tczryto
09.09.07, 17:52
„Zmarł pewnego razu ateista. Trafił przed oblicze św. Piotra. Ten
spojrzawszy na niego przemówił:
- Słuchaj … Jako że byłeś dobrym człowiekiem za życia, trafisz do
nieba. Ponieważ jednak byłeś ateistą, masz możliwość wybrania sobie
nieba, w jakim spędzisz wieczność.
- No dobrze – odpowiedział ateista – ale św. Piotrze, czy mógłbyś
pokazać mi może najpierw jakie mam możliwości wyboru.
- Oczywiście. – odpowiedział św. Piotr – Pójdź za mną.
Weszli do pierwszego nieba, a tam…. ludzie śpiewaja, tańczą, radują
się.
- Widzisz powiedział św. Piotr – to jest niebo dla
Zielonoświątkowców. Oni chwalą imię Pańskie.
Spedzili w tym niebie trochę casu, po czym udali się do nastepnego.
Tam z kolei ludzie rozmawiają, czytaja biblię, kontemplują.
- Zobacz - powiedzial św. Piotr – to jest niebo dla protestantów.
Oni rozważają słowo Boże.
W tym niebie spedzili również trochę czasu, po czym udali się dalej.
Już mając wchodzić do następnego Nieba św. Piotr odwrócił się do
Ateisty i powiedział szeptem.
- A teraz ciiiiii…….., bo wchodzimy do nieba dla katolików, a oni
myślą, że są sami.”
Ten dowcip nawet nie jest śmieszny, przynajmniej dla mnie, a jednak
pokazuje pewną smutną prawdę. I jakże przystaje do rzeczywistości.