funix
12.10.07, 23:08
To nie prowokacja :))
Zwyczajnie mam nadzieję dowiedzieć się, w co wierzy (powinien wierzyć?)
współczesny, młody, polski, wykształcony katolik: co czeka go po śmierci?
W czasach, gdy byłem jeszcze wierzący, za nic nie potrafiłem pogodzić swej
cichej wiary w nieśmiertelną duszę (którą miałem nadzieję w sobie odnaleźć;)
ze zmartwychwstaniem ciała, które zademonstrował Jezus, w które kazało mi
wierzyć Credo i na które absolutnie nie miałem ochoty!
Nigdzie też nie znalazłem jakiejś sensownej odpowiedzi na to pytanie, co - w
religii opartej zasadniczo na wierze w zmartwychwstanie jej twórcy - jest
bardziej niż dziwne.
A może nie wiedzą tego tylko tacy ateiści, jak ja?
Dlatego pytam: czy i dlaczego wierzycie, że po śmierci
A) Nie ma nas (jesteśmy martwi!) i w tej postaci „czekamy” na ponowne
nadejście Mesjasza, który na Sądzie Ostatecznym przyjdzie sądzić żywych i
umarłych. Dopiero wówczas zmartwychwstaniemy i, jeśli będzie nam dane, żyć
będziemy wiecznie w Królestwie Bożym. (Na ziemi?? A co, jeśli nie? Idziemy
fizycznie do piekła? A co z niechrześcijanami?)
B) Nasza dusza niezwłocznie udaje się na Sąd Ostateczny, gdzie decyduje się o
jej losie. I tylko w tej postaci (to znaczy... w jakiej?) żyje wiecznie w
Niebie, albo...no co,właśnie? ( Zła dusza umiera czy cierpi wiecznie? To po co
zmartwychwstanie? I po co Mesjasz miałby się powtórnie fatygować? )
C) Ciało umiera, dusza idzie (zawsze?? każda??) do nieba i tam „czeka”.
Nadchodzi koniec świata: dusza wraca do ciała, które zmartwychwstaje i
wybiera się na Sąd Ostateczny. Czy to znaczy, że wieczne fizyczne życie na
ziemi byłoby jednak lepsze od wieczności w niebie?...
D) Następuje... reinkarnacja lub jakieś jeszcze inne rozwiązanie, którego nie
ma w Biblii? Jeśli tak, to przecież i całą resztę można sobie darować – nie
jest się de facto chrześcijaninem!
Czy są w tej sprawie jakieś oficjalne wytyczne Watykanu, które to odpowiednio
do czasów regulują? Doszło do mnie, że Watykan już się przy diable i piekle
nie upiera (jak by nie było: XXI w.). To jak jest?
Liczę na szczere odpowiedzi wierzących, dlatego zapewniam, że nie zamierzam
się z nikogo natrząsać i proszę o to moich „braci i siostry w niewierze”, aby
w tym wątku tego nie robili.
PS.
W Niemczech jest ca. 70% protestantów i katolików. Ale tylko 52% Niemców
wierzy w nieśmiertelną duszę, a w zmartwychwstanie ciała zaledwie 35%.
Możecie sobie wyobrazić *bycie* chrześcijaninem *bez* wiary w
nieśmiertelność duszy i zmartwychwstanie ciała, a więc bez liczenia na łaskawy
Sąd Ostateczny i jakąkolwiek nagrodę po śmierci?
Czy taki "beznadziejnie bezinteresowny" chrześcijanin... to jeszcze chrześcijanin?