z2006
20.11.07, 09:17
www.mateusz.pl/czytania/20071120.htm
"Gdy żywy płomień Ducha Świętego oczyszcza człowieka, równocześnie stopniowo
go oświeca i rozpala miłością. „Dusza — mówi św. Jan od Krzyża — czuje się
głęboko i przenikliwie raniona gwałtowną miłością Bożą, połączoną z pewnym
odczuciem i przedsmakiem Boga” (N. II, 11, 1); zapowiada jej to z nową mocą
najwyższe panowanie, wzniosłą świętość, nieskończoną miłość Boga, dzięki
której czuje się coraz bardziej pochwycona i pociągnięta przez Niego.
„Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść, ujarzmiłeś mnie i
przemogłeś” (Jr 20, 7). Bóg do tego stopnia zdobył i rozmiłował w sobie swoje
stworzenie, że ono nie widzi już — ani w niebie, ani na ziemi — innego dobra
oprócz Boga, nie żywi innego pragnienia, jak tylko posiadać Go, nie doświadcza
innego lęku, jak tylko lęk przed Jego utratą. Bóg sam poprzez utrapienia nocy
ducha wlewa w duszę „tak wielką miłość i zrozumienie wartości Boga, że
największą z udręk, jakie cierpi i odczuwa wśród trudów tej nocy, jest udręka
na myśl, że straciła Boga lub że jest przez Niego odrzucona” (N. II, 13, 5).
Kto jest zimny i obojętny względem Boga, nie przejmuje się lękiem, że Go
utracił. Tylko ten, kto Go miłuje, zna tę udrękę, tym żywszą, im większa jest
miłość. Dusza właśnie dlatego, że ożywia ją gorąca miłość, godzi się znosić
dla Boga wszelkie cierpienie i „z radością poniosłaby wiele razy śmierć, by Mu
sprawić przyjemność” (tamże). Chociaż nie odczuwa jeszcze radości miłowania
Boga, to jednak miłość jej jest już tak mocna i tak rzeczywista, że istotnie
skłania ją do tego, by stawiała zawsze Boga ponad wszystkie rzeczy. Św. Paweł
wyraża moc tej miłości, kiedy mówi: „Wszystko... uznaję za stratę ze względu
na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem
się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa” (Flp 3,
8). Jeśli ktoś zrozumiał, że chcąc posiąść Boga trzeba uczynić stanowczy krok,
nie waha się dłużej; zwycięża wszelką trudność, wyrzeka się wszystkiego,
byleby tylko osiągnąć swój zamiar i „tylko móc znaleźć Tego, kórego miłuje”
(N. II, 13, 5)."
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 469