Gość: edith_wharton
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.04.06, 13:10
Nie zapomnę jego dobroci serca, tego jak potrafił kochać, jak zmagał się z
własnym bólem i cierpieniem. do 2 kwietnia, do 21.37 wtedy przeszedł do
lepszego miejsca.wierzę w to. Msza na krakowskich błoniach w dzien pogrzebu
naszego kochanego Ojca była niezapomnianym przeżyciem. taka atmosfera jak
wtedy tam daje mi nadzieję, ze świat jeszcze oddycha, że jego serce jest w
nas każdego dnia.Nigdy nie spotkałam papieża,nie byłam na żadnej jego
pielgrzymce do kraju, ale jego słowa będą ze mną zawsze.Odszedł Wielki
człowiek, wielki autorytet, wielki pielgrzym...
P.S będę na krakowskich błoniach gdy przyjedzie Benedykt szesnasty, czuję że
musze tam być.