Dodaj do ulubionych

Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie...

    • zero.pl Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 19:21
      mam ponad 60 lat. Jestem wierzący.Od 5-6 lat nie chodzę do kościoła i jest to
      mój świadomy wybór.Odszedłem bo do kontaktu z Bogiem nie jest mi potrzebna jego
      polska zakłamana administracja.Zresztą każda religia istnieje tak długo jak
      długo istnieją jej wyznawcy. Zastanówmy się jaki byłby nasz kraj gdyby każdy
      świadomie w wieku powiedzmy 19-22 lat podejmował decyzję jaką chce wyznawać
      religię,a nie stosowano na siłę chrztu bezwolnego niemowlaka.
    • holtze nie ulegaj presji katolikow!!! 26.11.07, 21:14
      mam dwojke dzieci. jestem ateista. dzieci radza sobie swietnie z
      faktem iz nie uczeszczaja na religie i nie sa 'ochrzszczone'.
      szczerze mowiac gdybym wyczul slady indoktrynacji w szkole
      poszedlbym od razu do sadu.

      nowa polska to polska bez kosciola katolickiego i tyle.
      skompromitowane instytucje laduja na smietniku historii. kosciol
      katolicki razem z nazizmem i komunizmem - tam ich miejsce.
      chyba musisz dziecku przyblizyc historie kosciola katolickiego...
      trzymaj sie!
      poczuj ze jestes awangarda przyszlosci!
      • routi Re: nie ulegaj presji katolikow!!! 27.11.07, 12:43
        Ja też nie ochrzczę dziecka,
        tłumaczę mu tak, że nie wszystkie dzieci chodzą w przedszkolu na angielski, nie
        wszystkie chodzą na tańce i nie wszystkie chodzą na religię.
        Jestem ateistką i nie zamierzam wpychać dziecka w coś w co sama nie wierzę "bo
        tak trzeba", dla spokoju sumienia moherowej babci czy cioci. Właśnie niech od
        małego uczy się , że nie można ulegać presji otoczenia i robić czegoś tylko
        dlatego, że wszyscy tak robią, bez zgłębienia tematu. Oczekiwanie, że
        niewierzący rodzice poślą dziecko do komunii "dla jego dobra" jest sprowadzaniem
        tej uroczystości do roweru i sukienki, a chyba nie o to chodzi w życiu duchowym.
        Każdy jest inny i ma do tej inności prawo, a szydzący z tego katolicy sami sobie
        wystawiają najlepsze świadectwo na temat tolerancji.
    • and_nowak Chyba zwykle jest na odwrót 27.11.07, 09:58
      Tzn. częściej się zdarza, że dziecko wbrew wyznaniu rodziców nie chce chodzić na
      religię (często to "zasługa" katechetów), chce się "wypisać" z kościoła.

      Jak rozumiem, wówczas waszym zdaniem - "postępowi forumowicze" - rodzic powinien
      wykazać się zrozumieniem i odpuścić. Czy tak ? ;-)))


      BTW: Rodzic niewierzący posyłając (POZWALAJĄC) swoje dziecko na chrzest DO
      NICZEGO SIĘ NIE ZOBOWIĄZUJE!
      Znam taki przypadek, jestem chrzestnym takiego dziecka.
      Rodzice nie wierzą, ale nie robią z tego afery. Znaleźli wierzących chrzestnych
      i już.
    • pele999 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 27.11.07, 14:18
      "Ale Jezus przywołał je do siebie i powiedział: Pozwólcie dzieciom przychodzić
      do Mnie, nie zabraniajcie im. Takich jest bowiem królestwo Boże."
      - Łukasz 18:16
    • yavanna86 opowiesc(ochrzczonego)dziecka niewierzacych rodzic 27.11.07, 14:28
      To ja moze z drugiej strony sie wypowiem...
      Moi rodzice sa niewierzacy, ale zdecydowali sie mnie ochrzcic i poslac na
      religie.Motywacja?Zebym miala wybor,bo latwiej wypisac sie z religii niz zapisac
      na nia majac lat na przyklad 10.Drugi powod:w Polsce ponad 90% ludzi okresla sie
      jako "katolikow",wiec warto zeby dziecko poznalo ich wiare,Biblie,zwiazana z tym
      kulture,w koncu zyje wsrod nich.
      Efekt byl taki,ze w podstawowce bylam wierzaca,poszlam do Komunii;w pewnym
      momencie znalam praktycznie na pamiec Biblie dla dzieci,msze,modlilam sie
      itd.,rodzice wozili mnie na moje wyrazne zyczenie do kosciola (nasz kosciol
      parafialny jest,powiedzmy delikatnie,politycznie niepoprawny i od tego juz chyba
      chcieli mnie uchronic).Na szczescie trafilam na sensowna katechetke i ksiezy,
      nie bylo jakichs bajd o dziadku w piekle, tylko sprawy w stylu Bog cie kocha,
      jak rozumiec i wypelniac przykazania, jakie sa przyczyny obchodzenia roznych
      swiat katolickich, itd, zadne pranie mozgu.
      Niemniej jednak w gimnazjum moje wiezi z Kosciolem rozluznily sie zupelnie,
      najpierw zaczelam miec watpliwosci, potem przestalam wierzyc i stwierdzilam, ze
      raczej zaden ze mnie "dojrzaly chrzescijanin" i ze bierzmowanie byloby
      hipokryzja.Omowilam to z rodzicami, dla ktorych moje chodzenie badz niechodzenie
      na religie nie bylo najmniejszym problem, po czym obwiescilam ksiedzu na
      religii, ze mam zamiar zrezygnowac z tych zajec.
      Przy wszystkich oczywiscie.Ksiadz byl mocno nielubiany, zero elastycznosci w
      mysleniu, sztywny program do zrealizowania, zadnych dyskusji itd.Zaczal sie
      pluc, wykrzykiwac ze moja niewiara nie jest moja sprawa, odparlam mu ze mam
      zagwarantowana w konstytucji wolnosc wyznania i nie musze o tym dyskutowac (sic).
      Potem jeszcze wychowawczyni byla mocno zdziwiona,ze rodzice pozwolili mi na taki
      wybor(a co mieli zrobic?pare innych osob z mojej klasy i sposrod znajomych tez
      nie chcialo sie bierzmowac i zostalo przekupionych,namowionych badz
      zaszantazowanych:P).
      A potem?godziny spedzone w bibliotece podczas ktorych przeczytalam calego
      Sapkowskiego,zadna tam etyka,i nigdy wiecej nie wrocilam na lono Kosciola;ale w
      sumie zadowolona jestem,ze poznalam ta religie,(na pewno nie
      doglebnie)Biblie,rok liturgiczny...i na przyklad nie patrze na malarstwo
      religijne jak ciele na malowane wrota:)
      A,zapomnialam jeszcze dodac,byc moze ze wzgledu na upiorny charakter ksiedza i
      to,ze moja klasa gimnazjalna byla ogolnie siedliskiem dzieciaczkow zarazem
      utalentowanych i bezczelnych,nikt sie ode mnie po tych deklaracjach nie odwrocil:)
    • pele999 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 27.11.07, 15:14
      "Przytoczę list św. Cypriana, jaki wraz z sześćdziesięcioma sześcioma
      współbiskupami napisał do biskupa Fidusa: "Co zaś do pytania o dzieci, co do
      których powiadasz, że nie należy ich chrzcić na drugi lub trzeci dzień po
      urodzeniu, lecz należy zważać na prawo dawnego obrzezania, i nie sądzisz, żeby
      przed ósmym dniem po urodzeniu trzeba je było chrzcić i uświęcać - na naszym
      synodzie wszyscy osądzili rzecz zupełnie inaczej. Nikt nie zgodził się z tym, o
      czym ty sądziłeś, że należy to czynić. Ale wszyscy orzekliśmy, że żadnemu
      człowiekowi, który się urodził, nie wolno odmawiać łaski miłosiernego Boga".10

      Ale przecież niemowlęta są nieświadome, nie mają jeszcze wiary.

      W tej sprawie pobożnie i zgodnie z prawdą wierzymy, że niemowlę zostaje
      ogarnięte wiarą tych, którzy je przynoszą do chrztu. Toteż Kościół daje nam
      zbawiennie pod rozwagę, jak wiele korzyści przynosi każdemu jego własna wiara,
      skoro wiara innych może obdarzyć dobrodziejstwem tych, którzy własnej jeszcze
      nie mają. Zmarłemu synowi wdowy nie pomogła wiara własna, bo jej nie miał;
      pomogła mu jednak wiara matki i został wskrzeszony (Łk 7,12-15). O ileż bardziej
      wiara drugich może pomóc niemowlęciu, któremu nie da się zarzucić własnej
      niewierności!11

      Niektórzy ludzie nie mogą pogodzić się z tym, że już niemowlęta są obarczone
      grzechem, który wymaga odpuszczenia.

      Imię Jezus znaczy Zbawiciel: "On bowiem zbawi lud swój od grzechów ich" (Mt
      1,21). Kiedy przynosi się do kościoła małe dziecko, aby je uczynić
      chrześcijaninem, ochrzcić, to w tym celu, aby należało ono do ludu Jezusa.
      Jakiego Jezusa? Tego, który zbawia swój lud od ich grzechów. Gdyby w dziecku nie
      było nic, co potrzebuje zbawienia, należałoby je wynieść z kościoła. Dlaczego
      zatem nie mówimy matkom?: "Weźcie stąd te swoje maleństwa! Jezus jest przecież
      Zbawicielem: jeżeli w nich nie ma nic do zbawienia, weźcie je stąd! Nie
      potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają". Czy ktoś odważyłby się
      taką krzywdę robić maleństwu i mówić?: "Dla mnie Syn Boży jest Jezusem, dla
      niego nie jest Jezusem". Nawet nie powinniśmy dyskutować na ten temat, aby nie
      stwarzać pozoru, że naszymi dyskusjami odwlekamy zbawienie małych dzieci. Należy
      je przynosić, chrzcić, uwalniać od grzechu, obdarzać życiem.12

      To bardzo prawdziwe, Ojcze, co mówisz. Grzech pierworodny to tajemnica naszej
      międzyludzkiej solidarności w złu. Odrzucić zaś chrzest niemowląt, to tyle samo,
      co zakwestionować możliwość naszej ogólnoludzkiej solidarności w Chrystusie.

      W wyznaniu wiary, złożonym przez kogoś innego, niemowlę otrzymuje zdrowie, gdyż
      grzechem kogoś innego jest zranione. Pytam: "Czy wierzy w Jezusa Chrystusa?",
      odpowiadasz: "Wierzy". Odpowiadasz za maleństwo, które nie mówi, milczy, płacze
      i swoim płaczem wspomaga jakoś moją modlitwę - i to wystarczy. Czy wąż próbuje
      cię przekonać, że nie wystarczy? Niech każdy chrześcijanin odrzuci taką myśl ze
      swojego serca. Zatem za niemowlę się odpowiada i to wystarczy. Duch łączy nas
      wspólnym tchnieniem: niemowlę wierzy w kimś innym, bo w kimś innym zgrzeszyło.13"
      O. Jacek Salij - "Rozmowy ze Świętym Augustynem"
      www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/rozmowy/
      • babcia47 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 02.12.07, 15:53
        zgrabnie napisane..ale bez sensu i bez szacunku dla osób nie
        podzielajacych Twojej wiary! To co w przytoczonych fragmentach jest
        dla ciebie prawdą dla mnie wybacz ale jedynie legend..spisanych
        przez ludzi, którzy Jezusa wogóle nie znali, w kilkaset lat po tym
        jak krążyły w ustnych opowieściach przy ogniskach..a dogmaty i
        pisma "godne" wiary wybrane przez polityków (na soborze w
        konstantynopolu) po wiekach i w zakresie, który był potrzebny z
        przyczyn politycznych i dopasowanych do potrzeb europejskich. Ludzie
        wyznajacy wiare katolicka nawet nie zdaja sobie sprawy (nie znaja
        historii własnej religii) jak ona ewoluowała, kiedy i z jakich
        powodów wprowadzane były kolejne dogmaty czy prawa.. Są wprowadzani
        w błąd przez KK poprzez informacje, że wszystko to wynika z nauk
        Jezusa i powsało nie później niż 2007 lat temu!! a niestety prawda
        jest inna i czasem zastanawiam się co powiedział by Jezus gdyby
        teraz pojawił się na ziemi i czy rozpoznał by własne nauki w tych
        nauczanych w KK?? Masz prawo wierzyć, że jesteś skażony jakimś tam
        grzechem pierworodnym..ja się nie poczuwam
    • fruzia34 Razem raźniej! :) 28.11.07, 13:34
      A czy nikomu nie przyszło do głowy, że jest wybór pomiędzy udawanym
      katolicyzmem "dla dobra dziecka" (to jak z udawanym małżeństwem!;) a
      samotnym niekatolicyzmem?
      Problem polega nie na konformiźmie lub nonkonformizmie - bo przecież
      bycie ateistą czy niekatolikiem to żaden eksces, tylko jedna z
      normalnych postaw we współczesnej Europie.
      Problem polega na stworzeniu przeciwwagi dla katolickiej
      indoktrynacji w szkołach. I nikt za nas, rodziców, tego nie zrobi.
      Nie miejmy złudzeń: KK nie pokaja się, że za bardzo się wtrynia i
      nie odda raz zajętych pozycji "po dobroci", bo nikt nie podcina
      gałęzi, na której siedzi.
      Co w takim razie można zrobić?...
      Otóż nie musimy my, niekatolicy, siedzieć jak na rozpalonych
      fajerkach na bardzo kłującej części gałęzi, którą wytycza nam KK.
      Możemy wyznaczyć sobie sami miejsce, sami stworzyć gałąź, na której
      wygodnie będzie i ateistom, i agnostykom, i ludziom wyznającym
      religie inne niż katolicyzm.
      Powinno powstać prywatne forum "niekatolicy" z praktycznymi
      poradami, jak żyć w Polsce zachowując godność własnych przekonań,
      nie będąc katolikiem. Na forum powinny się znaleźć głównie
      praktyczne informacje. Można by tam zamieścić linki: "Szkoły w
      Warszawie (Krakowie, Poznaniu) z etyką albo religią na skrajnych
      godzinach" - wielu z nas chętnie podwiozłoby dziecko do nieco
      oddalonej szkoły, aby tylko mieć spokój z szykanami związanymi z
      wiarą nie KK bądź ateizmem.
      Inny pomysł na temat: "Mieszkam na Sadybie, mam 6-latka, którego nie
      poślę na religię. Czy są w okolicy rodzice w podobnej sytuacji? Może
      zapisalibyśmy nasze dzieci do jednej klasy, aby nie czuły się
      osamotnione w niechodzeniu na religię?" Podobnie z przedszkolami.
      Albo: "Sto pomysłów na przeprowadzenie niekatolickiego drugoklasisty
      przez okres katolickich komunii".
      Przydałoby się bardzo takie forum, bo, jak widać, wielu z nas szuka
      wyjścia z sytuacji, która wydaje nam się patowa, ale... tylko się
      wydaje, bo jeszcze nie sprawdziliśmy, jak to jest, kiedy stworzy się
      grupę konstruktywnie nastawionych ludzi, których łaczy wspólny cel.
      Sama takiego forum nie założę, bo nie umiem, ale będę tam stale
      zaglądać, jeśli ktoś to zrobi, o co apeluję! :)
      • mieux Re: Razem raźniej! :) 28.11.07, 19:20
        Doskonały pomysł. KK ma swoje czasopisma, radio, telewizję, lekcje w szkołach,
        łażenie z kolędą itp.
        Nie powinniśmy się czuć gorzej tylko dlatego, że mamy światłe umysły niesprane
        bajkami o niebie i piekle.
        Nie powinniśmy ulegać moherom i im podobnym oraz całej piramidzie KK.
        Bardzo potrzebne jest takie forum.
        Do czasu założenia możemy kontynuować porady w tym wątku. Jeśli ktoś założy
        forum, bardzo proszę aby nas tutaj o tym poinformował.
        • fruzia34 Re: Razem raźniej! :) 28.11.07, 19:36
          Z tym, ze mnie się marzy szerokie forum, dla wszystkich
          niekatolików, czyli takze np. prawosławnych, protestantów czy
          buddystów. Forum, na którym nie będziemy dyskutować o tym, co
          wyznajemy lub czego nie wyznajemy, tylko o tym, jak się bronić
          wspólnie przed inwazją katolicką. W ten sposób łatwiej będzie coś
          wymyśleć i znaleźć odpowiednio duże grono zainteresowanych.
          • mieux Re: Razem raźniej! :) 01.12.07, 16:30
            >Z tym, ze mnie się marzy szerokie forum, dla wszystkich
            > niekatolików
            W czasie świąt, których nie obchodzę, będę miała trochę czasu i spróbuję ten
            pomysł przedstawić w ośrodkch odpornych na KK.
            A może już gdzieś takie forum jest?
            • fruzia34 Forum już jest! 02.12.07, 15:45
              Właśnie jakaś przyjazna dusza (albo przyjazny mózg i jego organy
              wykonawcze - jak tam kto wierzy!;) założyła forum:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=41300
              Nazwa to "Niekatolicy w Polsce". Przybywaj, i inni też niech
              przybywają! :)
    • art221 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 29.11.07, 00:46
      Masz ochrzcić ! To rozkaz społeczny ! Wykonać !
    • anulat Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 04.12.07, 15:32
      Pani psycholożka nie jest zorientowana. W PRL-u harcerstwo niw miało
      zastę pować Kościoła bo harcerstwo powstało o wiele wcześniej i jego
      załozyciele byli wierzący droga Pani. Tak na marginesie.
    • te_rence Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 04.12.07, 18:00
      Jak ja lubię nachalną indoktrynacje religijną!
      • kolter_hugh Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 17.12.07, 18:00
        Skoro nie wierzysz to po co chrzcić?? chrzest nie jest zmyciem grzechu
        pierworodnego , jak naucza KrK jest świadomym aktem oddania sie woli Bożej,
        raczej niemowlę zrodzone z Ateistki nie ma powodów ,aby poddać sie temu
        zabiegowi !!
    • aeromonas Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 04.12.07, 19:15
      "musi przemóc niechęć i zacząć chodzić z małym do kościoła" - to
      przecież absurd: zachcianka dziecka ma zmusić niewierzącą matkę do
      chodzenia do kościoła??? szczyt konformizmu i hipokryzji. dlatego,
      że podobno 95% społeczeństwa to katolicy? jacy katolicy? do kościoła
      chodzi w porywach może 60%, w boga wierzy 30%, a bezwzględnie
      przestrzega zasad...10%? o czym my tu w ogóle mówimy??? o tym, czy
      dziecko zostanie ochrzczone (=przyjęte w poczet katolików) decydują
      rodzice, bo wiąże się z tym szereg poważnych obowiązków. tak, jak o
      przyjęciu do domu psa albo wyjeździe na obóz żeglarski. decydują
      rodzice i basta. jak dorośnie, zrobi co zechce.
    • evoe Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 05.12.07, 08:30
      Jestem w niemal identycznej sytuacji co p. Magda. Różnica jest taka,
      że mój syn ma siedem lat. I nie chcę być hipokrytką mimo - niemalże
      codziennej - presji moich rodziców i rodziców ojca. Mój synek też
      zadaje pytania – kiedy będę miał chrzest? dlaczego nie chodzisz ze
      mną do kościoła? Nie chodzę, bo wierzę w siłę wyższą, ale nie wierzę
      w to, że do pośrednictwa w komunikacji z nią potrzebni mi są księża.
      Mój syn chodzi na religię, bo wyraził taką chęć. Ale zaczyna mnie
      mierzić konieczność tłumaczenia się przed katechetką dlaczego nie
      chodzi na spotkania różańcowe itp. Nie mogę się pogodzić z
      roszczeniowością katechetów. Bo niby dlaczego mam się godzić na
      stawianie mnie na dywaniku? Dlaczego ktoś, kto uczy tego, co z
      samego założenia powinno być uczone za darmo, uważa, że ma prawo
      wymagać ode mnie tłumaczeń? Nie byłoby takich problemów gdyby szkoły
      były świeckie, tak jak wymaga tego zdrowy rozsądek i szeroko
      (właśnie szeroko) pojęta tolerancja. Czy nikt nie zastanawia się nad
      tym, że dzieci podświadomie dokonują podziału rówieśników na tych,
      co chodzą na religię i tych co nie chodzą? Jak to się ma do
      szacunku, miłości bliźniego itp.?
    • amy30 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 06.12.07, 13:01
      Presja społeczna jest tak ogromna, że traktuję to jako fenomen nasz polski. W
      żadnym innym kraju nie ma takiej presji kościoła katolickiego. Kraje, uznawane
      za katolickie, jak Hiszpania, są naprawdę katolickie, ludzie wierzą w Boga,
      chodzą do kościoła na modlitwę. W Polsce jest inaczej. Zewsząd otaczają mnie
      słowa, jak bardzo wierzącym narodem jesteśmy, jak celebrujemy katolickie
      obrządki, jak licznie uczęszczamy do kościoła. Niestety, nie znam wielu ludzi
      wierzących. Skąd dane, skąd taka statystyka? W moim otoczeniu, bardzo licznym,
      obracam się wśród bardzo wielu ludzi, na palcach jednej ręki mogę policzyć
      wierzących, praktykujących katolików. Nie mam nic przeciwko wierze, jeżeli to
      ludziom pomaga, nie robią przecież nikomu krzywdy. Ale nacisk mediów i
      propaganda są tak wielkie, że ogłupiają. Ochrzciłam swojego syna, pod presją
      społeczną. Teraz jestem zła, że w przedszkolu, zamiast dodatkowej lekcji sportu
      jest dodatkowa godzina religii. Moje dziecko jest aktywne, biega w zawodach,
      pływa. Dlaczego mam płacić za lekcję religii, gdzie katechetka pokazuje krwawy
      krzyż, zamiast za dodatkowy ruch? Jak to jest, że ludzie uważają, jakoby
      katolicyzm dał pięciolatkowi więcej, niż zdrowe zgrzanie się, rozwój ciała,
      wybieganie energii?? Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby zamiast religii było
      w przedszkolu religioznawstwo. Żeby rozbudzić dziecięcą ciekawość świata, żeby
      poznało inne kultury, nabrało szacunku dla innych nacji, innych kultur, nauczyło
      się tolerancji. Jak wiele spoczywa na samotnej matce i jak niewiele pomocy
      otrzymuje ona z zewnątrz. Tylko problem z odpowiedzią na pytanie: dlaczego tak
      męczyli Jezusa? Czy bardzo go bolało? Bo był niegrzeczny? Nie mogli dać mu za
      karę szlabanu na komputer? To jest rozum pięciolatka. A jak mam wytłumaczyć
      dziecku mitologię? Kiedy odpowiada, że to nieprawda, że pani na religii
      powiedziała, że pan Bóg jest tylko jeden. Jak wytłumaczyć prawosławie? A
      islam??? Dziecko musi wiedzieć o tym wszystkim i nauczyć się tolerancji przez
      zrozumienie inności. Musi mieć możliwość wolnego wyboru i nauczyć się myśleć.
      Nie twórzmy propagandy katolicyzmu, bo nie jesteśmy narodem katolickim. Co nie
      znaczy, że złym. Nie wierząc w kościół katolicki, nie znaczy, że czynię zło.
      Jestem, mam nadzieję, dobrym człowiekiem. Pracuję, wychowuję dziecko, nie robię
      nikomu krzywdy, pomagam w schronisku. Lubię ludzi i interesuje mnie inność
      każdego z nich.
    • agnieszka_nowak7 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 06.12.07, 21:48
      Ja byłam w podobnej sytuacji - jestem niewierząca (kiedyś szczerze
      wierząca, ale kilkanaście lat temu stopniowo przestałam wierzyć) i
      mocno się zastanawiałam, czy ochrzcić swojego synka. W końcu to
      zrobiłam, kiedy Mały miał prawie rok. Tylko że miałam szczęście -
      powiedziałam księdzu prawdę (że nie wierzę, ale nie chcę zamykać
      dziecku drogi do wiary, a kiedy będzie dorosły i tak sam wybierze),
      a on bez problemu zgodził się ochrzcić Małego, mimo że nie miałam z
      partnerem ślubu. Teraz synek ma 6 lat i zastanawiam się, jak to
      będzie dalej - nie chcę go oszukiwać, udawać, że wierzę, ale też nie
      chcę go zniechęcać. Z drugiej strony sama wychowywałam się w
      rodzinie "mieszanej" - mama jest bardzo wierząca, a ojciec
      niewierzący - i wiem, że szczere, otwarte rozmowy z dzieckiem i
      toleracyjna postawa (bez niechęci i uprzedzeń, które są częste po
      obu stronach - wśród wierzących i niewierzących) mogą zdziałać cuda,
      nie siejąc dziecku zamętu w głowie. Bardzo na to liczę:) Pozdrawiam
    • jokiii Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 11.12.07, 15:45
      >"- Jeśli Janek by jej powiedział, że chce chodzić na dodatkowy
      >angielski, nie powiedziałaby mu, że nie będzie chodzić, bo ona nie
      >lubi angielskiego. Albo jak chce chodzić, to niech sobie to jakoś
      >załatwi. Nie! Musiałaby zapisać go na zajęcia, chodzić z nim, kupić
      >mu książki. Tak samo jest z chrztem. Ona nie tylko powinna się
      >zgodzić, ale również pójść i poprosić w imieniu Janka o ten chrzest.
      >Nie dziadkowie, tylko ona."
      Czy ten ksiądz w ogóle myśli o czym mówi? Przecież nie chodziłaby z synem na
      angielski. Najwyżej odprowadzałaby na lekcje. Nie siedziałaby i nie uczyłaby się
      razem z dzieckiem. Dokładnie tak samo mogłaby odprowadzać i zabierać z kościoła.
      Cyniczna manipulacja czy zupełnie chybiona analogia?
      Pozdrawiam serdecznie.
      • fruzia34 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 12.12.07, 10:50
        Lepsza analogia jest taka; A gdyby powiedział, że chce chodzić na
        dodatkowy suahili, to co wtedy? Musi, bo kilkulatek chce? A jeśli
        kilkulatek uzna, że nic mu nie zrobi tak dobrze jak edukacyjna
        wyprawa do parku Yellowstone - to też musi brać pożyczkę i urlop, bo
        mały chce się akurat w ten sposób edukować?...
        O, nie, księżulu, nie jest na tym świecie tak, ze dziecko pokazuje
        paluszkiem i mówi:Daj! a matka w roli sługi i podnózka spełnia jego
        kolejne życzenia! Dziecku należy odmawiać, zwłaszcza, jeśli
        satysfakcja dziecka ma oznaczać upokorzenie rodzica. Tak jest o
        wiele zdrowiej i w ten sposób nie wychowuje się zarozumiałego bubka
        roszczeniowo nastawionego do rodziców i nie szanującego ich praw.
    • ginnix To tylko ośmiolatek!!! 12.12.07, 12:41
      Tylko? Czy może aż? Wydaje mi się, że to pierwsze... Dlaczego niby matka ma
      robić coś wbrew sobie? To dziwne, że ludzie nagle interesują się pogladami
      dziecka. Sama jestem "gó..arą" i wiem jak jest naprawde. Dorośli łapią się za
      głowy i mówią: "co z niego/niej wyrośnie skoro mówi takie rzeczy? Może to
      śmieszne ale odsyłam do krocióteńkiej baśni Andersena "Dziecieca
      paplanina".Trochę się zamotałam... Chodzi mi o to że dziecko trzeba
      wychowyaćpóki nie jest za późno...Matka jest ateistką . Czy wpaja dziecku
      poglądy z tym związane? Czy nie daje mu w tym momencie wolnej ręki (oczywiście w
      odpowiednim czasie przyjdzie pora na jego decyzję).Autor tego artykułu zauważył
      wazną rzecz: czy gdyby dziecko (ośmioletnie!!!!!!!) zadeklarowało w katolickiej
      rodzinie, że nie wierzy w boga to czy zostałoby poważnie potraktowane? Nie
      sądzę... Sama niedawno uswiadomilam matkę, że jako siedemnastolatka mam już
      mózg(tak, i to swój własny... :D )i w tym momencie jedyna rzecz,którą może
      zrobić to mi zaufać.Może wydaje mi sie, że za duzo wiem, ale jeśli chodzi o
      wychowywanie to wpajanie dziecku swoich poglądów nie zawsze ma sens... Niektóre
      rzeczy będzi robić(gdy się juz wyzwoli) dokładnie na przekór a niektóre mu
      pozostaną.No cóż... Trochę zboczyłam z tematu.Wydaje mi się,że matka powinna
      zostawić całą sprawę tak jak jest. Wszak niczego synkowi nie zabrania.Jedynie
      odwleka sprawę do momentu, kiedy sam będzie gotów podjąc decyzję.Zycia mu to
      specjalnie nie skomplikuje.
      Przepraszam za popełnione błędy w mojej wypoiedzi,ale to sprawa w jakiś sposob
      mnie dotyczy i chciałam poruszyc wiele rzeczy naraz (i tak wszystkiego mi się
      nie udało).
    • ginnix 90% Polaków uważa sie za katolików?? 12.12.07, 13:18
      Zastanowmy się jaką ich część stanowią analfabeci... Gdyby w całej Polsce
      kościoły katolickie zastąpić np. prawosławnymi to procent ten niewiele by się
      zmienił... Za to religia??A i owszem...
      • kolter_hugh Re: 90% Polaków uważa sie za katolików?? 12.12.07, 14:17
        ginnix napisała:

        > Zastanowmy się jaką ich część stanowią analfabeci... Gdyby w całej Polsce
        > kościoły katolickie zastąpić np. prawosławnymi to procent ten niewiele by się
        > zmienił... Za to religia??A i owszem...


        Dodaj do tego że nawet KrK sam przyznaje sie do tego ze tylko 46% tak zwanych
        katolików uczęszcza na msze ! przyjmując ze ta instytucja nigdy nie mówi całej
        prawdy o sobie , wręcz nawet zbyt często kłamie to należy przyjąć ze tych
        wiernych jest z 10-15% mniej od oficjalnych danych
    • sigasiga Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 17.12.07, 20:32
      Jestem nieochrzczona, niewierząca. Mój syn ma 22 lata. Nie został ochrzczony,
      nie chodził na religię ani w przedszkolu, ani w szkole (jako nieliczny. Gdyby to
      była nauka o religiach, to co innego. Rodzice innych dzieci, jak również dzieci
      w klasie, różnie zachowywali sie w stosunku do mnie i do niego. I co z tego?
      Byłam i jestem uczciwa wobec siebie i syna, zawsze mu tłumaczyłam dlaczego nie
      chodzi do kościoła i zawsze powtarzałam, że jeśli dorośnie i zechce pójść własna
      drogą wiary, nie będę miała nic przeciwko temu. Nie wyobrażam sobie sytuacji aby
      robić coś wbrew sobie dlatego, że życzą sobie tego znajomi albo rodzina.Mój syn
      nauczył się, że nie krzywdząc nikogo trzeba żyć w zgodzie ze sobą. Jest
      wspaniałym facetem.
    • animart.pl Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 10.01.08, 08:25
      Czy Jezus Chrystus Panią skrzywdził ?
      Czy światła bijące z reklam są lepszym fundamentem ?

      Pani syn już wybrał drogę do Boga i może sam prosić o chrzest.
      Pragnie, by Pani towarzyszyła mu na tej drodze. Potrzebuje Pani wsparcia.
      Aktywnego, to życie - nie film. Pani serce wybierze to, co najlepsze na tej
      Drodze. Powodzenia !!!
    • irma223 Cholerna indoktrynacja. Od przedszkola 10.01.08, 11:01
      Skutki katolickiej indoktrynacji od przedszkola.

      Kiedyś dzieci wielbiły Ojczulka Narodów, Wielkiego Językoznawcę, a
      rodzice zastanawiali się jak mają poradzić sobie z taką
      indoktrynacja dzieci i kiedy im przejdzie.

      Teraz czarni się zabrali za pranie mózgu dzieciom.

      Katecheza powinna być wyłącznie w salkach katechetycznych,
      ostatecznie wierni składali się na te salki przez całe lata 80-te, a
      służą one księżom jako lokale handlowe lub na wynajem - dodatkowe
      źródło dochodów.

      Zidiociałe zakonnice straszą dzieci ogniem piekielnym, jeśli dzieci
      są niewierzące, nieochrzczone, czy nie chodzą do kościoła - i takie
      są skutki.

      Jakim prawem w państwie, które nie jest państwem wyznaniowym
      (przynajmniej formalnie), ktoś śmie nasze dzieci indoktrynować w
      publicznych placówkach oświatowych?
      • kolter_hugh Re: Cholerna indoktrynacja. Od przedszkola 11.01.08, 08:37









        irma223 napisała:

        > Skutki katolickiej indoktrynacji od przedszkola.
        >
        > Kiedyś dzieci wielbiły Ojczulka Narodów, Wielkiego Językoznawcę, a
        > rodzice zastanawiali się jak mają poradzić sobie z taką
        > indoktrynacja dzieci i kiedy im przejdzie.
        >
        > Teraz czarni się zabrali za pranie mózgu dzieciom.
        >
        > Katecheza powinna być wyłącznie w salkach katechetycznych,
        > ostatecznie wierni składali się na te salki przez całe lata 80-te, a
        > służą one księżom jako lokale handlowe lub na wynajem - dodatkowe
        > źródło dochodów.
        >
        > Zidiociałe zakonnice straszą dzieci ogniem piekielnym, jeśli dzieci
        > są niewierzące, nieochrzczone, czy nie chodzą do kościoła - i takie
        > są skutki.
        >
        > Jakim prawem w państwie, które nie jest państwem wyznaniowym
        > (przynajmniej formalnie), ktoś śmie nasze dzieci indoktrynować w
        > publicznych placówkach oświatowych?


        Zapytaj tych z SLD czemu bez mydła wchodzą klerowi w pupy to wtedy może
        zrozumiesz czemu tak jest !! ,do PIS czy PO nie odnoszę sie bo to dawny
        AWS-kleru pies
      • radzimir11 Re: Cholerna indoktrynacja. Od przedszkola 14.01.08, 18:01
        irma223 napisała:

        > Skutki katolickiej indoktrynacji od przedszkola.

        > Teraz czarni się zabrali za pranie mózgu dzieciom.

        I się tak Dziwisz Stanisław;)? Trzymają się ściśle starej jezuickiej
        zasady:"zdobądź ich, póki są młodzi."
        No, ale ze mną jakoś im się to nie udało. Ha! Dzięki Bogu:)

        > Jakim prawem w państwie, które nie jest państwem wyznaniowym
        > (przynajmniej formalnie), ktoś śmie nasze dzieci indoktrynować w
        > publicznych placówkach oświatowych?

        A takim prawem, że obojętnie jaka partia rządzi tym pięknym krajem, to za wsze:)
        partią współrządzącą jest Krk. Czy mówi to wam coś?;)

        radzimir11 - niezłomny :)
    • stobczak Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 14.01.08, 17:16
      po przeczytaniu artykulu i komentarzy z forum wiem co to jest mit i jak z tego zrobic terroryzm.
    • joleczka5 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 24.01.08, 23:00

      • martyna.marczak Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 16.03.08, 11:25
        Niewiara nie może przeradzać się w nietolerancję.
        Zachowujesz się dokładnie tak, jak nie chcesz, by zachowywano się wobec Ciebie.
        Daleko tak nie zajedziesz, no chyba że w Edynburgu, strzygąc żywopłoty.
    • aeropostale Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.01.08, 03:59
      Nie, nie rób tego. Jako Katolik bardziej będę doceniał szczerość, niż
      zakłamanie. Nie zależy mi czy dobry przyjaciel uczęszcza do Kościoła i czy nosi
      gwiazda Dawida. Zależy mi natomiast na szczerości, zasadach moralnych i
      docenianiu mojej wiary.
      KK to nie partia. Nie dostaniesz darmowego mieszkania za chrzest dziecka, nie
      wyrzuca za niepłacenie składki partyjnej.
      Nie zależy katolikom tez na poszerzaniu szeregów o byle kogo.
      Dlatego mamy wiele zasad których staramy się trzymać, szkoda, ze wielu z nas o
      nich zapomina :/
      • kolter_hugh Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.01.08, 11:13
        aeropostale napisał:

        (....)> Nie zależy katolikom tez na poszerzaniu szeregów o byle kogo.


        He he he he pozdrowienia dla biskupa paetza , henia jankowskiego i tadzia rydza
        , mało( szmat )wymieniłem ??
    • mala_gonia Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.01.08, 12:56
      Moi rodzice są oboje ateistami, ojciec nigdy nie był chrzczony i nie miał nic
      wspólnego z żadną religią, matka ma za sobą chrzest i komunię, po której
      kategorycznie odmówiła dalszego uczestnictwa w zajęciach z religii i chodzenia
      do kościoła. Rodzice mojej mamy to zaakceptowali. Tak samo jak fakt, że ani ja
      ani moje rodzeństwo nie byliśmy chrzczeni i nigdy nie chodziliśmy na religię.
      Nigdy nie mieliśmy z tym żadnych problemów, nie czuliśmy się odrzuceni przez
      kolegów i koleżanki z przedszkola i szkoły. Wręcz przeciwnie, często czuliśmy
      się z tym wyjątkowo, to nas odróżniało i bardzo nam się to podobało. Do tego
      dochodziło jeszcze zagraniczne pochodzenie mojego ojca, "dziwne" nazwisko itd. A
      więc byliśmy wyjątkowi podwójnie. Zero problemów, mnóstwo przyjaciół, całkowita
      akceptacja. Rodzice zabrali nas parę razy do kościoła, by pokazać jak wygląda i
      co ludzie tam robią. Opowiadali o katolicyzmie i kim według ludzi wierzących
      jest Bóg. Mówili też o innych religiach i zawsze powtarzali, że kiedy
      dorośniemy, to sami wybierzemy czy chcemy przyjąć jakąś religię czy nie.
      Jesteśmy już dawno dorośli. Nie wyznajemy żadnej religii. Naszą "religią" jest
      dobro, tolerancja dla wszystkich ludzi bez względu na pochodzenie, wiarę, kolor
      skóry, poglądy czy orientację i zdrowy rozsądek. Moja rodzina to mieszkanka
      kultur, niektórzy (dalsza rodzina) są wierzący, są katolikami, jest kilkoro
      protestantów, są ateiści. Żyjemy w zgodzie, spędzamy razem święta które
      obchodzimy bez celebrowania obrządków religijnych, ale jako tradycję (często
      połączone kilka tradycji jednocześnie). Świat jest różnorodny i my jesteśmy
      różnorodni. Nie jestem katoliczką, nie czuję potrzeby dołączenia do tej grupy i
      nigdy nie ochrzciłabym mojego dziecka, dopóki byłabym za nie odpowiedzialna. Nie
      zakazywałabym kontaktów z Kościołem, jeśli by tego potrzebowało, ale
      pokazywałabym, że można żyć szczęśliwie bez niego.Decyzję podjęłoby samo, gdy
      będzie dorosłe.
    • matilda1974 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 04.02.08, 01:07
      Myślę, że nie należy się poddawać odgórnej presji, tylko postępować zgodnie z własnym sumieniem. Jeśli nie wierzę, nie ochrzczę dziecka, bo co mu niby powiem? dlaczego to zrobiłam, skoro to dla mnie jedna wielka bzdura?

      Co innego dziecko już dorastające. Im dziecko starsze, tym więcej swobody zdobywa i tym więcej trzeba się liczyć z jego zdaniem. Jeśli w pewnym momencie stwierdzi, że chce się zapisać do kościoła, mogę tylko mieć nadzieję, że uda mi się to wyperswadować, ale tad ecyzja jak i pewnie coraz więcej innych będzie należeć ostatecznie do dziecka. Pytanie tylko w jakim wieku na to pozwalać.
      • nupik Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 22.02.08, 08:51
        Jestem niewierzaca, moj maz tez, nie mamy slubu koscielnego, ja nie mam nawet
        bierzmowania. Nasz czteroletni syn oczywiscie nie jest ochrzczony. pisze
        oczywiscie bo hipokryzja dla mnie jest chrzczenie dziecka przez niewierzacych
        rodzicow. przezylismy wszystko: naciski ze strony moich rodzicow (matka sie
        nawet obrazila na jakis czas), zdziwienie wsrod znajomych (ateisci ale sluby
        koscielne maja wszyscy), pierwsza faze ciekawosci religia u naszego dziecka
        (obydwoje jestesmy socjologami religioznawcami wiec opowiadalismy mu o
        wszystkich religiach)i nadal nie zmienilismy postawy. czy nie pomysleliscie, ze
        zgadzajac sie na chrzest, bo "wszyscy chrzcza" uczycie dziecko zaklamania,
        hipokryzji i totalnego konformizmu??? to co, jak wszyscy w klasie beda cpac
        extasy to tez sie nie sprzeciwicie? przeciez mlody czlowiek tak mocno potrzebuje
        identyfikacji z grupa! uczycie swoje dzieci zaklamania i nie bronienia swoich
        pogladow od malego a potem zdziwienie jest wielkie ze takich mamy politykow na
        przyklad. robia co innego, mowia co innego. jestem nauczycielem, ucze w
        gimnazjum, w ktorym tylko szescioro dzieci nie chodzi na religie, maja wtedy
        zajecia ze mna. Sa normalnymi rozesmianymi nastolatkami, nigdy z powodu
        niechodzenia na religie nie byli odrzuceni. to totalna bzdura.malo tego, sa
        poniekad dumni ze sa inni.mysle ze wyrosna z nich indywidualnosci, ludzie ,
        ktorzy beda konsekwentni w zyciu. dla mnie to najwieksza wartosc - zyc w zgodzie
        z samym soba. I nie wierze ze nie mozna tego wyjasnic 8latkowi, skoro mozna 4
        latkowi.i tak juz na koniec: osmiolatek chce byc blizej Boga:) dobre.
        pozdrawiam wszystkich (wierzacych i niewierzacych) rodzicow
        • artremi Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 22.02.08, 16:57
          Jestes przykladem rozsadnej ateistki.
          Nie potrafie zrozumiec glupich ateistow ktorzy wychowali sie w
          komunizmie i na sile biora sluby koscielne, a potem walcza z
          katolikami. Aby jak najmniej takich obludnikow!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka