logikę, te naszą i jej poprawną tutaj definicję prawdy.

                      Podaj mi swoją definicję prawdy. Co to jest u Ciebie?

                      > Po co sie rodzimy, uimeramy,

                      Po nic. Jesteśmy produktem ewolucji, która nie ma celu. Ale cel możemy sobie znaleźć. Możemy sobie założyć, że chcemy poznać świat i cieszyć się jego złożonością i pięknem.

                      > po co kochamy ?

                      Żeby wartościować swój stosunek do innych obiektów tego świata. Jak widzisz, jest to czysta matematyka.

                      > Czy zycie dla ciebie to jest tylko zbior regul i danych ?

                      Korzystam - oczywiście wg zasad szeroko pojętego humanizmu - z wielu uroków życia. Ale bodaj najważniejsza jest dla mnie - religia nie zdążyła we mnie tego w dzieciństwie zabić - ciekawość świata. Jest piękny. I cieszę się, że zdarzył mi się epizod życia. I nie zamieniłbym go na żadne nagrody po śmierci. I dlatego też chciałbym, by tak samo widziały świat inne istoty. A do tego jest potrzebna jedna ważna rzecz - prawda o świecie.

                      > Czy ty jestes tylko wynikiem?

                      Nie przeszkadza mi to, że wziąłem się znikąd i kiedyś zniknę. Ale próbuję po sobie zostawić małe okruchy prawdy, o której wspomniałem. Z ta prawdą świat będzie lepszy niż ten, dzisiejszy. Jeśli coś z tego się uda, to w tych okruchach będę wciąż istniał.

                      Bo to, kim jesteśmy dziś, zawdzięczamy tym, którzy byli przed nami. I tym dobrym, i tym złym.

                      Wszyscy mają wybór. Wybiorą to, co ich uczyniło takimi, jakimi są.
                      • poziomka785 Re: I ziemska logika 22.01.14, 01:01

                        > Jest słuszna, bo jej nie obaliłaś. Spróbuj tego obalenia.

                        Skad wiem, ze ktos juz tego nie zrobil ? Wyglada, ze tak. Inaczej byloby o twoich dowodach w mediach.

                        > Czy Wszechświat musiał mieć stwórcę czy istnieje cień szansy, że mógł powstać s
                        > amodzielnie?

                        odkad wiem, jakim jestes manipulatorem wole sie z toba niektorymi pogladami nie dzielic

                        > > A niektorzy ludzie z tzw. doswiadczeniami osobistymi to cenieni naukowcy.
                        >
                        > Ale tylko niektórzy, w zdecydowanej mniejszości. I to o czymś świadczy.

                        Ale sa :)

                        > > > . Osobiste doświadczanie nie jest dowodem naukowym.
                        > >
                        > > nigdy tego nie powiedzialam.
                        >
                        > A co mówiłaś o doświadczeniach osobistych w kontekscie wątku?

                        znajdz sobie

                        > > > > Ale zycie i swiat to nie tylko matematyka.
                        >
                        > > > Nieprawda. ABSOLUTNIE WSZYSTKO wokół nas
                        > > > odbywa się według reguł matematycznych.
                        > > > Nie ma żadnego oddziaływania niematematycznego.
                        > > > O czym bredzisz? Podaj przykład niematematycznego
                        > > > oddziaływania w naszym świecie.
                        > > >

                        Wyciagnales nieodpowiednie wnioski z mojej wypowiedzi. Powiedzialam, ze zycie i swiat to nie tylko matematyka,w sensie ze nie patrze na nia tylko pod katem matematycznym.
                        Wyciales stad moja pelna odpowiedz i wkleiles ja ponizej w kawalkach , zeby moc mi napisac to:

                        > No to wpadasz w sprzeczność. Zgadzasz się z tezą, że wszystkie oddziaływania na
                        > szego świata są natury matematycznej ale jednocześnie świat to nie tylko matema
                        > tyka? Przecież to nie ma sensu. Analizujesz to, co tu piszesz? Czy piszesz byle
                        > co?

                        manipulujesz w taki tani sposob, fajnie sie chociaz bawisz ??

                        • poziomka785 Re: I ziemska logika 22.01.14, 01:07
                          To byla moja pelna odpowiedz zanim ja wyciales: "Powiedzialam, ze zycie i swiat to nie tylko matematyka, bo ja nie patrze na nia tylko pod katem matematycznym. Dla mnie to w tym wszystkim jest jakas glebsza prawda i jakis sens. Po co sie rodzimy, umieramy, po co kochamy ? Czy zycie dla ciebie to jest tylko zbior regul i danych ? Czy ty jestes tylko wynikiem?"
                          • grgkh Re: I ziemska logika 22.01.14, 15:46
                            poziomka785 napisała:

                            > To byla moja pelna odpowiedz zanim ja wyciales: "Powiedzialam, ze zycie i swiat
                            > to nie tylko matematyka, bo ja nie patrze na nia tylko pod katem matematycznym
                            > . Dla mnie to w tym wszystkim jest jakas glebsza prawda i jakis sens. Po co sie
                            > rodzimy, umieramy, po co kochamy ? Czy zycie dla ciebie to jest tylko zbior re
                            > gul i danych ? Czy ty jestes tylko wynikiem?"

                            I dokładnie tak to zrozumiałem.

                            Jeśli gdziekolwiek szukasz i znajdujesz jakąś regułę działania, jakąś zależność, to właśnie to jest patrzenie pod kątem matematyki. Matematyka to nie tylko algebra ale funkcje, statystyka, reguły logiczne. WSZYSTKO jest matematyką.

                            Wiem, Ty tego tylko TAK nie nazywasz. I co z tego, jeśli nienazwane jest matematyką?

                            To jest tak, jak z kimś, kto nie wiedział, że mówi prozą. I upiera się, że proza to literatura a on mówi językiem potocznym.

                            Tragiczne jest to, że tacy jak Ty uważają, że istnieją w naszym świecie procesy, które są wolne od matematyki. Otóż nie ma niczego takiego. Możesz sobie tego nie uświadamiać, ale od tego nie da się uciec.

                            Dokładnie i analogicznie myślenie dzielą niektórzy na myślenie logiczne oraz "myślenie logiką nieziemską". Najśmieszniejsze jest, że to drugie wciąż nazywać chcą myśleniem. Myślenie jest procesem uporządkowanym. Wytwarzanie głupawek, sofizmatów, sprzeczności nazywane jest PRAWDĄ. A pojęcie prawdy jest wyrwane z tej normalnej logiki, i gdy już coś tak zaetkietkujemy, to funkcjonuje to w przekazie publicznym tak, jakby to było normalną logiką uznane.

                            Wkurzająca praktyka. Totalna manipulacja.

                            Pytałem Cię, co to jest logika nieziemska i jakie są jej reguły? Czy każde fałszywe zdanie można po potraktowaniu takim narzędziem wprowadzać cichcem do obiegu? Dlaczego nauka nie posługuje się taka logiką i wystarcza jej logika tradycyjna?
                        • grgkh Re: I ziemska logika 22.01.14, 15:17
                          poziomka785 napisała:

                          >
                          > > Jest słuszna, bo jej nie obaliłaś. Spróbuj tego obalenia.
                          >
                          > Skad wiem, ze ktos juz tego nie zrobil ? Wyglada, ze tak.
                          > Inaczej byloby o twoich dowodach w mediach.

                          Nędzny argument. Przeczytaj, zrozum i podejmij się dyskusji.

                          > > Czy Wszechświat musiał mieć stwórcę czy istnieje
                          > > cień szansy, że mógł powstać samodzielnie?
                          >
                          > odkad wiem, jakim jestes manipulatorem wole sie z toba
                          > niektorymi pogladami nie dzielic

                          Następny argument, który jest czystą erystyką.

                          Atakujesz personalnie. Najpierw udowodnij, że kiedyś manipulowałem. Na fałszywej tezie opierasz fałszywy wywód.

                          > > > A niektorzy ludzie z tzw. doswiadczeniami
                          > > > osobistymi to cenieni naukowcy.
                          > >
                          > > Ale tylko niektórzy, w zdecydowanej mniejszości. I to o czymś świadczy.
                          >
                          > Ale sa :)

                          Odpowiadam tym samym - ale są i ci z przeciwnej strony.
                          To nie jest rozmowa. Po co tu przychodzisz, żeby trollować?

                          > > > > . Osobiste doświadczanie nie jest dowodem naukowym.
                          > > >
                          > > > nigdy tego nie powiedzialam.
                          > >
                          > > A co mówiłaś o doświadczeniach osobistych w kontekscie wątku?
                          >
                          > znajdz sobie

                          Pytanie było retoryczne, bo nie musiałem szukać. To Ty powinnaś się odnieść do tego, co jednak powiedziałaś.

                          > > > > > Ale zycie i swiat to nie tylko matematyka.
                          > >
                          > > > > Nieprawda. ABSOLUTNIE WSZYSTKO wokół nas
                          > > > > odbywa się według reguł matematycznych.
                          > > > > Nie ma żadnego oddziaływania niematematycznego.
                          > > > > O czym bredzisz? Podaj przykład niematematycznego
                          > > > > oddziaływania w naszym świecie.
                          > > > >
                          >
                          > Wyciagnales nieodpowiednie wnioski z mojej wypowiedzi. Powiedzialam, ze zycie i
                          > swiat to nie tylko matematyka,w sensie ze nie patrze na nia tylko pod katem
                          > matematycznym.


                          Co nie znaczy, że Twój mózg działa niematematycznie. WSZYSTKIE procesy w korze mózgowej, których wynikiem nie jest "chaotyczny szum", każda myśl, to skutek MATEMATYCZNYCH oddziaływań. Niematematyczność jest pozorna.

                          > Wyciales stad moja pelna odpowiedz i wkleiles ja ponizej w kawalkach , zeby moc
                          > mi napisac to:
                          >
                          > > No to wpadasz w sprzeczność. Zgadzasz się z tezą, że wszystkie oddziaływa
                          > nia na
                          > > szego świata są natury matematycznej ale jednocześnie świat to nie tylko
                          > matema
                          > > tyka? Przecież to nie ma sensu. Analizujesz to, co tu piszesz? Czy piszes
                          > z byle
                          > > co?
                          >
                          > manipulujesz w taki tani sposob, fajnie sie chociaz bawisz ??

                          Wyłapuję niekonsekwencje i brak logiki.
      • chasyd_z_czerskiej Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 26.01.14, 21:04
        >cała tzw. rzeczywistość jest iluzją, wytworem mózgu.

        Bądź precyzyjny , grgkh... Twoja rzeczywistość jest iluzją, wytworem mózgu... :)


        --
        zygumntbialas.neon24.pl/post/104501,unia-europejska-niemcy-i-gender
        • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 27.01.14, 00:37
          chasyd_z_czerskiej napisał:

          > >cała tzw. rzeczywistość jest iluzją, wytworem mózgu.
          >
          > Bądź precyzyjny , grgkh... Twoja rzeczywistość jest iluzją, wytworem móz
          > gu... :)

          Twoja też taka jest - kolory, zapachy, dźwięki tworzy Twój mózg. One obiektywnie nie istnieją. Podobnie jest z kształtami obiektów.

          Rzeczywistość oparta na subiektywnych (naszych) definicjach dla Wszechświata nie istnieje.
          • lubieschab Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 29.01.14, 14:17
            To niesamowite, że tak inteligentnej osobie jak grgkh chce się dyskutować z takim półmózgiem jak chasyd. Wiem, że to prostackie, ale jak czytam chasyda to ręce opadają.
            • chasyd_z_czerskiej Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 29.01.14, 22:09
              lubieschab napisał(a):

              > To niesamowite, że tak inteligentnej osobie jak grgkh chce się dyskutować z tak
              > im półmózgiem jak chasyd.

              Dla takiego debila jak ty nawet grgkh może być autorytetem intelektualnym... :)
              • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 29.01.14, 22:50
                Ja jestem Twoim przyjacielem a Ty, wyznawca boga miłości bliźniego, tak mnie traktujesz?

                To źle świadczy o skuteczności tej religii. Czy wszyscy jesteście właśnie tacy, przyjacielu? Co ta religia robi z waszymi umysłami?
              • lubieschab Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 30.01.14, 08:28
                chasyd_z_czerskiej napisał:
                > Dla takiego debila jak ty nawet grgkh może być autorytetem intelektualnym

                oceniasz go nisko tylko dlatego, że ma inne poglądy niż ty. Każda obiektywna osoba uzna jego argumenty za bardziej rzeczowe, a także kulturalne.
                Ty, chasyd, wypowiadasz się w sposób wyjątkowo ofensywny i prostacki. Uzasadniasz swoje opinie argumentami pozbawionymi logiki. Dlatego nie wytrzymałam i nazwałam Cię tak, jak nazwałam.

                Właśnie przez takich katoli wielu ateistów heituje. Ktoś kiedyś powiedział: "dyskusja z wierzącym to jak gra w szachy z gołębiem - choćbyś nie wiem jaką strategię obmyślił, on i tak na końcu rozsypie wszystkie figury i będzie się puszył, jakby wygrał". Naprawdę nie chcę obrażać wszystkich wierzących, ale akurat Ty, chasyd, jesteś tego świetnym przykładem - Twój podstawowy argument to niemożliwość udowodnienia nieistnienia. Powtarzasz go jak mantrę i nie chce do Ciebie dotrzeć, że zanim uzna się coś za fakt trzeba udowodnić istnienie, nie wystarczy to że nie da się udowodnić nieistnienia. Nie udowodnisz nieistnienia latających różowych słoni, ale gdyby ktoś w nie wierzył, to byś go wyśmiał.
    • tanebo Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 20.01.14, 00:46
      Nie ma odpowiedzi na to pytanie. Teorie takie jak ogólna teoria wszystkiego czy teoria strun wskazują na to że przestrzeń i czas znikają gdy kwantujemy grawitację. Oznacza to że pytanie o nie nie ma sensu.
      • poziomka785 Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 20.01.14, 01:37
        tanebo napisał:

        > Nie ma odpowiedzi na to pytanie. Teorie takie jak ogólna teoria wszystkiego czy
        > teoria strun wskazują na to że przestrzeń i czas znikają gdy kwantujemy grawit
        > ację. Oznacza to że pytanie o nie nie ma sensu.

        "Teoria Strun przewiduje, że przestrzeń, w której żyjemy, ma co najmniej 10 wymiarów, przy czym trzy wymiary przestrzenne oraz czas są wymiarami otwartymi, natomiast pozostałe wymiary są skompaktyfikowane do rozmiarów niedostępnych naszemu codziennemu doświadczeniu, dlatego ich nie obserwujemy"
        pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_strun
        hej, interesujaca ta teoria strun :)
        • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 20.01.14, 11:14
          To jest jak z ekranem monitora - świat jest takim "ekranem", na którym i my się znajdujemy. Widzimy na nim wynik działania jakiegoś programu (fizyka) i procesora z rejestrami niewidocznymi dla nas. Bariera dostępu do samego źródła jest całkowicie nieprzekraczalna.
        • tanebo Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 20.01.14, 11:42
          To proste. Jak wygląda wymiar? Widziałeś kiedyś trzy zbieżne w jednym punkcie wektory? Tak przedstawia się trójwymiarowość. W praktyce używa się w wykresach trójwymiarowych. https://instytutrozwojuosobistego.com/page_files/images/upload/image004.gif Coś takiego. OK. Czyli wymiar reprezentuje nieskończony wektor. A co jeśli wektor nie jest nieskończony a jest pętlą o bardzo dużym promieniu? Wtedy w naszej ludzkiej skali widzielibyśmy prostą. Czyli rysunek byłby połączeniem trzech okręgów o promieniu 16 miliardów lat świetlnych każda. A co z pozostałymi wymiarami? Też są tylko mają średnicę subatomową. Czyli w sali makro ich nie zauważamy.
    • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 20.01.14, 01:32
      odpowiedź na Twoje pytanie istnieje
      - tak jak istnieje odpowiedź na każde pytanie -
      tylko my jej nie znamy
      IMHO pytanie tytułowe wątku jest też pytaniem o światopogląd:
      wierzący powie, że Praprzyczyna to Bóg, Stwórca
      niewierzący powie coś mglistego o aksjomatach ( czyli za bardzo nie wiadomo o czym)
      • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 20.01.14, 11:17
        feelek napisał:

        > odpowiedź na Twoje pytanie istnieje
        > - tak jak istnieje odpowiedź na każde pytanie -
        > tylko my jej nie znamy
        > IMHO pytanie tytułowe wątku jest też pytaniem o światopogląd:
        > wierzący powie, że Praprzyczyna to Bóg, Stwórca
        > niewierzący powie coś mglistego o aksjomatach ( czyli za bardzo nie wiadomo o c
        > zym)

        Wierzący bezpodstawnie założy sobie absurdalną i wewnętrznie sprzeczną tezę, że skomplikowany świat MUSIAŁ być stworzony, bo NIC samo powstać nie może, ale stwórca (choć skomplikowany) powstał samoistnie.

        Wierzący ma gdzieś logikę. Wiadomo, gdzie. Wierzący nie myśli.
        • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 20.01.14, 15:42
          Grgkh:
          "wierzący ma gdzieś logikę, wierzący nie myśli"
          a kolega w kółko:
          "wewnętrznie sprzeczna teza, że świat został stworzony etc"
          zapomniałeś kolego tak ładnie wyrażający swój szacunek dla myślących inaczej niż ty sam o hipotezie, że Świat w jakiejś postaci istniał od zawsze
          nikt nie musiał go stwarzać
          wtedy wszystko się tak logicznie tłumaczy:
          przed big bang były różne, nieodkryte zdarzenia podlegające prawom mechaniki, fizyki, nikt nie musiał niczego stwarzać, działo się samo
          nikt obecnie (a zapewne i nigdy) na gruncie nauki, filozofii nie odpowie na pytanie o to kto/ co te wszystkie procesy uruchomił
          Gdy tych odpowiedzi nie ma, to równoprawne będzie każde stwierdzenie:
          1. Praprzyczyną był bóg
          2. Praprzyczyną było jakieś zjawisko ( za bardzo przywiązujemy się do "Tego" jako osoby)
          3. Praprzyczyna nie istnieje bo patrznac logicznie coś co istnieje od zawsze nie ma praprzyczyny, skoro istniało zawsze
          4. Praprzyczyna nie istnieje

          nauka zna pojęcie minus nieskończoności
          zajmiesz się kiedyś powyższym argumentem?
          • jeepwdyzlu feelek twoje mądrości są nic nie warte 20.01.14, 15:52
            a przemyślenia godne gimnazjalisty
            początkującego

            nie bierz tego osobiście
            stwierdzam fakt
            Daj sobie spokój z takimi dyskusjami. Może znajdź sobie coś adekwatniejszego? Dzierganie makatek? Szydełko? Budowa domków z zapałek. Czuję, że byłbyś w tym dobry!
            Naprawdę!
            jeep
            • feelek Re: feelek twoje mądrości są nic nie warte 21.01.14, 11:41
              Szanuję prawo do wyrażania jakiegokolwiek poglądu przez kogokolwiek.
              Nawet jeśli ten pogląd jest na tak niskim poziomie jak poprzedni.

              PS. Doprawdy nie uważa Kolega Szanujący Innych Inaczej, że teza choćby z pkt. 4 nie odpowiada jego poglądom?
              To po co tu wchodzi?
              Aby obrażać inaczej myślących niż on?
          • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 20.01.14, 23:06
            feelek napisał:

            > Grgkh:
            > "wierzący ma gdzieś logikę, wierzący nie myśli"
            > a kolega w kółko:
            > "wewnętrznie sprzeczna teza, że świat został stworzony etc"

            Bo jest sprzeczna.

            Najpierw jest założenie, że stwórca jest niezbędny, bo nic samo powstać nie może. A potem powołuje się do istnienia stwórcę, który jednak sam, bez zewnętrznej pomocy powstał.

            Nie widzisz sprzeczności? :)

            Jeśli nie widzisz, to w "całej rozciągłości" potwierdzają się zdania w cudzysłowach z Twoich cytatów.

            > zapomniałeś kolego tak ładnie wyrażający
            > swój szacunek dla myślących inaczej

            Szanuję Cię, przyjacielu miły. :) Ale to, że wierzący rezygnują tu z logiki, to fakt. Przecież tezy sprzeczne traktujecie jakby sprzecznymi nie były.

            > niż ty sam o hipotezie, że Świat w jakiejś postaci istniał od zawsze
            > nikt nie musiał go stwarzać

            Ja mówię - nie wiem. Tylko tyle. Nie zadaję pytania, na które nie da się uzyskać odpowiedzi. Nie dorabiam do tego mitologii. Po co wam ta "debilna" mitologia? Spróbuj mi to jakoś uzasadnić. Przecież moglibyście cieszyć się życiem doczesnym, jak ja, kochać ludzi, jak ja, i byłoby nam ze sobą fajnie. Po jakie licho musicie zalegać na kolanach, jak niewolnicy?

            Bo was wytresowano. Mózg logicznie myślący? Nie. Mógłby być, ale nie chce. Bot? Tak. Automat o ograniczonej poczytalności.

            > wtedy wszystko się tak logicznie tłumaczy:

            Nic się nie tłumaczy. Zrozum, że teoria, z której wynika BB wcale nie musi być prawdziwa. To model MATEMATYCZNY. Nikt nigdy się nie dowie, czy to, co on opisuje, działo się naprawdę.

            Wiedza, pod która się usiłujecie załapać, jest nam potrzebna nie do odtworzenia przeszłości ale do prognozowania przyszłości. Bo tylko przyszłość się dla nas liczy.

            A Ty się czepiłeś jak pijany płota tego BB, jakby to stwarzało waszego bożka. Widzę, że gdzieś na dnie czaszki kołacze Ci się pilna potrzeba UZYSKANIA DOWODU.

            Po jaki gwint Tobie, wierzącemu w bajdy potrzebny jest dowód.

            Bądź mężczyzną, a nie jakimś podwójnym agentem i zdecyduj - dowodzicie czegoś w kwestii stwórcy czy nie dowodzicie? Jeśli dowodzicie, to bierz się do roboty i szukaj sobie tego dowodu, a jeśli nie dowodzicie, to brudne, religijne łapy precz od nauki, która dowodami się posługuje.

            Nie wiesz, co to jest logika, więc nie udawaj, że się nią posługujesz, bo co zdanie, to większa kompromitacja.

            Albo myślisz logicznie (wtedy myśl i będę od Ciebie wymagał tego), albo powiedz - bredzę. Wtedy nie ma dyskusji.

            Dyskusja bez logiki po obu stronach nie istnieje. To jest logiczne. Ale co ja Ci tu piszę, przecież nie zrozumiesz. :)

            > przed big bang były różne, nieodkryte zdarzenia podlegające prawom mechaniki, f
            > izyki, nikt nie musiał niczego stwarzać, działo się samo
            > nikt obecnie (a zapewne i nigdy) na gruncie nauki, filozofii nie odpowie na py
            > tanie o to kto/ co te wszystkie procesy uruchomił

            Brednie. Kim jesteś - naukowcem czy religiantem? Jasna deklaracja, przyjacielu.

            > Gdy tych odpowiedzi nie ma, to równoprawne będzie każde stwierdzenie:
            > 1. Praprzyczyną był bóg

            Tylko kto go stworzył?

            > 2. Praprzyczyną było jakieś zjawisko ( za bardzo przywiązujemy się do "Tego" ja
            > ko osoby)

            Musiała być praprzyczyna?

            > 3. Praprzyczyna nie istnieje bo patrznac logicznie coś co istnieje od zawsze ni
            > e ma praprzyczyny, skoro istniało zawsze
            > 4. Praprzyczyna nie istnieje

            Nie istnieje. Przynajmniej dla nas, wewnątrz świata. I nigdy nie będzie istniała.

            > nauka zna pojęcie minus nieskończoności
            > zajmiesz się kiedyś powyższym argumentem?

            Nieskończoność to nie jest liczba. Bredzisz.

            Po co pytasz o coś, co sobie znajdziesz w wiki? Co matematyka, której nie rozumiesz za ząb, ma do religijnych bredni? Odpowiedz mi najpierw na to pytanie. Kolejność taka musi być, bo zawsze zaczynamy od definicji i aksjomatów.

            Amen. Pa. :)
            • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 11:34
              1. Piszesz:
              " nie wiem"
              ja też nie wiem,
              no to się zgadzamy
              ale ja nazywam to agnostycyzmem a Ty ateizmem
              może nie ma się o co spierać?

              2. Ale z kim właściwie rozmawiasz?
              Do kogo się zwracasz w poprzednim poście?
              Skoro nie do mnie, bo ja nigdzie nie piszę, że tak uważam to już nie wiem co to za metoda dyskusji

              to przypomina taki cytat z Szwejka, gdy pijany feldkurat Katz zwracał się ze swoimi filozoficznymi tyradami do .... szafy i fikusa stojących w rogu pokoju

              skoro niesą to argumenty skierowane do mnie,
              skoro:
              " nie zalegam na kolanach jak niewolnicy"
              to trudno mi się ustosunkowywać do kolegi tyrad kierowanych do. ...?

              to zaczekam aż zaczniesz zauważać niuanse cudzych poglądów
              • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 12:30
                feelek napisał:

                > 1. Piszesz:
                > " nie wiem"
                > ja też nie wiem,
                > no to się zgadzamy
                > ale ja nazywam to agnostycyzmem a Ty ateizmem
                > może nie ma się o co spierać?

                Możesz sobie to nazywać, jak chcesz, ale nie uda Ci się uciec od źródła.

                Najpierw jest IDEA, teizm. Gdy pojawia się idea to MUSI pojawić się jej BRAK. Nazwijmy go jakkolwiek, najwygodniej użyć klasycznej metody językowej - z przedrostkiem a-. I mamy ateizm.

                Ten schemat MUSI istnieć, bo wynika z samej logiki. Dotyczy wszystkich idei. Tak funkcjonuje to w językach wszystkich kultur. To elementarna konstrukcja. Nie można udawać, że jej w przypadku teizmu nie ma. Zakłamywanie jej jest nierozumieniem...

                Do tej dwubiegunowości możemy dodać nowe kryteria. Będą to jednak podziały W OBRĘBIE tych dwóch typów podstawowych.

                Jakie kryterium dodajesz, aby opisać SWÓJ agnostycyzm? :)

                > 2. Ale z kim właściwie rozmawiasz?
                > Do kogo się zwracasz w poprzednim poście?
                > Skoro nie do mnie, bo ja nigdzie nie piszę, że tak uważam to już nie wiem co to
                > za metoda dyskusji
                >
                > to przypomina taki cytat z Szwejka, gdy pijany feldkurat Katz zwracał się ze sw
                > oimi filozoficznymi tyradami do .... szafy i fikusa stojących w rogu pokoju

                Jak nie masz argumentów, to mówisz o pierdołach i porównujesz do czegokolwiek... :)

                > skoro niesą to argumenty skierowane do mnie,
                > skoro:
                > " nie zalegam na kolanach jak niewolnicy"
                > to trudno mi się ustosunkowywać do kolegi tyrad kierowanych do. ...?

                Dogmatyk ZAWSZE zalega na kolanach przed swoim dogmatem. Zalegasz, felku.

                > to zaczekam aż zaczniesz zauważać niuanse cudzych poglądów

                Niuanse muszą mieć sens. A sens wynika z definicji. Wróć do definicji.
                • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 12:48
                  niestety,
                  nie mogę odpowiadać na pytania, które nie są kierowane do mnie.
                • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 13:26
                  Grgkh:
                  "....jakie kryterium dodajesz aby opisać SWÓJ agnostycyzm....?"

                  takie samo kryterium jak KAŻDY agnostycyzm:
                  brak pewności co do faktów, brak wiedzy....
                  wiedzy, ktorej ludzkość nie posiada,

                  PS. tak się Grgkh dopytujesz o ten agnostycyzm gdy jest to postawa dosyć powszechna, coś kilka procent deklaruje się agnostykami, ze znanych mi b. Prezydent Kwaśniewski....
                  Postawa przyznaję dosyć. ... wygodna, zawsze można się za nią schować...
                  W moim wypadku to świadomy, przemyślany wybór
                  • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 14:10
                    feelek napisał:

                    > Grgkh:
                    > "....jakie kryterium dodajesz aby opisać SWÓJ agnostycyzm....?"
                    >
                    > takie samo kryterium jak KAŻDY agnostycyzm:
                    > brak pewności co do faktów, brak wiedzy....
                    > wiedzy, ktorej ludzkość nie posiada,

                    Oprócz tego, że nazywasz siebie agnostykiem jesteś także - albo teistą albo ateistą. Wg mnie wierzysz w boga więc jesteś teistą agnostykiem (czym jest ten Twój agnostycyzm to mi zwisa).

                    > PS. tak się Grgkh dopytujesz o ten agnostycyzm gdy jest to postawa dosyć powsze
                    > chna, coś kilka procent deklaruje się agnostykami, ze znanych mi b. Prezydent K
                    > waśniewski....
                    > Postawa przyznaję dosyć. ... wygodna, zawsze można się za nią schować...
                    > W moim wypadku to świadomy, przemyślany wybór

                    Bez logiki to nie jest przemyślane, to dogmat. Dogmat nigdy nie jest przemyślany. Bredzisz.
                    • feelek dziękuję panie Bredzisz 21.01.14, 14:27
                      nie, nie jestem albo teistą albo ateistą.
                      Nie mogę uczciwie przypisać się ani do jednego ani do drugiego zbioru.
                      Jestem agnostykiem.
                      Rozumiem, że nie rozumiesz, nie przyjmujesz

                      PS.dlaczego każdą dyskusję sprowadzasz do obrażania interlokutora?
                      Mechanizm jest taki:
                      prowadzisz jakąś dyskusję do punktu, gdzie następuje wielopoziomowa wymiana poglądów aby na końcu nieodmiennie stwierdzić:
                      " bredzisz"
                      To zawsze będzie męczące dla Ciebie:
                      zamiast stwierdzić sobie samemu, że nastąpiła wymiana poglądów, MUSISZ stwierdzić, że ktoś bredzi.
                      Kończą się argumenty, pozostaje: bredzisz.
                      Sorry ale to objaw niemocy.
                      Dziękuję panie Bredzisz.
                      • jeepwdyzlu to w sumie proste jest jak drut 21.01.14, 14:38
                        nie, nie jestem albo teistą albo ateistą.
                        Nie mogę uczciwie przypisać się ani do jednego ani do drugiego zbioru.
                        Jestem agnostykiem.
                        Rozumiem, że nie rozumiesz, nie przyjmujesz
                        ------------
                        każdy agnostyk jest teistą
                        koniec kropka
                        tu nie ma żadnego pola manewru

                        albo jesteś TEISTĄ
                        albo ATEISTĄ
                        albo idiotą rzecz jasna

                        wybieraj...
                        jeep
                        • feelek Re: to w sumie proste jest jak drut 21.01.14, 15:05
                          wybieram:
                          nie jesteś idiotą
                          moje zasady nie pozwalają mi tak nazwać kogokolwiek
                          twoją postawę określiłbym raczej jako uporczywe nękanie połączone z wmawianiem

                          nie agnostyk nie jest teistą, nie jest też ateistą

                          Boszszs.... biedni, nie słyszeli o zbiorach trzy- cztero- elementowych
                          czy ja tu rozmawiam z jakimiś wadliwymi procesorami?

                          Grgkh nazwałby to brednią, bzdurą, bełkotem
                          ja tego nie zrobię, nazwę to zwyczajnie nieprawdą

                          a może ciebie ktoś zacznie tu nękać podobnie twierdząc:
                          "nie jesteś ateistą, coś takiego jak ateizm w ogóle nie istnieje,ateista jest wierzący bo wierzy, że bóg nie istnieje...."
                          Ja tego nie zrobię poczekam aż zacznie cię nękać ktoś pokroju Enrique, od niego nigdy się nie odczepisz
                          • jeepwdyzlu bookwormowi i innym zniecierpliwionym 21.01.14, 15:20
                            jeep nie sądzisz, że już feelek wystarczajaco dobrze się sprawdza jako naczelny moralizator forum?
                            ----------------
                            chcesz żeby moralizatorem był ktoś o jego wiedzy i inteligencji?
                            Tak - ja jestem chamem i arogantem. Na wyraźne żądanie forumowiczów - próbowałem kilka razy skłonić dyskutantów do samoograniczenia i pewnej intelektualnej dyscypliny. Nie - arogancja wypływa tu hektolitrami. Zaznaczę wyraźnie - że to uwaga nie do Ciebie i ateistów - tylko trollujących tu swobodnie (dzięki onanizmowi snajpera) kreacjonistów. Niestety tą swołocz należy zwalczać ich własną bronią. Dlatego feelek nie wzrusza mnie pozornie grzeczną formą - sama treść jest arogancka i napompowany balon samozadowolenia wymaga przekłucia. Oczywiście nie mam też złudzeń - on rozumie 20% tego co piszę, liczę jednak na uśmiech zrozumienia u takich jak Ty...
                            Metoda ciągłej polemiki grgkh - jest moim zdaniem nieskuteczna :-)
                            jeep
                            • feelek Re: bookwormowi i innym zniecierpliwionym 21.01.14, 15:32
                              Dzięki za kulturalną wypowiedź na mój temat
                              Zaręczam, że doskonale rozumiem Pańskie wypowiedzi.
                              Obrażanie innych, ich poglądów nie jest trudne do zrozumienia.
                              wszystkie Pańskie wpisy w tym wątku na temat tego, co napisałem można streścić w stwierdzeniu, że to, co piszę jest głupie. Zero konkretów. To i nie ma co komentować.

                              Ba, określił Pan tak ( z rozpędu?) też i pogląd... ateistyczny, który przytoczyłem.
                              cbdo
                              [co było do okazania]
                              • jeepwdyzlu Re: bookwormowi i innym zniecierpliwionym 21.01.14, 15:35
                                Dzięki za kulturalną wypowiedź na mój temat
                                -----------------------
                                nie do ciebie pisałem

                                > Zaręczam, że doskonale rozumiem Pańskie wypowiedzi.
                                -------------------------
                                obawiam się, że sobie pochlebiasz


                                jeep
                                • feelek Re: bookwormowi i innym zniecierpliwionym 21.01.14, 16:19
                                  Tak, zgadza się, nie pisał Pan do mnie.
                                  Ale ja pisałem do Pana.
                                  • grgkh Re: bookwormowi i innym zniecierpliwionym 21.01.14, 21:05
                                    feelek napisał:

                                    > Tak, zgadza się, nie pisał Pan do mnie.
                                    > Ale ja pisałem do Pana.

                                    Pan to jest taki bożek z mitologii greckiej.
                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d6/Pan_syrinx_Rubens.jpg/200px-Pan_syrinx_Rubens.jpg
                                    To on istnieje w realu? Byłeś gdzieś a tymi wyobrażeniami?
                                    • feelek Re: bookwormowi i innym zniecierpliwionym 21.01.14, 22:52
                                      Ale ten wpis to trolling
                                      • grgkh Re: bookwormowi i innym zniecierpliwionym 21.01.14, 23:23
                                        feelek napisał:

                                        > Ale ten wpis to trolling

                                        Co za samokrytyka. To wpływ tego forum. :)
                                        • feelek Re: bookwormowi i innym zniecierpliwionym 23.01.14, 13:44
                                          trollingiem jest to, że pisze nie na temat wątku
                                          Grgkh pisze nie na temat wątku
                            • bookworm Re: bookwormowi i innym zniecierpliwionym 21.01.14, 16:19
                              jeepwdyzlu napisał:

                              > jeep nie sądzisz, że już feelek wystarczajaco dobrze się sprawdza jako naczelny
                              > moralizator forum?
                              > ----------------
                              > chcesz żeby moralizatorem był ktoś o jego wiedzy i inteligencji?

                              szczerze, to nie chcę żadnego moralizatorstwa. sam się do tego nie nadaję (co widać po moich postach) ale tez nie widze nikogo odpowidniego do tej roli - no może pocoo, bo cechuje ją największe opanowanie.

                              > Tak - ja jestem chamem i arogantem.

                              ze mnie forum też czasami wyzwala to co "najlepsze" ;)

                              >Na wyraźne żądanie forumowiczów - próbowałe
                              > m kilka razy skłonić dyskutantów do samoograniczenia i pewnej intelektualnej dy
                              > scypliny. Nie - arogancja wypływa tu hektolitrami. Zaznaczę wyraźnie - że to uw
                              > aga nie do Ciebie i ateistów - tylko trollujących tu swobodnie (dzięki onanizmo
                              > wi snajpera) kreacjonistów.

                              To wiem ale tego raczje łatwo nie pokonamy - jest ryzyko, że wprowadzimy cenzurę,a to pierwszy krok do śmierci forum.

                              >Niestety tą swołocz należy zwalczać ich własną bron
                              > ią. Dlatego feelek nie wzrusza mnie pozornie grzeczną formą - sama treść jest a
                              > rogancka i napompowany balon samozadowolenia wymaga przekłucia.

                              Ja też nie lubię udawanej uprzejmości zza której wyłania się aroganckie choć w żaden logiczny sposób nieuzasadnione poczucie wyższości

                              >Oczywiście nie
                              > mam też złudzeń - on rozumie 20% tego co piszę, liczę jednak na uśmiech zrozumi
                              > enia u takich jak Ty...

                              :)

                              > Metoda ciągłej polemiki grgkh - jest moim zdaniem nieskuteczna :-)

                              Kropla drąży kamień ale tak szczerze to też się zastanawiam czy istnieje skuteczniejszy sposób "oświecenia" osoby religijnej. Jeśli ktoś w ogóle nie szanuje wiedzy, edukacji, logiki, to takimi argumentami go nie przekonasz ale na takich ludzi liczą religie - na nich opierają swoją liczebność i siłę miliardów wierzących - na silnie bronionej w imię własnych przekonań ignorancji.
                              A może właśnie tu chodzi o pracę u podstaw - mozolne grgkhowskie tłumaczenie "jak krowie na rowie". Do skutku.
                            • grgkh Re: bookwormowi i innym zniecierpliwionym 21.01.14, 21:08
                              jeepwdyzlu napisał:

                              > Metoda ciągłej polemiki grgkh - jest moim zdaniem nieskuteczna :-)
                              > jeep

                              Może mniej treści a więcej celowanego ośmieszania?
                              Popracuję nad tym.
                      • grgkh Re: dziękuję panie Bredzisz 21.01.14, 20:40
                        feelek napisał:

                        > nie, nie jestem albo teistą albo ateistą.

                        Są różne kryteria (hipotezy). To brzmi: czy bóg istnieje.

                        Na to pytanie jest odpowiedź dwustopniowa.
                        1 - wiem;
                        2 - nie wiem.

                        Jeśli (1) (wiem) - to jest to prawda (1.1) lub fałsz (1.2) wtedy odpowiednio hipoteza wchodzi do opisu świata i bóg tam istnieje (1.1) lub nie wchodzi do tego opisu i bóg nie istnieje (1.2).
                        Jeśli (2) (nie wiem) - to taka hipoteza nie wchodzi do opisu świata i nie ma tam skutku - istnienia boga w opisie świata.

                        W pierwszym przypadku ZAWSZE musi się pojawić drugi stopień kryterium.

                        Ze względu na to kryterium ZAWSZE można zakwalifikować istnienie boga lub jego nieistnienie. Jeśli dochodzi do tego to jest oczywiste, że pojawia się teista lub się on nie pojawia. Brak teisty to ateizm bo taka jest definicja. Ateizm wiąże się ZAWSZE z brakiem decyzji o prawdziwości hipotezy istnienia boga.

                        > Nie mogę uczciwie przypisać się ani do jednego ani do drugiego zbioru.

                        Deklarujesz się jako nieuczciwy?

                        > Jestem agnostykiem.

                        Taki agnostyk to agnostyk oraz teista (bo jednak wierzy, że bóg istnieje).

                        > Rozumiem, że nie rozumiesz, nie przyjmujesz

                        Rozumiem i przyjąłem. Ale widzę, że Ty nie rozumiesz.

                        > PS.dlaczego każdą dyskusję sprowadzasz do obrażania interlokutora?

                        Tutaj też Cię obraziłem?

                        > Mechanizm jest taki:
                        > prowadzisz jakąś dyskusję do punktu, gdzie następuje wielopoziomowa wymiana pog
                        > lądów aby na końcu nieodmiennie stwierdzić:
                        > " bredzisz"

                        W moim języku "bredzisz" znaczy mówisz coś nielogicznego i wydaje Ci się, że to jest logiczne. Czy znasz jakieś inne słowo, które krótko opisywałoby tę sytuację?

                        OK, znasz definicję i - bardzo proszę - tylko tak ja czytaj.

                        A Ciebie naprawdę lubię i nie chcę obrażać.

                        > To zawsze będzie męczące dla Ciebie:
                        > zamiast stwierdzić sobie samemu, że nastąpiła wymiana poglądów, MUSISZ stwierdz
                        > ić, że ktoś bredzi.

                        Nie zawsze. Ale czasem muszę to podkreślić, bo mój adwersarz powtarza te same alogiczne teksty w kółko.

                        > Kończą się argumenty, pozostaje: bredzisz.

                        Moje argumenty nigdy nie doznały "skończenia" ale spróbuj udowodnić swoją śmiałą, oczerniającą mnie tezę. Poproszę o linki i cytaty. Sprawdzimy to.

                        Jeśli nie podasz tych linków to odpowiednio to skomentuję. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje słowa, przyjacielu miły.

                        > Sorry ale to objaw niemocy.
                        > Dziękuję panie Bredzisz.

                        Kolejne oczernianie. To erystyka. Kto po nią sięga, ten nie ma argumentów i czystych intencji. Poza tym wygląda mi to na pieniactwo, bo nasza rozmowa to - z reguły - moje argumenty i Twoja erystyka. I nic więcej. Np tu - oczerniłeś ale nie podałeś cytatów i linków. No to poproszę teraz.
                        • feelek Re: dziękuję panie Bredzisz 21.01.14, 21:03
                          kolejny raz próba wciągnięcia w trollowanie:
                          podałem już wszystkie argumenty
                          ty ich nie przyjmujesz i życzysz sobie podania ich jeszcze raz?
                          moderator zabrania takiej praktyki a potem słusznie to usuwa
                          sorry ale to droga donikąd

                          jeśli ja piszę, że nie mogę uczciwie zadeklarować czegoś a kolega pyta czy deklaruję swoją nieuczciwość to jak to nazwać?
                          nie wiem jak to nazwać ale z całą pewnością "'takiego czegoś"' nie można, nie należy kontynuować
                          powodzenia

                          jeżeli nie zamierzam ci odpowiedzieć to nie znaczy, że tej odpowiedzi nie ma
                          to znaczy, że txeba jej sobie poszukać

                          mam przytoczyć cytaty, gdzie pisze kolega: bredzisz, brednie, bzdury, bełkot?
                          Zarzut, że takie coś jest dla drugiej strony niegrzeczne, poniżające, że to nazywa kolega erystyką?
                          Niech sobie nazywa jak chce.
                          • grgkh Re: dziękuję panie Bredzisz 21.01.14, 22:03
                            feelek napisał:

                            > mam przytoczyć cytaty, gdzie pisze kolega: bredzisz, brednie, bzdury, bełkot?

                            To nie są inwektywy.

                            ► brednia

                            coś, co nie ma sensu lub odzwierciedlenia w rzeczywistości; niedorzeczność, bzdura


                            Jakie zastrzeżenia masz do bredni? :) Przecież wypisujesz je tutaj, a ja Ci udowadniam, że takimi są. Zabraniasz mi używania słowa ze słownika języka polskiego?

                            > Zarzut, że takie coś jest dla drugiej strony niegrzeczne, poniżające, że to naz
                            > ywa kolega erystyką?
                            > Niech sobie nazywa jak chce.

                            Tak. Ja udowodniłem, że bredzisz. Zgodnie z definicją ze SJP. Teraz ty udowodnij zarzuty wobec moich tekstów.
                            • feelek Re: dziękuję panie Bredzisz 21.01.14, 22:11
                              niestety żadnej bredni mi nie udowodniłeś

                              brednia w twoim wydaniu to twoje subiektywne mniemanie, gdy ktoś mówi coś z czym się nie zgadzasz

                              nigdzie nie napisałem, że 10= 11
                              rzeczy, które określasz bredniami najczęściej nimi nie są

                              dalsza dyskusja chyba nie ma sensu
                              ale slvp.
                              • grgkh Re: dziękuję panie Bredzisz 21.01.14, 22:27
                                feelek napisał:

                                > niestety żadnej bredni mi nie udowodniłeś
                                >
                                > brednia w twoim wydaniu to twoje subiektywne mniemanie, gdy ktoś mówi coś z czy
                                > m się nie zgadzasz
                                >
                                > nigdzie nie napisałem, że 10= 11

                                Tu napisałeś. Teraz. A więc nie jest to już nigdzie. Jak widzisz, nawet tak prostej rzeczy nie potrafisz napisać tak, żeby tego nie schrzanić.

                                I to jest kolejna brednia felka. :)

                                > rzeczy, które określasz bredniami najczęściej nimi nie są

                                A jak często? A jednak, co przyznajesz powyżej, piszesz brednie, choć zauważasz to tylko czasami (niezbyt często).

                                I po co ja mam Ci udowadniać, że piszesz brednie, jeśli sam się do tego przyznajesz w tym samym poscie?

                                Ej, felku, felku, mój miły przyjacielu...

                                > dalsza dyskusja chyba nie ma sensu
                                > ale slvp.

                                Dla mnie ma zawsze. Ale jeśli przede mną uciekniesz na inne forum to chyba nie będę Cię ścigał, bo jestem za leniwy i wcale nie taki mściwy. Pisz tam te swoje brednie, do których się przyznajesz. Mogą być nie najczęściej. :)
                                • feelek Re: dziękuję panie Bredzisz 21.01.14, 22:31
                                  niestety ale w trollingu brać udziału nie będę
                                  nigdzie nie uciekam ale pisze osoba kompletnie nie na temat wątku
                                  a to jest czysty trolling
                                  • grgkh Re: dziękuję panie Bredzisz 21.01.14, 22:40
                                    feelek napisał:

                                    > niestety ale w trollingu brać udziału nie będę

                                    Trudno, świetnie. :) Nareszcie. Uff...

                                    > nigdzie nie uciekam ale pisze osoba kompletnie nie na temat wątku
                                    > a to jest czysty trolling

                                    Czuwaj.

                                    PS. Bo ja czuwam :)
                                    • feelek Re: dziękuję panie Bredzisz 21.01.14, 22:47
                                      Czuwaj
                                      • grgkh Re: dziękuję panie Bredzisz 21.01.14, 23:22
                                        eelek napisał:

                                        > Czuwaj

                                        Stary harcerz?

                                        Oczywiście, że będę czuwał.
            • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 11:56
              no co ja biedny, niedouczony absolwent LO mat - fiz, mgr. inż. mechaniki precyzyjnej ( sorry: mechatroniki), sgh, podypl. .... etc. mam powiedzieć na takie dictum?
              nie ma kolega argumentu to leci po oosobie:
              " bredzisz, nie znasz matematyki,
              nie kolego, nie da się rozmawiać w ten sposób
              nadal pytam:
              co z arg. że Praprzyczyna ( niekoniecznie bóg "Coś" istniała od zawsze?

              PS. jeszcze raz
              nie:
              " bredzisz"
              ale:
              " nie podzielam twoich poglądów"

              będziesz mógł wtedy brać udział w dyskusji
              fajna rzecz, zapewniam....
              • jeepwdyzlu pseudoagntostykom do sztambucha 21.01.14, 13:29
                PS. jeszcze raz
                nie:
                " bredzisz"
                ale:
                " nie podzielam twoich poglądów"

                będziesz mógł wtedy brać udział w dyskusji
                fajna rzecz, zapewniam....
                ------------------------------------------------------
                pochlebiacie sobie
                rozmowy o modelach matematycznych i budowie wielowymiarowych przestrzeni można prowadzić na forach fizyka
                a nie RELIGIA

                to co tu robicie jest skrajnie wtórne i na żenującym poziomie, o czym dyskutujący z wami ateiści z litości nie wspominają
                odczuwając przyjemność grzebania patykiem w gó...e

                Nie pochlebiajcie sobie.
                Tacy z Was filozofowie, dyskutanci i intelektualiści jak z koziej dupy trąba

                jeep
                • feelek Re: pseudoagntostykom do sztambucha 21.01.14, 14:13
                  ale co zrobić gdy te dziedziny:
                  fizyka, matematyka, mechanika, religia tu się zazębiają?
                  jeśli Pan w taki pogardliwy sposób wyraża się o innych dlatego, że mają inne od Pana poglądy to należy wyrazić ubolewanie. ..... nad Pańską postawą.

                  odbieranie nam prawa wypowiadania się dlatego, że nie jesteśmy zawodowcami, w wypadku forum religia, to postawa oczywiście dopuszczalna,cchoć IMHO osobliwa:

                  intrygują nas tu niektórych tzw. fundamentalne pytania
                  mamy posiadaną wiedzę, doświadczenie życiowe,
                  nie satysfakcjonują dostępne odpowiedzi...
                  Proszę o podanie argumentu, o odpowiedź: dlaczego nie wolno nam prowadzić tych poszukiwań?
                  W miarę kulturalną odpowiedź.
                  • jeepwdyzlu feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 14:37
                    ale co zrobić gdy te dziedziny:
                    fizyka, matematyka, mechanika, religia tu się zazębiają?
                    ---------------------------------------------------
                    fizyka, matematyka i mechanika tak
                    religia nie ma z powyższymi NIC wspólnego

                    jeśli Pan w taki pogardliwy sposób wyraża się o innych dlatego, że mają inne od Pana poglądy to należy wyrazić ubolewanie. ..... nad Pańską postawą.
                    -------------------------------------
                    panowie wygineli w Powstaniu Warszawskim
                    w necie jesteśmy na ty


                    odbieranie nam prawa wypowiadania się dlatego, że nie jesteśmy zawodowcami, w wypadku forum religia, to postawa oczywiście dopuszczalna,cchoć IMHO osobliwa:

                    intrygują nas tu niektórych tzw. fundamentalne pytania
                    mamy posiadaną wiedzę, doświadczenie życiowe,
                    nie satysfakcjonują dostępne odpowiedzi...
                    Proszę o podanie argumentu, o odpowiedź: dlaczego nie wolno nam prowadzić tych poszukiwań?
                    W miarę kulturalną odpowiedź.
                    -----------------------------------
                    ależ proszę bardzo
                    to wolny kraj
                    możesz się zajmować np wymyślaniem koła

                    będziesz tak samo kreatywny jak w tym żałosnym wątku....

                    jeep
                    • feelek Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 15:22
                      rozumiem, że ten wątek jest dla Pana (na "ty" jestem z osobami, które mnie szanują) tym bardziej " kretyński" im bardziej uświadamia Panu dziury w pańskim światopoglądzie

                      czemu bo wyraża Pan swoje zdenerwowanie, coraz bardziej zauważalne, im bardziej pańskie posty robią się agresywne, czemu skoro wystarczy w tej dyskusji nie uczestniczyć?
                      Jeśli jest "kretyńska"?

                      te dziedziny: matma, fiza, rela są tu uzasadnione, tu na tym forum, w tej dyskusji:
                      w momencie gdy cofamy się w kierunku wielkiego wybuchu i dalej wstecz, w kierunku minus nieskończoności, tzn. w miejsce gdzie nasza wiedza nie sięga, uzasadnione jest stawianie pytań o charakterze światopoglądowym:

                      ludzie, czy tego chcemy, czy nie, będą zadawać pytania o praprzyczynę.
                      Pan i Panu podobni. - nie i ja to szanuję.
                      Inni - tak, miliardy dają odpowiedzi o char. religijnym i ja to też szanuję.

                      Moja odpowiedź jest: " nie wiem" nie wiem czy bóg/ Bóg istnieje czy nie istnieje.
                      Nie można mnie zaliczyć ani do zbioru ateistów jak i teistów.
                      Przykre, że tak trudno to niektórym zrozumieć/ zaakceptować.

                      • jeepwdyzlu Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 15:31
                        Ty sobie stawiasz pytania co było PRZED wybuchem?
                        po technikum?
                        Wiesz ilu laureatów Narody Nobla poległo na tym zadaniu????
                        Gdybyś miał dobrego nauczyciela fizyki - wiedziałbyś, że opisujemy świat pewnym MODELEM. Ten model jest z stulecia na stulecie, z dekady na dekadę MODYFIKOWANY i coraz bardziej się komplikuje. I ten stan - wiedzy/niewiedzy jest czymś naturalnym, normalnym i w pełni akceptowalnym. Dotyczy chemii, medycyny, historii. Co roku dochodzą nowe fakty, odkrycia, analizy.
                        NIEWIEDZA natomiast nie oznacza, że Bóg istnieje. Wręcz przeciwnie.
                        Wiemy, że NIE istnieje.
                        Ty nie wiesz?
                        Twoje prawo, ale stan Twojej wiedzy NIE JEST równoprawny z moim.
                        j.
                        • feelek Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 16:36
                          to jest forum religia, miejsce akurat do zadawania takich pytań- z pogranicza nauki i religii

                          PS.sorry ale jeszcze raz:
                          jestem magistrem inżynierem mechaniki precyzyjnej,
                          specjalistą od samorządu (sgh)
                          (a też:
                          podyplomowym byłym studentem ikr UW (3/4 ),
                          laureatem konkursów literackich i copywriterskich)
                          etc. etc.

                          to jasne nie znasz mnie ale twoja wiedza jest w oczywisty sposób większa od mojej
                          to się rozumie samo przez się, skoro tak napisałeś,
                          logika istotnie często tu spotykana ze strony, pożal się Boże myślicieli

                          nie jestem:
                          absolwentem technikum

                          i jak tu rozmawiać, pisać jak kto nawet nie przecyta ze zrozumieniem?
                          • jeepwdyzlu Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 18:31
                            jestem magistrem inżynierem mechaniki precyzyjnej,
                            specjalistą od samorządu (sgh)
                            (a też:
                            podyplomowym byłym studentem ikr UW (3/4 ),
                            laureatem konkursów literackich i copywriterskich)
                            etc. etc.
                            ------------------------
                            to nic nie znaczy
                            jesteś ignorantem i arogantem
                            a twoje kwity nie mają żadnego znaczenia


                            to jasne nie znasz mnie ale twoja wiedza jest w oczywisty sposób większa od mojej
                            -----------------------
                            co prawda to prawda
                            • feelek Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 18:45
                              nie należy tego pojmować jako jakiekolwiek przechwałki czy coś
                              chciałem tylko sprostować to technikum, które jakoby kończyłem, etc.
                              ja w odróżnieniu od ciebie nie uważam się za ignoranta ani aroganta
                              całe życie się uczę
                              jeśli ty tak uważasz to.... trudno
                              i wiesz?
                              te, jak je nazywasz kwity coś jednak znaczą, bardzo się cieszę, że udało mi się osiągnąć te ambitne cele,
                              choć najbardziej cenię. ... mojego 94 letniego sąsiada, jego " kwity" to jego życiorys: 3 niewole (niemiecka, sowiecka,ubecka), 3 wojska ( WP, AK, LWP) ....
                              • feelek Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 18:47
                                ale ta cała pisanina to chyba oot?
                                Więc już chyba nie kontynuujmy?
                          • grgkh Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 21:20
                            feelek napisał:

                            > to jest forum religia, miejsce akurat do zadawania takich pytań- z pogranicza n
                            > auki i religii

                            Nie istnieje takie pogranicze. Religia i nauka to obszary niezazębiające się niczym

                            > PS.sorry ale jeszcze raz:
                            > jestem magistrem inżynierem mechaniki precyzyjnej,
                            > specjalistą od samorządu (sgh)

                            Chyba na bezrobociu.

                            > (a też:
                            > podyplomowym byłym studentem ikr UW (3/4 ),
                            > laureatem konkursów literackich i copywriterskich)
                            > etc. etc.

                            Laureatem z takim stylem? Jury było chyba przekupione lub pod wpływem (https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRigUUMNJb2iRF8z3iDqbhYwyioc4ET2QAAXxB-u3CGXnPBBpdi2A)


                            > to jasne nie znasz mnie ale twoja wiedza jest w oczywisty sposób większa od moj
                            > ej
                            > to się rozumie samo przez się, skoro tak napisałeś,
                            > logika istotnie często tu spotykana ze strony, pożal się Boże myślicieli
                            >
                            > nie jestem:
                            > absolwentem technikum
                            >
                            > i jak tu rozmawiać, pisać jak kto nawet nie przecyta ze zrozumieniem?

                            No idź na inne forum. :)
                            • feelek Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 21:33
                              jednak miałem rację:
                              gdy brakuje argumentów,
                              pozostaje szyderstwo
                              • grgkh Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 22:14
                                feelek napisał:

                                > jednak miałem rację:
                                > gdy brakuje argumentów,

                                Nie musisz się przechwalać. Że ich Tobie brakuje, to wszyscy tu widzą.

                                > pozostaje szyderstwo

                                To nie jest takie proste, przyjacielu. Szydzić trzeba umieć. A podejrzewam, że to za wysokie progi dla Ciebie, laureata konkursu literackiego. :)
                                • feelek Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 22:56
                                  mi nie brakuje argumentów,
                                  podałem je,
                                  nie będę tego robił w kółko bo to byłby trolling
                                  • grgkh Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 23:26
                                    feelek napisał:

                                    > mi nie brakuje argumentów,
                                    > podałem je,
                                    > nie będę tego robił w kółko bo to byłby trolling

                                    Jak w kółko to znaczy, że już Ci się skończyły. A były jakieś, bo nie zauważyłem?
                                    Pamiętam tylko koliste pytanie o praprzyczynę. Ale pytania o praprzyczynę praprzyczyny już nie było. Dlaczego? A potem o praprzyczynę praprzyczyny praprzyczyny? Takie też powinno paść z ust Twych.
                      • grgkh Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 21:10
                        feelek napisał:

                        > ludzie, czy tego chcemy, czy nie, będą zadawać pytania o praprzyczynę.

                        Ludzie głupi. Mądrzy nie zadają sobie i innym głupich pytań.
                        • feelek Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 21:29
                          to stwierdzenie, że:
                          " ludzie głupi "
                          zadają to pytanie o praprzyczynę, nie ma żadnej podstawy .

                          to pytanie można zadawać
                          a zdenerwowany, nie mający arg. Grgkh będzie się pieklił

                          więc spełnia to stwierdzenie o głupich w 100% zawartość pojęcia inwektywa....

                          równie dobrze ja mógłbym nazwać Grgkha głupim
                          ale to zwyczajnie nie miałoby sensu
                          więc tego nie zrobię
                          • grgkh Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 22:12
                            feelek napisał:

                            > to stwierdzenie, że:
                            > " ludzie głupi "
                            > zadają to pytanie o praprzyczynę, nie ma żadnej podstawy .

                            Oczywiście, że ma podstawę. Udowodnij, ze jest możliwość znalezienia jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o coś. co jest POZA naszym światem. Człowiek mądry to rozumie. Człowiek głupi - nie.

                            Koniec dowodu.

                            > to pytanie można zadawać
                            > a zdenerwowany, nie mający arg. Grgkh będzie się pieklił

                            Ja jestem spokojny. A Ty jesteś - chyba - głupi, bo zadajesz wciąż to samo głupie pytanie, choć Ci wszyscy tu mówią, że jest ono głupie. Jeśli nie jesteś głupi to - czyżbyś - był mądry? Czy człowiek mądry zadaje w kółko głupie pytanie? To niemożliwe. Z analizy sytuacji wynika to, co widzisz wyżej. ;)

                            Koniec dowodu. Spróbuj ten dowód logicznie podważyć.

                            > więc spełnia to stwierdzenie o głupich w 100% zawartość pojęcia inwektywa....

                            Zbiór ludzi głupich to zbiór ludzi, którzy nie są mądrzy. Kiedy ktoś nie jest mądry? A wtedy, gdy robi coś głupiego.

                            A teraz przeanalizuj, co robisz i jakie to coś jest.

                            > równie dobrze ja mógłbym nazwać Grgkha głupim

                            No widzisz, nazwałeś mnie głupim a ja się nie obraziłem. Pytam Cię tylko, czy potrafiłbyś to jakoś wykazać. Śmiało.

                            > ale to zwyczajnie nie miałoby sensu
                            > więc tego nie zrobię

                            A jednak zrobiłeś, co powyżej widać. Mówienie, że nie zrobisz, jeśli już zrobiłeś, to potworna obłuda. Jesteś więc nie tylko taki, jak to wyszło na początku, ale i obłudny. Chyba powinienem to zgłosić adminowi.
                            • feelek Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 22:26
                              1. tego udowodnić nie można ale coś może istnieć. Udowadniać że coś nie istnieje przecież nie da się. Ale może to coś nieudowadnialne (w danym momencie) istnieć. Przykład Ameryka.

                              2. nieprawda, że wszyscy uważają jak ty, choćby założycielka wątku, choćby Wawerka....
                              choćby miliardy ludzi na świecie,
                              też rozmaitych filozofów,
                              ech szkoda dalej prowadzić taką " dyskusję"

                              3. prawdą jest natomiast, że przyświeca Panu taka dziecinna zasada prowadzenia każdej dyskusji tak aby pan miał ostatnie słowo.
                              No to niech pan je sobie ma.


                              Teraz już się Pan wyłączy?

                              Śmieszny jakiś.
                              • grgkh Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 22:38
                                feelek napisał:

                                > 1. tego udowodnić nie można ale coś może istnieć. Udowadniać że coś nie istniej
                                > e przecież nie da się. Ale może to coś nieudowadnialne (w danym momencie) istni
                                > eć. Przykład Ameryka.

                                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e5/Laurasia-Gondwana.png/350px-Laurasia-Gondwana.png

                                Pokaż mi, gdzie tu jest Ameryka? Czy tu nie jest dowód, że Ameryka istnieje tylko wtedy, gdy się tego dowiedzie? Potrafisz dowieść, że wtedy Ameryka istniała?

                                Czy rozumiesz, ze istnienie jest ZAWSZE kontekstowe?

                                > 2. nieprawda, że wszyscy uważają jak ty, choćby założycielka wątku, choćby Wawe
                                > rka....
                                > choćby miliardy ludzi na świecie,
                                > też rozmaitych filozofów,
                                > ech szkoda dalej prowadzić taką " dyskusję"

                                Wawrzanka zasadniczo ze mną się zgadza, choć pod względem samego dogmatyzmu Tobie dorównuje.

                                > 3. prawdą jest natomiast, że przyświeca Panu taka dziecinna zasada prowadzenia
                                > każdej dyskusji tak aby pan miał ostatnie słowo.
                                > No to niech pan je sobie ma.

                                Ogon pod siebie i w nogi? Nie tego się po Tobie spodziewałem. I zostawiasz swoje dogmaty bez ochrony? Żeby sczezły ze szczętem? Taki jesteś?

                                > Teraz już się Pan wyłączy?

                                Nie mam wyłącznika więc nie wiem, jak miałby, to zrobić.

                                > Śmieszny jakiś.

                                Przyglądam się temu, co tu piszesz. Bez emocji.
                                Ośmieszenie to chyba dość przykre? Jak się z tym czujesz?
                                Czy w końcu do Ciebie coś dotarło...

                                Ale muszę Ci przypomnieć, że są tacy, którzy to obserwują.
                                Co oni sobie o Tobie myślą? Hę?...
                                • feelek Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 22:45
                                  niech Pan sobie uważa co pan chce

                                  nie zamierzam karmić trolla
                                  • grgkh Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 23:21
                                    feelek napisał:

                                    > niech Pan sobie uważa co pan chce
                                    >
                                    > nie zamierzam karmić trolla

                                    Umrzesz z głodu!
                                • poziomka785 inny przyklad 21.01.14, 23:24
                                  grgkh napisał:

                                  > feelek napisał:
                                  >
                                  > > 1. tego udowodnić nie można ale coś może istnieć. Udowadniać że coś nie i
                                  > stniej
                                  > > e przecież nie da się. Ale może to coś nieudowadnialne (w danym momencie)
                                  > istni
                                  > > eć. Przykład Ameryka.
                                  >
                                  > https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e5/Laurasia-Gondwana
> .png/350px-Laurasia-Gondwana.png
                                  >
                                  > Pokaż mi, gdzie tu jest Ameryka? Czy tu nie jest dowód, że Ameryka istnieje tyl
                                  > ko wtedy, gdy się tego dowiedzie? Potrafisz dowieść, że wtedy Ameryka istniała?
                                  >
                                  > Czy rozumiesz, ze istnienie jest ZAWSZE kontekstowe?

                                  Nie. Nie zawsze.
                                  Grgkh, zobacz, to jest prostsze: Czy jak w prywatnym zyciu dostaniesz od X po gebie, poskarzysz sie rodzinie, a potem zaniesiesz sprawe do sadu i sad poprosi cie o przedstawienie dowodow, a ty powiesz, ze tych dowodow mu nie mozesz przedstawic ( bo nikt nie widzial, kiedy X dal ci po gebie i nie masz sladu na policzku) to czy to sie rowna z tym, ze nie dostales od X po gebie ???
                                  Nie.
                                  Sprawe w sadzie przegrasz ( z braku dowodow) ale nie bedzie odzwierciedlenia prawdy. I bedzie cie bolała geba.
                                  • grgkh Re: inny przyklad 21.01.14, 23:44
                                    poziomka785 napisała:

                                    > grgkh napisał:
                                    >
                                    > > feelek napisał:
                                    > >
                                    > > > 1. tego udowodnić nie można ale coś może istnieć. Udowadniać że coś
                                    > nie i
                                    > > stniej
                                    > > > e przecież nie da się. Ale może to coś nieudowadnialne (w danym mom
                                    > encie)
                                    > > istni
                                    > > > eć. Przykład Ameryka.
                                    > >
                                    > > https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e5/Laurasia-Gondwana.png/350px-Laurasia-Gondwana.png
                                    > >
                                    > > Pokaż mi, gdzie tu jest Ameryka? Czy tu nie jest dowód, że Ameryka istnie
                                    > je tyl
                                    > > ko wtedy, gdy się tego dowiedzie? Potrafisz dowieść, że wtedy Ameryka ist
                                    > niała?
                                    > >
                                    > > Czy rozumiesz, ze istnienie jest ZAWSZE kontekstowe?
                                    >
                                    > Nie. Nie zawsze.

                                    Zawsze. Bo zawsze operujemy na OPISIE ŚWIATA.
                                    Nigdy nie jest to dokładnie świat. NIGDY.

                                    > Grgkh, zobacz, to jest prostsze: Czy jak w prywatnym zyciu dostaniesz od X po g
                                    > ebie, poskarzysz sie rodzinie, a potem zaniesiesz sprawe do sadu i sad poprosi
                                    > cie o przedstawienie dowodow, a ty powiesz, ze tych dowodow mu nie mozesz prze
                                    > dstawic ( bo nikt nie widzial, kiedy X dal ci po gebie i nie masz sladu na pol
                                    > iczku) to czy to sie rowna z tym, ze nie dostales od X po gebie ???
                                    > Nie.
                                    > Sprawe w sadzie przegrasz ( z braku dowodow) ale nie bedzie odzwierciedlenia pr
                                    > awdy. I bedzie cie bolała geba.

                                    Brak dowodu to NIEWIEDZA. Na podstawie niewiedzy nie wyciągamy wniosków w opisie świata, a sąd wyciągnął je.

                                    Przykład nie odpowiada takiej samej sytuacji.

                                    Ale Ty postępujesz gorzej. Weźmy przypadek symulowanego pobicia. Ktoś zakłada Ci sprawę, o pobicie (Ty pobiłaś kogoś). A sądowi "wydaje się", że to jest prawda, podczas gdy jest to fałszywe oskarżenie. Sąd jest dogmatyczny i na podstawie takiego "wydawania" uznaje Ciebie winną.

                                    Takie są skutki dogmatyzmu. Bez dowodu a tak, jakby ten dowód był. Tak robicie wy, wierzący. I zamiast ze swoją fałszywą logicznie wiarą pozostać w prywatnej niszy, niesiecie ten "kaganiec" między ludzi, narzucacie im "nieziemską logikę". I degenerujecie świat.
                                    • poziomka785 Re: inny przyklad 22.01.14, 00:21

                                      > Brak dowodu to NIEWIEDZA. Na podstawie niewiedzy nie wyciągamy wniosków w opisi
                                      > e świata, a sąd wyciągnął je.
                                      >
                                      > Przykład nie odpowiada takiej samej sytuacji.
                                      >
                                      > Ale Ty postępujesz gorzej. Weźmy przypadek symulowanego pobicia. Ktoś zakłada C
                                      > i sprawę, o pobicie (Ty pobiłaś kogoś). A sądowi "wydaje się", że to jest prawd
                                      > a, podczas gdy jest to fałszywe oskarżenie. Sąd jest dogmatyczny i na podstawie
                                      > takiego "wydawania" uznaje Ciebie winną.

                                      Dlatego ja wlasnie nie koncentruje sie na postawie sadu tylko na samym fakcie zaistnienia czegos (jakiejs prawdy) bez dowodow. I tu ta prawda zaistniala. Czy bol jaki odczuwasz na policzku jest fikcyjny ? Sad nie mogl wydac innego wyroku. Jego reakcja jest normalna.
                                      Przyklad jest nawet bardzo dobry :)


                                      > Takie są skutki dogmatyzmu. Bez dowodu a tak, jakby ten dowód był. Tak robicie
                                      > wy, wierzący. I zamiast ze swoją fałszywą logicznie wiarą pozostać w prywatnej
                                      > niszy, niesiecie ten "kaganiec" między ludzi, narzucacie im "nieziemską logikę"
                                      > . I degenerujecie świat.

                                      Myslisz i dzialasz dokladnie jak sąd. Nie zawsze dysponuje sie dowodami :)
                                      • poziomka785 Re: inny przyklad (do refleksji ) 22.01.14, 12:54
                                        > Brak dowodu to NIEWIEDZA.
                                        zgadzam sie

                                        >Na podstawie niewiedzy nie wyciągamy wniosków w opisie świata,

                                        I tu zaprzeczasz sam sobie ! Mowisz, ze na podstawie niewiedzy (czyli braku dowodow) nie wyciagamy wnioskow a sam wyciagasz wniosek, ze Boga nie ma ! Przeciez brakuje ci dowodow !

                                        a sąd wyciągnął je.

                                        Sad nie wyciagnal wnioskow. Nie powiedzial, ze ty masz racje albo ten, ktory cie uderzyl. Uznal po prostu, ze nie moze ukarac tego, ktory cie uderzyl, poniewaz nie dysponuje dowodami przeciwko tej osobie. Sad po prostu nie moze sobie pozwolic na to, zeby karac tylko na podstawie tego, ze ktos cos twierdzi. I to jest normalne i sprawiedliwsze od tego niz rozrzucanie karami na lewo i prawo.

                                        > > Takie są skutki dogmatyzmu. Bez dowodu a tak, jakby ten dowód był. Tak ro
                                        > bicie
                                        > > wy, wierzący. I zamiast ze swoją fałszywą logicznie wiarą pozostać w pryw
                                        > atnej

                                        dlaczego wplatasz w to moja wiare. Ja w tym przykladzie nie mowilam ani o Bogu ani o mojej wierze. Zwykla logika :)
                                        • bookworm Re: inny przyklad (do refleksji ) 22.01.14, 13:17
                                          poziomka785 napisała:

                                          > > Brak dowodu to NIEWIEDZA.
                                          > zgadzam sie
                                          >
                                          > >Na podstawie niewiedzy nie wyciągamy wniosków w opisie świata,
                                          >
                                          > I tu zaprzeczasz sam sobie ! Mowisz, ze na podstawie niewiedzy (czyli braku
                                          > dowodow) nie wyciagamy wnioskow a sam wyciagasz wniosek, ze Boga nie ma ! Przec
                                          > iez brakuje ci dowodow !


                                          Przecież wniosek to: nie można powiedziec o bogu, że istnieje, podobnie jak krasnoludki i różowe jednorożce (brzmi bluźnierczo ale tak, to jest tego samego typu byt i do wszystkich, bez wyjatku stosujemy te same kryteria dowodowe - tylko ze względu na indoktrynację i wpływ kapłanów wyłącza się wierzącym racjonalne rozumownie w stosunku do Bogów - w każdym innym przypadku - homeopatia, zabobony, magia, ufo itp. wydają się bys zupełnie racjonalni).
                                          Brak dowodów.

                                          Czy twierdzisz, że Zeus lub Sziwa albo Potwór Spaghetti, który stworzył wszytkich istniejących bogów nie istnieje? Dlaczego? Jakiesz masz dowody?

                                          > a sąd wyciągnął je.
                                          >
                                          > Sad nie wyciagnal wnioskow. Nie powiedzial, ze ty masz racje albo ten, ktory ci
                                          > e uderzyl. Uznal po prostu, ze nie moze ukarac tego, ktory cie uderzyl, poniewa
                                          > z nie dysponuje dowodami przeciwko tej osobie. Sad po prostu nie moze sobie poz
                                          > wolic na to, zeby karac tylko na podstawie tego, ze ktos cos twierdzi. I to jes
                                          > t normalne i sprawiedliwsze od tego niz rozrzucanie karami na lewo i prawo.

                                          Dokładnie. Brak dowodów, że to Bóg stworzył świat. Nie ma śladów tworzenia.

                                          Słyszymy często argument - wszystko ma swojego twórcę. Ale powiedz kto jest twórcą piorunów, kto stworzył deszcz, a kto tworzy tęczę? Czy te zjawiska mają twórcę? Czy wszystkie zjawiska mają twórcę? Czy możesz sobie wyobrazić jakieś zjawisko, które nie ma twórcy?
                                          • poziomka785 Re: inny przyklad (do refleksji ) 22.01.14, 13:54
                                            bookworm napisał:

                                            > Słyszymy często argument - wszystko ma swojego twórcę.
                                            >Ale powiedz kto jest twórcą piorunów, kto stworzył deszcz, a kto tworzy tęczę? Czy te zjawiska mają twó
                                            > rcę? Czy wszystkie zjawiska mają twórcę? Czy możesz sobie wyobrazić jakieś zjaw
                                            > isko, które nie ma twórcy?

                                            Bookworm, jesli znasz kogos w swoim otoczeniu kto mysli, ze jakas tajemna zakapturzona istota wdrapuje sie po drabinie co noc na niebo, zeby zawiesic na nim ksiezyc, to mu wytlumasz jak to naprawde dziala :) Przeciez to wiesz. Masz dane. Znasz prawde.

                                            Nie wszystkie rzeczy wiemy. Jesli nie wiemy i jesli nikt tego nie wie, to prawda moze byc taka jak nam sie wydaje, albo jakas inna. Jakim prawem wyklucza sie jakas opcje, jesli nie mamy wszystkich danych ?
                                            • grgkh Prawda 22.01.14, 19:15
                                              poziomka785 napisała:

                                              > bookworm napisał:
                                              >
                                              > > Słyszymy często argument - wszystko ma swojego twórcę.
                                              > >Ale powiedz kto jest twórcą piorunów, kto stworzył deszcz, a kto tworzy tę
                                              > czę? Czy te zjawiska mają twó
                                              > > rcę? Czy wszystkie zjawiska mają twórcę? Czy możesz sobie wyobrazić jakie
                                              > ś zjaw
                                              > > isko, które nie ma twórcy?
                                              >
                                              > Bookworm, jesli znasz kogos w swoim otoczeniu kto mysli, ze jakas tajemna zakap
                                              > turzona istota wdrapuje sie po drabinie co noc na niebo, zeby zawiesic na nim k
                                              > siezyc, to mu wytlumasz jak to naprawde dziala :) Przeciez to wiesz. Masz dane.
                                              > Znasz prawde.
                                              >
                                              > Nie wszystkie rzeczy wiemy. Jesli nie wiemy i jesli nikt tego nie wie, to prawd
                                              > a moze byc taka jak nam sie wydaje, albo jakas inna. Jakim prawem wyklucza sie
                                              > jakas opcje, jesli nie mamy wszystkich danych ?

                                              Wyklucza się ze względu na logikę.

                                              Zaczęło się od tego, ze jakiś szaleniec zaczął pewnym hipotezom nadawać prawdziwość tylko wtedy gdy ją udowodnił. Dzięki temu mógł je podzielić na dwie grupy - udowodnione i takie, o których nic nie wiadomo.

                                              Na podstawie tych udowodnionych zbudował opis świata. Okazało się, że ten opis jest bardzo dobry i pozwala przewidywać przyszłość. Odtąd coraz więcej ludzi szło drogą wytyczona przez tego szaleńca, rozróżniało hipotezy prawdziwe, na podstawie których czegoś można było się dowiedzieć i resztę, na którą nie zwracano uwagi, bo korzystanie z nich było obarczone ryzykiem, że są one fałszywe.

                                              Nikt Tobie nie zabrania traktowania wszystkich hipotez jako nadających się do użytku. Ale nie wolno Ci mówić, że hipotezy niesprawdzone są prawdziwe.

                                              Może bóg istnieje, może nie istnieje... Tego nie wiesz. Ale stanu niewiedzy NIE WOLNO nazywać stanem wiedzy. Jest to bardzo ważne dla tych ludzi, którym nie jest obojętne, czy potraktowani niepewna hipotezą nie doznają szkody.

                                              Słowo "prawda" zostało w świadomości kulturowej zarezerwowane, by dawać nam poczucie pewności i byśmy mogli planować, co się stanie jeśli coś zrobimy.

                                              Prawdę testuje też świat. To, że działa niechaotycznie ale wg reguł, jest jego zgodą na korzystanie z tego, co "jest dla niego prawdą" (reguła działająca jest również dla świata prawdziwa) i ni jest tak, że jakaś regułą raz działa a drugim razem nie działa. Dlatego dostrzeżony przez nas wyjątek podważa prawdziwość reguły.

                                              Dowodami sprawdzamy, które reguły działania świata są dla nas i dla niego prawdziwe.

                                              Świat nie posługuje się regułami o niesprawdzonej prawdziwości :), bo działałby chaotycznie, rozsypałby się.
                                          • poziomka785 Re: inny przyklad (do refleksji ) 22.01.14, 14:08
                                            bookworm napisał:

                                            > Czy twierdzisz, że Zeus lub Sziwa albo Potwór Spaghetti, który stworzył wszytki
                                            > ch istniejących bogów nie istnieje? Dlaczego? Jakiesz masz dowody?

                                            Nie twierdze. Ja tak mysle. Widzisz roznice?
                                            Grgkh nie uwaza, ze Boga nie ma. On tak TWIERDZI.
                                            • bookworm Re: inny przyklad (do refleksji ) 22.01.14, 15:28
                                              poziomka785 napisała:

                                              > bookworm napisał:
                                              >
                                              > > Czy twierdzisz, że Zeus lub Sziwa albo Potwór Spaghetti, który stworzył w
                                              > szytki
                                              > > ch istniejących bogów nie istnieje? Dlaczego? Jakiesz masz dowody?
                                              >
                                              > Nie twierdze. Ja tak mysle. Widzisz roznice?
                                              > Grgkh nie uwaza, ze Boga nie ma. On tak TWIERDZI.

                                              To kwestia kryteriów i narzedzi jakimi operujesz.

                                              Przyjmując kryteria empiryczne i logiczne to faktycznie jest tak, że bogowie nie istnieją - można to stwierdzić - każdy osobno operując tymi samymi - niezależnymi od niego kryteriami dojdzie do jednakowych wniosków.

                                              Jeżeli jednak za kryteria przyjmiemy - przeczucie/indywidualne subiektywne odczucie="ja tak myślę" to rzeczywiście:
                                              - jedni Bogowie mogą istnieć, a inni mogą nie istnieć
                                              - Ziemia może być płaska ale może też być okrągła
                                              - życie po śmierci może nie istnieć, ale ktoś inny z równie uprawnionym odczuciem - własnym na ten temat myśleniem - może mordować innych ludzi chcąc jak najszybciej wysłać ich do boga w raju - który czeka człowieka po śmierci.
                                              - zabijanie ludzi jest złem, ale zabijanie ludzi może być dobrem, bo przyspiesza ich spotkanie z bogiem w niebie
                                              - palenie ludzi na stosie jest złem, ale palenie może być dobrem bo oczyszcza ich dusze i umożliwia pobyt w niebie po śmierci

                                              Jak widzisz kryterium "ja tak myślę" pozwala na dość dużą swobodę interpretacji, a przy założeniu siedmiu miliardów "ja-tak-myślemów" istnieje znaczne ryzyko, że wspólne stanowisko na temat każdej kwestii nigdy nie będzie jednkowe. Stąd sugestia by jednak kierować się logiką.

                                              Własne zdanie i odczucia można oczywiście mieć ale je również warto przepuścić przez logikę i empirię - tak aby upewnić się, że myśli które przychodzą Ci do głowy i które pozornie sprawiają wrażenie odkrywczych to nie są jakieś głupoty.
                                            • grgkh Re: inny przyklad (do refleksji ) 22.01.14, 19:26
                                              poziomka785 napisała:

                                              > bookworm napisał:
                                              >
                                              > > Czy twierdzisz, że Zeus lub Sziwa albo Potwór Spaghetti, który stworzył w
                                              > szytki
                                              > > ch istniejących bogów nie istnieje? Dlaczego? Jakiesz masz dowody?
                                              >
                                              > Nie twierdze. Ja tak mysle. Widzisz roznice?
                                              > Grgkh nie uwaza, ze Boga nie ma. On tak TWIERDZI.

                                              Nie istnieje MOJA hipoteza o nieistnieniu boga.

                                              Jest tak:

                                              Nie znam dowodu na prawdziwość hipotezy "bóg istnieje", wobec czego nie ma skutku tej hipotezy, istnienia boga.

                                              Jest hipoteza istnienia bozonu Higgsa. Dopóki nie było dowodu, nie było istnienia tego bozonu. Pojawił się dowód, hipoteza została uznana za prawdziwą, hipoteza weszła do opisu świata i w tym opisie jest istnienie bozonu Higgsa.

                                              Dopóki nie było dowodu, bozon nie istniał (w opisie świata - bo żadna hipoteza nie istnieje POZA jakimkolwiek systemem).
                                        • grgkh Re: inny przyklad (do refleksji ) 22.01.14, 18:58
                                          poziomka785 napisała:

                                          > > Brak dowodu to NIEWIEDZA.
                                          > zgadzam sie
                                          >
                                          > >Na podstawie niewiedzy nie wyciągamy wniosków w opisie świata,
                                          >
                                          > I tu zaprzeczasz sam sobie ! Mowisz, ze na podstawie niewiedzy (czyli braku
                                          > dowodow) nie wyciagamy wnioskow a sam wyciagasz wniosek, ze Boga nie ma !

                                          Ja nie mówię, że boga nie ma. :) Nie ma takiej mojej hipotezy. Ja to ignoruję.

                                          > Przeciez brakuje ci dowodow !


                                          Nie istnieje jakaś moja hipoteza. Jest tylko Twoja hipoteza, która brzmi "bóg istnieje".

                                          I Tobie nie wolno powiedzieć:
                                          1) że jest ona prawdziwa
                                          2) że jest fałszywa.
                                          Bo nie masz dowodu.

                                          Gdybyś udowodniła prawdziwość, to pojawiłby się skutek tej hipotezy W SYSTEMIE, którym jest OPIS ŚWIATA - istnienie boga. Hipoteza weszłaby w skład tego systemu. Brak hipotezy to brak skutku. Brak istnienie to nieistnienie. Boga nie ma w systemie, bo nie ma przyczyny.

                                          > Sad nie wyciagnal wnioskow. Nie powiedzial, ze ty masz racje albo ten, ktory ci
                                          > e uderzyl. Uznal po prostu, ze nie moze ukarac tego, ktory cie uderzyl, poniewa
                                          > z nie dysponuje dowodami przeciwko tej osobie. Sad po prostu nie moze sobie poz
                                          > wolic na to, zeby karac tylko na podstawie tego, ze ktos cos twierdzi. I to jes
                                          > t normalne i sprawiedliwsze od tego niz rozrzucanie karami na lewo i prawo.

                                          Przykład był tylko po to, żeby Ci pokazać, że można skonstruować dowolny przykład i na podstawie ograniczonego przykładu nie da się udowodnić prawdziwości rozszerzonej tezy.

                                          > > > Takie są skutki dogmatyzmu. Bez dowodu a tak, jakby ten dowód był.
                                          > Tak ro
                                          > > bicie
                                          > > > wy, wierzący. I zamiast ze swoją fałszywą logicznie wiarą pozostać
                                          > w pryw
                                          > > atnej
                                          >
                                          > dlaczego wplatasz w to moja wiare.

                                          Bo jeśli dopuszczasz istnienie boga, to wierzysz. Wiara jest Twoja.

                                          > Ja w tym przykladzie nie mowilam ani o Bogu
                                          > ani o mojej wierze. Zwykla logika :)

                                          Przykład nie dowodzi prawdziwości jego uogólnienia. Wykluczają to reguły logiki.
                                      • grgkh Re: inny przyklad 22.01.14, 15:05
                                        Powiem prawdę, nie chce mi się analizować po raz drugi, o co Ci chodziło w przykładzie. Miałem do niego zastrzeżenia. Nie skomentowałaś ich. Może nie przeczytałaś uważnie, może nie zrozumiałaś. Nie będę się powtarzał.
                                        • poziomka785 Re: inny przyklad (do refleksji) 22.01.14, 15:19
                                          grgkh napisał:

                                          > Powiem prawdę, nie chce mi się analizować po raz drugi, o co Ci chodziło w przy
                                          > kładzie. Miałem do niego zastrzeżenia. Nie skomentowałaś ich. Może nie przeczyt
                                          > ałaś uważnie, może nie zrozumiałaś. Nie będę się powtarzał.

                                          Nie chce ci sie? No to nie musisz. Twoj sposob rozumowania jest tutaj :

                                          grgkh napisał: > Brak dowodu to NIEWIEDZA.
                                          poziomka napisała: zgadzam sie

                                          grgkh napisał: > Na podstawie niewiedzy nie wyciągamy wniosków w opisie świata,
                                          poziomka napisała: I tu zaprzeczasz sam sobie ! Mowisz, ze na podstawie niewiedzy (czyli braku dowodow) nie wyciagamy wnioskow a sam wyciagasz wniosek, ze Boga nie ma ! Przeciez brakuje ci dowodow !

                                          I w tym momencie rozmowa z toba przestaje byc interesujaca.
                                  • bookworm Re: inny przyklad 21.01.14, 23:57
                                    No ale dlaczego Bóg jak tworzył świat to zrobił to tak żeby nie było śladów.
                                    Teraz już żaden uczciwy sędzia nie uzna Boga za winnego popełnienia świata. Każdy będzie mówił, że sam się zrobił lub że dowody niewystarczające do uznania winy.
                                    Bóg się wywinął, ale nie wiadomo czy właśnie o to mu chodziło. Chyba Bóg jest za głupi żeby to odpowiednio rozegrać.
                            • feelek Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 22:58
                              nie, nie nazwałem Grgkha głupim
                              • grgkh Re: feelkowi na wyraźne żądanie... będzie bolało 21.01.14, 23:27
                                feelek napisał:

                                > nie, nie nazwałem Grgkha głupim

                                I nie nazwiesz?
                  • grgkh Re: pseudoagntostykom do sztambucha 21.01.14, 20:12
                    feelek napisał:

                    > ale co zrobić gdy te dziedziny:
                    > fizyka, matematyka, mechanika, religia tu się zazębiają?

                    Jest tylko jedna metoda opisu świata - nauką. Religia nie opisuje świata, bo nie odnosi się z żelazną konsekwencją do obserwacji.

                    > jeśli Pan w taki pogardliwy sposób wyraża się o innych dlatego, że mają inne od
                    > Pana poglądy to należy wyrazić ubolewanie. ..... nad Pańską postawą.

                    Pogardliwie wypowiadam się o dogmatach i innych bzdurach.

                    Ty jesteś moim przyjacielem, przecież to wiesz.

                    > odbieranie nam prawa wypowiadania się

                    Kto Ci to prawo odbiera? Ja? Przecież się wypowiedziałeś. A może to Ty mnie chcesz odebrać prawo do krytycznej oceny Twojej wypowiedzi?

                    Proszę, byś to koniecznie skomentował, bo wydaje mi się to bardzo ważne.

                    > dlatego, że nie jesteśmy zawodowcami, w
                    > wypadku forum religia, to postawa oczywiście dopuszczalna,cchoć IMHO osobliwa:

                    Ja też jestem amatorem.

                    > intrygują nas tu niektórych tzw. fundamentalne pytania

                    Fundamentalne powinny być sensowne.

                    > mamy posiadaną wiedzę, doświadczenie życiowe,
                    > nie satysfakcjonują dostępne odpowiedzi...

                    Byle logicznie.

                    > Proszę o podanie argumentu, o odpowiedź: dlaczego nie wolno nam prowadzić tych
                    > poszukiwań?

                    Jakich "poszukiwań"? Kto Ci tego zabrania?

                    > W miarę kulturalną odpowiedź.

                    A kiedyś była niekulturalna? Podaj przykłady - linki i cytaty.
                    • feelek Re: pseudoagntostykom do sztambucha 21.01.14, 23:02
                      nie, nie podam tych przykładów linków i cytatów
                      już kiedyś to zrobiłem a powtarzanie tej czynności byłoby trollowaniem.
                      Jesteś jednak trollem kolego:
                      na prawo i lewo rządasz od ludzi aby w kółko spełniali twoje życzenia.
                      Oni tego robić nie muszą bo ty masz takie zachcianki.
                      I co nam zrobisz?

                      • grgkh Re: pseudoagntostykom do sztambucha 21.01.14, 23:31
                        feelek napisał:

                        > nie, nie podam tych przykładów linków i cytatów

                        Nie podasz, bo ich nie ma. Wyszło szydło w worka.

                        > już kiedyś to zrobiłem a powtarzanie tej czynności byłoby trollowaniem.

                        Ale przyznałeś się, że jesteś trollem. O, tutaj

                        > Jesteś jednak trollem kolego:
                        > na prawo i lewo rządasz od ludzi aby w kółko spełniali twoje życzenia.
                        > Oni tego robić nie muszą bo ty masz takie zachcianki.
                        > I co nam zrobisz?

                        Nic robić nie zamierzałem. Ale jak coś wymyślę, i będzie to akceptowalne dla mnie, to zrobię.
                        • feelek Re: pseudoagntostykom do sztambucha 23.01.14, 14:26
                          podałem te argumenty
                          nic z niczego nie wysznlo
                          nie, nie przyznałem się, że jestem trollem

                          PS. Prośba do Admina lub kogokolwiek aby ci to jakoś wytłumaczył:

                          każda dyskusja, wymiana poglądów ma być prowadzona dokąd?
                          gdy kto, jak ja, poda, napisze wszysko, co miał zamiar to jak nazwać żądania drugiej strony o pisanie tego jeszcze raz?
                          to śmiesz jest
                          "idź daj się podkuć" Onufry Zagłoba
                • bookworm Re: pseudoagntostykom do sztambucha 21.01.14, 14:44
                  jeepwdyzlu napisał:

                  > PS. jeszcze raz
                  > nie:
                  > " bredzisz"
                  > ale:
                  > " nie podzielam twoich poglądów"
                  >
                  > będziesz mógł wtedy brać udział w dyskusji
                  > fajna rzecz, zapewniam....
                  > ------------------------------------------------------
                  (...)

                  >
                  > Nie pochlebiajcie sobie.
                  > Tacy z Was filozofowie, dyskutanci i intelektualiści jak z koziej dupy trąba

                  nie:
                  "Tacy z Was filozofowie, dyskutanci i intelektualiści jak z koziej dupy trąba"

                  ale:
                  "Prezentujecie wyjątkowo niski poziom intelektualny waszych filozoficznych dyskusji"

                  To tak a'propos pokazywania źdźbła w oku ;)

                  jeep nie sądzisz, że już feelek wystarczajaco dobrze się sprawdza jako naczelny moralizator forum?
                  • feelek Re: pseudoagntostykom do sztambucha 21.01.14, 14:54
                    a gdzie tu jakie moralizowanie?
                    • bookworm Re: pseudoagntostykom do sztambucha 21.01.14, 14:55
                      feelek napisał:

                      > a gdzie tu jakie moralizowanie?

                      Pytasz serio, czy chciałeś tylko przedłużyć wątek?
                      • feelek Re: pseudoagntostykom do sztambucha 21.01.14, 16:40
                        ja pytam serio a wątku to nie przedłuży bo i odpowiedzi nie będzie.
                        Poza tym to jest oot a za to tu banują.
                        Ale jak sobie życzysz to pisz.
                        Powodzenia.
            • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 12:45
              rozumiem, że jeśli nie ustosunkowujesz się do hipotezy, że " coś" mogło istnieć od zawsze, co jest zgodne z matematyką, która zna pojęcie minus nieskończoność, to możesz przyjąć ten argument:
              Praprzyczyna istnieje od zawsze.
              Jedni nazywają ją Bogiem, ubierają ją w ludzką postać itd. sadzają ją po środku a po prawicy inne postacie, całość to wytwór ludzkiej wyobraźni dla niewierzących, wierzących inaczej niż Chrześcijanie a szczera prawda dla tych właśnie Chrześcijan.

              Inni Praprzyczynę nazwą przyrodą, Wszechświatem, Całością, Wszystkim.


              Dla mnie to ww. to jedynie hipoteza, bardziej pasuje mi do całości niż przekaz o aksjomatach i tylko tyle.
              Nie będę się tu z Tobą ani z nikim innym tu o to zabijał.

              Nie ma dla mnie innej odpowiedzi, przyjmuję tę, moje prawo.
              Prawo innych uważać inaczej:
              prawo ateistów,
              prawo wierzących.

              PS.jeszcze jeden matematyczny argument, co tu padł:
              jeżeli którąkolwiek osi układu współrzędnych potraktujemy jako koło o promieniu = nieskończoność (możemy tak zrobić, jak z każdą linią prostą), to zauważymy, że nie ma ona ani początku ani końca.
              Możnaby dalej " filozofować", jak Grgkh czasem: "nie ma rzeczywistości, jest tylko jej obraz", możnaby z tego wywodzić jakieś teorie o tym, że te osie kiedyś wrócą etc....
              można....
              Póki jednak nie ma jakich - takich przesłanek aby te teorie były czymkolwiek realnym, będzie to tylko futurologia

              jakie można zająć stanowisko obecnie w tych nierozpoznanych sprawach?
              IMHO każde:
              i ateistyczne i teistyczne i deistyczne i agnostyckie....
              (no poza chrześcijańskim, mozaistycznym, islamistycznym w tych miejscach gdzie rozum zastępują tam mity z czasów pisania Biblii, Koranu.... Gdyby te przekazy uwspółccześnić to i one byłyby " legalne")

              Skoro:
              NIE WIEMY
              i nigdy się nie dowiemy
              to j.w.
              cbdo
              • wariant_b Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 13:57
                feelek napisał:
                > Praprzyczyna istnieje od zawsze.

                Niestety, nikt jeszcze nie dowiódł istnienia "praprzyczyn" ani poprawności pojęcia "zawsze".
                Zapewne świat mający swoją "praprzyczynę" i "cel ostateczny" byłby prostszy do
                zrozumienia przez prostaczków, ale to nie oni określają poziom i rozwój naszej wiedzy.

                > jakie można zająć stanowisko obecnie w tych nierozpoznanych sprawach?
                > IMHO każde:

                A równie dobrze można nie zajmować żadnego stanowiska. Dopóki nie odkryjemy
                Wysp Bergamutów nasze poglądy na temat obuwia tamtejszych Kotów są zupełnie
                nieistotne, podobnie jak rozważania na temat możliwości bogów, których istnienia
                nie jesteśmy w stanie wykazać.
                • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 17:46
                  Istotnie nikt tego nie dowiódł
                  trudno to dowieść
                  to raczej niemożliwe...
                  i dlaczego zaraz "prostaczków"?
                  Kant był prostakiem?
                  Pytanie o istnienie " Praprzyczyny" nie świadczy o czyimkolwiek prostactwie
                  Jeśli czegoś nie wiemy to rozum zabrania stawiania hipotez?
                  Od kiedy?
                  • jeepwdyzlu Kanta nie cytuj tylko czytaj 21.01.14, 18:36
                    Kant był prostakiem?
                    Pytanie o istnienie " Praprzyczyny" nie świadczy o czyimkolwiek prostactwie
                    Jeśli czegoś nie wiemy to rozum zabrania stawiania hipotez?
                    -----------
                    Ty nie wiesz.
                    Ale inni wiedzą
                    zapisz się do biblioteki
                    i czytaj czytaj czytaj

                    co do "początku"
                    to nie zachowuj się jak pchła która siedząc na psie rozważa wielkość wszechświata

                    może BB są cykliczne?
                    może czas nie jest linearny?
                    może wszechświatów jest więcej niż jeden?
                    To są pytania a nie Twoje żałosne wypociny...
                    jeep
                    • feelek Re: Kanta nie cytuj tylko czytaj 21.01.14, 18:51
                      Jeśli to są:
                      " żałosne wypociny"
                      to ich nie czytaj
                      • grgkh Re: Kanta nie cytuj tylko czytaj 21.01.14, 21:57
                        feelek napisał:

                        > Jeśli to są:
                        > " żałosne wypociny"
                        > to ich nie czytaj

                        Po co zalewasz forum "żałosnymi wypocinami"?
              • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 14:04
                feelek napisał:

                > rozumiem, że jeśli nie ustosunkowujesz się do hipotezy, że " coś" mogło istnie
                > ć od zawsze, co jest zgodne z matematyką, która zna pojęcie minus nieskończonoś
                > ć, to możesz przyjąć ten argument:

                To zdanie jest - wybacz - bełkotliwe. Zawiera pewne terminy naukowe użyte przez Ciebie niezgdonie z kontekstem, w którym były definiowane. Usuń te błędy, zobaczymy, czy podobne pytanie uda się w ogóle zadać.

                > Praprzyczyna istnieje od zawsze.

                Wyprowadzę Cię z błędu. Dla nas nie istnieje. Dla nas istnieją tylko aksjomaty świata.

                Praprzyczyna to powód, dla którego zostały wybrane te a nie inne z możliwych aksjomatów, których skutkiem jest nasza fizyka i generowany przez nią świat wokół nas.

                Ale teoretycznie możliwe jest powstanie innych wszechświatów.

                Czy chodzi Ci o taki a nie inny wybór aksjomatów naszego świata? Na to pytanie nie istnieje odpowiedź wewnątrz naszego świata. Wewnątrz świata hobbitów istnieją odpowiedzi na ich temat. Wewnątrz naszego świata fizyki nie istnieją odpowiedzi o praprzyczynę, która jest NA ZEWNĄTRZ naszego świata.

                > Jedni nazywają ją Bogiem, ubierają ją w ludzką postać itd. sadzają ją po środku
                > a po prawicy inne postacie, całość to wytwór ludzkiej wyobraźni dla niewierzą
                > cych, wierzących inaczej niż Chrześcijanie a szczera prawda dla tych właśnie Ch
                > rześcijan.
                >
                > Inni Praprzyczynę nazwą przyrodą, Wszechświatem, Całością, Wszystkim.

                Po co udajesz, że dajesz odpowiedź, jeśli ona nią nie jest? Można tę praprzyczynę nazwać jakkolwiek, np. gównem (ok, od dziś nazywam to gównem, mam prawo?), tylko co za korzyść z tego wyniknie? Czy uważasz, że to jakoś dodatkowo i potrzebnie opisze nasz świat. Nasz świat jest jego wnętrzem, a ty pytasz o zewnętrze.

                > Dla mnie to ww. to jedynie hipoteza,

                A moja hipoteza to "gó...".

                > bardziej pasuje mi do całości niż przeka
                > z o aksjomatach i tylko tyle.
                > Nie będę się tu z Tobą ani z nikim innym tu o to zabijał.

                Ja też. Tylko po co o tym rozprawiamy? To nasze prywatne hipotezy, bez sensu, ale dla Ciebie powód do dyskusji.

                > Nie ma dla mnie innej odpowiedzi, przyjmuję tę, moje prawo.

                Ja też. Moje prawo to nazwać praprzyczynę gównem.

                > Prawo innych uważać inaczej:
                > prawo ateistów,

                Prawo ateisty to ignorować. Ja ignoruje praprzyczynę. Nie mogę niestety zignorować religii, która rządzi moim światem.

                > prawo wierzących.

                Do czego prawo? Do myślenia bez logiki? Chyba nie ma czym się zachwycać.

                > PS.jeszcze jeden matematyczny argument, co tu padł:
                > jeżeli którąkolwiek osi układu współrzędnych potraktujemy jako koło o promieni
                > u = nieskończoność

                Bzdura. Nieskończoność nie jest liczbą.

                > (możemy tak zrobić, jak z każdą linią prostą), to zauważymy,
                > że nie ma ona ani początku ani końca.
                > Możnaby dalej " filozofować", jak Grgkh czasem: "nie ma rzeczywistości, jest ty
                > lko jej obraz", możnaby z tego wywodzić jakieś teorie o tym, że te osie kiedyś
                > wrócą etc....

                Rzeczywistość jest iluzją naszych mózgów, ich wytworem. Są tylko niematerialne obiekty elementarne, np. struny lub coś podobnego. Tak to opisuje fizyka, czyli wiedza o działaniu naszego świata. Z nią dyskutuj. Nie ze mną.

                > można....
                > Póki jednak nie ma jakich - takich przesłanek aby te teorie były czymkolwiek re
                > alnym, będzie to tylko futurologia
                >
                > jakie można zająć stanowisko obecnie w tych nierozpoznanych sprawach?
                > IMHO każde:
                > i ateistyczne i teistyczne i deistyczne i agnostyckie....

                Nie ma trzeciego stanowiska agnostycznego - albo wierzysz na tak, albo nie wierzysz na nie. Jeśli "wydaje Ci się, że bóg jest" to wierzysz. Jeśli Ci się nie wydaje, to nie wierzysz. Nie manipuluj. Niewiedza to ignorowanie. Ja ignoruję. Ignoruje ateizm. Dla niego nie istnieje idea teistyczna jako prawda.

                > (no poza chrześcijańskim, mozaistycznym, islamistycznym w tych miejscach gdzie
                > rozum zastępują tam mity z czasów pisania Biblii, Koranu.... Gdyby te przekazy
                > uwspółccześnić to i one byłyby " legalne")
                >
                > Skoro:
                > NIE WIEMY
                > i nigdy się nie dowiemy
                > to j.w.
                > cbdo

                I dobrze. Powiedziałeś już wszystko. Idź na spacer i skończ tę ewangelizację swoimi dogmatami. Ile razy można wciąż z tym bełkotem tutaj wracać? Już wszyscy wiemy, co masz w głowie. Masz tam puste, nie zajęte przez logikę miejsce. I echo, echo, echo...

                Nieskończona pętla echa dogmatu, ogmatu, gmatu, matu, atu, atu, atu...

                To jest Twoje myślenie. Bez logiki kręcenie się w kółko.
                • feelek tttm, ten typ tak ma 21.01.14, 14:52
                  rozumiem, że to co dla innych jest Przyrodą, Światem, Pięknem....
                  dla ciebie jest gównem, skorovtak wielokrotnie napisałeś...
                  współczuję

                  Rozumiem, że istniejje fizyka i " nasza fizyka". Logika mówi, że ta " wasza fizyka" jest zbiorem zawartym w zbiorze fizyka, " nasza fizyka" jest dla zarozumiałych, niekulturalnych osobników.

                  Rozumiem, że te miliony, które deklarują swój agnostycyzm ne mają twoim wyrokiem do tego prawa. Rzeczywiście takie uparte twierdzenia przypominają zafiksowany program komputterowy.

                  nigdzie nie napisałem, że minus nieskończoność jest liczbą, po co to dwukrotnie prostujesz?

                  reszta Twojego wpisu uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję, skor nie szanujesz innych

                  poczekam na innych, z którymi da się podyskutować:
                  powymieniać poglądy szanując inne, nie używając okkreśleń przyjętych w kulturalnym towarzystwie

                  PS. jsk zawsze , po wymianie argumentów pozostają inwektywy?
                  Tttm
                  Ten typ tak ma
                  • grgkh Re: tttm, ten typ tak ma 21.01.14, 20:47
                    feelek napisał:

                    > rozumiem, że to co dla innych jest Przyrodą, Światem, Pięknem....
                    > dla ciebie jest gównem, skorovtak wielokrotnie napisałeś...
                    > współczuję
                    >
                    > Rozumiem, że istniejje fizyka i " nasza fizyka". Logika mówi, że ta " wasza fiz
                    > yka" jest zbiorem zawartym w zbiorze fizyka, " nasza fizyka" jest dla zarozum
                    > iałych, niekulturalnych osobników.

                    A o co chodzi? Nic nie rozumiem.

                    > Rozumiem, że te miliony, które deklarują swój agnostycyzm ne mają twoim wyrokie
                    > m do tego prawa. Rzeczywiście takie uparte twierdzenia przypominają zafiksowany
                    > program komputterowy.

                    Deklarują... hm... chyba niechęć przynależności do określonej religii. Może chcą stworzyć swoją? Tak czy siak - oprócz agnostycyzmu wierzą czyli są teistami.

                    > nigdzie nie napisałem, że minus nieskończoność jest liczbą, po co to dwukrotni
                    > e prostujesz?

                    Ale próbowałeś to porównywać z jakimiś mierzalnymi obiektami? Po co Ci to?
                    Nie mieszaj matematyki do religii.

                    > reszta Twojego wpisu uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję, skor nie szanujesz inny
                    > ch

                    Unik. I trollujesz dalej.

                    > poczekam na innych, z którymi da się podyskutować:
                    > powymieniać poglądy szanując inne, nie używając okkreśleń przyjętych w kultural
                    > nym towarzystwie
                    >
                    > PS. jsk zawsze , po wymianie argumentów pozostają inwektywy?
                    > Tttm
                    > Ten typ tak ma

                    Ty jesteś moim przyjacielem i Ciebie nie traktuję inwektywami. Jeśli uważasz, że jest inaczej to udowodnij to linkami i cytatami.
        • chasyd_z_czerskiej Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 26.01.14, 21:13
          NIC samo powstać nie może, ale st
          > wórca (choć skomplikowany) powstał samoistnie.
          >

          Znów popełniasz ten sam błąd logiczny...

          > Wierzący ma gdzieś logikę. Wiadomo, gdzie. Wierzący nie myśli.

          Jesteś głęboko wierzący... :)


          --
          www.naszdziennik.pl/polska-kraj/66286,zagadka-14-sekund.html
          • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 27.01.14, 00:40
            chasyd_z_czerskiej napisał:

            > NIC samo powstać nie może, ale st
            > > wórca (choć skomplikowany) powstał samoistnie.

            > Znów popełniasz ten sam błąd logiczny...

            Ty go popełniasz - mówisz, że NIC samo powstać nie może ale Twój kreator powstaje sam. :)

            > > Wierzący ma gdzieś logikę. Wiadomo, gdzie. Wierzący nie myśli.
            >
            > Jesteś głęboko wierzący... :)

            Jaki ja jestem to nieistotne. Ważne, że wykazuję absurdalność Twoich religijnych tez. Są sprzeczne, fałszywe.
            • chasyd_z_czerskiej Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 29.01.14, 22:03
              > Ty go popełniasz - mówisz, że NIC samo powstać nie może ale Twój kreator powsta
              > je sam. :)

              Łżesz

              Ważne, że wykazuję absurdalność Twoich religijnyc
              > h tez.

              Łżesz
              • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 29.01.14, 22:42
                Niewiele masz do powiedzenia.
      • kolter-mr Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 09:49
        feelek napisał:

        > wierzący powie, że Praprzyczyna to Bóg, Stwórca
        > niewierzący powie coś mglistego o aksjomatach ( czyli za bardzo nie wiadomo o czym)


        Czyli ani jeden ani drugi po prostu tego nie wie!!
        • bookworm Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 09:58
          kolter-mr napisał:

          > feelek napisał:
          >
          > > wierzący powie, że Praprzyczyna to Bóg, Stwórca
          > > niewierzący powie coś mglistego o aksjomatach ( czyli za bardzo nie wiado
          > mo o czym)
          >
          >
          > Czyli ani jeden ani drugi po prostu tego nie wie!!

          więc uczciwie jest powiedzieć "nie wiem", zamiast - "nie wiem, ale to był jakiś bóg" :)
          • kolter-mr Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 10:10
            bookworm napisał:

            > kolter-mr napisał:
            >
            > > feelek napisał:
            > >
            > > > wierzący powie, że Praprzyczyna to Bóg, Stwórca
            > > > niewierzący powie coś mglistego o aksjomatach ( czyli za bardzo nie wiado
            > > mo o czym)
            > >
            > >
            > > Czyli ani jeden ani drugi po prostu tego nie wie!!
            >
            > więc uczciwie jest powiedzieć "nie wiem", zamiast - "nie wiem, ale to był jakiś bóg" :)

            No a gdzie był ,skoro wszechświat to niby też on ?
            • bookworm Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 10:48
              kolter-mr napisał:

              > bookworm napisał:
              >
              > > kolter-mr napisał:
              > >
              > > > feelek napisał:
              > > >
              > > > > wierzący powie, że Praprzyczyna to Bóg, Stwórca
              > > > > niewierzący powie coś mglistego o aksjomatach ( czyli za bar
              > dzo nie wiado
              > > > mo o czym)
              > > >
              > > >
              > > > Czyli ani jeden ani drugi po prostu tego nie wie!!
              > >
              > > więc uczciwie jest powiedzieć "nie wiem", zamiast - "nie wiem, ale to był
              > jakiś bóg" :)
              >
              > No a gdzie był ,skoro wszechświat to niby też on ?

              A to już nowa teza: "wszechświat to bóg" (i vice versa) - czyli:
              1) stwarzając wszechświat - stworzył siebie? - wcześniej nie istniał?
              lub
              2) to on jest wszechświatem - istniał podobnie jak wszechświat od zawsze - ale podlega (poodbnie jak wszechświat) odgórnie narzuconym regułom (może przez innego boga - "nadwszechświata") - podlega tym regułom, bo nie może się nagle skórczyć do osobliwości i z powrotem w rozprężyć w ciągu sekundy. Może?
              2a) sztuczka teistyczna polega na nazwaniu czegoś co już istnieje i jest zdefniowane - wszechświat, czymś co miało zupełnie inną definicję - bogiem. Takie małe kłamstwo, a może chodzi o ułatwienie - (bóg łatwiej zapamietać i wymówić niż wszechświat :)
              2b) dochodzi do miksu definicji i nagle teiści sugerują, że skoro wszechświat = bóg, to zaczynają przypisywać wszechświatowi przymioty boga (dlaczego nie w drugą stronę??) np. świadomość i wychodzi na to, że wszechświat myśli i działa świadomie

              Człowiekowi bardzo trudno pogodzić się z faktem, że jest tylko cześcią natury, ani bardziej wyróżnioną, ani bardziej niezwykłą - taka trochę mniej owłosiona małpa. Nie stworzył go bóg na swoje podobieństwo, chociaż w jednej ksiażce tak napisali (podobnie jak to, że cała ludzkość pochodzi ze związków kazirodczych - nawet Ewa pochodzi od żebra Adama - więc genetycznie jest jego bliźniaczą siostrą)

              Człowiek - szczególnie wierzący - potrafi w zadziwiający sposób posługiwać się logiką, a jednocześnie całkowicie odrzucać ją (a wręcz gardzić) gdy chodzi o religijne wierzenia.
              • kolter-mr Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 11:10
                bookworm napisał:

                > A to już nowa teza: "wszechświat to bóg" (i vice versa) - czyli:
                > 1) stwarzając wszechświat - stworzył siebie? - wcześniej nie istniał?
                > lub

                No gdzie w takim razie jest/był czyżby poza wszechświatem ?

                > 2) to on jest wszechświatem - istniał podobnie jak wszechświat od zawsze - ale
                > podlega (poodbnie jak wszechświat) odgórnie narzuconym regułom (może przez inne
                > go boga - "nadwszechświata") - podlega tym regułom, bo nie może się nagle skórczyć do osobliwości i z powrotem w rozprężyć w ciągu sekundy. Może?

                Biblia zasadniczo o czym innym wspomina ;
                " Pan stworzył mnie jako pierwociny swojego stworzenia, na początku swych dzieł, z dawna. Przed wiekami byłam ustanowiona, od początków, przed powstaniem świata"

                Widocznie Bóg jako założyciel tej firmy nie musi się martwić tym ze mu posadę odbiorą.Dlatego musi być tym ponad :)

                > 2a) sztuczka teistyczna polega na nazwaniu czegoś co już istnieje i jest zdefniowane - wszechświat, czymś co miało zupełnie inną definicję - bogiem. Takie małe kłamstwo, a może chodzi o ułatwienie - (bóg łatwiej zapamietać i wymówić
                > niż wszechświat :)

                Do pustych dyniek nie dociera ze dobry bogaty wujek z Ameryki nie istnieje :)

                > 2b) dochodzi do miksu definicji i nagle teiści sugerują, że skoro wszechświat = bóg, to zaczynają przypisywać wszechświatowi przymioty boga (dlaczego nie w drugą stronę??) np. świadomość i wychodzi na to, że wszechświat myśli i działa świadomie

                Co najciekawsze to dobry bóg tak naprawdę nie interesuje się tym czy np jego ziemskie potomstwo ma na leki albo jedzenie tu na ziemi .No a ciemny lud i tak sobie nagrodą w bliżej nieokreślonym czasie obiecuje.

                > Człowiekowi bardzo trudno pogodzić się z faktem, że jest tylko cześcią natury,
                > ani bardziej wyróżnioną, ani bardziej niezwykłą - taka trochę mniej owłosiona małpa. Nie stworzył go bóg na swoje podobieństwo, chociaż w jednej ksiażce tak napisali (podobnie jak to, że cała ludzkość pochodzi ze związków kazirodczych -
                > nawet Ewa pochodzi od żebra Adama - więc genetycznie jest jego bliźniaczą siostrą)

                Nie zapomnij ze ich dzieci kopulowały ze sobą a potem wnuki Noego też :) Dlatego w wyniku kazirodztwa nie mogę sobie bez trudnych ćwiczeń paznokcie u nóg obgryzać zębami :).

                > Człowiek - szczególnie wierzący - potrafi w zadziwiający sposób posługiwać się
                > logiką, a jednocześnie całkowicie odrzucać ją (a wręcz gardzić) gdy chodzi o religijne wierzenia.

                Znam to towarzystwo doskonale z 15 lat szukałem tzw prawdy a nie szukałem tego u moherów a ludzi którzy wydawali się być inteligentni.
                • bookworm Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 13:05
                  kolter-mr napisał:

                  > bookworm napisał:
                  >
                  > > A to już nowa teza: "wszechświat to bóg" (i vice versa) - czyli:
                  > > 1) stwarzając wszechświat - stworzył siebie? - wcześniej nie istniał?
                  > > lub
                  >
                  > No gdzie w takim razie jest/był czyżby poza wszechświatem ?

                  Oczywiście, a gdzieżby indziej.

                  Najlepiej w takim miejscu, żeby nie tylko nie możliwe było dowiedzenie jego istnienia, ale by każda taka próba była w swoich założeniach skazana na niepowodzenie.

                  Ale - jeśli Bóg jest poza wszechświatem to znaczy, że w niego nie ingeruje, a jeśli ingeruje (np. odpowiada na modlitwy i prośby, "czyni" cuda) to znaczy, że nie jest poza wszechświatem i jako taki jest poznawalny.
                • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 17:04
                  piszecie tu cytując:
                  "Bóg stworzył to boga stworzyło tamto"
                  zostawcie na chwilę "ciemny lud"
                  a co z odpowiedzią o praprzyczynę, która, załóżmy, istniała od zawsze?

                  Stawiam tezę w dyskusji i wymyślanie mi tu, szufladkowanie będzie nieuprawnione, tezę każdą może postawić każdy, niekoniecznie wierzący w tę tezę

                  piszecie: "nie ma wiedzy na ww temat,c aksjomaty, nie ma sensu zadawać takich pytań...."
                  IMHO ta wiedza nie jest potrzebna:
                  przed wielkim wybuchem były inne zjawiska
                  Jakieś

                  ile by ich nie było, zawsze będziemy się cofać w czasie w kierunku minus nieskończoności,
                  nie znamy tych zjawisk i zapewne nie poznamy

                  ilekolwiek by ich nie było, tych zjawisk, zawsze dotrzemy do pytania o przyczynę

                  Ja stawiając je nie deklaruję że jestem wierzący w Boga

                  Ja pytam, wiedząc, że nie poznam odpowiedzi
                  I to jest mój agnostycyzm - moje " nie wiem"
                  Uważam, że ten ww. Ppogląd jest spójny, logiczny, i mam do niego prawo.
                  Jeśli ktoś uważa ten pogląd za głupi to ja się z nim nie zgadzam.


                  • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 21:34
                    feelek napisał:

                    > piszecie tu cytując:
                    > "Bóg stworzył to boga stworzyło tamto"
                    > zostawcie na chwilę "ciemny lud"
                    > a co z odpowiedzią o praprzyczynę, która, załóżmy, istniała od zawsze?

                    Praprzyczyna jest jak ładna dziewczyna - nie z tego świata.

                    https://thumbs.dreamstime.com/z/adna-dziewczyna-bawi-si-z-cukierki-i-przedstawienia-jzykowi-32820144.jpg

                    > Stawiam tezę w dyskusji i wymyślanie mi tu, szufladkowanie będzie nieuprawnione
                    > , tezę każdą może postawić każdy, niekoniecznie wierzący w tę tezę
                    >
                    > piszecie: "nie ma wiedzy na ww temat,c aksjomaty, nie ma sensu zadawać takich p
                    > ytań...."
                    > IMHO ta wiedza nie jest potrzebna:
                    > przed wielkim wybuchem były inne zjawiska
                    > Jakieś
                    >
                    > ile by ich nie było, zawsze będziemy się cofać w czasie w kierunku minus niesko
                    > ńczoności,
                    > nie znamy tych zjawisk i zapewne nie poznamy
                    >
                    > ilekolwiek by ich nie było, tych zjawisk, zawsze dotrzemy do pytania o przyczyn
                    > ę
                    >
                    > Ja stawiając je nie deklaruję że jestem wierzący w Boga
                    >
                    > Ja pytam, wiedząc, że nie poznam odpowiedzi
                    > I to jest mój agnostycyzm - moje " nie wiem"
                    > Uważam, że ten ww. Ppogląd jest spójny, logiczny, i mam do niego prawo.
                    > Jeśli ktoś uważa ten pogląd za głupi to ja się z nim nie zgadzam.

                    A ja się nie zgadzam z Twoim niezgadzaniem i uważam ten pogląd jest głupi. Czy wolno mi mieć prywatnie taki pogląd na temat Twojego poglądu?
                    • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 21:41
                      ja na to:
                      skończyły Ci się argumenty?
                      Może czas Ci na jaką inną dyskusję?
                      • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 22:15
                        feelek napisał:

                        > ja na to:
                        > skończyły Ci się argumenty?
                        > Może czas Ci na jaką inną dyskusję?

                        Mnie się ta podoba. Będę robił to, co zechcę. :)
                        • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 23:04
                          to rób.
                          • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 23:34
                            feelek napisał:

                            > to rób.

                            Wreszcie doszliśmy do porozumienia. Popatrz, jaka idealna zgodność. :)
          • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 16:47
            ja piszę nie wiem.
            kropka.
            Pozostaje wątpliwość:
            a co jeśli....?
            etc.
            to nie teizm:
            nie modlę się, nie widzę nikogo ani po prawicy, ani po lewicy....
            zwyczajnie nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek życia pozagrobowego
            pytam (siebie) i tutaj o Praprzyczynę.
            Nikomu nie każę podzielać moich poglądów.
            No chyba, że za coś takiego kto uzna mój tu udział.
            Ale to chyba byłaby przesada.
            • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 21:24
              feelek napisał:

              > ja piszę nie wiem.
              > kropka.
              > Pozostaje wątpliwość:
              > a co jeśli....?
              > etc.
              > to nie teizm:
              > nie modlę się, nie widzę nikogo ani po prawicy, ani po lewicy....
              > zwyczajnie nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek życia pozagrobowego
              > pytam (siebie) i tutaj o Praprzyczynę.
              > Nikomu nie każę podzielać moich poglądów.
              > No chyba, że za coś takiego kto uzna mój tu udział.
              > Ale to chyba byłaby przesada.

              Muszę Ci pogratulować. Napisałeś w "nowoczesnym" stylu ładny wiersz. Idź z nim do konkursu poetyckiego. Znów zostaniesz laureatem.

              https://www.tenpieknyswiat.pl/fotki/albums/grecja-objazdowka-77/wieniec-laurowy.JPG
          • chasyd_z_czerskiej Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 26.01.14, 21:22
            > więc uczciwie jest powiedzieć "nie wiem", zamiast - "nie wiem, ale to był jakiś
            > bóg" :)

            więc uczciwie jest powiedzieć "nie wiem", zamiast - "nie wiem, ale to na pewno nie był jakiś bóg" :)


            --
            zygumntbialas.neon24.pl/post/104501,unia-europejska-niemcy-i-gender
            • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 27.01.14, 00:43
              chasyd_z_czerskiej napisał:

              > > więc uczciwie jest powiedzieć "nie wiem", zamiast - "nie wiem, ale to był
              > jakiś
              > > bóg" :)
              >
              > więc uczciwie jest powiedzieć "nie wiem", zamiast - "nie wiem, ale to na pe
              > wno nie
              był jakiś bóg" :)

              Ale ja nic nie twierdzę o bogu, bo nie mam jego definicji.
              A Ty swojej mi nie podałeś. Bo chyba o Twoim bożku rozmawiamy? Tyle tych bożków, każdy wierzący wierzy w swojego...
              • chasyd_z_czerskiej Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 29.01.14, 22:05
                > Ale ja nic nie twierdzę o bogu, bo nie mam jego definicji.
                > A Ty swojej mi nie podałeś.

                Łżesz
            • lubieschab Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 29.01.14, 14:29
              Wierzysz w Wielkiego Potwora Spagetti? Jeśli nie, to tak jakbyś powiedział:
              "nie wiem, ale to na pewno nie był Wielki Potwór Spagetti"
        • poziomka785 Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 11:21
          kolter-mr napisał:

          > feelek napisał:
          >
          > > wierzący powie, że Praprzyczyna to Bóg, Stwórca
          > > niewierzący powie coś mglistego o aksjomatach ( czyli za bardzo nie wiado
          > mo o czym)
          >
          >
          > Czyli ani jeden ani drugi po prostu tego nie wie!!

          No wlasnie, jesli nikt nie wie, to znaczy, ze miejsce jest wolne i ze Bog moze w tym miejscu byc, tak samo jak moze Go tam nie byc. Dla mnie to jest bez znaczenia czy ktos wierzy czy nie. Ja sie nie zgadzam po prostu z opinia, ze to wolne miejsce jest "zarezerwowane" dla jakiejs naukowej teorii. To miejsce jest wolne. I to moze byc rownie dobrze miejsce Stworcy.
          • bookworm Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 11:39
            poziomka785 napisała:

            > kolter-mr napisał:
            >
            > > feelek napisał:
            > >
            > > > wierzący powie, że Praprzyczyna to Bóg, Stwórca
            > > > niewierzący powie coś mglistego o aksjomatach ( czyli za bardzo nie
            > wiado
            > > mo o czym)
            > >
            > >
            > > Czyli ani jeden ani drugi po prostu tego nie wie!!
            >
            > No wlasnie, jesli nikt nie wie, to znaczy, ze miejsce jest wolne i ze Bog moze
            > w tym miejscu byc, tak samo jak moze Go tam nie byc.

            i ludzie szanujący logikę wstawiając cokolwiek w jakąkolwiek lukę w wiedzy szukają od razu dowodów na potwierdzenie, że ten wypełniacz jest prawdziwy
            1) hipoteza
            2a) dowód
            3a) hipoteza staje się teorią naukową

            2b) brak dowodu
            3b) hipoteza jest odrzucana jako błędna - może wejść do historii jako dawny mit - np. materia składająca się z czterech elementów, flogiston, ciepliki, płaska ziemia, teoria geocentryczna itd. itp.

            >Dla mnie to jest bez znacz
            > enia czy ktos wierzy czy nie. Ja sie nie zgadzam po prostu z opinia, ze to woln
            > e miejsce jest "zarezerwowane" dla jakiejs naukowej teorii. To miejsce
            > jest wolne.

            To miejsce jest wolne. Może być wypełnione wiedzą lub bajkami, fantazjami, legendami i mitami.
            Tylko od człowieka zalezy czym je wypełni i jakie kryteria przyjmie dla uzasadnienia np.
            1) logiczne i empiryczne
            2) bo mi tak pasuje - mam prawo do własnej opinii i mogę wierzyć w co chcę
            3) bo tak mi wpojono (chociaż teraz uważa, że to od zawsze było jego zdanie)

            > I to moze byc rownie dobrze miejsce Stworcy.

            Bardzo możliwe, że to miejsce Boga Uranosa i Bogini Gai, no chyba, że masz dowody na ich nieistnienie, bo jeśli nie ma się dowodu nieistnienia to znaczy, że uznaje się dane istnienie. Tak to działa?
          • kolter-mr Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 11:49
            poziomka785 napisała:

            > > Czyli ani jeden ani drugi po prostu tego nie wie!!
            >
            > No wlasnie, jesli nikt nie wie, to znaczy, ze miejsce jest wolne i ze Bog moze
            > w tym miejscu byc, tak samo jak moze Go tam nie byc.

            Nie ten znany z kart np biblii;absolutnie nie pasuje od opisu .

            Dla mnie to jest bez znaczenia czy ktos wierzy czy nie. Ja sie nie zgadzam po prostu z opinia, ze to wolne miejsce jest "zarezerwowane" dla jakiejs naukowej teorii. To miejsce
            > jest wolne. I to moze byc rownie dobrze miejsce Stworcy.

            Problem w tym ze każda religia opowiada durnoty na temat stworzenia ,przez co wyklucza się sama z jakiejkolwiek logicznej dyskusji .
    • feel_good_inc A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 20.01.14, 09:46
      Kto stworzył stwórcę?
      Bo skoro wszystko, w tym wszechświat, potrzebuje przyczyny, to stwórca też jej potrzebuje.
      Natomiast jeżeli zadowalasz się twierdzeniem, że stwórca jest wieczny czy pozaczasowy i przyczyny nie potrzebuje, to tym samym podważasz założenie początkowe i czynisz stwórcę niepotrzebnym.
      Niestety, średniowieczne sofizmaty słabo wytrzymują próbę czasu.
      • billy.the.kid Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 20.01.14, 11:18
        W O D Ó R.
        • poziomka785 Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 20.01.14, 11:26
          billy.the.kid napisał:

          > W O D Ó R.

          Dobra. Idziemy dalej. Kto stworzyl WODÓR ?
          • bookworm Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 20.01.14, 11:39
            poziomka785 napisała:

            > billy.the.kid napisał:
            >
            > > W O D Ó R.
            >
            > Dobra. Idziemy dalej. Kto stworzyl WODÓR ?

            Dobra. Idźmy dalej.
            Kto stworzył stwórcę wodoru?
            • grgkh Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 20.01.14, 12:50
              Powinienem był najpierw przeczytać Twoją odpowiedź...
              Powtarzam się niepotrzebnie.
            • poziomka785 Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 20.01.14, 13:10
              bookworm napisał:

              > poziomka785 napisała:
              >
              > > billy.the.kid napisał:
              > >
              > > > W O D Ó R.
              > >
              > > Dobra. Idziemy dalej. Kto stworzyl WODÓR ?
              >
              > Dobra. Idźmy dalej.
              > Kto stworzył stwórcę wodoru?

              To jest bardzo dobre pytanie (juz je sobie stawaialm) i obszerny temat. Za chwile bedziemy mogli sie o to klocic :)) Ale po kolei, w ewolucji jest kolejnosc. Bookworm, ja ci moge zadac to pytanie bez wplatania w to Boga:
              Jestesmy przy wodorze tak ? No to skad sie wzial ten wodor ? Czy istnieje logiczne wytlumaczenie ? Czy ten wodor stal sie tak.....z niczego ? Nie bylo nic i on sie tak nagle w tej nicosci pojawil sam z siebie ??
              • jeepwdyzlu skąd u ludzi taka arogancja? 20.01.14, 13:49
                Jestesmy przy wodorze tak ? No to skad sie wzial ten wodor ? Czy istnieje logiczne wytlumaczenie ? Czy ten wodor stal sie tak.....z niczego ? Nie bylo nic i on sie tak nagle w tej nicosci pojawil sam z siebie ??
                ---------------
                Czemu im się wydaje, że stawiają ważne i ważkie pytania?
                Czemu nie sięgną po lekturę, podręcznik fizyki, kurs logiki, podstawy matematyki?
                Czemu wydaje im się, że swymi "wątpliwościami" i niezwykle "przemyślanymi" tezami - zaszokują rozmówców czy wręcz zapędzą ich w kozi róg?
                Czemu nie uważali na lekcjach fizyki? Spali na wykładach z filozofii? Zgubili książki napisane przez mądrzejszych od siebie?
                Skąd u ludzi taka AROGANCJA?
                Z ignorancji powiecie.
                Nie, Drodzy Forumowicze!
                Z głupoty...
                jeep
                • poziomka785 Re: skąd u ludzi taka arogancja? 20.01.14, 15:21
                  jeepwdyzlu napisał:

                  > Czemu nie sięgną po lekturę, podręcznik fizyki, kurs logiki, podstawy matematyk ?
                  > Czemu nie uważali na lekcjach fizyki? Spali na wykładach z filozofii? Zgubili k
                  > siążki napisane przez mądrzejszych od siebie?
                  > Skąd u ludzi taka AROGANCJA

                  A w jakiej to ksiazce jest napisane jaka to czasteczka byla na samym poczatku i w jaki to "logiczny" sosob powstala ? Podaj tytul i autora to chetnie po nia siegne, zeby wyjsc z tej swojej strasznej "ignorancji" :)
                  Z gory dziekuje.
                  • jeepwdyzlu jeden tytuł :-) 20.01.14, 15:35
                    A w jakiej to ksiazce jest napisane jaka to czasteczka byla na samym poczatku i
                    w jaki to "logiczny" sosob powstala ? Podaj tytul i autora to chetnie po nia siegne
                    --------------------------------
                    jednej książki szukasz?
                    jednej jedynej?
                    może Mały Książe?
                    Może Eneida?
                    Biesy?
                    Podręcznik fizyki dla gimnazjum?

                    Twoje uśmieszki w niczym nie zmazują kosmicznej głupoty którą rozsiewasz wokół siebie. Inny wstydziłby się. Ty - nawet nie wiesz ile tracisz przez swoją ignorancję...
                    Jeśli masz więcej niż 17 lat - nic Cię nie usprawiedliwia...
                    jeep
                    • poziomka785 Re: jeden tytuł :-) 20.01.14, 15:56

                      Jeep, chocbym i dziesiec tysiecy ksiazek przeczytala, to w zadnej niestety nie znajde logicznego wyjasnienia skad sie wzial wszechswiat. Na dzien dzisiejszy wszyscy mozemy tylko domniemac. Ja uwazam, ze sworzyl go Bog. Jakie jest twoje zdanie na ten temat ?

                      >Inny wstydziłby się.

                      Ja sie wstydze tylko wtedy jak mi recznik po kapieli z bioder spadnie.

                      >Ty - nawet nie wiesz ile tracisz przez swoją ignorancję...

                      Wiem ile trace na zyciu bez Boga.
                      • bookworm Re: jeden tytuł :-) 20.01.14, 16:23
                        poziomka785 napisała:

                        >
                        > Jeep, chocbym i dziesiec tysiecy ksiazek przeczytala, to w zadnej niestety nie
                        > znajde logicznego wyjasnienia skad sie wzial wszechswiat. Na dzien dzisiejszy w
                        > szyscy mozemy tylko domniemac. Ja uwazam, ze sworzyl go Bog. Jakie jest twoje z
                        > danie na ten temat ?
                        >
                        > >Inny wstydziłby się.
                        >
                        > Ja sie wstydze tylko wtedy jak mi recznik po kapieli z bioder spadnie.
                        >
                        > >Ty - nawet nie wiesz ile tracisz przez swoją ignorancję...
                        >
                        > Wiem ile trace na zyciu bez Boga.

                        No więc powiedz
                        Ile tracisz bez Boga?
                        Kim byś była gdyby nie było Boga?
                        Co do Twojego życia wnosi Bóg?
                        • poziomka785 Re: jeden tytuł :-) 20.01.14, 16:46
                          bookworm napisał:

                          > >
                          > > Wiem ile trace na zyciu bez Boga.
                          >
                          > No więc powiedz
                          > Ile tracisz bez Boga?
                          > Kim byś była gdyby nie było Boga?
                          > Co do Twojego życia wnosi Bóg?

                          juz mnie o to pytales bookworm i odpowiedzialam ci w kilku zdaniach, m.in. ze jest to dla mnie bardzo szeroki temat ( zdaje sie ze w watku o duszy zwierzat ) Poza tym szczerze watpie, ze ktokolwiek mialby ochote wysluchiwac relacji z mojego zycia wraz ze wszystkimi detalami (no chyba zeby mialy byc pikantne ;)
                          • bookworm Re: jeden tytuł :-) 20.01.14, 17:03
                            poziomka785 napisała:

                            > bookworm napisał:
                            >
                            > > >
                            > > > Wiem ile trace na zyciu bez Boga.
                            > >
                            > > No więc powiedz
                            > > Ile tracisz bez Boga?
                            > > Kim byś była gdyby nie było Boga?
                            > > Co do Twojego życia wnosi Bóg?
                            >
                            > juz mnie o to pytales bookworm i odpowiedzialam ci w kilku zdaniach, m.in. ze j
                            > est to dla mnie bardzo szeroki temat ( zdaje sie ze w watku o duszy zwierzat )

                            Dokładnie tak odpowiedziałaś że to bardzo szeroki temat. Zawsze przydają się szczegóły. Chyba, że to miało być takie - to nie Twoja sprawa, albo: Wiem ale nie powiem.

                            > Poza tym szczerze watpie, ze ktokolwiek mialby ochote wysluchiwac relacji z mo
                            > jego zycia wraz ze wszystkimi detalami (no chyba zeby mialy byc pikantne ;)

                            Nie wiem jak pikantne miałyby być detale z Twojego zycia z bogiem.
                            Może podczas orgazmu krzyczysz "o boooożeee" albo "jezuuuu" a może Twój partner/partnerka są boscy?
                            Jeżeli tak ujmiesz sprawę niezbędności boga, to rzeczywiście czasami mozna dojśc do wniosku, że gdyby nie było boga to podczas seksu zamiast "o boże" mogłoby się zdarzyć że powiesz "ja pier...lę" a to już nie brzmi tak romantycznie - czy o taki wkład boga w Twoje życie Ci chodziło?
                            • poziomka785 Re: jeden tytuł :-) 20.01.14, 17:27
                              bookworm napisał:

                              > Dokładnie tak odpowiedziałaś że to bardzo szeroki temat. Zawsze przydają się sz
                              > czegóły. Chyba, że to miało być takie - to nie Twoja sprawa, albo: Wiem ale nie
                              > powiem.
                              >
                              > > Poza tym szczerze watpie, ze ktokolwiek mialby ochote wysluchiwac relacj
                              > i z mo
                              > > jego zycia wraz ze wszystkimi detalami (no chyba zeby mialy byc pikantne
                              > ;)
                              >
                              > Nie wiem jak pikantne miałyby być detale z Twojego zycia z bogiem.
                              > Może podczas orgazmu krzyczysz "o boooożeee" albo "jezuuuu" a może Twój partner
                              > /partnerka są boscy?
                              > Jeżeli tak ujmiesz sprawę niezbędności boga, to rzeczywiście czasami mozna dojś
                              > c do wniosku, że gdyby nie było boga to podczas seksu zamiast "o boże" mogłoby
                              > się zdarzyć że powiesz "ja pier...lę" a to już nie brzmi tak romantycznie - czy
                              > o taki wkład boga w Twoje życie Ci chodziło?

                              Chodzi o to ze ludzie pewnie chetniej by mnie sluchali gdybym opisywala pikantne detale ze swojego zycia (w zalozeniu, ze takie byly) niz streszczenie mojego zycia z Bogiem. Poza tym napisalam to z przymruzeniem oka. Udajesz, ze goi nie bylo, zeby moec sie czego uczepic ?
                      • jotkajot49 Re: jeden tytuł :-) 20.01.14, 17:11
                        > Wiem ile trace na zyciu bez Boga.

                        Zastanów się nad tym zdaniem.
                        Wyraża emocje, ale jest nielogiczne.
                      • jeepwdyzlu poziomka dobra rada, naprawdę szczera 20.01.14, 17:26
                        Jeep, chocbym i dziesiec tysiecy ksiazek przeczytala, to w zadnej niestety nie znajde logicznego wyjasnienia skad sie wzial wszechswiat. Na dzien dzisiejszy wszyscy mozemy tylko domniemac. Ja uwazam, ze sworzyl go Bog. Jakie jest twoje zdanie na ten temat ?
                        -----------------
                        Jeszcze niedawno ludzie mogli twierdzić: choćbym i dziesięć tysięcy ksiażek przeczytała, to w żadnej nei znajdę logicznego wyjaśnienia - czym jest np piorun, ogień, trzęsienie ziemi. Uważali, że świat stworzył bóg... Jak Ty dziś.
                        To, że czegoś nie ogarniasz, nie oznacza, że jest boskie. Masz po prostu ograniczony rozumek. Nie wyobrażasz sobie życia bez boga bo jesteś tchórzem i głupiutka istotą. Tylko Ci się wydaje, że myślisz. Pytanie - które arogancko włączyłaś do tytyłu tego wątku - sądzisz, że Ty pierwsza je zadajesz? Nikt przed Tobą nie próbował? Ludzi się z powodu różnych odpowiedzi nie zabijali, nie palili, nie spierali? Nie było wojen religijnych, zderzeń cywilizacji? Kultur? Nie zapełniono próbami dociekań całych bibliotek?
                        Tylko kompletny niedouk może o tym nie wiedzieć...
                        Bez urazy - ale jak feelek zajmij się czymś pożytecznym. Może umiesz gotować kartoflankę? Nie wiem. Na pewno spory światopoglądowe są nie dla Ciebie...
                        jeep
                        • poziomka785 rady zatrzymaj dla siebie 20.01.14, 17:53
                          jeepwdyzlu napisał:

                          > Masz po prostu ograniczony rozumek. Nie wyobrażasz sobie życia bez boga bo jesteś tchórzem i głupiutka istotą. Tylko Ci się wydaje, że myślisz.

                          Nawet nie bede odpierac tych atakow. To co tu napisales to zwykle zarozumialstwo.

                          > Pytanie - które arogancko włączyłaś
                          > do tytyłu tego wątku - sądzisz, że Ty pierwsza je zadajesz? Nikt przed Tobą ni
                          > e próbował? Ludzi się z powodu różnych odpowiedzi nie zabijali, nie palili, nie
                          > spierali? Nie było wojen religijnych, zderzeń cywilizacji? Kultur? Nie zapełn
                          > iono próbami dociekań całych bibliotek?
                          > Tylko kompletny niedouk może o tym nie wiedzieć...

                          Wiedzialam o tym ze nie jestem pierwsza, no i co z tego ???? Mialam ochote zadac to pytanie na tym forum i uslyszec opinie tych ktorzy tu przychodza, to zadalam. Mam do tego prawo.

                          > Bez urazy - ale jak feelek zajmij się czymś pożytecznym.

                          Jeep, jakkolwiek bys nie skakal to na NA DZIEN DZISIEJSZY nikt nie wie jak powstal wszechswiat i w zwiazku z tym ja mam prawo uwazac ze stworzyl go Bog, tak samo jak ty masz prawo twierdzic, ze bylo jeszcze inaczej. Byc moze kiedys bedziemy w to wiedzieli (w co watpie) jednak TERAZ ja mam takie samo prawo jak ty.
                        • chasyd_z_czerskiej Re: poziomka dobra rada, naprawdę szczera 26.01.14, 21:38
                          Masz po prostu ograni
                          > czony rozumek. Nie wyobrażasz sobie życia bez boga bo jesteś tchórzem i głupiut
                          > ka istotą

                          Skoro wyobrażasz sobie Świat bez Boga , to odpowiedz :

                          1. Dlaczego Świat powstał wbrew zasadzie zachowania energii ?

                          2. Co jest źródłem praw fizyki ?

                          3. Dlaczego prawa fizyki istniały przed powstaniem Świata ?

                          4. Dlaczego prawa fizyki spełniają "zasadę antropiczną" ?
                          pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_antropiczna
                          To na początek :)


                          --
                          www.naszdziennik.pl/polska-kraj/66286,zagadka-14-sekund.html
                          • wariant_b Re: poziomka dobra rada, naprawdę szczera 26.01.14, 22:06
                            chasyd_z_czerskiej napisał:
                            > Skoro wyobrażasz sobie Świat bez Boga , to odpowiedz :

                            Mam drobne pytanko - czy o tym wszystkim dowiedzieliśmy się od boga i jego kościoła,
                            czy bóg i kościół dowiedzieli się od ludzi i musieli w końcu tą wiedzę zaakceptować?
                          • grgkh Re: poziomka dobra rada, naprawdę szczera 27.01.14, 00:51
                            chasyd_z_czerskiej napisał:

                            > Masz po prostu ograni
                            > > czony rozumek. Nie wyobrażasz sobie życia bez boga bo jesteś tchórzem i g
                            > łupiut
                            > > ka istotą
                            >
                            > Skoro wyobrażasz sobie Świat bez Boga , to odpowiedz :
                            >
                            > 1. Dlaczego Świat powstał wbrew zasadzie zachowania energii ?

                            A skąd wiesz, że na pewno taka zasada obowiązywała zawsze i wszędzie? Że musiała obowiązywać? Jej istnienia domyślamy się na podstawie rozpoznanych przez naukę oddziaływań a to dowód kontekstowy (tu i teraz).

                            > 2. Co jest źródłem praw fizyki ?

                            Jakieś aksjomaty.

                            > 3. Dlaczego prawa fizyki istniały przed powstaniem Świata ?

                            Bo świat jest zmiennością a ta jest wynikiem aksjomatów.

                            > 4. Dlaczego prawa fizyki spełniają "zasadę antropiczną" ?

                            Nieprawda.
                            1) Musiałbyś udowodnić, że we Wszechświatach o innych właściwościach niemożliwe jest życie. A tego sprawdzić się nie da, bo nie mamy dostępu do innych wszechświatów.
                            2) Musiałbyś udowodnić, że nie istnieją inne wszechświaty, w których życie nie jest możliwe. Warunek jak wyżej.
                      • grgkh Re: jeden tytuł :-) 20.01.14, 23:39
                        poziomka785 napisała:

                        >
                        > Jeep, chocbym i dziesiec tysiecy ksiazek przeczytala, to w zadnej niestety nie
                        > znajde logicznego wyjasnienia skad sie wzial wszechswiat.

                        Znikąd.

                        > Na dzien dzisiejszy w
                        > szyscy mozemy tylko domniemac.

                        Nic nam domniemania nie dadzą. Przyczyna jest POZA Wszechświatem i nie da się żadnego domniemania potwierdzić

                        > Ja uwazam, ze sworzyl go Bog. Jakie jest twoje z
                        > danie na ten temat ?

                        Udowodnij, że Twoje domniemanie jest prawdziwe.

                        > > Inny wstydziłby się.
                        >
                        > Ja sie wstydze tylko wtedy jak mi recznik po kapieli z bioder spadnie.

                        Masz bliznę po cesarce?

                        > > Ty - nawet nie wiesz ile tracisz przez swoją ignorancję...
                        >
                        > Wiem ile trace na zyciu bez Boga.

                        Zapewne tyle, co narkoman bez codziennej dawki. Zgadłem?

                        A ja wolę żyć bez narkotyzowania się.
                        • poziomka785 Re: jeden tytuł :-) 21.01.14, 02:00
                          grgkh napisał:
                          poziomka785 napisała:
                          > > Jeep, chocbym i dziesiec tysiecy ksiazek przeczytala, to w zadnej niestet
                          > y nie
                          > > znajde logicznego wyjasnienia skad sie wzial wszechswiat.
                          >
                          > Znikąd.
                          >
                          > > Na dzien dzisiejszy w
                          > > szyscy mozemy tylko domniemac.
                          >
                          > Nic nam domniemania nie dadzą. Przyczyna jest POZA Wszechświatem i nie da się ż
                          > adnego domniemania potwierdzić
                          >
                          > > Ja uwazam, ze sworzyl go Bog. Jakie jest twoje z
                          > > danie na ten temat ?

                          > Udowodnij, że Twoje domniemanie jest prawdziwe.

                          To bylo pytanie do jeep'a. I nie poprosilam go u udowadnianie mi czegokolwiek. Napisalam tylko "Jakie jest twoje zdanie na ten temat."

                          > > > Inny wstydziłby się.
                          > >
                          > > Ja sie wstydze tylko wtedy jak mi recznik po kapieli z bioder spadnie.
                          >
                          > Masz bliznę po cesarce?

                          Nie. Niektorzy bija brawo.

                          > > > Ty - nawet nie wiesz ile tracisz przez swoją ignorancję...
                          > >
                          > > Wiem ile trace na zyciu bez Boga.
                          >
                          > Zapewne tyle, co narkoman bez codziennej dawki. Zgadłem?
                          > A ja wolę żyć bez narkotyzowania się.

                          Hum...to dobrze wybrales. Juz bez tego widzisz biale kroliczki z Matrixa. Zgadlam ? :)
                          • grgkh Re: jeden tytuł :-) 21.01.14, 12:12
                            poziomka785 napisała:

                            > Hum...to dobrze wybrales. Juz bez tego widzisz biale kroliczki z Matrixa. Zgadl
                            > am ? :)

                            Nie zgadłaś. Może rzeczywiście widzisz króliczki sama, mniej pij i zażywaj... :)

                            Widzę fizykę oczami naukowców. Fizyka opisuje WSZYSTKO językiem matematyki. I ten opis wystarcza za wszystko, wszystko wyczerpuje. Jego skutkiem jest dokładnie taki Wszechświat, jaki nas otacza. Właśnie to jest matrix czyli macierz elementów, z których składa się Wszechświat - i mniej ważne jest na jakim poziomie jest to opis, bo mogą być to cząstki elementarne i oddziaływania lub drgające struny m-teorii.

                            I nie są to białe króliczki. Nie przekręcaj tego, czego nie rozumiesz. Obejrzyj sobie do końca to:
                            www.ted.com/talks/stephen_wolfram_computing_a_theory_of_everything.html
                            www.youtube.com/watch?v=Pi_0yawOv18 (niestety, jest tu trochę zwyczajnych reklam)
                            i wiele innych materiałów. Ja odrzucam w nich to, co jest dodatkiem zbyt fantastycznym (poszukiwaniami i propozycjami nauki), niemniej zawsze zostaje sedno - matematyka jako jedyny i pełny opis Wszechświata. Niczego poza tym nie potrzeba.
              • bookworm Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 20.01.14, 15:01
                poziomka785 napisała:

                > bookworm napisał:
                >
                > > poziomka785 napisała:
                > >
                > > > billy.the.kid napisał:
                > > >
                > > > > W O D Ó R.
                > > >
                > > > Dobra. Idziemy dalej. Kto stworzyl WODÓR ?
                > >
                > > Dobra. Idźmy dalej.
                > > Kto stworzył stwórcę wodoru?
                >
                > To jest bardzo dobre pytanie (juz je sobie stawaialm) i obszerny temat. Za chwi
                > le bedziemy mogli sie o to klocic :)) Ale po kolei, w ewolucji jest kolejnosc.
                > Bookworm, ja ci moge zadac to pytanie bez wplatania w to Boga:
                > Jestesmy przy wodorze tak ? No to skad sie wzial ten wodor ? Czy istniej
                > e logiczne wytlumaczenie ? Czy ten wodor stal sie tak.....z niczego ? Nie bylo
                > nic i on sie tak nagle w tej nicosci pojawil sam z siebie ??

                Wszystkie znaki wskazuja na to, że dokładnie tak właśnie było. Jest świetna książka (niestety dla osób nieznających angielskiego, jeszcze nie przetłumaczona) Lawrence'a Kraussa "Universe From Nothing".
                Po pierwsze nic - w sensie absolutna pustka - jest pojęciem czysto abstrakcyjnym a nie fizycznym - podobnie jak nieskończoność. Jest zrozumiałe, że dwa tysiace lat temu jakiś pastuch zajmujący się lepieniem garnków i w wolnym czasie rypaniem bydła nie wpadł by na nic lepszego niż powstanie świata w siedem dni zaczynajac od światła i ciemności, a później dopiero tworząc słońce i gwiazdy (a także zaczynając od zwierząt, a później roslin, które te zwierzęta miały by jeść). Nie wpadłby też na nic lepszego niż ulepienie człowieka z gliny (lub w innych religiach wyrzeżbienia z drewna, lub podobnego tworzywa).
                Możemy:
                a) uznać, że ludzie kiedyś mieli większą wiedzę niż my dzisiaj - byli wszak o kilka tysięcy lat bliżej początku wszechświata - mającego miejsce ok. 14 miliardów lat temu - być może wowczas jeszcze widać było ślady jakie bóg zostawił zanim dał "w długą"
                b) uznać że ewoluowaliśmy od małpy, nasza wiedza stopniowo rośnie - kiedyś nie wiedzieliśmy zbyt wiele i sporo zjawisk sobie racjonalizowaliśmy w oparciu o wyobrażnia i objawienia lub tezy które wyglądały na solidne, bo nie było sposobu na ich sprawdzenie, ale stopniowo zdobywaliśmy wiedzę, budowalismy coraz lepsze modele i odrzucaliśmy część hipotez jako błędne...jednak:
                - wciąż istnieją hipotezy, które uniknęły i wciąż unikają logicznej "kontroli" (a same poprzez kontrolę wyrugowały inne wczesniejsze hipotezy np. Zeusa, Apollina, Wodana itd.)
                - te "uratowane" hipotezy maskują się pod płaszczykiem pozaziemskiej/nieludzkiej/boskiej logiki - jednak dokładnie w ten sam sposób można obronić również istnienie Zeusa - dokonuje się iście karkołomnej ekwilibrystyki logicznej - do części hipotez przykłada się logikę i nagle absurdalna wydaje się wiara w "jakiegoś Zeusa", ale w przypadku innego boga = Boga ta sama logika już nie może byc zastosowana, bo ... bo nie! :)
          • grgkh Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 20.01.14, 12:48
            poziomka785 napisała:

            > billy.the.kid napisał:
            >
            > > W O D Ó R.
            >
            > Dobra. Idziemy dalej. Kto stworzyl WODÓR ?

            Idźmy od razu do samego początku - KTO stworzył boga?
      • poziomka785 Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 20.01.14, 11:22
        feel_good_inc napisał:

        > Kto stworzył stwórcę?
        > Bo skoro wszystko, w tym wszechświat, potrzebuje przyczyny, to stwórca też jej
        > potrzebuje. Natomiast jeżeli zadowalasz się twierdzeniem, że stwórca jest wieczny czy pozac
        > zasowy i przyczyny nie potrzebuje, to tym samym podważasz założenie początkowe
        > i czynisz stwórcę niepotrzebnym.

        Dla mnie Bog nie ma swojego stworcy. Jest ponad czasem, ponad swiatem na ktorym my zyjemy, ponad ewolucja (uwazam, ze ewolucja to byl jego pomysl ) i nasza ziemska logika. Gdyby tak nie bylo, to nie bylby Bogiem i mogby miec swojego wlasnego stworce. Tak mysle.
        • feel_good_inc Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 20.01.14, 11:38
          poziomka785 napisała:
          > Dla mnie Bog nie ma swojego stworcy. Jest ponad czasem, ponad swiatem na ktorym
          > my zyjemy, ponad ewolucja (uwazam, ze ewolucja to byl jego pomysl ) i nasza zi
          > emska logika. Gdyby tak nie bylo, to nie bylby Bogiem i mogby miec swojego wl
          > asnego stworce. Tak mysle.

          Czyli może sobie istnieć coś bez przyczyny i stwórcy - znaczy twój pambu.
          Skoro zatem możliwe jest istnienie bez przyczyny, to fałszywa jest teza, że wszechświat potrzebował twojego pambu żeby go stworzył. CBDU.
          I jak się z tym czujesz?
          • aprox99 Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 20.01.14, 11:40
            wszystkiego dowiesz się jak zamkniesz oczy na wieki
            • feel_good_inc Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 20.01.14, 11:52
              aprox99 napisał:
              > wszystkiego dowiesz się jak zamkniesz oczy na wieki

              Czy zawsze musi stanąć na straszeniu piekłem, gdy już skończą się wyuczone na pamięć "argumenty"? ;)
          • chasyd_z_czerskiej Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 26.01.14, 21:49
            > Skoro zatem możliwe jest istnienie bez przyczyny, to fałszywa jest teza, że wsz
            > echświat potrzebował twojego pambu żeby go stworzył

            Pozostał ci drobiazg : udowodnij , że Świat istniał wiecznie :)


            --
            wyborcza.pl/1,75400,15337178,Stephen_Hawking__czarnych_dziur_nie_ma.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk
            • grgkh Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 27.01.14, 00:53
              chasyd_z_czerskiej napisał:

              > > Skoro zatem możliwe jest istnienie bez przyczyny, to fałszywa jest teza,
              > że wsz
              > > echświat potrzebował twojego pambu żeby go stworzył
              >
              > Pozostał ci drobiazg : udowodnij , że Świat istniał wiecznie :)

              A po co? Wszechświat, który się zmienia MUSI mieć początek. Przyczyna i skutek są w określonej kolejności, bo istnieją jakieś reguły. I dlatego początek musiał istnieć.
        • jeepwdyzlu spaghetti 20.01.14, 11:42
          Dla mnie Bog nie ma swojego stworcy. Jest ponad czasem, ponad swiatem na ktorym my zyjemy, ponad ewolucja (uwazam, ze ewolucja to byl jego pomysl ) i nasza ziemska logika. Gdyby tak nie bylo, to nie bylby Bogiem i mogby miec swojego wlasnego stworce.
          -----------
          klasyczny manifest kreacjonisty
          w sumie kompletnie NIC się nie różniący od wyznawców innych religii
          No i dobrze. To wolny kraj i każdemu wolno wierzyć w co zechce.
          Ci znają odpowiedzi na wszystkie pytania:
          kosciol-spaghetti.pl/
          jeep
          • karbat Re: spaghetti 20.01.14, 20:03
            poziomka785 napisała:
            > Dla mnie Bog nie ma swojego stworcy.

            dla ciebie Wszystko ma praprzyczyne ... tylko nie twoj buk .
            nie umiesz sobie wytlumaczyc * kto stworzyl twojego boga * ,
            wykluczysz go sobie z praprzyczyny . ot , tak sobie .

            >Jest ponad czasem, ponad swiatem na ktorym my zyjemy, ponad ewolucja (uwazam,
            >ze ewolucja to byl jego pomysl ) i nasza ziemska logika.

            teraz jest jeszcze ciekawiej, obdarzasz tego Swojego boga, cechami, wlasciwosciami.-
            Budujesz, stwarzasz sobie konstrukcje myslowa, byle Twoj buk mial, stwarzal wrazenie jakiegokowiek sensu .

            >Jest ponad czasem, ponad swiatem na ktorym my zyjemy, ponad ewolucja (uwazam,
            >ze ewolucja to byl jego pomysl ) i nasza ziemska logika.

            chamstwem, kazdego wiercy, wierzacego w boga, jest wspolczesne
            podpinanie ewolucji (nauki) pod boga - MODA panujaca od niedawna wsrod wiercow .
            Jeszcze niedawno temu, gdybys cos takiego twierdzila, twoi wspolwyznawcy w wierze zrobiliby z ciebie podpalke pod ognisko .

            >Gdyby tak nie bylo, to nie bylby Bogiem i mogby miec swojego wlasnego stworce.
            >Tak mysle.

            a teraz ....mozesz sie isc pomodlic do tego Twojego boga ,
            do twojego boga, czyli do Tego ... jak Ty sobie myslisz .


            • poziomka785 Re: spaghetti 21.01.14, 02:25
              karbat napisał:

              > teraz jest jeszcze ciekawiej, obdarzasz tego Swojego boga, cechami, wlasciwosci
              > ami. Budujesz, stwarzasz sobie konstrukcje myslowa, byle Twoj buk mial, stwarzal wra
              > zenie jakiegokowiek sensu .

              Mam do tego prawo. Nie znasz definicji Boga?
              "Bóg lub bóstwo – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii. Zajmuje się nim teologia i filozofia, gdzie jest ono uważane za zagadnienie metafizyczno-egzystencjalne. Ze względu na duże zróżnicowanie rozumienia tego pojęcia, trudno jest o jego jednoznaczną definicję (co dodatkowo utrudniają założenia teologiczne związane z tym zagadnieniem, pochodzące z poszczególnych religii). Jako najbardziej różniące się od siebie, należy wyodrębnić definicje używane przez religie politeistyczne i monoteistyczne, deizm, panteizm oraz panenteizm[1]

              > chamstwem, kazdego wiercy, wierzacego w boga, jest wspolczesne
              > podpinanie ewolucji (nauki) pod boga - MODA panujaca od niedawna wsrod wierco
              > w .

              Ja tak mysle odkad sie dowiedzialam o ewolucji, wiec ta twoja MODA sie do mnie nie klei.

              > Jeszcze niedawno temu, gdybys cos takiego twierdzila, twoi wspolwyznawcy w wier
              > ze zrobiliby z ciebie podpalke pod ognisko.

              Nia wyglaszalabym publicznie takich "herezji" :)

              > a teraz ....mozesz sie isc pomodlic do tego Twojego boga ,
              > do twojego boga, czyli do Tego ... jak Ty sobie myslisz .

              nie boj sie, jak napiszesz Boga to ci palce od tego nie odpadna.
        • grgkh Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 21.01.14, 21:01
          poziomka785 napisała:

          > feel_good_inc napisał:
          >
          > > Kto stworzył stwórcę?
          > > Bo skoro wszystko, w tym wszechświat, potrzebuje przyczyny, to stwórca te
          > ż jej
          > > potrzebuje. Natomiast jeżeli zadowalasz się twierdzeniem, że stwórca jest
          > wieczny czy pozac
          > > zasowy i przyczyny nie potrzebuje, to tym samym podważasz założenie począ
          > tkowe
          > > i czynisz stwórcę niepotrzebnym.
          >
          > Dla mnie Bog nie ma swojego stworcy.

          Jeśli robisz takie założenie to MUSISZ odrzucić tezę, że nic nie może powstać samo, bo pozwalasz tak powstawać kreatorowi.

          I znika zakaz dla Wszechświata. On też może skorzystać z tej szansy.

          Kreator przestaje być niezbędny.

          > Jest ponad czasem, ponad swiatem na ktorym
          > my zyjemy, ponad ewolucja (uwazam, ze ewolucja to byl jego pomysl ) i nasza zi
          > emska logika. Gdyby tak nie bylo, to nie bylby Bogiem i mogby miec swojego wl
          > asnego stworce. Tak mysle.

          Zlepek definicji naukowych, które funkcjonują w opisie naszego świata - czas, świat, ewolucja, logika. Nie wolno ich używać logicznie poza tym kontekstem, bo musiałabyś je od nowa - POZA ŚWIATEM - zdefiniować. Całą wypowiedź jest więc nie wiadomo o czym i nie wiadomo, co oznacza.

          Dalej - logika.

          Próbujesz UZASADNIAĆ poprawność logiczną swojej tezy a więc posługujesz się jakąś logiką. Oczywiście chyba "ziemską". Ale teza dotyczy logiki "nieziemskiej". Opisz ją jakoś, żebym mógł sprawdzić, czy mnie nie chcesz oszukać.

          Na czym polegają zasady tej "innej, nieziemskiej logiki"?

          Dlaczego bogowi wolno powstawać z niczego a wszechświatowi nie wolno.

          Skąd wzięłaś tę zasadę? Czy ona jest na pewno prawdziwa? W której logice jest prawdziwa a w której już nie i dlaczego? Poproszę o logiczne uzasadnienie (obojętnie w której logice).

          Czy jeśli piszesz "tak myślę" to używasz logiki? Której wtedy używasz?

          Czy nieużywanie logiki ziemskiej jest jeszcze myśleniem z punktu widzenia tej logiki? To bardzo ważne pytanie...
      • feelek Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 21.01.14, 17:11
        a co, jeśli stwórca istniał od zawsze?
        I może nie: stwórca, może coś innego:
        może Absolut? Niekoniecznie: bóg/Bóg
        więc? co jeśli jakiś Absolut był zawsze?
        nikt go nie musiał stwarzać?
        Tylko pytam
        • grgkh Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 21.01.14, 21:51
          feelek napisał:

          > a co, jeśli stwórca istniał od zawsze?

          Stwórca, który coś stwarza nie może istnieć ZAWSZE. Wyklucza to logika. Potrafię to udowodnić.

          > I może nie: stwórca, może coś innego:
          > może Absolut? Niekoniecznie: bóg/Bóg
          > więc? co jeśli jakiś Absolut był zawsze?
          > nikt go nie musiał stwarzać?
          > Tylko pytam

          A ja tylko odpowiadam. Ale te pytania są głupie i nie będę na nie odpowiadał. Taki mam pogląd na to i już.
          • feelek Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 21.01.14, 21:58
            Grgkh:
            "odpowiadam. .... nie będę odpowiadał"
            ;)
            czas kończyć tę dyskusję:
            w końcu wszystkie argumenty już padły
            • grgkh Re: A czy umiesz odpowiedzieć na pytanie 21.01.14, 22:18
              feelek napisał:

              > Grgkh:
              > "odpowiadam. .... nie będę odpowiadał"
              > ;)
              > czas kończyć tę dyskusję:
              > w końcu wszystkie argumenty już padły

              Prawdziwy mężczyzna się nie poddaje. Kim jesteś, przyjacielu? :)
    • bezpocztyonline Czy to Forum Fizyka lub Astronomia? 21.01.14, 08:31
      poziomka785 napisała:

      > OK. no to co to jest i skad sie wziela ta "Osobliwość" ---> Osobliwosc: w a
      > stronomii punkt lub linia, gdzie przyspieszenie grawitacyjne lub gęstość
      > materii są nieskończone. Pytanie skad sie wzial ten punkt czy linia, przyspies
      > zenie grawitacyjne i materia ? Czy te czynniki stworzyly sie same?
      • bookworm Re: Czy to Forum Fizyka lub Astronomia? 21.01.14, 10:00
        bezpocztyonline napisała:

        > poziomka785 napisała:
        >
        > > OK. no to co to jest i skad sie wziela ta "Osobliwość" ---> Osobliwos
        > c: w a
        > > stronomii punkt lub linia, gdzie przyspieszenie grawitacyjne lub g
        > ęstość
        > > materii są nieskończone. Pytanie skad sie wzial ten punkt czy linia, przy
        > spies
        > > zenie grawitacyjne i materia ? Czy te czynniki stworzyly sie same?

        Wiesz jeśli ktoś za wszelką cenę chce sobie wmówić (albo już to zrobił) że zjawiska przyrodnicze pochodzą od boga, wówczas robi się z tego religia i z fizyką lub astronomią nie ma to zbyt wiele wspólnego.
      • poziomka785 Re: Czy to Forum Fizyka lub Astronomia? 21.01.14, 12:39
        bezpocztyonline napisała:

        > poziomka785 napisała:
        >
        > > OK. no to co to jest i skad sie wziela ta "Osobliwość" ---> Osobliwos
        > c: w a
        > > stronomii punkt lub linia, gdzie przyspieszenie grawitacyjne lub g
        > ęstość
        > > materii są nieskończone. Pytanie skad sie wzial ten punkt czy linia, przy
        > spies
        > > zenie grawitacyjne i materia ? Czy te czynniki stworzyly sie same?

        To jest dociekanie powstania wszechswiata w zalozeniu, ze ten wszechswiat nie zostal stworzony przez Boga. Jest mowa o Stworcy, wiec temat ten mogl zostac poruszony na forum Religia.
        • grgkh Re: Czy to Forum Fizyka lub Astronomia? 21.01.14, 13:11
          poziomka785 napisała:

          > bezpocztyonline napisała:
          >
          > > poziomka785 napisała:
          > >
          > > > OK. no to co to jest i skad sie wziela ta "Osobliwość" ---> Oso
          > bliwos
          > > c: w a
          > > > stronomii punkt lub linia, gdzie przyspieszenie grawitacyjne
          > lub g
          > > ęstość
          > > > materii są nieskończone. Pytanie skad sie wzial ten punkt czy linia
          > , przy
          > > spies
          > > > zenie grawitacyjne i materia ? Czy te czynniki stworzyly sie same?
          >
          > To jest dociekanie powstania wszechswiata w zalozeniu, ze ten wszechswiat nie z
          > ostal stworzony przez Boga. Jest mowa o Stworcy, wiec temat ten mogl zostac por
          > uszony na forum Religia.

          Bredzisz. Fizyka NIE DOCIEKA (PRA)PRZYCZYNY powstania świata. Ona WYŁĄCZNIE opisuje jego działanie.

          W stosunku do aksjomatów nie ma żadnych WSTĘPNYCH ograniczeń w ich doborze. Każdy poprawny logicznie zbiór aksjomatów może być podstawą fizyki dowolnego wszechświata.
    • der-chef A co mnie to obchodzi 21.01.14, 10:01
    • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 13:06
      ten wątek, jak wiele innych, zmierza do dyskusji o istnienie/ nieistnienie boga/ Boga....

      Nie wydaje się Wam, że to cokolwiek obojętne dla nas maluczkkich?
      Przed nami kilkadziesiąt lat, z którymi możemy cokolwiek zrobić.
      I tyle.
      Istnienie/ nieistnienie Boga/boga nie ma tu nic do rzeczy:
      jeśli wierzysz to Bóg da Ci pomyślność/ zdrowie albo nie da, to zależy od Jego "planu" wobec ciebie
      jeśli nie wierzysz to albo Ci się uda albo nie
      pomiędzy ww. nie ma prawie żadnej różnicy
      • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 14:07
        feelek napisał:

        > ten wątek, jak wiele innych, zmierza do dyskusji o istnienie/ nieistnienie bog
        > a/ Boga....

        Bóg nie istnieje. Istnienie to element opisu systemu, naszego świata. Opis świata składa się z UDOWODNIONYCH istnień. Czego w nim nie ma, bo nie jest udowodnione, to nie istnieje.

        > Nie wydaje się Wam, że to cokolwiek obojętne dla nas maluczkkich?
        > Przed nami kilkadziesiąt lat, z którymi możemy cokolwiek zrobić.
        > I tyle.

        Blebleble...

        > Istnienie/ nieistnienie Boga/boga nie ma tu nic do rzeczy:
        > jeśli wierzysz to Bóg da Ci pomyślność/ zdrowie albo nie da, to zależy od Jego
        > "planu" wobec ciebie

        Blebleble...

        > jeśli nie wierzysz to albo Ci się uda albo nie
        > pomiędzy ww. nie ma prawie żadnej różnicy

        "Prawie" stanowi różnicę. Nie pisz tu sofizmatów.
        • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 17:15
          sorry, ale napiszę co zechcę
          jeśli dla pana to sofizmaty to
          dla pana to sofizmaty
          panie Blebleble
          • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 21:55
            feelek napisał:

            > sorry, ale napiszę co zechcę
            > jeśli dla pana to sofizmaty to
            > dla pana to sofizmaty
            > panie Blebleble

            Sofizmat (z gr. sophisma – wybieg, wykręt) czyli sztuka wykręcania kota ogonem, jest to nazwa funkcjonująca w co najmniej trzech znaczeniach:

            ♪ zwodniczy dowód matematyczny, pozornie poprawny, lecz faktycznie błędny, zawierający rozmyślnie wprowadzony błąd logiczny, trudny do wykrycia na pierwszy rzut oka;
            ♪ wypowiedź lub sformułowanie, w którym świadomie został ukryty błąd rozumowania nadający pozory prawdy fałszywym twierdzeniom;
            ♪ wszelka próba dowiedzenia swoich racji, bez względu na wartość logiczną przedstawionej argumentacji.

            Sposobem walki z sofizmatami jest unikanie niedomówień i wieloznaczności, przez stosowanie definicji wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Definicje ułatwiają ustalenie znaczeń spornych terminów, występujących w dyskusji. Uogólniając, wszelkie narzędzia, jakie proponuje logika, po których zastosowaniu wypowiedź staje się jasna, również pomagają w unikaniu sofizmatów.
            • feelek Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 22:03
              czy doprawdy musisz zarzucać forum jakimiś przeklejeniami?
              też mamy słowniki w domach
              czy to jest trolling?
              • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 21.01.14, 22:20
                feelek napisał:

                > czy doprawdy musisz zarzucać forum jakimiś przeklejeniami?
                > też mamy słowniki w domach

                Może macie, panie kamracie, ale z nich nie korzystacie. Bo tego nie widać.

                > czy to jest trolling?

                Tak, felku, to jest Twój trolling.
    • feelek Poziomka, a może tak pomoderujesz? ;) 21.01.14, 19:02
      założyłaś IMHO b. ciekawe 2 wątki
      to się, jak zwykle, powoli zamienia w nieciekawą wymianę jakichś uszczypliwości, nieuprzejmych, niemiłych,
      Szkoda tematu, ciągle te same argumenty albo " argumenty"

      PS.ci sami internauci na przemian zarzucają mi:
      a to kompletne nieuctwo,
      a to, że niby wszystkie rozumy pozjadałem,
      trollowanie,
      botowanie
      bóg/ Bóg wie co jeszcze....

      a może Dziewczyny (Ty+ Wawerka) powalczycie tu o dyskusję?
      • jeepwdyzlu Re: Poziomka, a może tak pomoderujesz? ;) 21.01.14, 19:40
        poziomka się nie nadaje
        ty też nie

        Trzeba mieć IQ nieco wyższe i być grzecznym
        jeep
        • feelek Re: Poziomka, a może tak pomoderujesz? ;) 21.01.14, 19:51
          i kto to mówi?
          PS. ten ktoś z tym IQ i grzeczny to ktoś, kto myśli jak ty?
      • poziomka785 Re: Poziomka, a może tak pomoderujesz? ;) 21.01.14, 21:39
        feelek napisał:

        > założyłaś IMHO b. ciekawe 2 wątki

        gdzies ten Bog musi byc ;)

        > to się, jak zwykle, powoli zamienia w nieciekawą wymianę jakichś uszczypliwości
        > , nieuprzejmych, niemiłych,
        > Szkoda tematu, ciągle te same argumenty albo " argumenty"
        >
        > PS.ci sami internauci na przemian zarzucają mi:
        > a to kompletne nieuctwo,
        > a to, że niby wszystkie rozumy pozjadałem,
        > trollowanie,
        > botowanie
        > bóg/ Bóg wie co jeszcze....

        "Pokazując palcem, trzema wskazują na siebie" :)

        • feelek Re: Poziomka, a może tak pomoderujesz? ;) 21.01.14, 21:47
          jakkolwiek nie do końca jestem przekonany, że:
          " gdzieś ten Bóg musi być"
          to życzę Ci wiecej takich rozwijających wątków
          pzdr.
    • wawrzanka Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 22.01.14, 13:40
      poziomka785 napisała:

      > Interesuje mnie co waszym zdaniem bylo na poczatku wszechswiata.

      Moim zdaniem na początku wszechświata byłam ja. Potem długo, długo nic i znów ja. Między mną, a mną też jestem ja. Nie ma mnie tylko tam, gdzie rosną poziomki.
      Ale na poważnie to mnie też to pytanie zastanawia, tylko... wszystkie odpowiedzi, jakie mogą paść - nawet gdyby wątek rozrósł się do miliona postów - już padły, więc... "na ch. drążyć temat"?
      • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 22.01.14, 19:01
        wawrzanka napisała:

        > poziomka785 napisała:
        >
        > > Interesuje mnie co waszym zdaniem bylo na poczatku wszechswiata.

        To sprawa fizyków i ich modeli działania świata.

        > Moim zdaniem na początku wszechświata byłam ja. Potem długo, długo nic i znów j
        > a. Między mną, a mną też jestem ja. Nie ma mnie tylko tam, gdzie rosną poziomki
        > .

        Uważam, że to jest bardzo dobre stanowisko. Jeśli pozwolisz, to będę się na to powoływał.

        "Mój świat" też zaczął się od początku mojej świadomości.

        > Ale na poważnie to mnie też to pytanie zastanawia, tylko... wszystkie odpowiedz
        > i, jakie mogą paść - nawet gdyby wątek rozrósł się do miliona postów - już padł
        > y, więc... "na ch. drążyć temat"?
        • wawrzanka Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 23.01.14, 13:49
          grgkh napisał:

          > Uważam, że to jest bardzo dobre stanowisko. Jeśli pozwolisz, to będę się na to
          > powoływał.

          Oczywiście, proszę bardzo :)
    • feelek Poziomce: 23.01.14, 15:12
      Pytasz Koleżanka czy czytałem wpis o roślinie zaginionej i co z tego dla mnie wynika.
      Wpis czytałem, mniej więcej zgadzam się z przesłaniem.
      Problem, że nie umiem znaleźć
      ani wpisu o roślinie
      ani wpisu z pytaniem. Koleżanki ( czy czytałem)
      ;)

      PS. wogóle z aktywnością na tym forum jest kilka problemów:
      1. wątki im więcej budzą kontrowersji,ctym są rozwleklejsze, tym bardziej trudno panować nad dyskusją
      2. jeden z problemów jest taki, że po wymianie arg. następuje tasiemcowe zagadywanie:
      druga strona dąży, drąży tam, gdzie już nic nie ma: podane arg., komentarz drugiej strony, rekontra, tutti, rettutti i tak w nieekończoność...
      to wypływa wprost z przemożnej chęci tu niektórych do zmuszania innych aby przejęli ich sposób myślenia.

      nazywam to powolną degeneracją wątku
    • chasyd_z_czerskiej Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 26.01.14, 20:58
      > OK. no to co to jest i skad sie wziela ta "Osobliwość"

      I skąd wzięły sie prawa fizyki wg których Świat powstał i działa ?


      --
      www.naszdziennik.pl/polska-kraj/66286,zagadka-14-sekund.html
      • grgkh Re: Co bylo poczatkiem wszechswiata ? 27.01.14, 00:26
        chasyd_z_czerskiej napisał:

        > > OK. no to co to jest i skad sie wziela ta "Osobliwość"
        >
        > I skąd wzięły sie prawa fizyki wg których Świat powstał i działa ?

        Znikąd - ponieważ powstawać mogły równolegle wszystkie inne warianty światów. Jest ich nieskończenie wiele.

        Miejsce i czas (skąd) to wewnętrzne zmienne naszego świata widzianego z naszej perspektywy. Na zewnątrz świata nie istnieją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka