30.07.07, 08:09
www.mateusz.pl/czytania/20070730.htm
"Abraham „wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów”
(Rz 4, 18). Cnoty teologiczne ściśle się wiążą: wiara budzi nadzieję, a
nadzieja podtrzymuje wiarę. I jak chrześcijanin daje dowód stałości w wierze
trwając w niej mimo ciemności, tak daje dowód stałości swojej nadziei nie
przestając ufać wśród przeciwności. Owszem, same te przeciwności umacniają
nadzieję. Dlatego św. Paweł może mówić: „Chlubimy się także z ucisku, wiedząc,
że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość — wypróbowaną cnotę, wypróbowana
cnota zaś — nadzieję”. I kończy: „a nadzieja zawieść nie może” (Rz 5, 3-5).
Nadzieja chrześcijańska nie zawodzi nigdy, nawet gdy utrapienia przepełniają
życie ludzkie. W życiu każdego człowieka miłego Bogu ponawia się w pewien
sposób historia Hioba, doświadczonego na majątku i dzieciach, opuszczonego
przez żonę i przyjaciół, doprowadzonego do ostatecznej nędzy i osamotnienia,
okrytego trądem od stóp do głowy. Dlaczego Bóg dopuszcza tak wielkie
cierpienie na swoich przyjaciół? „Bóg śmierci nie uczynił — mówi Pismo — i nie
cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było...
bezbożni zaś ściągają śmierć na siebie” (Mdr 1, 13-14.16), Śmierć i cierpienie
są skutkami grzechów, nie tylko jako kara, lecz także jako oczyszczenie, jako
zbawcze wynagrodzenie za siebie i za innych w łączności z męką Chrystusa. W
tym świetle nietrudno dostrzec konieczność i zadanie cierpienia. Lecz kiedy
człowiek ugina się pod jego uderzeniami, plan Boży, plan miłości i zbawienia,
nie jest mu bynajmniej jasny i nie może pozbyć się bolesnego odczucia, że Bóg
go opuścił. Wówczas jest to najodpowiedniejsza chwila, by wierzyć wbrew
wszelkiej nadziei, pamiętać, że „nadzieja nie zawodzi”, liczy bowiem na miłość
Boga, już rozlaną w naszych sercach „przez Ducha Świętego, który został nam
dany” (Rz 5, 5). Miłość Boża, Jego łaska, co więcej, Duch Święty to zadatek
życia wiecznego, które czeka na nas j do którego cierpienie nas przygotowuje."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 454
Obserwuj wątek
    • fleuret Re: Nadzieja 13.10.07, 20:46
      Chrześcijanie nie powinni wstydzić się swojej religii. Niech nie usiłują uczynić
      ją akceptowalną dla ateistów, niech nie wyłażą ze skóry, by to osiągnąć,
      pozbawiając ją tego wszystkiego, co przynosiło radość sercu. Powinni wiedzieć,
      że nie ma żadnej, absolutnie żadnej innej nadziei dla ludzkości poza nadzieją
      chrześcijańską. Dlaczego nie ośmielają się tego mówić? Czy sądzą, że nadzieja ta
      była szalona? Św. Paweł dobrze o tym wiedział: „Skandal dla Żydów, głupstwo dla
      pogan” Nie przeszkadzało mu to przepowiadać i świadczyć, w niczym nie
      wygładzając swej wiary. Chrześcijańskie ‘głupstwo’ zrodziło najgłębszą i
      najpiękniejszą mądrość, podczas gdy mądrość według świata wciąż na nowo pogrąża
      się w dziwactwach i we krwi.

      Andre Frossard

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka