junkieee
22.02.15, 15:41
Nie wiem co robić. Nie potrafię uwierzyć, może nawet nie chcę... Ale w nocy nie mogę przez to spać, całe moje życie jakoś nie może się ułożyć. Mam wrażenie, że nie rozumiem zbyt wielu rzeczy. Moi rodzice są katolikami, ale przez dłuższy czas nie chodziliśmy do kościoła ani nie modliliśmy się. Odpowiadaliśmy temu popularnemu dziś "wierzący, niepraktykujący". Niedawno postanowili wrócić do Boga. Zaczęliśmy chodzić do kościoła, modlić się, ale o ile kiedyś, w dzieciństwie, nie było u mnie potrzeby zastanawiania się nad religią, bo Bóg po prostu był, teraz tak nie potrafię. Zazdroszczę ludziom, którzy są szczęśliwi dzięki swojej wierze. Ale nie umiem cieszyć się Bogiem. Za dużo rzeczy się dla mnie nie zgadza, może zbytnio analizuję, ale taka jest moja natura, nie potrafię ślepo ufać. Z drugiej strony boję się przyznać, że Boga może nie być. Jakby wtedy miał się zawalić mój świat, chociaż On nie zajmuje w nim właściwie żadnego miejsca. Czy może mi być wygodniej bez Boga? Przecież On miał być miłością, radością i tym wszystkim. Proszę w modlitwie, żeby go odnaleźć. Potrzebuję kogoś takiego jak On. I nie wiem co jeszcze mam zrobić, ale w domu, w kościele, nigdzie Go przy mnie nie ma. Nie wiem szczerze mówiąc nawet tego, która wiara do mnie przemawia. Teraz jest dla mnie tylko Bóg. A właściwie rozpaczliwa chęć żeby był. Nie wiem co robić...