24.04.14, 17:53
Pojawił się wątek prawdy.
Ja wiem jakie są źródła Prawdy, ale nie wiem skąd antyteiści wiedza co jest prawdą, a co nie.

Komu wiec wierzycie? Mediom, autorytetom naukowym, a może sobie, bo sami już poznaliście cała prawdę o wszystkim co nas otacza?

Ciekaw jestem odpowiedzi
Obserwuj wątek
    • kolter-mr Re: Prawda? 24.04.14, 17:56

      Tomuś ty nie rozumiesz pojęcia "prawda"
      • tomasz_456 Re: Prawda? 24.04.14, 18:05
        kolter-mr napisał:

        >
        > Tomuś ty nie rozumiesz pojęcia "prawda"
        >
        Fakt, w twoich wpisach występuje jedynie "prawda". Ma ona mało wspólnego z prawdą.
        • kolter-mr Re: Prawda? 24.04.14, 18:21
          tomasz_456 napisał:

          > kolter-mr napisał:
          >
          > >
          > > Tomuś ty nie rozumiesz pojęcia "prawda"
          > >
          > Fakt, w twoich wpisach występuje jedynie "prawda". Ma ona mało wspólnego z prawdą.

          Udowodnij !!
    • der-chef Re: Prawda? 24.04.14, 18:10
      Co to jest prawda? Ile jest prawd?
      • pocoo Re: Prawda? 24.04.14, 18:47
        der-chef napisała:

        > Ile jest prawd?
        "Tyle samo prawd ile kłamstw..."
    • sclavus Re: Prawda? 24.04.14, 18:35
      A która?... dziecko drogie... - ta pierwsza, ta druga, czy ta trzecia?? (stosując nomenklaturę księdza Tischnera)
    • piwi77.0 Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 24.04.14, 18:55
      bo wszystko jest względne. Tylko głupki są przekonane, że posiadły prawdę.

      • tomasz_456 Re: Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 24.04.14, 20:29
        piwi77.0 napisał:

        > bo wszystko jest względne. Tylko głupki są przekonane, że posiadły prawdę.
        >
        A jeden z waszych kolegów upiera się, iż poznał pełnie prawdy :)
        • lumpior Re: Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 24.04.14, 20:54
          Baranku wyznaniowy,odpowiedz: czy dogmat to prawda? "Tomaszu" czy to jest prawda?
        • kolter-mr Re: Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 24.04.14, 22:04
          tomasz_456 napisał:

          > piwi77.0 napisał:
          >
          > > bo wszystko jest względne. Tylko głupki są przekonane, że posiadły prawdę
          > .
          > >
          > A jeden z waszych kolegów upiera się, iż poznał pełnie prawdy :)

          Który z uczniów Jezusa ??
        • grgkh Re: Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 25.04.14, 01:02
          tomasz_456 napisał:

          > piwi77.0 napisał:
          >
          > > bo wszystko jest względne. Tylko głupki są przekonane, że posiadły prawdę
          > .
          > >
          > A jeden z waszych kolegów upiera się, iż poznał pełnie prawdy :)

          O kim mówisz?
          • tomasz_456 Re: Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 25.04.14, 01:08
            grgkh napisał:

            > > A jeden z waszych kolegów upiera się, iż poznał pełnie prawdy :)
            >
            > O kim mówisz?

            O tym, co ciągle opowiada tutaj o prawdzie, jaką swoim umysłem poznał.
            • grgkh Re: Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 25.04.14, 01:13
              tomasz_456 napisał:

              > grgkh napisał:
              >
              > > > A jeden z waszych kolegów upiera się, iż poznał pełnie prawdy :)
              > >
              > > O kim mówisz?
              >
              > O tym, co ciągle opowiada tutaj o prawdzie, jaką swoim umysłem poznał.

              Ja proponuję hipotezy, o których mogę powiedzieć, że je przemyślałem. Nie znalazłem w nich błędów i dlatego tymczasowo traktuję je jako prawdziwe. Ale Tobie dawałem zawsze szansę. Mogłeś te hipotezy podważyć. Nie zrobiłeś tego, wobec moje dowody, uzasadnienia nadal pozostają słuszne.

              Problem jest Twój. Bo jest to sytuacja dokładnie lustrzana:

              O religii twierdzisz, że jest prawdziwa, choć dowodów nie masz. To fałsz, błąd logiczny. Ja te hipotezy obalam wykazując ich sprzeczność, fałszywość. Nie mogą być więc prawdziwe.
              • tomasz_456 Re: Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 25.04.14, 01:17
                grgkh napisał:


                > O religii twierdzisz, że jest prawdziwa, choć dowodów nie masz. To fałsz, błąd
                > logiczny. Ja te hipotezy obalam wykazując ich sprzeczność, fałszywość. Nie mogą
                > być więc prawdziwe.

                Niestety zapominasz dodać, iż obalasz je jedynie w swoim systemie pojęciowym. I faktycznie w twoim prywatnym systemie pojęć religia może jawić się jako zbiór pojęć fałszywych. Ale twój system nie jest absolutem, czyli prawdą absolutną.
                • grgkh Re: Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 25.04.14, 01:37
                  tomasz_456 napisał:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  >
                  > > O religii twierdzisz, że jest prawdziwa, choć dowodów nie masz. To fałsz,
                  > błąd
                  > > logiczny. Ja te hipotezy obalam wykazując ich sprzeczność, fałszywość. Ni
                  > e mogą
                  > > być więc prawdziwe.
                  >
                  > Niestety zapominasz dodać, iż obalasz je jedynie w swoim systemie pojęciowym. I
                  > faktycznie w twoim prywatnym systemie pojęć religia może jawić się jako zbiór
                  > pojęć fałszywych. Ale twój system nie jest absolutem, czyli prawdą absolutną.

                  Dwa błędy.

                  Ja zakładam, że mogę się mylić, i gdy zdarzy się korekta, przyjmę ją, bo najważniejsze jest to odniesienie czyli dowód.

                  Ty rezygnujesz z dowodu i nawet wbrew sprzecznościom ustanawiasz prawdziwość absolutną i na zawsze.

                  Ale o względności nie zapominam. To jest KONTEKST, w którym istnieje prawdziwość. Kontekstem jest także mój umysł.

                  Wiedza o świecie - jego publiczny, naukowy opis - jest pozbawiona kontekstu umysłu. Wszyscy do niej dokładamy obserwacje, hipotezy i dowody.
                  Stąd -> prawdziwość -> istnienie.
                  • snajper55 Re: Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 25.04.14, 02:38
                    grgkh napisał:

                    > Wiedza o świecie - jego publiczny, naukowy opis - jest pozbawiona kontekstu umy
                    > słu. Wszyscy do niej dokładamy obserwacje, hipotezy i dowody.

                    Toż ta wiedza o świecie, jego naukowy opis jest w twoim umyśle, więc jak może być pozbawiona kontekstu umysłu? Nie masz odstępu do obiektywnej (nie obarczonej kontekstem umysłu) wiedzy o świecie. Wszystko o tym świecie wiesz od swego umysłu.

                    S.
                    • grgkh Re: Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 25.04.14, 18:39
                      snajper55 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > Wiedza o świecie - jego publiczny, naukowy opis - jest pozbawiona konteks
                      > tu umy
                      > > słu. Wszyscy do niej dokładamy obserwacje, hipotezy i dowody.
                      >
                      > Toż ta wiedza o świecie, jego naukowy opis jest w twoim umyśle, więc jak może b
                      > yć pozbawiona kontekstu umysłu?

                      Mówimy o opisie świata tworzonym przez naukę i nawet jeśli jakiś jeden umysł coś zaproponuje, to nie jest to przyjmowane bezmyślnie i bezrefleksyjnie lecz poddawane ostrej krytyce i wielokrotnie weryfikowane.

                      > Nie masz odstępu do obiektywnej (nie obarczonej
                      > kontekstem umysłu) wiedzy o świecie. Wszystko o tym świecie wiesz od swego umy
                      > słu.

                      Mam. Można rozpoznać, co jest dobrze zweryfikowane - to ilość publikacji, eksperymentów itp. Jest to uznana wiedza naukowa. Szalbierstwa i oszustwa są szybko rozpoznawane i eliminowane z tego zbioru. Jeśli coś jest niepewne, to wiemy, że tak właśnie jest. Itd.

                      > S.
                  • tomasz_456 Re: Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 25.04.14, 07:31
                    grgkh napisał:

                    > > Niestety zapominasz dodać, iż obalasz je jedynie w swoim systemie pojęcio
                    > wym. I
                    > > faktycznie w twoim prywatnym systemie pojęć religia może jawić się jako
                    > zbiór
                    > > pojęć fałszywych. Ale twój system nie jest absolutem, czyli prawdą absolu
                    > tną.
                    >
                    > Dwa błędy.
                    >
                    > Ja zakładam, że mogę się mylić, i gdy zdarzy się korekta, przyjmę ją, bo najważ
                    > niejsze jest to odniesienie czyli dowód.
                    >
                    > Ty rezygnujesz z dowodu i nawet wbrew sprzecznościom ustanawiasz prawdziwość ab
                    > solutną i na zawsze.

                    Pojawia się tylko pytanie, czy to co w twoim umyśle jest sprzecznością realnie fizycznie i obiektywnie jest sprzecznością. Kardynalnym błędem, jaki dopuszczasz jest uważanie, iż istnieje tylko to, co zostało dowiedzione.

                    Niestety świat istnieje bez względu na twoje dowody i to co dziś uważasz za niemożliwe (bo niedowiedzione) czy sprzeczne (z tym co dowiedzione) może sobie spokojnie fizycznie istnieć.
                    To jest cały czas absurd upierania się przy logice dwustanowej. Poziom nie wiem - czyli nie mam żadnego dowodu jest konieczny. Bo brak dowodu oznacza tylko i wyłącznie brak dowodu, a nie dowodzi braku istnienia.
                    Tak było tez z elektronami, tak jest też dziś z opisem świata fizycznego.

                    > Stąd -> prawdziwość -> istnienie.

                    Przed rokiem 1800 najniższą znaną cząstką był atom. Elektrony, protony, neutrina przed 1800 rokiem istniały czy też nie?

                    • kolter-mr Re: Nie ma czegos takiego jak 'prawda', 25.04.14, 07:42
                      tomasz_456 napisał:

                      > Pojawia się tylko pytanie, czy to co w twoim umyśle jest sprzecznością realnie
                      > fizycznie i obiektywnie jest sprzecznością. Kardynalnym błędem, jaki dopuszczas
                      > z jest uważanie, iż istnieje tylko to, co zostało dowiedzione

                      To nazywamy racjonalizmem. Ty wolisz wierzyć w bajki palestyńskich pastuchów. Choć sama treść ich pism wyraźnie wskazuje ze była pisana pod konkretnego odbiorce na dany moment;

                      " (31) Pośle On swoich aniołów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego. (32) A od figowego drzewa uczcie się przez podobieństwo! Gdy jego gałązka staje się soczysta i liście wypuszcza, poznajecie, że zbliża się lato. (33) Tak samo i wy, kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. (34) Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. (35) Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. (36) Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec. (37) A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego."

                      Jak Tomuś myślisz ile może żyć jedno pokolenie ? Nawet Adam nie żył tak długo :))

                      > Niestety świat istnieje bez względu na twoje dowody i to co dziś uważasz za nie
                      > możliwe (bo niedowiedzione) czy sprzeczne (z tym co dowiedzione) może sobie spokojnie fizycznie istnieć.

                      No i co to ma do wiary w bóstwo ??

                      > To jest cały czas absurd upierania się przy logice dwustanowej. Poziom nie wiem
                      > - czyli nie mam żadnego dowodu jest konieczny. Bo brak dowodu oznacza tylko i
                      > wyłącznie brak dowodu, a nie dowodzi braku istnienia.

                      Tomuś skoro nie ma świadków to nie ma istnienia.

                      > to nie ma Tak było tez z elektronami, tak jest też dziś z opisem świata fizycznego.

                      Opowiedz o tym ??

                      > > Stąd -> prawdziwość -> istnienie.
                      >
                      > Przed rokiem 1800 najniższą znaną cząstką był atom. Elektrony, protony, neutrin
                      > a przed 1800 rokiem istniały czy też nie?

                      Opowiedz o tym ??
                    • grgkh Burdel w głowie 25.04.14, 18:27
                      tomasz_456 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > > Niestety zapominasz dodać, iż obalasz je jedynie w swoim systemie p
                      > ojęcio
                      > > wym. I
                      > > > faktycznie w twoim prywatnym systemie pojęć
                      > > > religia może jawić się jako zbiór pojęć fałszywych.
                      > > > Ale twój system nie jest absolutem, czyli prawdą
                      > > > absolutną.
                      > >
                      > > Dwa błędy.
                      > >
                      > > Ja zakładam, że mogę się mylić, i gdy zdarzy się korekta,
                      > > przyjmę ją, bo najważniejsze jest to odniesienie czyli dowód.
                      > >
                      > > Ty rezygnujesz z dowodu i nawet wbrew sprzecznościom
                      > > ustanawiasz prawdziwość absolutną i na zawsze.
                      >
                      > Pojawia się tylko pytanie, czy to co w twoim umyśle jest sprzecznością realnie
                      > fizycznie i obiektywnie jest sprzecznością. Kardynalnym błędem, jaki dopuszczas
                      > z jest uważanie, iż istnieje tylko to, co zostało dowiedzione.

                      To nieistotne, co istnieje naprawdę. Opieramy się na zbiorze obserwacji. On stanowi podstawę do opisu świata, nie tylko mojego ale przede wszystkim uniwersalnego metodą naukową tworzonego opisu świata. I zawsze dokonujemy analizy tego materiału używając logiki.

                      A religia:
                      1) z zasady nie odnosi się do obserwacji;
                      2) jeśli czasem z nich skorzysta, to nie weryfikuje ich;
                      3) nie używa logiki (np. debilizm pojedynczo potrójnego bożka);
                      4) nie używa definicji wziętych z pola nauki zgodnie z ich pierwotną treścią (np. nieskończoność jako boska cecha);
                      5) używa definicji w wielu wersjach jednocześnie (np. wiara jako ufność - prawdopodobieństwo i wiara religijna jako absolut);
                      6) nie reaguje na sprzeczności wewnętrzne swych tez lub sprzeczności między nimi uzasadniając to tym, że jest to jakaś "inna logika" lub "coś, do pojmowania czego nie jesteśmy wystarczająco mądrzy"

                      Religia to największy bełkot, jaki można sobie wyobrazić. A niektórzy z tzw. naukowców, którym trudno jest ostatecznie rozstać się z wbitą im do głowy religią, redukuje ją do "jakiejś przyczyny powstania świata" i niczego więcej, bo kontakt z religijnymi sprzecznościami uniemożliwia im akceptację tego bełkotu.

                      > Niestety świat istnieje bez względu na twoje dowody i to co dziś uważasz za nie
                      > możliwe (bo niedowiedzione) czy sprzeczne (z tym co dowiedzione) może sobie sp
                      > okojnie fizycznie istnieć.

                      Świat istnieje bez względu na Twoje i moje potrzeby lub uzasadnienia i ja tego nie kwestionuję. Dla mnie i dla nauki świat jest zbiorem obserwacji, na podstawie którego tworzymy sobie model jego działania. A wszystko, o czym mówimy, dotyczy wyłącznie tego modelu. W Twoim jest bóg, w moim nie ma go, bo nie ma takiej definicji boga, która potrafiłaby go do takiego modelu wprowadzić.

                      Upór uznawania istnienia boga nie wynika z żadnej racjonalnej przesłanki i jest jedynie skutkiem indoktrynującej działalności sekt religijnych, które w ten sposób uzyskują dostęp do umysłów i absolutną władzę nad tymi umysłami.

                      > To jest cały czas absurd upierania się przy logice dwustanowej. Poziom nie wiem
                      > - czyli nie mam żadnego dowodu jest konieczny.

                      Tak, zawsze jest to logika dwustanowa. Dokładnie odpowiada to podejściu informatycznemu do danych. Opis jest dwupoziomowy, poziom pierwszy:
                      1) niewiedza (NULL, brak rezerwacji pamięci dla zmiennej) lub
                      2) wiedza (jest rezerwacja pamięci, w której może się pojawić jedna z wartości typu boolean - TRUE, FALSE).
                      Drugi poziom, to:
                      2A) PRAWDA lub
                      2B) FAŁSZ.

                      > Bo brak dowodu oznacza tylko i
                      > wyłącznie brak dowodu, a nie dowodzi braku istnienia.

                      Nieprawda. Nie uda Ci się zanegować tego, że SKUTKIEM DOWODU JEST ISTNIENIE. Stan przed tym dowodem był brakiem istnienia (barkiem tego skutku).

                      Opis świata jest zbiorem takich skutków (istnień). Wszystko, czego tam jeszcze nie ma lub co zostało wyrzucone z tego zbioru po jakiejś weryfikacji, jest nieistnieniem.


                      NIEISTNIENIE to tylko BRAK ISTNIENIA!!! I właśnie dlatego logika odrzuca konieczność udowadniania nieistnienia.

                      Taka jest definicja nieistnienia i żadne kombinowanie Ci nie pomoże.

                      Dokładnie taka sama jest sytuacja teizmu (idei) oraz braku teizmu (ignorowania go) czyli ateizmu.

                      > Tak było tez z elektronami, tak jest też dziś z opisem świata fizycznego.

                      Dopóki nie odkryto elektronu (nie potwierdzono jego istnienia), dopóty nie było go w naszym, ludzkim opisie świata. I dlatego eter kosmiczny, flogiston i kanały na Marsie, po okresie istnienia, przestały istnieć, bo straciły moc uzasadnienia (dowody) tego istnienia.

                      > > Stąd -> prawdziwość -> istnienie.
                      >
                      > Przed rokiem 1800 najniższą znaną cząstką był atom. Elektrony, protony, neutrin
                      > a przed 1800 rokiem istniały czy też nie?

                      Mówimy o opisie świata z ludzkich umysłów. Te byty są wirtualne, jak planetarny model atomu z elektronami krążącymi po orbitach. Który model atomu istnieje?

                      Analogicznie istnieje realnie jakiś tam, pokraczny i debilny bóg w Twojej głowie, bo przyjąłeś sobie, że to prawda. Oczywiście logicznie fałszywie przyjąłeś ale to Twój problem. Tam, gdzie stosujemy logikę i metodykę naukową, nie ma miejsca na istnienie bogów.

                      Odrzucasz jedyną poprawną metodę, to i masz burdel. Ale to Twój burdel a ja mam prawo do właściwej oceny tego. I na pewno z nas dwóch, w tym przypadku to ja mam rację. :)

                      Porażająca jest Twoja ignorancja i zarozumiałość. Sięgasz po terminologię naukową, używasz pewnych pojęć z jej zakresu, ale przeinaczasz ich definicje i mijasz się z logiką.

                      Religia degeneruje ludzkie myślenie. To jest największe zło ludzkości. Bo powinniśmy wątpić i szukać. Zawsze.
                      • tomasz_456 Re: Burdel w głowie ale czyjej? 25.04.14, 23:31
                        grgkh napisał:


                        > To nieistotne, co istnieje naprawdę. Opieramy się na zbiorze obserwacji. On sta
                        > nowi podstawę do opisu świata, nie tylko mojego ale przede wszystkim uniwersal
                        > nego metodą naukową tworzonego opisu świata. I zawsze dokonujemy analizy tego m
                        > ateriału używając logiki.

                        Wiara w ludzki umysł.

                        Twoich fobii religijnych nie skomentuje. Poproś o to specjalistę.

                        > Tak, zawsze jest to logika dwustanowa. Dokładnie odpowiada to podejściu informa
                        > tycznemu do danych. Opis jest dwupoziomowy, poziom pierwszy:
                        > 1) niewiedza (NULL, brak rezerwacji pamięci dla zmiennej) lub
                        > 2) wiedza (jest rezerwacja pamięci, w której może się pojawić jedna z wartości
                        > typu boolean - TRUE, FALSE).
                        > Drugi poziom, to:
                        > 2A) PRAWDA lub
                        > 2B) FAŁSZ.
                        Logika trójwartościowa: 1/0/null.

                        Jesteś programistą?
                        Jeśli tak, to współczuje odbiorcą twoich usług. Z prostego powodu Brak wartości (null) jest też istotna wiedzą. Szczególnie iż null w informatyce nie dotyczy tylko wartości logicznych, ale zmiennej każdego typu.
                        Ale to nie ważne dla tej dyskusji. W modelowaniu realnego świata warto uważać na stosowanie zmiennych o ograniczonych wartościach 0/1/null.
                        Choćby w prostym ankietowym pytaniu o wiarę w Boga ograniczeni 1/0/null fałszowałoby wyniki.

                        >
                        > > Bo brak dowodu oznacza tylko i
                        > > wyłącznie brak dowodu, a nie dowodzi braku istnienia.
                        >
                        > Nieprawda. Nie uda Ci się zanegować tego, że [b]SKUTKIEM DOWODU JEST ISTNIENIE.
                        > Stan przed tym dowodem był brakiem istnienia (barkiem tego skutku).

                        Znaczy bez dowodu na istnienie fizycznie proton nie istniał? Zaistniał fizycznie po jego odkryciu przez naukowców?
                        A może to naukowcy dopiero w laboratorium zbudowali fizycznie atom?

                        >

                        > Dopóki nie odkryto elektronu (nie potwierdzono jego istnienia), dopóty nie było
                        > go w naszym, ludzkim opisie świata.

                        Ale fizycznie w realnym świecie, a nie w ułomnym ludzkim jego opisie elektron (a właściwie cząstka nazwana elektronem) istniała.
                        >
                        > Mówimy o opisie świata z ludzkich umysłów. Te byty są wirtualne, jak planetarny
                        > model atomu z elektronami krążącymi po orbitach. Który model atomu istnieje?

                        To są ułomem byty opisujące wyłącznie poznany naukowy świat. Ale świat jest zdecydowanie większa, niż obejmuje go nasz model. Stąd bzdura jest twierdzenie, iż istnieje tylko to, co zostało udowodnione. Istnieje o wiele więcej.
                        • grgkh Re: Burdel w głowie ale czyjej? 26.04.14, 01:17
                          tomasz_456 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          >
                          > > To nieistotne, co istnieje naprawdę. Opieramy się na zbiorze obser
                          > wacji. On sta
                          > > nowi podstawę do opisu świata, nie tylko mojego ale przede wszystkim uni
                          > wersal
                          > > nego metodą naukową tworzonego opisu świata. I zawsze dokonujemy analizy
                          > tego m
                          > > ateriału używając logiki.
                          >
                          > Wiara w ludzki umysł.

                          Nie "wiara" ale zwykłe, pragmatyczne jego wykorzystanie.

                          > Twoich fobii religijnych nie skomentuje. Poproś o to specjalistę.

                          A po co?

                          > > Tak, zawsze jest to logika dwustanowa. Dokładnie odpowiada to podejściu i
                          > nforma
                          > > tycznemu do danych. Opis jest dwupoziomowy, poziom pierwszy:
                          > > 1) niewiedza (NULL, brak rezerwacji pamięci dla zmiennej) lub
                          > > 2) wiedza (jest rezerwacja pamięci, w której może się pojawić jedna z war
                          > tości
                          > > typu boolean - TRUE, FALSE).
                          > > Drugi poziom, to:
                          > > 2A) PRAWDA lub
                          > > 2B) FAŁSZ.
                          > Logika trójwartościowa: 1/0/null.
                          >
                          > Jesteś programistą?

                          Nie, ale na tym też się znam.

                          > Jeśli tak, to współczuje odbiorcą twoich usług. Z prostego powodu Brak wartości
                          > (null) jest też istotna wiedzą.

                          Nieprawda. NULL to nieistnienie rezerwacji komórki pamięci, to dokładny równoważnik niewiedzy. A przeciwnie, taka rezerwacja to adres, pod którym można już NA PEWNO znaleźć jakąś wartość. I uważaj na ortografię. :)

                          > Szczególnie iż null w informatyce nie dotyczy
                          > tylko wartości logicznych, ale zmiennej każdego typu.

                          Tak, każdego typu ale ja nie mówiłem, że tylko takiego, więc miewasz urojenia i zobaczyłeś coś, co nie istnieje. Idź z tym do lekarza.

                          > Ale to nie ważne dla tej dyskusji.

                          To po co wywołujesz temat i w dodatku gadasz o nim bzdury?

                          > W modelowaniu realnego świata warto uważać n
                          > a stosowanie zmiennych o ograniczonych wartościach 0/1/null.
                          > Choćby w prostym ankietowym pytaniu o wiarę w Boga ograniczeni 1/0/null fałszow
                          > ałoby wyniki.

                          Istnienie boga to wynik uznania prawdziwości pewnej hipotezy. Ten wierzy w boga, kto choćby w minimalnym stopniu taką prawdziwość uznaje. Pozostali nie wierzą.

                          > > > Bo brak dowodu oznacza tylko i
                          > > > wyłącznie brak dowodu, a nie dowodzi braku istnienia.
                          > >
                          > > Nieprawda. Nie uda Ci się zanegować tego, że [b]SKUTKIEM DOWODU JEST ISTN
                          > IENIE.
                          > > Stan przed tym dowodem był brakiem istnienia (barkiem tego skutku).
                          >
                          > Znaczy bez dowodu na istnienie fizycznie proton nie istniał?

                          Tak, dopóki hipoteza istnienia nie została potwierdzona, dopóty nie była prawdziwa i nie było jej skutku dla ludzkiego opisu świata.

                          > Zaistniał fizyczni
                          > e po jego odkryciu przez naukowców?

                          Tak. Fizycznie czyli w ludzkim modelu fizyki świata.

                          > A może to naukowcy dopiero w laboratorium zbudowali fizycznie atom?

                          Bredzisz. Pytasz po wielokroć o to samo, choć dostajesz odpowiedź. Masz jakiś problem z głową.

                          > > Dopóki nie odkryto elektronu (nie potwierdzono jego istnienia), dopóty ni
                          > e było
                          > > go w naszym, ludzkim opisie świata.
                          >
                          > Ale fizycznie w realnym świecie, a nie w ułomnym ludzkim jego opisie elektron (
                          > a właściwie cząstka nazwana elektronem) istniała.

                          A fizycznie i realnie to nie wiadomo, bo niczego nie wiemy o świecie realnym. Jest on dla nas tylko zbiorem subiektywnych obserwacji.

                          > > Mówimy o opisie świata z ludzkich umysłów. Te byty są wirtualne, jak plan
                          > etarny
                          > > model atomu z elektronami krążącymi po orbitach. Który model atomu istni
                          > eje?
                          >
                          > To są ułomem byty opisujące wyłącznie poznany naukowy świat. Ale świat jest zde
                          > cydowanie większa, niż obejmuje go nasz model. Stąd bzdura jest twierdzenie, iż
                          > istnieje tylko to, co zostało udowodnione. Istnieje o wiele więcej.

                          W opisie świata istnieje tylko to, co do niego włożyliśmy.
                          • tomasz_456 Re: Burdel w głowie ale czyjej? 26.04.14, 02:46
                            grgkh napisał:


                            > > Jesteś programistą?
                            >
                            > Nie, ale na tym też się znam.

                            Naprawdę?

                            > Nieprawda. NULL to nieistnienie rezerwacji komórki pamięci, to dokładny równowa
                            > żnik niewiedzy. A przeciwnie, taka rezerwacja to adres, pod którym można już NA
                            > PEWNO znaleźć jakąś wartość.

                            Otóż nie zawsze tak jest. W C# istnieją typy zmiennych, zachowujące swoje właściwości (czyli mają przypisany adres) ale można do nich przypisać wartość null. W SQLu wartość null nie oznacza absolutnie braku adresu. A w ObjectPascalu nil (odpowiednik null) to Pointer(0)

                            > > Ale to nie ważne dla tej dyskusji.
                            >
                            > To po co wywołujesz temat i w dodatku gadasz o nim bzdury?
                            Temat programowania sam wywołałeś - zapomniałeś, co piszesz.

                            >
                            > > W modelowaniu realnego świata warto uważać n
                            > > a stosowanie zmiennych o ograniczonych wartościach 0/1/null.
                            > > Choćby w prostym ankietowym pytaniu o wiarę w Boga ograniczeni 1/0/null f
                            > ałszow
                            > > ałoby wyniki.
                            >
                            > Istnienie boga to wynik uznania prawdziwości pewnej hipotezy. Ten wierzy w boga
                            > , kto choćby w minimalnym stopniu taką prawdziwość uznaje. Pozostali nie wierzą
                            > .

                            Na jakiej podstawie uważasz, iż osoba mówiąca iż nie wie czy wierzy w Boga jest teistą lub ateistą?


                            > > Znaczy bez dowodu na istnienie fizycznie proton nie istniał?
                            >
                            > Tak, dopóki hipoteza istnienia nie została potwierdzona, dopóty nie była prawdz
                            > iwa i nie było jej skutku dla ludzkiego opisu świata.

                            Dla opisu ma znaczenia już samo postawienie hipotezy.
                            > > Zaistniał fizyczni
                            > > e po jego odkryciu przez naukowców?
                            >
                            > Tak. Fizycznie czyli w ludzkim modelu fizyki świata.

                            Fizycznie, czyli w świecie, a nie w jego opisie.
                            • grgkh Re: Burdel w głowie ale czyjej? 26.04.14, 21:02
                              tomasz_456 napisał:

                              > grgkh napisał:
                              >
                              >
                              > > > Jesteś programistą?
                              > >
                              > > Nie, ale na tym też się znam.
                              >
                              > Naprawdę?

                              Naprawdę to i tak nie będziesz wiedział nic, poza tym, co tu napiszę a wcale nie muszę pisać prawdy. Pod tym względem nie powinieneś traktować mnie jako wiarygodnego źródła informacji o mnie samym. Piszę, co chcę. I dlatego bez sensu są takie Twoje pytania.

                              > > Nieprawda. NULL to nieistnienie rezerwacji komórki pamięci,
                              > > to dokładny równoważnik niewiedzy.
                              > > A przeciwnie, taka rezerwacja to adres, pod którym można
                              > > już NA PEWNO znaleźć jakąś wartość.
                              >
                              > Otóż nie zawsze tak jest. W C# istnieją typy zmiennych, zachowujące swoje właśc
                              > iwości (czyli mają przypisany adres) ale można do nich przypisać wartość null.
                              > W SQLu wartość null nie oznacza absolutnie braku adresu. A w ObjectPascalu nil
                              > (odpowiednik null) to Pointer(0)

                              Język programowania jest nieistotny dla założenia, które tu robię a sytuacja jest typowa ze względu na sposób dostępu do pamięci.

                              Jeśli jest komórka pamięci (lub bit), to można w niej umieścić jakąś wartość. Ale tej wartości nie da się umieścić, jeśli rezerwacji pamięci nie ma, jeśli nie istnieje miejsce, gdzie można by tę wartość zapisać.

                              Tak samo jest z prawdą lub fałszem, które są wiedzą. Opozycyjna w stosunku do wiedzy jest niewiedza. Oba kryteria są dwuwartościowe.

                              > > > Ale to nie ważne dla tej dyskusji.
                              > >
                              > > To po co wywołujesz temat i w dodatku gadasz o nim bzdury?
                              > Temat programowania sam wywołałeś - zapomniałeś, co piszesz.

                              Ja podałem tylko analogię, żebyś sobie lepiej mógł uświadomić, na czym to polega. Rozwijanie tematu jest zbędne.

                              > > > W modelowaniu realnego świata warto uważać
                              > > > na stosowanie zmiennych o ograniczonych wartościach 0/1/null.
                              > > > Choćby w prostym ankietowym pytaniu o wiarę w Boga ograniczeni 1/0/
                              > null f
                              > > ałszow
                              > > > ałoby wyniki.
                              > >
                              > > Istnienie boga to wynik uznania prawdziwości pewnej hipotezy. Ten wierzy
                              > w boga
                              > > , kto choćby w minimalnym stopniu taką prawdziwość uznaje. Pozostali nie
                              > wierzą
                              > > .
                              >
                              > Na jakiej podstawie uważasz, iż osoba mówiąca iż nie wie czy wierzy w Boga jest
                              > teistą lub ateistą?

                              Wiara to DOPUSZCZENIE możliwości prawdziwości. Wartość większa od zera przerzuca tę opcję w zakres istnienia. Wartość równa zeru to brak. O wierzących nigdy nie da się powiedzieć, na ile wierzą, bo to kategoria niemierzalna. Nawet ci deklarujący największą wiarę miewają momenty "zastanowienia" choć bez porzucenia wiary. Nie ma nikogo, o kim można by powiedzieć, że nigdy i zawsze na 100% tylko wierzyli. Strefa wiary zawsze jest "rozmyta". Niemniej jest konkretną strefą. Opozycją do niej jest całkowity brak wiary.

                              > > > Znaczy bez dowodu na istnienie fizycznie proton nie istniał?
                              > >
                              > > Tak, dopóki hipoteza istnienia nie została potwierdzona,
                              > > dopóty nie była prawdziwa i nie było
                              > > jej skutku dla ludzkiego opisu świata.
                              >
                              > Dla opisu ma znaczenia już samo postawienie hipotezy.

                              Samo postawienie hipotezy to tylko niewiedza a niewiedza nie poszerza opisu o tę hipotezę. Z założenia taki opis powinien być prawdziwy, a to oznacza, że zweryfikowany. Gdy pojawia się cień wiedzy, to jest to już tylko prawda lub fałsz. W eksperymentach naukowych można wartościować eksperymenty, jako lepsze lub gorsze, obciążone jakimś błędem itp. Ale decydujące jest kryterium, które uznamy za potwierdzające prawdziwość. Jeśli jest spełnione, to hipoteza staje się prawdziwa i można ją dołączyć do prawdziwego opisu świata.

                              > > > Zaistniał fizycznie po jego odkryciu przez naukowców?
                              > >
                              > > Tak. Fizycznie czyli w ludzkim modelu fizyki świata.
                              >
                              > Fizycznie, czyli w świecie, a nie w jego opisie.

                              Nie, dokładnie tak, jak napisałem.

                              Może Ci się wydaje, że to, co nazywamy fizyką świata jest "prawdziwą fizyką"? :) Nie. To jest zaproponowany przez nas model działania świata. Nawet gdyby był prawdziwy, to też będzie tylko zaproponowany. A świat nam swojej fizyki nigdy nie pokaże. Zawsze zobaczymy tylko SKUTKI działania jego prawdziwej fizyki i analizując je zaproponujemy, jak i dlaczego to się działo. To subtelna ale bardzo ważna różnica.

                              Czy ją rozumiesz?
                              • tomasz_456 Re: Burdel w głowie ale czyjej? 27.04.14, 00:59
                                grgkh napisał:

                                > Jeśli jest komórka pamięci (lub bit), to można w niej umieścić jakąś wartość. A
                                > le tej wartości nie da się umieścić, jeśli rezerwacji pamięci nie ma, jeśli nie
                                > istnieje miejsce, gdzie można by tę wartość zapisać.

                                Jaki to ma związek z nullem?
                                Komórka pamięci reprezentuje poziom logiczny 0 lub 1. Jak się nie da umieścić logicznego 0 lub 1 znaczy, iż nastąpił błąd sprzętowy. Brak alokacji lub błędne adresowanie są błędami sprzętowymi, oprogramowania lub projektowymi (np. za mało pamięci w sterowniku).

                                >
                                > Tak samo jest z prawdą lub fałszem, które są wiedzą. Opozycyjna w stosunku do w
                                > iedzy jest niewiedza. Oba kryteria są dwuwartościowe.

                                W realnym świecie, a nie w ubogim modelu wiedza zawsze rozciąga się od 1 (pełna) do 0 (brak) i nigdy nie ma ostrej opozycji jest/nie ma wiedzy.
                                Błędem modelowania jest przyjęcie założenia 0/1

                                > Wiara to DOPUSZCZENIE możliwości prawdziwości. Wartość większa od zera przerzuc
                                > a tę opcję w zakres istnienia. Wartość równa zeru to brak. O wierzących nigdy n
                                > ie da się powiedzieć, na ile wierzą, bo to kategoria niemierzalna.

                                Mierzalna jak najbardziej. Np. "wierzę , ale" nigdy nie odpowiada "wierze bez zastrzeżeń"
                                Kryterium wiary może być także życie podług tego w co się wierzy.

                                I znów pojęcia wiara jest zbiorem od 1 (pełna wiara) do 0 - brak wiary. Ostry podział nie odpowiada realnemu doświadczeniu ludzi i jest jedynie uproszczonym modelem nie oddającym pełnej prawdy.

                                >Nawet ci dek
                                > larujący największą wiarę miewają momenty "zastanowienia" choć bez porzucenia w
                                > iary. Nie ma nikogo, o kim można by powiedzieć, że nigdy i zawsze na 100% tylko
                                > wierzyli. Strefa wiary zawsze jest "rozmyta". Niemniej jest konkretną strefą.
                                > Opozycją do niej jest całkowity brak wiary.

                                Granicami zbioru są wiara i brak wiary.

                                • grgkh Re: Burdel w głowie ale czyjej? 28.04.14, 04:03
                                  tomasz_456 napisał:

                                  > grgkh napisał:
                                  >
                                  > > Jeśli jest komórka pamięci (lub bit), to można w niej umieścić jakąś wart
                                  > ość. A
                                  > > le tej wartości nie da się umieścić, jeśli rezerwacji pamięci nie ma, jeś
                                  > li nie
                                  > > istnieje miejsce, gdzie można by tę wartość zapisać.
                                  >
                                  > Jaki to ma związek z nullem?
                                  > Komórka pamięci reprezentuje poziom logiczny 0 lub 1. Jak się nie da umieścić l
                                  > ogicznego 0 lub 1 znaczy, iż nastąpił błąd sprzętowy. Brak alokacji lub błędne
                                  > adresowanie są błędami sprzętowymi, oprogramowania lub projektowymi (np. za mał
                                  > o pamięci w sterowniku).

                                  I znów nie na temat, bo rozmawiamy o algorytmach, które są tak sformułowane, że nie zawierają żadnych odniesień do sprzętu lub budowy procesora.

                                  > > Tak samo jest z prawdą lub fałszem, które są wiedzą. Opozycyjna w stosunk
                                  > u do w
                                  > > iedzy jest niewiedza. Oba kryteria są dwuwartościowe.
                                  >
                                  > W realnym świecie, a nie w ubogim modelu wiedza zawsze rozciąga się od 1 (pełna
                                  > ) do 0 (brak) i nigdy nie ma ostrej opozycji jest/nie ma wiedzy.
                                  > Błędem modelowania jest przyjęcie założenia 0/1

                                  Mówimy nie o wartościach lecz o relacjach logicznych, z których wynika prawdziwość lub fałsz.

                                  > > Wiara to DOPUSZCZENIE możliwości prawdziwości. Wartość większa od zera pr
                                  > zerzuc
                                  > > a tę opcję w zakres istnienia. Wartość równa zeru to brak. O wierzących n
                                  > igdy n
                                  > > ie da się powiedzieć, na ile wierzą, bo to kategoria niemierzalna.
                                  >
                                  > Mierzalna jak najbardziej. Np. "wierzę , ale" nigdy nie odpowiada "wierze bez z
                                  > astrzeżeń"
                                  > Kryterium wiary może być także życie podług tego w co się wierzy.

                                  Odbiegasz od tematu rozmową o życiu.

                                  > I znów pojęcia wiara jest zbiorem od 1 (pełna wiara) do 0 - brak wiary. Ostry p
                                  > odział nie odpowiada realnemu doświadczeniu ludzi i jest jedynie uproszczonym m
                                  > odelem nie oddającym pełnej prawdy.

                                  W jakich jednostkach i jakim sprzętem mierzysz poziom wiary? Jak takie pomiary ze sobą porównujesz?

                                  > >Nawet ci dek
                                  > > larujący największą wiarę miewają momenty "zastanowienia" choć bez porzuc
                                  > enia w
                                  > > iary. Nie ma nikogo, o kim można by powiedzieć, że nigdy i zawsze na 100%
                                  > tylko
                                  > > wierzyli. Strefa wiary zawsze jest "rozmyta". Niemniej jest konkretną st
                                  > refą.
                                  > > Opozycją do niej jest całkowity brak wiary.
                                  >
                                  > Granicami zbioru są wiara i brak wiary.

                                  Dla logiki jest to prawda i fałsz. I to wystarczy do oddzielenia teistów od ateistów.
                                  • tomasz_456 Burdel w głowie widomo czyjej 28.04.14, 07:27
                                    grgkh napisał:

                                    > tomasz_456 napisał:
                                    >
                                    > > grgkh napisał:
                                    > >
                                    > > > Jeśli jest komórka pamięci (lub bit), to można w niej umieścić jaką
                                    > ś wart
                                    > > ość. A
                                    > > > le tej wartości nie da się umieścić, jeśli rezerwacji pamięci nie m
                                    > a, jeś
                                    > > li nie
                                    > > > istnieje miejsce, gdzie można by tę wartość zapisać.
                                    > >
                                    > > Jaki to ma związek z nullem?
                                    > > Komórka pamięci reprezentuje poziom logiczny 0 lub 1. Jak się nie da umie
                                    > ścić l
                                    > > ogicznego 0 lub 1 znaczy, iż nastąpił błąd sprzętowy. Brak alokacji lub b
                                    > łędne
                                    > > adresowanie są błędami sprzętowymi, oprogramowania lub projektowymi (np.
                                    > za mał
                                    > > o pamięci w sterowniku).
                                    >
                                    > I znów nie na temat, bo rozmawiamy o algorytmach, które są tak sformułowane, że
                                    > nie zawierają żadnych odniesień do sprzętu lub budowy procesora.

                                    "Jeśli jest komórka pamięci ". W informatyce, na której definicje się powołujesz pamięć jest jak najbardziej elementem sprzętowym.

                                    Ale to jest wynik twojego nieuprawnionego i niezgodnego z naukowymi definicjami posługiwania się pojęciami informatycznymi do próby opisu świata. Stąd u ciebie algorytm sam się wykonuje, a procesor emuluje kod programu. To jest niezgodne z definicjami informatycznymi, które jasno pokazują iż algorytm to ogólny przepis na to, co procesor ma wykonać.
                                    Ale i tak, jak osioł będziesz pisał po swojemu, stąd dla mnie EOT





                                    • grgkh Re: Burdel w głowie widomo czyjej 28.04.14, 18:56
                                      tomasz_456 napisał:

                                      > grgkh napisał:
                                      >
                                      > > tomasz_456 napisał:
                                      > >
                                      > > > grgkh napisał:
                                      > > >
                                      > > > > Jeśli jest komórka pamięci (lub bit), to można w niej umieści
                                      > ć jaką
                                      > > ś wart
                                      > > > ość. A
                                      > > > > le tej wartości nie da się umieścić, jeśli rezerwacji pamięci
                                      > nie m
                                      > > a, jeś
                                      > > > li nie
                                      > > > > istnieje miejsce, gdzie można by tę wartość zapisać.
                                      > > >
                                      > > > Jaki to ma związek z nullem?
                                      > > > Komórka pamięci reprezentuje poziom logiczny 0 lub 1. Jak się nie d
                                      > a umie
                                      > > ścić l
                                      > > > ogicznego 0 lub 1 znaczy, iż nastąpił błąd sprzętowy. Brak alokacji
                                      > lub b
                                      > > łędne
                                      > > > adresowanie są błędami sprzętowymi, oprogramowania lub projektowymi
                                      > (np.
                                      > > za mał
                                      > > > o pamięci w sterowniku).
                                      > >
                                      > > I znów nie na temat, bo rozmawiamy o algorytmach, które są tak sformułowa
                                      > ne, że
                                      > > nie zawierają żadnych odniesień do sprzętu lub budowy procesora.
                                      >
                                      > "Jeśli jest komórka pamięci ". W informatyce, na której definicje się powołujes
                                      > z pamięć jest jak najbardziej elementem sprzętowym.

                                      Wszechświat, który powstał z niczego (i nadal "niczym" jest) jest przykładem tego, że "dane" nie muszą być przechowywane w jakimś fizycznie istniejącym miejscu.

                                      Algorytm posługuje się symbolicznym miejscem z danymi. Nie definiuje "z czego" ma być zrobione miejsce, w którym należy przechowywać dane.

                                      > Ale to jest wynik twojego nieuprawnionego i niezgodnego z naukowymi definicjami
                                      > posługiwania się pojęciami informatycznymi do próby opisu świata.

                                      Uważasz, że nie można sobie "wyobrazić", co się dzieje z danymi w jakimś algorytmie? :)

                                      > Stąd u ciebi
                                      > e algorytm sam się wykonuje, a procesor emuluje kod programu.

                                      Algorytm rekurencyjny sam się wykonuje. Taka jest definicja.

                                      > To jest niezgodne
                                      > z definicjami informatycznymi, które jasno pokazują iż algorytm to ogólny prze
                                      > pis na to, co procesor ma wykonać.

                                      Nie słyszałeś o rekurencji?

                                      > Ale i tak, jak osioł będziesz pisał po swojemu, stąd dla mnie EOT

                                      Proszę bez inwektyw, bo nic to nie doda Twoim wypowiedziom prawdziwości.
                                      • tomasz_456 Re: Burdel w głowie widomo czyjej 28.04.14, 19:36
                                        grgkh napisał:


                                        > Algorytm rekurencyjny sam się wykonuje. Taka jest definicja.

                                        Możesz ja zacytować dokładnie.

                                        Rozumiejąc iż algorytm jest nieożywiony, wiec się nie może sam z siebie wykonać

                                        > Nie słyszałeś o rekurencji?

                                        Odkryłeś nowe słowo. Rekurencja - odwołanie do siebie . Czyli funkcja siebie wywołująca.
                                        Na wiki jest kod źródłowy najprostszego interpretera XML. Prześledź go, może pojmiesz na czym to polega. Fakt jest w C# ale jest tak czytelny, ze nawet bez znajomości C# da się go zrozumieć.

                                        Acha, to co tam jest napisane samo się nie wykona :)

                                        EOT, aczkolwiek może skomentuje, jak odkryjesz jakieś nowe słowo


                                        • grgkh Re: Burdel w głowie widomo czyjej 29.04.14, 03:07
                                          tomasz_456 napisał:

                                          > grgkh napisał:
                                          >
                                          >
                                          > > Algorytm rekurencyjny sam się wykonuje. Taka jest definicja.
                                          >
                                          > Możesz ja zacytować dokładnie.
                                          >
                                          > Rozumiejąc iż algorytm jest nieożywiony, wiec się nie może sam z siebie wykona
                                          > ć

                                          Na sprzęcie algorytm się nie wykonuje. To sprzęt działa według algorytmu.

                                          > > Nie słyszałeś o rekurencji?
                                          >
                                          > Odkryłeś nowe słowo.

                                          Ja je znam. A le widzę, że pomogłem je odkryć Tobie, bo wpadasz w zachwyt, że możesz wkleić przekopiowaną skądś definicję.

                                          > Rekurencja - odwołanie do siebie .
                                          > Czyli funkcja siebie wywołująca.

                                          Tak miało znaczyć. :)

                                          > Na wiki jest kod źródłowy na
                                          > jprostszego interpretera XML. Prześledź go, może pojmiesz na czym to polega. Fa
                                          > kt jest w C# ale jest tak czytelny, ze nawet bez znajomości C# da się go zrozum
                                          > ieć.

                                          Nie pajacuj. Już Ci napisałem, że nie jestem programistą, ale zagiąłem Cię z tego, że nie wiedziałeś, że programowanie w informatyce nie posługuje się logiką rozmytą tylko zawsze klasyczną, która pozwala opisać wszystkie sytuacje. Na poziomie instrukcji procesora nie ma logiki rozmytej. :)

                                          > Acha, to co tam jest napisane samo się nie wykona :)

                                          A tego to nie możesz wiedzieć. Na razie masz przykład samo wykonującego się kodu - to fizyka Wszechświata.

                                          > EOT, aczkolwiek może skomentuje, jak odkryjesz jakieś nowe słowo

                                          Najśmieszniejsze jest widzieć to, jak się wkurzasz, bo nie możesz wykazać, żebym takich słów używał niepoprawnie. :) Amator zagina zawodowca. :) Kupa śmiechu i kompromitacja.
                        • kolter_mr Re: Burdel w głowie ale czyjej? 26.04.14, 09:51
                          tomasz_456 napisał:
                          To są ułomem byty opisujące wyłącznie poznany naukowy świat. Ale świat jest zdecydowanie większa, niż obejmuje go nasz model. Stąd bzdura jest twierdzenie, iż istnieje tylko to, co zostało udowodnione. Istnieje o wiele więcej.

                          Tomuś nie kryguj się jak panienka , opowiedz o tym szerszym horyzoncie.
    • grgkh Re: Prawda? 25.04.14, 01:08
      tomasz_456 napisał:

      > Pojawił się wątek prawdy.
      > Ja wiem jakie są źródła Prawdy,

      Jakie?

      > ale nie wiem skąd antyteiści wiedza co jest pra
      > wdą, a co nie.

      Z logiki. Prawda to zgodność/niesprzeczność zdań opisujących jakiś system.

      > Komu wiec wierzycie? Mediom, autorytetom naukowym, a może sobie, bo sami już po
      > znaliście cała prawdę o wszystkim co nas otacza?

      Ufam tym, którzy mają dobrą opinię. Im lepszą, tym bardziej. Zdarzało się, że się zawiodłem.

      Do prawdy się dąży, bo jesteśmy omylni i baza obserwacji ze świata realnego, która jest podstawą budowania jego opisu, nieustannie się zmienia. I dlatego nauka nigdy nie mówi, że zna prawdę absolutną. Ale to kwestia techniczna.

      Logicznie prawda jest jednoznaczna.

      > Ciekaw jestem odpowiedzi
      • tomasz_456 Re: Prawda? 25.04.14, 01:14
        grgkh napisał:

        >
        > Ufam tym, którzy mają dobrą opinię. Im lepszą, tym bardziej. Zdarzało się, że s
        > ię zawiodłem.

        Znaczy im wierzysz. Na jakiej naukowej, logicznej podstawie komuś wierzysz, skoro wiara wyklucza wiedzę?

        • grgkh Re: Prawda? 25.04.14, 01:30
          tomasz_456 napisał:

          > grgkh napisał:
          >
          > >
          > > Ufam tym, którzy mają dobrą opinię. Im lepszą, tym bardziej. Zdarzało się
          > , że s
          > > ię zawiodłem.
          >
          > Znaczy im wierzysz. Na jakiej naukowej, logicznej podstawie komuś wierzysz, sko
          > ro wiara wyklucza wiedzę?

          Moje przekonanie to dowód, który z czegoś się bierze. Gdy dowód się zachwieje, odrzucam prawdziwość. To jest przyjęcie prawdziwości tymczasowe, zależne od tego kontekstu (dane, czas i miejsce).

          Natomiast wiara religijna:
          1) jest absolutna i niepodważalna
          2) odrzuca w ogóle dowody
          3) nie reaguje na sprzeczności.

          To są inne definicje i dlatego użyłem, dla podkreślenia, "ufam" a nie "wierzę". Nie wolno tych definicji ze sobą kojarzyć.
          • tomasz_456 Re: Prawda? 25.04.14, 07:18
            grgkh napisał:
            >
            > Moje przekonanie to dowód, który z czegoś się bierze. Gdy dowód się zachwieje,
            > odrzucam prawdziwość. To jest przyjęcie prawdziwości tymczasowe, zależne od teg
            > o kontekstu (dane, czas i miejsce).

            Czyli sobie dowodzisz każda przeczytaną, czy usłyszaną tezę. Z fizyki, chemii etc.
            A może jednak wierzysz (czyli zakładasz, iż tak może być, choć tego nie wiesz na 100%).

            > Natomiast wiara religijna:
            > 1) jest absolutna i niepodważalna
            Nie
            > 2) odrzuca w ogóle dowody
            Nie
            > 3) nie reaguje na sprzeczności.
            Również nie.

            To co tutaj wypisujesz o wierze jest tylko Twoją jej interpretacja wprost wynikającą z braku zrozumienia pojęcia wiara.


            > To są inne definicje i dlatego użyłem, dla podkreślenia, "ufam" a nie "wierzę".
            > Nie wolno tych definicji ze sobą kojarzyć.

            Jest kilka stanów poznania - przykładowo wiedza, wiara, przypuszczenie.
            Wracając do elektronów, protonów - to wiesz na 100% że one istnieją? Na jakiej podstawie - widziałeś je na żywo, czy też uwierzyłeś naukowym autorytetom?
            • grgkh Re: Prawda? 25.04.14, 17:39
              tomasz_456 napisał:

              > grgkh napisał:
              > >
              > > Moje przekonanie to dowód, który z czegoś się bierze. Gdy dowód się zachw
              > ieje,
              > > odrzucam prawdziwość. To jest przyjęcie prawdziwości tymczasowe, zależne
              > od teg
              > > o kontekstu (dane, czas i miejsce).
              >
              > Czyli sobie dowodzisz każda przeczytaną, czy usłyszaną tezę. Z fizyki, chemii e
              > tc.

              Prymitywne brednie. Czy Ty masz naprawdę tak mało wiesz o świecie i nie wiesz, jak to się odbywa? Gdzie się wychowywałeś? Gdzie kształciłeś? Co czytasz?

              Czy muszę wszystkiego dowodzić? Nie muszę. Korzystam z zasobów, które powstają dzięki stosowaniu metody naukowej. Są naprawdę solidnie zweryfikowane, bo robią to mądrzy ludzie o bardzo wysokich kwalifikacjach. Ty tego oczywiście nie wiesz, bo nie wiesz, co to jest nauka.

              > A może jednak wierzysz (czyli zakładasz, iż tak może być, choć tego nie wiesz n
              > a 100%).

              Moja wiedza jest:
              1) zweryfikowana wg reguł metody naukowej
              2) jest tymczasowa i kontekstowa
              3) wiemy, które jej fragmenty są słabiej zweryfikowane i możemy je traktować jako niepewne, nadając im prawdopodobieństwo prawdziwości.

              To nie jest "wiara religijna", w której żaden z powyższych elementów nie występuje.

              > > Natomiast wiara religijna:
              > > 1) jest absolutna i niepodważalna
              > Nie
              > > 2) odrzuca w ogóle dowody
              > Nie
              > > 3) nie reaguje na sprzeczności.
              > Również nie.
              >
              > To co tutaj wypisujesz o wierze jest tylko Twoją jej interpretacja wprost wynik
              > ającą z braku zrozumienia pojęcia wiara.

              I jak zwykle, mówisz, że coś jest nieprawdą ale nie dajesz na poparcie tego ani jednego argumentu. Ponieważ nie dałeś żadnej odpowiedzi (fałszywej nie można uznać) więc potwierdzasz to, co ja napisałem wcześniej.

              > > To są inne definicje i dlatego użyłem, dla podkreślenia, "ufam" a nie "wi
              > erzę".
              > > Nie wolno tych definicji ze sobą kojarzyć.
              >
              > Jest kilka stanów poznania - przykładowo wiedza, wiara, przypuszczenie.

              Nieprawda. Jest:
              1) niewiedza, gdy nie wiadomo, jaki jest stan hipotezy;
              2) prawda;
              3) fałsz.

              Innych wariantów nie ma. 2 i 3 to potwierdzenia, które uznajemy na zasadzie zerojedynkowej.

              > Wracając do elektronów, protonów - to wiesz na 100% że one istnieją? Na jakiej
              > podstawie - widziałeś je na żywo, czy też uwierzyłeś naukowym autorytetom?

              Istnieją o tyle, o ile potwierdziły to powtarzalne obserwacje, eksperymenty, które zawsze można powtórzyć. Dopóki taka możliwość istnieje, dopóty takie hipotezy musimy uznawać za prawdziwe.

              Religia niczego nie weryfikuje. Religia zawsze kłamie i posługuje się wyłącznie urojeniami i manipulacjami.

              Wszystkie Twoje zastrzeżenia okazały się fałszywe.
              • tomasz_456 Re: Prawda? 25.04.14, 22:42
                grgkh napisał:

                >
                > Czy muszę wszystkiego dowodzić? Nie muszę. Korzystam z zasobów, które powstają
                > dzięki stosowaniu metody naukowej. Są naprawdę solidnie zweryfikowane, bo robią
                > to mądrzy ludzie o bardzo wysokich kwalifikacjach. Ty tego oczywiście nie wies
                > z, bo nie wiesz, co to jest nauka.

                Znaczy wierzysz naukowym autorytetom, iż piszą prawdę.


                > Moja wiedza jest:
                > 1) zweryfikowana wg reguł metody naukowej
                > 2) jest tymczasowa i kontekstowa
                > 3) wiemy, które jej fragmenty są słabiej zweryfikowane i możemy je traktować ja
                > ko niepewne, nadając im prawdopodobieństwo prawdziwości.

                Moja wiedza - wiemy. W ilu osobach występujesz. Każda wiedza nie poparta osobistym dowodem jest jedynie wiarą. A już szczególnie w wypadku, gdy nie ma 100% pewności co danego poglądu, tezy. Dolna granicą wiary jest przypuszczenia.
                >
                > > To co tutaj wypisujesz o wierze jest tylko Twoją jej interpretacja wprost
                > wynik
                > > ającą z braku zrozumienia pojęcia wiara.
                >
                > I jak zwykle, mówisz, że coś jest nieprawdą ale nie dajesz na poparcie tego ani
                > jednego argumentu. Ponieważ nie dałeś żadnej odpowiedzi (fałszywej nie można u
                > znać) więc potwierdzasz to, co ja napisałem wcześniej.

                Kiedy takie zdanie z rachunku zdań jest prawdziwe: Jeśli nie dałem odpowiedzi to potwierdzam twoją tezę ?

                Dla jasności, zaprzeczam, abym potwierdził twoją tezę.
                > > Wracając do elektronów, protonów - to wiesz na 100% że one istnieją? Na j
                > akiej
                > > podstawie - widziałeś je na żywo, czy też uwierzyłeś naukowym autorytetom
                > ?
                >
                > Istnieją o tyle, o ile potwierdziły to powtarzalne obserwacje, eksperymenty, kt
                > óre zawsze można powtórzyć. Dopóki taka możliwość istnieje, dopóty takie hipote
                > zy musimy uznawać za prawdziwe.

                Fizycznie istnieją bez względu na fakt ich odkrycia.

                O Twoich religijnych fobiach nie dyskutuje, tu potrzebny jest specjalista z tytułem naukowym.
                • grgkh Re: Prawda? 26.04.14, 00:59
                  tomasz_456 napisał:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > >
                  > > Czy muszę wszystkiego dowodzić? Nie muszę. Korzystam z zasobów, które pow
                  > stają
                  > > dzięki stosowaniu metody naukowej. Są naprawdę solidnie zweryfikowane, bo
                  > robią
                  > > to mądrzy ludzie o bardzo wysokich kwalifikacjach. Ty tego oczywiście ni
                  > e wies
                  > > z, bo nie wiesz, co to jest nauka.
                  >
                  > Znaczy wierzysz naukowym autorytetom, iż piszą prawdę.

                  Wiem, w jaki sposób to weryfikowali, metodą naukową. Uznaję metodę naukową za jedyną poprawną metodę badania świata. Bo nie widzę dla niej konkurencji. A Ty? Uznajesz wyższość dogmatyzmu nad metoda naukową? To i widać efekt. :)

                  > > Moja wiedza jest:
                  > > 1) zweryfikowana wg reguł metody naukowej
                  > > 2) jest tymczasowa i kontekstowa
                  > > 3) wiemy, które jej fragmenty są słabiej
                  > > zweryfikowane i możemy je traktować jako niepewne,
                  > > nadając im prawdopodobieństwo prawdziwości.
                  >
                  > Moja wiedza - wiemy.

                  Jakoś tak przez chwilę pomyślałem, ze nie tylko ja tak myślę i napisałem to w imieniu tych ludzi.
                  Dlaczego czepiasz się słówek? Czy jesteś tak ograniczony, że nie przychodzi Ci do głowy prosta interpretacja? To mogło być przejęzyczenie. Warto się nad tym skupiać?

                  > W ilu osobach występujesz.

                  W trzech. Ja, mój brzuch i święty duch. Jak bóg. Jemu wolno to o mnie też. A poza tym to nie na temat, nie rozwlekaj rozmowy.

                  > Każda wiedza nie poparta osobis
                  > tym dowodem jest jedynie wiarą.

                  Nieprawda.

                  1) Istnieje metodyka.
                  2) Istnieją naukowcy stosujący ją.
                  3) Istnieją wyniki jej stosowania - naukowy opis świata.
                  I o tym opisie mówimy. W tym opisie jest bibliografia dowodów. Zostały przeprowadzone. Czy nigdy nie słyszałeś o tym?

                  > A już szczególnie w wypadku, gdy nie ma 100% p
                  > ewności co danego poglądu, tezy. Dolna granicą wiary jest przypuszczenia.

                  Bzdura. Religia nie używa dowodzenia a mówi, że jej hipotezy są prawdą.
                  Dolna granica wiary to ZERO!!! :)

                  > > > To co tutaj wypisujesz o wierze jest tylko Twoją jej interpretacja
                  > wprost
                  > > wynik
                  > > > ającą z braku zrozumienia pojęcia wiara.
                  > >
                  > > I jak zwykle, mówisz, że coś jest nieprawdą ale nie dajesz na poparcie te
                  > go ani
                  > > jednego argumentu. Ponieważ nie dałeś żadnej odpowiedzi (fałszywej nie m
                  > ożna u
                  > > znać) więc potwierdzasz to, co ja napisałem wcześniej.
                  >
                  > Kiedy takie zdanie z rachunku zdań jest prawdziwe: Jeśli nie dałem odpowiedzi t
                  > o potwierdzam twoją tezę ?

                  Ja podałem argumentację a Ty jej nie podważyłeś. Widocznie Ci się podobała i nie chciałeś jej skalać prostymi słowami potwierdzenia. :)

                  > Dla jasności, zaprzeczam, abym potwierdził twoją tezę.

                  Ale jej nie obaliłeś, więc na to samo wyszło.
                  W przestrzeni publicznej, w której zaistniała, jest wciąż prawdziwa.

                  > > > Wracając do elektronów, protonów - to wiesz na 100% że one istnieją
                  > ? Na j
                  > > akiej
                  > > > podstawie - widziałeś je na żywo, czy też uwierzyłeś naukowym autor
                  > ytetom
                  > > ?
                  > >
                  > > Istnieją o tyle, o ile potwierdziły to powtarzalne obserwacje, eksperymen
                  > ty, kt
                  > > óre zawsze można powtórzyć. Dopóki taka możliwość istnieje, dopóty takie
                  > hipote
                  > > zy musimy uznawać za prawdziwe.
                  >
                  > Fizycznie istnieją bez względu na fakt ich odkrycia.

                  Nie. Fizycznie istnieją, bo wiemy o tym, a wiemy z jakichś dowodów a nie dogmatów lub innych bredni.

                  > O Twoich religijnych fobiach nie dyskutuje, tu potrzebny jest specjalista z tyt
                  > ułem naukowym.

                  O religii mówię samą prawdę a każdego "uczonego" religianta sprowadzę logiką do parteru.
                  • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 02:56
                    grgkh napisał:

                    > > Każda wiedza nie poparta osobis
                    > > tym dowodem jest jedynie wiarą.
                    >
                    > Nieprawda.
                    >
                    > 1) Istnieje metodyka.
                    Jeżeli jej nie sprawdzisz osobiscie , to znaczy że jej wierzysz.

                    > 2) Istnieją naukowcy stosujący ją.
                    No i im musisz uwierzyć na słowo, o ile nie dokonałeś swojego dowodu

                    > 3) Istnieją wyniki jej stosowania - naukowy opis świata.
                    Swoista biblia naukowa

                    > I o tym opisie mówimy. W tym opisie jest bibliografia dowodów. Zostały przeprow
                    > adzone. Czy nigdy nie słyszałeś o tym?

                    Tak, wierzysz w słowo spisane.


                    > > A już szczególnie w wypadku, gdy nie ma 100% p
                    > > ewności co danego poglądu, tezy. Dolna granicą wiary jest przypuszczenia
                    > .
                    >
                    > Bzdura. Religia nie używa dowodzenia a mówi, że jej hipotezy są prawdą.
                    Ta twoja mania pisania o religii zaślepiła cię.
                    Bo wiara jest nie tylko w kontekście religii. Np. ludzie sobie wierzą wzajemnie. Chyba, że jakiś maniak każe przedstawiać zawsze dowody na uczciwość zamiarów.



                    >
                    > > > > To co tutaj wypisujesz o wierze jest tylko Twoją jej interpre
                    > tacja
                    > > wprost
                    > > > wynik
                    > > > > ającą z braku zrozumienia pojęcia wiara.
                    > > >
                    > > > I jak zwykle, mówisz, że coś jest nieprawdą ale nie dajesz na popar
                    > cie te
                    > > go ani
                    > > > jednego argumentu. Ponieważ nie dałeś żadnej odpowiedzi (fałszywej
                    > nie m
                    > > ożna u
                    > > > znać) więc potwierdzasz to, co ja napisałem wcześniej.
                    > >
                    > > Kiedy takie zdanie z rachunku zdań jest prawdziwe: Jeśli nie dałem odpowi
                    > edzi t
                    > > o potwierdzam twoją tezę ?
                    >
                    > Ja podałem argumentację a Ty jej nie podważyłeś.

                    Proste zdanie logiczne zaprzeczyło tak lansowanej przez ciebie tej tezie.


                    > > Dla jasności, zaprzeczam, abym potwierdził twoją tezę.
                    >
                    > Ale jej nie obaliłeś, więc na to samo wyszło.
                    Nie musiałem. Patrz wyżej.

                    > Nie. Fizycznie istnieją, bo wiemy o tym, a wiemy z jakichś dowodów a nie dogmat
                    > ów lub innych bredni.

                    No i znów te dogmaty. Jaksą mania prześladowcza?

                    > O religii mówię samą prawdę ...

                    O religii nic nie mówisz poza swoimi ewidentnymi fobiami.
                    • grgkh Re: Prawda? 26.04.14, 21:47
                      tomasz_456 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > > Każda wiedza nie poparta osobis
                      > > > tym dowodem jest jedynie wiarą.
                      > >
                      > > Nieprawda.
                      > >
                      > > 1) Istnieje metodyka.

                      > Jeżeli jej nie sprawdzisz osobiscie , to znaczy że jej wierzysz.

                      Nie. Wiara zakłada przyjęcie prawdziwości BEZ DOWODU i BEZWARUNKOWO, nawet, gdy jest to zdanie sprzeczne i bezsensowne.

                      Ja mogę coś tam sobie ocenić, np. niesprzeczność wewnętrzną, sensowność a resztę odnoszę do przeprowadzonego dowodu. Poza tym ja powinienem (muszę nawet) NATYCHMIAST zrezygnować z takiej hipotezy, gdyby pojawiły się wątpliwości.

                      Wierzącego to nie dotyczy, bo on ignoruje te zastrzeżenia.

                      Wciąż, jak ślepiec trzymający się ściany, udajesz, że nie przypominam Ci o istnieniu wielu definicji wiary. Nie spełniasz podstawowego kryterium rozmowy, nie reagujesz na argumenty oponenta. Wytłumacz mi, skąd to się u Ciebie bierze? Z jakiejś ułomności czy z próby manipulowania? Do mnie to piszesz (traktujesz mnie jak debila?) czy dla jakichś potencjalnie czytających to debili, zapewne z tej samej kategorii wierzących, dla których logika nic nie znaczy?

                      > > 2) Istnieją naukowcy stosujący ją.
                      > No i im musisz uwierzyć na słowo, o ile nie dokonałeś swojego dowodu

                      Posuwając się do granicy absurdu, sobie też nie mogę wierzyć, bo pamięć mnie może zawodzić. O to Ci chodzi? O burdel, w który chcesz zamienić w miarę uporządkowaną i zdefiniowaną rzeczywistość? Pomyśl, TO JEST WASZA TAKTYKA. :) O to wam chodzi, o zakłamanie wszystkiego, by w tej mętnej wodzie rządzić głupcami.

                      > > 3) Istnieją wyniki jej stosowania - naukowy opis świata.
                      > Swoista biblia naukowa

                      Nie. To, co zostało zweryfikowane, to jest prawdziwe. Próby weryfikacji Biblii wykazały, że znaczna jej część to zwyczajna opowieść fantasy. Ale wy i tak, mimo tego, nadal uważacie, że to jest prawda.

                      Nie porównuj prawdy naukowej do kłamstw religijnych.

                      > > I o tym opisie mówimy.
                      > > W tym opisie jest bibliografia dowodów.
                      > > Zostały przeprowadzone. Czy nigdy nie słyszałeś o tym?
                      >
                      > Tak, wierzysz w słowo spisane.

                      Które można ponownie zweryfikować. I robi się to przecież. Czy istnieje grawitacja? Można sobie to sprawdzić zrzucając szklankę z blatu stołu. Robienie doświadczeń to wspaniała zabawa. Fałszerze są wyłapywani i wyrzucani ze środowiska naukowego, własnie dzięki temu, że doświadczenia muszą być powtarzalne.

                      > > Religia nie używa dowodzenia a mówi, że jej hipotezy są prawdą.

                      > Ta twoja mania pisania o religii zaślepiła cię.
                      > Bo wiara jest nie tylko w kontekście religii. Np. ludzie sobie wierzą wzajemnie
                      > . Chyba, że jakiś maniak każe przedstawiać zawsze dowody na uczciwość zamiarów.

                      Ufają lub nie ufają i weryfikują ten poziom zaufania. Wiara jest pozbawiona prawa do weryfikacji. Istnieje jej absolutny zakaz. Wiara religijna ma być bezwarunkowa. I debilna, bo trzeba się do tego poziomu zniżyć. Poprawnie myślący człowiek tak nisko nie może upaść.

                      > > > Kiedy takie zdanie z rachunku zdań jest prawdziwe:
                      > > > Jeśli nie dałem odpowiedzi to potwierdzam twoją tezę ?
                      > >
                      > > Ja podałem argumentację a Ty jej nie podważyłeś.
                      >
                      > Proste zdanie logiczne zaprzeczyło tak lansowanej przez ciebie tej tezie.

                      Nie było u Ciebie ani jednego zdania logicznego cokolwiek podważającego.

                      > > > Dla jasności, zaprzeczam, abym potwierdził twoją tezę.
                      > >
                      > > Ale jej nie obaliłeś, więc na to samo wyszło.
                      > Nie musiałem. Patrz wyżej.

                      Nic nie musisz, nawet pisać z sensem.

                      > > Nie. Fizycznie istnieją, bo wiemy o tym, a wiemy z jakichś dowodów a nie
                      > dogmat
                      > > ów lub innych bredni.
                      >
                      > No i znów te dogmaty. Jaksą mania prześladowcza?

                      Religia opiera się na dogmatach a te dogmaty są wasze.
                      Jakaś mania prześladowcza?

                      > > O religii mówię samą prawdę ...
                      >
                      > O religii nic nie mówisz poza swoimi ewidentnymi fobiami.

                      Mówię prawdę, bo niczego nie podważyłeś. A miałeś szansę, teoretycznie. :)
                      • tomasz_456 Re: Prawda? 28.04.14, 01:08
                        grgkh napisał:

                        > Wciąż, jak ślepiec trzymający się ściany, udajesz, że nie przypominam Ci o istn
                        > ieniu wielu definicji wiary.

                        Ale ty myślisz o jednej.... (tej z dogmatami).

                        Nie spełniasz podstawowego kryterium rozmowy, nie
                        > reagujesz na argumenty oponenta.

                        To znaczy?

                        >Wytłumacz mi, skąd to się u Ciebie bierze? Z j
                        > akiejś ułomności czy z próby manipulowania? Do mnie to piszesz (traktujesz mnie
                        > jak debila?)

                        Do Ciebie.


                        > Posuwając się do granicy absurdu, sobie też nie mogę wierzyć, bo pamięć mnie mo
                        > że zawodzić.

                        Ale zonie wierzysz ze jest wierna, czy też dowodzisz jej wierności ? Oczywiście możesz nie mieć zony (ani męża),

                        > O to Ci chodzi? O burdel, w który chcesz zamienić w miarę uporządk
                        > owaną i zdefiniowaną rzeczywistość?

                        masz problem z czasem. jednak religia katolicka jest zdecydowanie starsza, niż twoje "dowody

                        > Pomyśl, TO JEST WASZA TAKTYKA. :)

                        Nasza? Z nam Tomaszem_456i rozmawiasz?

                        > chodzi, o zakłamanie wszystkiego, by w tej mętnej wodzie rządzić głupcami.

                        Znów ciekawe podejście do czasu. Co jest pierwotne - twoje dowody, czy religia?

                        > > > 3) Istnieją wyniki jej stosowania - naukowy opis świata.
                        > > Swoista biblia naukowa
                        >
                        > Nie. To, co zostało zweryfikowane, to jest prawdziwe. Próby weryfikacji Biblii
                        > wykazały, że znaczna jej część to zwyczajna opowieść fantasy. Ale wy i tak, mim
                        > o tego, nadal uważacie, że to jest prawda.

                        Bo jest, bez względu co o tym sądzisz.


                        > Nie porównuj prawdy naukowej do kłamstw religijnych.

                        A może istnieją kłamstwa naukowe i prawda religii. Mało to razy udowadniano iż teorie naukowe były kłamstwem. Ale wiercy naukowi natychmiast zmieniają swoja wiarę, bez żadnej refleksji przyjmują słowa nowych guru.


                        >
                        > > > I o tym opisie mówimy.
                        > > > W tym opisie jest bibliografia dowodów.
                        > > > Zostały przeprowadzone. Czy nigdy nie słyszałeś o tym?
                        > >
                        > > Tak, wierzysz w słowo spisane.
                        >
                        > Które można ponownie zweryfikować. I robi się to przecież.

                        Ty to robisz? W każdym wypadku. Inaczej weryfikacje jest tak samo sprawą wyłącznie wiary.

                        Czy istnieje grawita
                        > cja? Można sobie to sprawdzić zrzucając szklankę z blatu stołu. Robienie doświa
                        > dczeń to wspaniała zabawa.

                        Ok, robisz doświadczenia naukowe w każdym wypadku?

                        > Fałszerze są wyłapywani i wyrzucani ze środowiska na
                        > ukowego, własnie dzięki temu, że doświadczenia muszą być powtarzalne.
                        Ale wcześniej wiercy naukowi wierzą bezgranicznie takiemu fałszerzowi. później go wyrzucają. Ot stałość uczuć.

                        >
                        > Ufają lub nie ufają i weryfikują ten poziom zaufania.

                        Wierzysz żonie, jednocześnie nieustannie ją sprawdzając?

                        Wiara jest pozbawiona pra
                        > wa do weryfikacji. Istnieje jej absolutny zakaz. Wiara religijna ma być bezwaru
                        > nkowa. I debilna, bo trzeba się do tego poziomu zniżyć.
                        >Poprawnie myślący człowiek tak nisko nie może upaść.

                        Znaczy moi głęboko wierzący przyjaciele upadli tak nisko, iż ich praca naukowa jest nic nie warta dla Ciebie
                        Szkoda tylko iż są oni doktorami czy też profesorami (i to nie uczelnianymi), a ich prace naukowe są cenione w świecie nauki.
                        >
                        > Religia opiera się na dogmatach a te dogmaty są wasze.
                        > Jakaś mania prześladowcza?

                        Skoro ciągle o nich piszesz, to zapewne tak.
                        • grgkh Re: Prawda? 28.04.14, 04:21
                          tomasz_456 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > Wciąż, jak ślepiec trzymający się ściany, udajesz, że nie przypominam Ci
                          > o istn
                          > > ieniu wielu definicji wiary.
                          >
                          > Ale ty myślisz o jednej.... (tej z dogmatami).
                          >
                          > Nie spełniasz podstawowego kryterium rozmowy, nie
                          > > reagujesz na argumenty oponenta.
                          >
                          > To znaczy?
                          >
                          > >Wytłumacz mi, skąd to się u Ciebie bierze? Z j
                          > > akiejś ułomności czy z próby manipulowania? Do mnie to piszesz (traktujes
                          > z mnie
                          > > jak debila?)
                          >
                          > Do Ciebie.

                          A więc jednak traktujesz mnie jak debila. Trudno, masz prawo. Ale tego nie dowodzisz, więc wychodzisz na oszczercę.

                          > > Posuwając się do granicy absurdu, sobie też nie mogę wierzyć, bo pamięć m
                          > nie mo
                          > > że zawodzić.
                          >
                          > Ale zonie wierzysz ze jest wierna, czy też dowodzisz jej wierności ? Oczywiśc
                          > ie możesz nie mieć zony (ani męża),

                          Nie jestem schizofrenikiem. BRAK dowodu niewierności jest dla mnie potwierdzeniem wierności. Decyduje dowód. Dogmatów nie dowodzicie. To nie jest taka sama wiara.

                          > > O to Ci chodzi? O burdel, w który chcesz zamienić w miarę uporządk
                          > > owaną i zdefiniowaną rzeczywistość?
                          >
                          > masz problem z czasem. jednak religia katolicka jest zdecydowanie starsza, niż
                          > twoje "dowody

                          Starsza ale mocno ewoluująca, więc nie ta sama dawniej i dziś. I jej starość nie decyduje o prawdziwości. Fakt, była i jest dość skuteczna w swych działaniach na rzecz werbunku.

                          > > Pomyśl, TO JEST WASZA TAKTYKA. :)
                          >
                          > Nasza? Z nam Tomaszem_456i rozmawiasz?

                          Bo nie tylko Ty tak myślisz i mówisz, więc korzystam z okazji by to podkreślić.

                          > > chodzi, o zakłamanie wszystkiego, by w tej mętnej wodzie rządzić głupcami
                          > .
                          >
                          > Znów ciekawe podejście do czasu. Co jest pierwotne - twoje dowody, czy religia?

                          Ja żyję krótko, więc religia jest starsza.

                          > > > > 3) Istnieją wyniki jej stosowania - naukowy opis świata.
                          > > > Swoista biblia naukowa
                          > >
                          > > Nie. To, co zostało zweryfikowane, to jest prawdziwe. Próby weryfikacji B
                          > iblii
                          > > wykazały, że znaczna jej część to zwyczajna opowieść fantasy. Ale wy i ta
                          > k, mim
                          > > o tego, nadal uważacie, że to jest prawda.
                          >
                          > Bo jest, bez względu co o tym sądzisz.

                          Zdanie prawdziwe nie może być jednocześnie fałszywe, a te zdania takie są.

                          > > Nie porównuj prawdy naukowej do kłamstw religijnych.
                          >
                          > A może istnieją kłamstwa naukowe i prawda religii.

                          Kłamstwa naukowe? To sprzeczne z definicją. Jeśli coś jest kłamstwem, to przestaje być naukowe. Nauka natychmiast odrzuca zauważone błędy.

                          > Mało to razy udowadniano iż
                          > teorie naukowe były kłamstwem.

                          Ale gdy to udowodniono, to przestawały nimi być, prawda? I znów karta nauki stawała się czysta.
                          A w religii nic takiego się nie dzieje.

                          > Ale wiercy naukowi natychmiast zmieniają swoja w
                          > iarę, bez żadnej refleksji przyjmują słowa nowych guru.

                          O czym konkretnie mówisz?

                          > > > > I o tym opisie mówimy.
                          > > > > W tym opisie jest bibliografia dowodów.
                          > > > > Zostały przeprowadzone. Czy nigdy nie słyszałeś o tym?
                          > > >
                          > > > Tak, wierzysz w słowo spisane.
                          > >
                          > > Które można ponownie zweryfikować. I robi się to przecież.
                          >
                          > Ty to robisz? W każdym wypadku. Inaczej weryfikacje jest tak samo sprawą wyłącz
                          > nie wiary.

                          Zgłaszam deklarację weryfikacji.
                          Religianci jej zabraniają.

                          > Czy istnieje grawita
                          > > cja? Można sobie to sprawdzić zrzucając szklankę z blatu stołu. Robienie
                          > doświa
                          > > dczeń to wspaniała zabawa.
                          >
                          > Ok, robisz doświadczenia naukowe w każdym wypadku?

                          Robię.

                          > > Fałszerze są wyłapywani i wyrzucani ze środowiska na
                          > > ukowego, własnie dzięki temu, że doświadczenia muszą być powtarzalne.

                          > Ale wcześniej wiercy naukowi wierzą bezgranicznie takiemu fałszerzowi. później
                          > go wyrzucają. Ot stałość uczuć.

                          Ot, dbanie o to, by nauka nie zawierała kłamstw. religia działa na odwrót - jej treścią są same kłamstwa.

                          > > Ufają lub nie ufają i weryfikują ten poziom zaufania.
                          >
                          > Wierzysz żonie, jednocześnie nieustannie ją sprawdzając?

                          Tak. Moja podświadomość obserwuje jej mowę ciała.

                          > Wiara jest pozbawiona pra
                          > > wa do weryfikacji. Istnieje jej absolutny zakaz. Wiara religijna ma być b
                          > ezwaru
                          > > nkowa. I debilna, bo trzeba się do tego poziomu zniżyć.
                          > >Poprawnie myślący człowiek tak nisko nie może upaść.
                          >
                          > Znaczy moi głęboko wierzący przyjaciele upadli tak nisko, iż ich praca naukowa
                          > jest nic nie warta dla Ciebie

                          Jeśli głęboko wierzyli (bez dowodów) ale jednocześnie coś odkryli (z dowodem) to ich odkrycie należy uznać za prawdę, ale przedmiotu ich wiary już nie.

                          > Szkoda tylko iż są oni doktorami czy też profesorami (i to nie uczelnianymi), a
                          > ich prace naukowe są cenione w świecie nauki.

                          Ważne co i jak mówią.

                          > > Religia opiera się na dogmatach a te dogmaty są wasze.
                          > > Jakaś mania prześladowcza?
                          >
                          > Skoro ciągle o nich piszesz, to zapewne tak.

                          Jeśli ciągle jem i wydalam, to jest to mania prześladowcza? :)
                          • tomasz_456 Re: Prawda? 28.04.14, 07:53
                            grgkh napisał:

                            > > Ale zonie wierzysz ze jest wierna, czy też dowodzisz jej wierności ? Oc
                            > zywiśc
                            > > ie możesz nie mieć zony (ani męża),
                            >
                            > Nie jestem schizofrenikiem. BRAK dowodu niewierności jest dla mnie potwierdzeni
                            > em wierności. Decyduje dowód. Dogmatów nie dowodzicie. To nie jest taka sama wi
                            > ara.

                            A może brak dowodu wierności to dla ciebie potwierdzenie zdrady.

                            Czy to twierdzenie nie jest prawdziwe?

                            > Zgłaszam deklarację weryfikacji.
                            A potrafisz zweryfikować?
                            Jeśli nie, to deklaracja jest fałszywa.

                            EOT
                            • grgkh Re: Prawda? 28.04.14, 19:11
                              tomasz_456 napisał:

                              > grgkh napisał:
                              >
                              > > > Ale zonie wierzysz ze jest wierna, czy też dowodzisz jej wierności
                              > ? Oc
                              > > zywiśc
                              > > > ie możesz nie mieć zony (ani męża),
                              > >
                              > > Nie jestem schizofrenikiem. BRAK dowodu niewierności jest dla mnie potwie
                              > rdzeni
                              > > em wierności. Decyduje dowód. Dogmatów nie dowodzicie. To nie jest taka s
                              > ama wi
                              > > ara.
                              >
                              > A może brak dowodu wierności to dla ciebie potwierdzenie zdrady.

                              Wiara w wierność żony nie zakłada, że ona tej wierności dochowa. To jest tymczasowe, wstępne założenie, które można w każdej chwili zweryfikować.

                              Wiara w bóstwo zakłada, że bóstwo jest absolutnie prawdziwe i nie podlega nigdy i żadnej weryfikacji.

                              Taka jest różnica między tymi definicjami. Dziwne, że tyle razu ci to przypominałem, a Ty, WIERZĄCY, ŻE MASZ ABSOLUTNĄ RACJĘ, nigdy tego nie uznasz.

                              > Czy to twierdzenie nie jest prawdziwe?

                              Prawdziwe tymczasowo i kontekstowo, a prawdziwość opiera się na deklaracji żony, że będzie wierna. Oboje wiemy, że taka obietnica jest możliwa do złamania.

                              > > Zgłaszam deklarację weryfikacji.

                              > A potrafisz zweryfikować?

                              Ja, w moim widzeniu świata buduję swój jego opis. Żadnego z moich ustaleń na temat świata nie wolno mi traktować jako absolutnie prawdziwego.

                              A wy, dogmatycy ze zdegenerowaną logiką, która już nie jest logiką, twierdzicie, że istnieją takie tezy, w które trzeba wierzyć bez dowodów i na zawsze, nawet wbrew widocznej gołym okiem sprzeczności.

                              > Jeśli nie, to deklaracja jest fałszywa.
                              >
                              > EOT

                              Bajki opowiadasz. To niewyobrażalne, co dzieje się w mózgu religianta, który nie potrafi rozróżnić tych definicji. :)
                • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 09:49
                  tomasz_456 napisał:

                  > Znaczy wierzysz naukowym autorytetom, iż piszą prawdę.

                  Skoro ty ufasz tzw kościelnym doktorom ze średniowiecza. Bo obydwaj raczej się zgadzamy ze wasze dogmaty nie mają źródła w starożytności ??

                  > O Twoich religijnych fobiach nie dyskutuje, tu potrzebny jest specjalista z tytułem naukowym.

                  Ze niby jak ktoś w gadające osły nie wierzy to potrzebuje lekarza ??
    • wawrzanka Re: Prawda? 26.04.14, 10:52
      tomasz_456 napisał:

      > Ciekaw jestem odpowiedzi

      Stwierdzasz (w innym wątku), że prawdziwy ateista nie interesuje się sprawami kościoła. Kościół to polityka. Nie widzę powodu, dla którego ateista miałby nie interesować się polityką.
      Prawda...?
      Kościół miał szansę zacząć mówić ludziom do niego przywiązanym prawdę. Miał okazję wprowadzić prawdziwe reformy. Miał szansę piętnować i karać pedofilów - a zamiast tego - ukrywał ich i chronił. To polityka. Zła polityka. Zwodzenie i okłamywanie milionów ludzi. Znasz początki papiestwa? Znasz jego historię? Oto jest prawda.
      • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 11:02
        wawrzanka napisała:

        >
        > Stwierdzasz (w innym wątku), że prawdziwy ateista nie interesuje się sprawami k
        > ościoła. Kościół to polityka. Nie widzę powodu, dla którego ateista miałby nie
        > interesować się polityką.
        > Prawda...?
        > Kościół miał szansę zacząć mówić ludziom do niego przywiązanym prawdę. Miał oka
        > zję wprowadzić prawdziwe reformy. Miał szansę piętnować i karać pedofilów - a z
        > amiast tego - ukrywał ich i chronił. To polityka. Zła polityka. Zwodzenie i okł
        > amywanie milionów ludzi. Znasz początki papiestwa? Znasz jego historię? Oto jes
        > t prawda.

        Fascynujące są te fałszywie brzmiące pouczenia przedstawiane przez zadeklarowanych antykatolików. I roszczenie sobie prawa do nazywania czegoś prawdą. W sytuacji, gdy otwarcie zwalcza się Kościół.

        Takie to fascynujące, tyle tylko iż to nie jest twój pomysł. Powielasz znane slogany. Nic więcej.


        • wawrzanka Re: Prawda? 26.04.14, 11:26
          tomasz_456 napisał:

          > Takie to fascynujące, tyle tylko iż to nie jest twój pomysł. Powielasz znane sl
          > ogany. Nic więcej.

          Fakty historyczne to są slogany? Papieże mieli dzieci, kochanki, kochanków... Jan Paweł II ukrywał pedofilów i jest winny rozprzestrzenianiu się AIDS w Afryce - zakaz używania prezerwatyw. To są slogany?
          Skoro tak uważasz to wymień proszę dobre uczynki Jana Pawła II. Co konkretnie dobrego zrobił dla ludzi?
          • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 11:31
            wawrzanka napisała:

            > tomasz_456 napisał:
            >
            > > Takie to fascynujące, tyle tylko iż to nie jest twój pomysł. Powielasz zn
            > ane sl
            > > ogany. Nic więcej.
            >
            > Fakty historyczne to są slogany? Papieże mieli dzieci, kochanki, kochanków... J

            JPII miał dzieci?


            > jest winny rozprzestrzenianiu się AIDS w Afryce - zakaz używania prezerwatyw.

            Jaki zakaz? Konkretnie!
            • wawrzanka Re: Prawda? 26.04.14, 12:04
              tomasz_456 napisał:

              > JPII miał dzieci?

              Nie wiem, czy miał i mało mnie to interesuje. Inni papieże mieli. Polecam ci serial "Rodzina Borgiów". Zadałam ci jedno pytanie, a ty - zamiast odpowiedzi - zadałeś mi dwa swoje. Ale przyjmuję je i odpowiadam:

              > > jest winny rozprzestrzenianiu się AIDS w Afryce - zakaz używania prezerwa
              > tyw.

              > Jaki zakaz? Konkretnie!

              Proszę:
              The Spanish Bishops’ Conference retreated from its earlier stand, stating the bishop's comments "must be understood in the context of Catholic doctrine, which holds that use of condoms is immoral sexual conduct."

              Associated Press, "Spain's Catholic Church Reverses Statement in Support of Condom Use to Prevent AIDS," January 20, 2005.

              Ponadto: www.un.org/popin/icpd/prepcomm/govern/940423171030.html

              I jeszcze ciekawostka, na którą trafiłam przy okazji. Otóż szef biskupów brazylijskich, niejaki Rafael Llano Cifuentes stwierdził w 2004: " Nigdy nie widziałem, żeby pies używał kondomów w czasie stosunku z innym psem. Zwierzęta uprawiają naturalny seks. Ludzie lubią przyjemność, ale nie konsekwencje".

              Komentarz mój: nigdy nie widziałam, żeby pies kazał innemu psu spowiadać się z "grzechów", albo żeby chodził w sukience i nakłaniał suki, żeby mu usługiwały. Bierzmy przykład ze zwierząt jako głosi Rafael Llano Cifuentes!

              Ponawiam swoje pytanie, które pozostało bez odpowiedzi. Co konkretnie dobrego zrobił Jan Paweł II dla ludzkości? I nie interesują mnie jego poglądy antykomunistyczne, jego wystąpienia o kremówkach, jego "krucjaty". Co konkretnie zrobił? Zbudował jakieś szpitale dla chorych dzieci? Przekazał pieniądze? Propagował historyczną, rzetelną wiedzę o Chrystusie? Dał pieniądze archeologom? Jeśli coś wiesz na ten temat - chętnie poczytam.
              • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 12:21
                wawrzanka napisała:

                > tomasz_456 napisał:
                >
                > > JPII miał dzieci?
                >
                > Nie wiem, czy miał i mało mnie to interesuje.

                Ale za sprawą tylko i wyłącznie materiałów SB wielu w tym niektórzy politycy snują nieuprawnione plotki. Aby ratować swój stołek.

                >Inni papieże mieli. Polecam ci se
                > rial "Rodzina Borgiów".

                Bez znaczenia. Bo skoro inne kobiety mają kochanki i nieślubne dzieci, to czy ty je masz?

                >
                > > > jest winny rozprzestrzenianiu się AIDS w Afryce - zakaz używania pr
                > ezerwa
                > > tyw.
                >
                > > Jaki zakaz? Konkretnie!

                Nie kumasz. Kościół nigdy nie zakazał używania prezerwatyw
                Jedynie co twierdził i nadal twierdzi, to fakt iż używanie prezerwatyw jest złem moralnym.
                Ale oskarżanie Kościoła jakoby był winny rozprzestrzenianiu się AIDS w Afryce jest o tyle idiotyzmem, iż Kościół za dokładnie takie samo zło moralne uważa każdy pozamałżeński stosunek seksualny. W tym każdy stosunek homoseksualny, a to z tych złych moralnie stosunków wynikła plaga AIDS.

                Gdyby ludzie faktycznie w pełni stosowali naukę moralną Kościoła - AIDS by nie był problemem.
                A tak oskarża się o rozprzestrzenianiu się AIDS w Afryce ze względu na pasujący do tej tezy fragment nauki moralnej Kościoła. Odrzucając elementy nie pasujące.

                I wielu "pożytecznych idiotów" taki oskarżenia zupełnie bezrefleksyjnie powiela.








                > Ponawiam swoje pytanie, które pozostało bez odpowiedzi. Co konkretnie dobrego z
                > robił Jan Paweł II dla ludzkości?

                Jutro zobaczysz w TV. Będą miliony ludzi, dla których Papież JPII zrobił cos dobrego. Przyjdą podziękować.
                Pewnie wielu podzieli się tym publicznie.






                • wawrzanka Re: Prawda? 26.04.14, 12:31
                  tomasz_456 napisał:

                  > >Inni papieże mieli. Polecam ci se
                  > > rial "Rodzina Borgiów".
                  >
                  > Bez znaczenia. Bo skoro inne kobiety mają kochanki i nieślubne dzieci, to czy t
                  > y je masz?

                  Ale my tu nie mówimy o "innych mężczyznach", czy też "innych kobietach", ale o papieżach. Ograniczamy zbiór do głów kościoła i o nich właśnie mowa. Wszak tytuł wątku brzmi: Prawda. Bez cudzysłowia. Czy papieże mają prawo - według nauki kościoła - mieć nieślubne dzieci?


                  > Nie kumasz. Kościół nigdy nie zakazał używania prezerwatyw
                  > Jedynie co twierdził i nadal twierdzi, to fakt iż używanie prezerwatyw jest złem moralnym.

                  A czy to stwierdzenie (że używanie prezerwatyw jest złem moralnym) jest zgodne z prawdą?
                  • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 12:41
                    wawrzanka napisała:

                    > tomasz_456 napisał:
                    >
                    > > >Inni papieże mieli. Polecam ci se
                    > > > rial "Rodzina Borgiów".
                    > >
                    > > Bez znaczenia. Bo skoro inne kobiety mają kochanki i nieślubne dzieci, to
                    > czy t
                    > > y je masz?
                    >
                    > Ale my tu nie mówimy o "innych mężczyznach", czy też "innych kobietach", ale o
                    > papieżach. Ograniczamy zbiór do głów kościoła i o nich właśnie mowa.

                    Dalej bez znaczenia
                    >
                    > A czy to stwierdzenie (że używanie prezerwatyw jest złem moralnym) jest zgodne
                    > z prawdą?

                    Tak

                    I jest takim samym złem moralnym, jak współżycie poza małżeńskie.
                    Gdyby wiec ludzie nie współżyli poza małżeństwem, to czy AIDS miałby szansę na przekazywanie drogą płciową? marginalne i bardzo ograniczone (co najwyżej do małżonka). Nie byłoby plagi AIDS wynikające jawnie z nieprzestrzegania katolickich zasad moralnych.

                    Kłamstwem jest wiec, iż plaga AIDS wynika z przestrzegania katolickich zasad moralnych Wygodnym kłamstwem. Bo plaga AIDS jest ewidentnym wynikiem zepsucia moralnego.


                    • wawrzanka Re: Prawda? 26.04.14, 13:29
                      tomasz_456 napisał:

                      > Dalej bez znaczenia

                      Bez znaczenia dla prawdy jest to, że głowy kościoła katolickiego dawały zły przykład swoim wiernym? No niech będzie. Ale skoro już nie mówimy o tych "niedobrych" starych papieżach, tylko o świętym Janie Pawle - to proszę o te przykłady jego dobrych uczynków. Dlaczego nie dajesz mi szansy na nawrócenie?

                      > I jest takim samym złem moralnym, jak współżycie poza małżeńskie.

                      O! Czyli, żeby się kochać - koniecznie najpierw trzeba iść do księdza po sakrament. Ustanowiony jeszcze w czasach, gdy papieże truli się nawzajem arszenikiem i upijali do nieprzytomności na orgiach. Jeśli nie dostrzegasz absurdu tego systemu to i prawdy nie jesteś w stanie dostrzec. Stworzyłeś wątek o Prawdzie. A bronisz kłamstwa.

                      Czym jest Prawda? Twój Bóg nie tego nie określa. Każe szukać prawdy. Masz rozum - szukaj jej.
                      • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 13:44
                        wawrzanka napisała:
                        > O! Czyli, żeby się kochać - koniecznie najpierw trzeba iść do księdza po sakram
                        > ent. Ustanowiony jeszcze w czasach, gdy papieże truli się nawzajem arszenikiem
                        > i upijali do nieprzytomności na orgiach. Jeśli nie dostrzegasz absurdu tego sys
                        > temu to i prawdy nie jesteś w stanie dostrzec. Stworzyłeś wątek o Prawdzie. A b
                        > ronisz kłamstwa.

                        Absurd systemu? Kłamstwo?

                        Dla przykładu AIDS by się nie rozprzestrzeniał, gdyby ludzie nie współżyli byle z kim i byle gdzie.
                        Ale oczywiście winny jest Kościół za głoszenie iż współżycie byle z kim i byle gdzie jest złem.
                        Brak logiki takiego oskarżania aż bije po oczach.

                        Oczywistym kłamstwem jest przy tym kolejne oskarżenie, iż to "zakaz" prezerwatyw jest winny. Skoro ktoś nie przestrzega jednej z zasad moralnych Kościoła, to na jakiej podstawie uważa się, iż nagle przestrzega inną. Kolosalna bzdura i ewidentne kłamstwo.

                        Ale cóż. Lepiej nie myśleć i powielać dalej takie bzdury. To jest bezpieczne podejście....

                        ps.
                        A jak chcesz się nawrócić, to przyjdź jutro do kościoła na Msze św.

                        • wawrzanka Re: Prawda? 26.04.14, 13:58
                          tomasz_456 napisał:

                          > ps.
                          > A jak chcesz się nawrócić, to przyjdź jutro do kościoła na Msze św.

                          Jak mnie przekonasz, że Jan Paweł II zrobił coś dobrego dla ludzkości to przyjdę, obiecuję. Postaraj się, bo inaczej będziesz miał na sumieniu zbłąkaną owieczkę.
                          • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 14:05
                            wawrzanka napisała:


                            > Jak mnie przekonasz, że Jan Paweł II zrobił coś dobrego dla ludzkości to przyjd
                            > ę, obiecuję. Postaraj się, bo inaczej będziesz miał na sumieniu zbłąkaną owiecz
                            > kę.

                            Już Ci napisałem - tłum ludzi dziękujących za to co, Jan Paweł II dokonał w ich życiu wystarczy za świadectwo.
                            Natomiast próba szantażu nie jest żadna drogą nawrócenia.
                            • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:11
                              tomasz_456 napisał:

                              > wawrzanka napisała:
                              >
                              >
                              > > Jak mnie przekonasz, że Jan Paweł II zrobił coś dobrego dla ludzkości to przyjdę, obiecuję. Postaraj się, bo inaczej będziesz miał na sumieniu zbłąkaną owieczkę.

                              Tomuś w kwietniu 2005 roku w Łodzi dziennikarz FiM poszedł na Piotrkowską tam gdzie kilka tysięcy Łodzian symbolicznie zegnało zmarłego papieża. Na kilkadziesiąt zapytanych osób ,czego dokonał papież nikt słownie nikt nie umiał poza jakimiś wyświechtanymi komunałami odpowiedzieć !!

                              > Już Ci napisałem - tłum ludzi dziękujących za to co, Jan Paweł II dokonał w ich
                              > życiu wystarczy za świadectwo.
                              > Natomiast próba szantażu nie jest żadna drogą nawrócenia.

                              Bzura i populizm , ludzie lubią łazić w tłumie
                              • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 14:15
                                kolter_mr napisał:

                                > Tomuś w kwietniu 2005 roku w Łodzi dziennikarz FiM poszedł na Piotrkowską

                                Skoro jest on dla Ciebie autorytetem.... to mu uwierz.

                                • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:27
                                  tomasz_456 napisał:

                                  > kolter_mr napisał:
                                  >
                                  > > Tomuś w kwietniu 2005 roku w Łodzi dziennikarz FiM poszedł na Piotrkowską

                                  >
                                  > Skoro jest on dla Ciebie autorytetem.... to mu uwierz.

                                  Tomuś wole takie autorytety niż takich jak ty serwilistycznych infantylnych gamoni
                            • wawrzanka Re: Prawda? 26.04.14, 14:28
                              tomasz_456 napisał:

                              > Już Ci napisałem - tłum ludzi dziękujących za to co, Jan Paweł II dokonał w ich
                              > życiu wystarczy za świadectwo.

                              Tłum ukrzyżował Jezusa. Według twojej logiki powinno to wystarczyć za świadectwo, że tłum miał rację.
                              • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 14:32
                                wawrzanka napisała:


                                > > Już Ci napisałem - tłum ludzi dziękujących za to co, Jan Paweł II dokonał
                                > w ich
                                > > życiu wystarczy za świadectwo.

                                > Tłum ukrzyżował Jezusa. Według twojej logiki powinno to wystarczyć za świadectw
                                > o, że tłum miał rację.

                                Ciekawa analogia - znaczy wg Ciebie to tłum ludzi dziękujących ukrzyżował?
                                • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:41
                                  tomasz_456 napisał:


                                  > Ciekawa analogia - znaczy wg Ciebie to tłum ludzi dziękujących ukrzyżował?

                                  Zawsze mnie fascynowało to kłamstwo z ewangelii jakoby to Jezusa tłumy witały z palmami w ręku a nazajutrz na placu stali tylko jego wrogowie kiedy go skazywano ??
                        • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:07
                          tomasz_456 napisał:

                          > Dla przykładu AIDS by się nie rozprzestrzeniał, gdyby ludzie nie współżyli byle
                          > z kim i byle gdzie.
                          > Ale oczywiście winny jest Kościół za głoszenie iż współżycie byle z kim i byle
                          > gdzie jest złem.
                          > Brak logiki takiego oskarżania aż bije po oczach.

                          Tomuś jak sam wskazujesz Krk przez 1700 lat niczego i nikogo nie nauczył .
                          Qrestwo jak istniało tak i istnieje , tak ze pora przyznać ze katolicyzm jest religią przegraną ze przegrywa w każdym aspekcie ludzkiego życia .

                          > ps.
                          > A jak chcesz się nawrócić, to przyjdź jutro do kościoła na Msze św.

                          Dopiero co wskazałeś jednoznacznie ze katolicyzm jest niewiarygodny a juz werbujesz kolejnego straceńca :))
                          • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 14:13
                            > Tomuś jak sam wskazujesz Krk przez 1700 lat niczego i nikogo nie nauczył .
                            > Qrestwo jak istniało tak i istnieje , tak ze pora przyznać ze katolicyzm jest r
                            > eligią przegraną ze przegrywa w każdym aspekcie ludzkiego życia .

                            Bajdurzenie.



                            • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:26
                              tomasz_456 napisał:

                              > > Tomuś jak sam wskazujesz Krk przez 1700 lat niczego i nikogo nie nauczył
                              > .
                              > > Qrestwo jak istniało tak i istnieje , tak ze pora przyznać ze katolicyzm
                              > jest religią przegraną ze przegrywa w każdym aspekcie ludzkiego życia .
                              >
                              > Bajdurzenie.

                              Tak :)) czyli na ziemi panuje ład moralny rodem z raju :))
                              • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 14:28
                                kolter_mr napisał:


                                >
                                > Tak :)) czyli na ziemi panuje ład moralny rodem z raju :))

                                Bajdurzenie z braku zrozumienia. Lepiej porób sobie jaja ....
                                • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:39
                                  tomasz_456 napisał:

                                  > > Tak :)) czyli na ziemi panuje ład moralny rodem z raju :))
                                  >
                                  > Bajdurzenie z braku zrozumienia. Lepiej porób sobie jaja ....

                                  Jeszcze raz bo aż mnie zatkało :))
                                  Sugerujesz ze na ziemi od kiedy istnieje sekta katolicka jest cacy ??
                                  • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 14:46
                                    kolter_mr napisał:

                                    > tomasz_456 napisał:
                                    >
                                    > > > Tak :)) czyli na ziemi panuje ład moralny rodem z raju :))
                                    > >
                                    > > Bajdurzenie z braku zrozumienia. Lepiej porób sobie jaja ....
                                    >
                                    > Jeszcze raz bo aż mnie zatkało :))
                                    > Sugerujesz ze na ziemi od kiedy istnieje sekta katolicka jest cacy ??

                                    Bajdurzenie po raz kolejny - a co z jajami?
                                    • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:58
                                      tomasz_456 napisał:


                                      > Bajdurzenie po raz kolejny - a co z jajami?

                                      Ty ich nie masz ,wydmuszko
                        • grgkh Re: Prawda? 26.04.14, 21:56
                          tomasz_456 napisał:

                          > Oczywistym kłamstwem jest przy tym kolejne oskarżenie, iż to "zakaz" prezerwaty
                          > w jest winny. Skoro ktoś nie przestrzega jednej z zasad moralnych Kościoła, to
                          > na jakiej podstawie uważa się, iż nagle przestrzega inną. Kolosalna bzdura i ew
                          > identne kłamstwo.

                          No to przykład człowieka zarażonego przypadkiem, np. w szpitalu. Czy wolno mu używać prezerwatywy czy ma zrezygnować w ogóle z seksu z żoną?

                          > Ale cóż. Lepiej nie myśleć i powielać dalej takie bzdury. To jest bezpieczne po
                          > dejście....

                          Lepiej nie myśleć, to mówisz sam o sobie.

                          > ps.
                          > A jak chcesz się nawrócić, to przyjdź jutro do kościoła na Msze św.

                          Żeby się upodlić jako niewolnik dogmatów? Rozum mi nie pozwoli ich nigdy przyjąć.
                          Masz na to jakąś receptę? Amputować rozum?
                    • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:01
                      tomasz_456 napisał:

                      >Kłamstwem jest wiec, iż plaga AIDS wynika z przestrzegania katolickich zasad moralnych Wygodnym kłamstwem. Bo plaga AIDS jest ewidentnym wynikiem zepsucia moralnego.

                      Kali !! ponad 20 lat po rozpowszechnieniu sie na świecie AIDS twoja sekta dopuściła kondoma,ale tylko dla małżeństw !! Przedtem chora na AIDS osoba która zakaziła się np podczas transfuzji zgodnie z nauczaniem katolickim mogła tylko zarazić swojego partnera , lub odrzucić to co istotne w życiu czyli seks .
                      • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 14:07
                        kolter_mr napisał:

                        > tomasz_456 napisał:
                        >
                        > >Kłamstwem jest wiec, iż plaga AIDS wynika z przestrzegania katolickich zas
                        > ad moralnych Wygodnym kłamstwem. Bo plaga AIDS jest ewidentnym wynikiem zepsuci
                        > a moralnego.
                        >
                        > Kali !! ponad 20 lat po rozpowszechnieniu sie na świecie AIDS twoja sekta dopuś
                        > ciła kondoma,ale tylko dla małżeństw !!

                        Jak zwykle nie zrozumiałeś tekstu i teraz po prostu kłamiesz. Ale jest ci to kłamstwo odpuszczone, bo wynika z ułomności twego rozumowania.
                        • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:14
                          tomasz_456 napisał:

                          > kolter_mr napisał:

                          > Jak zwykle nie zrozumiałeś tekstu i teraz po prostu kłamiesz. Ale jest ci to kłamstwo odpuszczone, bo wynika z ułomności twego rozumowania.

                          Tomuś wybaczam ci e kalumnie bo akurat to ja się pomyliłem :(( bo AIDS zdiagnozowano w połowie lat 80 u.w a papież Benedykt zezwolił na używanie kondomów dla małżeństw w roku 20010 tak ze nie po 20 latach a prawie 35 mea culpa :((
                          • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 14:21
                            kolter_mr napisał:

                            > tomasz_456 napisał:
                            >
                            > > kolter_mr napisał:
                            >
                            > > Jak zwykle nie zrozumiałeś tekstu i teraz po prostu kłamiesz. Ale jest ci
                            > to kłamstwo odpuszczone, bo wynika z ułomności twego rozumowania.
                            >
                            > Tomuś wybaczam ci e kalumnie bo akurat to ja się pomyliłem :(( bo AIDS zdiagnoz
                            > owano w połowie lat 80 u.w a papież Benedykt zezwolił na używanie kondomów dla
                            > małżeństw w roku 20010 tak ze nie po 20 latach a prawie 35 mea
                            > culpa :((

                            Może zacytujesz to pozwolenie, to ci pokaże, co w nim nie zrozumiałeś.
                            Przy okazji od połowy lat 80 do roku 20010 minęło wiele więcej niż 35 lat.

                            • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:31
                              tomasz_456 napisał:

                              > Może zacytujesz to pozwolenie, to ci pokaże, co w nim nie zrozumiałeś.

                              No a powiedz no czyżby jednak był ten zakaz używania kondomów skoro zaczynasz się zastanawiać czy faktycznie Benek zezwolił ? :))

                              " - Mogą występować pojedyncze usprawiedliwione przypadki jej użycia - powiedział papież w książkowym wywiadzie o swym pontyfikacie
                              Niemiecka książka "Światłość świata" ukaże się jutro, ale watykański dziennik "L'Osservatore Romano" już w sobotę przedrukował jej fragment z wypowiedzią Benedykta XVI o prezerwatywie, co nadało jej niemal oficjalną rangę. Papież powiedział, że użycie kondomu może być usprawiedliwione na przykład w przypadku prostytucji w kontekście walki z plagą HIV/AIDS.

                              "To nie jest jednak prawdziwy sposób pokonania zakażenia HIV. Potrzebna jest humanizacja seksualności" - mówił papież, podkreślając, że nawet przyzwolenie na użycie prezerwatywy w nadzwyczajnych wypadkach powinno być zaledwie "pierwszym krokiem" w kierunku "umoralnienia", czyli pojmowania seksualności w myśl tradycyjnej nauki Kościoła.


                              Cały tekst: wyborcza.pl/1,76842,8695086,Benedykt_XVI_przelamal_tabu_w_sprawie_prezerwatywy.html#ixzz2zzklOQrq

                              > Przy okazji od połowy lat 80 do roku 20010 minęło wiele więcej niż 35 lat.

                              Zwykła literówka , jak widać daje ci podstawę żeby dłużej powarczeć :))
                              • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 14:40
                                Kali !! ponad 20 lat po rozpowszechnieniu sie na świecie AIDS twoja sekta dopuś
                                > ciła kondoma,ale tylko dla małżeństw !!
                                Przedtem chora na AIDS osoba która zak
                                > aziła się np podczas transfuzji zgodnie z nauczaniem katolickim mogła tylko zar
                                > azić swojego partnera , lub odrzucić to co istotne w życiu czyli seks .

                                Papież powiedział, że użycie kondomu może być usprawiedliwione na przykład w przypadku prostytucji w kontekście walki z plagą HIV/AIDS.

                                "To nie jest jednak prawdziwy sposób pokonania zakażenia HIV. Potrzebna jest humanizacja seksualności" - mówił papież, podkreślając, że nawet przyzwolenie na użycie prezerwatywy w nadzwyczajnych wypadkach powinno być zaledwie "pierwszym krokiem" w kierunku "umoralnienia", czyli pojmowania seksualności w myśl tradycyjnej nauki Kościoła.


                                To wskaż dokładnie, w którym miejscu tego powyższego tekstu jest jakoby zezwolenie dopuszczenia użycia kondoma tylko dla małżeństw?

                                Bo jak zwykle nie zrozumiałeś pisanego tekstu i wyciągnąłeś jak zwykle błędne wnioski.
                                I znów to tym cytatem udowodniłeś.

                                I jeszcze raz, bo tego też nie pojmujesz - nie ma żadnego Kościelnego zakazu używania prezerwatyw.
                                Jedynie oczywistym jest, iż każde użycie prezerwatywy jest złem moralnym.

                                • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:51
                                  tomasz_456 napisał:

                                  > To wskaż dokładnie, w którym miejscu tego powyższego tekstu jest jakoby
                                  > zezwolenie dopuszczenia użycia kondoma tylko dla małżeństw?

                                  To chyba logiczne z o ile papież mówiąc o ich używaniu nie ma na myśli nikogo innego a małżeństwa . Przecież w innym wypadku dopuszczał by cudzołóstwo ,czy to tak trudno zrozumieć nazwijmy cie wierzącemu ??
                                  >
                                  > Bo jak zwykle nie zrozumiałeś pisanego tekstu i wyciągnąłeś jak zwykle błędne wnioski.
                                  > I znów to tym cytatem udowodniłeś.

                                  Cieszy mnie w taki razie to ze głowa Krk zezwala na użycie kondomów w związkach niesakramentalnych. Brawo :))

                                  > I jeszcze raz, bo tego też nie pojmujesz - nie ma żadnego Kościelnego zakazu
                                  >
                                  używania prezerwatyw.
                                  > Jedynie oczywistym jest, iż każde użycie prezerwatywy jest złem moralnym.

                                  Kłamiesz nieuku czy jesteś głupszy niż na to wygląda ?? wydane encykliki i zalecenie magisterium kościoła ,nie są dla katolika prawem ???
                                  • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 15:08
                                    kolter_mr napisał:

                                    > tomasz_456 napisał:
                                    >
                                    > > To wskaż dokładnie, w którym miejscu tego powyższego tekstu jest j
                                    > akoby
                                    > > zezwolenie dopuszczenia użycia kondoma tylko dla małżeństw?
                                    >
                                    > To chyba logiczne z o ile papież mówiąc o ich używaniu nie ma na myśli nikogo i
                                    > nnego a małżeństwa . Przecież w innym wypadku dopuszczał by cudzołóstwo ,czy to
                                    > tak trudno zrozumieć nazwijmy cie wierzącemu ??
                                    > >

                                    Udajesz idiotę, czy nim jesteś?
                                    W tym tekście dokładnie jest napisane o jakie przypadki chodzi. Nie widzisz tego?


                                    > > Bo jak zwykle nie zrozumiałeś pisanego tekstu i wyciągnąłeś jak zwykle bł
                                    > ędne wnioski.
                                    > > I znów to tym cytatem udowodniłeś.
                                    >
                                    > Cieszy mnie w taki razie to ze głowa Krk zezwala na użycie kondomów w związkach
                                    > niesakramentalnych. Brawo :))

                                    Jaja, czy brak zrozumienia prostego tekstu?
                                    Chyba iż każdy taki związek wg Ciebie to prostytucja narażona w dodatku na Aids.

                                    > Kłamiesz nieuku czy jesteś głupszy niż na to wygląda ?? wydane encykliki i zale
                                    > cenie magisterium kościoła ,nie są dla katolika prawem ???

                                    W encyklikach jasno jest napisane, iż prezerwatywy są złem moralnym. Ale wybór czy pomimo jasnej nauki Kościoła chce się dobrowolnie, świadomie czynić zło moralne jest zawsze prawem człowieka.

                                    Ale tego nie pojmiesz i dalej będziesz tłukł bzdury o zakazach. Pewnie z faktu iż nigdzie poza religią katolicka nie ma tak pełnej wolności człowieka.

                                    • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 15:14
                                      tomasz_456 napisał:

                                      > Udajesz idiotę, czy nim jesteś?
                                      > W tym tekście dokładnie jest napisane o jakie przypadki chodzi. Nie widzisz tego?

                                      Widzę idioto mowa o walce z AIDS oraz o prostytucji

                                      > Jaja, czy brak zrozumienia prostego tekstu?
                                      > Chyba iż każdy taki związek wg Ciebie to prostytucja narażona w dodatku na Aids.

                                      Czyli jak rozumie papież dopuszcza cudzołóstwo ale z zabezpieczeniem ??

                                      > W encyklikach jasno jest napisane, iż prezerwatywy są złem moralnym. Ale wybór
                                      > czy pomimo jasnej nauki Kościoła chce się dobrowolnie, świadomie czynić zło mor alne jest zawsze prawem człowieka.

                                      Czyli grzeszyć przeciwko komuś kim ponoć duch święty kieruje !!

                                      > Ale tego nie pojmiesz i dalej będziesz tłukł bzdury o zakazach.

                                      Nieuku katolicki masz zakaz używania kondomów o ile chcesz mieć możliwość z czystym katolickim sumieniem korzystać z sakramentów katolickich.

                                      Pewnie z faktu
                                      > iż nigdzie poza religią katolicka nie ma tak pełnej wolności człowieka.

                                      No tak , bo już nie mogą was mordować , najlepiej na stosie w miejscu publicznym dla przykładu
                                      • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 15:21
                                        kolter_mr napisał:

                                        > > Jaja, czy brak zrozumienia prostego tekstu?
                                        > > Chyba iż każdy taki związek wg Ciebie to prostytucja narażona w dodatku n
                                        > a Aids.
                                        >
                                        > Czyli jak rozumie papież dopuszcza cudzołóstwo ale z zabezpieczeniem ??

                                        Ciekawe na podstawie czego tak wnioskujesz? Może na podstawie drugiego akapitu?


                                        > Czyli grzeszyć przeciwko komuś kim ponoć duch święty kieruje !!

                                        Znów debilizm twego wnioskowania.

                                        > > Ale tego nie pojmiesz i dalej będziesz tłukł bzdury o zakazach.
                                        >
                                        > Nieuku katolicki masz zakaz używania kondomów o ile chcesz mieć możliwość z c
                                        > zystym katolickim sumieniem korzystać z sakramentów katolickich.

                                        Tyle, ze dalej nie rozumiesz słowa zakaz. Mogę wybrać dobrowolnie i świadomie iż mnie Sakramenty nie interesują. Wole od nich seks z prezerwatywą.

                                        Pełna wolności i pełna konsekwencja wyborów.
                                        Nie zrozumiesz tego jak widać.
                                        Stąd EOT.
                                        • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 15:40
                                          tomasz_456 napisał:

                                          > Ciekawe na podstawie czego tak wnioskujesz? Może na podstawie drugiego akapitu?

                                          No z twojego rozpaczliwego bełkotu , przecież to ty piszesz ze papież odnosi się do AIDS i prostytucji a nie do małżeństwa .

                                          > Znów debilizm twego wnioskowania.

                                          Cieszy mnie ze tak jak i ja nie wierzysz w to kłamstwo ze jakikolwiek papież ma kontakty z duchem świętym :))

                                          > Tyle, ze dalej nie rozumiesz słowa zakaz. Mogę wybrać dobrowolnie i świadomie iż mnie Sakramenty nie interesują. Wole od nich seks z prezerwatywą.

                                          Logicznym jest ze świadome przekroczenie skutkuje karą ,wiec nie pieprz od rzeczy ze potrzeba ci tam słowa "zakaz"

                                          > Pełna wolności i pełna konsekwencja wyborów.
                                          > Nie zrozumiesz tego jak widać.
                                          > Stąd EOT

                                          Znowu Tomuś zwija mandżur i zwiewa ,bo temacik za trudny :))
                                          • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 16:10
                                            kolter_mr napisał:


                                            > > Znów debilizm twego wnioskowania.
                                            >
                                            > Cieszy mnie ze tak jak i ja nie wierzysz w to kłamstwo ze jakikolwiek papież m
                                            > a kontakty z duchem świętym :))

                                            I znów brak zrozumienia i własna interpretacja niezgodna z tym co napisałem. Kolter - ty to robisz sobie dla jaj, czy naprawdę masz jakiś problem?

                                            >
                                            > > Tyle, ze dalej nie rozumiesz słowa zakaz. Mogę wybrać dobrowolnie i świad
                                            > omie iż mnie Sakramenty nie interesują. Wole od nich seks z prezerwatywą.
                                            >
                                            > Logicznym jest ze świadome przekroczenie skutkuje karą ,wiec nie pieprz od rzec
                                            > zy ze potrzeba ci tam słowa "zakaz"

                                            Jaką znów karą. Jesteś az tak ograniczony iż dobrowolnie i świadome pozbawienie siebie prawa do Sakramentow nazywasz karą. To nie jest akra, ale wybór. Alternatywa prosta jak cep: Sakramenty albo seks w prezerwatywie.

                                            Chyba ze dla ciebie pozbawienie się zdrowia (np. rak) jest karą za świadome jego niszczenie paleniem papierosom czy piciem wódki. Tyle, ze takie myślenie jest efektem ograniczenia umysłowego.

                                            Zwijam się, bo jak napisze z 30 razy to samo to i tak tego nie pojmiesz. tak po prostu masz.

                                            • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 20:24
                                              tomasz_456 napisał:

                                              > I znów brak zrozumienia i własna interpretacja niezgodna z tym co napisałem. Kolter - ty to robisz sobie dla jaj, czy naprawdę masz jakiś problem?

                                              Tomuś nie musisz nikogo tu przekonywać ze uciekasz do takiej to nazwijmy to argumentacji , z powodu braku jakichkolwiek ,argumentów. Najlepiej napisać ze ktoś coś nie rozumie . Skoroś taki bystry to wypunktuj moje błędy :))

                                              > Jaką znów karą. Jesteś az tak ograniczony iż dobrowolnie i świadome pozbawienie
                                              > siebie prawa do Sakramentow nazywasz karą. To nie jest akra, ale wybór. Altern
                                              > atywa prosta jak cep: Sakramenty albo seks w prezerwatywie.

                                              Nieuku , mowa o tym ze kościół zakazuje ,wiec zakazuje czy nie zakazuje używania kondomów ??

                                              > Chyba ze dla ciebie pozbawienie się zdrowia (np. rak) jest karą za świadome jego niszczenie paleniem papierosom czy piciem wódki. Tyle, ze takie myślenie jest
                                              > efektem ograniczenia umysłowego.

                                              Żałosny erystyczny chwyt desperata !! Pytam ponownie czy katolicy mają zakaz używania kondomów ??

                                              > Zwijam się, bo jak napisze z 30 razy to samo to i tak tego nie pojmiesz. tak po
                                              > prostu masz.

                                              Ty jesteś załganym małym katolickim matołkiem , idziesz w zaparte na zasadzie pluń katolikowi w pysk to ci powie ze to tylko ptak nasrał.
                • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 13:57
                  tomasz_456 napisał:

                  > Ale za sprawą tylko i wyłącznie materiałów SB wielu w tym niektórzy politycy snują nieuprawnione plotki. Aby ratować swój stołek.

                  Skoro SB ckie materiały zawierają tylko fałszywki, to czemu taka ważną role spełniają w np życiu politycznym oświadczenia lustracyjne ?? Jakich klech widać za taniego koniaka z Pewexu wygadał ze katrol to babiarz i dzieciorób.

                  > Nie kumasz. Kościół nigdy nie zakazał używania prezerwatyw
                  > Jedynie co twierdził i nadal twierdzi, to fakt iż używanie prezerwatyw jest złe
                  > m moralnym.

                  Znowu kłamiesz i to obrzydliwie , dopiero co ci katechizmem i encykliką papieską udowodniłem ze łżesz . Znowu naiwnie wmawiasz ze zalecanie głowy kościoła oraz kolegium kardynalskiego nie jest prawem dla akatolika ?? Czyli hulaj dusza piekła niem a papież niech mnie w dupę pocałuje , tak czy nie ??

                  > I wielu "pożytecznych idiotów" taki oskarżenia zupełnie bezrefleksyjnie powiela

                  Nie musisz nam sie tu przedstawiać sami wiemy kim jesteś .
                  • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 14:12
                    kolter_mr napisał:

                    > tomasz_456 napisał:
                    >
                    > > Ale za sprawą tylko i wyłącznie materiałów SB wielu w tym niektórzy polit
                    > ycy snują nieuprawnione plotki. Aby ratować swój stołek.
                    >
                    > Skoro SB ckie materiały zawierają tylko fałszywki, to czemu taka ważną role spe
                    > łniają w np życiu politycznym oświadczenia lustracyjne ?? Jakich klech widać
                    > za taniego koniaka z Pewexu wygadał ze katrol to babiarz i dzieciorób.
                    >
                    > > Nie kumasz. Kościół nigdy nie zakazał używania prezerwatyw
                    > > Jedynie co twierdził i nadal twierdzi, to fakt iż używanie prezerwatyw je
                    > st złe
                    > > m moralnym.
                    >
                    > Znowu kłamiesz i to obrzydliwie , dopiero co ci katechizmem i encykliką papie
                    > ską udowodniłem ze łżesz .
                    Udowodniłeś jedynie ze nie rozumiesz pojęcia zakaz.

                    >Znowu naiwnie wmawiasz ze zalecanie głowy kościoła o
                    > raz kolegium kardynalskiego nie jest prawem dla akatolika ?? Czyli hulaj dusza
                    > piekła niem a papież niech mnie w dupę pocałuje , tak czy nie ??

                    Skoro jedno zalecenie moralne się łamie - współżyje się poza małżeństwem, to przestrzeganie innego zalecania nie ma już żadnego znaczenia.

                    Bo i tak żyję się w grzechu śmiertelnym.
                    Ale i tak tego nie zrozumiesz.
                    • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:17
                      tomasz_456 napisał:

                      > Skoro jedno zalecenie moralne się łamie - współżyje się poza małżeństwem, to pr
                      > zestrzeganie innego zalecania nie ma już żadnego znaczenia.

                      Synku żona z mężem nie mogła ,wiec nie opowiadaj mi durnowatych bajeczek .

                      > Bo i tak żyję się w grzechu śmiertelnym.
                      > Ale i tak tego nie zrozumiesz.

                      Jak to ?? przecież ta parodia którą wy nazywacie chrztem zmywa z was ten grzech :))
                      • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 14:25
                        kolter_mr napisał:


                        >
                        > Synku żona z mężem nie mogła ,wiec nie opowiadaj mi durnowatych bajeczek .

                        No i to niby usprawiedliwia cokolwiek?

                        >
                        > Jak to ?? przecież ta parodia którą wy nazywacie chrztem zmywa z was ten grzec
                        > h :))

                        Od kiedy chrzest zmywa grzech śmiertelny popełniony później od chrztu?
                        Chłopie ty nic nie rozumiesz, a zabierasz tutaj głos.

                        • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:38
                          tomasz_456 napisał:

                          > Od kiedy chrzest zmywa grzech śmiertelny popełniony później od chrztu?

                          Nie kłam mowa o waszej parodii chrztu.

                          > Chłopie ty nic nie rozumiesz, a zabierasz tutaj głos.

                          Nieuku katolicki zmycie grzechu równa się ze zmyciem jego skutków , nie ma grzechu nie ma skutków ,. Powiedz w takim razie czemu katoliccy nadal obciążeni są jego skutkami :))

                          405 Chociaż grzech pierworodny jest grzechem własnym każdego 282 , to jednak w żadnym potomku nie ma on charakteru winy osobistej. Jest pozbawieniem pierwotnej świętości i sprawiedliwości, ale natura ludzka nie jest całkowicie zepsuta: jest zraniona w swoich siłach naturalnych, poddana niewiedzy, cierpieniu i władzy śmierci oraz skłonna do grzechu (ta skłonność do zła jest nazywana "pożądliwością"). Chrzest, dając życie łaski Chrystusa, gładzi grzech pierworodny i na nowo kieruje człowieka do Boga, ale konsekwencje tego grzechu dla osłabionej i skłonnej do zła natury pozostają w człowieku i wzywają go do walki duchowej.
                          • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 14:45
                            kolter_mr napisał:

                            > tomasz_456 napisał:
                            >
                            > > Od kiedy chrzest zmywa grzech śmiertelny popełniony później od chrztu?
                            >
                            > Nie kłam mowa o waszej parodii chrztu.
                            >
                            > > Chłopie ty nic nie rozumiesz, a zabierasz tutaj głos.
                            >
                            > Nieuku katolicki zmycie grzechu równa się ze zmyciem jego skutków , nie ma grze
                            > chu nie ma skutków ,. Powiedz w takim razie czemu katoliccy nadal obciążeni są
                            > jego skutkami :))
                            >
                            Grzech śmiertelny jest dla Ciebie tożsamy z grzechem pierworodnym?
                            Grzech śmiertelny jest wyborem, dobrowolnym, świadomym wyborem zła.
                            Gdzie jest napisane iż Chrzest pozbawia kogoś prawa dokonywania wyborów?

                            Wiec to kolejny przykład braku zrozumienia, co się czyta i cytuje.
                            • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 14:57
                              tomasz_456 napisał:

                              > Grzech śmiertelny jest dla Ciebie tożsamy z grzechem pierworodnym?

                              No a czy nie skutkuje tym ze ludzi sa ułomni a w konsekwencji czy ludzie nie umierają ??

                              > Grzech śmiertelny jest wyborem, dobrowolnym, świadomym wyborem zła.

                              No tak pisał o tym Paweł stąd wiem ze katolicka spowiedź jest oszustwem które ma na celu zdobywanie informacji ; Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za grzechy' Jak widać skoro grzeszysz w nadziei ze spowiednik da rozgrzeszenie to masz już piekło murowane :))

                              > Gdzie jest napisane iż Chrzest pozbawia kogoś prawa dokonywania wyborów?

                              Wasz chrzest to parodia bo nie uwzględnia absolutnie nakazów Jezusa , niemowlę nie ma wpływu na to co się dzieje " Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony" Jak widać nie tylko z tego wersetu to tylko świadoma decyzja .

                              > Wiec to kolejny przykład braku zrozumienia, co się czyta i cytuje.

                              Daruj sobie te opowieści nieuku teologiczny
                              • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 15:15
                                kolter_mr napisał:


                                >
                                > > Grzech śmiertelny jest wyborem, dobrowolnym, świadomym wyborem zła.
                                >
                                > No tak pisał o tym Paweł stąd wiem ze katolicka spowiedź jest oszustwem które m
                                > a na celu zdobywanie informacji ; Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrz
                                > ymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za g
                                > rzechy
                                ' Jak widać skoro grzeszysz w nadziei ze spowiednik da rozgrzeszenie
                                > to masz już piekło murowane :))
                                >

                                I oczywiście jak zwykle nie rozumiesz tego tekstu....
                                Znów podnieca cię jakiś wyrwany z kontekstu cytacik.
                                • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 15:35
                                  tomasz_456 napisał:

                                  > I oczywiście jak zwykle nie rozumiesz tego tekstu....
                                  > Znów podnieca cię jakiś wyrwany z kontekstu cytacik.

                                  Cieszy mnie z z takim lekceważeniem piszesz o wersecie biblijnym cytacik :))Pokazujesz tylko ile w tobie lekceważenia dla tzw natchnionego słowa

                                  " (1) Prawo bowiem, posiadając tylko cień przyszłych dóbr, a nie sam obraz rzeczy, przez te same ofiary, corocznie ciągle składane, nie może nigdy udoskonalić tych, którzy się zbliżają. (2) Czyż bowiem nie przestano by ich składać, gdyby składający je raz na zawsze oczyszczeni nie mieli już żadnej świadomości grzechów? (3) Ale przez nie każdego roku [odbywa się] przypomnienie grzechów. (4) Niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. (5) Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; (6) całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. (7) Wtedy rzekłem: Oto idę - w zwoju księgi napisano o Mnie - abym spełniał wolę Twoją, Boże. (8) Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa. (9) Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. (10) Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze. (11) Wprawdzie każdy kapłan staje codziennie do wykonywania swej służby, wiele razy te same składając ofiary, które żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów. (12) Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga, (13) oczekując tylko, aż nieprzyjaciele Jego staną się podnóżkiem nóg Jego. (14) Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani. (15) Daje nam zaś świadectwo Duch Święty, skoro powiedział: (16) Takie jest przymierze, które zawrę z nimi w owych dniach, mówi Pan: dając prawa moje w ich serca, także w umyśle ich wypiszę je. (17) A grzechów ich oraz ich nieprawości więcej już wspominać nie będę. (18) Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy. (19) Mamy więc, bracia, pewność, iż wejdziemy do Miejsca Świętego przez krew Jezusa. (20) On nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje. (21) Mając zaś kapłana wielkiego, który jest nad domem Bożym, (22) przystąpmy z sercem prawym, z wiarą pełną, oczyszczeni na duszy od wszelkiego zła świadomego i obmyci na ciele wodą czystą. (23) Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę. (24) Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków. (25) Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, jak się to stało zwyczajem niektórych, ale zachęcajmy się nawzajem, i to tym bardziej, im wyraźniej widzicie, że zbliża się dzień. (26) Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za grzechy, (27) ale jedynie jakieś przerażające oczekiwanie sądu i żar ognia, który ma trawić przeciwników. (28) Kto przekracza Prawo Mojżeszowe, ponosi śmierć bez miłosierdzia na podstawie [zeznania] dwóch albo trzech świadków. (29) Pomyślcie, o ileż surowszej kary stanie się winien ten, kto by podeptał Syna Bożego i zbezcześcił krew Przymierza, przez którą został uświęcony, i obelżywie zachował się wobec Ducha łaski. (30) Znamy przecież Tego, który powiedział: Do Mnie [należy] pomsta i Ja odpłacę. I znowu: Sam Pan będzie sądził lud swój. (31) Straszną jest rzeczą wpaść w ręce Boga żyjącego. (32) Przypomnijcie sobie dawniejsze dni, kiedyście to po oświeceniu wytrzymali wielką nawałę cierpień, (33) już to będąc wystawieni publicznie na szyderstwa i prześladowania, już to stawszy się uczestnikami tych, którzy takie udręki znosili. (34) Albowiem współcierpieliście z uwięzionymi, z radością przyjęliście rabunek waszego mienia, wiedząc, że sami posiadacie majętność lepszą i trwającą. (35) Nie pozbywajcie się więc nadziei waszej, która ma wielką zapłatę. (36) Potrzebujecie bowiem wytrwałości, abyście spełniając wolę Bożą, dostąpili obietnicy. (37) Jeszcze bowiem za krótką, za bardzo krótką chwilę przyjdzie Ten, który ma nadejść, i nie spóźni się. (38) A mój sprawiedliwy z wiary żyć będzie, jeśli się cofnie, nie upodoba sobie dusza moja w nim. (39) My zaś nie należymy do odstępców, którzy idą na zatracenie, ale do wiernych, którzy zbawiają swą duszę. "

                                  Poczytaj w końcu hoc jeden rozdział pisma :)) no i wykaż mi ze manipuluje jakimś cytacikiem :))
                                  • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 16:20
                                    Jak tu przepisz cała Biblę ze wszystkimi komentarzami to i tak nie będzie oznaczało iż cokolwiek rozumiesz z tego cytatu
                                    A sprawa jest prosta - nie można odnosząc pojęcia współczesnego grzechu wypracowanego w teologii moralnej do słowa grzech zawartego w Hbr 10.
                                    Bo choć słowo to samo, to oznacza coś innego.

                                    Ale aby to wiedzieć, trzeba również wiedzieć , iż istnieją słowa wieloznaczne.
                                    I oczywiście analizować Biblię w nawiązaniu do całości.

                                    A nie wybierać sobie pojedyncze zdania, szczególnie gdy robi się to wyłącznie w oparciu o przeglądy.

                                    Ale z tego co wiem i tak tego co tu napisałem nie zrozumiesz i dalej będziesz zaskakiwał "błyskotliwymi" cytatami. Bo już tak masz.

                                    Tylko nie wiem, czy robisz to dla jaj, czy z ułomności swojego umysłu.
                                    • pocoo Re: Prawda? 26.04.14, 16:26
                                      tomasz_456 napisał:
                                      > Tylko nie wiem, czy robisz to dla jaj, czy z ułomności swojego umysłu.


                                      Ciągle tylko dyskredytujesz wypowiedzi innych .Co napisałeś mądrego?
                                      Mam nadzieję,że nie będziesz miał mi za złe pytania;
                                      "...czy robisz to dla jaj,czy z ułomności swojego umysłu"?
                                      • tomasz_456 Re: Prawda? 26.04.14, 17:12
                                        pocoo napisała:

                                        > Ciągle tylko dyskredytujesz wypowiedzi innych .Co napisałeś mądrego?

                                        Nie dyskredytuje, tylko zadaję proste pytanie do Koltera, czy to co pisze, pisze dla robienia sobie jaj (co sam wielokrotnie przyznawał) czy też rzeczywiście nie rozumie pisanego tekstu (co też wielokrotnie tutaj wyszło)
                                        • pocoo Re: Prawda? 26.04.14, 17:43
                                          tomasz_456 napisał:
                                          > Nie dyskredytuje

                                          Mam zupełnie inne odczucie,niż twoje.

                                          >czy też rzeczywiście
                                          > nie rozumie pisanego tekstu (co też wielokrotnie tutaj wyszło)

                                          Mam prawo do własnego zdania i nie zgadzam się z twoim.Mam nadzieję,że to uszanujesz.
                                    • kolter_mr Re: Prawda? 26.04.14, 20:38
                                      tomasz_456 napisał:

                                      > Jak tu przepisz cała Biblę ze wszystkimi komentarzami to i tak nie będzie oznac
                                      > zało iż cokolwiek rozumiesz z tego cytatu

                                      Znam te twoje durnowate argumenty , ty mi nie mów ze nie rozumiem pisma , w świetle tego ze już nie zraz tu pokazałeś ze znajomość biblii jest ci obca.

                                      > A sprawa jest prosta - nie można odnosząc pojęcia współczesnego grzechu wypraco
                                      > wanego w teologii moralnej do słowa grzech zawartego w Hbr 10.
                                      > Bo choć słowo to samo, to oznacza coś innego.

                                      Słuchaj ten twój naiwny tekst wskazuje jednoznacznie ze niejaki Jezus opisał nie tylko swoich ówczesnych adwersarzy

                                      " On im odpowiedział: Dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji?"

                                      > Ale aby to wiedzieć, trzeba również wiedzieć , iż istnieją słowa wieloznaczne.
                                      > I oczywiście analizować Biblię w nawiązaniu do całości.

                                      Cieszy mnie to ze ty Tomuś podważasz natchnienie tych pouczeń :))

                                      > A nie wybierać sobie pojedyncze zdania, szczególnie gdy robi się to wyłącznie w
                                      > oparciu o przeglądy.

                                      Synku mało kumaty zarzuciłeś mi na swój prostacki sposób to ze wyrwałem coś z kontekstu cytują (z duża dozy pogardy) "cytacik, wkleiłem ci cały rozdział 10 listów do hebrajczyków , a ty nadal nie triumfujesz ze jednak miałeś racji , opowiedz czemu ?? Czyżby znowu użył swojej prymitywnej retoryki ??

                                      > Ale z tego co wiem i tak tego co tu napisałem nie zrozumiesz i dalej będziesz zaskakiwał "błyskotliwymi" cytatami. Bo już tak masz.

                                      Tomuś od dwóch lat jedyne co udowadniasz ze nie masz pojęcia o biblii !! Ale to mi wciskać próbujesz ten kłamliwy tekst . Od kiedy pamiętam znany byleś z tego ze wdajesz się w pyskówki na błahe tematy. Jednak kiedy pada/ł argument(cytacik) z biblii zawsze masz ten debilowaty tekścik na temat tego ze coś wyrwałem z kontekstu lub ze nie mam o tym pojęcia :)))

                                      > Tylko nie wiem, czy robisz to dla jaj, czy z ułomności swojego umysłu.

                                      O i ten argumencik też nie raz stosowałeś "Kolter robi jaja to ja nie będę dyskutował " :)) Wygodne alibi żeby uciec od poważnej teologicznej dyskusji.Ale nie martw sie Tomuś katoliccy duchowni to w 90% analfabeci biblijni , to i nikogo nie dziwi ze ty zwykły katolicki matołem jesteś w temacie .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka