Dodaj do ulubionych

Dobranocka...

13.07.14, 20:32
Kochane dzieci, posłuchajcie co wam dzisiaj opowiem.

Dawno, dawno temu, kiedy na świecie nie było jeszcze demokracji, a ludzie żyli
zdrowo i szczęśliwie, żyła sobie mała dziewczynka imieniem Krzysia.
Była niewinna, nieśmiała i ufna. Miała troskliwą, kochającą Mamusię,
pracowitego kochającego Tatusia, kochającą Babcię-emerytkę, kochającego
Dziadziusia, co całymi dniami wylegiwał się pod lipą, oraz masę kochających
Cioć i Wujków, jako że pochodziła z dobrej rodziny.

Rosła sobie Krzysia szybko i zdrowo, aż wyrosła na dorodną panienkę.
Mieszkała sobie w domku pod laskiem z kochającą Babcią oraz
śp. Dziadziusiem, co spoczął pod lipą, bo odkąd kochający Tatuś znalazł
sobie nową Mamusię, a Mamusia poczuła gwałtowne powołanie, rodzice
mieli dla niej mniej czasu i bywało nawet, że nie zabierali jej na wspólne
niedzielne nabożeństwa, tylko dawali pieniążek i kazali się pomodlić.

I wszyscy żyli tak sobie szczęśliwie, aż coś się zmieniło i weszła demokracja.
W lesie pojawili się drwale i jęli wyrąbywać drogę do Postępu.

Krzysia lubiła sobie siąść na skraju lasu, popatrzeć na ich mocarne sylwetki
i posłuchać filozoficznych dysput. Aż nagle, gdy tak siedziała sobie pod krzaczkiem
i przyglądała się ciężkiej pracy drwali, ktoś zaszedł ją od tyłu, powalił na ziemię,
zaciągnął w chaszcze i zgwałcił. Był to Szatan przebrany za gajowego Maruchę.

Zapłakała biedna Krzysia rzewnymi łzami. "Masz mała i se siąchnij" - powiedział
Szatan i podał jej dżojnta. Krzysia pociągnęła raz i drugi. "Całkiem zajebiste to było"
- powiedziała, a Sztan stuknął kopytkiem w kamień i wyciągnął butelkę szampana.
Wychyliła duszkiem, więc stuknął jeszcze raz i wyciągnął dwa "Absolwenty",
żeby i dla niego starczyło. "Oj, jakie zajebiste" powiedziała Krzysia, więc Szatan
wybzykał ją raz jeszcze, i drugi i piąty. Na więcej nie pozwalały mu zasady moralne.
"K..., ale odjazd" - wołała Krzysia, ale nagle posmutniała i zapytała: "A jak zajdę w ciążę
i urodzę potworka, to co będzie". "Nic nie będzie" - powiedział Szatan, ale na
wszelki wypadek stuknął jeszcze parę razy kopytkiem w kamień, by ją uspokoić.

A kiedy już było po wszystkim i Szatan się ulotnił, zjawił się Anioł w przebraniu
gajowego Maruchy. Widząc nagą, zaćpaną i spitą Krzysię pod krzakiem wyruchał
ją szybko, po czym obudził, okrył własną koszulą i odprowadził do domku Babci,
po czym też się ulotnił.

I wszystko było jak dawniej. Żyła sobie panienka Krzysia z kochającą Babcią,
śp. Dziadziusiem spod lipy i kochającymi rodzicami, co teraz więcej dawali na tacę.
I brzuszkiem, który rósł i rósł... Aż wyskoczył z niego dzidziuś malutki i różowiutki.
"Jaki śliczny Aniołek"- zachwyciła się Babcia. Dziewczynce dano na imię Andżelika.
Nawet kochający rodzice pofatygowali na chrzest. Niezła imprezka więc była.
Tylko Dziadziuś przekręcił się w grobie pod lipą, bo znał dobrze tego Maruchę.

Więc drogie dzieci nie idźcie drogą postępu, bo tam Szatan na was czyha.
Zawierzcie Aniołowi Stróżowi, on doprowadzi was do szczęśliwego rozwiązania.

A wy co o tym sądzicie, kochane dzieci?
Obserwuj wątek
    • marbor1 Re: Dobranocka... 14.07.14, 09:50
      Ja co prawda nie jestem dzieckiem, tylko babcią. Bajeczka mi się bardzo podobała.
      Szkoda, że nie mam wnusi, bo bym jej przeczytał tę bajeczkę ku przestrodze, aby zbytnio nie ufała swojemu Aniołowi Stróżowi.
      • pocoo Re: Dobranocka... 14.07.14, 10:57
        Anioł Stróż,jak wskazuje nazwa,pilnie strzeże ...swojej własności.A jeżeli uważa,że to jego ,to i sobie swawoli do woli.
        Ale czasami przychodzi ochota,aby kota białego ,zamienić na czarnego kota.Spacer,zainteresowanie,przucupnięcie,no i zjawia się...głaszczemy go po czarnym jak smoła grzbiecie,czarny ogon się podnosi i nie wiemy kiedy...
        Ech...bajka,czy nie bajka?
    • kalllka Re: Dobranocka... 14.07.14, 11:10
      W sprawie formalnej- anielskiej nomenklatury.
      Anioł przybywszy-odkryl"naga" Krysieńke w naturze jej niechrzescijanskiej - zbezczeszczona kozlim kopytkiem i zostawiona na pastwę mrówek; morał bajki wiec w milosiernym uczynku pioroskrzydla; Wybzyknieciu głupiej spod cyferskiego oszolomienia i okrycie bieluskim giezleczkiem- szpetnego wstydu pierworodnego...
      Sprawa drugorzędna wiec, ze ogacona Krzysia nie zapadnie na zatoki czołowo nosowe i z czasem nauczy używać bombelkow i ( choć watpliwego autoramentu) lampasow -kutasow
      • taniarada Re: Dobranocka... 14.07.14, 16:26
        Ateista siedział obok małej dziewczynki w samolocie, odwrócił się do niej i powiedział: „Czy chcesz porozmawiać? Loty samolotem idą szybciej, jeśli nawiązuje się rozmowę ze swoim podróżnikiem.”

        Mała dziewczynka, która właśnie zaczęłam czytać książkę, odpowiedziała nieznajomemu, „O czym chciałbyś porozmawiać?”

        „Och, nie wiem,” powiedział ateistą. „Może o tym, dlaczego Bóg nie istnieje, lub dlaczego nie ma nieba lub piekła po śmierci?” i uśmiechnął się z zadowoleniem.

        „Dobrze,” powiedziała. „To może być interesujący temat, ale pozwól, że ja pierwsza zadam ci pytanie : koń, krowa, jeleń i wszyscy jedzą te same rzeczy – trawę. Ale jeleń wydala małe granulki, natomiast krowa okazuje płaską „Patty”, ale koń produkuje kępy. jak myślisz, dlaczego tak jest? ”

        Ateista, wyraźnie zaskoczony inteligencją małej dziewczynki, chwile myśli i mówi: „Hmmm, nie mam pojęcia.”

        Na to dziewczyna, „Czy naprawdę uważasz się za osobę kompetentną do dyskusji o Bogu, o niebu i piekłu, czy życiu po śmierci, kiedy nie potrafisz rozmawiać o gó...e
        • kot_mrau Re: Dobranocka... 14.07.14, 17:25
          Widzisz, nieostrożna jesteś z tą przypowieścią.....

          Bo morał z tej bajeczki może być następujący: Po co dyskutować o Bogu skoro te dyskusje zmierzają do g...nianych rozmów?
        • grgkh Re: Dobranocka... 14.07.14, 17:32
          Trochę alogiczne jest to, co tu widzę. Chyba że sugerujesz, że jednymi z podstawowych założeń religii jest wiedza o zwierzęcych odchodach. Ale jeśli Ty to tak widzisz, to nie najlepiej świadczy to o Twojej wiedzy o własnej religii.

          Gdy zaczynałem czytać twoją "przypowieść" od razu przemknęła mi przez głowę myśl, że zechcesz z ateisty zrobić pedofila. Ale stanęło na głupku. Cóż, i jedno, i drugie to insynuacja. Jaki autor, taki tekst.

          A powiedz mi, czy dziewczynka z Twojej bajki znała się na obu tych tematach? I czy widziała związek logiczny pomiędzy religioznawstwem a kupologią?
        • pocoo Re: Dobranocka... 14.07.14, 18:12
          taniarada napisał(a):
          > „Dobrze,” powiedziała. „To może być interesujący temat,

          Temat o istnieniu boga.

          > ale pozwól, że ja pierwsza zadam ci pytanie : koń, krowa, jeleń i wszyscy jedzą te same rzeczy – trawę. Ale jeleń wydala małe granulki, natomiast krowa okazu
          > je płaską „Patty”, ale koń produkuje kępy. jak myślisz, dlaczego ta
          > k jest? ”

          No i dziewczynka pokazała,że temat o istnieniu boga jest gó.wno wart.
        • bookworm Re: Dobranocka... 14.07.14, 18:15
          taniarada napisał(a):

          > Ateista siedział obok małej dziewczynki w samolocie, odwrócił się do niej i pow
          > iedział: „Czy chcesz porozmawiać? Loty samolotem idą szybciej, jeśli nawi
          > ązuje się rozmowę ze swoim podróżnikiem.”
          >
          > Mała dziewczynka, która właśnie zaczęłam czytać książkę, odpowiedziała nieznajo
          > memu, „O czym chciałbyś porozmawiać?”
          >
          > „Och, nie wiem,” powiedział ateistą. „Może o tym, dlaczego Bó
          > g nie istnieje, lub dlaczego nie ma nieba lub piekła po śmierci?” i uśmie
          > chnął się z zadowoleniem.
          >
          > „Dobrze,” powiedziała. „To może być interesujący temat, ale p
          > ozwól, że ja pierwsza zadam ci pytanie : koń, krowa, jeleń i wszyscy jedzą te s
          > ame rzeczy – trawę. Ale jeleń wydala małe granulki, natomiast krowa okazu
          > je płaską „Patty”, ale koń produkuje kępy. jak myślisz, dlaczego ta
          > k jest? ”
          >
          > Ateista, wyraźnie zaskoczony inteligencją małej dziewczynki, chwile myśli i mów
          > i: „Hmmm, nie mam pojęcia.”
          >
          > Na to dziewczyna, „Czy naprawdę uważasz się za osobę kompetentną do dysku
          > sji o Bogu, o niebu i piekłu, czy życiu po śmierci, kiedy nie potrafisz rozmawi
          > ać o gó...e

          To bardzo dobra bajka.
          Morał jest doskonale czytelny - nie da się rozmawiać o Bogu, jeśi nie potrafi się rozmawiać o g..nie. Wychodzi na to że gadanie o Bogu to jak gadanie o gó...e i że każdy ma swojego Boga - jedni płaskiego, inni granulkowatego, inni jak kępy.
          • marbor1 Re: Dobranocka... 14.07.14, 18:28
            >To bardzo dobra bajka.
            Morał jest doskonale czytelny - nie da się rozmawiać o Bogu, jeśi nie potrafi się rozmawiać o g..nie. Wychodzi na to że gadanie o Bogu to jak gadanie o gó...e i że każdy ma swojego Boga - jedni płaskiego, inni granulkowatego, inni jak kępy.

            Bardzo mi się podoba twój komentarz do tej bajeczki taniejrady
        • wariant_b Re: Dobranocka... 14.07.14, 18:41
          taniarada napisał(a):
          > Ateista siedział obok małej dziewczynki w samolocie, odwrócił się do niej
          > i powiedział: „Czy chcesz porozmawiać?

          Czy naprawdę uważasz, że bóg twój osobiście zaprojektował odchody
          każdego z gatunków zwierząt, a ludzkie gó... jest najgó...ejsze,
          bo stworzone na obraz i podobieństwo kału bożego?

          ---

          Gdy z lotniska dziewczynka jechała autobusem do miasta wypadło jej miejsce koło księdza.
          Ksiądz odwrócił się do niej i powiedział: "Czy chcesz porozmawiać o Bogu"?
          ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka